Efekt brzydszej koleżanki

Czy filmowy żart może odzwierciedlać rzeczywistość? Dr Nicholas Furl z Royal Holloway University of London przeprowadził ciekawe badania, inspirowane popkulturowymi tv tropami z filmów. W swych badaniach badał zjawisko postrzegania atrakcyjności fizycznej w zależności od atrakcyjności osób wokół. Ich wynik zdaje się przeczyć popularnej dotąd hipotezie, że istnieją stałe cechy uznawane za atrakcyjne.

Każdy z nas, oglądając amerykańskie filmy lub seriale, natknął się na tak zwany tv trope szkolnej gwiazdki, otoczonej w liceum przez grono (zwykle odrobinę) od niej mniej atrakcyjnych przyjaciółek. Tak zwana królowa pszczół randkuje w nich zwykle z największym szkolnym przystojniakiem, pozwalając pozostałym koleżankom spotykać się z jego brzydszymi kolegami. Choć we współczesnej nauce przyjmuje się, że zgodnie z efektem podobieństwa mamy tendencję do przyjaźnienia się z ludźmi fizycznie podobnymi do nas, również pod względem atrakcyjności, badacze wpadli niedawno na trop dość ciekawego efektu dobrze znanego nam z hollywoodzkich żartów (Furl, 2016).

Dr Nicholas Furl z Royal Holloway University of London przeprowadził ciekawe badania, inspirowane popkulturowymi tv tropami z filmów. Ich wyniki opublikowane w 2016 roku w Psychological Science wskazują, że ocena atrakcyjności danej osoby przez innych różni się w zależności od tego, wśród jakich ludzi w wymiarze atrakcyjny - nieatrakcyjny jest ona prezentowana. Wbrew powszechnej opinii mówiącej, że ocena atrakcyjności jest stała, wyniki tego badania wskazują, iż przeciętnie atrakcyjna twarz prezentowana wśród innych, mniej atrakcyjnych, wydaje się być bardziej pociągająca niż eksponowana samodzielnie (Luce, 1959; za: Furl, 2016).

Uczestnicy badania

W badaniu wzięło udział 40 studentów i pracowników Royal Holloway, University of London w wieku 18-23 lata w eksperymencie dotyczącym oceny atrakcyjności oraz w wieku 18-55 lat w eksperymencie dotyczącym oceny przeciętnego wyglądu. Dodatkowo udział w badaniu dotyczącym atrakcyjności honorowany był voucherem do sklepu Amazon na 28 dolarów, natomiast w eksperymencie dotyczącym oceny przeciętnego wyglądu voucherem o wysokości 8 dolarów. Oba eksperymenty zostały zaaprobowane przez Komisję Etyki Zawodowej Uniwersytetu w Londynie (Furl, 2016).

Metodologia badania

Eksperyment odbył się w dwóch wariantach o takiej samej procedurze. W pierwszym z nich uczestnikom zaprezentowano 30 fotografii (15 kobiet i 15 mężczyzn) twarzy z zestawu Karolinska Directed Emotional Faces (KDEF) (Lundqvist, Flykt & Ohman, 1998; za: Furl, 2016). W pierwszej fazie eksperymentu poproszono o ocenę ich atrakcyjności lub poziomu przeciętności. Badanie odbywało się komputerowo, a bodźce prezentowano sekwencyjnie lub w sposób randomowy, dwa razy. Ocena atrakcyjności lub stopnia przeciętności twarzy odbywała się poprzez kliknięcie na horyzontalną linię pod zdjęciem oznaczającą kontinuum od 0 do 1. Kolejno, uśredniono wyniki uzyskane z obu ocen podczas badania. W oparciu o oceny osób badanych w aspekcie atrakcyjności oraz przeciętności wybrano 10 męskich i 10 kobiecych twarzy mających służyć za bodźce zakłócające oraz 5 kobiecych i 5 męskich twarzy, które  w oparciu o wysoki wynik atrakcyjności wykorzystano jako bodźce docelowe (Furl, 2016).

Następnie twarz atrakcyjną umieszczono wśród zdjęć twarzy uznanych za nieatrakcyjne i poproszono o ponowną ocenę. Ocena atrakcyjności twarzy, uznanej już wcześniej za atrakcyjną wzrosła w porównaniu z oceną poprzednią. Podczas kolejnego etapu badania uczestnikom zaprezentowano dwie, uznane wcześniej za równorzędnie atrakcyjne twarze pośród twarzy określonych jako nieatrakcyjne. Eksperyment skupiający się na aspekcie atrakcyjności wykazał, że badane osoby są bardziej skłonne oceniać jeden element jako bardziej atrakcyjny niż drugi, jeśli w tle występują inne nieatrakcyjne bodźce, nawet jeśli bodziec był wcześniej uznany za nieatrakcyjny. Oznacza to, że jesteśmy bardziej skłonni porównywać poziom atrakcyjność w zależności od kontekstu oraz liczby dostępnych opcji. Co więcej, mniej atrakcyjne twarze powodowały wzrost wrażliwość na różnice między dwoma atrakcyjnymi twarzami. Oceniający stawali się bardziej wymagający, krytyczni oraz wybredni odnośnie oceny poziomu atrakcyjności. Podobne wyniki osiągnięto, prezentując twarze uznane wcześniej za przeciętne. Ich atrakcyjność wzrastała lub malała w zależności od kontekstu (Furl, 2016).

Podsumowując wyniki badań: im bardziej uznawane za nieatrakcyjne były dystraktory, tym bardziej widoczna była różnica w ocenianiu atrakcyjności twarzy ocenionych już raz, podczas badania pozbawionego innych bodźców, jako jednakowo atrakcyjne. Podobne wyniki uzyskano manipulując dystraktorami o twarzach uznanych za przeciętnie atrakcyjne. W czasie badania wzrósł poziom krytycyzmu oceniających wobec atrakcyjnych twarzy. Dr Furl zwraca uwagę na fakt, że obecność wielu atrakcyjnych twarzy wśród nieatrakcyjnych, może spowodować, że stajemy się bardziej wybredni. Badacz stawia hipotezę, iż obecność twarzy uznawanych za nieatrakcyjne wzmacnia różnice między twarzami atrakcyjnymi, co powoduje, że ocena staje się być bardziej skoncentrowana na szczegółach (Furl, 2016).

Tłumacząc powyższy efekt, autor badań odwołuje się do Teorii Normalizacji (Louie, Khaw & Glimcher, 2013; Louie & Glimcher, 2012; za: Furl, 2016), zgodnie z którą sieci neuronalne reagują na rzeczywistość jako całość ze względu na przeładowanie poznawcze. Normalizacja wiązałaby się również z podejmowaniem decyzji pomiędzy wieloma opcjami. Ocena wartości jednej z nich w kontekście całości byłaby dzielona przez ocenę każdej z nich osobno. Furl (2016) wskazuje, że obiekty oceniane osobno pod względem wartości jako najlepszy-3, średni-2, słaby-1, razem oceniane byłyby jako średnia tych wartości zgodnie ze wzorem znormalizowanego podziału 3/(3+2+1)=1/2. To mogłoby z kolei wiązać się ze wzrostem lub obniżeniem poziomu atrakcyjności jednostkowej.

Konkluzja z badań

Zgodnie z tezą dr Furl, wyniki tych badań mogą wskazywać na zależność oceny fizycznej atrakcyjności danej osoby od otoczenia osób, w którym ona się znajduję. Oznacza to, że ocena atrakcyjności nie jest stała, lecz fluktuuje w zależności od kontekstu. Pół żartem pół serio można by więc powiedzieć, że w sytuacji, gdy poszukujemy partnera, lepiej pozbyć się konkurencji i nie zabierać koleżanek lub zabrać jednak te brzydsze…

Literatura:

  1. Furl, N. (2016). Facial-Attractiveness Choices Are Predicted by Divisive Normalization. Psychological Science; DOI: 10.1177/0956797616661523.
  2. Geiselman, R.E., Haight, N.A., & Kimata, L.G. (1984). Context effects on the perceived physical attractiveness of faces. The Journal of Experimental Social Psychology, 20, 409-424.Luce, D. (1959). Individual choice behavior: A theoretical analysis. New York: Wiley.
  3. Louie, K., Khaw, M.W., & Glimcher, P.W. (2013). Normalization is a general neural mechanism for context-dependent decision making. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America, 110, 6139-6144.
  4. Lundqvist, D., Flykt, A., & Ohman, A. (1998). Karolinska Directed Emotional Faces [Database of standardized facial images]. Psychology Section, Department of Clincial Neuroscience, Karolinska Hospital, S-171 76 Stockholm, Sweden.
  5. Louie, K., Glimcher, P.W. (2012). Efficient coding and the neural representation of value. Annals of the New York Academy of Sciences, 1251, 13-32.

           

            

Kierunek studiów  Psychologia, rok V, specjalizacje: psychologia kliniczna człowieka dorosłego, psychologia zdrowia i jakości życia  Kontakt  cornykam@gmail.com Zainteresowania  Atrakcyjność i seksualność człowieka, a także rozpoznawanie ekspresji mimicznej emocji. (...)


  • Opublikowane 26 Wrzesień, 2017

Zagrożenia w sieci

Internet pozwolił nam przekroczyć wiele granic i barier. Nie musimy ruszać się z domu, żeby porozmawiać z drugim człowiekiem, zrobić zakupy czy zobaczyć koncert odbywający się na drugim kontynencie. Internet jest ogromnym medium i daje wiele możliwości, wraz z jego zaletami pojawia się też dużo zagrożeń dla jego użytkowników – z niektórych z nich nie zdają sobie nawet sprawy.

Prywatność

Rzadko zastanawiamy się nad tym, co udostępniamy i jak wiele informacji o nas znajduje się w sieci. Nie myślimy także o tym, kto może oglądać nasze profile, wpisy i zdjęcia. Nie spędzamy wiele czasu na zmienianiu ustawień prywatności naszych postów, czyli ich „widoczności”, przez co niepowołane osoby mogą mieć do nich dostęp. Od złodziei, którzy wiedzą, że jesteśmy na wakacjach i nasz dom stoi pusty, po przyszłych pracodawców, którzy mogą bez problemu znaleźć nasze wpisy, w których kogoś obrażamy czy zdjęcia, na których pijani leżymy na barze w pobliskim klubieW przypadku zawodów, w których opinia publiczna jest ważną częścią sukcesu, udostępnianie takich rzeczy przeważnie skutkuje zahamowaniem lub poważnym regresem kariery.

