Własna firma, czy praca na etacie? Cz. 1

Nie wiesz, co zrobić po ukończeniu studiów? Etat, czy samozatrudnienie? Zastanawiasz się nad założeniem własnej działalności? Nie masz pomysłu? Nie masz pieniędzy? Brak wsparcia ze strony instytucji? Szereg trudnych formalności, z którymi nie wiesz, jak sobie poradzić?

Terapeutki neurorozwojowe, właścicielki dwóch jednoosobowych działalności gospodarczych- mgr Agata Wystup i mgr Klementyna Szczeponik opowiadają o swoich początkach na trudnym dziś dla młodych ludzi rynku pracy. W swoich działalnościach wspierają się jako przyjaciółki, ale przede wszystkim jako fizjoterapeutki. Korzystają wzajemnie ze swoich umiejętności i doświadczeń, które zdobyły na różnych uczelniach- jedna na Akademii Wychowania Fizycznego, a druga w Górnośląskiej Wyższej Szkole Handlowej i Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Pozwoliło im to na wymianę wiedzy i podejście do tematyki rehabilitacji z perspektywy różnych uczelni. Mówią o tym, jak założyć własną działalność, jak uzyskać dofinansowanie, dzielą się swoim doświadczeniem.

Jeśli się wahasz, co zrobić ze swoją karierą zawodową, to obie Panie dostarczą Ci wielu informacji, ale przede wszystkim dużego zastrzyku energii i pozytywnego nastawienia!

Opowiedzcie trochę o sobie, studiach jakie ukończyłyście, o swojej działalności, czym się zajmujecie, co aktualnie robicie?

A. W. Jesteśmy absolwentkami wyższych uczelni. Obie mamy za sobą zarówno studia licencjackie, jak i magisterskie. Dodatkowo w trakcie studiów magisterskich byłyśmy słuchaczkami studiów podyplomowych, już tak bardzo konkretnie w kierunku naszych preferencji zawodowych, czyli fizjoterapii dzieci, aczkolwiek pracujemy również z osobami dorosłymi. Zajmujemy się przede wszystkim rehabilitacją ruchową. Masaż to nasze dodatkowe narzędzie, bowiem fizjoterapeuci to nie masażyści!

Naszym głównym narzędziem pracy są nasze ręce oraz posiłkowo sprzęt do fizykoterapii, który zakupiłyśmy do naszego tzw. mobilnego gabinetu, ponieważ aktualnie dojeżdżamy do pacjentów do domu. Ale w przyszłości, mam nadzieję niedalekiej, chciałybyśmy wynająć lokal pod gabinet i przyjmować pacjentów w trybie stacjonarnym. A co aktualnie robimy? Jesteśmy na etapie reklamowania się na różne sposoby: strona internetowa, ulotki, plakaty. Mamy oczywiście swoje niepowtarzalne logo i liczymy również na tzw. marketing szeptany, czyli od jednego zadowolonego pacjenta do drugiego, dzięki czemu może za niedługo będziemy miały ręce pełne roboty. Na razie są to pojedynczy pacjenci. Ale cały czas ich przybywa. 

Skąd i kiedy zrodził się pomysł na własną działalność. Czy było to jeszcze przed rozpoczęciem studiowania, w trakcie, czy już po?

K. Sz. Pomysł na własna działalność zawsze był naszym marzeniem i zrodził się w trakcie studiowania. Po studiach roznosiłyśmy przez długi okres CV do ośrodków, szczególnie nastawionych na rehabilitację dzieci, bo to jest nasza pasja. Niestety w aktualnym okresie czasu o wolnych etatach mogłyśmy tylko pomarzyć, dlatego zamiast siedzieć i tylko się załamywać, stwierdziłyśmy, że może spróbujemy zrobić coś na własną rękę, skoro się w tym czujemy dobrze. Gabinet był zawsze naszym głównym zawodowym celem, nie wiedziałyśmy tylko, czy zacząć od razu po otrzymaniu dyplomu, czy nabrać gdzieś większej praktyki. Po studiach stwierdziłyśmy, że ruszamy pełną parą i pracujemy na siebie. Oczywiście mamy zamiar dalej się szkolić, by być dobrymi fizjoterapeutkami.

Czyli prawie od razu po studiach ruszyłyście z interesem, tak?

K. Sz. Zrobiłyśmy sobie wakacje na poszukiwanie pracy. Poczekałyśmy, a we wrześniu stwierdziłyśmy, że jeśli nic konkretnego się nie dzieje, to robimy to, czego zawsze chciałyśmy.

