• Opublikowane 25 Wrzesień, 2017

Bariery i ograniczenia z jakimi spotykają się kobiety na rynku pracy

Kobiety w Europie Zachodniej prawo do bycia na rynku pracy wywalczyły dopiero niedawno, bo na początku XIX wieku, mimo to prawo do równego traktowania było egzekwowane dopiero w latach 70-tych do 90-tych. Do dzisiaj w tej płaszczyźnie działa Unia Europejska, jednak w niektórych państwach dalej nie udało się osiągnąć zamierzonych celów. Wydawałoby się, że przywileje nadane kobietom i wywalczone prawa będą respektowane i stosowane przez pracodawców, jednak dalej słyszy się konserwatywne i raniące opinie na ich temat, dyskryminuje je ze względy na płeć, a także stosuje różne nadużycia, pomimo ogromnego rozwoju sytuacji społeczno-ekonomicznej, edukacyjnej i zawodowej kobiet. Zastanawiające jest też to, że taki stan rzeczy to normalna rzeczywistość kobiet, z którą muszą się codziennie mierzyć, a większość z tych problemów jest bagatelizowana i usprawiedliwiana przez mężczyzn. W niniejszym artykule omówię kilka rodzajów barier i przeszkód, które mogą najczęściej napotkać kobiety w związku z wykonywaniem pracy zawodowej.

Przeszkody związane z równym traktowaniem i dostępem kobiet do rynku pracy oraz ich rozwoju można podzielić na kilka grup:

  1. Wewnętrzne bariery i ograniczenia
    Tego rodzaju bariery tkwią w samych kobietach i przejawiają się w wewnętrznych przeżyciach, rozterkach, wahaniach oraz obawach. Należy tutaj także wymienić niskie poczucie własnej wartości, niepewności oraz brak wiary we własne umiejętności i możliwości, które blokują awans zawodowy. Kolejnym ograniczeniem jest lęk przed sukcesem (fear of success). Termin ten został wprowadzony przez Horner i oznacza lęk przez odnoszeniem sukcesu i realizacji własnych celów. Efektem jest strach przed zajmowaniem kierowniczych stanowisk, a także brak odwagi do formułowania i wyrażania własnych potrzeb. Wpływa na to także „skromność fasadowa”, która polega na tym, że kobiety nie chcą promować własnej osoby i uważają, że to inni powinni je docenić, a przede wszystkim przełożony.
  2. Przypisywanie kobietom tradycyjnych ról
    Coraz częściej kobiety decydują się na odłożenie bądź nawet wyeliminowanie planów związanych z założeniem rodziny i macierzyństwem, ze względu na chęć rozwoju swojej kariery zawodowej. W takich wypadkach pojawiają się często problemy i niezrozumienie ich stanowiska, ponieważ uważa się, że kobieta powinna być zaangażowana w sprawy rodzinne, a praca powinna mieć charakter drugoplanowy. Podejście takie prowadzi do dyskryminacji kobiet skupiających się na karierze, ponieważ nie spełniają one swojej roli w społeczeństwie, co jest, nawet w XXI wieku, bardzo mocno piętnowane i wyśmiewane. K. Horney stwierdza, że oczekiwania społeczne wobec kobiet reprezentują patriarchalny ideał kobiecości, który ogranicza udział kobiet w życiu do wąskiej sfery erotyki i macierzyństwa (Horney, 2001).
  3. Konflikt rodzina-praca
    W momencie założenia rodziny na kobietę spadają dodatkowe obowiązki w postaci prac domowych, a także macierzyństwa. W większym stopniu obciążona jest nimi kobieta. Często ilość obowiązków w domu oraz pełne poświęcenie dziecku sprawia, że kobieta odsuwa rozwój pracy zawodowej na dalszy etap, co skutkuje stagnacją w pracy i nie rozwijaniem swojej kariery.
  4. Odmienna socjalizacja
    Proces (i jego rezultat) nabywania przez jednostkę systemu wartości, norm oraz wzorów zachowań, obowiązujących w danej zbiorowości nazywany jest socjalizacją. Kobiety i mężczyźni mają inne role w społeczeństwie, co generuje różne oczekiwania dotyczące pracy zawodowej, życia rodzinnego i związanych z tym oczekiwań wobec nich. Skutkami tego jest dyskryminacja przy zatrudnieniu i w samej pracy, konieczność zgadzania się kobiet na godzenie ról rodzinnych i zawodowych, utrudnianie przebiegu kariery. Odmienna socjalizacja wzmacnia również segregację zawodową według płci i pogłębia przepaść pomiędzy wysokością zarobków mężczyzn i kobiet.
  5. Dyskryminacja w zatrudnieniu
    Często zdarza się, że pracodawcy, a w szczególności mężczyźni, preferują zatrudniać tylko innych mężczyzn, podczas gdy wśród kobiet nie obserwuje się takiej solidarności. Przez taką politykę firm kobiety częściej muszą udowadniać swoją wartość, pracować efektywniej i popełniać mniej błędów.
  6. Syndrom „królowej pszczół”
    Polega na wzajemnym wykluczaniu się rywalek w obrębie własnej płci, które mogą być zagrożeniem w walce o wyłączną uwagę i szacunek. Skłonność ta występuje najczęściej w środowiskach zdominowanych przez mężczyzn.
  7. Segregacja zawodowa
    Dzieli się na segregację horyzontalną i wertykalną. Ta pierwsza polega na koncentracji aktywności zawodowej kobiet w mniej dochodowych dziedzinach, takich jak: edukacja, służba zdrowia, opieka społeczna, usługi. Segregacja wertykalna dotyczy ograniczenia możliwości wspinaniu się po szczeblach kariery kobiet i umieszczaniu na wysokich stanowiskach tylko mężczyzn. Istnieje również przeświadczenie, że kobiety nie mają predyspozycji do zajmowania stanowisk kierowniczych, ponieważ nie mają fizycznych, ani psychicznych predyspozycji.
  8. Syndrom „tokena”
    Zjawisko to zostało pierwszy raz zaobserwowane przez Rosabeth Moss Kanter i polega na zwiększeniu widoczności kobiet w branżach, gdzie zazwyczaj pracują mężczyźni. Ma to na celu dawać fałszywe wrażenie równości statusu społecznego przedstawicieli danych grup i braku dyskryminacji. Prowadzi to do wzmożonej obserwacji kobiet w miejscu pracy i wytykaniu ich niepowodzeń, co wywiera na nie presję do wykazywania swoich kompetencji i wkładania większego wysiłku w wypełnianie obowiązków.
  9. Wykluczenie z sieci kontaktów nieformalnych nawiązywanych w miejscu pracy
    Przejawia się niedopuszczeniem kobiet do nieformalnych spotkań, a niejednokrotnie rezygnacji z uczestnictwa w tych spotkaniach z powodu wypełniania obowiązków rodzinnych bądź też ze względu na niechęć do uczestnictwa w spotkaniach w męskim gronie.
  10. Stereotyp człowieka sukcesu
    Według Mandal (2004) stereotypem sukcesu jest mężczyzna lub osoba posiadająca cechy powszechnie uważane za męskie. Jest to krzywdzące dla kobiet, ponieważ narzucane jej role i społeczna presja wypełniania ról rodzinnych powoduje, że trudno jest zdobyć szacunek i sukces w świecie opanowanym przez mężczyzn. Zmusza ją to także do zrezygnowania z elementów kobiecości i pełne poświęcenie się pracy, podczas gdy mężczyznom osiągnięcie sukcesu przychodzi z większą łatwością.

Wyżej opisane przykłady barier pokazują, że mimo, iż kobiety mają prawo do równego traktowania na rynku pracy, dalej dominującą rolę odgrywają tu mężczyźni. Zmiany prawne w kwestii kobiet nastąpiły bardzo szybko, natomiast zmiany w wychowaniu i myśleniu zajmują o wiele więcej czasu. Czy uda się wyrównać szanse kobiet? Czy zwiększy się udział kobiet w rynku pracy? Myślę, że widząc stan sprzed kilkunastu lat i to, jak wygląda to teraz, jest na to szansa. Jednak oprócz zmiany nastawienia i podejścia mężczyzn do kobiet na rynku, należy również zmienić myślenie pań, które powinny wyjść poza ramy narzucanych ról oraz stereotypów i zacząć dostrzegać swoje możliwości i potencjał. Dlatego, jeżeli jesteś młodą kobietą, która dopiero wkracza na rynek pracy, mając wiedzę o barierach, jakie Cię czekają, nie daj się wciągnąć w istniejący system i nie akceptuj go takim jakim jest, a walcz o swoje prawa i rozwój swoich możliwości i kariery.

Autor: Dominika Krzywonos

Bibliografia:

  1. Gawrycka, M., Wasilczuk, J., Zwiech, P. (2007), Szklany sufit i ruchome schody – kobiety na rynku pracy, Warszawa: CeDeWu Sp. z o.o.
  2. Smyła, J. (2015). Młoda kobieta na rynku pracy. Szanse i ograniczenia. Kielce: Wyd. Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.
  3. K. Horney, (2001), Psychologia kobiety, tłum. J. Majewski, Poznań: Dom Wydawniczy Rebis

Artykuł:

https://studysites.sagepub.com/newman4study/resources/token.htm


Schola Gaudium jako przykład społeczności lokalnej

Jak powszechnie wiadomo, człowiek nieustannie się rozwija, poznając dzięki temu coraz lepiej siebie. Na ogół również wiadomo, iż w pojedynkę nie jest w stanie tyle osiągnąć, ile we współpracy z innymi. Nie dziwi zatem coraz powszechniejsza idea organizowania społeczności lokalnej. Jak się jednak okazuje, nie trzeba być wykwalifikowanym pracownikiem socjalnym, by podjąć się zadania pracy z ludźmi w miejscu swojego zamieszkania.

Organizowanie społeczności lokalnej najogólniej rzecz ujmując, to sposób „samoorganizowania” się mieszkańców danego terytorium dla wspólnego realizowania jakiegoś projektu bądź rozwiązania jakiegoś problemu. Ludzi tych łączy wspólne miejsce zamieszkania, poczucie przynależności do tego miejsca, więzi z innymi mieszkańcami oraz wzajemne kontakty społeczne.[1]

By taka grupa mogła prawidłowo funkcjonować, potrzebny jest lider. Osoba taka musi mieć wysoko rozwinięte umiejętności interpersonalne, cieszyć się szacunkiem grupy, a jednocześnie być blisko niej. Stoi przed nim ważne zadanie mobilizowania grupy i wydobywania z niej tego, co najlepsze.

Idealnym przykładem właśnie takiego samoorganizowania się społeczeństwa jest schola Gaudium z Kielczy. Jej historia zaczęła się w 2014 roku. Wtedy to w głowie jednej z mieszkanek wsi – Agnieszki, narodziła się myśl, by pobudzić mieszkańców. Jedno było pewne – dużym zasobem wsi zawsze była muzykalność. W szkole od dawna istniał zespół instrumentalno – wokalny, ponadto działała parafialna orkiestra dęta. Na pierwszą próbę, na którą z ambony zaprosił ksiądz przyszły… 3 osoby. To jednak nie było w stanie zgasić rodzącego się entuzjazmu i na kolejne próby zaczęło przychodzić coraz więcej dzieci i młodzieży. Nie miało znaczenia, że schola nie jest profesjonalna, że większość członków dopiero uczy się grać na różnych instrumentach. Ważne było to, że ze zwykłych znajomych, grupa stała się wspólnotą ludzi mających ten sam cel: wykorzystać maksymalnie swoje talenty i zrobić coś dla siebie i innych.

