Slaktywiści- Generacja Facebook’owych leni

Co oznacza ten termin? Czym tak naprawdę charakteryzują się slaktywiści? Czego dotyczy ich aktywność bądź wręcz przeciwnie jej brak? Czy ich „pojawienie się” jest zjawiskiem pozytywnym czy negatywnym? Przedstawiam generację leni zbawiających świat poprzez klikanie myszką.

Skaltywizm- czyli co?

Slacktivism (ang. slacker – leń + activism) albo inaczej clicktivism to termin nienowy (w obecnym znaczeniu pojawił się już w 2002 roku). W skrócie odnosi się do współczesnej „generacji leni”, która zamiast podejmować konkretne działania na rzecz jakiejś istotnej kwestii (ograniczenia emisji CO2, niejedzenia zagrożonych gatunków ryb etc. etc.), ogranicza się do kliknięcia w „lubię to” lub inne – podobno bezcelowe – działania (np. zmiana zdjęcia profilowego na Facebooku, noszenie badge’y, gumowych bransoletek, koszulek z określonym hasłem etc.)1 Najogólniej rzecz ujmując są to osoby, które poprzez udostępnianie, promowanie, klikanie „lubię to” w pewnym sensie „zbawiają świat” i kreują wirtualnie swoją osobę, jako istotę działającą w ważnych sprawach, szczytnych celach, interesującą się losem innych, słabszych, pokrzywdzonych. Kreują się na współczesnego bohatera występującego w  imieniu tych, których próśb w większości, ludzie by nie usłyszeli. Slaktywiści to osoby bierne społecznie, które jedyną aktywność wykazują w kliknięciu „lubię to”, nawet czasem nie czytając opisu, czy informacji zawartych pod wydarzeniem, w którym zapisali, że będą uczestniczyć. „Jak coś lubię, to ogłaszam się całemu światu z tym, klikając „Lubię to”, żeby jeszcze bardziej rozpowszechnić jakąś ideę wklejam link do niego na swojej tablicy, na swoim blogu, na blogach innych, na ulubionym forum, na jakichś tam forach, właściwie to wszędzie, gdzie tylko się da. Bo to słuszna sprawa jest”. Najczęściej z kilku tysiąca zapisanych osób, czy wśród tych, które kliknęły „lubię to” czy udostępniły post, stronę, artykuł, niewiele z nich podejmuje jakiekolwiek działanie w rzeczywistości.

Kliknę i co dalej?

Szafowanie kliknięciami, daje złudną nadzieję tym osobom, które naprawdę oczekują pomocy i czasem odbierają taką czynność jako zadeklarowanie się do jej niesienia. Za przykład może posłużyć akcja na znanym profilu społecznościom, którą z zainteresowaniem na potrzeby tego artykułu śledziłam. Mowa tu o działaniu pewnego schroniska, które potrzebowało konkretnej kwoty pieniędzy, by opłacić zaległe faktury i utrzymać schronisko w dalszym działaniu oraz uratować przebywające tam zwierzęta, by nie zostały- w efekcie zamknięcia schroniska -masowo usypiane. Jej celem było znalezienie jak największej liczby odbiorców oraz zebranie potrzebnej kwoty. Oba cele na szczęście udało się zrealizować i schronisko przetrwało. Dlaczego więc o tym piszę? Akcja trwała od 01. do 31. marca. Posty schroniska udostępniało około 15 tysięcy użytkowników owego portalu. Czasem więcej - czasem mniej. Maksymalną ilość „lajków” osiągnął post któryś z kolei, który polubiło bagatela 20.000 osób! A ile trwało zbieranie pieniędzy? Wydawałoby się ,że przy takiej ilości kliknięć „lubię to” i udostępnień danego postu, pieniądze powinny się szybko znaleźć. Przecież gdyby każdy zdeklarowany przelał 1zł, to zebrana kwota szybko zostałaby zgromadzona, a nawet byłaby wyższa niż ta natychmiast potrzebna. Prawda? Ano niestety nie. Za to bardzo szybko znalazły się osoby, mówiące, iż ta akcja to oszustwo. W odpowiedzi na zarzuty owych osób, Schronisko publikowało więc otrzymane przelewy, czyli te które otrzymywało od swoich darczyńców oraz te, które przelewało na konta firm za zaległe faktury. Gdyby nie dwóch anonimowych darczyńców przelewających kwoty -pierwszy 3.400 drugi 4.000- schronisko w ciągu miesiąca nie zebrałoby potrzebnej kwoty. Dlaczego, skoro tyle osób udostępniało i lubiło ich posty? Zapewne dlatego, że ich działanie w sieci niestety nie ma przełożenia na rzeczywistość. Choć w Internecie slaktywiści bojkotują jedzenie zagrożonych gatunków, to potem bez krępacji zamawiają je w restauracji. Klikają lubię to i deklarują chęć pomocy… I na tym ich działanie w tej sprawie się kończy. Slaktywiści zapominają z taką samą prędkością, jak klikają. Skoro tak to czy z fotela da się uratować świat?