Mówiłyście też o praktyce. Czy nabyłyście jej dużo w czasie studiów?

A. W. Tak. Nasze studia obfitują w dosyć dużą liczbę godzin przeznaczonych na praktykę, związaną z kinezyterapią czy fizykoterapią. Odbywałyśmy praktyki zarówno w przychodniach, jak i ośrodkach stricte nastawionych na rehabilitację dzieci oraz w szpitalach m.in. na oddziale ortopedii, kardiologii, neurologii, geriatrii. Niektóre praktyki w ośrodkach dziecięcych odbywałyśmy po kilka razy, także zżyłyśmy się poniekąd z dziećmi, które tam uczęszczają. Nasze działania fizjoterapeutyczne, jeśli chodzi o dzieci, można podzielić na dwie grupy. Jedna to dzieci, z którymi będziemy współpracowały najprawdopodobniej przez bardzo długi okres czasu. Są to dzieci niepełnosprawne (np. z mózgowym porażeniem dziecięcym). Druga grupa to dzieci, które trafiają do nas „na chwilę”, ponieważ mają problemy z rozwojem. Albo jest on troszeczkę opóźniony, albo idzie delikatnie w złym kierunku. Nasza praca polega wówczas na tym, żeby nakierować je na właściwy tor i żeby zrównać wiek rozwojowy z wiekiem kalendarzowym.
K. Sz. Żeby stworzyć dobrą bazę do dalszego rozwoju, brałyśmy również udział w wolontariatach, bo chciałyśmy się czegoś więcej dowiedzieć. Rok temu zostałyśmy wolontariuszkami w Fundacji Aktywnej Rehabilitacji, gdzie na zajęcia w Katowicach przyjeżdżają dzieci na wózkach. Jest to nie tyle rehabilitacja, co połączone z zabawą zajęcia z aktywności dnia codziennego. Uczy się dzieciaki, jak poruszać się na wózkach, jak się przesiadać, jak pokonywać różne bariery, których niestety jest wiele- szczególnie barier architektonicznych. 

Trudno jest nawiązać kontakt z dzieckiem? Zachęcić je do pracy? 

A. W. To zależy. Dzieci są bardzo różne. Wynika to m.in. z tego, jaki dziecko ma problem. Czasem ma już serdecznie dosyć rehabilitacji, lekarzy, psychologów i tego wszystkiego, co dzieje się wokół niego, więc często jest to na początku trudne, ale wytrwałość, dobre zamiary, dobre słowo po jakimś czasie dają swoje efekty. Staramy się nie tylko być tzw. dobrą ciocią dla dziecka, ale chcemy być osobą, której ufa, z którą lubi przebywać, z którą lubi ćwiczyć. Ćwiczenia nie polegają tylko i wyłącznie na przyjemności. Czasem jest to rozciąganie, gdzie dzieci mogą odczuwać na samym początku dyskomfort. Jest to jednak niezbędne w procesie rehabilitacji.
K. Sz. Dzieci muszą popracować, czego często nie lubią. Jeśli ktoś się rehabilituje 5 razy w tygodniu, to może mieć po prostu tego dość albo chcieć w tym czasie robić coś zupełnie innego np. oglądać bajkę, czy pobawić się z bratem. 

Skąd pomysł na to, aby pracować głównie z dziećmi?

K. Sz. Już na studiach licencjackich poznałyśmy tzw. guru w temacie rehabilitacji dzieci. Wtedy zainteresowałyśmy się podejściem do dzieciaków, możliwościami, badaniami i stwierdziłyśmy, że też chcemy działać w tym obszarze, dlatego też zapisałyśmy się na studia podyplomowe: neurorozwojowa terapia dzieci z dysfunkcjami układu nerwowego. 
A. W. Obie panie ze studiów licencjackich, które m.in. prowadziły też naszą podyplomówkę, zaraziły nas pasją i chęcią do pracy, a czytanie ich książek teraz jest dla nas czystą przyjemnością, a nie tylko obowiązkiem. 
A.W.;K.Sz. Po studiach wiemy, jak dużo jeszcze nie wiemy. Studia są studiami, ale wszystko wychodzi w praktyce. U nas dobrze widać, że nie wszystko jest jak w matematyce, gdzie 2+2=4. Każde dziecko jest inne i o ile jedna metoda u jednego dziecka będzie przynosiła rewelacyjne efekty, to u drugiego w ogóle może nie zadziałać. Trzeba mieć indywidualne podejście i znaleźć tzw. złoty środek. 

Czy z Waszych usług mogą też korzystać zdrowe dzieci?