Jak się wkrótce okazało, muzyka stała się pretekstem do codwutygodniowych spotkań, które są okazją do integracji dzieci i młodzieży. Sporą część próby poświęca się na rozmowę o swoich problemach, wspólne śmianie się, po prostu bycie razem. Starsi członkowie uczą młodszych gry na różnych instrumentach, liderka przeprowadza ćwiczenia z dykcji, prawidłowego śpiewania. Obecnie w scholi rozbrzmiewają: gitary, klawisze, flet poprzeczny, klarnet, ukulele, cajon, czasem nawet bas i organy. A liderka grupy – Agnieszka stała się spoiwem ekipy, dla dzieci zaś starszą siostrą. Oprócz prób schola spotyka się na wspólnych grillach i wyjazdach rekreacyjnych. Grupie udało się nawet wyjechać na warsztaty gospel do Bielska – Białej. Zespół zaczął regularnie śpiewać w swoim parafialnym kościele, zaczął również otrzymywać zaproszenia od sąsiednich parafii. Rodziły się nowe pomysły: koncert uwielbienia, wspólne kolędowanie, msze młodzieżowe.

Schola zjednoczyła ludzi, którzy coraz chętniej pomagali w jej funkcjonowaniu. Osoby, znające się na muzyce pomogły wybrać profesjonalny sprzęt muzyczny. Posiadający samochody zawsze służyli transportem. Ksiądz wsparł scholę finansowo, wydrukowano pierwsze śpiewniki.

 

Dziś po 3 latach od założenia zespołu widać duże postępy, które zrobiła grupa. Od kilkuosobowej ekipy do 42 osób w wieku od 5 do 27 lat, którzy coraz lepiej grają i śpiewają, a co najważniejsze wciąż się przyjaźnią. W przyszłości, by schola mogła jeszcze bardziej wykorzystać swój potencjał, liderka chce podzielić ją na 2 głosy. Zatem entuzjazmu i zapału wciąż grupie nie brakuje.

Działanie na poziomie społeczności lokalnej dąży do realizacji inicjatyw społecznych i wydaje się, że dzięki temu młodzieńczemu entuzjazmowi i dobremu prowadzeniu grupy udało się osiągnąć postawione cele. Dzięki dobrej diagnozie społeczności i trafnemu rozpoznaniu jej mocnych stron, dzieci i młodzież mogą rozwijać się teraz w najlepszym dla siebie kierunku, a dodatkowo robić to z przyjaciółmi z podwórka u boku. Wciąż na nowo inspiruje, jak spontaniczny pomysł mający być przygodą, przerodził się w długotrwały projekt, dający wiele radości zarówno śpiewającym, jak i słuchającym. Choć może nie powinno to aż tak dziwić, w końcu Gaudium to radość!

 

 

 


[1] Kowalczyk B., Wódz K. (red.): Organizowanie społeczności. Modele, strategie i działania, Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich, Warszawa 2014, s. 15

 

 

Justyna Niesler Studentka pracy socjalnej, II rok Kontakt e-mail: justynaniesler@wp. (...)


  • Opublikowane 19 Wrzesień, 2017

Wolontariat podczas 50. inauguracji roku akademickiego 2017/2018 na Uniwersytecie Śląskim

W poniedziałek 9. października 2017 roku Uniwersytet Śląski zainauguruje pięćdziesiąty rok akademicki. Uroczystość odbędzie się o godz. 11.00 w sali koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach (plac Wojciecha Kilara 1). 50. inauguracja roku akademickiego 2017/2018 na Uniwersytecie Śląskim to wspaniała ceremonia z podniosłą atmosferą, ale także skomplikowane wydarzenie logistycznie z udziałem gości z całej Polski, reprezentujących środowiska naukowe, biznesowe oraz przedstawicieli władz rządowych i samorządowych, które nie odbędzie się bez wsparcia wolontariuszy dyspozycyjnych w godzinach od 7.00 do 15.00.

Dla wolontariuszy Uniwersytet Śląski gwarantuje:

  • pisemne porozumienie wolontariackie,
  • ubezpieczenie NNW,
  • wsparcie koordynatora wolontariatu,
  • poczęstunek podczas działań,
  • zaświadczenie o współpracy,
  • przyjazną atmosferę pracy, możliwość poznania ciekawych osób, możliwość zdobywania doświadczeń w organizacji uroczystości akademickiej.

Osoby zainteresowane wolontariatem proszone są o rejestrację za pomocą formularza zgłoszeniowego dostępnego na stronie: www.goo.gl/forms/L5jQxzUf0BPZ3t662

W sprawach formalnych prosimy o kontakt z Joanną Sadowską-Chudy: 32 3591982, e-mail: joanna.sadowska-chudy@us.edu.pl, a w sprawach merytorycznych i organizacyjnych z Działem Promocji UŚ: 32 359 20 41; e-mail: jubileusz@us.edu.pl.
Na zgłoszenia czekamy do 27 września 2017 r.

Spotkanie organizacyjne odbędzie się 3 października 2017 r. o godz.17.00 w sali 144 w rektoracie Uniwersytetu Śląskiego (ul. Bankowa 12, Katowice, I piętro). Udział w spotkaniu jest obowiązkowy.

 


  • Opublikowane 15 Wrzesień, 2017

Twoja rola w zespole

Umiejętność pracy w zespole, bardzo ceniona w dzisiejszych czasach, dopiero od niedawna zaczęła być uważana za jeden z najistotniejszych sposobów realizowania zadań. Dawniej za podstawę dobrej i owocnej pracy, uważana była wyłącznie wiedza oraz doświadczenie (im dłuższe tym bardziej cenione). Natomiast dzisiaj badania jednoznacznie pokazują, że praca indywidualna jest mniej efektywna niż działania w zespole, co stało się impulsem do zmiany podejścia do pracy. Nie bez przyczyny mówi się „co dwie głowy to niejedna”.

Zanim przejdziemy do opisywania dynamiki grupy oraz istotności i ważności pracy w niej, należy wyjaśnić czym jest zespół i jaka jest jego struktura. Według najprostszej definicji jest to grupa osób mających wspólny cel, który wspólnie realizują. Kluczowym elementem zespołu jest więc osoba oraz jej zasoby takie jak kreatywność, wiedza czy doświadczenie, które, uzupełniając się, składają się na całość funkcjonowania grupy. Każda osoba w zespole stanowi odrębną jednostkę, która pełni określoną rolę. Według R. Meredith Belbin wyróżniamy dziewięć ról pełnionych w zespole:

  • Myśliciel
  • Poszukiwacz źródeł
  • Koordynator
  • Lokomotywa
  • Krytyk wartościujący
  • Dusza zespołu
  • Realizator
  • Skrupulatny wykonawca
  • Specjalista

Pewnie zastanawiacie się, która z wyżej wymienionych ról najlepiej do was pasuje i co ona oznacza. Jednak przed przejściem do poszczególnych opisów, należy pamiętać, że żadna z ról nie jest tą gorszą i każda znajduje swoje odzwierciedlenie w różnych rodzajach pracy. Na przykład do pracy kreatywnej nie weźmiemy Krytyka wartościującego, ale do przygotowania umowy finansowej na projekt już tak. Dlatego czytając poniższe opisy podchodźcie do nich z dystansem i entuzjazmem.  

Myśliciel to bardzo twórcza osoba, cechująca  się dużą wyobraźnią. Stara się być postępowy, natomiast rozwiązywanie trudnych problemów przychodzi mu z łatwością. Zdarza mu się pomijać szczegóły, ponieważ szybko się nudzi i nie potrafi skupić się na jednym zadaniu. Ma słomiany zapał i ciągle ma coraz to nowsze, a czasem nawet nierealne pomysły, co prowadzi do zaniechania pracy lub jej spowolnienia.

Poszukiwacz źródeł jest bardzo ekstrawertywny i entuzjastyczny. Nie ma problemów z byciem komunikatywnym, dzięki czemu szybko i łatwo nawiązuje kontakty. Jest bardzo otwarty, uwielbia badać możliwości. Niestety  „co za dużo to niezdrowo” i gdy doświadcza za dużo optymizmu i mijają silne emocje, traci zainteresowanie.

Koordynator to dojrzały, pewny siebie, dobry przewodniczący. Jest odpowiedzialny za określanie celów i trafne przydzielanie zadań. Wspiera i zachęca do podejmowania decyzji. Jednak taki zakres obowiązków może prowadzić do wyręczania się innymi, co skutkuje negatywną oceną przez członków grupy i postrzeganiem go jako manipulatora.

Celem Lokomotywy jest stawianie przed zespołem wyzwań. Jego cechą charakterystyczną jest dynamiczność. Do pracy potrzebuje presji. Zwykle jest odważny i zdeterminowany w pokonywaniu przeszkód. Jego wadą jest to, że jest zdolny do prowokowania innych, przez co rani ich uczucia.

Krytyk wartościujący to rzeczowa i wnikliwa osoba. Ma talent strategiczny, dostrzega różnorodne opcje, a jego zdolność do obiektywnej i rozważnej oceny jest wysoka. Niestety cechą charakterystyczną krytyka jest to, że jest mało energiczny i nadmiernie krytyczny. Brak u niego oznak kreatywności i inspirowania innych.

Osoba będąca Duszą zespołu jest na ogół współpracująca, łagodna i uważna. Jest niesamowicie dyplomatyczna. Potrafi słuchać i wprowadza spokój. Buduje relacje i stara się zapobiegać tarciom. Niestety jego słabością jest niezdecydowania w nagłych sytuacjach i uległość wpływom.

Realizator to niesamowicie zdyscyplinowana i konserwatywna osoba, dlatego też cieszy się zaufaniem wśród członków grupy. Potrafi przekształcać pomysły w działanie, co zwiększa efektywność pracy w grupie. Niestety odznacza się małym stopniem elastyczności, a w nowych sytuacjach reaguje z opóźnieniem.

Skrupulatny wykonawca jak sama nazwa wskazuje jest pracowity i sumienny. Skupia się na szukaniu błędów i zaniedbań, ale czasem jest zbyt drobiazgowy. Dba o bycie punktualnym, czego wymaga także od innych. Niestety ma skłonność do zbytniego zamartwiania się. Często tez niechętnie przydziela zadania innym, bo wie, że zrobi lepiej.

Specjalista posiada rzadko spotykaną wiedzę i umiejętności, ale działa w wąskim zakresie. Stara się być samodzielny we wszystkim co robi. Potrafi wyznaczyć sobie jeden nadrzędny cel i wychodzić z inicjatywą do realizowania go.  Jest skłonny do poświęceń. Wadą jaką posiada to koncentracja na szczegółach i brak dostrzegania całościowego kształtu.  

