Widzisz, co sobie robię?

To taka ulga, jakbyś po naprawdę ciężkim dniu położyła się do wygodnego łóżka…

 
Na początku jest ból. Wydaje się nie mieć końca ani żadnej drogi ujścia, silny i przytłaczający. Potem impuls, żeby jakoś się go pozbyć, uciec, bo inaczej można zwariować. Następnie jest żyletka, nacięcia czasem początkowo są drobne i płytkie, czasem od razu głębokie i poważne. Ulga. Można schować rany  i iść do ludzi,  uśmiechać się. Jest pewność, że jak jutro, pojutrze, za miesiąc będzie źle – żyletka będzie czekać schowana bezpiecznie w szufladzie, portfelu, piórniku, pod obudową komórki. A potem nie możesz przestać i nie ważne co się dzieje – na wszystko jest jeden sposób.

Nazwijmy je umownie za pomocą kolejnych liter alfabetu: A i B mają 23 lata, C 22. Łączy je to, że są studentkami i że wszystkie przeszły przez piekło samookaleczeń. Wszystkie wybrały ten sam sposób, najpopularniejszy – nacinanie skóry żyletką. Wszystkie zaczęły się samo okaleczać w gimnazjum, wszystkie twierdzą również że ten rozdział mają już zamknięty.

Czym jest samookaleczenie, a czym absolutnie nie?

Samookaleczeniem nazwiemy każde zamierzone działanie mające na celu zadawanie sobie ran i bólu, nie ma w nim jednak intencji samobójczej. Najczęściej spotykaną jego formą jest, wspomniane już,  nacinanie skóry praktycznie na całym ciele, ale zdarzają się również nakłucia, poparzenia (parą wodną, papierosami), zadawanie sobie ciosów, krępowanie kończyn, wyrywanie rzęs i włosów, oraz silne szorowanie ciała, prowadzące do zdzierania naskórka.

Warto podkreślić tutaj różnicę pomiędzy piercingiem i tatuowaniem, a samookaleczeniem. W przypadku ozdabiania i modyfikowania ciała ważny jest przekaz, oraz efekt w postaci nowego kolczyka lub rysunku na skórze, a nie sam akt zadawania bólu i uszkodzenia ciała. Oczywiście zdarza się, że przekłucie jest acting outem (aktem służącym wyładowaniu emocji) i wtedy możemy mówić o analogii do samouszkadzania. Niektóre osoby deklarują wręcz, że odkąd przestały się samo okaleczać, podczas stresu spontanicznie się kolczykują, nie dla ozdoby lecz samej chwili przekłucia, tak jak to deklaruje C. B z kolei nie odbiera tego w taki sposób, ale przyznaje że w chwili smutku czy stresu myśli o nowym piercingu.

Dlaczego to sobie robią?      

Uważa się, że jednymi z najczęściej spotykanych przyczyn samo okaleczania są doznane w dzieciństwie krzywdy – wykorzystanie seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, oraz zaniedbanie. Doświadczenia traumatyczne dają dwa rodzaje efektów mogących prowadzić w przyszłości do samookaleczeń: po pierwsze niosą za sobą bardzo złożone i przykre emocje, a także strach że sytuacji nie uda się przetrwać, dla którego alternatywą w przyszłości jest przetrwanie aktu autodestrukcyjnego. Po drugie za takie przeżycia wywołują w jednostce głębokie poczucie winy i wstydu, nienawiść do siebie, poczucie braku własnej wartości.

Jeżeli do wykorzystania doszło we wczesnym dzieciństwie, to nie może być ono zapamiętane za pomocą języka, zapisuje się wiec pozawerbalnie, w aktach nie do końca od razu zrozumiałych. Działania samo uszkadzające będą więc niejako powielaniem aktu traumatycznego poprzez wyładowanie – acting out. Osoba ta może również utracić granicę między sobą a sprawcą, okaleczanie swojego ciała pozwala wtedy na ponowne ustanowienie granicy lub też daje poczucie, że robiąc sobie krzywdę, tak naprawdę wyrządzamy ją sprawcy. Jeżeli sprawcą był rodzic, samookaleczenie pozwala zachować jego dobry obraz, jakby mówiąc „miałeś rację, to co mi robiłeś jest usprawiedliwione”.

