O religijności pozornej

„A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć.”

Antoine de Saint-Exupéry

 

- Boże, daj mi zdać ten egzamin.

- Boże, spraw żebym dostała tę pracę.

- Boże, pomóż mi rozwiązać te trudności.

Powszechne i częste. Bóg jako czarodziej spełniający życzenia. Pokusa takiego podejścia jest ogromna i myślę, że nie obca na pewnym etapie życia nikomu. Bo dlaczego niby Bóg, który, jak mówią, jest wszechmocny, miałby nie słuchać akurat mnie. Przecież tak ładnie proszę… Co jak co, ale nawijać to ja potrafię! I nieważne, że z Bogiem w rzeczywistości nie łączy mnie więcej niż z tym staruszkiem z brodą ze świętych obrazków. Choć raz mógłby mi pomóc.

W takim podejściu wbrew pozorom najgorszą opcją wcale nie jest obraza Boga, bo On, jak w wierszu Czesława Miłosza, rzeczywiście jest Alfą i Omegą. Najgorsza tu jest krzywda, jaką wyrządzamy sobie sami, a najbardziej raniąca - rutyna. Być może nie dzieje się to w sposób ostentacyjny, nie zastanawiamy się nad brakiem, bo też nie zawsze go odczuwamy. A te momenty przebudzenia, niewygody, kiedy nieswojo nam samym ze sobą, przykrywamy płaszczykiem pomniejszych aktywności, które zagłuszają jakąś część wołającej duszy. Warunkiem wartościowej relacji z Bogiem, która pozwala tę lukę zapełnić, jest pewna dojrzałość religijna. Nie jest to bezmyślne odtwarzanie wyuczonych w dzieciństwie rytuałów, ale raczej sięganie po coś większego, poszukiwanie, przejście próby zwątpienia. I to niejednokrotnie. Może warto stanąć w obliczu tego głodu, nie zaspokajać go substytutami. Może wtedy usłyszymy słowa Jezusa: „Znam twoje czyny: masz imię, [które mówi], że żyjesz, a jesteś umarły”[[1]]. Czy przypadkiem obojętność nie jest tą śmiercią? Jaki rodzaj duszy zrodzony jest z życia, które prowadzę?

Można zadać sobie pytanie, czy usilnie lansowany, nowy rodzaj świeckiej tożsamości człowieka, nie jest w jakimś stopniu sprzeczny z naturą człowieka. Świat niestawiający żadnych barier, wykpiwany Bóg, przelotne znajomości, przeciwko odwiecznej ludzkiej potrzebie - pragnieniu należenia do kogoś i bycia czyimś, pragnieniu posiadania niezawodnego oparcia. Przynależność staje się pojęciem obcym, a religijność tylko symbolem, pewnym urozmaiceniem liniowo płynącego czasu. Przeżycia sakralne ograniczają się do świątecznej wizyty w kościele, a modlitwa (jeśli w ogóle ma miejsce) do modlitwy prośby. Inaczej niż w przypadku człowieka prawdziwie religijnego. Człowiek taki przyjmuje na siebie transcendentalny wzorzec człowieczeństwa, nie poprzestaje na świeckim doświadczeniu, ale czuje wyzwanie płynące z imitatio dei. Egzystencja pozbawiona pewnego specyficznego ciężaru, wynikającego z świadomego przyjęcia na siebie zobowiązań płynących z religii, oddala od pełni szczęścia. Droga wiary nie należy do najłatwiejszych szlaków. Wędrówce zawsze powinien towarzyszyć niepokój o to, czy faktycznie tę wiarę posiadam. Czasem rzeczywiście prościej jest ją odrzucić, jednak taka już jest natura człowieka, że to, co zrodzone wśród trudu i przeciwności, cenimy bardziej od tego, co zdobyliśmy bez wysiłku.

To wyzwanie lub raczej próba ucieczki od pozornych gestów, aby schronić się w relacji pełnej przyjaźni i zrozumienia, wymaga wyrzeczeń, często odejścia od tego, co oswojone. Odejścia od skupiania się wyłącznie na Bogu-Sędzi i dotarcie do Boga-Towarzysza, wciąż sprawiedliwego, ale przy tym bliskiego. Zagadnienia religijne, związane z wiarą, wydają się niezwykle skomplikowane. I rzeczywiście: są problemy, nad którymi można i należy się zastanawiać, próbować je wyjaśniać, poszerzać swoją wiedzę, ale tak naprawdę sedno wiary leży gdzie indziej. Wiarę należy przyjąć prosto. Ona rodzi się z tęsknoty. Nie komplikować. Nie plątać. Nie szyć Boga na własną miarę. Uczyć się jej do końca. W Piśmie Świętym czytamy przecież: „Kto nie przyjmie Królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego.”[[2]] A gdy postaramy się zrozumieć te słowa, do prośby: „Boże spraw …” dopowiemy jeszcze: „ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”.

Literatura:

  1. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Poznań 2000: Wydawnictwo Pallotinum.
  2. Eliade M. (2001). Czas święty i mity. W: A. Mencwel (red.), Antropologia kultury (89‑97). Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.
  3. Miłosz C. (1987). Im więcej. W: C. Miłosz, Wiersze (171). Kraków: Wydawnictwo Literackie.


[1] Ap 3,1

[2] Mk 10,15

 

Kierunek tudiów: pedagogika: edukacja wczesnoszkolna i wychowanie przedszkolne (II rok studiów magisterskich), pedagogika rewalidacyjna (II rok studiów licencjackich) Kontakt e-mail: basianiesler@wp. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.