Jak można zauważyć, każda z ról jest inna i wyjątkowa. Nie ma ograniczeń co do ich posiadania, a każda osoba może pełnić od jednej do kilku ról w zespole, a także uczyć się ich i je rozwijać. Składają się na nie określone zachowania, osobisty wkład i relacje z innymi osobami z grupy. O tym jaką rolę pełni w zespole przede wszystkim decydują:

  • Osobowość
  • Zdolności umysłowe
  • Bieżące wartości i motywacje
  • Ograniczenia zewnętrzne
  • Doświadczenie
  • Uczenie się ról

Czynniki te są cały czas ze sobą w interakcji i wpływają na siebie, a czasem nawet decydują o sile wpływania innego czynnika na rolę. Na przykład im większe zdolności umysłowe, tym większa kontrola swojego zachowania, co prowadzi do przysłaniania osobowości, która z kolei determinowana jest przez wyznawane wartości i doświadczenie. Stąd też taka duża ilość ról oraz różne natężenie konfiguracji czynników.

Zespół najlepiej funkcjonuje w momencie, kiedy jest zrównoważony, czyli gdy występuje w nim największe zróżnicowanie roli zespołowych. Każda rola w grupie jest ważna i ma określone zadanie, dlatego istotne jest, aby w zespole znajdowała się jak największa ilość osób z różnymi wzorcami, aby efektywność grupy była optymalna. Również, gdy człowiekowi nie są z góry narzucone zadania i ma możliwość dostosowania swojej roli do pracy, jest o wiele bardziej wydajny.

Coraz bardziej temat ten staje się istotny wśród pracodawców, którzy chcą zwiększyć efektywność swoich pracowników i wykorzystać ich potencjał. Najlepiej ukazuje to zwiększona ilość badań na ten temat i ilość firm szkoląca w tym temacie swoich pracowników oraz używająca kwestionariuszy do badania rodzaju ról przy rekrutacji czy zarządzaniu ludźmi. Wiedza odnośnie pełnionej roli w zespole, swojej bądź współpracownika, zwiększa tolerancję i zrozumienie różnorodności ludzi oraz poprawia dopasowanie wyznaczanych zadań, przez co nie tylko zwiększa się efektywność pracy, ale satysfakcja pracownika i dyrekcji.

Podsumowując, dzisiaj na temat ról pełnionych w grupie wiemy bardzo dużo. Stało się to nawet osobnym tematem badań i zmiany stosunku do pracy. Świadomość faktu, że każdy pełni role i co może wnieść do grupy, sprawia, że osoba staje się bardziej pewna swoich umiejętności i zasobów, przez co zwiększa się jej efektywność. W dzisiejszych czasach, osoby w zespole zaczęły ze sobą współpracować, a nie tylko machinalnie wykonywać zadania, które zwierzchnik im zlecił. Należy pamiętać, że każdy jest cennym pracownikiem, jeżeli ma możliwość wykorzystania swoich zasobów. Dlatego warto wiedzieć jakie są twoje zalety, jaką rolę pełnisz i starać się jak najczęściej wykorzystywać tą wiedzę.

Autor: Dominika Krzywonos

Bibliografia:

  1. Belbin. M. (2003), Twoja rola w zespole, Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
  2. Januszkiewicz, K. (2012). (Red.). Zachowania ludzi w organizacji. Łódź: Wyd. Uniwersytetu Łódzkiego. R. 2.2.
  3. Belbin, M. (2010). Nie tylko zespół. Warszawa: Oficyna w Wolters Kluwer business. R. 2.1 – 3.

 


  • Opublikowane 14 Wrzesień, 2017

Dlaczego podoba nam się James Bond?

James Bond jest postacią kultową. Wszyscy kojarzą tego brytyjskiego agenta służb specjalnych MI6, który ryzykuje życie dla kraju, wyruszając w niebezpieczne tajne misje. Jest uwielbiany nie tylko przez kobiety, które pojawiają się u jego boku w kolejnych produkcjach czy te, które oglądają go na ekranach, ale także przez mężczyzn.

Aby odpowiedzieć na pytanie, co takiego ma w sobie James Bond, że wzbudza nasze zainteresowanie, możemy rozpocząć rozważania od innego pytania, a mianowicie: Jakiego rodzaju kobiety go pożądają? Mówi się, że kobiety pociągają ,,źli chłopcy”. Badania wskazują, że kobiety podczas owulacji, jako partnerów bardziej atrakcyjnych postrzegają mężczyzn seksownych, charyzmatycznych, symetrycznych i społecznie dominujących, którzy wykazywali się także cechami niepożądanymi – niewiarygodnością i niestabilnością (specyficznymi dla typu macho) takich, których można by określić mianem ,,niegrzecznych chłopców” (Penton-Voak i in., 1999; Gangested i in., 2004; Thornhill i Gangestad, 2008). Może to także wynikać z tego, że pewne kobiety, ze względu na swoje cechy charakteru, szukają mężczyzn nieobliczalnych, pewnych siebie, a ci mili i ułożeni wydają im się nudni. Kobiety, które nie szukają stałych partnerów, nie zwracają uwagi na kwestie dotyczące lojalności, wierności partnerów oraz cech osobowości, które mogłyby zapewnić im udany związek i korzyści wychowawcze dla potomstwa. Skupiają się bardziej na zwiększających ich dostosowanie zyskach genetycznych, poszukują partnera, który zapewni sukces reprodukcyjny potomstwa dzięki dziedziczeniu takich jego cech, które będą zwiększać zdolność przeżycia i skuteczność rywalizacji o partnera seksualnego (Kokko i in., 2003). Dlatego właśnie dla kobiet, które nie szukają stałego związku a przelotnej znajomości, które chcą poczuć dreszczyk przygody czy też tych w płodnej fazie cyklu, osoba Jamesa Bonda będzie bardzo atrakcyjna. Jest uosobieniem wszystkiego, co ryzykowne, niebezpieczne, wiążące się ze skokiem adrenaliny.

Według informacji zebranych z różnych forów internetowych jedną z częstszych fantazji seksualnych kobiet jest uprawianie seksu ze strażakami i policjantami[1]. Kobiety lubią czasami poczuć się kruche, bezbronne i otoczone opieką kogoś znacznie silniejszego, kto je obroni. W badaniach Bivona, J. i J. Critelli opublikowanych na łamach Journal of Sex Research (2009) okazało się, że 62% badanych miało chociaż raz fantazję dotyczącą bycia zdominowaną, zniewoloną lub zgwałconą[2]. James Bond wzbudza ogromny respekt. Potrafi walczyć o swoje zdanie czy bezpieczeństwo bliskiej osoby. Jest osobą, przy której nie można się bać. Jest nieustraszony oraz waleczny. Sprawia, że w jego obecności nie martwimy się o nic. Przemoc, której się dopuszcza, może mu tylko dodawać męskości i uruchamiać wyżej wspomniane fantazje. Bond jest zawsze tą osobą, która walczy ze złymi charakterami, nawet jeśli sam przy okazji dopuszcza się nie do końca moralnych czy etycznych zachowań. Idealizujemy go, wybaczamy mu i tłumaczymy sobie, że są to konieczne koszty.

Kolejnym predyktorem sympatii wobec Bonda może być to, że większość z nas prowadzi dosyć „nudne” życie, tzn. w jakimś stopniu uporządkowane, zaplanowane. Wolimy się trzymać tego, co już znamy i jest sprawdzone, raczej nie dzieją się w naszym życiu tak często szalone rzeczy. Samo oglądanie tego, jak ciekawe, nieprzewidywalne i niezwykłe może być inne życie, jest dla nas atrakcyjne. Niewiele możemy zmienić w swoim. Czasami brak nam na to odwagi lub możliwości albo po prostu szukamy odskoczni. Dlatego oglądamy alternatywę tego, co mamy na co dzień – stąd też może wynikać popularność programów typu ,,Big Brother”. Jak już wspomniałam, przygody J. Bonda zdecydowanie należą do ekstremalnych, więc skoro sami nie możemy przeżyć tych wszystkich przygód, pozwalamy komuś innemu zrobić to za nas.

Trzeba oczywiście wspomnieć o tym jak James Bond wygląda. Aktorzy, którzy wcielili się w jego postać są przystojni, wyróżniają się, mają w sobie „coś”, co przyciąga wzrok.

Pierwszą istotną kwestią jest wzrost. Co prawda w filmach można z łatwością tym manipulować i osoby niskie przedstawiać jako wysokie, ale w przypadku JB nie ma takiej potrzeby. Dotychczasowi aktorzy mieli wzrost w granicach 185-189cm, poza Danielem Craigiem - 178cm. Metaanaliza badań (Pierce, 1996) ukazała, że kobiety częściej poszukują mężczyzn o wzroście wyższym niż przeciętny, a Ci mają więcej partnerek (Lynn i Shurgot, 1984; Pawłowski i Kozieł, 2002). Partnerki te są też ładniejsze w porównaniu do tych, z którymi wiążą się niżsi mężczyźni (Feingold, 1982; Pawłowski i in., 2008) i może być to jedna z istotniejszych cech wyglądu, która wpływa na to, czy jesteśmy kimś zainteresowani i będziemy chcieli tę osobę poznać na samym początku relacji (James Sheppard i Alan Strathman, 1994). Wg Pawłowskiego (2009) preferencja mężczyzn o wyższym wzroście może wynikać z biologicznych zalet, które z nim się łączą. Osoby wyższe mają przewagę w fizycznej rywalizacji, większą siłę, są w stanie lepiej ochronić partnerkę i jej dzieci w sytuacjach fizycznego zagrożenia. Sygnalizują posiadanie dobrych genów oraz zdolności do uzyskania wysokiego statusu społecznego i efektywniejszego pozyskiwania zasobów.

Kolejna cecha wyglądu fizycznego – sylwetka. W wielu badaniach (Dixson i in. 2003, Szmajke 2004, Fan i in. 2005, Swami i Tovee 2005b) wykazano, że za najbardziej atrakcyjnych mężczyzn kobiety uważają tych o szerokich barkach lub klatce piersiowej, czyli o typowo męskiej sylwetce tzw. V-kształtnej. Stwierdzono również, że kobiety preferują mężczyzn o mezomorficznej budowie ciała, a za najatrakcyjniejsze uważają umięśnienie nieco bardziej niż przeciętne (Dixon i in. 2003, Frederick i in. 2005). Czy James Bond wpisuje się w podanej wyżej czynniki warunkujące atrakcyjność jego ciała? Analizując jego sylwetkę pod względem tego, jak bardzo jest zbliżona do „idealnej” (tj. najczęściej wskazywanej jako atrakcyjna przez uczestników badań), można stwierdzić, że aktorzy wybierani do roli Bonda charakteryzowali się sylwetką V-kształtną. JB jest w formie, musi być jako agent służb specjalnych. Jest silny, ma mięśnie, jest męski, ale nie wygląda przy tym, jak terminator czy osoba, która spędza na siłowni całe dnie. Ta cecha wyglądu nie jest przesadzona, nadmiernie wyolbrzymiona, dzięki temu jest nam bliższy, a także łatwiej jest się z nim identyfikować. Może być inspiracją i motywacją dla mężczyzn, którzy wcale tak bardzo nie różnią się od niego. Sylwetka ciała mówi nam także o tym, czy ktoś jest w stanie o siebie zadbać, czy jest zdyscyplinowany, a także czy może poświęcić na nią czas i pieniądze, co mówi również o jego majętności.