Slaktywizm- zjawisko pozytywne czy negatywne?

Z fotela zbawić świata się nie da, klikając „lubię to” i nie podejmując żadnych działań można komuś zrobić nadzieję, jednak pomimo tego slaktywizm nie do końca jest zjawiskiem aż tak złym, jak mogło by się początkowo wydawać. Rozpowszechnianie postów, artykułów, wydarzeń, informuje innych uczestników serwisu o danej akcji. Na zasadzie łańcuszka każdy kto udostępnia jakiś post czy artykuł, daje szansę osobie, która go umieściła, na to, że wśród setek postaci, które go zobaczą i klikną „lubię to” lub/ i udostępnią daną zwartość, znajdzie się parę jednostek, które również w realnym świecie podejmą działania mające na celu niesienie pomocy w konkretnej sytuacji. Poza tym „bierne klikanie” jest świetnym nośnikiem reklamowym. Na sto osób, które zalajkują coś z nudów czy głupoty na pewno znajdzie się choć jedna, która świadomie dołączy do działania. Czy ma to jakieś przełożenie na rzeczywistość? Zwykle nie, ale na pewno pełni ważną funkcję informacyjną.2 Tak więc udostępniając coś dajemy komuś szansę na otrzymanie pomocy, zainteresowanie ludzi jego problemem, sprawą. Poza tym akcje na Facebooku jak i stronach typu petycje.pl, umożliwiają zaangażowanie osób, które na co dzień nie mają czasu albo są zaangażowane w inne inicjatywy, więc nie mogą zajmować się w pełnym wymiarze kolejną. Bez wątpienia „lubię to” nie wystarczy, ale już podpisanie imieniem i nazwiskiem petycji/ wniosku/ odwołania opowiedzenia się za jakaś sprawą w Internecie może wiele zmienić. Dowolne kliknięcie to zabranie głosu i nie istotne czy wchodzimy w coś, bo nas to żywo pochłania, czy po prostu postępujemy za modą. Ważne, że działamy, bo to zawsze się liczy. I to, że dzięki temu, że ktoś wrzuci linka na portal społecznościowy jesteśmy w stanie dowiedzieć się o inicjatywie, o której wcześniej nie wiedzieliśmy i mamy możliwość się wobec niej określić. To wzmacnia naszą polityczną i społeczną świadomość. Tak więc stara zasada, że reklama zawsze dźwignią handlu- świetnie się również sprawdza w inicjatywach społecznych, charytatywnych czy w sytuacji, gdy jeden człowiek po prostu potrzebuje pomocy innych. A Ty? Klikasz bezmyślnie czy działasz? Czy czytasz, to co klikasz? Czy choć raz podjąłeś działanie pod akcją, na którą się zapisałeś? I zastanów się, czy może warto podjąć jakieś działanie dla akcji, pod którą się zapisałeś? I klikaj. Dzięki temu o akcji dowie się ktoś kto zechce pomóc również w realnym świecie, nawet jeśli Ty zapominasz w tej samej chwili co klikasz.

Przypisy:

[1]http://hatalska.com/2011/05/26/slacktivism-nowy-termin-ktory-wchodzi-do-mojego-slownika/

[2]http://natemat.pl/34501,generacja-leni-slaktywisci-czy-mozna-zbawic-swiat-klikajac-myszka

  Kontakt e-mail: camille_n@wp.pl Kierunek studiów: studia magisterskie dzienne, pedagogika,  kierunek pedagogika zdrowia, Zainteresowania: Psychologia, Pedagogika, Antropologia, Socjologia, Kryminologia, Muzyka, Mass media, zwierzęta.  Doświadczenie zawodowe: Praktyka w Profilaktyczno-Terapeutycznej świetlicy środowiskowej im św. Elżbiety w Bytomiu- Łagiewnikach Praktyka w Świetlicy szkolnej w Szkole Podstawowej nr 9 im Adama Mickiewicza w Bytomiu Praktyka w Placówce Opiekuńczo- Wychowawczej „ Bezpieczny Dom” w Bytomiu Praktyka u pedagoga szkolnego w Szkole Podstawkowej nr 38 im Jana III Sobieskiego w Bytom- Sucha Góra Inne informacje o autorze: Studentka pedagogiki, obserwatorka zmian w społeczeństwie, z zaciekawienia zgłębiająca antropologię i kryminalistykę, poruszająca czasem konserwatywne tematy. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.