Pokolenie FB

Wiele nowinek dostępnych w internecie, które elektryzują współczesne społeczeństwo medialne ma charakter efemeryd - znikają równie szybko, jak się pojawiły. Od czasu do czasu przebija się jednak prawdziwa supernowa, której żywot jest znacznie dłuższy i bardziej efektywny. Ostatnią supernową są portale społecznościowe – stanowią one jeden z najpopularniejszych sposobów komunikowania się użytkowników internetu doby Web 2.0.

Synonimem wszystkich portali tego typu stał się Facebook, obecnie największy gracz na rynku. Skupia on około 500 milionów użytkowników, którzy codziennie wymieniają się setkami tysięcy zdjęć i filmów, informują o tym kto zdenerwował ich w tramwaju, utwór jakiego zespołu wpadł im ostatnio w ucho, albo po prostu przeglądają profile innych korzystających z portalu. Ta supernowa błyszczy w internecie wyjątkowo długo - na tyle długo by stać się istotnym elementem naszej kultury. Mark Zuckerberg, twórca tego fenomenu, mówi wyraźnie: cały świat ma znaleźć się na facebooku. Jak na razie jego dążenia wydają się spełniać - pytanie tylko, co to oznacza dla nas?

Internet Web 2.0 jest szansą na zmianę tradycyjnych stosunków między odbiorcą i nadawcą. Wszystkie media, które pojawiły się wcześniej ustalały bardzo wyraźną granicę - nadawcą był na przykład redaktor gazety lub spiker w radiu czy telewizji, a odbiorcą oczywiście kupujący gazetę lub telewidz. Web 2.0 to w dużym skrócie wirtualna przestrzeń, w której nadawca i odbiorca zrównują sie ze sobą. Wszystko dzięki rosnącej dostępności internetu i intuicyjności interfejsów, które umożliwiają nieskrępowane budowanie przekazów. Tradycyjne media znalazły się w dziwnej i niezręcznej sytuacji, w której muszą walczyć o swoją tożsamość... ze swoimi odbiorcami. Walka ta to przede wszystkim próby udowodnienia, że dotychczasowe formy przekazu mają szansę istnienia i nie muszą poddawać się całkowitej konwergencji z internetem. Ta walka to także próby osiągnięcia kompromisu dotyczącego oczekiwań odbiorców co do charakteru przekazów medialnych. Dawniej były one emitowane tylko przez tradycyjne media, zgodnie z ustalonymi zasadami na czele z wymogiem zachowania rzetelności. Teraz charakteryzuje je "kult amatora" - skrótowość, sensacyjność, niewielka dbałość o formę – do tak rozumianych mediów dołączyły portale społecznościowe. Facebook wyznaczył nowe trendy w przepływie informacji w ramach światowego systemu medialnego, dając przy tym setkom milionów użytkowników szansę publikowania w globalnej sieci.

Użytkownicy Facebooka podkreślają, że korzystanie z portalu opiera się o szczególną aktywność i "dostępność" w ramach portalu. Wspomniana aktywność to wszystkie czynności, na których wykonanie pozwala swoim użytkownikom Facebook - pisanie informacji, komentowanie materiałów udostępnianych przez innych użytkowników, wyszukiwanie znajomych, korzystanie z aplikacji, itp. Po wykonaniu tych czynności wielu z nas przechodzi do tzw. "dostępności" czy też "milczącej obecności" - użytkownicy nie przerywają swojej obecności w ramach portalu, a jednocześnie nie wykazują aktywności. Działający w tle innych czynności wykonywanych na komputerze Facebook pozwala na bieżące śledzenie aktywności innych użytkowników i, w razie potrzeby, szybką reakcję na wysyłane przez nich sygnały. Tym samym "milcząca obecność" na Facebooku zaczyna przypominać uczestnictwo jednostki w rzeczywistych kontaktów międzyludzkich, ale wynosi je na zupełnie nowy poziom. Trudo wyobrazić sobie cokolwiek podobnego do takiej zbiorowej "milczącej obecności" w ramach Facebooka. Nie pozwala się ona porównywać z niczym innym znanym nam z historii, no chyba że do wizji znanych z książek i filmów science fiction. Tak więc Facebook – współczesny nam protoplasta Matrixa? O koncepcji przypominającej taką sytuację pisał Lev Manovich przewidujący ewolucję współczesnych mediów w stronę tzw. teleobecności w ramach której użytkownicy będą przebywali w bliżej niesprecyzowanej wirtualnej przestrzeni, w której będą fizycznie otoczeni przez media. Wyjątkowość "milczącej obecności" w ramach Facebooka polega też na podążaniu za tendencją do wielowątkowości ("multitaskingu"), jaki charakteryzuje użytkowników nowoczesnych technologii. Daje szansę na aktywne wykorzystywanie innych źródeł informacyjnych w ramach internetu, czy wykonywanie pewnych czynności (także w świecie rzeczywistym), przy jednoczesnej ciągłej gotowości do reakcji na impulsy docierające z portalu. Brzmi znajomo prawda? Sprawdzamy pocztę, przeglądamy Facebooka, piszemy informację na gadu – gadu, gotujemy obiad, słuchamy muzyki, czytamy wiadomości. Jeszcze niedawno taka ilość zadań mogłaby stanowić plan na cały dzień – dziś na najwyżej godzinę.