Trzeba pamiętać także o tym, że im więcej danych „wrzucamy” do sieci, tym łatwiej ktoś może nas namierzyć. Dodajemy miejsca, w których aktualnie przebywamy, chwalimy się w jakim klubie się bawimy, w której restauracji jemy kolację z przyjaciółmi, czy pokazujemy uczęszczane trasy podczas biegu lub jazdy na rowerze za pomocą Endomondo. Aplikacja Snapchat umożliwia dostęp do aktualnej lokalizacji naszych znajomych[1]. Zastanówmy się, jak wielu „znajomych”, których mamy na różnego rodzaju portalach, tak naprawdę wcale nimi nie jest? Jak wiele razy, widząc zaproszenie do kontaktów, klikaliśmy bezmyślnie ,,akceptuj” lub przyjmowaliśmy zaproszenie od osób widzianych dosłownie raz w życiu? Średnia liczba znajomych na portalach typu Facebook to 649[2]. Są osoby, które mają ich kilka tysięcy. Nie jest możliwym znać tak wiele osób, utrzymywać na tyle dobry kontakt z nimi, by mieć świadomość tego, jakimi są ludźmi, czy są dla nas dobrzy lub czy mogą wyrządzić nam krzywdę. Kiedy podajemy tak wiele informacji o sobie, o tym co lubimy, gdzie chodzimy na basen, w których pubach najchętniej się bawimy dla stalkera jesteśmy łatwym celem. Nie będzie trudno „przypadkowo wpaść” na osobę, o której wiemy tak wiele. To, że widzimy, gdzie nasi znajomi aktualnie się bawią, gdzie chłopak, który od dłuższego czasu nam się podobał, chodzi na siłownię, z pewnością może być dla nas dużym ułatwieniem w nawiązaniu kontaktu, czy umacnianiu więzi. Może być jednak wręcz przeciwnie. Ujawnienie kłamstwa, co do tego gdzie jesteśmy, czy możliwość zobaczenia, że większość znajomych z naszej paczki przebywa w jednym miejscu, a my nie zostaliśmy zaproszeni na to spotkanie, może być powodem do kłótni. Może to wiązać się również z potencjalnym niebezpieczeństwem – np. przykrym spotkaniem z nagabującą nas osobą. Dlatego tak ważne jest przykładanie uwagi, co do tego, kto ile o nas wie. 

Wirusy

Ile razy widzieliście wpisy na Facebooku lub wiadomości od waszych znajomych, które informowały o świetnym konkursie, mówiły o wypadku waszego znajomego, czy w jakiś inny sposób próbowały skłonić Was do odwiedzenia danej strony? Przypadkowe kliknięcie na reklamę lub zainfekowany link powodowało publikację tego rodzaju wiadomości. Samo zjawisko stało się na tyle powszechne, że większość osób zaczęła zwracać uwagę na takie zdarzenia i jest ostrożniejsza, kiedy ma kliknąć w link o dziwnym wyglądzie np. ,,http://timj758.khh”. Wyobraźcie sobie, że pisze do Was wasz znajomy z prośbą o szybką pożyczkę pieniędzy. Nie chce pożyczyć ich wiele, potrzebuje tylko 100zł, musi szybko zapłacić za zamówienie, nie zauważył wcześniej, że brakuje mu pieniędzy i nie może nikogo innego o to poprosić lub nie może czekać dłużej na przelew. Podaje wam numer konta, krótko tłumaczy sytuację. Wiadomość nie jest bardzo podejrzana, a jeśli wirus ma odpowiedni algorytm prawdopodobnie otrzymalibyście tą wiadomość od osoby, z którą faktycznie często i dużo piszecie. Sporo osób właśnie w ten sposób zasiliło konto bankowe hakerów[3]. Mimo, że wydaje się to nierealne, to czym właściwie różni się od wirusa, który bez Waszej zgody wysyła wiadomości do waszych znajomych z zaproszeniem do odwiedzenia danej strony? Czy to nie przerażające, że można do tego stopnia przejąć kontrolę nad czyimś kontem, żeby publikować w jego imieniu różne wpisy, czy wysyłać wiadomości? Oprócz prób wyłudzania pieniędzy czy infekowania Waszego komputera złośliwym oprogramowaniem mogłoby to pójść o krok dalej. Na Waszej facebookowej tablicy mogłyby się znaleźć wpisy, które np. obrażałyby czyjąś osobę, zamieszczały filmy z niepożądanymi treściami. Warto więc zwracać uwagę na to, co klikamy, a w przypadku niecodziennej prośby znajomego o zrobienie czegoś, co narażałoby nas na negatywne skutki, zawsze starać się potwierdzać informację innym kanałem komunikacji (np. rozmowa telefoniczna).

Fałszywe emaile

Każdy z nas dostaje spam. Ilość reklam, która ląduje w naszych skrzynkach pocztowych jest ogromna. Same skrzynki mają filtry, które pozwalają na to, by spam trafiał do osobnego katalogu i nie przeszkadzał nam w odczytywaniu e-maili, które są dla nas ważne.

Phishing – to metoda oszustwa, w której przestępca podszywa się pod inną osobę lub instytucję, w celu wyłudzenia określonych informacji (np. danych logowania, szczegółów karty kredytowej) lub nakłonienia ofiary do określonych działań[4].

Wraz z rozwojem technologii banki także postawiły na nowoczesność. Aplikacje na telefon, chat online z konsultantami banku, a także e-maile z aktualnymi ofertami, informacjami dotyczącymi zmiany regulaminu banku. Coraz więcej hakerów postanowiło ten fakt wykorzystać i podszywać się pod banki: wyłudzanie informacji czy przekierowywanie na strony, które wyglądają dokładnie tak, jak strona naszego banku. Pamiętajcie o tym, że bank nigdy nie będzie prosił o podanie danych wrażliwych w emailu, o podanie hasła do konta bankowego itd. Zawsze, kiedy wchodzimy na stronę naszego banku, należy sprawdzić czy przy nazwie strony znajduje się kłódka i właściwe certyfikaty bezpieczeństwa, sprawdzajmy czy adres strony jest dokładnie taki, jaki powinien być, czy nie znajduje się gdzieś literówka, czy szata graficzna jest taka jak zawsze.

Uważajcie także na załączniki, hakerzy, którzy podszywają się pod różnego rodzaju instytucje mogą wysyłać Wam pliki np. w formacie .zip, które po otwarciu zainfekują Wasze komputery szkodliwym oprogramowaniem[5].

Tutaj możecie wykonać test, by dowiedzieć się czy jesteście w stanie odróżnić prawdziwy e-mail od phishingu: https://www.sonicwall.com/en-us/phishing-iq-test

Inwigilacja aplikacji

Podczas ostatniego festiwalu Opener powstała infografika, gdzie przedstawiona była procentowa liczba osób, które m.in. używają danego operatora sieci, jest klientami danych sklepów, a nawet statystyka kobiet starających się o dziecko.[6] Informacje pochodzą z bazy danych o użytkownikach urządzeń mobilnych, która dotyczy aż 15 mln osób w Polsce. Sama baza została stworzona na podstawie danych z 200 tys. bezpłatnych aplikacji mobilnych oraz 14 milionów mobilnych stron WWW zawierających reklamy. Często nie czytamy regulaminów aplikacji, czy tego, do jakich informacji potrzebuje dostępu. Nie dziwi nas fakt, że aplikacja służąca do sprawdzania prognozy pogody wymaga uprawnień do mikrofonu i kontaktów w naszym telefonie. Można powiedzieć, że cena, jaką płacimy za korzystanie z bezpłatnych aplikacji, to właśnie udostępnianie danych na nasz temat. Mimo, że w większości przypadków dane te są przetwarzane masowo i jesteśmy jedynie kolejnym numerem identyfikatora, to nie jest niemożliwe wykradnięcie tych danych oraz bezpośrednie namierzenie konkretnych osób. Aby zabezpieczyć się przed zbieraniem danych przez aplikację, można regularnie resetować identyfikator reklamowy znajdujący się w ustawieniach Waszego telefonu.

To tylko część z zagrożeń, które czyha na nas w Internecie. Ważne jest, by być jego świadomym i rozsądnym użytkownikiem. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że wraz z rozwojem technologii, z ułatwieniami, które Internet nam przyniósł, pojawiło się wiele osób, które z chęcią wykorzystują te możliwości oraz niewiedzę ludzi do złych celów.

Autor: Marta Staszik


[1] https://support.snapchat.com/en-US/article/find-friends-map

[2] https://www.statista.com/statistics/232499/americans-who-use-social-networking-sites-several-times-per-day/

[3] https://niebezpiecznik.pl/post/jak-wyludzic-od-znajomego-800-zlotych-przez-facebooka/

[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Phishing

 

[5] https://niebezpiecznik.pl/post/uwaga-prawnicy-ktos-podszywa-sie-pod-giodo-i-straszy-kontrola-nie-otwierajcie-zalacznikow/

[6] http://selectivv.com/opener-festival-2017-uzytkownicy-smartfonow-liczbach-infografika/

 

 


  • Opublikowane 25 Wrzesień, 2017

Atrakcyjność fizyczna a powodzenie w życiu – „małe jest piękne”?

„Małe jest piękne”, „mały wzrostem, wielki sercem”, „wysoki do nieba a głupi jak trzeba” - te i inne, podobne powiedzenia nieprzerwanie funkcjonują w naszym społeczeństwie. Co odpowiedzieliby nam uczeni tego świata, zapytani o to, jak nauka może wypowiedzieć się w temacie przytoczonych przysłów?

W niniejszym artykule przedstawię znaczenie oraz konsekwencje wynikające z wysokości ciała mężczyzny w odniesieniu do różnych aspektów i dziedzin życia. W poszczególnych częściach omówię m. in rolę posiadanego wzrostu w procesie doboru płciowego, przebiegu kariery zawodowej oraz wpływ wzrostu na zdrowie. Pomogą one uzmysłowić sobie, w jakie pułapki poznawcze wpadamy, gdy oceniamy kogoś zarówno nieświadomie, jak i celowo.

