Samotnik(,) z wyboru(?) – osobowość schizoidalna

Jednym z podstawowych zadań naszej osobowości jest komunikowanie się z innymi ludźmi. To, jacy jesteśmy, w dużej mierze określa, jak widzą nas inni. Oczywiście, tworzymy pewną społeczną personę, która jest lekkim przekłamaniem w stosunku do tego, kim jesteśmy – ale ta persona też jest jedną z funkcji zdrowej psychiki. Sam fakt, że wydatkujemy energię, żeby „pokazać się z najlepszej strony” świadczy o tym, że chcemy być odbieranymi w sposób pozytywny. Szerokie grono znajomych i uznanie w otoczeniu jest mile widzianą zaletą. Poświęcamy czas na to, by nauczyć się zachowywać „normalnie”, zrozumiale; wydajemy pieniądze, by dopasować nasz wygląd do standardów panujących w społeczeństwie. To są zachowania, które wytłumaczyć można starym powiedzeniem „człowiek to zwierzę stadne”. Żeby kontakt z drugą osobą był możliwy trzeba dostosować się do jego niepisanych zasad. Umiejętność stosownego zachowania się w danej sytuacji, stosownego ubioru i tonu nie ma znaczenie nie tylko estetyczne – świadczy też o naszych kompetencjach społecznych, które tradycyjnie są pożądane zarówno w kontaktach prywatnych, jak i zawodowych.

Wszystko to jednak sprowadza się do potrzeby kontaktu z drugą osobą. Jest ona uniwersalna dla wszystkich kultur, genetycznie uwarunkowana – jest cechą naszego gatunku. Człowiek cierpi, jeśli nie może tej potrzeby realizować. Długotrwała deprawacja tej potrzeby, na przykład w przypadku kogoś uwięzionego przez długi czas w gruzach budynku, rozbitka lub więźnia w izolatce, może prowadzić wręcz do omamów. Znane są przypadki, gdy ktoś na przykład tworzy przedmiot, z którym rozmawia tylko dlatego, żeby realizować namiastkę tej potrzeby. Willson, czyli piłka, która staje się przyjacielem bohatera filmu „Cast Away”, to nie tylko twórcza inwencja scenarzysty – czasem tak właśnie to wygląda.

Kontakt z ludźmi nie jest jednak wyłącznie potrzebą biologiczną – spełnia też ważne dla naszej psychiki zadania. Przede wszystkim tak zwane „wsparcie społeczne” ze strony najbliższych nam osób jest podstawowym i najważniejszym elementem radzenia sobie ze stresem oraz utrzymywania higieny psychicznej. Możliwość podzielenia się z kimś swoimi problemami oraz otrzymania pokrzepienia sprawia, że zmniejsza się nasz lęk. Kontakt z bliskimi reguluje też nasze życie hormonalne – obniża poziom kortyzolu, hormonu stresu, oraz podnosi stężenie oksytocyny. Widać więc, że obcowanie z ludźmi to nie tylko przyjemność sama w sobie, ale ma też konkretne, praktyczne dla nas znaczenie.

Kontakt z drugą osobą jest też okazją do samoaktualizacji. Widzimy, jak ta osoba na nas reaguje, poznajemy w ten sposób również siebie – widzimy, co moglibyśmy zrobić inaczej, co wywołujemy w ludziach. Uczymy się, jakich ludzi lubimy bardziej, a jakich mniej i dlaczego. Weryfikowanie się względem drugiej osoby jest jednym z kluczowych czynników wpływających na nasz rozwój osobisty. Robimy to codziennie, choć im jesteśmy starsi tym też mniej elastyczni. Poziom naszych obecnych kompetencji społecznych jest wynikiem wielu lat kontaktów z setkami osób.