Dzięki Web 2.0 i portalom społecznościowym "internet przestał być siecią połączonych ze sobą plików informacji, a stał się siecią ludzkich relacji”. Relacje te cechowały się bardzo dużą anonimowością w dobie największej popularności blogów, gdzie użytkownicy mogli występować pod pseudonimami. Sytuacja zmieniła się właśnie dzięki Facebookowi i podobnym mu portalom, które docelowo stanowić mają odbicie rzeczywistości. Tworzenie swojego sieciowego avatara, który przestał być anonimowy to bardzo żmudny proces. Użytkownicy Facebooka są ostrożni w swoich wypowiedziach, starannie budują swój wizerunek, szczególnie że aktywność w ramach portalu może wywołać konsekwencje w codziennej rzeczywistości. Wyobraźmy sobie, że np. po długiej imprezie wracamy nad ranem do domu i na naszej facebookowej tablicy piszemy ze szczegółami co działo się w ramach zabawy, wrzucamy przy tym kilka zdjęć i filmików przedstawiających nas w nie do końca pozytywnym świetle. Nasi rówieśnicy, najbliżsi znajomi pewnie się uśmiechną. Pytanie co powiedzą na taki przekaz nasi rodzice, nasz szef i dwóch wykładowców, którzy jakiś czas temu zaakceptowali nasze zaproszenie do grona znajomych. Taka sytuacja, to koszmar dla większości zwolenników Facebooka - większość z nas jest jednak bardzo ostrożnych. Co ciekawe prowadzi to do "nadmiernej poprawności" - rzadko zdarza się aby na Facebooku widoczna była wzajemna krytyka użytkowników (wyjątkiem są chyba tylko politycy wykorzystujący portale społecznościowe). Może to być efekt obaw o możliwe odcięcie od źródła informacji - krytyka mogłaby doprowadzić do odrzucenia użytkownika z grona znajomych. W społeczeństwie informacyjnym, które często definiowane jest poprzez nadanie informacji wartości nadrzędnej, jest to zagrożenie naprawdę istotne. Pojawia się pytanie – na ile tak naprawdę potrzebujemy tak wielu informacji w tak krótkim czasie? Badania psychologa George’a Millera dowiodły, że człowiek jednocześnie może przetwarzać i rozumieć maksymalnie około 7 informacji, co stoi w sprzeczności z tysiącami postów, aktualizacji, itp., o których daje nam znać portal. Proponuję krótki eksperyment – spróbujmy przypomnieć sobie ostatnie przekazy, które dotarły do nas przy pomocy Facebooka.