A. W. Zdrowe dzieci również, np. matki niemowlaków mogą się do nas zwrócić odnośnie prawidłowej pielęgnacji dziecka, począwszy od prawidłowego karmienia, ubierania, rozbierania po noszenie i podnoszenie. Generalnie chodzi o wszystkie czynności, które wykonujemy przy dziecku od pierwszych momentów jego życia. 

Opowiedziałyście już trochę o sobie i o tym, czym się zajmujecie, więc może powiecie teraz trochę o tym, jak wygląda proces otwierania własnej działalności. Co zrobić, żeby rozpocząć własną działalność? Pigułka informacji dla studentów, którzy wahają się, jak to zrobić, czy jest to trudne, jak długo taki proces trwa?

A. W. Pierwszy i zarazem najważniejszy krok to podjęcie decyzji oraz bycie zdecydowanym na wszelkie konsekwencje oraz późniejsze sukcesy i ewentualnie porażki. Trzeba zrobić analizę plusów i minusów, zysków i strat nie tylko tych materialnych, ale również tych związanych z zadowoleniem z siebie, z prowadzonej działalności. Już w trakcie ostatniego semestru studiów zasięgałyśmy wielu informacji w Powiatowym Urzędzie Pracy w Katowicach, gdzie raz w tygodniu we wtorki odbywa się szkolenie dla osób chcących założyć i prowadzić działalność gospodarczą. Kolejną bardzo fajną instytucja, na którą trafiłyśmy dzięki Targom Pracy, które odbyły się na AWF-ie w marcu jest Górnośląska Agencja Rozwoju Regionalnego w Katowicach świadcząca swoje usługi w ramach projektów z Unii Europejskiej. Wszystkie informacje są całkowicie bezpłatne, a osoby tam pracujące są bardzo kompetentne. Odpowiedziały na każde z naszych pytań, przygotowywały się do spotkania, które odbyłyśmy dwa razy. Pierwsze- stricte poglądowe, ponieważ miałyśmy dużo pytań i wątpliwości odnośnie dofinansowania z urzędu pracy, odnośnie prowadzenia działalności.

Czy trzeba się tam jakoś zapisać?

A. W. Tak, na stronie internetowej Górnośląskiej Agencji Rozwoju Regionalnego znajduje się numer telefonu, można się umówić na konkretny dzień i godzinę. Drugie nasze spotkanie było związane z wnioskiem składanym w Urzędzie Pracy o dofinansowanie na własną działalność. Przygotowywałam się samodzielnie i chciałam, żeby osoba kompetentna w tym temacie przeczytała to, co napisałam przy pomocy mojej koleżanki - wspólniczki i żeby dała jakieś wskazówki odnośnie tego, czy to jest zrozumiałe. Bardzo nam zależało, żeby to dofinansowane otrzymać.
Jest to o tyle fajna sprawa, że do końca tego roku, jest to bezzwrotną formą pomocy finansowej dla osób, które chciałby założyć własną działalność. 

Kto może skorzystać z takiej pomocy? 

A. W. Jest to opcja dla osób bezrobotnych zarejestrowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w swoim mieście. Oczywiście, nie może to być osoba ucząca się, ale absolwent, który już skończył swoją edukację, bądź osoba dorosła, starsza, niepracująca. Ja zapisałam się i w tym samym dniu złożyłam wniosek. Termin na rozpatrzenie wniosku to 30 dni, w trakcie których odbywa się obowiązkowe spotkanie z doradcą zawodowym, który bada psychologiczne predyspozycje do bycia przedsiębiorcą. Trzeba odpowiedzieć na prawie 300 różnych pytań, z 5 wariantami odpowiedzi. Drugie spotkanie jest już bardziej oficjalne, bo odbywa się przed komisją w Urzędzie Pracy, w moim przypadku było to 5 osób .Komisja pyta o to, dlaczego akurat taki pomysł, co w tym kierunku zrobiłam, żeby mi się udało, jakie widzę szanse, zagrożenia, jakie są mocne i słabe strony mojej przyszłej działalności. Przyznają punkty i wystarczy poczekać na decyzję. Po paru dniach dostałam telefon, że otrzymałam dofinansowanie i później wystarczyło już tylko dopełnić wszelkich formalności tj. podpisać umowę, która obliguje do rocznego działania polegającego na korzystaniu ze sprzętu, który zakupiłam w ramach dofinansowania, (w moim przypadku był to głównie sprzęt i reklama) i opłacaniu składek ZUS. Po 12 miesiącach moja umowa z Urzędem Pracy wygasa i jeśli w międzyczasie wszystko było w porządku, to wszystko co zakupiłam z dofinansowania zostaje w moim posiadaniu (sprzęt, reklama, środki higieniczne).
W przypadku, gdyby po drodze wydarzyło się coś złego (mam nadzieje, że się nie wydarzy), to wówczas zostaną z tego wyciągane konsekwencje w postaci zwrotu kwoty dofinansowania. Mówimy o dofinansowaniu w wysokości 20 000 zł.

