• Opublikowane 2 Wrzesień, 2019

IV Ogólnopolska Konferencja Młodych Naukowców „Psychoróżności”

Studenckie Koło Psychoterapii i Treningu Psychologicznego działające na Wydziale Pedagogiki i Psychologii na Uniwersytecie Śląskim ma zaszczyt zaprosić Państwa na IV Ogólnopolską Konferencję Młodych Naukowców „Psychoróżności”, która odbędzie się 28 listopada 2019 r. w Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Akademickiej w Katowicach (CINiBA).
Wydarzenie ma na celu krzewienie i propagowanie dorobku naukowego młodych badaczy z polskich ośrodków akademickich z zakresu psychologii. Konferencja skierowana jest do studentów, dając im możliwość przedstawienia swoich pierwszych prac badawczych oraz uzyskania informacji zwrotnej od Komitetu Naukowego.

Obowiązuje dowolność tematów, z zastrzeżeniem, że powinny one podejmować szeroko pojętą tematykę psychologiczną. Czas trwania wystąpienia nie może przekraczać 10 minut. Prace zgłaszane na Konferencję nie mogą być publikacją wyników pracy magisterskiej.

Prace prezentowane na Konferencji mogą być przedstawiane w formie referatowej lub posterowej (format posteru: B1, 100x70 cm). Abstrakt nie przekraczający limitu 250 słów należy przesyłać do 28 października 2019 roku poprzez formularz zgłoszeniowy:

https://forms.gle/vh5DgeaNmkupdXxh9

Abstrakt powinien zawierać informacje dotyczące – podstaw teoretycznych, pytania i hipotezy badawcze, procedurę badawczą oraz wyniki i wstępne wnioski.
W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości zapraszamy do kontaktu mailowego: knpitp@gmail.com

Udział w Konferencji jest bezpłatny.


W pułapce zarządzania samym sobą

Izraelski historyk Yuval Noah Harari pisze we wstępie do swojej książki „21 lekcji na XXI wiek”:

 

W świecie, który zalewa powódź nieistotnych danych, przejrzystość informacji to potęga.

Szacuje się, że każdego dnia dociera do nas ilość informacji porównywalna do tej zawartej w ok. 175 gazetach. W 1986r. byłoby to 55 gazet, więc różnica jest znacząca (Hilbert, 2012). Praca staje się coraz bardziej skomplikowana i często wymaga jednocześnie wysokiej specjalizacji, wielozadaniowości i kreatywności. Biorąc pod uwagę taki przeskok, nie powinien nas dziwić dynamiczny rozwój technik mających za zadanie uporządkować naszą codzienną aktywność. Widać to chociażby w rosnącej ofercie szkoleń czy nowopowstałych terminach, jak „zarządzanie sobą w czasie”.

Spróbujmy zatrzymać się chwilę nad tymi technikami i zastanowić się nad słusznością ich stosowania oraz tym, czy mogą nam w jakiś sposób zaszkodzić.

Działanie a motywacja

Zacznijmy od początku.

Mówiąc o podejmowaniu działań, osiąganiu celów i samym zarządzaniu/planowaniu, nie sposób nie wspomnieć o motywacji. W psychologii pojęcie „motywacja” ma szeroki zakres i mówi się, że leży ona u podłoża wszystkich aktywności (uwzględniając również te podstawowe jak jedzenie, spanie itp.). Odnosi się do procesów związanych z rozpoczynaniem, kierowaniem i podtrzymywaniem działań (Gerrig, Zimbardo, 2006, s. 355).

Jednym z najczęściej spotykanych podziałów jest ten na motywację wewnętrzną i zewnętrzną.

W przypadku motywacji wewnętrznej mówimy o podejmowaniu działania dla samego wykonywania danej czynności. Dobrym przykładem jest tutaj sytuacja, w której dziecko bawi się dla samej czynności – nie dlatego, że ktoś go za to nagradza lub karze za brak chęci do zabawy.

Motywacja zewnętrzna odnosi się do sytuacji, w której na nasze działanie wpływają inne, zewnętrzne czynniki jak np. przymus, zarobek czy presja czasu (Jarmuż, Tarasiewicz, 2017).

Okazuje się, że nie są to zagadnienia rozłączne. Często zdarza się, że czynniki zewnętrzne osłabiają naszą motywację wewnętrzną. Przykładem na to może być historia przywołana przez Jarmuża i Tarasiewicza w książce Alfabet mitów menedżerskich.

W pewnym mieście postanowiono odnowić zabytkowy budynek. Niestety po zakończonych pracach okazało się, że zabytek jest regularnie dewastowany przez miejscowych wandali, którzy piszą na jego murach i malują graffiti. Burmistrz miasta postanowił osobiście zająć się problemem i wpadł na nieoczywiste rozwiązanie.

Zaproponował on chłopcom zapłatę za niszczenie budynku, po czym sukcesywnie ją zmniejszał. Okazało się, że po pewnym czasie nie mieli oni już ochoty na akty wandalizmu.

W jaki sposób problem się rozwiązał? Można to wyjaśnić tak, że najpierw doszło do „transferu” motywacji z wewnętrznej na zewnętrzną (spowodowaną chęcią zarobku), po czym zlikwidowano motywatory zewnętrzne. Malowanie graffiti już nie sprawiało satysfakcji związanej z łamaniem prawa, a potem zwyczajnie przestało się opłacać.

Jak planowanie wpływa na naszą motywację?

Rozważmy sytuację, w której student musi przygotować się do ważnego egzaminu:

  1. Wewnętrzna motywacja studenta do nauki jest słaba (dość prawdopodobny scenariusz). Zdaje on sobie sprawę, że bez regularnego powtarzania materiału nie uda mu się zaliczyć egzaminu, więc układa plan nauki. Żeby zwiększyć swoje zaangażowanie, postanawia wyjść na piątkową imprezę pod warunkiem powtórzenia określonej części zagadnień.

    Wydaje się to być rozsądnym posunięciem, jednak nie należy oczekiwać, że nauka będzie należeć do najprzyjemniejszych. W tym przypadku motywacja jest wyłącznie zewnętrzna – w żaden sposób nie wynika z zainteresowania przedmiotem. „Uczę się, żeby móc pójść na imprezę. Chcę mieć to już z głowy. Nie mam ochoty się uczyć, ale mam na dzisiaj zaplanowaną naukę…” – to tylko niektóre z myśli, jakie mogą pojawić się w głowie naszego studenta.
  1. Student jest zainteresowany przedmiotem, ale ze względu na ogrom materiału postanawia rozpisać plan nauki na najbliższy egzamin. Podobnie jak we wcześniejszym przykładzie postanawia nagradzać się za przerobienie odpowiedniej ilości zagadnień.

    Znajdujemy się w ryzykownej sytuacji. Podejmowane przez nas działania przestają wynikać z chęci poszerzenia swojej wiedzy. Zmieniamy swoje nastawienie z „chcę to zrobić, ponieważ mnie to interesuje” na „muszę to zrobić, ponieważ tak zaplanowałem / chcę pójść na imprezę.” Bardzo podobna sytuacja do tej w historii o burmistrzu i wandalach.

Czy w takim razie nie warto planować?

To zależy.

Oczywiście zdarzają się sytuacje, w których planowanie okazuje się niezbędne. Możemy dzięki niemu określić, jakie działania należy podjąć, zidentyfikować przeszkody jakie mogą wystąpić po drodze, czy zarządzać pracą w złożonych projektach.

Warto wspomnieć również o funkcji afektywnej planowania. Zaplanowanie swoich działań i identyfikacja przeszkód mogą zmniejszyć stres związany z jakimś wyzwaniem, czy trudną sytuacją.

Trudno wyobrazić sobie niezaplanowane działania w firmie zatrudniającej większą ilość osób, w której pracuje się jednocześnie nad kilkoma projektami. Należy jednak pamiętać, że istnieją określone zasady dotyczące wyznaczania sobie celów, jak również powinniśmy dobierać techniki w zależności od sytuacji. Bez tego może się okazać, że spowodujemy więcej szkody niż pożytku.

Fantazje a oczekiwania w ustalaniu celów

Podstawowym aspektem pojawiającym się podczas planowania jest wyznaczanie celów. Musimy wiedzieć do czego dążymy, żeby ustalić jakie działania mogą przybliżyć nas do wyjściowego stanu rzeczy.

Okazuje się, że można podejść do tego na dwa zgoła odmienne sposoby.

Pierwszy z nich opiera się o fantazjowanie. Pozostając w przykładzie studenta uczącego się do egzaminu, możemy to wyobrazić sobie jako sytuację, w której rozmyśla on na początku semestru o swoich przyszłych sukcesach. Z góry zakłada, że będzie miał świetne wyniki i bardzo dobrze poradzi sobie na każdym egzaminie. Niestety może to nieść ze sobą fatalne konsekwencje. Przy takim myśleniu możemy dojść do wniosku, że niezależnie od sytuacji świetnie sobie poradzimy. W niektórych opracowaniach wspomina się o tym, że wyobrażanie sobie przyszłej sytuacji pozwala „cieszyć się” nią bez konieczności dążenia do niej w przyszłości, co również może osłabiać naszą motywację. Co więcej – nawet nie dopuszczamy do siebie myśli, że po drodze mogą pojawić się jakieś przeszkody.

Drugi sposób to budowanie oczekiwań. W tym przypadku student posiada wcześniejsze doświadczenia, więc jest w stanie częściowo przewidzieć swoje zachowanie i zidentyfikować przeszkody, jakie mogą wystąpić w trakcie nauki. Mimo tego, że tworzenie oczekiwań może wydawać się podobne do fantazjowania, to jednak zawiera w sobie istotne elementy: uwzględnienie poprzednich sytuacji i przygotowanie się na możliwość wystąpienia przeszkód.

W celu zbadania jak fantazje i oczekiwania wpływają na zamierzone cele Gabriele Oettingen i Doris Mayer postanowiły zbadać m.in. grupy absolwentów poszukujących pracy i studentów przystępujących do egzaminu. W pierwszej grupie osoby badane, które przejawiały tendencję do fantazjowania otrzymywały istotnie mniejszą ilość ofert, mniej zarabiały i sumarycznie składały mniej aplikacji. W drugiej grupie różnice uwidaczniały się przede wszystkim w wysiłku włożonym w naukę i uzyskanych ocenach – również na korzyść tworzenia oczekiwań (Oettingen, 2002).

Na podstawie wyników powyższych badań możemy poddać w wątpliwość skuteczność popularnych technik wizualizacyjnych opartych o afirmację i tzw. „prawo przyciągania”. Skupiają się one przede wszystkim na mechanizmach podobnych do tych występujących przy fantazjowaniu i mogą przez to utrudniać nam osiąganie zamierzonych celów.

Podsumowanie

Okazuje się, że planowanie działań i wyznaczanie celów nie jest złotym środkiem. Zawsze należy mieć na uwadze własną motywację, unikać niepotrzebnego układania planów i rozważnie dobierać stosowane techniki.

Jeśli okaże się, że zastosowanie wspomnianych metod jest niezbędne, lub pomoże nam w działaniu, to możemy wspomóc się poniższymi radami:[I]

  • Zbudujmy plan na takim poziomie ogólności, jak to możliwe.
  • Wyznaczając cele miejmy na uwadze przeszkody, jakie mogą wystąpić i wcześniejsze doświadczenia.
  • Nie „nagradzajmy” się niepotrzebnie za wykonanie zadania. Dużo lepiej dla naszej motywacji będzie, jeśli sama czynność będzie dla nas przyjemna.
  • Zamiast tworzyć złożone plany, spróbujmy ustalić ogólne zasady i wyrobić sobie pożyteczne nawyki.

Bibliografia

  1. Hilbert, M. (2012). How much information is there in the “information society”? Significance, 9(4), 8–12.
  2. Oettingen, G. , Mayer, D. (2002). The Motivating Function of Thinking About the Future: Expectations Versus Fantasies. Journal od Personality and Social Psychology, col. 83, No. 5, 1198-1212.
  3. Jarmuż, S., Tarasiewicz, M. (2017). Alfabet mitów menedżerskich. Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
  4. Gerrig, R. J., Zimbardo, P. G. (2006). Psychologia i życie. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN S.A.
  5. Harari, Y. N. (2018). 21 lekcji na XXI wiek. Kraków: Wydawnictwo Literackie Sp. Z o. o.


[I] Na podstawie rad z rozdziałów: „C jak cele”, „M jak motywowanie pracowników” oraz „P jak planowanie” z wyżej wymienionej książki Alfabet mitów menedżerskich Jarmuża i Tarasiewicza

 

Kontakt: bboniecki@outlook.com Student na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UŚ, kierunek Psychologia ze specjalnością pracy i organizacji oraz zdrowia i jakości życia. Zawodowo młodszy specjalista ds. rekrutacji. W wolnych chwilach zajmuje się informatyką i muzyką. (...)


  • Opublikowane 27 Czerwiec, 2019

Prostytucja nieletnich

Ujęcia definicyjne

Prostytucja jest zjawiskiem obecnym od bardzo dawna w naszej kulturze[1]. “... prostytuowanie się jest zachowaniem związanym z oddawaniem swojego ciała nieokreślonej /niesprecyzowanej liczbie osób (może to być jedna osoba, jak i wiele), celem zaspokojenia ich popędu seksualnego. Prostytutką jest jednostka (niezależnie od płci), która epizodycznie lub stale oddaje się aktywności seksualnej, oczekując i otrzymując w zamian rozmaite korzyści: materialne (w formie pieniężnej lub jego ekwiwalentu) lub niematerialne”[2]. Mimo, że bardzo często spotykamy się z tym fenomenem w telewizji, Internecie, książkach jest to nadal temat tabu. Każdy o nim wie, ale nikt nic nie mówi. Często osobom prostytuującym się jest bardzo trudno wydostać ze środowiska, w którym żyją. Dlatego ważna jest podstawowa wiedza, którą możemy wykorzystać, niosąc pomoc tym osobą. W tym artykule chciałabym przedstawić zjawisko prostytucji nieletnich, przyczyny jej występowania i zagrożenia z nią związane.