Dzieci maltretowane, wykorzystywane i zaniedbywane czują się porzucone, wściekłe i sfrustrowane. Jeżeli nie udzieli się im wsparcia i nie pokaże jak radzić sobie z podobnymi emocjami, nie będą umiały również zapanować nad nimi w późniejszym życiu. Pozbawione wzorców łagodzenia napięć i samo pocieszania w przyszłości mogą doznawać dojmujących uczuć pustki i rozpaczy, bez możliwości wyładowania się w konstruktywny sposób. Wtedy właśnie pomoce będzie samo okaleczanie, przynoszące ulgę i wyładowanie. C wspomina niezbyt dobre relacje z rodzicami, pełne napięć i konfliktów. Pamięta, że początkowo tylko w ten sposób mogła rozładować rodzące się w niej napięcie i nagromadzenie emocji, z czasem jednak poczuła że cięcie się sprawia jej przyjemność. Ojciec A z kolei był alkoholikiem, B natomiast doznawała w domu przemocy fizycznej.

Ludzie doświadczający w dzieciństwie zaniedbania ze strony najbliższych nie będą umieli również tworzyć satysfakcjonujących związków w przyszłości, ich relacje z innymi będą raczej krótkotrwałe, intensywne i konfliktowe. Pozbawione fundamentu jakim jest zaufanie, czy wsparcie a często rozczarowane niesatysfakcjonującymi kontaktami z innymi, poczują się zmuszone do uzewnętrzniania negatywnych emocji w samotności, co może prowadzić do samo okaleczania. A i B przyznają, że ich związki były zawsze mało satysfakcjonujące i burzliwe, szybko zostawały porzucane a to dawało kolejny pretekst do sięgania po żyletkę.

Inne przyczyny podawane przez osoby samo okaleczające się, to: nadmiernie wygórowane oczekiwania ze strony rodziców i szkoły, znęcanie się i odrzucenie przez rówieśników, prześladowania na tle religijnym, rasowym czy preferencji seksualnych.

Wspólnym mianownikiem dla nich wszystkich jest wyzwalające chęć autodestrukcji poczucie wszechogarniającej rozpaczy, bólu emocjonalnego, złości i nienawiści do siebie.

Czy to pomaga?

Przede wszystkim jest to sposób radzenia sobie i przetrwania mimo napięcia psychicznego, redukcja tego napięcia, manifestacja złości przy braku chęci lub możliwości skierowania jej przeciwko komuś innemu. Fizyczny ból może pozwolić również zapomnieć na chwilę o cierpieniu emocjonalnym, poprzez skupieniu się na czymś realnym i fizycznie zagrażającym, wydaje się być alternatywą dla alkoholu czy narkotyków. Ból uzależnia.

Samouszkodzenie może również dać poczucie władzy i kontroli a także realności, gdy cierpiący czuje się martwy, odrealniony, zdaje mu się że wszystko jest snem (takie wrażenia w skrajnej postaci nazywamy derealizacją lub depersonalizacją). „ To tak, jakbyś robiła sobie te sznyty, a jednocześnie patrzyła na to z boku, na siebie siedzącą z nożem. I w końcu nie wiesz, czy ty jesteś tam i się tniesz, czy stoisz obok. Jedyna prawdziwa rzecz to rana, która krwawi i boli, i potwierdza twoje istnienie” tłumaczy B. A z kolei przypomina sobie „Później przeszłam do fazy jakiejś psychotycznej mega, ciągle czułam zapach i smak krwi, nie mogłam czasami jeść mięsa bo chciało mi sie wymiotować, to w sumie trwało miesiącami. Czułam zapach mięsa surowego na rękach, to było dość straszne”.

Jedną z funkcji samo okaleczeń jest karanie siebie za własną bezwartościowość, nieudolność czy poniesioną porażkę. B pamięta, że apogeum jej samouszkodzeń przypadło na okres kiedy to chorowała na anoreksję, cięciem karała się za każde „złamanie” i zjedzenie czegoś.