Zapewne większa część społeczeństwa zgodzi się ze stwierdzeniem, że nasza aparycja stanowi jedno z kryteriów w procesie dobierania się ludzi w pary. Na postrzeganie atrakcyjności mężczyzny znaczący wpływ ma wysokość ciała. Ciekawe konsekwencje wynikające z posiadanego wzrostu można zaobserwować właśnie na polu poszukiwania swojej sympatii. Badania pokazują, iż wyżsi mężczyźni otrzymują statystycznie więcej odpowiedzi na oferty matrymonialne (Bogin 1988, Kozieł i Pawłowski 2002, Lynn i Shurgot 1984; za: Pawłowski, 2009). Zależność ta jest widoczna nie tylko w kulturze europejskiej. Jest ona również niezależna od wieku, wykształcenia czy miejsca zamieszkania. Podczas tzw. „szybkich randek” szczególnie uprzywilejowani są mężczyźni powyżej 185 cm (Kurzban i Weeden 2005; za: Pawłowski, 2009). Częściej wchodzą oni w związek małżeński. Co ciekawe, procent kawalerów wzrasta, gdy spada średnia wysokość ciała (Murray 2000; za: Pawłowski, 2009). Zdecydowana większość kobiet, bo aż 95% preferuje mężczyznę wyższego od siebie, a 80% mężczyzn partnerkę niższą (Shepperd i Stratham 1989; za: Pawłowski, 2009). Ta zależność również uwidacznia się w wielu kulturach i regionach świata. Liczba kobiet, które zaakceptowałyby partnera niższego od siebie waha się w badaniach od 0% do 4% (Salska i in. 2008; za: Pawłowski, 2009). Obserwacja statystyczna na potwierdzenie tego wyniku wskazuje, że brytyjskie małżeństwa, w których żona jest wyższa od męża stanowią tylko 3,7% (Sear 2006; za: Pawłowski, 2009). Wyżsi mężczyźni mają również ładniejsze partnerki (Henlsey 1994; za: Pawłowski, 2009). Należy mieć przy tym na uwadze, że badania wskazują na pewną uniwersalność w postrzeganiu atrakcyjności ludzi (Langlois i wsp 2000; za: Pawłowski, 2009). Oznacza to, że ludzie są w bardzo wysokim stopniu zgodni podczas oceny stopnia atrakcyjności. Pozwoliło to na zbadanie przedstawionej zależności. Wysokość ciała mężczyzny jest dodatnio skorelowana z liczbą partnerek długoterminowych (Nettle 2002; za: Pawłowski, 2009). Oczywiście związek ten występuje tylko do pewnego momentu. Wzrost nieco powyżej średniej jest potencjalnie najbardziej atrakcyjny. Znaczne odchylenia w obie strony działają na niekorzyść postrzeganej atrakcyjności osoby.

Wzrost jest jednym z najważniejszych wyznaczników w procesie wyboru potencjalnego partnera przez kobietę. Stanowi swojego rodzaju kryterium selekcyjne na samym początku znajomości. Na dalszym etapie inne cechy mężczyzny będą w większym stopniu decydowały o postrzeganiu jego atrakcyjności. A jakie zależności można zaobserwować na odmiennych polach? Wielu z nas chciałoby myśleć lub żyje w przeświadczeniu, że wygląd zewnętrzny, atrakcyjność fizyczna, nie powinny wpływać na nasze zarobki, uzyskiwane awanse czy stanowić ważnego kryterium oceniania ludzi. Zdroworozsądkowo wydaje się, że wydawanie opinii na temat innych powinno opierać się na posiadanej przez nich kompetencji, mądrości, moralności czy działaniach. Rzeczywistość jednak ukazuje nam się zgoła inaczej.

W obrębie różnych zawodów, rozpatrując hierarchiczne stanowiska, wykazano dodatni związek wysokości ciała i zajmowanej pozycji (Gowin 1915; za: Pawłowski, 2009). Zależność tę zaobserwowano w takich zawodach jak prawnik, nauczyciel a także wśród kleru. Nancy Etcoff (2000; za: Mandal 2008) na podstawie danych empirycznych wskazuje, że mężczyźni, których wzrost przekracza 175 cm, zdobywają więcej zasobów materialnych niż pozostali. Mężczyźni powyżej 185 cm wzrostu zarabiają średnio o 4 tysiące dolarów więcej niż mężczyźni niżsi. Gdy kandydaci do pracy różnią się tylko wysokością ciała, rekruterzy w 72% przypadków wybierali osobę wyższą. Wśród 500 największych amerykańskich firm, ponad połowa szefów mierzy powyżej 180 cm wzrostu, a tylko 3% stanowią mężczyźni poniżej 170 cm. Wysokie osoby postrzegane są, jako bardziej dominujące i inteligentne. Te dwie cechy odgrywają duże znaczenie w pracy na stanowiskach kierowniczych. Co ciekawe, uczeni z Uniwersytetu w Edynburgu po przestudiowaniu DNA ponad 6800 niespokrewnionych osób oraz wyników testów medycznych i zdolności psychicznych zaobserwowali genetyczną korelację między wzrostem a poziomem inteligencji? Podobnie, dodatni związek wykazali również w badaniach Judg i Cable (2004). Kolejną zależność zaobserwować można również w kontekście wykształcenia. Istotną korelację wykazują badania polskie, szwedzkie, brytyjskie i amerykańskie (Bielicki i Szklarska 2000, Case i Paxson 2006, Magnusson i in. 2006; za: Pawłowski, 2009).

BBC Future podaje, że wyżsi kandydaci na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych otrzymują więcej głosów. Zależność ta obserwowana była podczas każdych wyborów w latach 1900-1968. Oczywiście jest to tylko pewnym rozkładem statystycznym – wielu znanych polityków niewysokiego wzrostu zajmuje ważne i najważniejsze pozycje w państwach.

Skoro wysoki wzrost jest powiązany m.in. z osiągnięciem sukcesu reprodukcyjnego, to należałoby oczekiwać, że takie zależności odnajdziemy również na polu biologicznym. Mogą one tłumaczyć wyższą atrakcyjność, a co za tym idzie – powodzenie na innych polach, np. zawodowym. Należy zaakcentować, że ostatecznie mamy do czynienia z pewnego rodzaju sprzężeniem dodatnim – wysoka atrakcyjność ułatwia zdobycie pożądanego statusu społeczno-ekonomicznego, a posiadanie takowego wpływa zwrotnie na postrzeganie atrakcyjności.

Najbardziej intuicyjnie można przypuszczać, że wysoka osoba obdarzona jest większą sprawnością fizyczną, siłą czy szybkością. Z ewolucyjnego punktu widzenia jest to szczególnie dobra sytuacja, gdyż umożliwia zdobycie przewagi w rywalizacji fizycznej z potencjalnym konkurentem i zapewnia lepszą ochronę partnerki i dzieci. W nowoczesnym świecie ten rodzaj uprzywilejowania oczywiście traci coraz częściej na znaczeniu, nie mniej jednak w toku wielu lat ewolucji wytworzenie takiej preferencji jest w pełni uzasadnione. Należy pamiętać, że uzyskiwanie przewagi nad drapieżnikami i osobnikami własnego gatunku dzięki sprawności, błyskotliwie nazywanego przez wielu „najseksowniejszym organem mężczyzny”, mózgu odbywało się stopniowo.

Zdarza się jednak, że bycie niskim jest w pewnych aspektach korzystniejsze. Naukowcy z Kuakini Medical Ceneter w Honolulu na podstawie badań nad ponad 8 tys. mężczyzn stwierdzili, że osoby poniżej 158 cm wzrostu, za sprawą specyficznego genu warunkującego wysokość ciała w mniejszym stopniu narażeni są na ryzyko zachorowania na raka oraz żyją dłużej (Grove, J. S., He, Q., Morris, B. J., Petrovitch, H., Ross, W. i in. 2014). Badania w obszarze długości życia są jednak niejednoznaczne, a ich wyniki należy interpretować, odnosząc się do danej grupy etnicznej a nie całej populacji. W Europie śmiertelność koreluje ujemnie z wysokością ciała (Engeland i in. 2003, Waler 1984; za: Pawłowski, 2009). Niżsi mężczyźni umierają młodziej głównie ze względu na większe ryzyko chorób związanych z układem krwionośnym i oddechowym (Barker i in. 1990, Hebert i in. 1993, Kee i in. 1997, Leon i in. 1995, Song i in. 2003, Waler 1984, Wannamethee i in. 1998; za: Pawłowski, 2009).

Podążając krokiem wyjaśnień biologicznych, wysoki wzrost może wskazywać na posiadanie „dobrych genów”, warunkujących odporność immunologiczną i zdrowie organizmu. W toku dorastania człowiek narażony jest na działanie trudnych warunków, wielu czynników chorobotwórczych, pasożytów, bakterii, wirusów. Osoba o lepszych genach jest w stanie obronić się przed nimi i zachować niezachwiany, optymalny rozwój oraz wydatkować odpowiednią ilość energii w celu wzrastania. Wiele badań potwierdziło, że stopień zainfekowania organizmu wpływa na obniżenie wysokości ciała (Beard i Blaser, 2002; za: Pawłowski, 2009), podobnie jak występowanie biegunek (Black i in. 1984, Martorell i in. 1984; za: Pawłowski, 2009), przewlekłej choroby ziarniakowej (Payne i in. 1983; za: Pawłowski, 2009), bakterii Helicobacter pylori (Patel i in.1994; za: Pawłowski, 2009). Niski wzrost często związany jest z występowaniem takich chorób jak cukrzyca, celiakia, choroby nerek, (Wheeler i in. 2004; za: Pawłowski, 2009) czy zaburzeń chromosomalnych, np. zespół Downa, zespół Russel-Silver.

Chcielibyśmy myśleć, że rodzimy się z czystą kartą. Wszystko zależy od nas i naszego środowiska. Dla tego, co w życiu osiągniemy, nie mają znaczenia aspekty, na które nie mamy wpływu. Że jesteśmy równi od urodzenia. Badania Nettle’a (2002; za: Pawłowski, 2009) wskazują, że związek między wysokością ciała a statusem społeczno-ekonomicznym opiera się na mechanizmie, w którym osoba rodzi się w uprzywilejowanych grupach społecznych, – dzięki czemu ma lepsze warunki rozwoju, np. opiekę medyczną, prawidłowe odżywianie – a to bezpośrednio przyczynia się do uzyskania „premiowanego” wzrostu. Niestety, póki co nie mamy realnych możliwości wpływania na własne geny czy jakość życia w najmłodszych latach. Zamiast negować rzeczywistość, dobrze znać pułapki jakie zastawia na nas umysł, gdy chcemy kogoś ocenić, zadecydować o czyimś awansie, podwyżce czy sami się o nie starać. Gdy jesteśmy ich świadomi, możemy podejmować trafniejsze decyzje, które będą opłacalne nie tylko dla ocenianego, ale oceniającego.

Na szczęście na ostateczne powodzenie w życiu, które i tak można interpretować i rozumieć dowolnie, składa się ogromna ilość różnych czynników. Nawiązując do tytułu tego artykułu, każdy z nas potrafi z pamięci przytoczyć osoby, które pomimo niskiego wzrostu osiągają szeroko rozumiany „sukces”, czy to w postaci posiadania prestiżowej pozycji czy pięknej partnerki. Nauka prawdopodobnie nigdy nie będzie wstanie stworzyć algorytmu, który w stu procentach będzie przewidywał nasze zachowanie i szanse. Psychologia, która aspiruje do miana nauk ścisłych, opiera się głównie na wnioskowaniu statystycznym, które o wystąpieniu bądź nie wystąpieniu pewnych zjawisk w danej sytuacji, pozwala nam wnioskować tylko w kontekście prawdopodobieństwa.