W literaturze fachowej mamy do czynienia z licznymi opisami przypadków prostytucji. Zadziwiający jest jednak fakt, że prostytucję zaczęto uznawać za profesję obecną od zawsze w życiu kulturowo-społecznym[3]. Nasuwa się więc pytanie: Dlaczego wciąż traktujemy ją jako temat tabu?

Przyczyny zjawiska prostytucji nieletnich

Dominującymi czynnikami, które sprawiają, iż młodzież zaczyna uczestniczyć w procederze prostytucji, są między innymi: bieda, brak perspektyw oraz bezpiecznego środowiska do rozwoju. Znaczącą rolę odgrywa także środowisko rodzinne (brak zainteresowania rodziców), czy czynniki kulturowe. Wszystkie te elementy mogą być przyczyną prostytucji młodych dziewczyn i chłopców[4].

Zewsząd napływa do nas mnóstwo materiałów zawierające treści o charakterze seksualnym, niestety każdy ma do nich dostęp. Zarówno dorośli, jak i młodzież. To właśnie pobudzenie seksualne może być również jedną z przyczyn prostytucji nieletnich. Skoro widzimy wszędzie elementy seksualności to znaczy, że są one normalnym zjawiskiem, z którego możemy korzystać[5]. Coraz częściej spotykamy się z dwuznacznymi reklamami, wyzywającymi zdjęciami, filmami, czy obrazkami z podtekstem seksualnym. Seks jest obecny wszędzie.

Badania Jacka Kurzępy pokazują, iż 29% badanych chłopców wskazuję na żądzę, jako motyw swojego zaangażowania w prostytucję. Kolejny istotny dla nich czynnik stanowiły względy ekonomiczne (19%). Następnie wskazana była chęć dobrej zabawy, szaleństwa, przygód (17% przypadków). Na ostatnich miejscach znalazł się przypadek, koledzy i konieczność. Większość chłopców nie potrafi przerwać tego procederu ze względu na płynność finansową oraz brak rozliczania się z kimkolwiek z zarobionych pieniędzy. Są także sytuacje, w których następuje przyzwyczajenie do tego typu działalności i brak potrzeby rezygnacji z niej. Najczęstszą deklaracją chłopców prostytuujących się jest stwierdzenie, że nie ma w tym nic złego. Wielu z nich wyjawia, że zaczynali swoją pracę od ubierania się w skąpe ubrania i w obecności pracodawców sprzątało ich domy, za co dostawali sporą zapłatę[6]. Wynagrodzeniem za wykonaną pracę nie muszą być tylko pieniądze. Mogą to być modne ubrania, gadżety, wyjazdy, opłaty studiów.

Jedną z przyczyn zagubienia się nieletnich może być prezentowany w mediach wzorzec wyglądu uznawanego współcześnie za męski. Zgodnie z nim chłopak powinien być przystojny (jak aktor filmowy), zadbany, nienagannie ubrany, rozrywkowy. Dziś widzimy w mediach mężczyzn rozdartych emocjonalnie, nieraz wylewających łzy. Role społeczne zaczynają się modyfikować przez co mężczyźni, którzy nie umieją sobie poradzić z tymi zmianami, czują się zagrożeni. Powoduje to utratę ich tożsamości, którą nabyli w latach dziecięcych. Młody chłopak podążający za dzisiejszymi wzorcami, może się zastanawiać nad tym, jaki w ogóle powinien być. Większość z nas chce odnaleźć coś innego, wyjątkowego do czego nie każdy ma dostęp, ale jednak chcemy też dopasować się do reszty społeczeństwa. Ta potrzeba dopasowania powoduje, iż osoby, które zeszły na drogę prostytucji, mogą odczuwać wstyd przed przyznaniem się do tego procederu przed społeczeństwem, czy też bliskimi.

Konsekwencje  prostytucji

Osoby uczestniczące w procederze prostytucji często zaniedbują edukację poprzez opuszczanie zajęć, wagary. Takie jednostki często nie umieją znaleźć normalnej pracy nawet, gdy chcą uwolnić się od tej działalności seksualnej[7]. Bez podstawowego wykształcenia niestety nie są w stanie znaleźć żadnej pracy. Uważane są za głupie, ponieważ większość społeczeństwa uzyskała ten poziom wykształcenia. Następuje także zawężenie znajomości, które powoduje nawet zupełny brak wsparcia społecznego. Wówczas istnieją bardzo nikłe szanse na znalezienie jakiejkolwiek pracy, czy odnalezienie się na legalnym rynku pracy. Bez takowego wsparcia osoby tracą wiarę w swoje siły i możliwości, nie podejmują prób poszukiwania innej pracy, albo zdane tylko na siebie nie mogą podjąć ryzyka utraty tego zarobku.

Nieletni zmuszani do prostytuowania się odczuwają w sobie poczucie winy, wstyd i brak akceptacji ze strony środowiska, w którym na co dzień przychodzi im żyć. Są oni wykorzystywani przez osoby pełnoletnie, które wykorzystują swoją władze nad małoletnim.

W wyniku prostytucji często dochodzi do zajść w niechcianą ciążę. Próby nielegalnej aborcji powodują problemy ze zdrowiem fizycznym, jak i psychicznym. Jest wysokie ryzyko, że taka dziewczyna nigdy nie będzie mogła posiadać własnych dzieci. Nawet jeśli odejdzie od tego procederu i będzie chciała założyć własną rodzinę. Błędy młodości będą odczuwalne przez całe życie[8]. Niestety często dochodzi tutaj także do przenoszenia chorób drogą płciową zarówno u kobiet, jak i mężczyzn[9].

Podsumowując, każdy przypadek prostytucji nieletnich jest inny. Składa się na niego wiele elementów sytuacyjnych: status materialny, więzi rodzinne, ciekawość, znajomości. Nie jesteśmy w stanie określić jednej reguły zachowań, po których może dojść do zaangażowania się młodej osoby w prostytucję. Każdy przypadek jest indywidualny, ponieważ sytuacja każdego jest inna. Jak możemy zauważyć, prostytuuje się młodzież zarówno z dobrze sytuowanych rodzin oraz, ta o znacznie obniżonym statusie materialnym. Nie zawsze towarzyszą temu względy finansowe, czasem tylko chęć dobrej zabawy i rozrywki. Badania wykazują, iż najwięcej młodocianych prostytucji ma miejsce ze względów ekonomicznych. Zdarzają się jednak przypadki, w których osoby te są zmuszane do prostytucji i robią to wbrew własnej woli.

Bibliografia:

  1. Kurzępa J Młodzież pogranicza- “świnki” czyli o prostytucji nieletnich, Impuls, Kraków 2001.
  2. Kurzępa J, A. Lisowska, A. Pierzchalska; PROSTYTUCJA „NIELETNICH” W PERSPEKTYWIE DOLNOŚLĄZAKÓW RAPORT Z BADAŃ; Wrocław 2008.
  3. Popławska A. Dziecko krzywdzone nr. 4 (33), Wykorzystywanie małoletnich w prostytucji – charakterystyka i dynamika zjawiska ze szczególnym uwzględnieniem perspektywy polskiej, Fundacja dzieci niczyje, 2010.

Autor: Agata Raszewska




[1] J. Kurzępa, A. Lisowska, A. Pierzchalska; PROSTYTUCJA „NIELETNICH” W PERSPEKTYWIE DOLNOŚLĄZAKÓW RAPORT Z BADAŃ; Wrocław 2008, str. 7.

[2] Tamże

[3] Popławska A. Dziecko krzywdzone nr. 4 (33), Wykorzystywanie małoletnich w prostytucji – charakterystyka i dynamika zjawiska ze szczególnym uwzględnieniem perspektywy polskiej, Fundacja dzieci niczyje, 2010, str.54.

[4] Tamże str. 54-58.

[5]  Tamże

[6] J. Kurzępa, Młodzież pogranicza- “świnki” czyli o prostytucji nieletnich, Impuls, Kraków 2001, str. 159.

[7] Popławska A. Dziecko krzywdzone.str.59-64

[8] Popławska A. Dziecko krzywdzone.str.53-64

 


  • Opublikowane 26 Marzec, 2019

Ruszyła rekrutacja do projektu EEC – Liderzy Przyszłości 2019

Projekt dedykowany jest studentom wszystkich kierunków studiów. Inicjatywa daje możliwość uczestniczenia i współtworzenia XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Tegoroczna edycja odbędzie się między 13. a 15. maja 2019 r. (http://www.eecpoland.eu/). Wydarzeniem towarzyszącym będzie European Start-Up Days http://www.estartupdays.eu/pl/, podczas którego młodzi przedsiębiorcy mają szansę zaprezentować się przed światowej klasy ekspertami.

Projekt EEC - Liderzy Przyszłości umożliwia zdobycie cennego doświadczenia, otrzymanie certyfikatu potwierdzającego zaangażowanie w prace przy Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, przebywanie w międzynarodowym środowisku wśród najważniejszych gości z całej Europy i świata oraz nawiązanie ciekawych kontaktów.

Szczegółowe informacje dostępne są na stronie internetowej: http://www.eec-liderzy.eu/pl/

Dołącz do projektu!

Uwaga!
Rekrutacja do projektu EEC – Liderzy Przyszłości została przedłużona do 16 kwietnia 2019 r.


  • Opublikowane 24 Styczeń, 2019

UX – jak wiedza psychologiczna pomaga w projektowaniu stron internetowych i aplikacji mobilnych?

Zgodnie z definicją, psychologia jest „nauką, która pozwala ustalić, co porusza ludźmi i jak funkcjonuje ich psychika” (Zimbardo, 1996). Bada, jak żywe organizmy radzą sobie ze swoim środowiskiem i jak zachowują się względem siebie. Potocznie przyjmuje się jednak, że podmiotem działań psychologa jest tylko i wyłącznie człowiek oraz wzajemne relacje. Wraz z rozwojem technologicznym, który wkracza wielkimi krokami w coraz dalsze zakątki naszego życia, badacze ludzkiej duszy wykraczają poza stereotypowe obszary. Jeśli przyjrzymy się bliżej dzisiejszej komunikacji międzyludzkiej, szybko dojdziemy do wniosku, że jej znaczna część odbywa się za pośrednictwem różnego rodzaju urządzeń elektronicznych. Co więcej, według statystyk z roku na rok korzystanie ze smartfonów wzrasta w sposób istotny. Niektóre badania wskazują, że sięgamy po niego nawet do 150 razy dziennie. Psychologia stara się podążać z duchem czasu, a w centrum jej zainteresowania coraz częściej znajdują się przedmioty, z którymi wchodzimy w interakcję. Celem niniejszej pracy jest pokazanie konkretnych przykładów zastosowań wiedzy psychologicznej w odniesieniu do projektowania treści stron internetowych czy aplikacji znajdujących się w naszych smartfonach. Dziedzina nauki i praktyki zajmująca się wrażeniami użytkownika podczas użytkowania produktu interaktywnego nazywa się „User experience” (UX). Twórcą tego terminu jest psycholog poznawczy prof. Don A. Norman. Dostarcza ona wiedzy, m.in. jak zaprojektować produkt, aby doświadczenie użytkownika było w jak największym stopniu pozytywne. Ustala równowagę między potrzebami klientów a zawartością projektu i możliwościami technologicznymi. Dba o przyjemność użytkowania danego produktu, łatwość i efektywność korzystania oraz dopasowanie kulturowe. Można zadać pytanie, po co wkładać wiele wysiłku i funduszy, aby użytkownik korzystał z urządzenia pozostawiającego dobre wrażenie? Działania UX są czasochłonne a projektanci wysoko wynagradzani. Innymi słowy, czy to się opłaca? Z 8-letniej analizy porównawczej wynika, że zwrot z inwestycji w akcje organizacji uznawanych za liderów w dziedzinie UX jest o 35 punktów procentowych wyższy niż średnia zwrotu z indeksu S&P 500 (indeks, w skład którego wchodzi 500 przedsiębiorstw o największej kapitalizacji notowanych na giełdach w Nowym Jorku). Zwrot akcji firm, które nie dbały o zagadnienia UX był niższy o 45 punktów procentowych. Zależność ta utrzymała się również w okresie kryzysu gospodarczego.

Pierwsze wskazówki dotyczące tego, jak projektować przyjaźnie, wywnioskować można z wiedzy na temat ludzkiego postrzegania. Zależy ono od wielu czynników, m. in. oczekiwań, pochodzenia, wiedzy i stopnia zaznajomienia z treścią, na którą się patrzy. Oznacza to, że użytkownik nie zawsze dostrzeże i zinterpretuje zawartość strony czy aplikacji w sposób, który ich autor zakładał. Intuicja podpowiada nam, że to co znajduje się na peryferiach naszego widzenia nie ma wielkiego znaczenia, i treści, które stamtąd dostrzegamy, nie biorą udziału w procesie interpretacji odbywającej się w korze mózgowej. Wielokrotne badania wykazały jednak, że spostrzeganie peryferyczne jest odpowiedzialne za istotę widzenia. To, co zostanie umieszczone na obrzeżach strony, będzie stanowiło ważne informacje dla użytkownika o tym, jaki charakter ma dana strona internetowa. Skuteczność reklamy zwiększyć można w łatwy sposób, poprzez umieszczenie jej z boku widoku oraz nadaniu dynamiki, np. w postaci migania. Wynika to z faktu, że jesteśmy ewolucyjnie zaprogramowani do odruchowego zwracania uwagi na ruchome obiekty w peryferiach naszego widzenia – jeszcze nie tak dawno temu o przetrwaniu na polowaniu naszych przodków, decydowała umiejętność dostrzeżenia niebezpiecznego drapieżnika zakradającego się z miejsc nie objętych centralnym polem widzenia. Jedną z ciekawych właściwości postrzegania jest naturalna tendencja do grupowania elementów, układania i rozpoznawania wzorów. Obserwując cztery kulki znajdujące w odpowiednio bliskiej w jednej linii, istnieje tendencja do postrzegania ich jako ciągu elementów, pewnej całości, a nie interpretowania każdego koła z osobna. Dla poprawienia wrażenia korzystania z danej aplikacji, należy stosować jak najwięcej elementów pogrupowanych w pewne wzorce. Dzięki temu zyskuje ona na czytelności i łatwości nawigacji. Umieszczanie obiektów na stronie w postaci rysunków geometrycznych i prostych schematów przyśpiesza i ułatwia ich rozpoznawanie. Stosowanie wiernych, szczegółowych obrazów przedmiotów jak i obrazów trójwymiarowych spowalnia procesy interpretacyjne. Dodatkowo szybszą identyfikację obiektu osiągnąć można poprzez ukazanie go z tzw. perspektywy kanonicznej – „trochę z boku, trochę z góry”, delikatnie przedstawiając trójwymiarowość przedmiotu. Chcąc zwiększyć szansę, że użytkownik spojrzy na dany element, warto umieścić na stronie obraz przedstawiający twarz wpatrującą się na ten obiekt. Badania dowodzą, że automatycznie spoglądamy na to, na co kierują wzrok inni. Co mogą mieć ze sobą wspólnego strona internetowa i książka? Okazuje się, że ludzie przeglądają witrynę tak jakby czytali tekst. Strona dedykowana dla kultury zachodniej powinna zawierać najważniejsze elementy w lewym górnym rogu, w miejscu gdzie użytkownik rozpocznie wędrówkę po naszej witrynie. Niezbędnym elementem każdej aplikacji i witryny jest barwa. Istnieją połączenia kolorów męczące i trudne dla oka. Należy unikać nakładania na siebie oraz bliskiego współwystępowania kolorów: niebieskiego, zielonego i czerwonego. Niecałe 10% populacji cierpi z powodu problemów z poprawnym rozpoznawaniem barw. W trakcie konstruowania aplikacji czy strony warto posiłkować się specjalnymi witrynami internetowymi, które mogą symulować to, jak spostrzegają tworzony produkt osoby z zaburzeniami widzenia kolorów.

