Siatkarscy kibice pod lupą

Wysoki, niski; młody, stary; kobieta, mężczyzna... Kibic. Współtwórca sukcesu, dodatkowy zawodnik na boisku, czy może wyrachowany drań, czyhający tylko na poprawę własnej samooceny w świetle psychologicznej zasady „pławienia się w cudzej chwale”? Trochę żartuję. A może jednak nie? Prawdą jest, że w siatkarskim świecie główną rolę odgrywają zawodnicy. Nie znaczy to jednak, że to tylko oni są przedmiotem zainteresowania dziennikarzy, socjologów, czy też psychologów. Ostatnimi czasy, kiedy polska siatkówka zrobiła wielki krok naprzód, krąg światła został rzucony także na ludzi, zasiadających na trybunach i niejednokrotnie zdzierających gardło w godnym podziwu dopingu dla ukochanej drużyny.

O „pławieniu się w cudzej chwale” słów kilka

- Kibicami zostają głównie ci, którzy nie mają innych sposobów na podnoszenie poczucia własnej wartości - mówi prof. Bogdan Wojciszke, wybitny polski psycholog. Od dawien dawna ludzie żądali „chleba i igrzysk”, mamy wręcz wpisaną w siebie potrzebę zabawy. W różnych okresach historycznych różnie to się objawiało. Ekscytację sportem można więc tłumaczyć poprzez zwykłą ludzką zabawowość - tzw. homo ludens. Ważny jest także fakt, iż w kibicowaniu odnaleźć można element kompensacji, czy też nadrabiania własnych braków poprzez utożsamianie się z tymi, którzy odnoszą sukcesy. Działa tutaj prosty mechanizm - jeśli ja się z nimi utożsamię, to ich sukcesy stają się moimi. Główną ludzką motywacją i potrzebą jest dążenie do dobrego mniemania o sobie. Można więc śmiało zaryzykować stwierdzenie, iż jedną z funkcji sportu jest tej potrzeby zaspokojenie. Na tym podłożu nie będzie zaskoczeniem wytłumaczenie następującego faktu: dlaczego gdy „naszym” sportowcom się nie wiedzie, stajemy się kapryśni i często się od nich odwracamy, podczas gdy tylko odniosą oni sukces - skoczylibyśmy za nimi w ogień. Prof. Wojciszke przytacza tutaj przykład z 2006 roku, kiedy na szyjach naszych siatkarzy zawisły srebrne krążki Mistrzostw Świata: - Zdobyli srebrny medal na Mistrzostwach Świata i tysiące kibiców nieoczekiwanie powitało ich na Okęciu, chociaż wtedy ten sport nie cieszył się przecież żadną wielką popularnością. Miał swoich fanów, ale to nie było jakieś masowe zjawisko. Ale kiedy odnieśli sukces, pojawili się też fani, bo oni są spragnieni właśnie tego skąpania się w cudzej chwale. No a jak nie ma chwały, to nie ma się w czym kąpać (...). To wyraźnie pokazuje, jaką sport i sukces pełni funkcję. Jest to funkcja podbudowywania poczucia własnej wartości. To jest możliwe tylko wtedy, gdy są sukcesy. A jak są porażki, szukamy jakichś innych możliwości, czyli innej dziedziny sportu. Identyczną sytuację zaobserwowałam w roku 2009, gdy nasi zawodnicy zostali Mistrzami Europy, czy też niedawno - gdy polska reprezentacja stanęła na najwyższym stopniu podium Ligi Światowej. Cóż to był za szał! Siatkówka i siatkarze wyrośli nagle do rangi najważniejszej sportowej sprawy w Polsce. Niemal każdy mianował się kibicem. Ludzie łaknęli jakiegoś sukcesu, rozczarowani porażką piłkarzy na Euro, którego wagę dodatkowo potęgował fakt, iż byliśmy przecież organizatorami tej imprezy, a ciśnienie skupione wokół niej ciągle było rozdmuchiwane w mediach. Ale do rzeczy. W sierpniu przychodzą jednak Igrzyska Olimpijskie, na których siatkarzom powinęła się noga. I nagle - odwrót. Dystans i krytyka. Istne deja vu sprzed trzech i sześciu lat.

