• Opublikowane 30 Maj, 2012

Okno życia cz.1

Bo świat jest spory...

Mieszkam w kraju, w którym 75% populacji to ludzie poniżej 25 roku życia. Dziecięce twarze ukształtowały więc moją percepcję Ugandy, a dziecięcy pryzmat postrzegania tamtejszej rzeczywistości stał się moim pryzmatem...

... gramy w klasy na ulicach, wyciągamy rękę o jałmużnę, biegniemy rozradowani za oponą, wspinamy się na mangowca, wspinamy się na drzewo papai, zasypiamy w kurzu ruchu ulicznego Kampali, wśród obcych, z dłońmi wciąż oczekującymi pomocy, niesiemy na głowie wodę w ogromnych plastikowych kanistrach, kąpiemy się beztrosko w Jeziorze Wiktorii, czekamy w domu na czesne na szkołę... czasami czekamy całe życie, spotykamy się ze zrozumieniem, spotykamy się z przemocą, spotykamy się z wykluczeniem, chodzimy nago ulicami, wracamy na wieczór do domu rodzinnego, zasypiamy w kurzu ruchu ulicznego Kampali, wśród obcych, z dłońmi wciąż oczekującymi pomocy...

W Ugandzie jest 2,7 mln sierot. Ta liczba zawsze mnie przeraża, bo wiem, że większością z nich nikt się nie opiekuje. Nigdzie nie mogę znaleźć informacji, ile dzieci jest porzucanych przez matki każdego roku, miesiąca, czy dnia. Dokonuję moich szacunków na podstawie znanych mi placówek dziecięcych; co najmniej dwoje porzuconych niemowląt tygodniowo w Kampali. To również mnie przeraża, bo za każdym znalezionym niemowlakiem, kryje się zapewne kilkoro nieznalezionych. To jednak nie strach stał się siłą napędzającą do założenia Fundacji i ostatecznie Domu Dziecka. Tą motywacją były inne domy, te w których dzieciaki są bezpieczne, zadbane i kochane ale także te, w których tłoczno, brudno i bez perspektyw na normalne życie. Tych ostatnich chciałabym nie dostrzegać, ale perspektywa dziecka nakazuje. Zupełny brak wsparcia ze strony rządu ugandyjskiego. Przestałam już pytać, czy oni problemu nie dostrzegają, czy po prostu zbyt zajęci są wydobywaniem ropy. Z tego typu rozmów jeszcze nigdy nie wyniknęło. Kilka znanych mi domów dziecka to lokalne inicjatywy utrzymujące się z pomocą zagranicznych fundacji i własnych małych biznesów. Dlaczego my nie mielibyśmy sobie poradzić?

We wrześniu 2011 r. wraz z Marią i jej mężem Josephem, w małej położonej na północ od stolicy miejscowości Masindi, otworzyliśmy Dom Małego Dziecka Window of Life. Jest to pierwszy tego typu dom dziecięcy w okolicy, więc władze lokalne są po naszej stronie. Przynajmniej nie przeszkadzają.

Dla kogo to wszystko?

6 października 2011 r. był dla nas przełomową datą – dniem, w którym nasza inicjatywa i wielomiesięczne planowanie nabrały sensu. Do naszego domu zawitała 5-dniowa dziewczynka, którą mama przykrywając w lesie liśćmi papai, zostawiła na pewną śmierć. Znalazł ją okoliczny pijak i głodną i przemarzniętą zaniósł na policję, a ta do nas. Mała ma na imię Fortunate, na wyraz szczęścia, jakie ją w jej nieszczęściu spotkało. Fortunka była słabym dzieckiem, zarażonym przez swą matkę kiłą. O tym wszystkim z dumą możemy mówić w czasie przeszłym, gdyż po sześciu miesiącach w naszym domu, Fortunka tryska zdrowiem i radością.

Czteromiesięcznego Sadhata oddała nam jego 17-letnia mama. Jak twierdziła był on wynikiem gwałtu w rodzinie, która to wyrzuciła dziewczynę z domu po urodzeniu dziecka. Dopóki nie dowiedziała się o możliwości wsparcia z naszej strony, mieszkała z dzieckiem na ulicy.

Ojciec Davida nigdy nie dbał o syna, dużo pił, nie pracował. Gdy pewnego dnia postanowił pozbyć się dziecka i chciał go udusić, interwencja sąsiadów sprawiła, że Siedmiolatek znalazł bezpieczny dom pod naszym dachem.

Mama Franka zmarła tydzień po porodzie, a 24-letni ojciec od 11 lat głowa rodziny dla swoich licznych braci i sióstr, odmówił opieki nad kolejnym, choć przecież własnym maluchem. Franek jest przezabawny, poważny i jeszcze nie potrafi się do nas uśmiechnąć, jak to robią pozostałe dzieci.

Grace początkowo przyjęliśmy do programu stypendialnego, ze względu na skrajną biedę, w której żyła na wsi ze swoją mamą. Bardzo szybko stała się jednak częścią naszego domu i mieszka razem z resztą dzieci w Masindi.

 

Autor: Marta Majewska


... cdn. W najbliższych tygodniach pojawią się kolejne części opowieści Marty, a także informacje na temat funkcjonowania domku i jego mieszkańców oraz zdjęcia. Polecamy zapoznanie się z fotogalerią z Afryki, nadesłaną przez Martę na początku jej pobytu pod adresem http://wiecjestem.us.edu.pl/africa-baby.

Aktualne informacje na temat Domu dziecka w Masindi można odnaleźć na stronie: http://window-of-life.jimdo.com/

 
 


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.