Świadome projektowanie nastawione na użytkownika wymaga wiedzy dotyczącej procesu czytania. Dzieje się to nie poprzez płynne rejestrowanie poszczególnych liter, a w sposób kaskadowy, przypominający „skakanie” po tekście, obejmujące na raz od siedmiu do dziewięciu liter. Skupienie na pojedynczym wycinku liter zajmuje około 250 milisekund. Włączając w proces czytania widzenie peryferyjne, jesteśmy w stanie rozpoznać nawet do 15 znaków, jednak możliwość semantycznej obróbki nadal nie przekracza siedmiu liter. Ze względu na przytoczoną kaskadowość, długie wiersze zbudowane z około 100 liter są łatwiejsze i szybsze w czytaniu, gdyż zmniejszają ilość „skoków” do nowych linijek. Paradoksalnie ludzie preferują jednak krótsze wiersze zbudowane ze znaków w ilości od 45 do 72 w postaci kilku kolumn na stronę. Zachodzi więc tu dylemat, które rozwiązanie wybrać. Zaleca się stosowanie długich linijek, gdy szybkość czytania stanowi ważny czynnik, a krótsze, gdy nie ma to znaczenia. Zdania zbudowane wyłącznie z wielkich liter postrzegane są jako „krzykliwe”. Należy unikać nadużywania wyrazów zbudowanych z drukowanych znaków i wykorzystywać je tylko w przypadku nagłówków mających przyciągnąć uwagę czytelnika. Nawiązując do wyglądu czcionki, badania wskazują, że zarówno szeryfowa jak i bezszeryfowa wykazują podobny poziom pod względem czytelności. Natomiast czcionki nietypowe i zbyt udekorowane mogą spowolnić czytanie ze względu na trudniejsze rozpoznawanie wzorca danej litery (np. Bursh Script MT Italic).

Każdy designer chciałby, aby jego dzieło łatwo zapadało w pamięć użytkownikowi. Z pomocą przychodzi wiedza o tym, jak ludzie zapamiętują treści. W telegraficznym skrócie, pamięć składa się m. in. z dwóch części: pamięci długotrwałej i krótkotrwałej. Ta pierwsza zwana inaczej trwałą, zawiera całą naszą wiedzę na temat świata i wspomnienia. Jest praktycznie nieograniczona i zapisanie informacji w niej ułatwiają m. in. wielokrotne powtórzenia, odniesienia nowych informacji do wiedzy już posiadanej czy współobecność silnych bodźców emocjonalnych. Jej działanie można porównać do dysku twardego znajdującego się w komputerach. Pamięć krótkotrwała inaczej zwaną pamięcią roboczą, jest natomiast związana ze skupioną uwagą, przetwarzaniem odbieranej treści „tu i teraz”. Jest jednym z pierwszych przystanków, na których zatrzymuje się informacja w drodze do ulokowania się w pamięci długotrwałej. Używamy jej, kiedy próbujemy zapamiętać imię danej osoby lub numer telefonu. Jest podatna na wszelkie dystraktory – każdy entuzjasta czytania książek doświadczył sytuacji, kiedy po przeczytaniu kilku zdań tekstu, uświadomił sobie, że właściwie kompletnie nie wie, co właśnie przeczytał. Jego myśli udały się w podróż po krainie podejrzeń, co lub kto stoi za otrzymanym właśnie powiadomieniem telefonu. Dodatkowo, jej pojemność jest znacznie ograniczona. Aktualne wyniki badań wskazują, że w jednym momencie możemy przetwarzać maksymalnie 4 elementy. Między innymi z tego powodu dzielimy numer telefonu na grupy złożone z trzech cyfr (XXX-XXX-XX) zamiast zapamiętywać cały, dziewięciocyfrowy ciąg. Działanie pamięci roboczej można porównać do pamięci RAM komputera. Projektując zatem produkt cyfrowy, należy unikać jakichkolwiek elementów mogących rozproszyć uwagę użytkownika, jeżeli zależy nam aby treść, którą właśnie przedstawiamy została prawidłowo przetworzona i przechowana na dłużej. Należy również wystrzegać się sytuacji, w której użytkownik musi zapamiętać informacje z poprzedniej zakładki, aby zrealizować jakiś cel w innym miejscu strony czy aplikacji. Nie trzeba zasypywać go niezliczoną ilością słownej treści w trosce o jego potrzebę domknięcia poznawczego. Wszelkie dodatkowe informacje użytkownik z chęcią odnajdzie z pomocą wyszukiwarki Google. Warto spróbować wykorzystanie rysunków/ikon/obrazków pogrupowanych w czteroelementowe porcje, podpisane niewielką ilością tekstu, który wyświetli się po najechaniu na dany element myszką. Ludzie dużo łatwiej zapamiętują obrazy niż słowa.

Pozostało jeszcze wiele aspektów ludzkiego funkcjonowania, takich jak emocje, motywacja czy myślenie, o których wiedza dostarcza kolejnych wskazówek dla przyjaźniejszego projektowania produktów cyfrowych. Branża User Experience rozwija się z roku na rok i spodziewać się możemy coraz to nowych rozwiązań. Przedstawione przykłady stanowią zalążek wiedzy jaką w tej dziedzinie operują specjaliści.

           

          Autor: Marcin Kopyciok

 

Literatura:

  1. Rucha F. L., Zimbardo P.G. (1996). Psychologia i życie. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe   PWN.
  2. Maruszewski, T. (2011). Psychologia poznania. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  3. Weinschenk, S. (2011). 100 things every designer needs to know about people. Berkeley, CA: New Riders.
  4. Biznesowa wartość User Experience. Czy inwestycja w UX się opłaca. [2015-08-10] http://symetria.pl/blog/newsy/biznesowa-wartosc-user-experience-czy-inwestycja-w-ux-sie-oplaca-infografika/
  5. Meeker M, Wu L. Internet trends D11 conference. 2014. [2015-07-21]. http://www.slideshare.net/kleinerperkins/kpcb-internettrends- 2013 webcite.

Polak ma nerwicę

Zaburzenia nerwicowe to drugi, zaraz po depresji, najczęstszy problem psychologiczny, z którym zmagają się ludzie na całym świecie. W Polsce z powodu nerwicy cierpi ponad 2,5 miliona ludzi i liczba ta stale rośnie.

Podstawowym objawem diagnostycznym nerwicy jest dojmujące uczucie lęku (najsilniej odczuwany w atakach paniki i fobiach, najsłabiej w zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych).

Jeśli czujesz, że możesz cierpieć na jedno z zaburzeń nerwicowych, przyjrzyj się trzem strefom swojego funkcjonowania:

Emocje – pomyśl, czy czułeś się w wymieniony niżej sposób w ciągu ostatnich kilku miesięcy:

  • Czy towarzyszy Ci uczucie nieokreślonego niepokoju czy lęku?
  • Czy często się zamartwiasz?
  • Czy zdarzają Ci się ataki paniki?
  • Czy doświadczasz przygnębienia, zniechęcenia lub apatii?
  • Czy ostatnio częściej wpadasz w irytację?

Ciało - to druga strefa, na której należy się skupić i zarejestrować co się z nim dzieje:

  • Czy często masz podwyższone ciśnienie krwi, podniesione tętno, palpitacje serca?
  • Czy dokucza Ci uczucie duszenia się, niemożność złapania oddechu, płytki oddech lub hiperwentylacja?
  • Czy odczuwasz dotkliwy, stały ból mięśni, skurcze, drżenie rąk?
  • Czy zdarzają Ci się zawroty głowy, szum w uszach, uczucie ucisku w głowie?

Ostatni ważny obszar, któremu należy się przyjrzeć, to strefa poznawcza, czyli Twoje myśli, pamięć, koncentracja:

  • Czy dokuczają Ci natrętne, obsesyjnie powracające myśli?
  • Czy zauważasz zmiany w postrzeganiu rzeczywistości, zwłaszcza w sytuacjach podwyższonego lęku ( myśli typu: „zaraz oszaleję”, „zaraz się uduszę”)?
  • Czy miewasz zaburzenia koncentracji uwagi, nieumiejętność skupienia się, zaburzenia pamięci?

Co robić, jeśli w każdym z obszarów znalazłeś swoje objawy? Rozważ różne opcje pomocy.

Jedną ze skutecznych metod samopomocy w zaburzeniach nerwicowych jest relaksacja. Naucz się wybranej techniki relaksacji i stosuj ją codziennie (relaksacja Jacobsona lub Schultza, medytacja mindfulness czy trening kontroli oddechu to tylko kilka sprawdzonych metod). Relaksacja to metoda obniżania pobudzenia autonomicznego układu nerwowego. Skutkuje tzw. reakcją relaksacji, czyli stanem pełnego rozluźnienia organizmu, który jest dokładnym przeciwieństwem reakcji lękowej, kiedy organizm jest napięty i gotowy do walki lub ucieczki.

Warto też rozważyć skorzystanie z pomocy specjalisty. Pod opieką psychoterapeuty jesteś w stanie wyjść z zaburzeń nerwicowych, nie powodując większych szkód (bez utrwalania szkodliwych schematów myślenia i zachowania). Najskuteczniejszym nurtem psychoterapii zaburzeń nerwicowych jest podejście poznawczo-behawioralne. Ważną zaletą tej psychoterapii jest jej skupienie na rozwiązaniu problemu (celowość) i krótkoterminowość.

Zaburzenia nerwicowe mają to do siebie, że przejawiają się w wyraźnych zmianach zachowania. Powoduje to, że czasem zewnętrzni obserwatorzy szybciej zauważają zmiany w funkcjonowaniu osób cierpiących na nerwicę, niż sami chorzy.

Jeśli zobaczysz, że ktoś, kogo znasz, zaczyna robić zwyczajne rzeczy w coraz dziwniejszy sposób (np. zakupy robi tylko w towarzystwie koleżanki, je tylko łyżką, itp.) albo unika różnych sytuacji, które kiedyś były dla niego zupełnie normalne (np. nie wychodzi na spacery, unika jeżdżenia samochodem, itp.), to koniecznie porozmawiaj z tą osobą. Może da się to zachowanie racjonalnie wytłumaczyć. Jeśli natomiast tłumaczenia są nielogiczne lub rozmowa na ich temat wywołuje u zapytanej osoby silną reakcję emocjonalną (smutek, przygnębienie, wycofanie się lub odwrotnie – irytację i gniew), to można podejrzewać, że osoba ta zmaga się z jakąś formą zaburzeń nerwicowych.

Jak takiej osobie pomóc? Przede wszystkim porozmawiajcie i obiektywnie wspólnie oceńcie sytuację – jest problem czy nie. Już samo zainteresowanie i wsparcie bliskich ma działanie terapeutyczne. Ale może nie wystarczyć. Wówczas poszukajcie specjalisty.

Pamiętaj – z nerwicą można wygrać, tylko trzeba zacząć działać już dziś.

www.pokonajlek.pl/wp-content/uploads/2018/09/Polak_ma_nerwice.pdf
www.pokonajlek.pl/wp-content/uploads/2018/09/Polak_ma_nerwice.pdf

 

 

Psycholog, psychoterapeutka w nurcie poznawczo-behawioralnym. Studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a szkolenie terapeutyczne odbyła w Centrum Terapii Poznawczo-Behawioralnej w Warszawie. Mieszka i praktykuje w Warszawie. Prowadzi psychoterapię indywidualną oraz stronę internetową z bazą najnowocześniejszej wiedzy na temat zaburzeń lękowych i technikami samopomocy: www.pokonajlek. (...)


  • Opublikowane 3 Październik, 2018

Aspekty psychoterapeutyczne w sztuce

“(...) żwirową aleją 

wysadzaną bukszpanem

odchodzi zwycięzca

zastanawiając się

czy z wycia Marsjasza           

nie powstanie z czasem

nowa gałąź

sztuki - powiedzmy – konkretnej”      

            Zbigniew Herbert “Apollo i Marsjasz”

 

Zderzenie z granicą własnych możliwości może być powodem cierpienia, ale przecież perspektywa zwycięstwa nad boskim Apollinem w sztuce, którą on sam swą boskością definiował, ocierała się o absurd. Według mitu Marsjasz został ukarany za swoją pychę - obdarto go ze skóry i pozostawiono wiszącego na drzewie na pastwę losu. Jednak w interpretacji Herberta, właściwe dzieło powstało z jego rozdzierającego krzyku. Pierwiastek ludzki Marsjasza stworzył coś, czego estetyka bogów nie była w stanie uchwycić. Jednak gdyby go zapytać post factum, czy poświęcenie było tego warte, co mógłby odpowiedzieć? Czy „prawdziwa” sztuka musi zostać okupiona cierpieniem?