Kwestia tożsamości

Henry Tajfel stworzył pewną ciekawą teorię dotyczącą ludzkiej tożsamości. Według niego mamy dwa jej rodzaje - osobistą i społeczną. Na tę pierwszą składają się cechy, które, według nas, nas charakteryzują i dzięki którym odróżniamy się od innych. Tożsamość społeczna (inaczej: zbiorowa) to kompilacja identyfikacji z grupami społecznymi, do których jednostka przynależy lub aspiruje. Pozwala ona - jak już wiemy - utrzymać lub podnieść samoocenę oraz zaspokaja potrzebę przynależności, jednak przyczynia też się do postaw etnocentrycznych, m.in. faworyzowania grupy własnej i dyskryminowania grupy obcej. W badaniu przeprowadzonym przez Marinę Noske z Wydziału Zamiejscowego SWPS w Sopocie okazało się, że w przypadku porażki własnej drużyny, kibice emocjonalnie dystansowali się wobec niej - sądzili, że będą odczuwać raczej gniew czy smutek niż poczucie winy i wstyd. Utrzymywali w ten sposób poczucie własnej wartości oraz redukowali obciążające emocje negatywne. Kibice postrzegali też zwolenników drużyny przeciwnej jako grupę obcą - niezróżnicowaną zbiorowość, jednakowo silnie przeżywającą sukces i porażkę. Co z tego wynika? Ano tyle, że różnicujemy się na „my” i „oni”. I ci „oni” oczywiście są przez nas deprecjonowani, są inni, są przez nas spostrzegani jako mniej, nazwijmy to „szlachetni”, by nie powiedzieć: „gorsi”. Z „naszymi” natomiast silnie się identyfikujemy, a należymy przecież do tej samej grupy z tylko jednego powodu, łączy nas jeden czynnik - zamiłowanie do określonej drużyny. Tworzy się tu jednak coś o niezwykłej sile - poczucie wspólnoty. Owo poczucie tworzą śpiewy, brawa, gwizdy, krzyki oraz symbolika kolorów klubowych (szalików, koszulek i innych gadżetów). - Jestestwo prawdziwego kibica mieści się w sportowym wyniku. Na zasadzie: „jesteś tym, komu kibicujesz” – twierdzi Robert Cialdini, profesor psychologii z Arizona State University. Dla wielu osób dopingowanie narodowej drużyny to także patriotyczny obowiązek. - Kibicowanie reprezentacji wynika z poczucia przynależności do wspólnoty narodowej. Świętość barw i poczucie wspólnoty bierze się z kulturowego dziedzictwa, wspólnej historii oraz tradycji – tłumaczy dr Dominik Antonowicz, socjolog sportu z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Dlaczego kibic się stresuje?

Dla przeciętnego zjadacza chleba - kibica mecz nie jest żadnym zagrożeniem. Nie jest sytuacją problematyczną, o jakich mówimy w kontekście stresu. To zdarzenie, którego waga jest dla nas całkowicie umowna. Można potraktować to w następujący sposób: kilkadziesiąt, lub - ba! - o wiele więcej, czasem miliony ludzi „umawia się”, że pewne zdarzenie jest dla nich ważne. Zgodnie z tym angażujemy się w owo zdarzenie emocjonalnie i przeżywamy wszystkie symptomy, które są charakterystyczne dla sytuacji stresowej. Dlaczego taka umowna rzecz, niemająca żadnych większych skutków dla realnego życia danej osoby może doprowadzić do tak wielkich emocji? Do wywołania stresu potrzebne są dwa elementy: bodziec - sytuacja, która jest przyczyną naszych przeżyć i właściwa interpretacja bodźca/sytuacji. Olbrzymią większość zdarzeń jednak interpretujemy jako zagrażające lub sprzyjające nie dlatego, że takimi po prostu są, ale dlatego, że całe życie uczymy się tak je traktować. Aby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć na małe dziecko, które jeszcze nie wie, że olbrzymi pies może być groźny, dlatego bez wahania podchodzi, aby go pogłaskać. Mały chłopiec oglądając mecz siatkarski, nawet jeśli został pouczony przez rodziców, że oto gra reprezentacja narodowa, prawdopodobnie szybko znudzi się i odejdzie od telewizora. Inaczej zachowa się jednak, jeśli parokrotnie zobaczy swojego ojca, który jest zagorzałym kibicem. Obserwując jego zachowanie, zgodnie ze swoją dziecięcą tendencją do naśladowania, będzie powtarzać jego ruchy i słowa. Początkowo będą to wyłącznie zewnętrzne przejawy kibicowania, po pewnym czasie jednak ciągle powtarzane zachowania pociągną za sobą prawdziwe emocje. W ten właśnie sposób wychowujemy nowych kibiców - uczymy dzieci co mają czuć w odpowiedzi na to, co dzieje się na boisku, parkiecie, czy torze wyścigowym. W taki sam sposób sami stajemy się fanami danego sportu, czy drużyny. Cała reszta naszego kibicowania jest nadbudową. Warto pamiętać o umowności emocji związanych ze sportem, aby móc nabrać więcej dystansu do ewentualnych porażek naszych idoli!

