O sztuce mówienia „nie”

Czas, w którym żyjemy, daje nam liczne przykłady buntowników. Nie rzadko to właśnie wieczny opór przeciw wszystkiemu staje się sposobem na życie. U przeciętnego człowieka mija on wraz z hormonalną burzą przynależną adolescencji. Istnieją jednak osoby w pewien sposób gloryfikujące bunt, a i nam nieobce są tendencje do sentymentalizacji postaci wiecznych bojowników, niezrozumiałych i osamotnionych w walce o swój wymarzony kawałek świata. Czy jest jednak coś, przeciwko czemu bezwzględnie warto się buntować? Tak. Coś, co istnieje dziś i istniało zawsze - zło.

Zło jest kategorią, z której wynika cała gama innych zjawisk, choć może ich zwodnicza natura nie rzuca się tak bardzo w oczy. Bo czy szkolna nuda nie jest czymś złym? Czy przerost formy na treścią związany z masową kulturą, obcesowość, lenistwo nie zasługują na potępienie? Praktyka życia nieustannie podsuwa nam coś, czemu warto stawić opór.

Bunt prawdziwy, wartościowy, dający szansę na przebudzenie, nigdy nie jest rzeczą łatwą, zwłaszcza, że jesteśmy socjalizowani raczej do konformizmu niż do sprzeciwu, do adaptowania się do świata, niż zmieniania go na lepsze. Można by przytoczyć tutaj wiersz Andrzeja Bursy o znamiennym tytule sugerującym coś najbardziej elementarnego – „Nauka chodzenia”.

Tyle miałem trudności

z przezwyciężeniem prawa ciążenia

myślałem że jak wreszcie stanę na nogach

uchylą przede mną czoła

a oni w mordę

nie wiem co jest

usiłuję po bohatersku zachować pionową postawę

i nic nie rozumiem

„głupiś” mówią mi życzliwi (najgorszy gatunek łajdaków)

„w życiu trzeba się czołgać czołgać”

więc kładę się na płask

z tyłkiem anielsko-głupio wypiętym w górę

i próbuję

od sandałka do kamaszka

od buciczka do trzewiczka

uczę się chodzić po świecie[1]

Bunt kojarzy się zwykle z manifestacją w zachowaniu. W jakiś sposób utożsamiamy go z czynem bohaterskim. To tak, jak postępuje Tomasz – bohater „Nieznośnej lekkości bytu” Milana Kundery, kiedy mówi „nie” współpracy z komunistami. W powieści tej pada jednak również niezwykle ciekawe stwierdzenie, które uświadamia, jak bunt jest niemile widziany w społeczeństwie. Opisuje ono zachowanie osób, z którymi stykał się Tomasz, po otrzymaniu propozycji odwołania swoich niewygodnych dla komunistów słów, poprzez wydanie specjalnego oświadczenia. „Uśmiechali się do niego z tym większą satysfakcją, że nie cieszył się nigdy opinią konformisty. Dlatego jego spodziewana zgoda na propozycję ordynatora świadczyła o tym, że tchórzostwo pomału, ale nieodwołalnie staje się powszechną normą zachowania i wkrótce przestanie być uważane za coś złego.”[2] Opór drugiego człowieka uświadamia mi własną małoduszność. Choć bunt często niesie ze sobą znamiona narcyzmu i tak udowadnia, że niezgoda była możliwa.

Niekoniecznie jednak musi on przybierać tak widowiskową formę. Jest jeszcze inna możliwość – ta, która ukryta jest w tajemniczej formule Bartleby’ego Hermana Melville’a, brzmiąca „I would prefer not to” - „Wolałbym nie”. Przybiera ona postać buntu pasywnego, ale powodującego konsternację wśród otoczenia. To wypowiadanie pewnej nieokreślonej niemożliwości. Nie jest to głupi opór, choć z czynem się nie wiąże. Przypomina raczej stanie na swoim stanowisku, a przez to zmuszenie również innych do refleksji. Ściślej rzecz ujmując, nie jest to nawet opór, a raczej delikatna odmowa, niezwykle przydatna w czasach, w których na każdy temat trzeba mieć własne zdanie.

„-Zechcesz mi powiedzieć cokolwiek o sobie?

- Wolałbym nie.(…)

- I co odpowiesz, Bartleby?