Używając terminologii niemieckiego filozofa Karla Jaspersa, można by powiedzieć, że Marsjasz znalazł się w sytuacji granicznej. Chcąc nie chcąc, ujawnił najgłębszy aspekt swojej osobowości poprzez śpiew, co prawdopodobnie uczyniło jego sztukę (w wersji Herbertowskiej) tak wyjątkową. Czy nie jest prawdą, że najgenialniejsze dzieła są tworzone przez jednostki, których umiejętnością jest użycie wybranego medium w sposób na tyle czysty, że wyraża odbicie ich ego i pozwala je skonfrontować z wyobraźnią tych ludzi, którzy nie znaleźli (i może nigdy nie znajdą) swojego pryzmatu umożliwiającego tak wyraźne wyeksponowanie swojego własnego ja?

Walt Whitman wydaje się być dobrym wyborem do analizy, ze swoją transcendencją doprawioną wschodnimi przyprawami, pomieszaną momentami z kotwiczącym aspektem czegoś na kształt mindfulness. Stephen John Mack pisał o transformacji ego Whitmana, uwidocznionej w poezji ukazującej zmagania z wyboistymi ścieżkami homoseksualnej relacji. Cykl wierszy „Calamus”, poświęcony miłości do innego mężczyzny (w jednej z interpretacji; drugą – rzadziej podnoszoną -  jest męskie braterstwo) jest ilustracją zmiany, która zachodzi w twórczości Whitmana. Uwalniając osobisty ładunek emocjonalny, pisarz musiał się zmierzyć ze swoją własną fikcyjną osobowością twórczą. Tworząc nową narrację, a tym samym dystansując się od jej wcześniejszej, znanej w świecie wersji, Whitman podjął ryzyko, które miało przysporzyć mu wielu cierpień. Gdy bowiem romans w końcu się skończył, poeta utracił nie tylko bliską osobę, ale także dostęp do pewnej części samego siebie.

When I heard at the close of the day how my Stephen John Mack had been received with plaudits in the capital,

still it was not a happy night for me that followed

For the one I love most lay sleeping by me under the same cover in the cool night,

In the stillness in the autumn moonbeams his face was inclined toward me,

And his arm lay lightly around my breast--And that night I was happy

("Calamus-Leaves" numer III, później "When I Heard at the Close of the Day") *

 

You bards of ages hence! when you refer to me, mind not so much my poems,

Nor speak of me that I prophesied of The States, and led them the way of their glories;

But come, I will take you down underneath this impassive exterior--I will tell you what to say of me;

Publish my word and hang up my picture as that of the tenderest lover

("Calamus-Leaves" numer VII,później "Recorders Ages Hence") *

 

Zaprezentowane utwory są jedynie ilustracją fragmentu całego procesu, który rozgrywa się na kartach twórczości poety. Aby w pełni ujrzeć go i zrozumieć, należy przeanalizować cały cykl Calamus Leaves. Jak cała twórczość Walta Whitmana, jest on bogaty w znaczenia i warstwy interpretacyjne, a prezentowany wątek stanowi tylko jedną z nich.

Tendencje pojawiające się u Whitmana można według mnie nazwać swego rodzaju autopsychoterapią. Poeta będący w rozpaczy, zaczyna kreować nową personę, którą może obdarzyć uczuciem, jednocześnie będącą podatną na jego wolę – fikcyjnego czytelnika. W ten sposób stara się odnaleźć zagubioną równowagę psychiczną – co z czasem (sądząc z kart jego późniejszych utworów) mu się udaje. Co fascynujące, zmiana pociąga za sobą nie tylko inne nastawienie do odbiorcy oraz siebie jako twórcy, ale także wymusza zmianę stylu, będącego u Whitmana w symbiozie z rodzajem ekspresji. Oprócz łatwych do zauważenia zmian nastroju wierszy, dostrzec można również reorganizację języka, który aby przetrwać i nie popaść w stagnację, omija zranioną, osobistą część doświadczenia, skupiając się na bardziej zewnętrznej formie przeżywania.

Rozpatrywałbym autoterapię jako coś właściwego świadomym twórcom. Trudno określić, czy sam Whitman potrafił zaobserwować zmiany zachodzące w jego psychice, czy też był nieświadomy reakcji obronnej, która ujawniła się w jego sztuce, pozwolę sobie jednak stwierdzić, że autor m.in. Song of Myself był jednym z tych twórców, których byłbym w stanie podejrzewać o refleksyjność potrzebną do wnikliwego rozrachunku z własnymi uczuciami.

Kolejnym przykładem na działanie związane z psychoterapią jest twórczość polskiego artysty Jacka Waltosia. Tutaj sprawa wygląda trochę inaczej – od początku widać bowiem, że motywy psychoterapeutyczne były również inspiracją do tworzenia, a nie tylko pośrednim wynikiem ekspozycji zaangażowania emocjonalnego.

W jego obrazach w oczy rzuca się fotel terapeuty, który – trochę stereotypowo – narzuca interpretację dzieła. Sam tytuł cyklu Doktor Freud bada duszę ludzką na wygnaniu w Hampstead również nie pozostawia wątpliwości co do intencji autora. To, co w mojej ocenie sprawia, że obrazy Waltosia są warte uwagi to fakt, że stanowią również studium autoterapeutyczne i analizę jego wcześniejszych doświadczeń.

Waltoś Jacek, Dr Freud bada duszę ludzką, 1988
Waltoś Jacek, Dr Freud bada duszę ludzką, 1988

Wydaje się, że pomimo wprowadzenia elementu krzesła jako próby zwiększenia dystansu w stosunku do prezentowanej treści, dzieła pozostają mocno emocjonalne i osobiste. Sam artysta w komentarzu do tekstu Janusza Krupińskiego, opisującego jego sztukę, o swoich inspiracjach wypowiada się następująco:

Interesuje mnie tylko to, co się odkłada z tej obecności człowieka poprzez ponawianie, jeden po drugim, ciągle tych samych lub podobnych gestów. Oczywiście, one są różne w wyrazie emocjonalnym, ale figura w nich tkwi. I jej obecność jest zasadnością takiego postępowania, a na pewno zasadnością ontyczną jest to, że jest w tym postępowaniu zapisana migawka z obecności.

Niezależnie czy jest się psychologiem nurtu poznawczo-behawioralnego czy artystą, trudno zanegować fakt, że schematy funkcjonowania człowieka są osią, wokół której buduje się społeczna przestrzeń kulturowa. Dzięki temu wspólnemu mianownikowi możliwe jest istnienie takiej dyscypliny jak arteterapia, nieprzypadkowo zwanej pierwotnie kulturoterapią, która pracuje na pewnych uniwersalnych wzorcach, pomagając znaleźć niezbędne do rozwiązania problemu porozumienie między terapeutą a pacjentem.

W ostatnim przypadku, chciałbym zwrócić również uwagę na inny aspekt terapeutyczny, najbardziej chyba uwydatniony w muzyce, czyli oddziaływanie relacji i zbiorowości. Niezależnie od poziomu artystycznego prezentowanego przez artystów, czy obranego nurtu tej odmiany sztuki, cechą charakterystyczną jest przeżywanie jej we wspólnocie. Oczywiście trudno jest zrównać stadionowe koncerty grupy Pearl Jam z kameralnymi występami Świetlików, ale nie można pominąć faktu, iż w obu przypadkach mamy do czynienia z zespołami posiadającymi rzeszę wiernych fanów, którzy potrafią śpiewając razem z nimi, przebrnąć przez całą setlistę koncertową niemalże na jednym wdechu. Jest dla mnie jasne, że aspekt relacji międzyludzkiej, tak ważny w terapii, ukazuje się tutaj również w zbiorowym odbieraniu muzyki koncertowej, konfrontowaniu własnych przeżyć, a także budowaniu więzi poprzez wspólne doświadczenie. Za przykład humorystycznej melancholii możliwej do zrozumienia tylko dla członków określonej grupy społecznej niech posłuży najbardziej chyba znany szerszej publiczności utwór wspomnianych Świetlików pt. Finlandia.

(...)

Nigdy nie będzie takiego lata

Nigdy papieros nie będzie tak smaczny

a wódka taka zimna i pożywna.

Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewczyn

Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek

Reprezentacja naszego kraju nigdy nie będzie miała takich wyników.

Już nigdy.

Nigdy nie będzie takich wędlin.

Takiej Coca-coli.

Takiej musztardy

I takiego mleka.

Nigdy nie będzie takiego lata

Nigdy nie będzie takiego lata.

Świetliki – Finlandia,2005

Uzewnętrznienie swoich uczuć na koncercie lub podczas spektaklu umożliwia uzyskanie efektu katharsis, o którym już w starożytności pisał Arystoteles. Jest to możliwe dzięki wspólnej platformie do ich wyrażania, czyli współdzieleniu języka, przestrzeni oraz akceptacji nadawcy i odbiorcy, czyli artysty oraz widza. Nieprzypadkowo wiele osób w trudnej sytuacji psychicznej szuka ukojenia w sztuce, kanalizując swoje myśli i dając im ujście poprzez wejście w jedną z powyższych ról.

Przykładów na wzajemne przenikanie się motywów psychoterapeutycznych i sztuki jest bardzo dużo. Rozbierając proces terapeutyczny na czynniki pierwsze, prawdopodobnie okazałoby się niemożliwym znaleźć artystę, który nie korzysta z jakiegoś jego aspektu. Z tego powodu starałem się znaleźć najbardziej różniące się od siebie przykłady owych działań. Humanistyczne podejście w sztuce i psychologii opiera się na tym, co łączy ze sobą ludzi. Czy można więc powiedzieć, że o ile artyści zajmują się łączeniem pierwiastków w niespotykane wcześniej konstelacje, psychologowie redukują je do pierwotnej postaci? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, zasadnym wydaje się stwierdzenie, że obie dziedziny mają sobie wiele do zaoferowania, a fascynującą jest dla mnie myśl, jak dużo do odkrycia pozostało na przestrzeni tej syntezy.

 

* Nie mogąc znaleźć poprawnego tłumaczenia, zdecydowałem się pozostawić utwory w oryginalnej wersji.

Autor: Krystian Zdynowski

Bibliografia:

  1. Pod redakcją: Dembińska B. LEKSYKON lektur szkolnych / - Wrocław : Wydawnictwo Europa, 2005. - S. 124-133 : Zbigniew Herbert : [Ogólna charakterystyka twórczości. Analiza wybranych wierszy: Apollo i Marsjasz, Dlaczego klasycy?, Mona Liza, Tren Fortynbrasa, Przesłanie Pana Cogito, Brewiarz]
  2. Jacobi, J, Psychologia C.G. Junga, tłum. S. Łypacewicz, Warszawa, IW PAX, 1968
  3. Bilikiewicz A., Pużyński S., Wciórka J.,Rybakowski J.: Psychiatria. T. 3. Wrocław: Urban & Parner, 2003, s. 287
  4. Whitman, Walt. Leaves of Grass. 1855. The Walt Whitman Archive. Gen. ed. Ed Folsom and Kenneth M. Price. Accessed 26 May 2015. <http://www.whitmanarchive.org>
    Calamus-Leaves numer III, później When I Heard at the Close of the Day)
    Calamus-Leaves numer VII, później Recorders Ages Hence)
  5. Stefania Krzysztofowicz-Kozakowska, Barbara Małkiewicz. Nowoczesne malarstwo polskie. Cz. 3, Malarstwo polskie po 1945 roku. Kraków: Muzeum Narodowe w Krakowie. 2004. s. 436.
  6. Świetliki, album: Las putas melancólicas, utwór; Finlandia, Universal Music Polska, 2005

 


  • Opublikowane 26 Wrzesień, 2018

12 gniewnych ludzi – co się dzieje za zamkniętymi drzwiami?

Przed przeczytaniem artykułu należy zobaczyć film ,,12 Angry Men” (1957) w reżyserii Sidney Lumet.

Film ,,12 gniewnych ludzi” przedstawia bardzo wiele zjawisk psychologicznych m.in. wpływu jednostki na grupę, konformizmu, przywództwa w grupie, komunikacji w grupie, a także tego jaki wpływ na nasze decyzje mają nasze osobiste przeżycia i uprzedzenia. Pojawia się również zjawisko polaryzacji grupowej oraz deindywidualizacji (Myers, 2003). Deindywidualizację możemy zaobserwować w sytuacji posługiwania się przez ławników swoimi numerami, a nie imionami. Wraz z rozwojem fabuły widzimy także coraz większe emocje, które towarzyszą ławnikom. Myślę, że w zależności od tego, kto jest odbiorcą filmu, jest w stanie zauważyć i zwrócić uwagę na jeszcze inne jego aspekty. Chciałabym przybliżyć, jakie zjawiska psychologiczne występowały w zamkniętym pomieszczeniu, gdzie obradowali ławnicy.

Opis filmu

Film przedstawia obrady 12 ławników, którzy mają zdecydować o winie lub niewinności młodego chłopaka oskarżonego o morderstwo swojego ojca. Na początku filmu sędzia przysięgły numer 8 wyłamuje się z jednomyślności grupy, która głosuje za uznaniem winy oskarżonego i uważa, że ławnicy powinni porozmawiać o tym, czego w czasie procesu dowiedzieli się na temat sprawy. Wraz z rozwojem akcji w filmie widzimy coraz większe wątpliwości ławy przysięgłych, co do winy oskarżonego i jednocześnie coraz większe rozemocjonowanie, a także stopniowe ujawnianie wewnętrznych postaw, doświadczeń życiowych, które kierują ławnikami i ich osądem. Film w ujęciu artystycznym jest dziełem, powstał w zaledwie 19 dni, a jego akcja toczy się głównie w jednym zamkniętym pomieszczeniu. Reżyser na początku filmu używał szerokokątnego obiektywu, przez co ujęcia sprawiają wrażenie bardziej przestrzennych, zwiększają dystans pomiędzy przedmiotami i optycznie powiększają pomieszczenia. W końcowej fazie kręcenia scen używał on dłuższych obiektywów, co znowu zmniejszało dystans[1]. Sam Lumet mówił, że ,,miało to stworzyć klaustrofobiczną atmosferę, jaka musiała panować w niewielkim pomieszczeniu, w którym odbywały się gorące obrady ławy przysięgłych.”[2] Według mnie skracanie odległości pomiędzy ławnikami, a także jakby coraz bardziej pomniejszające się pomieszczenie świetnie współgrało z tym, co działo się w filmie. Ławnicy zaczynają być coraz bardziej nerwowi, podczas dyskusji coraz więcej zdradzają na temat siebie, coraz bardziej obdzierają się ze ‘społecznych konwenansów’, dochodzi do przepychanek słownych i wzajemnych oskarżeń. Mówiąc kolokwialnie, atmosfera się zagęszcza, dosłownie i metaforycznie.