Czasem samouszkodzenie jest próbą powiedzenia światu o własnych uczuciach, poczuciu bólu i samotności, wołaniem o pomoc gdy dana osoba nie umie zakomunikować swojego stanu w inny sposób.

Wspólnym mianownikiem jest poczucie nieuchronności i przymusu okaleczania się, a także racjonalność i oczywistość wyboru takiego sposobu radzenia sobie z kłębiącymi się negatywnymi emocjami.

Samookaleczenia tolerowane społecznie

Warto zauważyć, że okaleczanie ciała ma swoje miejsce zarówno w historii jak i kulturze, nabierając znaczenia symbolicznego . Takie uszkodzenia ciała dokonywane są za pozwoleniem społeczeństwa, czasem jednostki poddają się im dobrowolnie, innym razem akt ten sankcjonowany jest przez rodziców lub prawo.
 
Wśród rdzennych mieszkańców Papui – Nowej Gwinei, gdzie najbardziej zagrażającym zwierzęciem jest krokodyl różańcowy, rozwinął się krwawy proceder upodabniania chłopców do tego gada. Podczas rytuału przejścia z chłopięctwa do dorosłości młodym ludziom wykonuje się 1000 nacięć żyletką na skórze pleców, klatki piersiowej, brzucha, ramion pośladków i nóg, układających się we wzór krokodylej skóry. Natomiast w południowej Etiopii symbolem piękna kobiety są blizny powstałe w wyniku nacięć na brzuch, mężczyźni zaś za ich pomocą informują o swej dzielności i liczbie zabitych wrogów. W wielu krajach Afryki Środkowej do dziś stosuje się brutalny zabieg obrzezania kobiet poprzez usunięcie łechtaczki, a niekiedy i warg sromowych mniejszych.

W starożytnym Egipcie i Grecji, a w Holandii i Francji aż do XIX wieku odkształcano głowy, by uzyskać jej idealny kształt, w Chinach okaleczano i deformowano kobietom stopy aby uniemożliwić ich wzrost. Natomiast w Europie od drugiej połowy XVII wieku do wieku XX kobiety nosiły ciasno sznurowane gorsety. Zmieniały one kształt żeber, deformowały narządy wewnętrzne nierzadko prowadząc do niewydolności oddechowej. Przemieszczały również narządy wewnętrzne, co czasem kończyło się krwotokami wewnętrznymi i śmiercią właścicielki bielizny.

Warto wspomnieć również o okaleczeniach ciała prozdrowotnych, takich jak puszczanie krwi, trepanacja czaszki, czy nacinanie skóry celem uwolnienia złych duchów.

W więzieniach samouszkodzenie nazywa się niedomaganiem strategicznym i przybiera ono różne rodzaje: wyhuśtanie (kontrolowane powieszenie się), chlastanie (samookaleczenie polegające na nacinaniu skóry, najczęściej przedramion i nadgarstków), połyk (połknięcie ostrego przedmiotu tak, aby wbił się w przełyk), podpalenie i oparzenie, wbitka (wbijanie ostrego obiektu w ciało, najczęściej igły w źrenicę, serce lub wątrobę; gwoździa, pręta albo noża w czoło lub klatkę piersiową), wstrzyk, czyli wprowadzenie szkodliwej substancji (np. wody z mydłem, śliny) w żyły, płuca, ręce, itp. w celu powstania ropnia. Celem takich zabiegów może być wywarcie presji na prokuratorze czy też wydostanie się z celi do szpitala.

Jak widzimy osoby samo okaleczające się czerpią w gruncie rzeczy z dorobku historii i kultury, wspólny mianownik możemy również znaleźć w przyczynach: leczenie, uwalnianie od złych duchów – złych wspomnień, napięć, stresu, przywracanie porządku i poczucia realizmu, poczucie bezpieczeństwa, poczucie przynależności, uwalnianie się od uczucia straty, żalu i cierpienia, zapewnianie społecznej akceptacji oraz czerpanie korzyści.