Zmaskulinizowana twarz – po raz kolejny, odwołując się do koncepcji biologicznych, okazuje się, że jest to sygnał zdolności radzenia sobie z biologicznym kosztem wysokiego poziomu testosteronu (immunosupresji). Kobiety przejawiają podświadomie ukształtowaną skłonność do osiągania biologicznych korzyści dla potomstwa, które może odziedziczyć lepsze wyposażenie genetyczne od ojca (Thornhill i Gangestad 1999, Gangestad i Scheyd 2005). Osobom, o takich twarzach przypisuje się negatywne cechy osobowości np. nieuczciwość, mniejsza uczuciowość, niechęć do współpracy, dominacja, wybuchowość (Perrett i in. 1998). Przede wszystkim zmaskulinizowana twarz będzie atrakcyjna dla kobiet, które szukają krótkotrwałego związku i są w płodnej fazie cyklu. Dlatego też przypisywane negatywne cechy nie będą miały takiego znaczenia w kwestii zainteresowania takimi mężczyznami. Wspomniałam o tym na samym początku. Myślę, że im bardziej męska twarz, tym bardziej postrzegamy daną osobę jako „twardą”, czyli mniej wrażliwą i emocjonalną. Kiedy patrzymy na JB można odczuć bijące od niego chłód i powściągliwość. Wydaje się być niedostępny, obojętny, a to też może wzbudzać naszą ciekawość. Chcemy się dowiedzieć, kto kryje się pod tą skorupą. Swojego rodzaju niedostępność emocjonalna i wizerunek Bonda może być dla nas zachęcający pod względem wyzwania, które miałoby polegać na tym, żeby przedrzeć się przez wspomnianą skorupę i osiągnąć sukces poprzez „rozmiękczenie” jej. Poza tym, kiedy myślimy o tajnym agencie, raczej mamy wizję kogoś mocno opanowanego, rozważnego, niewzruszonego.

Włosy i owłosienie – wg badaczy długość włosów ma wpływ na postrzeganą atrakcyjność. Krótkie włosy są postrzegane jako bardziej męskie. Bond oczywiście krótkie włosy posiada, zawsze są idealnie ułożone, zadbane. Włosy JB są gęste, wyglądają na zdrowe, a to łączy się z dobrymi genami, dobrym zdrowiem, a również statusem ekonomiczno-społecznym (SES). Preferencje wobec owłosienia ciała partnera są (zresztą jak wcześniej wymienione cechy) kształtowane pod wpływem zmiennych kulturowych oraz są zmienne w funkcji czasu. Obecnie można zauważyć „modę” na gładkie ciało, pozbywanie się owłosienia przez mężczyzn z różnych części ciała. Androgeny, czyli męskie hormony, odpowiadają za rozwój owłosienia na twarzy czy ciele mężczyzny, dla niektórych więc owłosienie będzie predyktorem męskości. Patrząc na to z tej perspektywy – Bond zdecydowanie jest męski.

Prezencja Jamesa Bonda jest zawsze nienaganna. Ma idealnie skrojony garnitur, drogi zegarek na ręku, koszulę i buty, które perfekcyjnie pasują do całości. Ma styl i klasę. Jest wyrafinowany, elegancki. Dla Bonda nieskazitelny wygląd, dobrze skrojony smoking i dobry gust to podstawa dobrego wizerunku agenta. Udowadnia, że w najbardziej ekstremalnych warunkach można wyglądać dobrze. W jednym z filmów zakrada się do kryjówki wroga, zostawia bombę, a po wyjściu z budynku zdejmuje kombinezon, pod którym kryje się smoking i muszka. Wygląda jak prawdziwy gentelman czym wzbudza zachwyt zarówno kobiet jak i mężczyzn. Kto nie chciałby zawsze dobrze wyglądać niezależnie od sytuacji?

Próbując odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule artykułu, można się także odwołać do jednej z reguł Cialdiniego – społecznego dowodu słuszności. Na samym początku nazwałam Jamesa Bonda postacią kultową. Kiedy spojrzymy na portal społecznościowy ,,Facebook” pod hasłem ,,James Bond” znajdziemy 4 292 258 tysięcy tzw. „lajków”, czyli swojego rodzaju dowodów sympatii. Kiedy nie wiemy, jaki zobaczyć film, możemy zasugerować się wyborami naszych znajomych. Może w tym pomóc nam portal ,,Filmweb”, gdzie znajdziemy różnego rodzaju rankingi filmów, a także oceny filmów dokonane przez naszych znajomych. Ich wybory, ich zdanie i odczucia niewątpliwe będą miały na nas wpływ. Jeśli nasi znajomi ocenią film wysoko np. 8/10, podczas oglądania go czy późniejszego oceniania możemy się „przekonywać”, że film był bardzo dobry. Także inne sławne osoby, które mogą być dla innych autorytetami wypowiadają się na temat Jamesa Bonda w superlatywach, a informacje na temat ilości sprzedanych biletów do kin na filmy z Bondem również potwierdzają, że jest to postać, obok której nie można przejść obojętnie. Jeśli więc grono naszych znajomych będzie zachwalało postać Jamesa Bonda, bardzo prawdopodobne jest, że również dołączymy do grona jego sympatyków.

Bond może być traktowany jako uosobienie męskiego ideału. Nie tylko dla samych kobiet, ale także mężczyzn. Jest kimś, kim sami chcielibyśmy być. Pokazuje nam świat, do którego nigdy nie będziemy mieli dostępu. Spełnia nasze marzenia, zdobywa kobiety, o których tylko możemy śnić. Jeździ samochodami, na które tylko możemy patrzeć przez okna salonu. Gra w pokera o pieniądze, których nigdy nie będziemy w stanie zarobić. Niezwykle inteligentny, z poczuciem humoru, potrafi wyjść z klasą z najtrudniejszych sytuacji. Jest tak pewny siebie i niezłomny, jak każdy z nas chciałby być w swoim życiu chociaż przez chwilę. Wszystko to, co James Bond posiada, czym się odznacza i reprezentuje, sprawia, że darzymy go sympatią.

Autor: Marta Staszik

Bibiliografia:

  1. Cialdini, R. (1994). Społeczny dowód słuszności. W: tegoż (red.) Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka. Gdańsk: GWP.
  2. Danel, D., Pawłowski, B. (2009). Biologiczne znaczenie atrakcyjności twarzy. W: B. Pawłowski (red.). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  3. Danel, D., Pawłowski, B. (2009). Atrakcyjność a mechanizmy doboru płciowego i teoria sygnalizacji biologicznej. W: B. Pawłowski   (red.). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  4. Pawłowski, B. (2009). Wysokość i długościowe proporcje ciała a atrakcyjność człowieka. W: B. Pawłowski (red.). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  5. Rozmus-Wrzesińska, M., Pawłowski, B. (2009). Atrakcyjność względnej masy i kształtu ciała. W: B. Pawłowski (red.). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  6. Sorokowski, P. (2009). Pigmentacja ciała i owłosienie a atrakcyjność fizyczna. W: B. Pawłowski (red.). Biologia atrakcyjności człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
  7. Frederick, D.A., & Haselton, M. G. (2007). Why is male muscularity sexy? Tests of the fitness indicator hypothesis. Personality and Social Psychology Bulletin, 33, 1167-1183.
  8. Durante, K. M., Li, N. P., Griskevicius, V., Simpson J. A. & Cantu, S. M. (2012). Ovulation Leads Women to Perceive Sexy Cads as Good Dads. Journal of Personality and Social Psychology. Vol. 103, No. 2, 292–305.
  9. http://w-spodnicy.ofeminin.pl/Tekst/Facet/529650,1,Ideal-mezczyzny--jaki-jest-ideal-mezczyzny.html (Dostęp: 09.09.2017)

 


  • Opublikowane 14 Wrzesień, 2017

Bezpłatna terapia dla dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Drodzy Studenci studiujący w Katowicach!

Zapraszam każdego, kto odkrywa w sobie potrzebę poukładania siebie, a zwłaszcza swojej przeszłości związanej z własną rodziną, do uczestnictwa w terapii dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych.

szczegóły na stronie www.rozwinacskrzydla.pl

ks. dr hab. Grzegorz Polok, prof. UE
Katedra Zarządzania Publicznego i Nauk Społecznych
Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach

Department of Public Management and Social Sciences
University of Economics in Katowice


Dlaczego plagiatujemy i ściągamy?

Problem, o którym mowa, dotyczy zarówno uczniów, jak i studentów, a badania wykazują, że stan wiedzy na temat plagiatu nie jest najlepszy. Okazuje się, że sami studenci nie potrafią jednoznaczne zdefiniować tego terminu. Dochodzi nawet do sytuacji, w których plagiatowanie odbierane jest jako praktyka dowodząca o sprycie a udowodnienie komuś dopuszczenia się takiego działania wśród uczniów czy studentów wiąże się nie z krytyką a raczej z uczuciem współczucia, że zostało się złapanym. A jak ma się sprawa ze ściąganiem – dlaczego to robimy?

Na samym początku warto wyjaśnić samo pojęcie plagiaryzmu, które wywodzi się z łacińskiego plagiarius i oznaczało wyzyskiwacza lub też handlarza niewolników. W erze starożytnego Rzymu terminu tego użył po raz pierwszy poeta Matrial w stosunku do innego autora – Fidentinusa, który przywłaszczał sobie jego poematy i prezentował je jako własne. Oczywiście ujawnienie takiego działania spotykało się z falą krytyki oraz utratą dobrego imienia osoby, która się tego dopuściła. Co ciekawe, nie było to powiązane z koniecznością finansowego zadośćuczynienia autorowi, ponieważ nie istniało wtedy jeszcze odpowiednie prawo, zajmujące się tego typu sprawami. Warto także zaznaczyć, że Słownik Języka Polskiego PWN definiuje plagiat jako „przywłaszczenie cudzego pomysłu twórczego, wydanie cudzego utworu pod własnym nazwiskiem lub dosłowne zapożyczenie z cudzego dzieła opublikowane jako własne”[1]. Innymi słowy możemy mówić po prostu o kradzieży idei, ponieważ plagiat jest działaniem zamierzonym.

Rodzaje plagiatu

Należy także wspomnieć o trzech rodzajach plagiatu, z którymi można się spotkać. Mowa tu o plagiacie jawnym, ukrytym oraz autoplagiacie. Pierwszy z nich polega na tym, że dana osoba podpisuje się pod całością lub fragmentem dzieła innego autora. Kolejny z wymienionych charakteryzuje się umieszczaniem we własnej pracy fragmentów innego tekstu, nie podając przy tym źródeł. Do tego rodzaju plagiatu zaliczyć można również praktyki związane z odwzorowywaniem innych utworów czy samego toku myślowego, przedstawionego w innym tekście. Na szczególną uwagę zasługuje jednak wyżej wspomniany autoplagiat, ponieważ okazuje się, że możemy plagiatować sami siebie. Fenomen ten można zaobserwować przede wszystkim wśród naukowców, którzy kierują się chęcią sztucznego powiększenia swojego dorobku naukowego. W tym przypadku mamy do czynienia z publikowaniem całości lub fragmentów tekstu, który został już wcześniej wydany przez tego samego autora.