Film dostał 3 nominacje do Oskara (Najlepszy film Henry Fonda, Najlepszy reżyser Sidney Lumet, Najlepszy scenariusz adaptowany Reginald Rose), a także 4 nominacje do Złotego Globu (Najlepszy dramat, Najlepszy aktor w dramacie Henry Fonda, Najlepszy aktor drugoplanowy Lee J. Cobb, Najlepszy reżyser Sidney Lumet). Zdobył 12 nagród m.in. nagrodę BAFTA, 2 nagrody podczas Berlinale: Nagroda specjalna i Złoty Niedźwiedź[3].    

Psychologiczna analiza filmu

W pierwszych ujęciach filmu reżyser skupia się na przedstawieniu budynku sądu. Kadry są bardzo ciasne, perspektywa kręcenia od dołu i góry powoduje, że mamy wrażenie, że budynek jest potężny i masywny. Ludzie, którzy pojawiają się w jego murach sprawiają wrażenie bardzo małych, co może symbolizować tutaj bezbronność człowieka. Natomiast wywołane wrażenie ogromności instytucji sądu powoduje, że czujemy wobec niego postrach i szacunek, sprawia wrażenie miejsca doniosłego i ważnego. Człowiek w obliczu takiej instytucji musi zdać się na jej łaskę.

Przed rozpoczęciem wstępnego głosowania ławnicy rozmawiają ze sobą o procesie. Dzielą się swoimi przemyśleniami i wrażeniami. Konformizm ,,można zdefiniować jako zmianę zachowania lub opinii danej osoby spowodowaną rzeczywistym lub wyobrażonym naciskiem ze strony jakiejś osoby lub grupy ludzi” (Aronson, 2006, s. 27). Jeden z przejawów konformizmu, widzimy już na początku filmu. Ławnicy, którzy po raz pierwszy spełniają się w tej roli mogą sugerować się zdaniem osób, które robią to kolejny raz. Może to być przykładem informacyjnego wpływu społecznego (Aronson, 1997). Bycie ławnikiem nie jest codzienną sytuacją - osoby, które robią to po raz pierwszy, mają prawo czuć się niepewnie. Mogą czuć, że ich wiedza nie jest wystarczająco duża, przez co mogą się posiłkować zdaniem innych, bardziej doświadczonych osób, których zachowanie jest dla nich źródłem informacji. Aronson (1997) pisze, że ludzie podporządkowują się informacyjnemu wpływowi społecznemu najczęściej gdy: sytuacja jest niejasna, sytuacja jest kryzysowa oraz kiedy inni ludzie są ekspertami. W przypadku nowych ławników mamy do czynienia z sytuacją pierwszą oraz trzecią.

Przykład normatywnego wpływu społecznego możemy zauważyć, gdy ławnicy rozpoczynają głosowanie. Bardzo istotną kwestią jest to, że głosowanie było jawne. Wszyscy mogli obserwować, kto podnosi rękę do góry, głosując za ‘winny’, co mogło wpłynąć na podjęcie własnej decyzji. Najsilniejszy wpływ normatywny jest wtedy, gdy grupa jest jednomyślna (Aronson, 1997). Widzimy, że ławnicy nie głosują ‘na raz’. Niektórzy czekają z podniesieniem ręki, obserwując zachowanie innych osób. Trzeba pamiętać o tym, że pogoda nie była sprzyjająca, warunki w których pracowali ławnicy nie były komfortowe, co wpływało na chęć wcześniejszego wydostania się z zamkniętego pomieszczenia. Wcześniej ławnicy dyskutowali między sobą na temat swojej pewności co do winy oskarżonego, a ławnik nr 7 poinformował wszystkich, że śpieszy się na mecz baseballowy, co również mogło wpłynąć na decyzję innych osób. Normatywny wpływ społeczny (Strelau, 2008) polega na naśladowaniu działania innych ludzi, by upodobnić się do nich, zyskać ich akceptację i sympatię. Głosowanie zgodnie z wolą większości wpłynęłoby pozytywnie na samopoczucie ławników. Sytuacja głosowania może również ilustrować publiczny konformizm (Aronson, 1997). Być może, niektórzy członkowie grupy tak naprawdę nie byli przekonani o winie oskarżonego, ale głosowali tak ponieważ chcieli dostosować się do reszty grupy i np. nie zostać posądzonymi o bycie głupimi czy niekompetentnymi. W przypadku, kiedy większość głosuje za czymś, ciężko jest się przeciwstawić czy też zaufać swoim przeczuciom. Eksperyment Ascha polegający na porównywaniu długości linii ilustruje wpływ normatywnego wpływu społecznego, gdzie ludzie nawet kiedy wiedzieli, że wybierają błędną odpowiedź, wybierali tak jak grupa. Konformizm może pojawiać się także dlatego, że nie chcemy doświadczyć dezaprobaty społecznej, nawet od obcych osób (Aronson, 1997).

Podczas dyskusji coraz częściej wybrzmiewały osobiste przeżycia, postawy i nastawienie wobec oskarżonego np. ,, A czego tu oczekiwać, jak się ma z kimś takim do czynienia?”, ,,Temu dzieciakowi nie można wierzyć, ludzie urodzeni w slumsach to kłamcy”.

W trakcie rozwoju filmu dowiadujemy się coraz więcej o ławnikach. Ich wcześniejsze doświadczenia życiowe mają wpływ na ich podejście do procesu. Determinują to w jaki sposób patrzą na oskarżonego i na to za jakim wyrokiem głosują. Ławnik nr 8 mówi, że ,,uprzedzenia przysłaniają prawdę”. Uprzedzenia to ,,nieuzasadniona, negatywna postawa wobec jakiejś grupy i jej członków.” Uprzedzenie jest postawą (Myers, 2003, s. 436). Osądzamy osobę tylko na podstawie jej przynależności o grupy, co powoduje, że jesteśmy tendencyjni względem niej. Stereotypy natomiast to ,,przekonanie na temat cech osobowych ludzi należących do jakiejś grupy”, polegają na generalizacji (Myers, 2003, s. 436). Ławnicy, którzy byli uprzedzeni względem oskarżonego, dokonywali krzywdzących dla niego ocen. Nie oceniali jedynie faktów i informacji zdobytych w trakcie procesu, a skupiali się na tym, gdzie oskarżony żył czy jakiej był rasy. Między innymi wygłaszanie dyskryminujących i oceniających opinii sprawiło, że ławnik nr 5 poczuł się urażony ponieważ, sam pochodził ze slumsów. Brak szacunku wobec starszego ławnika nr 9 spowodował, że inny ławnik stanął w jego obronie. Można więc wysunąć wniosek, że tego typu komentarze powoli doprowadzały do rozłamu w obrębie grupy. Być może ich skrajność i ciągłość powtarzania, mimo nowych informacji, czyniła ich nadawców niewiarygodnymi. Komentarze ławnika numer 8 nie były ekstremalne, nikogo nie krytykował, nie oceniał. Zachowywał spokój, każdego wysłuchiwał z szacunkiem, interesował się faktami, nie kierował się wewnętrznymi przekonaniami.

Komunikacja w grupie nie przebiegała łagodnie. Im dłużej trwa film, tym więcej można odnaleźć agresji słownej i momentów uniesień ławników. Moim zdaniem ławnicy numer 3, 7 oraz 10 są największymi „krzykaczami” w grupie. Są to osoby, które najgłośniej przeciwstawiają się opinii innych, nie pozwalają dojść do słowa. Zamiast używać racjonalnych argumentów powołują się na stereotypy i uprzedzenia np. ,,wiadomo, że osoby takie jak on kłamią”, ,,wcale nie muszą mieć żadnego powodu, żeby kogoś zabić. Tylko się upijają ,to same pijaki…”. Kiedy ktoś inny się nie zgadza, zostaje obrażony, a jego osoba umniejszona np. ,,Może koleś przekonałeś te baby, ale mnie nie przekonasz’’. Prowokują inne osoby, a jednocześnie sami dają się łatwo sprowokować i ponieść emocjom. Wydaje mi się, że przez to zaczynają także tracić swoją pozycję. Ciężko brać na poważnie kogoś, kto nie potrafi spokojnie wyrazić swojej opinii, kto musi uciekać się do potyczek słownych i agresji werbalnej, by postawić na swoim. Podczas obrad wielokrotnie padają zdania takie jak: ,,daj pan spokój”, „Ten facet próbuje nam wmówić jakieś niedorzeczności”. Na postrzeganie komunikatów ma wpływ wiarygodność jego nadawcy (Myers, 2003). W przypadku ławników 3, 7, 10 zaczęła ona maleć, ponieważ unosili się, nie mieli nic konstruktywnego do powiedzenia. Natomiast ławnik nr 8 cały czas posługiwał się racjonalnymi argumentami, potrafił spokojnie dyskutować o różnych sprzecznościach i możliwościach. Zaufanie tracił ławnik nr 3 również dlatego, że wielokrotnie ławnicy poruszyli temat jakoby jego słowa i decyzje wynikały z zemsty i osobistych pobudek. Natomiast większe zaufanie wzbudzają osoby, które wygłaszają poglądy niezgodne z ich prywatnym interesem (Myers, 2003). Sędzia przysięgły nr 7 chciał jak najszybciej skończyć obrady, by móc iść na mecz. W przypadku ławnika numer 8 kierowała nim chęć dowiedzenia się prawdy, która w żaden sposób nie przyniosłaby mu osobistych korzyści.

Nadawca powinien być kompetentny i wiarygodny, by ludzie byli pod jego wpływem (Aronson, 1997). Swoje kompetencje ławnik nr 8 udowodnił, zdobywając identyczny nóż, który był jednym z dowodów, czy powołując się na makietę mieszkania świadka. Jeśli chcemy przekonać innych do swojego zdania, warto prezentować zarówno argumenty za jak i przeciw naszemu stanowisku, dzięki temu przedstawiamy się jako osoba bezstronna (Aronson, 1997). Ławnik nr 8, który jako jedyny zagłosował na ‘niewinny’ wcale nie był pewny tego stanowiska. Gdybał, zastanawiał się, uwzględniał wszystkie informacje, nie wymuszał swojego zdania na innych. Posługiwał się centralną strategią perswazji (Myers, 2003), przekonując innych, zainteresowanych problemem, logicznymi, uporządkowanymi argumentami. Jego wywody opierały się na analizie i oparciu o dowody. ,,Mniejszość oddziałuje natomiast poprzez skłonienie ludzi do głębszego przemyślenia kwestii, wobec których mają zająć stanowisko” (Burnstein i Kitayama, 1898; Mackie, 1987 za: Myers, 2003).

Tak jak wspominałam, komunikacja w grupie nie przebiegała spokojnie. Widz miał wiele okazji, by ujrzeć agresywne zachowania ławników. Wg Myers (2003) agresja może być odpowiedzią na frustrację. Kiedy nasi ławnicy, w szczególności 3, 7, 10 słuchali sprzecznych z ich poglądem informacji, nie rozumieli punktu widzenia innych osób, obrady coraz bardziej się przeciągały w efekcie czego coraz bardziej narastała frustracja. Frustracja uniemożliwia nam osiągnięcie celu, a celem tychże ławników było doprowadzenie do końca obrad z wynikiem ‘winny’.

Poruszyłam już kilka kwestii dzięki, którym ławnik numer 8 potrafił przekonać pozostałych ławników co do swoich racji. Warto jednak wspomnieć jeszcze, że osoby, które występują jako mniejszość, mają szansę pobudzić pozostałe osoby do twórczego myślenia (Mucchi-Faina i inni, 1991; Peterson i Nemeth, w druku, za: Myers, 2003). Kiedy inni ławnicy mieli przekonać ławnika nr 8 do winy oskarżonego, zaczęli zastanawiać się nad pobudkami, które ich do tego przekonały. Dyskusja, która powstała, konfrontowanie się z różnymi poglądami spowodowała, że ławnicy zauważyli, że na sytuację można spojrzeć z zupełnie innej perspektywy i sprawa nie jest tak oczywista, jasna i pewna jak wydawało im się to na początku. Co więcej, kiedy ktoś ma odwagę, by podać w wątpliwość rację większości, może spowodować to, że inne osoby również poczują się bardziej swobodnie i będą chętne do ujawnienia swoich wątpliwości (Myers, 2003). Gdy mniejszość jest konsekwentna i spójna w wyrażaniu swojego zdania, większość zaczyna się zastanawiać nad argumentami mniejszości, a swoje zdanie zaczyna z nimi konfrontować, co ostatecznie doprowadzić może do zmiany postaw i opinii większości (Strelau, 2008).

Myers (2003) przytacza trzy sposoby zwiększenia skuteczności argumentacji mniejszości: pozostanie jednomyślnym; pozostanie konsekwentnym w swym oporze; pewność siebie. Gdy uda się dokonać pierwszego wyłomu w grupie, szanse na sukces rosną. Ławnik nr 9 okazał wsparcie ławnikowi nr 8, zwiększył jego szanse i siłę przebicia, również głosując za ‘niewinny’. Zostało stwierdzone, że większe szanse przekonania do swojego zdania ma mniejszość, która głosuje za uniewinnieniem, a nie uznanym winnym oskarżonego (Tindale i inni, 1900 za: Myers, 2003).