 

Autor: Marcin Kopyciok

 

Literatura cytowana:

  1. Mandal, E. (2008.) Miłość, władza i manipulacja. Warszawa: PWN, s. 132.
  2. Pawłowski, B. (red.)(2009). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  3. He, Q., Morris, B. J., Grove, J. S., Petrovitch, H., Ross, W. i in. (2014) Shorter men live longer: Association of height with longevity and FOXO3 genotype in american men of japanese ancestryPLOS ONE, 9, 5, e94385.
  4. http://www.bbc.com/future/story/20150928-tall-vs-small-which-is-it-better-to-be
  5. http://www.scotsman.com/news/education/more-height-means-higher-iq-finds-scottish-study-1-3326035

 


  • Opublikowane 25 Wrzesień, 2017

Bariery i ograniczenia z jakimi spotykają się kobiety na rynku pracy

Kobiety w Europie Zachodniej prawo do bycia na rynku pracy wywalczyły dopiero niedawno, bo na początku XIX wieku, mimo to prawo do równego traktowania było egzekwowane dopiero w latach 70-tych do 90-tych. Do dzisiaj w tej płaszczyźnie działa Unia Europejska, jednak w niektórych państwach dalej nie udało się osiągnąć zamierzonych celów. Wydawałoby się, że przywileje nadane kobietom i wywalczone prawa będą respektowane i stosowane przez pracodawców, jednak dalej słyszy się konserwatywne i raniące opinie na ich temat, dyskryminuje je ze względy na płeć, a także stosuje różne nadużycia, pomimo ogromnego rozwoju sytuacji społeczno-ekonomicznej, edukacyjnej i zawodowej kobiet. Zastanawiające jest też to, że taki stan rzeczy to normalna rzeczywistość kobiet, z którą muszą się codziennie mierzyć, a większość z tych problemów jest bagatelizowana i usprawiedliwiana przez mężczyzn. W niniejszym artykule omówię kilka rodzajów barier i przeszkód, które mogą najczęściej napotkać kobiety w związku z wykonywaniem pracy zawodowej.

Przeszkody związane z równym traktowaniem i dostępem kobiet do rynku pracy oraz ich rozwoju można podzielić na kilka grup:

  1. Wewnętrzne bariery i ograniczenia
    Tego rodzaju bariery tkwią w samych kobietach i przejawiają się w wewnętrznych przeżyciach, rozterkach, wahaniach oraz obawach. Należy tutaj także wymienić niskie poczucie własnej wartości, niepewności oraz brak wiary we własne umiejętności i możliwości, które blokują awans zawodowy. Kolejnym ograniczeniem jest lęk przed sukcesem (fear of success). Termin ten został wprowadzony przez Horner i oznacza lęk przez odnoszeniem sukcesu i realizacji własnych celów. Efektem jest strach przed zajmowaniem kierowniczych stanowisk, a także brak odwagi do formułowania i wyrażania własnych potrzeb. Wpływa na to także „skromność fasadowa”, która polega na tym, że kobiety nie chcą promować własnej osoby i uważają, że to inni powinni je docenić, a przede wszystkim przełożony.
  2. Przypisywanie kobietom tradycyjnych ról
    Coraz częściej kobiety decydują się na odłożenie bądź nawet wyeliminowanie planów związanych z założeniem rodziny i macierzyństwem, ze względu na chęć rozwoju swojej kariery zawodowej. W takich wypadkach pojawiają się często problemy i niezrozumienie ich stanowiska, ponieważ uważa się, że kobieta powinna być zaangażowana w sprawy rodzinne, a praca powinna mieć charakter drugoplanowy. Podejście takie prowadzi do dyskryminacji kobiet skupiających się na karierze, ponieważ nie spełniają one swojej roli w społeczeństwie, co jest, nawet w XXI wieku, bardzo mocno piętnowane i wyśmiewane. K. Horney stwierdza, że oczekiwania społeczne wobec kobiet reprezentują patriarchalny ideał kobiecości, który ogranicza udział kobiet w życiu do wąskiej sfery erotyki i macierzyństwa (Horney, 2001).
  3. Konflikt rodzina-praca
    W momencie założenia rodziny na kobietę spadają dodatkowe obowiązki w postaci prac domowych, a także macierzyństwa. W większym stopniu obciążona jest nimi kobieta. Często ilość obowiązków w domu oraz pełne poświęcenie dziecku sprawia, że kobieta odsuwa rozwój pracy zawodowej na dalszy etap, co skutkuje stagnacją w pracy i nie rozwijaniem swojej kariery.
  4. Odmienna socjalizacja
    Proces (i jego rezultat) nabywania przez jednostkę systemu wartości, norm oraz wzorów zachowań, obowiązujących w danej zbiorowości nazywany jest socjalizacją. Kobiety i mężczyźni mają inne role w społeczeństwie, co generuje różne oczekiwania dotyczące pracy zawodowej, życia rodzinnego i związanych z tym oczekiwań wobec nich. Skutkami tego jest dyskryminacja przy zatrudnieniu i w samej pracy, konieczność zgadzania się kobiet na godzenie ról rodzinnych i zawodowych, utrudnianie przebiegu kariery. Odmienna socjalizacja wzmacnia również segregację zawodową według płci i pogłębia przepaść pomiędzy wysokością zarobków mężczyzn i kobiet.
  5. Dyskryminacja w zatrudnieniu
    Często zdarza się, że pracodawcy, a w szczególności mężczyźni, preferują zatrudniać tylko innych mężczyzn, podczas gdy wśród kobiet nie obserwuje się takiej solidarności. Przez taką politykę firm kobiety częściej muszą udowadniać swoją wartość, pracować efektywniej i popełniać mniej błędów.
  6. Syndrom „królowej pszczół”
    Polega na wzajemnym wykluczaniu się rywalek w obrębie własnej płci, które mogą być zagrożeniem w walce o wyłączną uwagę i szacunek. Skłonność ta występuje najczęściej w środowiskach zdominowanych przez mężczyzn.
  7. Segregacja zawodowa
    Dzieli się na segregację horyzontalną i wertykalną. Ta pierwsza polega na koncentracji aktywności zawodowej kobiet w mniej dochodowych dziedzinach, takich jak: edukacja, służba zdrowia, opieka społeczna, usługi. Segregacja wertykalna dotyczy ograniczenia możliwości wspinaniu się po szczeblach kariery kobiet i umieszczaniu na wysokich stanowiskach tylko mężczyzn. Istnieje również przeświadczenie, że kobiety nie mają predyspozycji do zajmowania stanowisk kierowniczych, ponieważ nie mają fizycznych, ani psychicznych predyspozycji.
  8. Syndrom „tokena”
    Zjawisko to zostało pierwszy raz zaobserwowane przez Rosabeth Moss Kanter i polega na zwiększeniu widoczności kobiet w branżach, gdzie zazwyczaj pracują mężczyźni. Ma to na celu dawać fałszywe wrażenie równości statusu społecznego przedstawicieli danych grup i braku dyskryminacji. Prowadzi to do wzmożonej obserwacji kobiet w miejscu pracy i wytykaniu ich niepowodzeń, co wywiera na nie presję do wykazywania swoich kompetencji i wkładania większego wysiłku w wypełnianie obowiązków.
  9. Wykluczenie z sieci kontaktów nieformalnych nawiązywanych w miejscu pracy
    Przejawia się niedopuszczeniem kobiet do nieformalnych spotkań, a niejednokrotnie rezygnacji z uczestnictwa w tych spotkaniach z powodu wypełniania obowiązków rodzinnych bądź też ze względu na niechęć do uczestnictwa w spotkaniach w męskim gronie.
  10. Stereotyp człowieka sukcesu
    Według Mandal (2004) stereotypem sukcesu jest mężczyzna lub osoba posiadająca cechy powszechnie uważane za męskie. Jest to krzywdzące dla kobiet, ponieważ narzucane jej role i społeczna presja wypełniania ról rodzinnych powoduje, że trudno jest zdobyć szacunek i sukces w świecie opanowanym przez mężczyzn. Zmusza ją to także do zrezygnowania z elementów kobiecości i pełne poświęcenie się pracy, podczas gdy mężczyznom osiągnięcie sukcesu przychodzi z większą łatwością.

Wyżej opisane przykłady barier pokazują, że mimo, iż kobiety mają prawo do równego traktowania na rynku pracy, dalej dominującą rolę odgrywają tu mężczyźni. Zmiany prawne w kwestii kobiet nastąpiły bardzo szybko, natomiast zmiany w wychowaniu i myśleniu zajmują o wiele więcej czasu. Czy uda się wyrównać szanse kobiet? Czy zwiększy się udział kobiet w rynku pracy? Myślę, że widząc stan sprzed kilkunastu lat i to, jak wygląda to teraz, jest na to szansa. Jednak oprócz zmiany nastawienia i podejścia mężczyzn do kobiet na rynku, należy również zmienić myślenie pań, które powinny wyjść poza ramy narzucanych ról oraz stereotypów i zacząć dostrzegać swoje możliwości i potencjał. Dlatego, jeżeli jesteś młodą kobietą, która dopiero wkracza na rynek pracy, mając wiedzę o barierach, jakie Cię czekają, nie daj się wciągnąć w istniejący system i nie akceptuj go takim jakim jest, a walcz o swoje prawa i rozwój swoich możliwości i kariery.

Autor: Dominika Krzywonos

Bibliografia:

  1. Gawrycka, M., Wasilczuk, J., Zwiech, P. (2007), Szklany sufit i ruchome schody – kobiety na rynku pracy, Warszawa: CeDeWu Sp. z o.o.
  2. Smyła, J. (2015). Młoda kobieta na rynku pracy. Szanse i ograniczenia. Kielce: Wyd. Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.
  3. K. Horney, (2001), Psychologia kobiety, tłum. J. Majewski, Poznań: Dom Wydawniczy Rebis

Artykuł:

https://studysites.sagepub.com/newman4study/resources/token.htm


Schola Gaudium jako przykład społeczności lokalnej

Jak powszechnie wiadomo, człowiek nieustannie się rozwija, poznając dzięki temu coraz lepiej siebie. Na ogół również wiadomo, iż w pojedynkę nie jest w stanie tyle osiągnąć, ile we współpracy z innymi. Nie dziwi zatem coraz powszechniejsza idea organizowania społeczności lokalnej. Jak się jednak okazuje, nie trzeba być wykwalifikowanym pracownikiem socjalnym, by podjąć się zadania pracy z ludźmi w miejscu swojego zamieszkania.