Od czego zależy kwota, którą można uzyskać?

A. W. 21 662 zł to jest maksimum, ale możemy się starać np. o 10 000 zł czy o 5 000 zł. Zależy to od tego, jakie mamy zapotrzebowanie na swój biznes. W regulaminie wniosku zamieszczone są wytyczne, na co można i na co nie można wydać pieniędzy z dofinansowania oraz jakie są przedziały procentowe wydatkowania środków.

Czy w okresie tych 12 miesięcy korzystasz też z ulg, jeśli chodzi o np. ZUS? 

A. W. Tak. Każdy młody przedsiębiorca przez pierwsze 2 lata działalności ma tzn. preferencyjny ZUS: 30%, który wynosi 416 zł z groszem. Jest to pełna składka zdrowotna oraz pomniejszona składka społeczna. Także tutaj, jeśli chodzi o moją historię z Urzędem Pracy, przez rok płacę 416 zł i działam. 

Czyli w każdym mieście te zasady się mogą różnić?

K.Sz. Same zasady może nie, ale wniosek może wyglądać troszeczkę inaczej. Wytyczne są takie same: trzeba przedstawić swoje wszystkie mocne i słabe strony, potencjalnych odbiorców, kontrahentów itd. To wszystko, co koleżanka powiedziała. Wniosek może być inaczej skonstruowany, ale generalnie wygląda to podobnie.

Jakie jeszcze inne formalności wiążą się z założeniem własnej działalności gospodarczej? Już nie z dofinansowaniem.

K.Sz. Jest opcja zarejestrowania firmy przez Internet, ale trzeba oprócz tego udać się do Urzędu Miasta i tam dokonuje się już wszystkich właściwych działań. W Urzędzie Miasta po złożeniu deklaracji nowemu przedsiębiorcy zostaje nadany w przeciągu kilku dni numer NIP oraz REGON. W każdej chwili wszelkie zmiany i aktualizacje można śledzić na stronie internetowej CEIDG (nadanie numerów, aktywność firmy itp.) 
A. W. Generalnie internetowo można wypełnić cały formularz i oszczędzamy pracy osoby, która nie wklepuje naszych danych osobowych, ale po numerze znajduje nasz wniosek, potwierdza go i dopełniamy ostatecznych formalności. Nazywa się to „załatwieniem wszystkiego w jednym okienku”, ponieważ Urząd Miasta wysyła informację o założeniu działalności do Urzędu Skarbowego, Statystycznego oraz do ZUS-u. W ciągu 7 dni od formalnego otworzenia działalności, należy się zgłosić i podpisać deklarację w ZUS. 
K.Sz. Ważne jest, żeby idąc do ZUS-u posiadać już wyrobioną pieczątkę, ale żeby ją mieć, należy wcześniej posiadać NIP i REGON.

Cdn…

Gdzie znajdziesz więcej informacji:

 

 

Arykuł powstał w ramach projektu "Studencka Kawiarnia Możliwości - myślę więc jestem"

Projekt współfinansowany jest ze środków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

 

 
 
 
 
 

REDAKTOR DZIAŁU 'MAM PROBLEM' Kontakt: wfriedrich@us.edu.pl Studia: absolwentka Uniwersytetu Śląskiego w katowicach, kierunku psychologia; specjalizacja: psychologia kliniczna i psychologia sądowa; Studentka prawa III rok. Uniwersytet Śląski Doświadczenie (działalność w organizacjach, praktyki, wolontariat): Staż i praktyki studenckie w ramach Programu ERASMUS na University of Barcelona Wydział Psychologii Ogólnej. Wolontariat w Ośrodku Interwencji Kryzysowej MOPS w Katowicach Wolontariat w Ośrodku Leczenia Uzależnień AZTiRO w Katowicach Wolontariusz podczas XXXIV Zjazdu Polskiego Towarzystwa Psychologicznego Opiekun, wolontariusz w projekcie TAMGRAM Kurs wychowawcy placówek i ośrodków dydaktycznych Liczne kursy, szkolenia w zakresie psychologii, języka migowego i in. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.