Student + sesja = ?

Ilu studentów, tyle sposobów podejścia do sesji. Kiedy zaczynamy uczyć się do egzaminów? Zarywamy noce? Bardzo się stresujemy? Zobacz, jak inni studenci podchodzą do sesji.

W stereotypie sesji jako okresu zarywania nocy i gorączkowego nadrabiania czasu, który w czasie semestru został spędzony na różnego rodzaju studenckich rozrywkach, jest na pewno ździebełko prawdy. Rozmawiając o sesji z parunastoma studentami, chciałam jednak dowiedzieć się, jak faktycznie ją postrzegają i przeżywają – czy na dźwięk słowa „sesja” wzdrygają się, po czym, próbując przekonać samych siebie, powtarzają, że „jest jeszcze tyle czasu” i zaczynają uczyć się dzień przed, czy może w celu zlikwidowania stresu towarzyszącego egzaminom siadają do książek i notatek dużo wcześniej, albo nie stresują się w ogóle. Mimo że wiem, że podawanie ogólnikowych stwierdzeń nie ma za bardzo sensu, bo każdy z nas przeżywa sesję trochę inaczej, to jednak niektóre uwagi i sposoby podejścia do niej zaskoczyły mnie, np.  zdecydowanie wyższy niż się spodziewałam poziom spokoju w tygodniu tuż przed sesją, szczególnie wśród studentów pierwszego roku. 

Kiedy zaczynamy się uczyć?

Miałam świadomość, że przeprowadzając sondę na niezbyt szeroką skalę nie mogę liczyć na uchwycenie bardzo miarodajnego obrazu, który odzwierciedlałby ogólne podejście studentów do sesji, egzaminów i nauki; mimo to myślałam, że skala zjawiska uczenia się dzień czy dwa dni przed egzaminem jest nieco mniejsza. Zdecydowana większość  studentów, z którymi rozmawiałam, stwierdziło, że uczy się „na ostatni moment” - wyjątkiem, a wręcz zupełnym przeciwieństwem takiego stanu rzeczy były dwie studentki stomatologii, które po usłyszeniu pytania „Kiedy zaczęłyście się uczyć do sesji?” nie bardzo wiedziały, o co mi chodzi i po chwili zastanowienia odpowiedziały: „No… My się uczymy na egzaminy od października, od pierwszych zajęć. Inaczej się nie da.”, a na wieść o tym, że z moich dotychczasowych rozmów wynika, że bardzo wielu studentów uczy się dzień przed, złapały się za głowę: „Dzień przed?! Nie, u nas to w ogóle nie wchodzi w grę!”. Drugą skrajnością był student filologii polskiej: „Studiuję polonistykę, my się nie uczymy na sesję. My pijemy”. Dla części studentów uczenie się dzień przed jest gwarancją uzyskania zaliczenia. Celowo siadają do notatek jak najpóźniej, bo to sprawdzony sposób na to, żeby wiedza nie zdążyła wylecieć z głowy przed egzaminem. Dla innych odkładanie nauki na ostatni moment jest przykrym nawykiem, z którym walczą od pierwszego roku. Beata z nutką zniechęcenia w głosie stwierdziła: „Za każdym razem powtarzam sobie, że tym razem zacznę uczyć się wcześniej, ale potem i tak nie wychodzi” – pewnie wielu z nas ma podobne doświadczenia z corocznymi próbami zmiany tego przyzwyczajenia. Może warto się zastanowić, czy w naszym przypadku faktycznie pora zmienić ten nawyk i przestać jedynie powtarzać, że następnym razem będzie inaczej, czy może kombinacja naszych zdolności, poziomu trudności egzaminów i umiejętności radzenia sobie ze stresem pozwala traktować odkładanie nauki na dzień przed egzaminem jako coś, czego wcale nie ma potrzeby zmieniać. 

„Nie ma się co stresować. Wtedy tylko gorzej wychodzi.”

Sporym zaskoczeniem było dla mnie podejście do sesji trzech studentów pierwszego roku filologii słowiańskiej. Mimo że siedem egzaminów to niemało, zgodnie stwierdzili, że nie za bardzo się stresują, bo nie ma czym, stres tylko przeszkadza, a poza tym zawsze można zdać w sesji poprawkowej. Ewa postanowiła czas sesji przeżyć „zdecydowanie na luzie”. Myślałam, że takie deklaracje i rady usłyszę raczej od studentów starszych lat. Ci podkreślali często, że przed egzaminem dobrze się jest porządnie wyspać, bo to pomaga w opanowaniu stresu. Nie było to oczywiście regułą – student teologii i prawa przyznał wręcz, że myśl o sesji paraliżuje go i powoduje, że przypominają mu się różne miłe i ciekawe sytuacje z życia, np. wakacje, podróże. Widzę tu jakieś podobieństwo między sesją i śmiercią, kiedy człowiekowi staje przed oczyma całe życie… Inna osoba wspominała, że przed jednym egzaminem tak bardzo się stresowała, że w ogóle nie potrafiła się skupić na nauce. Możliwe, że to przypadek, że osoby, które stoją u progu pierwszej sesji w życiu wykazały się większym spokojem. Może to być jednak sygnał, że podejście studentów do sesji stopniowo się zmienia. 