Organizowanie społeczności lokalnej najogólniej rzecz ujmując, to sposób „samoorganizowania” się mieszkańców danego terytorium dla wspólnego realizowania jakiegoś projektu bądź rozwiązania jakiegoś problemu. Ludzi tych łączy wspólne miejsce zamieszkania, poczucie przynależności do tego miejsca, więzi z innymi mieszkańcami oraz wzajemne kontakty społeczne.[1]

By taka grupa mogła prawidłowo funkcjonować, potrzebny jest lider. Osoba taka musi mieć wysoko rozwinięte umiejętności interpersonalne, cieszyć się szacunkiem grupy, a jednocześnie być blisko niej. Stoi przed nim ważne zadanie mobilizowania grupy i wydobywania z niej tego, co najlepsze.

Idealnym przykładem właśnie takiego samoorganizowania się społeczeństwa jest schola Gaudium z Kielczy. Jej historia zaczęła się w 2014 roku. Wtedy to w głowie jednej z mieszkanek wsi – Agnieszki, narodziła się myśl, by pobudzić mieszkańców. Jedno było pewne – dużym zasobem wsi zawsze była muzykalność. W szkole od dawna istniał zespół instrumentalno – wokalny, ponadto działała parafialna orkiestra dęta. Na pierwszą próbę, na którą z ambony zaprosił ksiądz przyszły… 3 osoby. To jednak nie było w stanie zgasić rodzącego się entuzjazmu i na kolejne próby zaczęło przychodzić coraz więcej dzieci i młodzieży. Nie miało znaczenia, że schola nie jest profesjonalna, że większość członków dopiero uczy się grać na różnych instrumentach. Ważne było to, że ze zwykłych znajomych, grupa stała się wspólnotą ludzi mających ten sam cel: wykorzystać maksymalnie swoje talenty i zrobić coś dla siebie i innych.

Jak się wkrótce okazało, muzyka stała się pretekstem do codwutygodniowych spotkań, które są okazją do integracji dzieci i młodzieży. Sporą część próby poświęca się na rozmowę o swoich problemach, wspólne śmianie się, po prostu bycie razem. Starsi członkowie uczą młodszych gry na różnych instrumentach, liderka przeprowadza ćwiczenia z dykcji, prawidłowego śpiewania. Obecnie w scholi rozbrzmiewają: gitary, klawisze, flet poprzeczny, klarnet, ukulele, cajon, czasem nawet bas i organy. A liderka grupy – Agnieszka stała się spoiwem ekipy, dla dzieci zaś starszą siostrą. Oprócz prób schola spotyka się na wspólnych grillach i wyjazdach rekreacyjnych. Grupie udało się nawet wyjechać na warsztaty gospel do Bielska – Białej. Zespół zaczął regularnie śpiewać w swoim parafialnym kościele, zaczął również otrzymywać zaproszenia od sąsiednich parafii. Rodziły się nowe pomysły: koncert uwielbienia, wspólne kolędowanie, msze młodzieżowe.

Schola zjednoczyła ludzi, którzy coraz chętniej pomagali w jej funkcjonowaniu. Osoby, znające się na muzyce pomogły wybrać profesjonalny sprzęt muzyczny. Posiadający samochody zawsze służyli transportem. Ksiądz wsparł scholę finansowo, wydrukowano pierwsze śpiewniki.

 

Dziś po 3 latach od założenia zespołu widać duże postępy, które zrobiła grupa. Od kilkuosobowej ekipy do 42 osób w wieku od 5 do 27 lat, którzy coraz lepiej grają i śpiewają, a co najważniejsze wciąż się przyjaźnią. W przyszłości, by schola mogła jeszcze bardziej wykorzystać swój potencjał, liderka chce podzielić ją na 2 głosy. Zatem entuzjazmu i zapału wciąż grupie nie brakuje.

Działanie na poziomie społeczności lokalnej dąży do realizacji inicjatyw społecznych i wydaje się, że dzięki temu młodzieńczemu entuzjazmowi i dobremu prowadzeniu grupy udało się osiągnąć postawione cele. Dzięki dobrej diagnozie społeczności i trafnemu rozpoznaniu jej mocnych stron, dzieci i młodzież mogą rozwijać się teraz w najlepszym dla siebie kierunku, a dodatkowo robić to z przyjaciółmi z podwórka u boku. Wciąż na nowo inspiruje, jak spontaniczny pomysł mający być przygodą, przerodził się w długotrwały projekt, dający wiele radości zarówno śpiewającym, jak i słuchającym. Choć może nie powinno to aż tak dziwić, w końcu Gaudium to radość!

 

 

 


[1] Kowalczyk B., Wódz K. (red.): Organizowanie społeczności. Modele, strategie i działania, Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich, Warszawa 2014, s. 15

 

 

Justyna Niesler Studentka pracy socjalnej, II rok Kontakt e-mail: justynaniesler@wp. (...)


  • Opublikowane 19 Wrzesień, 2017

Wolontariat podczas 50. inauguracji roku akademickiego 2017/2018 na Uniwersytecie Śląskim

W poniedziałek 9. października 2017 roku Uniwersytet Śląski zainauguruje pięćdziesiąty rok akademicki. Uroczystość odbędzie się o godz. 11.00 w sali koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach (plac Wojciecha Kilara 1). 50. inauguracja roku akademickiego 2017/2018 na Uniwersytecie Śląskim to wspaniała ceremonia z podniosłą atmosferą, ale także skomplikowane wydarzenie logistycznie z udziałem gości z całej Polski, reprezentujących środowiska naukowe, biznesowe oraz przedstawicieli władz rządowych i samorządowych, które nie odbędzie się bez wsparcia wolontariuszy dyspozycyjnych w godzinach od 7.00 do 15.00.

Dla wolontariuszy Uniwersytet Śląski gwarantuje:

  • pisemne porozumienie wolontariackie,
  • ubezpieczenie NNW,
  • wsparcie koordynatora wolontariatu,
  • poczęstunek podczas działań,
  • zaświadczenie o współpracy,
  • przyjazną atmosferę pracy, możliwość poznania ciekawych osób, możliwość zdobywania doświadczeń w organizacji uroczystości akademickiej.

Osoby zainteresowane wolontariatem proszone są o rejestrację za pomocą formularza zgłoszeniowego dostępnego na stronie: www.goo.gl/forms/L5jQxzUf0BPZ3t662

W sprawach formalnych prosimy o kontakt z Joanną Sadowską-Chudy: 32 3591982, e-mail: joanna.sadowska-chudy@us.edu.pl, a w sprawach merytorycznych i organizacyjnych z Działem Promocji UŚ: 32 359 20 41; e-mail: jubileusz@us.edu.pl.
Na zgłoszenia czekamy do 27 września 2017 r.

Spotkanie organizacyjne odbędzie się 3 października 2017 r. o godz.17.00 w sali 144 w rektoracie Uniwersytetu Śląskiego (ul. Bankowa 12, Katowice, I piętro). Udział w spotkaniu jest obowiązkowy.

 


  • Opublikowane 15 Wrzesień, 2017

Twoja rola w zespole

Umiejętność pracy w zespole, bardzo ceniona w dzisiejszych czasach, dopiero od niedawna zaczęła być uważana za jeden z najistotniejszych sposobów realizowania zadań. Dawniej za podstawę dobrej i owocnej pracy, uważana była wyłącznie wiedza oraz doświadczenie (im dłuższe tym bardziej cenione). Natomiast dzisiaj badania jednoznacznie pokazują, że praca indywidualna jest mniej efektywna niż działania w zespole, co stało się impulsem do zmiany podejścia do pracy. Nie bez przyczyny mówi się „co dwie głowy to niejedna”.

Zanim przejdziemy do opisywania dynamiki grupy oraz istotności i ważności pracy w niej, należy wyjaśnić czym jest zespół i jaka jest jego struktura. Według najprostszej definicji jest to grupa osób mających wspólny cel, który wspólnie realizują. Kluczowym elementem zespołu jest więc osoba oraz jej zasoby takie jak kreatywność, wiedza czy doświadczenie, które, uzupełniając się, składają się na całość funkcjonowania grupy. Każda osoba w zespole stanowi odrębną jednostkę, która pełni określoną rolę. Według R. Meredith Belbin wyróżniamy dziewięć ról pełnionych w zespole:

  • Myśliciel
  • Poszukiwacz źródeł
  • Koordynator
  • Lokomotywa
  • Krytyk wartościujący
  • Dusza zespołu
  • Realizator
  • Skrupulatny wykonawca
  • Specjalista

Pewnie zastanawiacie się, która z wyżej wymienionych ról najlepiej do was pasuje i co ona oznacza. Jednak przed przejściem do poszczególnych opisów, należy pamiętać, że żadna z ról nie jest tą gorszą i każda znajduje swoje odzwierciedlenie w różnych rodzajach pracy. Na przykład do pracy kreatywnej nie weźmiemy Krytyka wartościującego, ale do przygotowania umowy finansowej na projekt już tak. Dlatego czytając poniższe opisy podchodźcie do nich z dystansem i entuzjazmem.  

Myśliciel to bardzo twórcza osoba, cechująca  się dużą wyobraźnią. Stara się być postępowy, natomiast rozwiązywanie trudnych problemów przychodzi mu z łatwością. Zdarza mu się pomijać szczegóły, ponieważ szybko się nudzi i nie potrafi skupić się na jednym zadaniu. Ma słomiany zapał i ciągle ma coraz to nowsze, a czasem nawet nierealne pomysły, co prowadzi do zaniechania pracy lub jej spowolnienia.

Poszukiwacz źródeł jest bardzo ekstrawertywny i entuzjastyczny. Nie ma problemów z byciem komunikatywnym, dzięki czemu szybko i łatwo nawiązuje kontakty. Jest bardzo otwarty, uwielbia badać możliwości. Niestety  „co za dużo to niezdrowo” i gdy doświadcza za dużo optymizmu i mijają silne emocje, traci zainteresowanie.

Koordynator to dojrzały, pewny siebie, dobry przewodniczący. Jest odpowiedzialny za określanie celów i trafne przydzielanie zadań. Wspiera i zachęca do podejmowania decyzji. Jednak taki zakres obowiązków może prowadzić do wyręczania się innymi, co skutkuje negatywną oceną przez członków grupy i postrzeganiem go jako manipulatora.

Celem Lokomotywy jest stawianie przed zespołem wyzwań. Jego cechą charakterystyczną jest dynamiczność. Do pracy potrzebuje presji. Zwykle jest odważny i zdeterminowany w pokonywaniu przeszkód. Jego wadą jest to, że jest zdolny do prowokowania innych, przez co rani ich uczucia.

Krytyk wartościujący to rzeczowa i wnikliwa osoba. Ma talent strategiczny, dostrzega różnorodne opcje, a jego zdolność do obiektywnej i rozważnej oceny jest wysoka. Niestety cechą charakterystyczną krytyka jest to, że jest mało energiczny i nadmiernie krytyczny. Brak u niego oznak kreatywności i inspirowania innych.