Zmiany, natłok informacji, co raz większa rola portali społecznościowych w naszym życiu. Czy Facebook może być groźny? Wśród najbardziej oczywistych zagrożeń związanych z użytkowaniem portali społecznościowych jest wciąż niewielka świadomość użytkowników co do przekazywania informacji poufnych i danych osobistych. Często słyszymy o oszustwach popełnionych dzięki kradzieży danych osobowych. Szczególnie niepokojące są doniesienia mówiące o wykorzystywaniu tej metody komunikacji przez pedofilów i innych przestępców seksualnych. Jest oczywiście druga strona medalu. Brytyjski urząd skarbowy donosił o przypadku odebrania zasiłku dla "matki samotnie wychowującej dziecko", która bez zastanowienia zamieściła na Facebooku zdjęcia ze swojego... ślubu.

Wydaje się jednak, że jeszcze większym zagrożeniem jest wspomniana wcześniej próba odwzorowywania stosunków międzyludzkich w sieci przy jednoczesnym ich spłyceniu i upublicznieniu. Budowanie wirtualnego związku z setkami "przyjaciół" nie jest możliwe choćby ze względu na ograniczone możliwości poznawcze naszego umysłu. Ciekawy eksperyment przeprowadziła kanadyjska firma marketingowa RPC, która stworzyła  fałszywy profil niejakiej Sarah K. Noonan. Ta 27-letnia mieszkanka Miami, demokratka, aktualnie znajdująca się w dość skomplikowanym związku, zyskała 480 znajomych... choć tak naprawdę nigdy nie istniała. Użytkownicy, którzy zaakceptowali jej zaproszenie nie zwrócili uwagi na to, że Sarah nigdy nie aktualizowała swojego profilu, nie pisała żadnych informacji na swojej tablicy, nie odpowiadała na żadne informacje wysyłane do niej przez znajomych.

Czy od Facebooka i innych portali społecznościowych można się uzależnić? Najprostsza odpowiedź - uzależnić można się od wszystkiego. Przypadki uzależnienia od najnowszych technologii i internetu także były odnotowane. Nic więc nie wskazuje na to, aby uzależnienie od portali społecznościowych było niemożliwe. Pojawia się jednak pytanie o to, który z czynników związanych z charakterem tego kanału komunikacji ma największy wpływ na kształtowanie się uzależnienia. Wśród podejrzanych znajdują się: błyskawiczny dostęp do znajomych, który powoduje uzależnienie od intensywności oferowanych stosunków międzyludzkich oraz ogrom informacji występujących w tym wypadku w dwóch odsłonach - informacji przyjmowanej i informacji emitowanej przez użytkownika. Do interpretacji tego zagadnienia przydatna może się okazać znana z komunikologii teoria użytkowania i korzyści. Jej naczelna zasada zakłada, że jednostki wykorzystujące media, robią to tak aby maksymalizować swoje korzyści. W przypadku kiedy do wyboru są różne kanały otrzymywania informacji, jednostki wybierają ten, w którym bilans zysków i strat jest najkorzystniejszy. Biorąc pod uwagę fakt dużej powierzchowności kontaktów, opisaną teorię i nadrzędną rolę informacji w naszym społeczeństwie, wydaje się, że to właśnie drugi czynnik najbardziej uzależnia. Użytkownicy Facebooka i pokrewnych stron internetowych chcą wiedzieć wszystko, o wszystkim, o wszystkich - chcą wiedzieć błyskawicznie, a przy tym chcą dzielić się ze światem swoimi spostrzeżeniami. Facebook pozwala nam na jednoczesne zbieranie informacji z tysięcy źródeł, a także na zabawę w "gate-keepera", który decyduje o dopuszczeniu pewnych informacji do udziału wirtualnej społeczności.