Okazuje się też, że opinia osób, które pozostają w mniejszości powoduje, że ludzie dokładniej przyglądają się sprawie i szukają rozwiązań, które w przypadku jednomyślności byłyby niezauważone. To, co myśli mniejszość, pobudza do myślenia dywergencyjnego (Nemeth, Goncalo, 2007). Co również mogło działać na korzyść.

Przywódcą grupy był ławnik nr 1, który pełnił rolę przewodniczącego. Proponował, by usiąść według przydzielonych numerów, zarządzał przebiegiem obrad, starał się zapanować nad porządkiem rozmów. Podczas tejże próby opanowania obrad został obrażony przez ławnika nr 10 słowami ,,przestań smarkaczu”, zareagował propozycją zamienienia się miejscem ‘przywódcy’ grupy, a ostatecznie usiadł obrażony, mówiąc, że nie interesuje go to, co teraz ławnicy będą robić. Jego reakcja była bardzo emocjonalna, usiadł bokiem względem ławników, nie patrzał na nich i zaczął obgryzać paznokcie niczym zdenerwowane dziecko. Ławnicy zwracali się do niego per ‘’panie przewodniczący”, zgłaszali nieodpowiednie zachowania innych ławników ,, To chyba nieodpowiedni moment na żarty?’’. Z jednej strony to, że inni ławnicy zwracają się do nr 1 z różnymi tego typu sprawami w oczekiwaniu zapanowania nad grupą, wskazuje, że sami postrzegają go jako przywódcę, natomiast on niekoniecznie odnajduje się w tej roli. Zdarza mu się być stanowczym, np. gdy zarządza kolejne głosowanie, przerywa ławnikowi nr 10 i każe mu usiąść. Jednakże, oglądając obrady sędziów przysięgłych, mam wrażenie, że jest on tłem, próbuje pilnować jakiegoś porządku. Jest postacią bardziej neutralną i bezbarwną, która wypełnia przestrzeń pomiędzy innymi bardziej ‘żywiołowymi’ ławnikami. Ławnik nr 3 zachowuje się jak przywódca. Najbardziej broni zdania, że oskarżony jest winny i komentuje wypowiedzi innych osób. Stawia się wyżej jako bardziej kompetentnego niż inni. Nie ma także problemu z obrażaniem osób starszych. Jest nieformalnym liderem grupy osób, która głosuje za uznaniem oskarżonego winnym. Jest dyrektywny, nie chce analizować dowodów i informacji, zniechęca członków do wyrażania odmiennego zdania. Od początku zdecydowanie wyraża swoje zdanie. Ma gotowe rozwiązanie sytuacji i nie podoba mu się, gdy ktoś chce się temu przeciwstawić. Grupa, mając takiego lidera, powinna być mniej chętna do rozważenia innych rozwiązań czy informacji (Nemeth, Goncalo, 2007 ). Trzeba mieć jednak na uwadze, że tak jak już wspomniałam, wiarygodność tego lidera cały czas spadała.

Myślenie grupowe polega na zachowaniu wewnętrznej zgody, kosztem pominięcia niewygodnych informacji i ignorowania odmiennych poglądów (Myers, 2003). Grupa zmusza jednostki do ujednolicenia funkcjonowania m.in. poprzez nacisk na konformizm. Kiedy pojawia się osoba w grupie, która wyraża wątpliwości co do aprobowanego przez większość zdania, staje się czarną owcą i jest wykluczana z grupy. ,,Myślenie grupowe prowadzi do podejmowania błędnych decyzji i kryzysów, gdyż umożliwia grupie widzenie i słyszenie tylko tego, co chce. Informacje niezgodne z poglądami grupy są ignorowane, zwłaszcza jeśli pochodzą z zewnątrz’’[4]. W przypadku ,,12 gniewnych ludzi” można zaobserwować, że grupa niechętnie przystaje na nowe interpretacje informacji, dyskutowanie na temat sprawy uważa za stratę czasu, ponieważ wszystko zostało już powiedziane w trakcie procesu i wszystko jest oczywiste. Ławnik nr 8 spotyka się z negatywnymi komentarzami pod swoim adresem, można powiedzieć, że jest wykluczony z grupy i stoi sam przeciwko całej reszcie. Dla grupy wygodniej jest nie rozmawiać o procesie i wrócić wcześniej do domu, nie poświęcając na to więcej czasu.

Podczas obrad ławników dwukrotnie zostają unieważnione zeznania świadków. Pierwszym świadkiem był starszy mężczyzna, który miał widzieć zbiegającego po schodach oskarżonego. Okazało się, że nie mógł tego dokonać ze względu na zbyt dużą odległość, którą miał do przebycia oraz problemy z nogą. Kolejnym świadkiem była kobieta, która widziała oskarżonego, który zadawał cios swojemu ojcu. Okazało się, że bardzo prawdopodobnym jest, że nosiła ona okulary, co zostało zauważone przez ławnika nr 9. Zwrócił on uwagę na ślad pozostawiony po okularach i geście rozmasowywania nosa innego ławnika. Wcześniej kilkakrotnie ławnicy mówili o tym, że świadkowie nie mogą się mylić. Zeznawali pod przysięgą i nie mieliby celu w tym, by kłamać. W tym momencie kolejny z dowodów został podważony, kobieta prawdopodobnie w celu upiększenia się nie założyła okularów do sądu, a w nocy, kiedy morderstwo miało miejsce, nie miała ich założonych – nr 4 powiedział ,,Nikt nie śpi w okularach.” Okazuje się, że nawet jeśli zeznania naocznego świadka są niewiarygodne, sprawiają one, że częściej procesy kończą się wyrokiem skazującym (Myers, 2003). Ławnicy kurczowo trzymali się zeznań świadków, mimo nowych interpretacji bardzo niechętnie zmieniali swoje zdanie i zgadzali się z innym punktem widzenia. Oczywiście wszystkie argumenty koniec końców przekonały najbardziej zatwardziałych ławników, do tego, że nie można jednoznacznie uznać oskarżonego za winnego.

Na samym początku filmu jeden z ławników wspomina, że jest to najcieplejszy dzień lata. Ławnicy rozbierają marynarki, wyciągają chusteczki by otrzeć pot z czoła, przemywają twarz zimną wodą, by się ochłodzić. Psychologia społeczna mówi o zjawisku ciepłego, upalnego lata. Istnieje zależność pomiędzy temperaturą a nastrojem ludzi. W badaniach okazywało się, że osoby przebywające w pomieszczeniach, gdzie była podwyższona temperatura, byli bardziej agresywni, przedstawiali negatywny stosunek wobec innych osób. Wraz ze wzrostem temperatury częściej dochodzi do aktów przemocy czy rozruchów ulicznych (Aronson, 1997).

Ławnicy, którzy musieli pracować w niesprzyjających warunkach – było duszno, nie działał wentylator – mogli być bardziej zdenerwowani i reagować większą brutalnością, niż gdyby pracowali w bardziej dogodnym otoczeniu.

Podsumowanie

Film dobrze ilustruje, jak wiele potrafi zmienić jedna osoba, czy w jaki sposób nasza przeszłość determinuje teraźniejszość. W filmie było to widać po tym, jak przysięgły nr 3 cały czas kwestionował oskarżonego, a później okazało się, ze sam ma problemy ze swoim synem. Ilustruje również jak nasza subiektywność w pewnych kwestiach ma ogromne znaczenie i dlatego ważna jest samoświadomość i otwartość na zdanie innych. Na podstawie sytuacji przedstawionej w filmie można zastanowić się nad kwestią doboru ławy przysięgłych oraz ich obiektywności lub skupić się na szerszym obrazie tego, w jaki sposób nasza przeszłość determinuje nasze decyzje. ,,12 gniewnych ludzi” pokazuje, że nie warto iść z nurtem, podążać za innymi tylko dlatego, że tak jest łatwiej. Kiedy mamy wątpliwości warto o nich mówić, nawet jeśli oznacza to sprzeciwienie się większości. Moim zdaniem film mówi także o tym, że warto sobie zaufać. Przysięgły nr 8 nie powiedział, że uważa oskarżonego za niewinnego, ale nie powiedział że uważa go za winnego, nie był tak pewny jak 11 pozostałych ławników i chciał poświęcić czas na to, by poznać sprawę jak najlepiej. Jeśliby go nie było pośród zebranych, los młodego chłopaka byłby przesądzony. Film ukazuje także z jaką odpowiedzialnością wiążą się nasze decyzje, jak niesprawiedliwy potrafi być wymiar sprawiedliwości. Świetnie obrazuje omawiany wcześniej konformizm i sposób komunikacji w grupie, dzięki ujawnianiu pewnych mechanizmów działania grupy osoby, które zobaczą ten film, będą mogły w przyszłości lepiej sobie poradzić w sytuacjach, w których będą musiały bronić swojego zdania w grupie lub po prostu przeciwstawiać się zdaniu większości. Można wykorzystać film, by opowiedzieć o sposobach na radzenie sobie z normatywnym i informacyjnym wpływem społecznym i konformizmem.

Przebywanie z ławnikami w zamkniętym pomieszczeniu sprawia wrażenie jakbyśmy byli ławnikiem numer 13. Film angażuje widza, sprawia, że zaczynamy się identyfikować z ławnikami, kibicować im. Sami zaczynamy zastanawiać się nad tym, jakbyśmy postąpili. Myślę, że bardzo wartościowe jest to, że poznajemy tak wiele różnych ludzi i charakterów. Muszą w jakiś sposób połączyć siły, by dojść do wspólnego porozumienia. Jesteśmy też świadkami zmagania się ze swoją przeszłością, z walką z uprzedzeniami, która przysłania osąd ławników.

Autor: Marta Staszik

Bibliografia:

  1. Aronson, E., Wilson, T.D, Akert, R.M. (1997). Psychologia społeczna, serce i umysł. Poznań: Zysk i S-ka.
  2. Aronson E. (2006). Człowiek istota społeczna. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  3. Myers, D.G. (2003). Psychologia społeczna. Poznań: Zysk i S-ka.
  4. Doliński, D., Strelau, J. (red.). (2008). Psychologia podręcznik akademicki. Tom 2. Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  5. Nemeth C.J., Goncalo J.A., (2007). Wywieranie wpływu I perswazja w małych grupach. W:  Brock T.C., Green M.C. (red.), Perswazja. Perspektywa psychologiczna (s. 219-250). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytety Jagiellońskiego.

 


[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwunastu_gniewnych_ludzi

[2] http://www.szkolnictwo.pl/szukaj,Dwunastu_gniewnych_ludziS

[3] http://www.filmweb.pl/film/Dwunastu+gniewnych+ludzi-1957-30701/awards

[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_grupowego_my%C5%9Blenia

 


Terapia w rzeczywistości wirtualnej? O przyszłości w działaniach psychologicznych

Wyobraź sobie następującą sytuację:

Po ciężkich przeżyciach cierpisz na zespół stresu pourazowego (PTSD). Twoi najbliżsi zaczynają się o ciebie martwić, więc udajesz się po poradę/diagnozę do psychologa i decydujesz się na terapię. Co tydzień „leżysz na kozetce” i z pomocą specjalisty oraz wykorzystaniem np. technik przedłużonej ekspozycji działasz w celu polepszenia jakości swojego życia.

A teraz trochę inny scenariusz:

Psychoterapeuta zapoznaje się ze wstępną obserwacją twoich najbliższych i potwierdza przypuszczenia, więc zaleca cotygodniowe sesje z wykorzystaniem aparatury, która na bieżąco monitoruje twoje reakcje fizjologiczne i emocjonalne. Pod nadzorem specjalisty uczysz się kontroli nad tymi reakcjami w środowisku stworzonym w wirtualnej rzeczywistości z odwzorowaniem wizualnym i akustycznym - a nawet z użyciem zapachu, temperatury czy wiatru.

Brzmi nieprawdopodobnie? Problem polega na tym, że jest to teraźniejszość.

Według prawa nagłówków Betteridge’a na każde pytanie w nagłówku prasowym można odpowiedzieć „nie”. Podobnie jest w tym przypadku, choć sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, niż mogłoby się to wydawać.

Założenia –warunkowanie klasyczne, przedłużona ekspozycja

Żeby móc lepiej zrozumieć, skąd wziął się pomysł na zastosowanie nowych technologii w terapii, powinniśmy zacząć od tego, jak wyglądają podstawowe działania terapeutyczne i na jakich założeniach bazują.

W przypadku sytuacji opisanej powyżej (PTSD), jak i przy zaburzeniach lękowych, podstawowym działaniem terapeutycznym jest wykorzystanie terapii behawioralnej (poznawczo-behawioralnej) i technik związanych z ekspozycją, gdzie podstawowym założeniem są zasady warunkowania.

Ekspozycja to technika polegająca na długotrwałym „wystawieniu” na bodziec wywołujący lęk i może przebiegać na dwa sposoby:

  • pierwszy sposób polega na wspominaniu traumy i odtwarzaniu sytuacji traumatycznej w wyobraźni (ekspozycja wyobrażeniowa)
  • drugi sposób zakłada systematyczną desensytyzację dzięki stopniowemu, realnemu wystawieniu na bodziec odbierany jako zagrażający

Zgodnie z zasadami warunkowania klasycznego po pewnym czasie dochodzi do habituacji, czyli wygaszenia reakcji lękowej (Popiel, 2009).

W przełożeniu na wirtualną rzeczywistość

W przypadku technik terapeutycznych opartych o wirtualną rzeczywistość bazujemy na tych samych metodach, jednak środowisko jest czymś pomiędzy środowiskiem rzeczywistym a wyobrażonym. Odbierane bodźce wzrokowe i słuchowe (one najczęściej powodują reakcję lękową) są bardzo podobne do rzeczywistych. Póki co technologia nie pozwala nam na idealne, wizualne odwzorowanie rzeczywistości (wymagana jest do tego ogromna moc obliczeniowa), jednak jest to więcej niż środowisko wyobrażone – działają na nas „rzeczywiste” bodźce wzrokowe i słuchowe, przy czym zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to świat rzeczywisty.

Warto wspomnieć o postępującym rozwoju tych technologii, który może przyczynić się do zwiększenia efektywności technik terapeutycznych. Jesteśmy w stanie nie tylko tworzyć bardziej złożone i lepiej oddające rzeczywistość symulacje komputerowe, lecz również oddziaływać na zmysły takie jak węch czy dotyk.