Osoba będąca Duszą zespołu jest na ogół współpracująca, łagodna i uważna. Jest niesamowicie dyplomatyczna. Potrafi słuchać i wprowadza spokój. Buduje relacje i stara się zapobiegać tarciom. Niestety jego słabością jest niezdecydowania w nagłych sytuacjach i uległość wpływom.

Realizator to niesamowicie zdyscyplinowana i konserwatywna osoba, dlatego też cieszy się zaufaniem wśród członków grupy. Potrafi przekształcać pomysły w działanie, co zwiększa efektywność pracy w grupie. Niestety odznacza się małym stopniem elastyczności, a w nowych sytuacjach reaguje z opóźnieniem.

Skrupulatny wykonawca jak sama nazwa wskazuje jest pracowity i sumienny. Skupia się na szukaniu błędów i zaniedbań, ale czasem jest zbyt drobiazgowy. Dba o bycie punktualnym, czego wymaga także od innych. Niestety ma skłonność do zbytniego zamartwiania się. Często tez niechętnie przydziela zadania innym, bo wie, że zrobi lepiej.

Specjalista posiada rzadko spotykaną wiedzę i umiejętności, ale działa w wąskim zakresie. Stara się być samodzielny we wszystkim co robi. Potrafi wyznaczyć sobie jeden nadrzędny cel i wychodzić z inicjatywą do realizowania go.  Jest skłonny do poświęceń. Wadą jaką posiada to koncentracja na szczegółach i brak dostrzegania całościowego kształtu.  

Jak można zauważyć, każda z ról jest inna i wyjątkowa. Nie ma ograniczeń co do ich posiadania, a każda osoba może pełnić od jednej do kilku ról w zespole, a także uczyć się ich i je rozwijać. Składają się na nie określone zachowania, osobisty wkład i relacje z innymi osobami z grupy. O tym jaką rolę pełni w zespole przede wszystkim decydują:

  • Osobowość
  • Zdolności umysłowe
  • Bieżące wartości i motywacje
  • Ograniczenia zewnętrzne
  • Doświadczenie
  • Uczenie się ról

Czynniki te są cały czas ze sobą w interakcji i wpływają na siebie, a czasem nawet decydują o sile wpływania innego czynnika na rolę. Na przykład im większe zdolności umysłowe, tym większa kontrola swojego zachowania, co prowadzi do przysłaniania osobowości, która z kolei determinowana jest przez wyznawane wartości i doświadczenie. Stąd też taka duża ilość ról oraz różne natężenie konfiguracji czynników.

Zespół najlepiej funkcjonuje w momencie, kiedy jest zrównoważony, czyli gdy występuje w nim największe zróżnicowanie roli zespołowych. Każda rola w grupie jest ważna i ma określone zadanie, dlatego istotne jest, aby w zespole znajdowała się jak największa ilość osób z różnymi wzorcami, aby efektywność grupy była optymalna. Również, gdy człowiekowi nie są z góry narzucone zadania i ma możliwość dostosowania swojej roli do pracy, jest o wiele bardziej wydajny.

Coraz bardziej temat ten staje się istotny wśród pracodawców, którzy chcą zwiększyć efektywność swoich pracowników i wykorzystać ich potencjał. Najlepiej ukazuje to zwiększona ilość badań na ten temat i ilość firm szkoląca w tym temacie swoich pracowników oraz używająca kwestionariuszy do badania rodzaju ról przy rekrutacji czy zarządzaniu ludźmi. Wiedza odnośnie pełnionej roli w zespole, swojej bądź współpracownika, zwiększa tolerancję i zrozumienie różnorodności ludzi oraz poprawia dopasowanie wyznaczanych zadań, przez co nie tylko zwiększa się efektywność pracy, ale satysfakcja pracownika i dyrekcji.

Podsumowując, dzisiaj na temat ról pełnionych w grupie wiemy bardzo dużo. Stało się to nawet osobnym tematem badań i zmiany stosunku do pracy. Świadomość faktu, że każdy pełni role i co może wnieść do grupy, sprawia, że osoba staje się bardziej pewna swoich umiejętności i zasobów, przez co zwiększa się jej efektywność. W dzisiejszych czasach, osoby w zespole zaczęły ze sobą współpracować, a nie tylko machinalnie wykonywać zadania, które zwierzchnik im zlecił. Należy pamiętać, że każdy jest cennym pracownikiem, jeżeli ma możliwość wykorzystania swoich zasobów. Dlatego warto wiedzieć jakie są twoje zalety, jaką rolę pełnisz i starać się jak najczęściej wykorzystywać tą wiedzę.

Autor: Dominika Krzywonos

Bibliografia:

  1. Belbin. M. (2003), Twoja rola w zespole, Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
  2. Januszkiewicz, K. (2012). (Red.). Zachowania ludzi w organizacji. Łódź: Wyd. Uniwersytetu Łódzkiego. R. 2.2.
  3. Belbin, M. (2010). Nie tylko zespół. Warszawa: Oficyna w Wolters Kluwer business. R. 2.1 – 3.

 


  • Opublikowane 14 Wrzesień, 2017

Dlaczego podoba nam się James Bond?

James Bond jest postacią kultową. Wszyscy kojarzą tego brytyjskiego agenta służb specjalnych MI6, który ryzykuje życie dla kraju, wyruszając w niebezpieczne tajne misje. Jest uwielbiany nie tylko przez kobiety, które pojawiają się u jego boku w kolejnych produkcjach czy te, które oglądają go na ekranach, ale także przez mężczyzn.

Aby odpowiedzieć na pytanie, co takiego ma w sobie James Bond, że wzbudza nasze zainteresowanie, możemy rozpocząć rozważania od innego pytania, a mianowicie: Jakiego rodzaju kobiety go pożądają? Mówi się, że kobiety pociągają ,,źli chłopcy”. Badania wskazują, że kobiety podczas owulacji, jako partnerów bardziej atrakcyjnych postrzegają mężczyzn seksownych, charyzmatycznych, symetrycznych i społecznie dominujących, którzy wykazywali się także cechami niepożądanymi – niewiarygodnością i niestabilnością (specyficznymi dla typu macho) takich, których można by określić mianem ,,niegrzecznych chłopców” (Penton-Voak i in., 1999; Gangested i in., 2004; Thornhill i Gangestad, 2008). Może to także wynikać z tego, że pewne kobiety, ze względu na swoje cechy charakteru, szukają mężczyzn nieobliczalnych, pewnych siebie, a ci mili i ułożeni wydają im się nudni. Kobiety, które nie szukają stałych partnerów, nie zwracają uwagi na kwestie dotyczące lojalności, wierności partnerów oraz cech osobowości, które mogłyby zapewnić im udany związek i korzyści wychowawcze dla potomstwa. Skupiają się bardziej na zwiększających ich dostosowanie zyskach genetycznych, poszukują partnera, który zapewni sukces reprodukcyjny potomstwa dzięki dziedziczeniu takich jego cech, które będą zwiększać zdolność przeżycia i skuteczność rywalizacji o partnera seksualnego (Kokko i in., 2003). Dlatego właśnie dla kobiet, które nie szukają stałego związku a przelotnej znajomości, które chcą poczuć dreszczyk przygody czy też tych w płodnej fazie cyklu, osoba Jamesa Bonda będzie bardzo atrakcyjna. Jest uosobieniem wszystkiego, co ryzykowne, niebezpieczne, wiążące się ze skokiem adrenaliny.

Według informacji zebranych z różnych forów internetowych jedną z częstszych fantazji seksualnych kobiet jest uprawianie seksu ze strażakami i policjantami[1]. Kobiety lubią czasami poczuć się kruche, bezbronne i otoczone opieką kogoś znacznie silniejszego, kto je obroni. W badaniach Bivona, J. i J. Critelli opublikowanych na łamach Journal of Sex Research (2009) okazało się, że 62% badanych miało chociaż raz fantazję dotyczącą bycia zdominowaną, zniewoloną lub zgwałconą[2]. James Bond wzbudza ogromny respekt. Potrafi walczyć o swoje zdanie czy bezpieczeństwo bliskiej osoby. Jest osobą, przy której nie można się bać. Jest nieustraszony oraz waleczny. Sprawia, że w jego obecności nie martwimy się o nic. Przemoc, której się dopuszcza, może mu tylko dodawać męskości i uruchamiać wyżej wspomniane fantazje. Bond jest zawsze tą osobą, która walczy ze złymi charakterami, nawet jeśli sam przy okazji dopuszcza się nie do końca moralnych czy etycznych zachowań. Idealizujemy go, wybaczamy mu i tłumaczymy sobie, że są to konieczne koszty.

Kolejnym predyktorem sympatii wobec Bonda może być to, że większość z nas prowadzi dosyć „nudne” życie, tzn. w jakimś stopniu uporządkowane, zaplanowane. Wolimy się trzymać tego, co już znamy i jest sprawdzone, raczej nie dzieją się w naszym życiu tak często szalone rzeczy. Samo oglądanie tego, jak ciekawe, nieprzewidywalne i niezwykłe może być inne życie, jest dla nas atrakcyjne. Niewiele możemy zmienić w swoim. Czasami brak nam na to odwagi lub możliwości albo po prostu szukamy odskoczni. Dlatego oglądamy alternatywę tego, co mamy na co dzień – stąd też może wynikać popularność programów typu ,,Big Brother”. Jak już wspomniałam, przygody J. Bonda zdecydowanie należą do ekstremalnych, więc skoro sami nie możemy przeżyć tych wszystkich przygód, pozwalamy komuś innemu zrobić to za nas.

Trzeba oczywiście wspomnieć o tym jak James Bond wygląda. Aktorzy, którzy wcielili się w jego postać są przystojni, wyróżniają się, mają w sobie „coś”, co przyciąga wzrok.

Pierwszą istotną kwestią jest wzrost. Co prawda w filmach można z łatwością tym manipulować i osoby niskie przedstawiać jako wysokie, ale w przypadku JB nie ma takiej potrzeby. Dotychczasowi aktorzy mieli wzrost w granicach 185-189cm, poza Danielem Craigiem - 178cm. Metaanaliza badań (Pierce, 1996) ukazała, że kobiety częściej poszukują mężczyzn o wzroście wyższym niż przeciętny, a Ci mają więcej partnerek (Lynn i Shurgot, 1984; Pawłowski i Kozieł, 2002). Partnerki te są też ładniejsze w porównaniu do tych, z którymi wiążą się niżsi mężczyźni (Feingold, 1982; Pawłowski i in., 2008) i może być to jedna z istotniejszych cech wyglądu, która wpływa na to, czy jesteśmy kimś zainteresowani i będziemy chcieli tę osobę poznać na samym początku relacji (James Sheppard i Alan Strathman, 1994). Wg Pawłowskiego (2009) preferencja mężczyzn o wyższym wzroście może wynikać z biologicznych zalet, które z nim się łączą. Osoby wyższe mają przewagę w fizycznej rywalizacji, większą siłę, są w stanie lepiej ochronić partnerkę i jej dzieci w sytuacjach fizycznego zagrożenia. Sygnalizują posiadanie dobrych genów oraz zdolności do uzyskania wysokiego statusu społecznego i efektywniejszego pozyskiwania zasobów.