Skrajne przypadki uzależnienia od nowoczesnych mediów określane są nazwą: hikikomori (z japońskiego: wycofanie się, oddzielenie). Pierwsze przypadki tej choroby odnotowano w Japonii, a dziś szacuje się, że na przewlekłą formę zaburzenia cierpi około miliona młodych obywateli tego kraju. Co ciekawe, aż 55% Japończyków w wieku 13 – 24 twierdzi, że choć raz w życiu doznała hikikomori. W skrajnej postaci choroba doprowadza do całkowitej izolacji od świata zewnętrznego i zastąpienia większości rzeczywistej aktywności, aktywnością w świecie wirtualnym. Osoby dotknięte syndromem często zamykają się w swoich pokojach, do których nie dopuszczają nikogo z zewnątrz – taka izolacja może trwać nawet do kilku lat. Przyczyn tego typu zachowań upatruje się w zbyt wysokich wymaganiach stawianych młodym ludziom przy braku rzeczywistego wsparcia ze strony rodzin. Facebook, a także inne kanały kontaktu przy wykorzystaniu internetu, stawiając na budowanie mechanizmów relacji, wzorowanych na tych rzeczywistych, stają się idealnym panaceum na zaburzenie o charakterze depresyjnym. Hikikomori nie stanowi problemu tylko wysoko rozwiniętych społeczeństw azjatyckich – objawy choroby odnotowano także w naszym kraju. Jeden z pierwszych przypadków został opisany w 2001 r. w Katowicach przez psychiatrę Marka Krzystanka. Badania nad zaburzeniem są bardzo trudne ze względu na trudności w dotarciu do pacjentów – do tej pory udało się ustalić, że choroba występuje dwukrotnie częściej u chłopców, ze względu na częste silne relacje pomiędzy matką a synem, w których matka nie chce pozwolić na uniezależnienie się dziecka. Młody człowiek jest bardzo często wyręczany przez rodziców w wielu trudnych zadaniach przez co ma trudności z samodzielnym podejmowaniem decyzji. Świat wirtualny staje się idealną alternatywą dla trudności związanych z rzeczywistym życiem.

Jaka będzie przyszłość Facebooka i portali społecznościowych? Czy zapowiadane przez Zuckerberga przeniesienie świata rzeczywistego na Facebooka to zapowiedź uzależnienia wszystkich nas od globalnej sieci? Trudno jest przewidzieć dalszy rozwój nowoczesnych kanałów komunikacji, zwłaszcza że ich twórców charakteryzuje nowatorskie podejście do kwestii interakcji międzyludzkich. Facebook nie zniknie, będzie ewoluował i dostosowywał się do potrzeb użytkowników. Ponieważ zapotrzebowanie zarówno na szybki dostęp do informacji i możliwość decydowania o tym co stanie się informacją będzie rosła, tak samo będzie rosło zainteresowanie i stopień uzależnienia użytkowników internetu od dzieła Marka Zuckerberga. Co może przerwać ten triumfalny pochód? Web 2.0 prędzej czy później przeistoczy się w Web 3.0, przestrzeń internetową interpretowaną przez algorytmy działające na zasadzie sztucznej inteligencji, która będzie w stanie analizować na bieżąco potrzeby internauty. Web 3.0 może być spełnieniem wspomnianej idei teleobecności, a dla portali społecznościowych będzie szansą na jeszcze większą ingerencję w nasze codzienne życie. A może rzeczywistość naprawdę przeniesie się do Facebooka – Matrixa…?
Objawy uzależnienia od Facebooka:

  • spędzasz co raz więcej czasu korzystając z portalu,
  • pierwsza rzecz którą robisz po przebudzeniu lub po powrocie do domu to uruchomienie Facebooka,
  • bardzo często przerywasz codzienne czynności aby szybko uruchomić portal,
  • nie potrafisz przerwać korzystania z portalu,
  • kiedy nie masz dostępu do Facebooka czujesz zdenerwowanie i niepokój,
  • korzystanie z Facebooka przeszkadza ci w innych istotnych czynnościach i zadaniach.
     

P.S. Jeżeli czujesz, że jesteś uzależniony od internetu, Facebooka lub innego portalu społecznościowego pomocy możesz szukać w studenckiej poradni psychologicznej, która mieści się na ul. Bankowej 12A (I piętro). Poradnia czynna jest od 8 do 16 od poniedziałku do piątku. Pod adresem psycholog@us.edu.pl ustalane są terminy spotkań z psychologiem.
 

Kierunek i rok studiów, specjalizacja: II rok studiów doktoranckich - medioznawstwo, Wydział Nauk Społecznych UŚ  Kontakt e-mail: radoslaw.aksamit@gmail.com Zainteresowania: media, teorie komunikowania, agenda-setting, dziennikarstwo radiowo-telewizyjne   Doświadczenie zawodowe: Agencja Reklamowa Bring More Radio Katowice Radio Planeta. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.