Co grozi plagiatorowi?

Oczywiście udowodnienie plagiatu w dzisiejszych czasach nie pozostaje bezkarne, tak jak to było w starożytnym Rzymie. Kwestie związane z odpowiedzialnością karną za ten czyn reguluje ustawa o prawie autorskim a zawarty w niej artykuł 115 informuje nas o tym, że „Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3”[2]. W tej sytuacji z całą pewnością możemy stwierdzić, że takie działanie nie popłaca. Poza tym, jeśli chodzi o środowisko akademickie, wykazanie naruszenia prawa autorskiego skutkować może rozwiązaniem stosunku pracy, odpowiedzialnością dyscyplinarną albo odebraniem tytułu naukowego doktora lub doktora habilitowanego jak i odebraniem tytułu zawodowego - licencjata, magistra oraz inżyniera. Warto również zaznaczyć, że takie sprawy nie ulegają przedawnieniu, co oznacza, że wszczęcie postępowania dyscyplinarnego może nastąpić nawet kilka lat po obronie. Więcej szczegółowych informacji na ten temat można znaleźć w ustawie o szkolnictwie wyższym (Dz.U. 2005 nr 164 poz. 1365) lub ustawie o tytule naukowym i stopniach naukowych (Dz.U. 2003 nr 65 poz. 595).

Dlaczego plagiatujemy?

Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest jednoznaczna. Na takie zachowanie wpływa wiele czynników. Czy chodzi tutaj przede wszystkim o chęć zdobycia jak najlepszych ocen, jeśli mamy na myśli środowisko akademickie? Przeprowadzone badania wykazały, że częste plagiatowanie spowodowane jest:

  • często panującą presją czasu,
  • przekonaniem o bezkarności,
  • przeświadczeniem, że inni też to robią, a więc panuje pewnego rodzaju przyzwolenie na takie praktyki,
  • chęcią zaliczenia przedmiotu lub zdania egzaminu bez większego wysiłku,
  • przekonaniem, że wiedza zdobyta w ramach określonych zajęć będzie w przyszłości bezużyteczna.

Jak uniknąć plagiatu?

Oczywiście zdarza się, że podczas pisania pracy dyplomowej możemy nawet nieświadomie doprowadzić do sytuacji, w której zostanie nam zarzucony plagiat. Aby tego uniknąć, należy przede wszystkim pamiętać o podawaniu źródeł, z których korzystamy. Ponadto pomocne okazać się również mogą cenne wskazówki dotyczące cytowania, takie jak wyraźne zaznaczenie cytatu w cudzysłów oraz podanie autora słów. Pamiętajmy również o tym, aby każdą przytoczoną myśl skomentować własnymi słowami. Trzeba mieć również na względzie fakt, że nawet podczas parafrazowania zobowiązani jesteśmy do podania dzieła oraz autora, którego tekst modyfikujemy.

Fałszywe prace i dyplomy

Warto zaznaczyć, że w dalszym ciągu dosyć dużą popularnością w Internecie cieszą się strony oferujące gotowe prace dyplomowe lub zaliczeniowe. Jak się okazuje, ceny tych pierwszych tekstów zaczynają się od 500 zł za całość, tych drugich od 30 zł za stronę. Jeśli chodzi natomiast o napisanie pracy dyplomowej od podstaw to mowa już o kwocie od 1500 do nawet 2500 zł. Nie trzeba oczywiście wspominać, że takie praktyki są nielegalne a w przypadku ujawnienia takiego procederu obie strony mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej. Ciekawym zjawiskiem, które opisywane jest w literaturze poświęconej tematyce plagiatu jest również tworzenie fikcyjnych uniwersytetów działających jedynie w sieci (przede wszystkim w USA). „Studenci” takich uczelni, chcący otrzymać dyplom ukończenia wybranych przez siebie studiów, muszą uiścić jedynie ustaloną opłatę a następnie mogą cieszyć się swoim upragnionym – co prawda fałszywym – dokumentem ukończenia kierunku. Zjawisko fałszowania dyplomów nie jest jednak nowe. Istniało ono od dawna, o czym już w latach dwudziestych ubiegłego wieku informowały takie gazety jak „New York Times”.

A jak to wygląda ze ściąganiem?

Podobnym zjawiskiem, z którym można spotkać się nie tylko w przestrzeni szkolnej, ale również akademickiej, jest ściąganie. Nie trzeba w tym miejscu również wspominać o tym, że jest to zachowanie wpływające negatywnie na naszą przyszłość – zarówno, jeśli chodzi o kontynuację nauki, jak i życie zawodowe. Przykładowo ponad 30% amerykańskich studentów uczelni medycznych przyznaje, że nie ma takiego egzaminu, który można byłoby zaliczyć bez dodatkowych pomocy. Z tego powodu aż strach pomyśleć, kto będzie leczył kolejne pokolenia! Ale dlaczego tak naprawdę decydujemy się na ściąganie? Oto kilka przyczyn:

  • duża ilość materiału do nauki,
  • panujące przekonanie, że inni też ściągają, a zatem dlaczego ja miałbym nie spróbować,
  • duża ilość egzaminów i zaliczeń w krótkim czasie,
  • niejasne zasady egzaminowania.

Co możemy na to poradzić?

Jeśli chodzi o plagiat to w większości tekstów poświęconych tej tematyce jako jedną z metod zminimalizowania występowania tego zjawiska podaje się konieczność edukacji w zakresie samego plagiatu jak i praw autorskich. Świadomość samych konsekwencji, które można ponieść w przypadku udowodnienia plagiatu, nie jest jednak wystarczająca. Jeśli ktoś ma złe zamiary, to i tak zdecyduje się na tego rodzaju kradzież. Dużą rolę w tym zakresie odgrywa opinia publiczna, która często jednak nie reaguje na doniesienia związane z tym tematem – przechodzi obok tego obojętnie. Dlatego tak ważne jest osobiste podejście do tego problemu. Podobnie wygląda sytuacja ze ściąganiem. Z całą pewnością można stwierdzić, że odpowiedź na pytanie, czy takie praktyki w ogóle popłacają brzmi nie, ponieważ istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że plagiat wyjdzie na jaw, a zdany dzięki ściągom egzamin ujawni braki wiedzy w pracy zawodowej.

 

Źródła cytowane:

[1] https://sjp.pwn.pl/sjp/plagiat;2571628.html

[2] Ustawa o prawie autorskim (Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83)

Bibliografia:

1.      Gromkowska-Melosik, A. (2007). Ściągi, plagiaty, fałszywe dyplomy. Studium z socjopatologii edukacji. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

2.      Kobierski, K. (2006). Ściąganie w szkole. Raport z badań. Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls”.

3.      Sołtysiak, G. (2009). Plagiat. Zarys problemu. Warszawa: DrukTur.

Źródła internetowe:

1.      Czerwiński, T. (2013). Plagiat naukowy w perspektywie akademickiej. Wybrane problemy. http://perspectiva.pl/pdf/p22/02CZERWINSKI.pdf

2.      Zenderowski, R. Plagiat. Istota – rodzaje – skutki. W odniesieniu do prac pisemnych na studiach wyższych. http://www.zenderowski.republika.pl/plagiat.pdf

3.      http://www.wsb.net.pl/sites/default/files/web/dzialstudenta/prawa_autorskie_i_plagiat.pdf

4.      http://www.sprawnik.pl/artykuly,10222,11569,jak-uniknac-plagiatu-przy-pisaniu-pracy

5.      http://www.pg.gda.pl/~bbas/?pl_sporzadzanie-wykazu-zrodel-i-sposoby-cytowania-w-pracach-dyplomowych,210

 

Absolwent filologii germańskiej - specjalność: tłumaczeniowa w zakresie języków specjalistycznych, obecnie student studiów II stopnia na kierunku: Filologia germańska - specjalność: tłmaczeniowa w zakresie języka prawniczego i ekonomicznego. Kontakt: artur_wasiela123@interia. (...)


Mediacja jako alternatywna metoda rozwiązywania konfliktów

Alternative Dispute Resolution (ADR) to zbiór metod stanowiących alternatywę dla rozwiązywania sporów poprzez sąd. Te polubowne metody rozwiązywana konfliktów stają się coraz bardziej popularne ze względu na niskie koszty oraz krótszy czas rozwiązywania sporu w porównaniu do postępowań sądowych. Ważne jest również zwrócenie uwagi na fakt, że strony konfliktu angażują się w tworzenie rozwiązania, a nie jak w przypadku postępowania sądowego dochodzi do rozstrzygnięcia sporu przez sędziego.

Do ADR zaliczamy:

  • negocjacje,
  • arbitraż,
  • mediacje,
  • inne (m. in.: Arb-Med, Mini-trial).

Jako, że zagadnienie alternatywnych metod rozwiązywania sporów jest bardzo szerokie w poniższym artykule uwaga zostanie skupiona na mediacji jako przykładzie ADR.

Kodeks Etyki Mediatora definiuje mediację jako "dobrowolne i poufne porozumiewanie się stron znajdujących się w konflikcie w obecności bezstronnej i neutralnej trzeciej osoby - mediatora. Mediacja ma na celu dojście do ugody, która zadowala obie strony."[1] Christopher W. Moore definiuje ją jako "interwencję w negocjacje lub konflikt akceptowalnej trzeciej strony, która ma minimalną możliwość podejmowania decyzji lub w ogóle pozbawiona jest tej możliwości, która towarzyszy zaangażowanym stronom w dobrowolnym zmierzaniu do obustronnie akceptowalnego porozumienia. Dodatkowo, obok rozwiązywania konkretnych problemów, mediacja może ustanawiać lub wzmacniać relacje oparte na wzajemnym zaufaniu i szacunku pomiędzy stronami lub zakańczać relacje w sposób minimalizujący koszty emocjonalne i straty psychiczne."[2] Na podstawie powyższych definicji można stwierdzić, że mediacja to przede wszystkim dobrowolny i poufny proces, w którym osoba trzecia - mediator - jako osoba bezstronna wobec uczestników mediacji oraz neutralna wobec przedmiotu sporu - wspomaga strony w wypracowaniu porozumienia, które będzie korzystne dla wszystkich zainteresowanych. Możemy wyróżnić mediację sądową oraz pozasądowa (umowną).

Zasady mediacji

Żeby zrozumieć ideę mediacji jako metodę rozwiązywania sporów należy zapoznać się z zasadami mediacji.

Można wyróżnić następujące zasady:

  • dobrowolność,
  • poufność,
  • neutralność,
  • bezstronność,
  • fachowość.

Zasada dobrowolności polega na tym, że każdy z uczestników musi wyrazić dobrowolną zgodę na mediację. Jest to naczelna zasada, która została uregulowana w art. 1831§ 1 k.p.c. Mediator nie może wywierać presji na stronach i nakłaniać ich do wyrażenia zgody na mediację. Ma on również obowiązek poinformować strony, że mogą zrezygnować z mediacji w każdym jej etapie, nawet bez podawania przyczyny. Z zasadą dobrowolności wiąże się również kwestia akceptowalności osoby mediatora. Powinien być on zaakceptowany przez uczestników mediacji, dlatego każda ze stron ma możliwość poprosić o zmianę mediatora.