Kolejna cecha wyglądu fizycznego – sylwetka. W wielu badaniach (Dixson i in. 2003, Szmajke 2004, Fan i in. 2005, Swami i Tovee 2005b) wykazano, że za najbardziej atrakcyjnych mężczyzn kobiety uważają tych o szerokich barkach lub klatce piersiowej, czyli o typowo męskiej sylwetce tzw. V-kształtnej. Stwierdzono również, że kobiety preferują mężczyzn o mezomorficznej budowie ciała, a za najatrakcyjniejsze uważają umięśnienie nieco bardziej niż przeciętne (Dixon i in. 2003, Frederick i in. 2005). Czy James Bond wpisuje się w podanej wyżej czynniki warunkujące atrakcyjność jego ciała? Analizując jego sylwetkę pod względem tego, jak bardzo jest zbliżona do „idealnej” (tj. najczęściej wskazywanej jako atrakcyjna przez uczestników badań), można stwierdzić, że aktorzy wybierani do roli Bonda charakteryzowali się sylwetką V-kształtną. JB jest w formie, musi być jako agent służb specjalnych. Jest silny, ma mięśnie, jest męski, ale nie wygląda przy tym, jak terminator czy osoba, która spędza na siłowni całe dnie. Ta cecha wyglądu nie jest przesadzona, nadmiernie wyolbrzymiona, dzięki temu jest nam bliższy, a także łatwiej jest się z nim identyfikować. Może być inspiracją i motywacją dla mężczyzn, którzy wcale tak bardzo nie różnią się od niego. Sylwetka ciała mówi nam także o tym, czy ktoś jest w stanie o siebie zadbać, czy jest zdyscyplinowany, a także czy może poświęcić na nią czas i pieniądze, co mówi również o jego majętności.

Zmaskulinizowana twarz – po raz kolejny, odwołując się do koncepcji biologicznych, okazuje się, że jest to sygnał zdolności radzenia sobie z biologicznym kosztem wysokiego poziomu testosteronu (immunosupresji). Kobiety przejawiają podświadomie ukształtowaną skłonność do osiągania biologicznych korzyści dla potomstwa, które może odziedziczyć lepsze wyposażenie genetyczne od ojca (Thornhill i Gangestad 1999, Gangestad i Scheyd 2005). Osobom, o takich twarzach przypisuje się negatywne cechy osobowości np. nieuczciwość, mniejsza uczuciowość, niechęć do współpracy, dominacja, wybuchowość (Perrett i in. 1998). Przede wszystkim zmaskulinizowana twarz będzie atrakcyjna dla kobiet, które szukają krótkotrwałego związku i są w płodnej fazie cyklu. Dlatego też przypisywane negatywne cechy nie będą miały takiego znaczenia w kwestii zainteresowania takimi mężczyznami. Wspomniałam o tym na samym początku. Myślę, że im bardziej męska twarz, tym bardziej postrzegamy daną osobę jako „twardą”, czyli mniej wrażliwą i emocjonalną. Kiedy patrzymy na JB można odczuć bijące od niego chłód i powściągliwość. Wydaje się być niedostępny, obojętny, a to też może wzbudzać naszą ciekawość. Chcemy się dowiedzieć, kto kryje się pod tą skorupą. Swojego rodzaju niedostępność emocjonalna i wizerunek Bonda może być dla nas zachęcający pod względem wyzwania, które miałoby polegać na tym, żeby przedrzeć się przez wspomnianą skorupę i osiągnąć sukces poprzez „rozmiękczenie” jej. Poza tym, kiedy myślimy o tajnym agencie, raczej mamy wizję kogoś mocno opanowanego, rozważnego, niewzruszonego.

Włosy i owłosienie – wg badaczy długość włosów ma wpływ na postrzeganą atrakcyjność. Krótkie włosy są postrzegane jako bardziej męskie. Bond oczywiście krótkie włosy posiada, zawsze są idealnie ułożone, zadbane. Włosy JB są gęste, wyglądają na zdrowe, a to łączy się z dobrymi genami, dobrym zdrowiem, a również statusem ekonomiczno-społecznym (SES). Preferencje wobec owłosienia ciała partnera są (zresztą jak wcześniej wymienione cechy) kształtowane pod wpływem zmiennych kulturowych oraz są zmienne w funkcji czasu. Obecnie można zauważyć „modę” na gładkie ciało, pozbywanie się owłosienia przez mężczyzn z różnych części ciała. Androgeny, czyli męskie hormony, odpowiadają za rozwój owłosienia na twarzy czy ciele mężczyzny, dla niektórych więc owłosienie będzie predyktorem męskości. Patrząc na to z tej perspektywy – Bond zdecydowanie jest męski.

Prezencja Jamesa Bonda jest zawsze nienaganna. Ma idealnie skrojony garnitur, drogi zegarek na ręku, koszulę i buty, które perfekcyjnie pasują do całości. Ma styl i klasę. Jest wyrafinowany, elegancki. Dla Bonda nieskazitelny wygląd, dobrze skrojony smoking i dobry gust to podstawa dobrego wizerunku agenta. Udowadnia, że w najbardziej ekstremalnych warunkach można wyglądać dobrze. W jednym z filmów zakrada się do kryjówki wroga, zostawia bombę, a po wyjściu z budynku zdejmuje kombinezon, pod którym kryje się smoking i muszka. Wygląda jak prawdziwy gentelman czym wzbudza zachwyt zarówno kobiet jak i mężczyzn. Kto nie chciałby zawsze dobrze wyglądać niezależnie od sytuacji?

Próbując odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule artykułu, można się także odwołać do jednej z reguł Cialdiniego – społecznego dowodu słuszności. Na samym początku nazwałam Jamesa Bonda postacią kultową. Kiedy spojrzymy na portal społecznościowy ,,Facebook” pod hasłem ,,James Bond” znajdziemy 4 292 258 tysięcy tzw. „lajków”, czyli swojego rodzaju dowodów sympatii. Kiedy nie wiemy, jaki zobaczyć film, możemy zasugerować się wyborami naszych znajomych. Może w tym pomóc nam portal ,,Filmweb”, gdzie znajdziemy różnego rodzaju rankingi filmów, a także oceny filmów dokonane przez naszych znajomych. Ich wybory, ich zdanie i odczucia niewątpliwe będą miały na nas wpływ. Jeśli nasi znajomi ocenią film wysoko np. 8/10, podczas oglądania go czy późniejszego oceniania możemy się „przekonywać”, że film był bardzo dobry. Także inne sławne osoby, które mogą być dla innych autorytetami wypowiadają się na temat Jamesa Bonda w superlatywach, a informacje na temat ilości sprzedanych biletów do kin na filmy z Bondem również potwierdzają, że jest to postać, obok której nie można przejść obojętnie. Jeśli więc grono naszych znajomych będzie zachwalało postać Jamesa Bonda, bardzo prawdopodobne jest, że również dołączymy do grona jego sympatyków.

Bond może być traktowany jako uosobienie męskiego ideału. Nie tylko dla samych kobiet, ale także mężczyzn. Jest kimś, kim sami chcielibyśmy być. Pokazuje nam świat, do którego nigdy nie będziemy mieli dostępu. Spełnia nasze marzenia, zdobywa kobiety, o których tylko możemy śnić. Jeździ samochodami, na które tylko możemy patrzeć przez okna salonu. Gra w pokera o pieniądze, których nigdy nie będziemy w stanie zarobić. Niezwykle inteligentny, z poczuciem humoru, potrafi wyjść z klasą z najtrudniejszych sytuacji. Jest tak pewny siebie i niezłomny, jak każdy z nas chciałby być w swoim życiu chociaż przez chwilę. Wszystko to, co James Bond posiada, czym się odznacza i reprezentuje, sprawia, że darzymy go sympatią.

Autor: Marta Staszik

Bibiliografia:

  1. Cialdini, R. (1994). Społeczny dowód słuszności. W: tegoż (red.) Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka. Gdańsk: GWP.
  2. Danel, D., Pawłowski, B. (2009). Biologiczne znaczenie atrakcyjności twarzy. W: B. Pawłowski (red.). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  3. Danel, D., Pawłowski, B. (2009). Atrakcyjność a mechanizmy doboru płciowego i teoria sygnalizacji biologicznej. W: B. Pawłowski   (red.). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  4. Pawłowski, B. (2009). Wysokość i długościowe proporcje ciała a atrakcyjność człowieka. W: B. Pawłowski (red.). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  5. Rozmus-Wrzesińska, M., Pawłowski, B. (2009). Atrakcyjność względnej masy i kształtu ciała. W: B. Pawłowski (red.). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  6. Sorokowski, P. (2009). Pigmentacja ciała i owłosienie a atrakcyjność fizyczna. W: B. Pawłowski (red.). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  7. Frederick, D.A., & Haselton, M. G. (2007). Why is male muscularity sexy? Tests of the fitness indicator hypothesis. Personality and Social Psychology Bulletin, 33, 1167-1183.
  8. Durante, K. M., Li, N. P., Griskevicius, V., Simpson J. A. & Cantu, S. M. (2012). Ovulation Leads Women to Perceive Sexy Cads as Good Dads. Journal of Personality and Social Psychology. Vol. 103, No. 2, 292–305.
  9. http://w-spodnicy.ofeminin.pl/Tekst/Facet/529650,1,Ideal-mezczyzny--jaki-jest-ideal-mezczyzny.html (Dostęp: 09.09.2017)

 


  • Opublikowane 14 Wrzesień, 2017

Bezpłatna terapia dla dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Drodzy Studenci studiujący w Katowicach!

Zapraszam każdego, kto odkrywa w sobie potrzebę poukładania siebie, a zwłaszcza swojej przeszłości związanej z własną rodziną, do uczestnictwa w terapii dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych.

szczegóły na stronie www.rozwinacskrzydla.pl

ks. dr hab. Grzegorz Polok, prof. UE
Katedra Zarządzania Publicznego i Nauk Społecznych
Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach

Department of Public Management and Social Sciences
University of Economics in Katowice


Dlaczego plagiatujemy i ściągamy?