Zręb naszej osobowości, pierwotna „tabula rasa”, od której zaczynamy ten proces, też jest wypracowana w drodze kontaktu z innym człowiekiem – z rodzicem. Powstaje ona bardzo wcześnie, w pierwszym roku życia. Z perspektywy psychologa noworodek jest niewiele więcej jak kłębkiem manifestowanych w sposób zero-jedynkowy popędów. Coś jest nie tak – płaczę. Wszystko w porządku – nie płaczę. Dla małego dziecka nie jest to też zrozumiałe dlaczego tak jest i dlaczego ktoś odpowiada na jego sygnały. Rodzic jednak odpowiada – opiekuje się nim, reaguje na jego płacz i pomimo nierzadko własnego zmęczenia i zdenerwowania, okazuje niemowlakowi ciepło i miłość. Po pewnym czasie dziecko zaczyna zauważać ten związek przyczynowo skutkowy. Dostrzega, jaki sygnał z jego ciała powoduje dyskomfort i widzi, że jest reakcja na jego płacz. W oparciu o tę protokomunikację zaczyna być świadome swojego własnego istnienia – bo to w końcu „ono” czuje i „ono” komunikuje. Tak właśnie rodzi się osobowość.

Pierwsze komunikaty dziecka nie są łatwe do odczytania – bo to po prostu płacz. Płacz z każdego powodu. Inicjatywa leży po stronie rodzica, który z uczucia miłości chce dziecko zaspokoić pomimo tego, że samemu nie zna jego języka. Stara się jednak, uczy się tonów płaczu dziecka, jest w tym coraz lepszy. To właśnie bezwarunkowa miłość jest motorem tego procesu.

Proces ten może jednak się nie powieść. Z różnych względów rodzic może nie być w stanie dać dziecku tego elementarnego poczucia stałości. Może to być związane z tym, że jego własna osobowość nie jest spójna i gotowa na taki kontakt, a może nie ma w nim tego motywatora do odczytywania komunikatów dziecka – czyli miłości. Dziecko nie czuje wtedy sprawczości, jego wołanie o pomoc jest albo odczytywane błędnie, albo zupełnie ignorowane. Jest dla niego utrudnione zrozumienie na czym polega „kontakt”, dużo ciężej jest mu posiąść ten archetyp relacji społecznej. Jego wypracowanie jest tak naturalnym i podstawowym zadaniem, że te zaniechania ze strony rodzica muszą być duże i częste, ten chaos musi być w standardowym wzorem relacji z pociechą przez długi czas. Jeśli jednak rodzic zawiedzie całkowicie – dziecko nie otrzymuje tego zrębu, o którym pisałem wyżej. Nie wypracowuje mechanizmu, w oparciu o który później budowałoby swoje relacje międzyludzkie – nie ma też narzędzia, którym mogłoby weryfikować siebie.

Właśnie w takich okolicznościach powstaje osobowość schizoidalna.

Dorosła osoba cierpiąca na to zaburzenie to samotnik. Nie ma dużo znajomych, nawet z rodziną nie utrzymuje bliskich kontaktów. Przez to, że nie posiadła podstaw do realnego wchodzenia w kontakt – nie aktualizuje się. Często zachowuje się i ubiera „dziwacznie”, w sposób nieakceptowany lub niezrozumiały. Potrafi przestrzegać norm prawnych i ogólnych norm społecznych, ale robi to bardziej w oparciu o rozum niż „automatycznie”, jak większość z nas. Czuje strach przed bliskością, woli unikać ludzi. Odróżnia ją jednak od osoby cierpiącej na fobię społeczną to, że fobia społeczna jest strachem przed „wypadnięciem źle” przed innymi ludźmi - ze względu na silną chęć wypadnięcia dobrze. Z kolei osoba schizoidalna po prostu nie czuje potrzeby przebywania z innymi ludźmi.

To, że tej potrzeby nie czuje, nie oznacza, że jej nie ma. Jak już pisałem – jest ona wpisana w bycie człowiekiem. Dramat osoby schizoidalnej polega na tym, że czuje wszystkie negatywne skutki braku obcowania z innymi ludźmi – ale w ogóle nie łączy tych faktów. Charakterystyczna dla takiej osoby jest niska emocjonalność, spłycenie afektu. Jej nastrój jest stale delikatnie obniżony, jak w przypadku lekkich objawów depresyjnych. Nie czuje przyjemności, więc też rzadko angażuje się w rozrywki. Preferowana ścieżka zawodowa dla takiej osoby to coś, co nie wymaga kontaktu z ludźmi – bardzo często są to nauki formalne, jak matematyka czy logika.