Drugą bardzo ważną zasadą jest poufność. Zarówno mediator, jak i uczestnicy, zobowiązują się do zachowania w tajemnicy informacji poruszanych w trakcie mediacji. Mogą przekazywać osobom trzecim tylko te informacje, które wspólnie ustalą. Zgodnie z art. 259k.p.c. mediator nie może być świadkiem co do faktów, o których dowiedział się w toku mediacji (chyba, że strony zwolnią go z obowiązku zachowania tajemnicy).

Zasada neutralności polega na tym, że mediator nie może narzucać stronom rozwiązań. Wszelkie decyzje należą do uczestników, a rolą mediatora jest jedynie pomóc stronom w osiągnięciu porozumienia poprzez pomoc w przyjrzeniu się zaistniałej sytuacji oraz rozważenie ewentualnych korzyści płynących z proponowanych przez strony rozwiązań, jednakże ostateczna decyzja zawsze należy do uczestników.

Kolejną ważną zasadą jest bezstronność mediatora. Strony w mediacji są traktowane jednakowo i mają takie same prawa. Mediator nie przychyla się do racji żadnej ze stron, nie może być stronniczy oraz musi wystrzegać się oceniania uczestników ze względu na ich pochodzenie, płeć, wiek czy wykształcenie. Jeśli mediator obawia się, że w danej sytuacji może nie być bezstronny, powinien zrezygnować z prowadzenia danego postępowania mediacyjnego.

Fachowość mediatora wiąże się z tym, że powinien on dbać o wysoki poziom swoich kwalifikacji zawodowych, stale pogłębiać i doskonalić swoją wiedzę oraz umiejętności w zakresie prowadzenia mediacji.

Zalety mediacji

Zalety mediacji mogą się różnić w zależności od rodzaju prowadzonej mediacji, jednakże można wskazać pewne uniwersalne korzyści płynące z postępowania mediacyjnego.

Przede wszystkim koszty mediacji są dużo niższe niż koszty postępowań sądowych. Mediacja pozwala również zaoszczędzić czas. Spotkania są ustalane ze stronami tak, aby każdemu uczestnikowi odpowiadał termin. Długość trwania mediacji uzależniona jest wyłącznie od woli stron. Ogromną zaletą mediacji jest jej poufność. Strony mają zapewnione poczucie bezpieczeństwa, nie obawiają się proponować różnych rozwiązań, ponieważ mają świadomość, że dopiero to, co zostanie zawarte w ostatecznym porozumieniu (ugodzie) będzie wiążące. Mediatora obowiązuje, już wcześniej wspomniana, tajemnica zawodowa. Zawarta przed mediatorem oraz zatwierdzona przez sąd ugoda - pisemne porozumienie podpisane przez strony - ma moc wyroku sądowego, dzięki czemu strony mogą uniknąć stresu i emocji związanych z występowaniem w sądzie. W przeciwieństwie do postępowania sądowego, wszelkie decyzje należą do uczestników mediacji a mediator, jako osoba trzecia, ma za zadanie jedynie pomóc stronom przyjrzeć się zaistniałej sytuacji. Jego rolą jest również aktywne słuchanie stron, moderowanie dyskusji stron i udrażnianie kanałów komunikacji, panowanie nad emocjami stron czy wyciszanie negatywnych emocji. Mediacja jest dobrowolna, a jej przebieg zależy od stron, dzięki czemu uczestnicy mają możliwość wyboru mediatora, ustalają zasady i reguły postępowania mediacyjnego oraz mają realny wpływ na treść ugody. Każda ze stron może w każdej chwili zrezygnować z mediacji. W odróżnieniu od postępowania sądowego w mediacji nie ma osób wygranych i przegranych. Podpisanie ugody staje się dla obu stron sukcesem, a wiec dochodzi tutaj do sytuacji win-win. Celem mediacji nie jest ustalenie, kto jest winny, a jedynie rozwiązanie danego konfliktu, dlatego opiera się ona przeważnie na ustaleniach dotyczących przyszłości. Zaletą mediacji jest również to, że spotkania na neutralnym gruncie - a nie jak w przypadku postępowań sądowych na sali rozpraw - dają szansę na pozostanie ze sobą w zgodzie oraz utrzymanie relacji w przyszłości.

Kto może zostać mediatorem sądowym?

Mediatorem sądowym może zostać osoba, która:

  • korzysta w pełni z praw publicznych,
  • ma pełną zdolność do czynności prawnych,
  • ukończyła 26 lat,
  • zna język polski w mowie i piśmie,
  • nie była prawomocnie skazana za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo skarbowe,
  • posiada umiejętności i wiedzę w zakresie przeprowadzania postępowania mediacyjnego,

Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z dnia 20.01.2016r. w sprawie prowadzenia listy stałych mediatorów, osoby ubiegające się o wpis na listę stałych mediatorów prowadzoną przez Prezesa Sądu Okręgowego w danym mieście zobowiązane są do złożenia wniosku o wpis na listę stałych mediatorów. Do wniosku należy dołączyć kopie dokumentów potwierdzających wiedzę i umiejętności w zakresie prowadzenia mediacji - np. opinie ośrodka mediacyjnego, informacje o liczbie przeprowadzonych mediacji, dokumenty poświadczające odbyte szkolenia oraz określające specjalizację.

Każdy z nas może znaleźć się w sytuacji konfliktowej. Nie każdy spór wymaga wkraczania na drogę sądową. Niestety, mimo coraz większego zainteresowania mediacją, nadal wiele osób nie jest przekonanych do tej formy polubownego rozwiązania sporu. Mediacja bez wątpienia jest bardzo ciekawą oraz godną uwagi alternatywną metodą dla postępowania sądowego. Żeby zrozumieć ideę mediacji, należy uświadomić sobie jej zasady oraz zalety płynące z przystąpienia do mediacji.

Literatura cytowana:

[1] Kodeks Etyki Mediatora, Polskie Centrum Mediacji, http://mediator.org.pl/Kodeks_Etyki_Mediatora/86/.

[2] Moore Ch. (2009), Mediacje praktyczne strategie rozwiązywania konfliktów, Wydawnictwo Wolters Kluwer, Warszawa, s. 30.

Literatura i akty prawne:  

  1. Czy tylko sąd rozstrzygnie w sporze? Mediacja i sądownictwo polubowne: informator o alternatywnych sposobach rozwiązywania sporów, red. A. Rękas (2010), Warszawa: Ministerstwo Sprawiedliwości Biuro Ministra.
  2. Kodeks postępowania cywilnego, (Dz.U. 1964 nr 43 poz. 296).
  3. Moore Ch. (2009), Mediacje praktyczne strategie rozwiązywania konfliktów, Warszawa: Wydawnictwo Wolters Kluwer.
  4. Podobas I. (2014), Mediacje i negocjacje w pracy socjalnej, Warszawa: Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich.
  5. Polskie Centrum Mediacji (2006), Kodeks Etyki Mediatora, http://mediator.org.pl/Kodeks_Etyki_Mediatora/86/.
  6. Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 20 stycznia 2016 r. w sprawie prowadzenia listy stałych mediatorów, (Dz.U. 2016 poz. 122).
  7. Społeczna Rada do spraw Alternatywnych Metod Rozwiązywania Konfliktów i Sporów przy Ministrze Sprawiedliwości (2006), Standardy prowadzenia mediacji i postępowania mediatora, https://ms.gov.pl/Data/Files/_public/mediacje/adr1/adr_standardy_mediacji.rtf

Źródła internetowe:

  1. www.kadry.abc.com.pl/artykuly/rozmowa-lepsza-od-sadu-adr-coraz-popularniejsze-w-polsce,57272.html
  2. www.aspektyprawa.pl/alternatywne-sposoby-rozstrzygania-sporow-adr-–-mediacja/
  3. www.wpia.us.edu.pl/informacje-ogolne-osrodek-mediacji
  4. http://fimediacje.pl
  5. www.konsument.gov.pl/pl/porady/rozwiazywanie-sporow/co-to-jest-adr.html
  6. www.katowice.so.gov.pl/1042/strona
  7. http://mediator.org.pl
  8. www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/304269981-Mediatorem-sadowym-moze-zostac-kazdy.html#ap-4
  9. www.infor.pl/prawo/nowosci-prawne/728625,Polubowne-metody-rozwiazywania-sporow.html
  10. www.szczecin.so.gov.pl/informacje-dla-kandydatow-na-mediatorow,m,m1,213,274,279
  11. http://mediacjepoznan.com/mediacja-sadowa-i-pozasadowa/

Ukończyła studia I stopnia na kierunku Praca socjalna, obecnie studentka studiów II stopnia na kierunku Nauki o rodzinie. Kontakt: paulina199940@onet. (...)


Neofarmakologia w kontekście wychowania

Neofarmakologia, czyli nowa wersja nauki zajmującej się lekami, jest związana ze zmianą korzystania z leków, których celem jest obecnie nie tylko leczenie, ale także poprawa ludzkich zdolności i wydajności. Współcześnie coraz więcej osób stosuje farmaceutyki także w celu zapewnienia sobie odprężenia, a nawet „odlotu”. Dotyczy to także dzieci i nastolatków, którzy dorastają w zorientowanej na konkurowanie i współzawodnictwo rzeczywistości. Warto więc przyjrzeć się neofarmakologii również z perspektywy pedagogicznej.

Od młodzieży wymaga się dynamizmu, przedsiębiorczości, zdolności do długotrwałego wysiłku, dążenia do osiągania korzyści, nawet kosztem innych. Takie podołanie wymaganiom, będące głównym zadaniem młodego człowieka, pociąga za sobą pewne koszty i wydatek energetyczny. Nastolatki nie radzą sobie z nieustanną presją, stresem i niepowodzeniami. W związku z tym szukają sposobów na oderwanie się od problemów.

Do praktyk sztucznego stymulowania samopoczucia przyzwyczajani są od najmłodszych lat. Zatem proces funkcjonalnej adaptacji zaczyna się już w okresie dzieciństwa. Maluchy są przyzwyczajane do sztucznego, ale błyskawicznego wspomagania naturalnych sił witalnych. Istnieją nawet specyfiki dedykowane dla najmłodszych odbiorców powszechnie dostępne w aptekach, wydawane bez recepty. Choć ich celem są działania zdrowotne, to mają one kojarzyć się dzieciom także z zabawą. Z jednej strony mają uzupełniać niedobory w organizmie, a z drugiej mogą stanowić sposób na nudę. Przykładowo jeden z popularnych proszków przeznaczonych do stosowania przez dzieci nie tylko jest źródłem witamin, ale także masuje język i eksploduje w buzi. Leki nie mają kojarzyć się dziecku negatywnie – jako niesmaczne, gorzkie, trudne do połknięcia. Obecnie zostały one zastąpione wielobarwnymi żelkami, musującymi tabletkami, pigułkami o smaku cukierków. Są smaczne, kolorowe i mają ciekawe kształty. Dzieci chętnie po nie sięgają, a rodzice skwapliwie podają je swoim pociechom. Często bowiem sami ulegają presji otoczenia i chcąc zapewnić potomstwu jak najlepsze życie, decydują się pomagać swoim dzieciom w lepszym starcie, karmiąc je lekami poprawiającymi koncentrację, pamięć i zdolności poznawcze.