Najlepsi na świecie

Cóż takiego jest w nas - polskich kibicach siatkówki, że zostaliśmy mianowani najlepszymi na świecie przez samego dr Rubena Acostę - Prezydenta FIVB? Po pierwsze, polski kibic nie przychodzi na halę tylko po to, by sobie po prostu obejrzeć mecz. Jego celem jest zabawa, uczestnictwo we wspólnym świętowaniu, doznanie emocji, ekspresja radości, tańczenie i śpiewanie, czyli cechy, którymi charakteryzują się uczestnicy radosnego bycia razem (czyli wyżej wymienione poczucie wspólnoty). Na drugim miejscu znajduje się zwycięstwo „naszych” (a więc element „pławienia się w cudzej chwale”), a na trzecim - poziom widowiska. Jest to odwrócenie naturalnej kolejności preferencji kibiców stricte sportowych, dla których przeżyciem podstawowym jest „zwycięstwo swoich” i wysoki poziom widowiska sportowego. Warto zaznaczyć także fakt, iż w turniejach wszelkiego typu - czy to jest Liga Światowa, czy World Grand Prix, rozgrywanych w Polsce, na trybunach podczas spotkań odbywających się między dwiema drużynami „obcymi”, zasiada wielu polskich kibiców. Z powyższych rozważań wynikałby następujący wniosek: polscy kibice są najlepsi, bo przedkładają poczucie wspólnoty i potrzebę dobrej zabawy nad podwyższenie własnej samooceny poprzez sukces własnej drużyny.

Siatkarze – strzeżcie się!

Nietrudno zauważalny jest fakt, iż to głównie dzięki kibicom, siatkówką w naszym kraju zainteresowały się media - teraz warto o niej pisać, nagrywać filmy, warto ją promować. Do niedawna głównymi bohaterami widowiska sportowego byli zawodnicy, bo to od nich zależał poziom wydarzenia, jakim jest mecz. Reprezentowane umiejętności, sukces, czy też jego brak do tej pory były wyznacznikami powodzenia imprezy. Nagle jednak o jakości przedsięwzięcia zaczęli decydować kibice. Sukcesywnie spychają dotychczasowych „pierwszoplanowców” z piedestału – siatkarzy. Ci czują ciśnienie, wiedzą, że muszą się mocno starać, by miano „najlepszych” dotknęło także ich. Grając w Polsce, nie wolno odpuszczać.

Psychologia rozszerza ramy swojego oddziaływania. Ostatnimi czasy obejmuje swoimi ramionami także sport, przygląda się sportowemu życiu od podszewki. Nie zapomina także o tak ważnym elemencie, jakim są kibice. Tworzy prawa i teorie, które ich dotyczą i które znajdują swoje odbicie w rzeczywistości. Generalizowanie i rozciąganie określonych stwierdzeń na każdą jednostkę, należącą do tej samej grupy nigdy jednak nie przyniosło nic dobrego. Od każdej reguły jest bowiem wyjątek. Może tym wyjątkiem jesteś Ty? Będąc kibicem, warto odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego nim jestem?

Wykorzystane źródła:

  • charaktery.eu
  •  sport.newsweek.pl
  • psychologia.wieszjak.pl
  • akademiasiatkowki.com.pl

 

 

  Kontakt e-mail: daria.kaldunska@pobloku.pl Kierunek studiów: psychologia stacjonarne rok III, specjalizacja: psychologia kliniczna człowieka dorosłego i psychologia zdrowia i jakości życia Zainteresowania: psychologia sportu, psychologia zdrowia, medycyna, neurobiologia, dziennikarstwo, sport (w szczególności siatkówka), grafika, fotografia Dodatkowe doświadczenie: akredytowana redaktorka w serwisie siatkarskim Pobloku.pl Publikacje: relacje sportowe i felietony na pobloku.pl Dodatkowe informacje o autorze: Studentka psychologii, siatkarka, redaktorka, pasjonatka siatkówki. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.