Fred Galstaun – założyciel firmy Sensiks, która zajmuje się tworzeniem kabin rozszerzających doświadczenia VR o symulację m.in. wiatru, zapachu – twierdzi, że im bardziej uda nam się oddziaływać na zmysły w trakcie terapii VR, tym bardziej będzie ona skuteczna. [i]

Po co korzystać z wirtualnej rzeczywistości skoro są terapeuci?

Wirtualna rzeczywistość może być metodą szczególnie przydatną w sytuacji, gdy nie mamy możliwości wystawienia kogoś na środowisko rzeczywiste, lub jest to niebezpieczne.

Ośrodek Institute for Creative Technologies działający przy University of Southern California prowadzi wiele projektów ukierunkowanych na łączenie pomocy psychologicznej z nowoczesnymi rozwiązaniami w zakresie informatyki. W jednym z ich projektów „Bravemind” wykorzystywane są techniki terapeutyczne w oparciu o wirtualną rzeczywistość.[ii] W bezpiecznym (a co najważniejsze - kontrolowanym przez specjalistę) środowisku przedstawia się elementy wizualne i dźwiękowe związane z poprzednimi doświadczeniami, które przyczyniły się do rozwinięcia PTSD.[iii] Bardzo często jest to środowisko, którego normalnie nie jesteśmy w stanie dokładnie odtworzyć – związane z m.in. wojną, kataklizmami.

Innym problemem jest obawa przed stygmatyzacją, która może spotkać osoby znajdujące się w potrzebie. Jedną z najlepiej przebadanych pod tym kątem grup jest grupa weteranów wojennych. Ze względu na wyjątkowo ciężkie warunki służby – są oni szczególnie narażeni na wystąpienie zaburzeń takich jak PTSD (Pietrzak, Johnson, Goldstein, Malley, Southwick, 2009). Rząd Stanów Zjednoczonych, zdając sobie sprawę z tego problemu, stosuje symulacje VR na szeroką skalę, gdyż można je włączyć do standardowego treningu wojskowego.

Co więcej – wirtualna rzeczywistość daje nam możliwość bezpośredniego kontrolowania środowiska. W zależności od reakcji emocjonalnej pacjenta możemy podawać odpowiednie bodźce w takiej dawce, żeby terapia była możliwie najskuteczniejsza.

Może w takim razie całkowicie zrezygnujemy z opieki terapeuty na rzecz technologii VR?

Oczywiście nie jesteśmy w stanie samodzielnie kontrolować środowiska, jednocześnie w nim przebywając - wiedza dotycząca prowadzenia terapii jest w tym przypadku konieczna. Co więcej - może dojść do sytuacji, których nawet najbardziej zaawansowany algorytm nie jest w stanie przewidzieć.

Skuteczność

Istnieje kilka obszarów, gdzie terapia z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości jest przebadana wyjątkowo dobrze – są to m.in. fobie społeczne i fobie specyficzne (np. arachnofobia).

Fobia społeczna to zaburzenie lękowe, które polega na odczuwaniu lęku wobec kontaktów z innymi ludźmi. Dotyka ona nawet 7-9% populacji ogólnej. (Rabe-Jabłońska, 2002)

W przypadku symulacji używanych do terapii fobii społecznych często odwzorowuje się sytuacje takie jak przemawianie do ludzi, lub ocenianie przez nauczyciela w klasie pełnej uczniów. Zazwyczaj terapeuta ma wtedy możliwość modyfikowania sytuacji przez zmianę elementów – np. reakcji publiczności w trakcie wystąpienia.

Z przeprowadzonego w 2013r. badania wynika, że działania terapeutyczne oparte o wirtualną rzeczywistość dają podobne wyniki co standardowe metody – zwłaszcza w sytuacjach związanych z wystąpieniami publicznymi. Ciekawe jest to, że więcej osób porzuciło klasyczną terapię (35,9%) niż terapię VR (16,7%) – jednak nie była to różnica istotna statystycznie (Anderson i in., 2013).

W przypadku arachnofobii, czyli lęku przed pająkami, możemy liczyć na wyjątkową kreatywność badaczy. W 2005r. grupa kanadyjskich naukowców, biorąc pod uwagę problem związany z kosztem projektowania aplikacji VR, zmodyfikowała istniejącą grę komputerową – Half Life. 11 uczestników badania przez ok. miesiąc brało udział w cotygodniowych, 90-minutowych sesjach, gdzie w wirtualnych pomieszczeniach miało do czynienia z różną ilością pająków. Analiza wyników ujawniła wiele ciekawych zmian. Wyniki badanych w kwestionariuszu mierzącym poziom arachnofobii znacząco zmniejszyły się, a duża część uczestników była w stanie dotknąć żywego pająka ołówkiem. Zauważono również znaczący wzrost poczucia własnej skuteczności (St-Jacques, Renaud, 2006).

Tylko czy ktoś będzie chciał korzystać z terapii VR?

Jedną z największych przeszkód na drodze do wprowadzenia powyższych rozwiązań mogą być uprzedzenia do korzystania z technologii. Części osób może to wydawać się nieefektywne. Dla innych korzystanie z technologii (co dopiero tak zaawansowanych) odbierane jest jako bardzo trudne. Oczywiście psychologowie zdają sobie sprawę z istnienia tego typu barier i dlatego opracowany został model TAM (Technology Acceptance Model).

Model ten w swoich założeniach przyjmuje, że na rzeczywiste wykorzystywanie technologii w różnych dziedzinach naszego życia bezpośrednio wpływają intencje behawioralne, które definiuje się jako stopień, w którym osoba formułuje świadome plany, aby korzystać lub nie korzystać z technologii (Ramayah, Ignatius, 2005).

Czynnikiem, który bezpośrednio oddziałuje na nasze intencje jest postawa wobec zachowania – wpływa na nią spostrzegana przydatność i spostrzegana łatwość obsługi. Spostrzegana przydatność to subiektywne przekonanie, które dotyczy efektów wykonywanej pracy i ich poprawy dzięki użyciu konkretnej technologii. Z kolei im większa spostrzegana łatwość obsługi, tym mniej dana osoba spodziewa się wystąpienia przeszkód i problemów w trakcie korzystania z technologii (Marangunić, Granić, 2015).

Przedstawione zależności obrazuje poniższy schemat:

Rysunek 1: Schemat modelu TAM (na podstawie Szmigielska, Wolski, Jaszczak, 2012)
Rysunek 1: Schemat modelu TAM (na podstawie Szmigielska, Wolski, Jaszczak, 2012)

Oczywistą sprawą jest fakt, że technologia nie ułatwi nam życia, jeśli nie będziemy z niej korzystać. Zostawia to dużo miejsca na działania psychologiczne, mające na celu przekonać ludzi uprzedzonych do korzystania z technologii, że jest to efektywne i nie takie trudne jak może się wydawać.

Podsumowanie                                                                                              

Czy zawód psychoterapeuty odejdzie w niepamięć?

Nie.

Jak wspomina autor projektu „Bravemind” – Albert „Skipp” Rizzo – na chwilę obecną nie jest możliwe, aby działania terapeutyczne można było podejmować samodzielnie. Wyszkolony psychoterapeuta jest niezbędnym elementem układanki i w przeciągu najbliższych kilkudziesięciu lat nie zapowiada się, aby miało się to zmienić.

Wspomniane w artykule rozwiązania są w fazie rozwoju i sprawdzania skuteczności. Jeśli wszystko pójdzie dobrze (a na chwilę obecną wszystko na to wskazuje), to będziemy w stanie poprawić promocję zdrowia psychicznego i dotrzeć do osób, które normalnie nie zdecydowałyby się na pomoc psychologiczną lub nie mają takiej możliwości (Rizzo, Koenig, 2017).

Wykorzystanie nowych technologii i wirtualnej rzeczywistości w standardowym procesie terapeutycznym jest formą promocji zdrowia psychicznego, która mogłaby świetnie się sprawdzić w docieraniu do osób młodych, dla których zasięgnięcie pomocy wydaje się być krokiem „zbyt drastycznym” – szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę łatwy dostęp do tego rodzaju rozwiązań i przyzwyczajenie młodszych pokoleń do technologii. Oczywiście należy uwzględnić zaburzenia, gdzie bezpośrednia interwencja terapeutyczna jest niezbędna i rozwiązania technologiczne nie będą na tyle efektywne.

Perspektywa prowadzenia działań terapeutycznych w świecie wirtualnym jest kusząca, lecz na to będziemy musieli jeszcze poczekać.

Bibliografia

  1. Anderson, P. L., Price, M., Edwards, S. M., Obasaju, M. A., Schmertz, S. K., Zimand, E.,  Calamaras, M. R. (2013). Virtual reality exposure therapy for social anxiety disorder: A randomized controlled trial. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 81(5), 751–760. https://doi.org/10.1037/a0033559
  2. Marangunić, N., Granić, A. (2015). Technology acceptance model: a literature review from 1986 to 2013. Universal Access in the Information Society, 14(1), 81–95. https://doi.org/10.1007/s10209-014-0348-1
  3. Pietrzak, R., Johnson, D., Goldstein, M., Malley, J., Southwick, S. (2009). Perceived Stigma and Barriers to Mental Health Care Utilization Among OEF-OIF Veterans. Psychiatric Services, 60(8), 1118–1122. https://doi.org/10.1176/appi.ps.60.8.1118
  4. Popiel, A. (2009). Zorientowana na traumę psychoterapia poznawczo-behawioralna zaburzeń stresowych pourazowych. Psychiatry, 6(4), 124–133.Rabe-Jabłońska, J. (2002). Fobia społeczna. Rozpowszechnienie, kryteria rozpoznawania, podtypy, przebieg, współchorobowość, leczenie. „Psychiatria w Praktyce Ogólnolekarskiej”, 2(3), 161–166.
  5. Ramayah, T., Ignatius, J. (2005). Impact of Perceived usefulness , Perceived ease of use and Perceived Enjoyment on Intention to shop online, 1–16.
  6. Rizzo, A., & Koenig, S. T. (2017). Is Clinical Virtual Reality Ready for Primetime ? Neuropsychology. https://doi.org/10.1037/neu0000405
  7. St-Jacques, J., Renaud, P. (2006). Effectiveness of virtual reality exposure in the treatment of arachnophobia using 3D games. Technology and Health Care, 14, 19–27.
  8. Szmigielska, B., Wolski, K., Jaszczak, A. (2012). Modele wyjaśniające zachowania użytkowników internetu. E-Mentor, 3.

 

 


 

Kontakt: bboniecki@outlook.com Student na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UŚ, kierunek Psychologia ze specjalnością pracy i organizacji oraz zdrowia i jakości życia. Zawodowo młodszy specjalista ds. rekrutacji. W wolnych chwilach zajmuje się informatyką i muzyką. (...)


  • Opublikowane 19 Wrzesień, 2018

Przekaz podprogowy – jak media programują nasz umysł? – analiza krytyczna

Czy przekaz podprogowy może być narzędziem kontroli Społeczeństwa? Czy nieświadome bodźce mogą realnie wpływać na nasze decyzje, wybory konsumenckie czy inne złożone zachowania? Przedstawię analizę krytyczną zagadnienia na podstawie argumentów świata nauki – psychologii poznawczej.

Psycholodzy przez wiele lat uważali, że nasza uwaga i świadomość działa w sposób zero-jedynkowy. Bodziec, który zdoła przedostać się przez filtr uwagi musi być uświadomiony, jeżeli jednak nie jest uświadomiony, to zanika na wczesnych etapach przetwarzania. Uwaga zatem jest zdolnością umysłu do świadomej koncentracji na wybranej rzeczy bądź myśli. Oznacza to, że prowadząc samochód w zatłoczonym centrum miasta, wszystkie reklamy i znaki drogowe, na których nie skupiamy świadomie uwagi, nie są przez nią przetwarzane. Nie mogą zatem wpłynąć na nasze późniejsze zachowanie. Obecnie na skutek badań empirycznych sTanowisko to uległo zmianie. Procesy selekcji uwagowej odbywają się nawet w momencie, gdy bodźce nie przedostają się do świadomości.

Sygnał, który nie jest wystarczająco silny aby został uświadomiony, ale zarazem pobudza organy sensoryczne, nazywamy bodźcem podprogowym. Działa więc powyżej progu percepcji, ale poniżej progu świadomości. Opisując zjawisko przekazu podprogowego, mamy do czynienia z oddziaływaniem informacji na mózg bez jej świadomego przetworzenia. Wartością graniczną w przypadku narządu wzroku jest czas prezentacji bodźca wynoszący 0,04s. Wizualny sygnał podprogowy aktywuje lewą część ciała migdałowatego, natomiast ten sam sygnał ponadprogowy aktywuje część prawą ciała migdałowatego (Williams i in. 2006). Impuls może być eksponowany dłużej, pod warunkiem jego zamaskowania lub pojawienia się na peryferiach pola uwagi (w tle). W tym przypadku mówimy o pOprzedzaniu peryferycznym. Z takimi bodźcami mamy do czynienia w sytuacji prowadzenia samochodu w zatłoczonym centrum miasta opisanej wyżej. Wyróżniamy również poprzedzanie afektywne, które polega na aplikowaniu przed bodźcem docelowym bodźców emocjonalnie nieobojętnych, np. wizerunków uśmiechniętych lub zasmuconych twarzy, fotografii przyjemnych bądź nieprzyjemnych obiektów lub scen, czy też słów oznaczających uczucia lub kojarzących się z emocjami. W takim przypadku obserwuje się zwykle, że bodziec docelowy jest inaczej oceniany pod wpływem działania sygnałów emocjonalnych. Na przykład bodziec pierwotnie neutralny może nam się wydawać sympatyczny lub niesympatyczny, w zależności od emocjonalnego znaku zastosowanego impulsu emocjonalnego.