W Stanach Zjednoczonych plagą stało się podawanie dzieciom z rzekomym ADHD silnych leków, które stymulują ośrodkowy układ nerwowy, wydłużają czas koncentracji, wywołują poczucie euforii, krótkotrwały przypływ energii i możliwość silniejszego skupienia uwagi. W latach 90. XX wieku amerykańscy uczniowie i studenci odkryli, iż przeznaczony dla dzieci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi lek pomaga w nauce do egzaminów i ułatwia koncentrację w czasie zajęć. Często przepisuje się go chłopcom, którzy nie chcą spokojnie siedzieć podczas lekcji i choć wynika to z ich natury, to za pomocą leku dąży się do zmiany ich zachowania i dostosowania go do społecznie obowiązujących norm.

Obecnie wiele leków zawierających w swoim składzie efedrynę lub pseudoefedrynę jest dostępnych bez recepty. Substancje te mają działanie podobne do działania adrenaliny, choć nieco słabsze, ale za to dłuższe. Po leki zawierające efedrynę sięgają najczęściej gimnazjaliści, którzy chcą powstrzymać łaknienie przy odchudzaniu, a także wspomóc się podczas nauki, pobudzić, poprawić swój nastrój. Ponadto do motywów sięgnięcia po leki w celach rekreacyjnych przez młodzież zalicza się ciekawość, naśladowanie, namowę, chęć przeżycia przyjemności oraz uzyskanie lepszego samopoczucia. W badaniach przeprowadzonych przez ESPAD około 0,7% gimnazjalistów i 0,7% uczniów szkół ponadgimnazjalnych zadeklarowało, że większość z ich znajomych używa leków bez recepty (OTC) do celów pozamedycznych, a 0,5% uczniów szkół ponadgimnazjalnych przyznało, że robią tak wszyscy ich znajomi.

Do leków OTC, które mogą wywoływać efekt odurzenia zalicza się wiele znanych i powszechnie stosowanych środków medycznych. Jednym z nich jest lek przeznaczony jest do stosowania w przypadku choroby lokomocyjnej, mający działanie przeciwwymiotne i nasenne. Przyjęcie jednorazowo co najmniej 8-12 tabletek tego leku powoduje odurzenie trwające 8-12 godzin, podczas którego pojawiają się halucynacje wzrokowe, słuchowe i węchowe oraz irracjonalne zachowania. Efektami ubocznymi natomiast są zawroty głowy, senność, wysypka, dzwonienie w uszach, rozmazane widzenie, lęk, nerwice, psychozy. Wiedzę o tego typu środkach i odpowiednich dawkach młodzież czerpie z internetu oraz z wcześniejszych doświadczeń swoich znajomych. Warto zwrócić uwagę, iż rodzice i nauczyciele często nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jakim zagrożeniem mogą być leki, które jawnie noszą ze sobą.

Nastolatki nie radzą sobie z nieustanną presją, stresem i niepowodzeniami. W związku z tym szukają sposobów na oderwanie się od problemów. Zadaniem pedagogów, wychowawców oraz rodziców jest wspieranie młodych, docenianie ich, rozmawianie o ich troskach i poważne ich traktowanie. Dzieci i młodzież powinny mieć świadomość, że uciekanie w wykreowany za pomocą leków świat nie jest dobrym rozwiązaniem, a każdy problem można rozwiązać jedynie poprzez realne zmierzenie się z nim.

Szczególny nacisk w zmierzeniu się z problematyką neofarmakologii należy położyć właśnie na informowanie i uświadamianie, a niekoniecznie na ograniczanie sprzedaży leków. Choć ograniczony dostęp do medykamentów mógłby przynieść zamierzone skutki, to jednak w opinii ekspertów programy ograniczenia dostępu do określonych substancji niejednokrotnie doprowadziły do zastąpienia substancji mniej niebezpiecznych, bardziej niebezpiecznymi. Przykładem może być utrudnienie dostępu do bezwodnika kwasu octowego przy produkcji tzw. „kompotu”, co zaowocowało wykorzystywaniem do tego celu bardziej szkodliwego acetonu.

Młodzi eksperymentują, szukają „odlotu”, ulegają namowom rówieśników, często nie zdając sobie sprawy z możliwych konsekwencji swojego nieodpowiedzialnego zachowania. Dlatego nie można „zamiatać tego tematu pod dywan”, udawać, że dotyczy on jedynie grup z marginesu społecznego. Już od najmłodszych lat trzeba rozmawiać z dziećmi o zagrożeniach, jakie niesie z sobą nadużywanie substancji, których przeznaczeniem jest przywrócenie i poprawa homeostazy organizmu. Winno się to odbywać przeze wszystkim w domach, ale także w szkołach, w czasie lekcji wychowawczych, czy zajęć z pedagogiem szkolnym. Sądzę, że dobrym pomysłem jest zetknięcie odbiorców tychże działań z osobami, które posunęły się „o jeden krok za daleko” i poprzez początkowo niewinne, kontrolowane eksperymenty z lekami stały się narkomanami, osobiście doświadczając niepożądanych skutków swoich poczynań. Niewątpliwie takie osoby są dla młodzieży bardziej wiarygodne niż słabo doświadczony, zapoznany jedynie z teorią, pedagog.

Rodzice i nauczyciele często nie zauważają problemu niewłaściwego stosowania leków przez dzieci i młodzież. Co więcej, niejednokrotnie sami kupują i podają im różne wzmacniacze. Warto jednak, by zastanowili się, czy rzeczywiście jest to koniecznie i skontrolowali możliwe niepożądane działania oraz poznali możliwości ich wykorzystania przez młode pokolenie. Niestety często sami dorośli nadużywają leków lub niewłaściwie z nich korzystają, co nie stanowi dla ich dzieci dobrego przykładu. Działania mające na celu ograniczenie wykorzystania leków do celów pozamedycznych należy skierować także do rodziców, wychowawców i pedagogów. Jeśli dorośli nauczą się właściwie, tj. rozsądnie i z umiarem korzystać z leków, młodsze pokolenie z dużym prawdopodobieństwem weźmie z nich przykład. Rodzice i nauczyciele powinni także obserwować zachowanie swoich dzieci/uczniów i umiejętnie reagować, gdy napotkają problem stosowania leków niezgodnie z ich przeznaczeniem. Nie mogą czuć się w tej sytuacji bezradni, ale powinni wiedzieć, co zrobić, by kompetentnie pomóc dziecku, które nadużyło lub niewłaściwie wykorzystało dany lek. Należy więc wyposażyć dorosłych w odpowiednią wiedzę w tym zakresie.

Jak wiadomo, „zakazany owoc smakuje najlepiej”, więc niepoparte racjonalną argumentacją zakazy raczej nie przyniosą oczekiwanej zmiany. W związku z tym należy używać popartych wiarygodną wiedzą argumentów i mówić o realnych skutkach, jakie niesie niewłaściwe wykorzystywanie leków, a także uczyć alternatywnych, bezpiecznych form radzenia sobie z rzeczywistością.

Bibliografia:

  1. Brown M. (2013). Zjawisko używania przez młodzież w celach pozamedycznych leków nasennych i uspokajających z grupy benzodiazepin oraz leków dostępnych bez recepty zawierających dekstrometorfan, pseudoefedrynę/ efedrynę oraz kodeinę. Wyniki badania i rekomendacje. www.kbpn.gov.pl/portal?id=15&res_id=3071839.
  2. Kamieński Ł. (2014). Kosmetyczna farmakologia: kontrowersje społeczne i etyczneW: S. Myoo, J. Hańderek (red.), Filozofia technologii (116-128). Lublin: E-naukowiec. http://e-naukowiec.eu/wp-content/uploads/2014/11/Technologia_filozofii-red.-Sidey_Myoo-Joanna_Ha%C5%84derek.pdf
  3. Kamińska-Szmaj I. (2002). Milenijny słownik wyrazów obcych. Wrocław: Wyd. Europa.
  4. Kowal-Orczykowska A. (2010). Wychowywani do dopalaczy. Analiza wybranych czynników sprzyjających poszukiwaniu przez młodzież sztucznej stymulacji organizmu. Wychowanie na co dzień, 10-11 (205-206), s. 32-34.
  5. Kozak S. (2007). Patologie wśród dzieci i młodzieży. Leczenie i profilaktyka. Warszawa: Wyd. Difin.
  6. Motyka M., Marcinkowski J. (2014). Nowe metody odurzania się. Cz. I. Leki dostępne bez recepty wykorzystywane w celach narkotycznych. Problemy Higieny i Epidemiologii, 95 (3), s. 504-511.
  7. Potocka-Banaś B., Majdanik S., Korwin-Piotrowska K., Dembińska T., Janus T., Borowiak K. (2013). Nadużywanie popularnych leków dostępnych bez recepty nowym trendem wśród młodzieży. Roczniki Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie, 1 (59), s. 114-119.
  8. Suchecka D., Kucharska-Mazur J., Groszewska K., Mak M., Samochowiec J., Samochowiec A. (2017). Analiza zjawiska nadużywania przez polską młodzież leków dostępnych bez recepty i ziół niepodlegających kontrolowanemu obrotowi. Część I. Medycyna pracy, 3 (68), s. 413-422.

 

Kierunek i rok studiów, specjalność: Pedagogika opiekuńczo-wychowawcza, studia II stopnia  Kontakt e-mail: monika.gwozdz12@poczta.onet.pl Zainteresowania: Pedagogika dzieci i młodzieży, gerontologia, streetworking, turystyka górska i krajoznawcza Doświadczenie zawodowe: Prowadzenie zajęć animacyjno-edukacyjnych dla dzieci z marginalizowanych dzielnic Bytomia przy użyciu Szkoły Mobilnej Dodatkowe doświadczenie: • Wolontariat w Miejskim Domu Pomocy Społecznej „Złota Jesień” w Świętochłowicach • Praktyki w świetlicy szkolnej w Szkole Podstawowej nr 1 im. (...)


Neofarmakologia jako forma radzenia sobie człowieka z rzeczywistością

Wyraz neofarmakologia zawiera dwa człony: neo- oraz farmakologia. Człon pierwszy, tj. neo- oznacza „nowy, współczesny, nowość, nową wersję lub odmianę czegoś”[[1]], natomiast farmakologia jest nauką zajmującą się „wpływem substancji leczniczych na organizm, mechanizmem ich działania oraz stwierdzaniem przydatności środka jako leku”[[2]]. Krótko mówiąc, neofarmakologia to nowa wersja nauki zajmującej się lekami. Nowa – gdyż we współczesnym świecie zmieniło się zastosowanie leków. Obecnie mają one nie tylko leczyć, ale także pomagać człowiekowi radzić sobie z rzeczywistością.