- W tym momencie wolę nie udzielać odpowiedzi.”[3]

Tworząc typologię oporu, posługując się literackimi bohaterami, warto jednak zwrócić uwagę na spostrzeżenie Josifa Brodskiego, który w swoim eseju „Strategia obrony”, będącym zapisem przemówienia wygłoszonego do absolwentów Williams College w 1984 roku, wskazuje na zdumiewającą w swojej prostocie myśl: nasz opór wobec zła wcale nie musi być bierny, czyli dający w najlepszym razie trudno uchwytne zwycięstwo moralne, ale najwłaściwszym sposobem buntu jest doprowadzenie zła do absurdu. W tym właśnie kryje się sens nadstawiania drugiego policzka. Josif Brodski przytacza tutaj słowa z Pisma Św., ukazując jak często skupiamy się na pierwszym wersie triady Jezusa, zapominając, że nie kończy się ona tylko na nim. Całość brzmi bowiem tak:

„Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz.

Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące.”[4]

Fragment ten pokazuje, że dzięki przesadzie można zło doprowadzić do absurdu. Takie zwycięstwo nie jest natury moralnej, ale egzystencjalnej. Wróg nie odczuwa już łatwego do zdławienia poczucia winy, ale widzi bezsens swoich działań. A działać bez sensu nie lubi nikt. Jest to chyba najbardziej konstruktywna strategia negacji zła.

Jak jednak rozumieć opór w wychowaniu czy edukacji? Czemu warto jest się sprzeciwić, kształtując samego siebie? Istotnym zadaniem wydaje się tutaj opór wobec kolonizacji swego „świata życia” przez tandetne przekazy kulturowe, standaryzujące gusta, skłaniające do bezrefleksyjnego pochłaniania każdej ich części. Jest to zadanie niezwykle trudne. Muzyka popularna, telewizja, Internet tak wciągają i są tak blisko, że zdobycie się na krytyczny dystans wobec nich wymaga ogromnego wysiłku. Nie chodzi tutaj o sprzeciw wobec wszystkiego, upieranie się przy własnej nieomylności i jedynie słusznej wersji kultury. Jest to raczej wytworzenie w sobie refleksyjnego spojrzenia, krytycznego podejścia, podejrzliwości wobec, i odporności na manipulacje. Stałe wyrywanie siebie z życia jako snu. Zło przybiera różne maski, ale nie rzadko zedrzeć je pozwala trzeźwy ogląd i pewien specyficznie ukształtowany gust. Wtedy uzasadniając swoją niezgodę, z pełną świadomością własnych słów, można powtórzyć za Zbigniewem Herbertem:

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru

mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi

 lecz w gruncie rzeczy była to kwestia smaku

Tak smaku[5]

Bibliografia:

  1. Brodski J. (1984), Strategia obrony. W: Rzeczpospolita (2006), 3744.
  2. Bursa A. (1957). Nauka chodzenia. W: A. Bursa, O tym… Kraków: Wydawnictwo SPONSOR.
  3. Herber Z. (2007). Potęga smaku. W: A. Grzybowski (red.), Antologia poezji polskiej. Katowice: Videograf II.
  4. Kundera M. (1996). Nieznośna lekkość bytu. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
  5. Melville H. (2009). Kopista Bartleby. Historia z Wall Street. Warszawa: Wydawnictwo Sic!.
  6. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Poznań 2000: Wydawnictwo Pallotinum.

[1] Bursa A. (1957). Nauka chodzenia. W: A. Bursa, O tym… (s. 10). Kraków: Wydawnictwo SPONSOR.

[2]  Kundera M. (1996). Nieznośna lekkość bytu. (s. 133, 134). Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.

[3] Melville H. (2009). Kopista Bartleby. Historia z Wall Street (s. 34,35). Warszawa: Wydawnictwo Sic!.

[4] Mt 5,39-41

[5] Herbert Z. (2007). Potęga smaku. W: A. Grzybowski (red.), Antologia poezji polskiej (s. 792). Katowice: Videograf II.

 

Kierunek tudiów: pedagogika: edukacja wczesnoszkolna i wychowanie przedszkolne (II rok studiów magisterskich), pedagogika rewalidacyjna (II rok studiów licencjackich) Kontakt e-mail: basianiesler@wp. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.