W literaturze podmiotu można znaleźć wiele badań wskazujących na możliwość nieświadomego przetwarzania informacji. Na podstawie jednego z nich sformułowano tzw. efekt synonimu. Jest to spowolnienie reakcji na sygnały pojawiające się w kanale ważnym, gdy w kanale ignorowanym występują ich synonimy (Treisman, Squire, Green, 1974; Treisman, Sykes, Gelade, 1977). Badani nie mają świadomości występowania synonimów w kanale ignorowanym, a zwłaszcza nie zdają sobie sprawy z ich wpływu. Pisząc o kanale ważnym, badacze mają na myśli prezentację głównych bodźców, na których badany skupia uwagę i świadomość. W kanale ignorowanym znajdują się natomiast bodźce podProgowe. Kolejne badanie mówi o efekcie nieuświadomionej podpowiedzi. Badacze prosili osoby badane o wykonanie kolejno dwóch zadań. Pierwsze polegało na zapamiętywaniu listy wyrazów, a drugie – na rozwiązywaniu anagramów (układanie wyrazów z losowo rozrzuconych liter). Niektóre słowa, stanowiące rozwiązanie anagramów, były obecne na liście wyrazów do zapamiętania. Mimo iż badani nie zdawali sobie sprawy z relacji między obu zadaniami, rozwiązywali znacznie więcej anagramów wtedy, gdy słowa i stanowiące ich rozwiązanie znajdowały się na zapamiętywanej uprzednio liście bodźców. Seria kolejnych eksperymentów stanowiących aRgument na rzecz tezy o nieświadomym przetwarzaniu bodźców opierała się na rozwiązywaniu pewnych niejasnych zadań przez osoby badane. W ich trakcie lub jakiś czas przed, badanym prezentowane były wskazówki pomocne w ich interpretacji w postaci bodźców podprogowych. Stwierdzono, że badani wykorzystywali podpowiedzi, choć nie byli w stanie odtworzyć jakichkolwiek informacji pochodzących z kanału ignorowanego, w którym były zawarte (Lackner i Garrett 1972, Mackay 1973, Holender 1986). W 1976 roku Dallas i Merikle przeprowadzili kolejny eksperyment. Wykazali, że prawidłowa reakcja na słowo prezentowane w kanale ważnym (np. samochód) może być znacznie przyspieszona, gdy w kanale ignorowanym pojawi się słowo semantycznie (znaczeniowo) z nim związane (np. kierownica). Co ciekawe, jest to odwrotny efekt do opisanego wcześniej efektu synonimu. Przedstawienie kolejnego eksperymentu wymaga wprowadzenia w zagadnienie warunkowania. Jest to uczenie pewnych odruchowych reakcji na przedstawione bodźce. Podanie psu pokarmu powoduje wydzielanie śliny. Gdy wielokrotnie przed podaniem jedzenia będziemy wprowadzać tzw. bodziec warunkowy (np. dźwięk dzwonka) to po pewnym czasie wydzielanie śliny będzie się odbywać tylko przy prezentacji tego bodźca warunkowEgo – użycia dzwonka bez podania pokarmu. Grupa badaczy uwarunkowała osoby badane na określone słowa, poprzedzając ich prezentację delikatnym szokiem elektrycznym. Zaobserwowano, że reakcja elektrodermalna występująca po szoku elektrycznym wystąpiła niezależnie od tego czy bodziec warunkowy (określone słowa) pojawiał się w kanale ważnym czy ignorowanym, jako bodźce podprogowe (Corteen i Dunn, 1974; Corteen i Wood, 1972). Nieco później wykazano również, że podobna reakcja występuje w odpowiedzi na synonimy słów skojarzonych z szokiem elektrycznym w kanale ignorowanym (Von Wright, Anderson i Stenman, 1975). Stanowi to dowód na to, że informacje w postaci bodźców podprogowych mogą prowadzić do nieuświadomionych, specyficznych reakcji psychofizjologicznych organizmu – reakcji, których nie jesteśmy w stanie świadomie kontrolować. Ludzki mózg zdolny jest do nieświadomego, semantycznego przetwarzania bodźców. Oznacza to, że ma zdolność analizowania znaczenia słów bez konieczności obecności świadomości. Osoby badane poproszono o ocenienie czy podany na ekranie ciąg liter jest poprawnie sformułowanym wyrazem ich języka ojczystego. Okazało się, że decyzja o tym czy dane słowo należy do ojczystego języka była znacznie szybsza, gdy wcześniej zaprezentowano bodziec peryferyczny semAntycznie związany z podanym na ekranie ciągiem liter (Neil, 1977). W późniejszych latach badania prowadzone w tym paradygmacie potwierdziły uzyskane wyniki (McNamara, Altarrriba, 1988). Podobne wnioski dotyczące nie tylko poprzedzania peryferycznego a również podprogowego uzyskano w kolejnym eksperymencie. Fowler wraz ze współpracownikami w 1981 roku prezentował bodźce zbyt krótko na możliwości percepcyjne badanych oraz następnie poddawał je maskowaniu. Wpływ tych podprogowych sygnałów był równie silny jak w przytaczanym, poprzednim eksperymencie. Co więcej, Fishler i Goodman (1978) wykazali, że bodźce podprogowe mogą czasem działać silniej niż bodźce nadprogowe (długie).

Przedstawione eksperymenty z pewnością stanowią mocne argumenty na rzecz tezy o możliwości przetwarzania przez mózg sygnałów, które nie są dostępne naszej świadomości. W pewnej części społeczeństwa pokutuje jednak mityczne przekonanie, jakoby w ten sposób media, agencje reklamowe, służby specjalne czy świat polityczny programowały nasze bezbronne umysły. Podprogowe treści umieszczane w reklamach w postaci ultraszybkich obrazów danych produktów lub logo firm czy peryferycznych treści erotycznych są odpowiedzialne za uzależnienia, konkretne wybory konsumenckie i polityczne. W skuteczność przekazów podprogowych wierzy od 59% do 83% studentów psychologii (Brwon, 1983; Taylor, Kowalski, 2003).

Przedstawione powyżej eksperymenty są jednak przeprowadzane w ściśle kontrolowanych i specjalnie zaprojektowanych warunkach laboratoryjnych, dlatego nadmierne ekstrapolowanie wyników i pochopne wyciąganie wniosków jest nieuprawnione. PonaDto otrzymany efekt jest słaby i krótkotrwały – do 1/10 sekundy (Lilienfeld, Lynn, Ruscio, Bayerstein, 50 wielkich mitów psychologii popularnej; Greenwald). Wyniki badań Macka i Rocka (1998) oraz Underwooda wskazują na stosunkowo płytki poziom przetwarzania znaczenia informacji podprogowych. Dodatkowo, w badaniach dotyczących bodźców peryferycznych, badacze nie zawsze posiadali pewność dotyczącą braku świadomości badanych o tych sygnałach. Należy zatem ostrożnie intepretować wnioski z przedstawionych eksperymentów (Nęcka, Orzechowski, Szymura, 2006).

Przyjrzyjmy się zatem bardziej bezpośrednim dowodom na rzecz tezy o programowaniu naszych umysłów. Jednym z pierwszych argumentów przemawiających za dużym wpływie komunikatów podprogowych na wybory konsumenckie miał być eksperyment przeprowadzony przez specjalistę od reklamy Jamesa Vickarego w 1957 roku. Ogłosił on, że zwiększył sprzedaż coca-coli o 18% i popcornu o 57% w kinie poprzez dodanie klatek filmowych z komunikatami podprogowymi zachęcającymi do kupna tych produktów. Jednak żadna próba replikacji tego eksperymentu nie powiodła się, a sam Vickary przyznał się w 1962 do sfabrykowania badań, próbując ratować swoją firmę konsultingową. Za zgodą władz wyświetlano również w USA reklamę, w której podprogowo i bezskutecznie sugerowano seryjnemu mordercy, aby zgłosił się na policję.

Przeprowadzono natomiast rzetelne badania na temat wpływu przekazu podprogowego na wybory konsumenckie. Ich wynIki wskazują, że nie da się za pomocą tej techniki wyzwolić danej potrzeby (np. kupna napoju), natomiast może wpływać na to, w jaki sposób jest zaspokajana (preferencja wyboru napoju). Efekt ten zaobserwowano tylko w warunkach laboratoryjnych. Ponadto muszą być spełnione dwa warunki: marka napoju musi być wcześniej znana badanemu oraz musi wcześniej odczuwać pragnienie. Podobne wyniki uzyskano również w nawiązaniu do zwiększenia uprzedzeń rasowych. Gdy białym badanym prezentowano podprogowo zdjęcia białych twarzy nastąpił wzrost postaw negatywnych względem twarzy czarnych, ale pod warunkiem wcześniejszej obecności uprzedzeń (Smith, P. K., Dijksterhuis, A., & Chaiken, S., 2008). Nie udało się wyzwolić niechęci do innych ludzi za pomocą przekazu podprogowego. Jest to dalekie od wyciągnięcia wniosku o możliwości kontroli naszych umysłów.

W serii książek Wilson Brian Key, wykładowca psychologii pisze o istnieniu spisku wpływającego na wybory konsumentów poprzez umieszczanie w reklamach podprogowych treści erotycznych. Swoich hipotez nigdy jednak nie zweryfikował oraz nie przedstawił żadnych dowód na poparcie tezy. Inni naukowcy zbadali jednak wpływ nieuświadomionych treści seksualnych. Jedyne wnioski świadczą o tym, że prezentacja takich bodźców wywołuje spadek podniecenia u kobiet, a u mężczyzn pozostaje na niezmienionym poziomie. Dodatkowo po takiej sesji dużo łatwiej wywołać erotyczne myśli u obu płci. Niewiele jednak zmienia to w nawiązaniu do wpływania na wybory konsumenckie.

Zespół Anthony’ego Greenwalda w 1991 roku metodą podwójnie ślepej próby przebadał taśmy magnetofonowe zawierające przekaz podprogowy mający usprawniać pamięć lub poprawiać samoocenę. Wyniki tych badań jasno wskazywały na obecność efektu placebo (Greenwald, Spangenberg, Pratkanis, Eskenazi, 1991).

W pewnym okresie obawiano się również, że utwory zespołów metalowych, np. Judast Priest zawierają satanistyczny przekaz słyszany, kiedy nagranie zostaje odtworzone od tyłu. Mają one między innymi zachęcać do samobójstwa. Taką możliwość zbadano już w 1985 roku. Naukowcy John Vokey i J. Don Read przeprowadzili eksperymeNt odrzucający tę hipotezę. Badaczom nie udało się nawet wywołać uczucia swędzenia poprzez ukryty w muzyce przekaz podprogowy (Mitchell).

Możliwość kontroli umysłów bierze się również z błędnego rozumienia procesów psychicznych. Pewne z nich z całą pewnością zachodzą poza naszą świadomością, jednak wizja Freuda mówiąca o determinacji ludzkiego zachowania poprzez id - siedlisko prymitywnych i nie poddających się kontroli pragnień - została już dawno odrzucona przez większość współczesnych psychologów.

Podsumowując, przekaz podprogowy nie jest w stanie wyzwolić chęci, potrzeby danego zachowania. Co najwyżej istnieje szansa na wzrost prawdopodobieństwa wyboru jednego produktu kosztem drugiego, jednak dotychczas zjawisko to jest potwierdzone tylko w warunkach laboratoryjnych. Nie potrzeba również przywoływania spiskowych teorii do opisu tych zjawisk. Dużo mniej wyrafinowane techniki (niektóre z nich w dodatku uświadomione przez podmiot ich działania) są znacznie skuteczniejsze. Psychologia posługuje się dobrze zbadanym efektem czystej ekspozycji - jest to zjawisko polegające na zmianie ustosunkowania afektywnego wobec obiektu na skutek zwiększenia liczby kontaktów z nim, bez konieczności świadomego rozpoznawania bodźca (Zajonc, 1968). Lubimy bardziej te bodźce, z którymi spotkaliśmy się wcześniej, nawet jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tego, że już je widzieliśmy. W dobie nowoczesnych technologii zaprojektowanie więc stosownego narzędzia „kontroli umysłu” nie stanowi dużeGo wyzwania. W programie do edycji filmów należy wkleić odpowiedni kadr w materiał udostępniony później na szeroko dostępnej, internetowej platformie video.

Czytelniku, jeżeli dotarłeś do tego miejsca, stanowisz dowód na słabe działanie przekazu podprogowego, którego umieściłem w tym tekście.

 

Autor: Marcin Kopyciok

Literatura:

  1. Karremans J. C. i in. (2006). Beyond Vicary’s fantasies: The impact of subliminal priming and brand choice. Journal of Experimental Social Psychology 42, 792–798
  2. Lilienfeld S.O. i in. (2011). 50 wielkich mitów psychologii popularnej. Warszawa: Wydawnictwo CiS Warszawa – Stare Groszki, s. 73-86
  3. Nęcka E., Orzechowski J., Szymura B. (2006). Psychologia poznawcza. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 221-228
  4. Słabosz, A i Szymura, B. (2002). Czy znaczenie sygnału przetwarzamy tylko świadomie? W: M. Jarymowicz i R.K. Ohme (red.), Natura automatyzmów (42-44). Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Psychologii PAN
  5. Smith, P. K., Dijksterhuis, A., & Chaiken, S. (2008). Subliminal exposure to faces and racial attitudes: Exposure to Whites makes Whites like Blacks lessJournal of Experimental Social Psychology, 44(1), 50-64
  6. Williams, L. M.; Liddell, B. J.; Kemp, A. H.; Bryant, R. A.; Meares, R. A.; Peduto, A. S.; Gordon, E. (2006). Amygdala–prefrontal dissociation of subliminal and supraliminal.... Human Brain Mapping 27 (8): 652–661
  7. Zajonc R. (1968). Attitudinal effects of mere exposure. Journal of Personality and Social Psychology. 9, część 2, s. 1-27
  8. Subliminal suggestions do not work, research finds. The Guardian (2012)
    https://www.theguardian.com/education/2012/may/21/subliminal-suggestions-itching-improbable-research
  9. UW Psychologists Develop First Reproducible Method Showing Subliminal Messages Can Influence Behavior, Thought Processes. EurekAlert! | AAAS (1996)
    https://www.eurekalert.org/pub_releases/1996-09/UoW-UPDF-200996.php

 

 


Strony

Subscribe to Więc jestem RSS

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.