Współczesny człowiek żyje w coraz większym biegu, coraz więcej czasu poświęca swojej pracy, funkcjonuje na rynku, na którym mogą przetrwać jedynie najszybsze i najefektowniejsze jednostki. W związku z tym ludzkie ciało poddawane jest działaniom stymulującym, energetyzującym, pobudzającym. Zażywanie sztucznych stymulantów jest powszechnym i akceptowanym społecznie sposobem dostosowania się do wymagań codziennej rzeczywistości.

Człowiek chcący przetrwać we współczesnym społeczeństwie, które ma obsesję na punkcie wydajności, sumienności, efektywnej wielozadaniowości, w którym wymagana jest koncentracja niedająca się w naturalny sposób utrzymać przez długi czas, stara się wspomóc swoją wydajność, lepiej się zorganizować, zmotywować oraz zredukować swój stres. Przemęczenie, stres, bezsenność, uczucie lęku i zniechęcenia skłaniają nas do poszukiwania komfortu psychicznego. W tym celu niejednokrotnie sięga po środki farmakologiczne, które mogą odmienić to, co związane z bólem, napięciem, zniechęceniem, niepokojem lub osłabieniem dynamizmu życiowego. Człowiek najchętniej przyjmowałby leki, które mogłyby go radykalnie pobudzać rano, a wieczorem powodować szybkie zasypanie i gwarantować mocny sen.

Leki wywołujące pobudzenie pozwalają naukowcom w Stanach Zjednoczonych wywiązywać się ze zbyt wielu zobowiązań, prowadzić badania, pisać artykuły i książki. Studentom zaś pomagają przy pisaniu esejów, przygotowywaniu się do egzaminów oraz dają szansę na pogodzenie nauki i pracy. Leki przeznaczone do stosowania w leczeniu narkolepsji i ADHD wyostrzają uwagę, poprawiają pamięć i zdolności kognitywne, a ponadto pomagają się skupić i lepiej zarządzać pracą bez zbytniego przemęczania się. Neurowzmacniacze stosuje coraz więcej ludzi wykonujących różne zawody. Dzięki lekom pragną oni uzyskać przewagę we współczesnym, konkurencyjnym świecie. Współczesna farmakologia pozwala na poprawę swojej pamięci, zwiększenie zdolności poznawczych, zapobieganie traumie, zwalczanie tremy, eliminowanie zmęczenia i senności oraz poprawę nastroju, czucie się "lepiej niż dobrze"[[3]].

Z jednej strony człowiek pragnie dzięki lekom poprawić wydajność swojego organizmu, natomiast z drugiej wykorzystuje je w celu odurzenia się, chwilowego „odlotu”. Jeszcze w latach 90. XX wieku oraz na początku XXI wieku wytwarzanie środków psychotropowych z leków, które zawierały w swoim składzie efedrynę należało niemal wyłącznie do praktyk podejmowanych przez narkomanów. Jednak w XXI wieku na rynku farmaceutycznym zaczęły pojawiać się leki zawierające efedrynę i pseudoefedrynę. Wiele z nich do dziś dostępnych jest bez recepty. Do leków dostępnych bez recepty (OTC) zalicza się m.in. leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwkaszlowe oraz wykrztuśne. Są one powszechnie dostępne w aptekach, supermarketach, drogeriach i na stacjach benzynowych. Z racji tego, iż zawierają one w swoim składzie substancje psychoaktywne, jeszcze 10 lat temu były zażywane głównie w celu poprawy wyników w nauce i oddziaływania na funkcje fizjologiczne organizmu. Aktualnie jednak coraz częściej wykorzystuje się je w celu poprawy nastroju, lepszej zabawy, odurzenia, ułatwienia nawiązywania kontaktów towarzyskich.

Wspomniana wcześniej efedryna, którą stosuje się w przypadku astmy, zapaści, stanów podciśnienia tętniczego, starczej rozedmy płuc, stanów napadowej senności oraz moczenia nocnego, ma działanie podobne do działania adrenaliny, choć nieco słabsze, ale za to dłuższe. Niektóre leki OTC mogą wywoływać efekt odurzenia. Przykładem może być popularny w ginekologii preparat mający działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe i znieczulające, który stosuje się miejscowo. Natomiast osoba, która chce się odurzyć rozpuszcza saszetkę w 250 ml wody i tak przygotowany preparat przyjmuje doustnie. Odurzenie taką dawką trwa średnio 12 godzin. Pojawiają się halucynacje wzrokowe i słuchowe oraz pseudoomamy. Efektem ubocznym może być bezsenność, silne pobudzenie, delirium, a nawet trwałe uszkodzenie nerwu wzrokowego.

Jak widać nadużywanie lub niewłaściwe stosowanie leków niesie za sobą wiele skutków ubocznych, które mogą się ujawnić nawet dopiero po wielu latach. Mogą być one bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Nerwice, psychozy, uszkodzenie nerwu wzrokowego to tylko niektóre z ubocznych działań przyjmowania zbyt dużej ilości leków. Czy chwilowe pobudzenie, a nawet „odlot” naprawdę warte są poświęcenia swojego zdrowia?

Odnosząc się do przedstawionego wyżej problemu, pragnę zaznaczyć, że zażywanie leków niezgodnie z ich przeznaczeniem jest moim zdaniem wysoce nieetyczne i nieodpowiedzialne. Stymulowanie swojej pamięci, zdolności poznawczych i koncentracji za pomocą medykamentów jest oszukiwaniem nie tylko swojego otoczenia (przełożonych, osób oceniających, współzawodników), ale także samego siebie. Efekty działania opisanych leków dają tylko chwilowe korzyści, które nie powinny jednak dominować nad działaniami niosącymi korzyści długofalowe. Leki te oszukują organizm, dając mu znać, że nie potrzebuje się jeszcze położyć spać, jednak nie są w stanie zastąpić snu na zawsze. Osiąganie czegoś pod wpływem stymulantów, a więc bez wkładania w to odpowiedniego wysiłku, nie jest według mnie tak wartościowe, jak osiąganie tego w naturalny sposób, bez wspomagania swojego organizmu.

Ciągła próba dostosowania się do rzeczywistości za wszelką cenę, nawet za cenę własnego zdrowia, a nawet życia wydaje się być niepohamowana. Nieustanne uleganie presji otaczającej rzeczywistości może doprowadzić do jeszcze większego przyspieszenia tempa życia i pracy, stawiania sobie poprzeczek jeszcze wyżej, a także nieustannego zwiększania swojej wydajności i efektywności. Człowiek udowadnia tym samym, że bycie najlepszym stanowi najważniejszą wartość, a jego ograniczone przez biologię zdolności są źródłem wstydu, którego trzeba się wyzbyć właśnie przez zastosowanie odpowiednich wspomagaczy w postaci leków.

Aby człowiek przestał oszukiwać własną fizjologię i osobowość, należy podjąć szereg działań informujących o skutkach ubocznych, jakie może wywołać nadużywanie i niewłaściwe stosowanie leków. Trzeba uświadamiać, że lekarstwa to nie cukierki i nie warto poświęcać swojego zdrowia dla chwilowych, krótkotrwałych efektów, poprawy koncentracji czy stanu euforii. W celu zmierzenia się z wyzwaniami współczesności człowiek powinien nauczyć się właściwie, tj. rozsądnie i z umiarem, korzystać z leków oraz wypierać je zabiegami terapeutycznymi, muzykoterapią, choreoterapią, właściwym wypoczynkiem, masażami, kąpielami, dietą, akupresurą. Podobnie jak reklama (również reklama leków) silne oddziaływanie na społeczeństwo mają także kampanie, które można wykorzystać do zmierzenia się z problemem neofarmakologii. 

Sądzę, że jeżeli nie podejmiemy odpowiednich działań mających na celu zmierzenie się z neofarmakologią jako formą radzenia sobie z rzeczywistością, to może spełnić się przewidywany przez F. Fukuyamę scenariusz, zgodnie z którym „osoby flegmatyczne będą mogły się ożywić, zamknięte w sobie – otworzyć na świat; będzie można mieć inną osobowość na środę, a inną na weekend. Nie będzie już usprawiedliwienia dla depresji czy smutku, nawet „normalnie” zadowoleni z życia ludzie będą mogli stać się szczęśliwsi”[[4]]. Czy naprawdę chcielibyśmy, aby poprawa funkcjonowania organizmu, wspomaganie jego wydajności oraz szeroko rozumiane radzenie sobie z rzeczywistością za pomocą leków było tak powszechną i normalną praktyką jak codzienne picie wody, jedzenie warzyw lub owoców?

Bibliografia

  1. Fukuyama F. (2004). Koniec człowieka. Konsekwencje rewolucji biotechnologicznej. Kraków: Wyd. Znak.
  2. Kamieński Ł. (2014). Kosmetyczna farmakologia: kontrowersje społeczne i etyczneW: S. Myoo, J. Hańderek (red.), Filozofia technologii (116-128). Lublin: E-naukowiec. http://e-naukowiec.eu/wp-content/uploads/2014/11/Technologia_filozofii-red.-Sidey_Myoo-Joanna_Ha%C5%84derek.pdf
  3. Kamińska-Szmaj I. (2002). Milenijny słownik wyrazów obcych. Wrocław: Wyd. Europa.
  4. Motyka M., Marcinkowski J. (2014). Nowe metody odurzania się. Cz. I. Leki dostępne bez recepty wykorzystywane w celach narkotycznych. Problemy Higieny i Epidemiologii, 95 (3), s. 504-511.
  5. Piątek A., Koziarska-Rościszewska M., Zawilska J. (2015). Rekreacyjne używanie leków dostępnych w odręcznej sprzedaży. Odurzanie i doping mózgu. Alkoholizm i narkomania28, s. 65-77.

 


[[1]] I. Kamińska-Szmaj, Milenijny słownik wyrazów obcych, Wydawnictwo Europa, Wrocław 2002, s. 533.

[[2]] Tamże, s. 218.

[[3]] Ł. Kamieński, Kosmetyczna farmakologia: kontrowersje społeczne i etyczne, [w:] Filozofia technologii,
(red.) S. Myoo, J. Hańderek, E-naukowiec, Lublin 2014, s. 118.

[[4]] F. Fukuyama, Koniec człowieka. Konsekwencje rewolucji biotechnologicznej, przeł. B. Pietrzyk, Wydawnictwo Znak, Kraków 2004, s. 21-22.

 

 

Kierunek i rok studiów, specjalność: Pedagogika opiekuńczo-wychowawcza, studia II stopnia  Kontakt e-mail: monika.gwozdz12@poczta.onet.pl Zainteresowania: Pedagogika dzieci i młodzieży, gerontologia, streetworking, turystyka górska i krajoznawcza Doświadczenie zawodowe: Prowadzenie zajęć animacyjno-edukacyjnych dla dzieci z marginalizowanych dzielnic Bytomia przy użyciu Szkoły Mobilnej Dodatkowe doświadczenie: • Wolontariat w Miejskim Domu Pomocy Społecznej „Złota Jesień” w Świętochłowicach • Praktyki w świetlicy szkolnej w Szkole Podstawowej nr 1 im. (...)


Strony

Subscribe to Więc jestem RSS

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.