Problem, o którym mowa, dotyczy zarówno uczniów, jak i studentów, a badania wykazują, że stan wiedzy na temat plagiatu nie jest najlepszy. Okazuje się, że sami studenci nie potrafią jednoznaczne zdefiniować tego terminu. Dochodzi nawet do sytuacji, w których plagiatowanie odbierane jest jako praktyka dowodząca o sprycie a udowodnienie komuś dopuszczenia się takiego działania wśród uczniów czy studentów wiąże się nie z krytyką a raczej z uczuciem współczucia, że zostało się złapanym. A jak ma się sprawa ze ściąganiem – dlaczego to robimy?

Na samym początku warto wyjaśnić samo pojęcie plagiaryzmu, które wywodzi się z łacińskiego plagiarius i oznaczało wyzyskiwacza lub też handlarza niewolników. W erze starożytnego Rzymu terminu tego użył po raz pierwszy poeta Matrial w stosunku do innego autora – Fidentinusa, który przywłaszczał sobie jego poematy i prezentował je jako własne. Oczywiście ujawnienie takiego działania spotykało się z falą krytyki oraz utratą dobrego imienia osoby, która się tego dopuściła. Co ciekawe, nie było to powiązane z koniecznością finansowego zadośćuczynienia autorowi, ponieważ nie istniało wtedy jeszcze odpowiednie prawo, zajmujące się tego typu sprawami. Warto także zaznaczyć, że Słownik Języka Polskiego PWN definiuje plagiat jako „przywłaszczenie cudzego pomysłu twórczego, wydanie cudzego utworu pod własnym nazwiskiem lub dosłowne zapożyczenie z cudzego dzieła opublikowane jako własne”[1]. Innymi słowy możemy mówić po prostu o kradzieży idei, ponieważ plagiat jest działaniem zamierzonym.

Rodzaje plagiatu

Należy także wspomnieć o trzech rodzajach plagiatu, z którymi można się spotkać. Mowa tu o plagiacie jawnym, ukrytym oraz autoplagiacie. Pierwszy z nich polega na tym, że dana osoba podpisuje się pod całością lub fragmentem dzieła innego autora. Kolejny z wymienionych charakteryzuje się umieszczaniem we własnej pracy fragmentów innego tekstu, nie podając przy tym źródeł. Do tego rodzaju plagiatu zaliczyć można również praktyki związane z odwzorowywaniem innych utworów czy samego toku myślowego, przedstawionego w innym tekście. Na szczególną uwagę zasługuje jednak wyżej wspomniany autoplagiat, ponieważ okazuje się, że możemy plagiatować sami siebie. Fenomen ten można zaobserwować przede wszystkim wśród naukowców, którzy kierują się chęcią sztucznego powiększenia swojego dorobku naukowego. W tym przypadku mamy do czynienia z publikowaniem całości lub fragmentów tekstu, który został już wcześniej wydany przez tego samego autora.

Co grozi plagiatorowi?

Oczywiście udowodnienie plagiatu w dzisiejszych czasach nie pozostaje bezkarne, tak jak to było w starożytnym Rzymie. Kwestie związane z odpowiedzialnością karną za ten czyn reguluje ustawa o prawie autorskim a zawarty w niej artykuł 115 informuje nas o tym, że „Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3”[2]. W tej sytuacji z całą pewnością możemy stwierdzić, że takie działanie nie popłaca. Poza tym, jeśli chodzi o środowisko akademickie, wykazanie naruszenia prawa autorskiego skutkować może rozwiązaniem stosunku pracy, odpowiedzialnością dyscyplinarną albo odebraniem tytułu naukowego doktora lub doktora habilitowanego jak i odebraniem tytułu zawodowego - licencjata, magistra oraz inżyniera. Warto również zaznaczyć, że takie sprawy nie ulegają przedawnieniu, co oznacza, że wszczęcie postępowania dyscyplinarnego może nastąpić nawet kilka lat po obronie. Więcej szczegółowych informacji na ten temat można znaleźć w ustawie o szkolnictwie wyższym (Dz.U. 2005 nr 164 poz. 1365) lub ustawie o tytule naukowym i stopniach naukowych (Dz.U. 2003 nr 65 poz. 595).

Dlaczego plagiatujemy?

Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest jednoznaczna. Na takie zachowanie wpływa wiele czynników. Czy chodzi tutaj przede wszystkim o chęć zdobycia jak najlepszych ocen, jeśli mamy na myśli środowisko akademickie? Przeprowadzone badania wykazały, że częste plagiatowanie spowodowane jest:

  • często panującą presją czasu,
  • przekonaniem o bezkarności,
  • przeświadczeniem, że inni też to robią, a więc panuje pewnego rodzaju przyzwolenie na takie praktyki,
  • chęcią zaliczenia przedmiotu lub zdania egzaminu bez większego wysiłku,
  • przekonaniem, że wiedza zdobyta w ramach określonych zajęć będzie w przyszłości bezużyteczna.

Jak uniknąć plagiatu?

Oczywiście zdarza się, że podczas pisania pracy dyplomowej możemy nawet nieświadomie doprowadzić do sytuacji, w której zostanie nam zarzucony plagiat. Aby tego uniknąć, należy przede wszystkim pamiętać o podawaniu źródeł, z których korzystamy. Ponadto pomocne okazać się również mogą cenne wskazówki dotyczące cytowania, takie jak wyraźne zaznaczenie cytatu w cudzysłów oraz podanie autora słów. Pamiętajmy również o tym, aby każdą przytoczoną myśl skomentować własnymi słowami. Trzeba mieć również na względzie fakt, że nawet podczas parafrazowania zobowiązani jesteśmy do podania dzieła oraz autora, którego tekst modyfikujemy.

Fałszywe prace i dyplomy

Warto zaznaczyć, że w dalszym ciągu dosyć dużą popularnością w Internecie cieszą się strony oferujące gotowe prace dyplomowe lub zaliczeniowe. Jak się okazuje, ceny tych pierwszych tekstów zaczynają się od 500 zł za całość, tych drugich od 30 zł za stronę. Jeśli chodzi natomiast o napisanie pracy dyplomowej od podstaw to mowa już o kwocie od 1500 do nawet 2500 zł. Nie trzeba oczywiście wspominać, że takie praktyki są nielegalne a w przypadku ujawnienia takiego procederu obie strony mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej. Ciekawym zjawiskiem, które opisywane jest w literaturze poświęconej tematyce plagiatu jest również tworzenie fikcyjnych uniwersytetów działających jedynie w sieci (przede wszystkim w USA). „Studenci” takich uczelni, chcący otrzymać dyplom ukończenia wybranych przez siebie studiów, muszą uiścić jedynie ustaloną opłatę a następnie mogą cieszyć się swoim upragnionym – co prawda fałszywym – dokumentem ukończenia kierunku. Zjawisko fałszowania dyplomów nie jest jednak nowe. Istniało ono od dawna, o czym już w latach dwudziestych ubiegłego wieku informowały takie gazety jak „New York Times”.

A jak to wygląda ze ściąganiem?

Podobnym zjawiskiem, z którym można spotkać się nie tylko w przestrzeni szkolnej, ale również akademickiej, jest ściąganie. Nie trzeba w tym miejscu również wspominać o tym, że jest to zachowanie wpływające negatywnie na naszą przyszłość – zarówno, jeśli chodzi o kontynuację nauki, jak i życie zawodowe. Przykładowo ponad 30% amerykańskich studentów uczelni medycznych przyznaje, że nie ma takiego egzaminu, który można byłoby zaliczyć bez dodatkowych pomocy. Z tego powodu aż strach pomyśleć, kto będzie leczył kolejne pokolenia! Ale dlaczego tak naprawdę decydujemy się na ściąganie? Oto kilka przyczyn:

  • duża ilość materiału do nauki,
  • panujące przekonanie, że inni też ściągają, a zatem dlaczego ja miałbym nie spróbować,
  • duża ilość egzaminów i zaliczeń w krótkim czasie,
  • niejasne zasady egzaminowania.

Co możemy na to poradzić?

Jeśli chodzi o plagiat to w większości tekstów poświęconych tej tematyce jako jedną z metod zminimalizowania występowania tego zjawiska podaje się konieczność edukacji w zakresie samego plagiatu jak i praw autorskich. Świadomość samych konsekwencji, które można ponieść w przypadku udowodnienia plagiatu, nie jest jednak wystarczająca. Jeśli ktoś ma złe zamiary, to i tak zdecyduje się na tego rodzaju kradzież. Dużą rolę w tym zakresie odgrywa opinia publiczna, która często jednak nie reaguje na doniesienia związane z tym tematem – przechodzi obok tego obojętnie. Dlatego tak ważne jest osobiste podejście do tego problemu. Podobnie wygląda sytuacja ze ściąganiem. Z całą pewnością można stwierdzić, że odpowiedź na pytanie, czy takie praktyki w ogóle popłacają brzmi nie, ponieważ istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że plagiat wyjdzie na jaw, a zdany dzięki ściągom egzamin ujawni braki wiedzy w pracy zawodowej.

 

Źródła cytowane:

[1] https://sjp.pwn.pl/sjp/plagiat;2571628.html

[2] Ustawa o prawie autorskim (Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83)

Bibliografia:

1.      Gromkowska-Melosik, A. (2007). Ściągi, plagiaty, fałszywe dyplomy. Studium z socjopatologii edukacji. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

2.      Kobierski, K. (2006). Ściąganie w szkole. Raport z badań. Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls”.

3.      Sołtysiak, G. (2009). Plagiat. Zarys problemu. Warszawa: DrukTur.

Źródła internetowe:

1.      Czerwiński, T. (2013). Plagiat naukowy w perspektywie akademickiej. Wybrane problemy. http://perspectiva.pl/pdf/p22/02CZERWINSKI.pdf

2.      Zenderowski, R. Plagiat. Istota – rodzaje – skutki. W odniesieniu do prac pisemnych na studiach wyższych. http://www.zenderowski.republika.pl/plagiat.pdf

3.      http://www.wsb.net.pl/sites/default/files/web/dzialstudenta/prawa_autorskie_i_plagiat.pdf

4.      http://www.sprawnik.pl/artykuly,10222,11569,jak-uniknac-plagiatu-przy-pisaniu-pracy

5.      http://www.pg.gda.pl/~bbas/?pl_sporzadzanie-wykazu-zrodel-i-sposoby-cytowania-w-pracach-dyplomowych,210

 

Absolwent filologii germańskiej - specjalność: tłumaczeniowa w zakresie języków specjalistycznych, obecnie student studiów II stopnia na kierunku: Filologia germańska - specjalność: tłmaczeniowa w zakresie języka prawniczego i ekonomicznego. Kontakt: artur_wasiela123@interia. (...)


Strony

Subscribe to Więc jestem RSS

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.