Życie po samookaleczeniach

Czym są blizny? Zdaniem moich bohaterek czymś absolutnie od nich nieoddzielnych, częścią ich historii. Bywają jednak kłopotliwe, bo ludzie często o nie pytają.

A jak jest z moimi bohaterkami dzisiaj? Czemu udało im się wyjść z potrzasku samouszkodzeń? A i B zgodnie twierdzą, że im to już po prostu nic nie daje, nie przynosi ulgi. Z drugiej strony uważają też, że jest im przez to dużo ciężej, bo nie znalazły innego sposobu rozładowywania emocji. C z kolei ma wspierającą partnerkę, dla której stara się nie ciąć, zamiast tego uprawia sport. Wszystkie trzy biorą leki antydepresyjne.

Czy ty też …?

Widzisz, że ten problem dotyczy również Ciebie? Zastanawiasz się jak temu zaradzić? Przede wszystkim spróbuj znaleźć przyczyny swojej autoagresji, zastanów się co doprowadziło Cię do tak drastycznego kroku, co czułeś i myślałeś w trakcie a także po oraz jakie były reakcje otoczenia. Jeżeli nikt o tym nie wie, pomyśl nad tym czy nie warto wtajemniczyć kogoś zaufanego i wspólnie poszukać rozwiązania problemu?

Zastanów się, jakie znaczenie ma dla ciebie samo okaleczanie się, jakie przynosi Ci pozytywne i negatywne skutki, a także wyobraź sobie siebie za 5 – 10 lat i jakie znaczenie będzie mieć samouszkodzenie wtedy.

Warto zastanowić się nad jakimiś formami aktywności (sport, nowe hobby), którymi będziesz mógł się zająć zamiast sięgać po żyletkę. Czy jest ktoś, z kim możesz porozmawiać w chwili kryzysu, tak by wyładowanie przestało być potrzebne? Staraj się odwracać uwagę od myśli o samookaleczeniach, a także unikaj rzeczy i działalności które jeszcze bardziej Cię przygnębiają.

W sytuacjach stresowych staraj się odprężyć i zrelaksować, weź gorącą kąpiel, posłuchaj uspokajającej muzyki, zapal świece czy kadzidełka. Na dłuższą metę naucz się rozpoznawać pojedyncze problemy, które utworzyły całą lawinę pozornie nie nadającą się do rozwiązania. Następnie zabaw się sam ze sobą w burze mózgu, wymyślając nawet najdziwniejsze i najmniej realne wyjścia z sytuacji problemowej wreszcie dojdziesz do jakichś możliwych do zastosowania działań.

Co najważniejsze: nagradzaj się nawet za drobne postępy i w żadnym wypadku nie karaj za porażki!
 
Gdzie szukać pomocy na Śląsku? - sprawdź adresy najbliższych ośrodków w zakładce POMOC PSYCHOLOGICZNA.

Literatura:

  1. Arnold L., Babiker G. (2002), Autoagresja. Mowa zranionego ciała. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk
  2. Davidson K., Schmidt U., Życie po samookaleczeniu. Broszura
  3. Kamiński Marek M (2006)., Gry więzienne, Oficyna Naukowa Warszawa
  4. Samookaleczanie, film dokumentalny produkcji amerykańskiej, 2008
  5. Tabu: najdziwniejsze samookaleczenia, film dokumentalny prod. National Geographic 2009
  6. Wywiady ze studentkami

 

 

  Kontakt: a-malinowska1@o2.pl   Studia: Psychologia V rok, specjalizacje: psychologia kliniczna człowieka dorosłego i psychologia sądowa.  Doświadczenie zawodowe (praktyki, staże, współpraca): Praktyki w:  Monarze, szpitalu psychiatrycznym, OIKu, hospicjum Dodatkowe doświadczenie (działalność w organizacjach, praktyki, wolontariat): Praca z dziećmi z porażeniem mózgowym. Zainteresowania: Psychologia społeczna i penitencjarna, zaburzenia odżywiania, samookaleczenia, uzależnienia, sporty walki, modyfikacje ciała, książki. Dodatkowe informacje o autorze: Studentka psychologii i dietetyki, mieszkanka domu akademickiego. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.