Problem samobójstwa

Mało co wywołuje tak wielkie emocje, jak samobójstwo. Już sam termin brzmi złowieszczo, a jeśli dodatkowo wyobrazić sobie co za nim stoi, i co do niego prowadzi, ta wizja staje się wyjątkowo mroczna. Rzeczywiście, ciężko w psychologii wskazać bardziej dosadny i szokujący objaw. Racja, zdarzają się bardziej spektakularne, jak wybiórcze paraliże czy nietypowe kompulsje, ale nawet wśród psychologów dyskusja na ich temat ma bardziej charakter ciekawostki.

Ale nie samobójstwo.

Jeśli ten termin padnie w rozmowie, niezależnie czy w kontekście znajomego czy pacjenta i niezależnie od tego, czy dotyczy samego czynu, czy tylko tendencji ku niemu, towarzystwo poważnieje.

I bardzo słusznie.

Próba samobójcza, nawet nieskuteczna czy wręcz demonstracyjna, świadczy o bardzo dużym cierpieniu z jakim mierzy się (lub mierzył…) jej podmiot. To już nie jest intrygująco ulokowane, wyparte napięcie emocjonalne manifestujące się skurczem dłoni, to nie męczący głos w głowie chorej osoby, to nie wielokrotność liczby trzy, której ilością razy klient musi spłukać wodę zanim czterokrotnie umyje ręce.

To targnięcie się na własne życie.

Chciałbym napisać, że jest to zjawisko niezwykle rzadkie, że spotyka się je sporadycznie i właściwie powinno interesować wyłącznie diagnostów i terapeutów, ale niestety tak nie jest. Właściwie każdy w swoim życiu albo już się spotkał, albo dopiero spotka się z taką sytuacją, czy to wśród znajomych, czy rodziny. W końcu Światowa Organizacja Zdrowia szacuje łączną ilość samobójstw na Świecie na 800 000 udanych prób rocznie, a American Foundation for Suicide Prevention podaje na swojej stronie, że rok 2014 przyniósł w samych tylko Stanach Zjednoczonych 42 773 ofiar śmiertelnych!. Daje to przygnębiającą średnią 117 udanych targnięć na własne życie dziennie, plasując tym samym samobójstwo na 10 miejscu wiodących przyczyn zgonów Amerykanów.

Kto najczęściej odbiera sobie życie? Cóż, oczywiście parametry wahają się w zależności od kultury, o której mówimy, ale można z całą pewnością powiedzieć, ze mężczyźni między 25 a 40 rokiem życia są grupą najbardziej narażoną. W Stanach aż 7 na 10 udanych prób zostało podjętych przez białych mężczyzn w tym przedziale wiekowym!

Jak sprawa wygląda w Polsce? Cóż, nie jest różowo. Nie dość, że wg najnowszych danych WHO (z 2012 roku) plasujemy się na 24 miejscu światowego rankingu, a biorąc pod uwagę wyniki od 1985 plasujemy się aż 8 pozycji wyżej, to jeszcze oceniając nasze “wyniki” z wcześniejszych lat wyraźnie widać tendencję wzrostową ilości zanotowanych przypadków na 100 000 mieszkańców. W samym tylko 2014 roku życie odebrało sobie aż 6165 Polaków, to statystycznie 17 dziennie! W tym aż 84,9% to mężczyźni!

Opinie na temat takiego czynu są różne, zazwyczaj spolaryzowane. Część reaguje smutkiem i współczuciem, zarówno dla rodziny jak i dla oczywistego cierpienia osoby, które doprowadziło ją do takiej śmierci, część z kolei czuje złość, nazywa samobójstwo “aktem egoistycznym” czy “poddaniem się”. Mało kto jednak przechodzi obok tego tematu zupełnie obojętnie. Dlaczego?

Bo samobójstwo to wybór.

Choć wybór podejmowany przy wielkim zawężeniu świadomości, choć podejmowany przy zaślepieniu silnymi emocjami lub całunem depresji, ale jednak wybór. Mało kto może winić pacjenta za chorobę, którą posiada - tak samo ciężko obarczać winą biedaka chorego na schizofrenię czy nieszczęśnika z nerwicą. Natomiast samobójstwo? Ostatecznie to własna chęć i czyn odróżnia je od morderstwa.

Ta świadomość dla części może wydać się najbardziej przygnębiającą częścią tego artykułu, a ja, paradoksalnie, piszę to, by zostawić odrobinę pozytywnego wydźwięku na koniec.

Fakt, że każde samobójstwo poprzedza decyzja o odebraniu sobie życia, oznacza przecież nie tylko to, jak okropnie musi cierpieć osoba ją podejmująca, ale też to, że, jak każdą decyzję, można ją zmienić. Myśli i tendencje samobójcze to nie wyrok, a osoba ich doświadczająca nie jest zdana tylko na los i działanie leków - może sama szukać pomocy, a otrzymać ją może nie tylko z rąk wykwalifikowanego, drogiego lekarza.

Jak więc pomóc osobie, która zwierza się z myśli o odebraniu sobie życia?