Byle przetrwać sesję…

A jak studenci podchodzą do stereotypu, że życie studenta płynie „od sesji do sesji” i właściwie najważniejsze, żeby ją przetrwać, bo oprócz niej cały semestr da się przeżyć w miarę „bezboleśnie”, jeśli chodzi o stres i ilość nauki? Tu znowu studentki stomatologii zgodnie stwierdziły, że podejście „od sesji do sesji” zupełnie nie ma na ich studiach racji bytu, bo wyznawcy takiego stanowiska nie przetrwaliby już pierwszych dwóch tygodni studiów. Reszta jednak raczej kiwała głowami po usłyszeniu tego pytania, choć wiele osób zaznaczało, że z drugiej strony zaliczenia przed sesją są często dużo bardziej stresujące niż egzaminy w trakcie sesji, więc sesja właściwie zaczyna się przed sesją. Jedna ze studentek radośnie stwierdziła, że sesja to jedyny czas, kiedy można się wyspać i robić różne ciekawe rzeczy, na które nie ma się czasu w ciągu semestru. Inna najchętniej zrezygnowałaby z sesji i stwierdziła, że gdyby życie studenta upływało „od początku semestru do końca semestru”, a nie „od sesji do sesji”, byłoby zdecydowanie przyjemniej. Sesja- punkt, który jest powtarzającym się co semestr celem naszego studiowania i na którym w głównej mierze skupiają się nasze wysiłki, czy jeden z integralnych elementów całego procesu zdobywania wiedzy i rozwijania się?

 „Jak patrzę na to z perspektywy, w życiu nie poświęciłabym snu dla nauki”

Studentów starszych lat pytałam, czy w jakiś sposób zmieniło się ich podejście do sesji i czy przypominają sobie swoje pierwsze egzaminy. Niektórzy na pierwszą sesję uczyli się najwięcej, inni od tego czasu udoskonalili i uefektywnili swój sposób uczenia się i radzenia sobie ze stresem, jeszcze inni każdą sesję przeżywają właściwie tak samo i nie widzą szczególnych różnic między tym, jak podchodzą do niej teraz, a tym, jak robili to na pierwszym roku. Bartosz podzielił się ze mną dość zniechęcającym wnioskiem, do którego stopniowo dochodził podczas trzech lat studiów, że oceny bardzo często, jeśli nie prawie zawsze, nie są adekwatnym odzwierciedleniem faktycznej wiedzy. Ta uwaga, z jednej strony deprymująca, pozwala jednak uświadomić sobie, że dobre oceny nie są jedynym celem nauki  i warto uczyć się dla siebie, bez ciągłego porównywania się z innymi czy rozmyślania nad niesprawiedliwą oceną. Inną zmianą w podejściu do sesji  było zdecydowane stwierdzenie, że nie warto poświęcać nocy na naukę przed egzaminem, bo nie ma to najmniejszego sensu. Nie wszyscy jednak z biegiem lat dochodzą do takiego wniosku: zarywanie nocy dla nauki niekoniecznie musi być zawsze ostatnią deską ratunku na szybkie nadrobienie zmarnowanego wcześniej czasu. Może właśnie w ten sposób, ucząc się przez dłuższy czas z małymi jedynie przerwami, potrafię uczyć się najefektywniej? A jeśli nie, może jednak warto przenieść naukę na dzień, nawet jeśli uczenie się w nocy stało się już bardzo silnym przyzwyczajeniem? 

Pewnie istnieje jeszcze dużo więcej  sposobów przeżywania sesji i radzenia sobie z nią. A jakie jest Twoje? Często samo uświadomienie sobie, jak faktycznie podchodzimy do niektórych spraw, sprawia, że zauważamy, co można by zmienić lub co jeszcze bardziej w sobie umacniać i rozwijać. Jeśli sesja nie jest dla Ciebie przyjemnym czasem, kiedy wreszcie możesz odpocząć i zająć się tym, na co nie miałeś czasu w ciągu semestru, ale wiąże się ze stresem nie do opanowania i problemami z organizacją czasu, zapraszam do przeczytania artykułów „No stress! - Sposoby radzenia sobie ze stresem. Relaks i odprężenie.”, „Jak uczyć się szybciej i skuteczniej” i „Stres egzaminacyjny - proste sposoby jak go zmniejszyć” (dział „myślę”) oraz „Prokrastynacja –metody jej zwalczania” („studiuję”).

  Kierunek i rok studiów, specjalizacja: filologia czeska i teologia ogólna, III rok Zainteresowania: studium porównawcze języka polskiego i czeskiego, eklezjologia, teologia ciała, muzyka kościelna, gra na skrzypcach i pianinie, wycieczki górskie Doświadczenie zawodowe: praktyki w biurze tłumaczeń Lider, asystent osoby niepełnosprawnej UŚ Kontakt e-mail: katekid@wp. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.