Kontakt z osobą zaburzoną na tym poziomie jest, naturalnie, bardzo trudny. Realna bliskość właściwie nie wchodzi w grę. Osoba schizoidalna, nawet jeśli z kimś rozmawia i przebywa, to czuć od niej dystans i chłód. Brak narzędzi do poznawania ludzi prowadzi do tego, że nie zna też siebie. Nie rozumie swojego życia emocjonalnego, spycha je na dalszy plan – przez co traci największy motywator, jakim są przecież emocje. Żyje swoje życie jakby w zawieszeniu, jest bierna, nie rozwija się inaczej niż tylko w wąskich specjalnościach, najczęściej związanych z pracą zawodową.

Osoby z zaburzeniem osobowości typu schizoidalnego rzadko trafiają do psychologa. Prędzej na swój stale zły nastrój (który może się pogarszać w miarę jak naturalna potrzeba kontaktów międzyludzkich jest coraz bardziej deprymowana) sięgają po leki, widują psychiatrę. Na objawy o podłoży osobowościowym leki działają jednak słabo, sprawny psychiatra szybko zrozumie, że problem leży gdzie indziej. Najczęściej problemem w diagnozie jest odróżnienie umiarkowanego autyzmu od zaburzenia osobowości, ale dzisiejsza medycyna potrafi wskazać różnice.

Praca psychologa ze zdiagnozowanym już pacjentem nie jest prosta. Proces terapeutyczny jest prawie zawsze procesem dialogu – a realna, głęboka rozmowa z taką osobą jest właściwie niemożliwa. Nie posiada ona aparatu psychicznego umożliwiającego wgląd w jej życie emocjonalne – przez co ani sama nie potrafi go komunikować, ani nie odbiera komunikatów z zewnątrz. Dlatego właściwie nie ma terapii skutecznie leczących ten problem – raczej stosuje się tutaj leczenie „objawowe”. Można taką osobę „rozumowo” nauczyć, by podejmowała większą aktywność na polu kontaktów społecznych. Działania behawioralno-poznawcze mogą nauczyć gamy odpowiednich zachowań na zasadzie „scenek”, które taka osoba odgrywa. Myślenie leżące u podnóża tego podejścia jest takie, że nawet jeśli osoba schizoidalna nie rozumie i nie czuje potrzeby obcowania z ludźmi, to jeśli nauczy się ją choć troche tę „biologiczną” potrzebę zaspokajać - objawy powinny się zmniejszyć lub ustąpić. Terapeuci pracujący z tymi rodzajami zaburzeń twierdzą, że istnieje szansa, że osoba „nauczy się” grać tak dobrze, że niejako „odgórnie” zacznie budować tę strukturę, której nie otrzymała od rodziców. Jest to jednak bardzo długotrwały proces i brak wciąż wystarczającej ilości przypadków wyleczenia takiego zaburzenia, by wnioskować, że jest skuteczny.

Bibiliografia:

  1. Carson Robert; Psychologia Zaburzeń; Gdańsk; GWP Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne; 2003.
  2. Cierpiałkowska, Lidia; Psychologia zaburzeń osobowości : wybrane zagadnienia; Wyd. 2.; Poznań; Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, 2008.
  3. Strelau, Jan; Psychologia : podręcznik akademicki. T. 2, Psychologia ogólna;  Gdańsk;  Gdańskie Wydaw. Psychologiczne; 2004.

​​

Materiał powstał w ramach realizacji projektu „Co Nas Spina? - Kampania na rzecz ochrony zdrowia psychicznego” (III edycja) dotowanego przez Zarząd Województwa Śląskiego.

Więcej informacji o kampanii na stronie: www.wiecjestem.us.edu.pl/co-nas-spina

 

ORGANIZATORZY KAMPANII:

REDAKTOR DZIAŁU 'STUDIUJĘ' Kontakt: studiuje.wiecjestem@us.edu. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.