Przede wszystkim - nie bagatelizować! Z jakiegoś powodu utarło się przekonanie, że prawdziwi samobójcy nie mówią o tym, że chcą się zabić. Nic bardziej mylnego - aż 80% prób samobójczych poprzedzonych jest jakąś formą “wołania o pomoc”, mówienia o chęci śmierci albo otwartego sygnalizowania myśli samobójczych. Pomyśl - jeśli ktoś jest tak przytłoczony i zdesperowany, że jego głowę zaprzątają myśli o skończeniu ze sobą, a po otwarciu się przed kimś, komu ufa, słyszy prychnięcie i widzi machnięcie ręką, to odchodzi po takiej rozmowie z większą, czy z mniejszą ilością powodów do życia?

Posłuchaj tej osoby, pozwól jej się “odwentylować z emocji”, wyrzucić z siebie frustrację - już sam fakt wygadania się komuś może poprawić jej samopoczucie.

Nie oceniaj i nie moralizuj - ktoś, kto jest w takim skrajnym napięciu i tak nie przyjmie racjonalnych argumentów.

Nie baw się w terapeutę! Jest powód dla którego psychologia to studia pięcioletnie, a praca w interwencji kryzysowej wymaga jeszcze dodatkowej praktyki i kursów - to, co Twoim zdaniem może być “zdroworozsądkowe” może sprawić, że przeczytasz o swoim bliskim w jutrzejszej gazecie. Zamiast tego - zdaj się na profesjonalistów. Postaraj się zasugerować udanie się do psychologa w pobliskiej Poradni Zdrowia Psychicznego (nie trzeba mieć do niej skierowania!) lub Ośrodku Interwencji Kryzysowej - ich adresy i dane kontaktowe znajdziesz bez problemu w internecie, również na naszej stronie. To ważne, byś pomógł znaleźć konkretną placówkę! Nie odsyłaj osoby, która mówić Ci, że chce ze sobą skończyć, do Googli - pomóż jej ustalić termin w konkretnej przychodni.

I ostatnia zasada: nie bój się zadzwonić po pogotowie lub policję! Jeśli osoba, z którą rozmawiasz, jest wyraźnie w złej kondycji i nie jesteś pewien, czy możesz zostawić ją samą - nie ryzykuj! Dyspozytor numeru ratunkowego na pewno Cię nie zignoruje - nawet jeśli nie wyśle do Ciebie karetki, poradzi Ci co zrobić.

***

Na koniec zwracam się do Ciebie bezpośrednio, bo wiem, że często osoby myślące o końcu przeszukują internet w poszukiwaniu… cóż, właściwie czegokolwiek.. Czasem pomocy w wyjściu z kryzysu, czasem pomocy w efektywnym zabiciu się.

To nie ma znaczenia, co Cię tu zawiodło - kliknąłeś w ten artykuł i doczytałeś prawie do końca, choć już po pierwszych akapitach musiałeś zauważyć, że należy on do pierwszej z tych kategorii.

Mam więc do Ciebie lekko tandetne przesłanie: nie rób tego. Pewnie to już słyszałeś, może z ust kogoś, komu się zwierzyłeś, a może przeczytałeś w którymś z poprzednich artykułów, na które natrafiłeś. I choć wiem, że może niewiele to znaczy spod palców autora tekstów na małym portaliku, a ja nie mam prawa stawiać się w Twojej sytuacji, to proszę.

Nie rób tego.

I wbrew temu, co o sobie możesz teraz myśleć, pamiętaj:

Jesteś wartościową osobą.

Wiesz skąd o tym wiem? Stąd, że się tak czujesz.

Więzienne cele są pełne morderców, którzy sypiają w nocy jak dzieci, a najpodlejsi dyktatorzy gwizdali pod nosem ulubione piosenki, skazując miliony na śmierć. Pospolite szumowiny za nic mają obiektywne zarzuty społeczeństwa, a żaden cynicznie uśmiechnięty bankier, który oskubał dziesiątki rodzin do majtek, nie mówi “przepraszam” w innym celu, niż tylko dla zmniejszenia wymiaru kary.

Ty jednak czujesz. I choć te zarzuty wobec siebie rozdmuchałeś znacznie ponad proporcję, to musisz widzieć, że mechanizm, jakim jest samokrytyka, generalnie funkcjonuje - trzeba go tylko wyregulować.

Bądź przed sobą szczery - przecież wiesz, że to samo-upodlenie to nie jest naturalny stan.

Nie jest więc tak, że nic nie możesz zmienić. Nie jest więc tak, że musisz się tak czuć na zawsze.

Dopóki widzisz potrzebę zmiany, dopóty jesteś w stanie wykrzesać na nią siły.

Być może nie samemu, być może nie od razu - ale jesteś. Daj więc sobie szansę być dalej.

Bibliografia:

http://www.who.int/mental_health/prevention/suicide/suicideprevent/en/

http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/samobojstwa

https://afsp.org/about-suicide/suicide-statistics/

Artykuł powstał  w ramach realizacji projektu "Co nas spina? - Kampania na rzecz ochrony zdrowia psychicznego"
(IV edycja) organizowanej przez Fundację Inicjatyw Akademickich  oraz Uniwersytet Śląski w Katowicach.

Projekt współfinansowany jest ze środków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

REDAKTOR DZIAŁU 'STUDIUJĘ' Kontakt: studiuje.wiecjestem@us.edu. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.


Projekt współfinansowany jest ze środków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego