• Opublikowane 3 Październik, 2018

Aspekty psychoterapeutyczne w sztuce

“(...) żwirową aleją 

wysadzaną bukszpanem

odchodzi zwycięzca

zastanawiając się

czy z wycia Marsjasza           

nie powstanie z czasem

nowa gałąź

sztuki - powiedzmy – konkretnej”      

            Zbigniew Herbert “Apollo i Marsjasz”

 

Zderzenie z granicą własnych możliwości może być powodem cierpienia, ale przecież perspektywa zwycięstwa nad boskim Apollinem w sztuce, którą on sam swą boskością definiował, ocierała się o absurd. Według mitu Marsjasz został ukarany za swoją pychę - obdarto go ze skóry i pozostawiono wiszącego na drzewie na pastwę losu. Jednak w interpretacji Herberta, właściwe dzieło powstało z jego rozdzierającego krzyku. Pierwiastek ludzki Marsjasza stworzył coś, czego estetyka bogów nie była w stanie uchwycić. Jednak gdyby go zapytać post factum, czy poświęcenie było tego warte, co mógłby odpowiedzieć? Czy „prawdziwa” sztuka musi zostać okupiona cierpieniem?

Używając terminologii niemieckiego filozofa Karla Jaspersa, można by powiedzieć, że Marsjasz znalazł się w sytuacji granicznej. Chcąc nie chcąc, ujawnił najgłębszy aspekt swojej osobowości poprzez śpiew, co prawdopodobnie uczyniło jego sztukę (w wersji Herbertowskiej) tak wyjątkową. Czy nie jest prawdą, że najgenialniejsze dzieła są tworzone przez jednostki, których umiejętnością jest użycie wybranego medium w sposób na tyle czysty, że wyraża odbicie ich ego i pozwala je skonfrontować z wyobraźnią tych ludzi, którzy nie znaleźli (i może nigdy nie znajdą) swojego pryzmatu umożliwiającego tak wyraźne wyeksponowanie swojego własnego ja?

Walt Whitman wydaje się być dobrym wyborem do analizy, ze swoją transcendencją doprawioną wschodnimi przyprawami, pomieszaną momentami z kotwiczącym aspektem czegoś na kształt mindfulness. Stephen John Mack pisał o transformacji ego Whitmana, uwidocznionej w poezji ukazującej zmagania z wyboistymi ścieżkami homoseksualnej relacji. Cykl wierszy „Calamus”, poświęcony miłości do innego mężczyzny (w jednej z interpretacji; drugą – rzadziej podnoszoną -  jest męskie braterstwo) jest ilustracją zmiany, która zachodzi w twórczości Whitmana. Uwalniając osobisty ładunek emocjonalny, pisarz musiał się zmierzyć ze swoją własną fikcyjną osobowością twórczą. Tworząc nową narrację, a tym samym dystansując się od jej wcześniejszej, znanej w świecie wersji, Whitman podjął ryzyko, które miało przysporzyć mu wielu cierpień. Gdy bowiem romans w końcu się skończył, poeta utracił nie tylko bliską osobę, ale także dostęp do pewnej części samego siebie.

When I heard at the close of the day how my Stephen John Mack had been received with plaudits in the capital,

still it was not a happy night for me that followed

For the one I love most lay sleeping by me under the same cover in the cool night,

In the stillness in the autumn moonbeams his face was inclined toward me,

And his arm lay lightly around my breast--And that night I was happy

("Calamus-Leaves" numer III, później "When I Heard at the Close of the Day") *

 

You bards of ages hence! when you refer to me, mind not so much my poems,

Nor speak of me that I prophesied of The States, and led them the way of their glories;

But come, I will take you down underneath this impassive exterior--I will tell you what to say of me;

Publish my word and hang up my picture as that of the tenderest lover

("Calamus-Leaves" numer VII,później "Recorders Ages Hence") *

 

Zaprezentowane utwory są jedynie ilustracją fragmentu całego procesu, który rozgrywa się na kartach twórczości poety. Aby w pełni ujrzeć go i zrozumieć, należy przeanalizować cały cykl Calamus Leaves. Jak cała twórczość Walta Whitmana, jest on bogaty w znaczenia i warstwy interpretacyjne, a prezentowany wątek stanowi tylko jedną z nich.

Tendencje pojawiające się u Whitmana można według mnie nazwać swego rodzaju autopsychoterapią. Poeta będący w rozpaczy, zaczyna kreować nową personę, którą może obdarzyć uczuciem, jednocześnie będącą podatną na jego wolę – fikcyjnego czytelnika. W ten sposób stara się odnaleźć zagubioną równowagę psychiczną – co z czasem (sądząc z kart jego późniejszych utworów) mu się udaje. Co fascynujące, zmiana pociąga za sobą nie tylko inne nastawienie do odbiorcy oraz siebie jako twórcy, ale także wymusza zmianę stylu, będącego u Whitmana w symbiozie z rodzajem ekspresji. Oprócz łatwych do zauważenia zmian nastroju wierszy, dostrzec można również reorganizację języka, który aby przetrwać i nie popaść w stagnację, omija zranioną, osobistą część doświadczenia, skupiając się na bardziej zewnętrznej formie przeżywania.

Rozpatrywałbym autoterapię jako coś właściwego świadomym twórcom. Trudno określić, czy sam Whitman potrafił zaobserwować zmiany zachodzące w jego psychice, czy też był nieświadomy reakcji obronnej, która ujawniła się w jego sztuce, pozwolę sobie jednak stwierdzić, że autor m.in. Song of Myself był jednym z tych twórców, których byłbym w stanie podejrzewać o refleksyjność potrzebną do wnikliwego rozrachunku z własnymi uczuciami.

Kolejnym przykładem na działanie związane z psychoterapią jest twórczość polskiego artysty Jacka Waltosia. Tutaj sprawa wygląda trochę inaczej – od początku widać bowiem, że motywy psychoterapeutyczne były również inspiracją do tworzenia, a nie tylko pośrednim wynikiem ekspozycji zaangażowania emocjonalnego.

W jego obrazach w oczy rzuca się fotel terapeuty, który – trochę stereotypowo – narzuca interpretację dzieła. Sam tytuł cyklu Doktor Freud bada duszę ludzką na wygnaniu w Hampstead również nie pozostawia wątpliwości co do intencji autora. To, co w mojej ocenie sprawia, że obrazy Waltosia są warte uwagi to fakt, że stanowią również studium autoterapeutyczne i analizę jego wcześniejszych doświadczeń.

Waltoś Jacek, Dr Freud bada duszę ludzką, 1988
Waltoś Jacek, Dr Freud bada duszę ludzką, 1988

Wydaje się, że pomimo wprowadzenia elementu krzesła jako próby zwiększenia dystansu w stosunku do prezentowanej treści, dzieła pozostają mocno emocjonalne i osobiste. Sam artysta w komentarzu do tekstu Janusza Krupińskiego, opisującego jego sztukę, o swoich inspiracjach wypowiada się następująco:

Interesuje mnie tylko to, co się odkłada z tej obecności człowieka poprzez ponawianie, jeden po drugim, ciągle tych samych lub podobnych gestów. Oczywiście, one są różne w wyrazie emocjonalnym, ale figura w nich tkwi. I jej obecność jest zasadnością takiego postępowania, a na pewno zasadnością ontyczną jest to, że jest w tym postępowaniu zapisana migawka z obecności.

Niezależnie czy jest się psychologiem nurtu poznawczo-behawioralnego czy artystą, trudno zanegować fakt, że schematy funkcjonowania człowieka są osią, wokół której buduje się społeczna przestrzeń kulturowa. Dzięki temu wspólnemu mianownikowi możliwe jest istnienie takiej dyscypliny jak arteterapia, nieprzypadkowo zwanej pierwotnie kulturoterapią, która pracuje na pewnych uniwersalnych wzorcach, pomagając znaleźć niezbędne do rozwiązania problemu porozumienie między terapeutą a pacjentem.

W ostatnim przypadku, chciałbym zwrócić również uwagę na inny aspekt terapeutyczny, najbardziej chyba uwydatniony w muzyce, czyli oddziaływanie relacji i zbiorowości. Niezależnie od poziomu artystycznego prezentowanego przez artystów, czy obranego nurtu tej odmiany sztuki, cechą charakterystyczną jest przeżywanie jej we wspólnocie. Oczywiście trudno jest zrównać stadionowe koncerty grupy Pearl Jam z kameralnymi występami Świetlików, ale nie można pominąć faktu, iż w obu przypadkach mamy do czynienia z zespołami posiadającymi rzeszę wiernych fanów, którzy potrafią śpiewając razem z nimi, przebrnąć przez całą setlistę koncertową niemalże na jednym wdechu. Jest dla mnie jasne, że aspekt relacji międzyludzkiej, tak ważny w terapii, ukazuje się tutaj również w zbiorowym odbieraniu muzyki koncertowej, konfrontowaniu własnych przeżyć, a także budowaniu więzi poprzez wspólne doświadczenie. Za przykład humorystycznej melancholii możliwej do zrozumienia tylko dla członków określonej grupy społecznej niech posłuży najbardziej chyba znany szerszej publiczności utwór wspomnianych Świetlików pt. Finlandia.

(...)

Nigdy nie będzie takiego lata

Nigdy papieros nie będzie tak smaczny

a wódka taka zimna i pożywna.

Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewczyn

Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek

Reprezentacja naszego kraju nigdy nie będzie miała takich wyników.

Już nigdy.

Nigdy nie będzie takich wędlin.

Takiej Coca-coli.

Takiej musztardy

I takiego mleka.

Nigdy nie będzie takiego lata

Nigdy nie będzie takiego lata.

Świetliki – Finlandia,2005

Uzewnętrznienie swoich uczuć na koncercie lub podczas spektaklu umożliwia uzyskanie efektu katharsis, o którym już w starożytności pisał Arystoteles. Jest to możliwe dzięki wspólnej platformie do ich wyrażania, czyli współdzieleniu języka, przestrzeni oraz akceptacji nadawcy i odbiorcy, czyli artysty oraz widza. Nieprzypadkowo wiele osób w trudnej sytuacji psychicznej szuka ukojenia w sztuce, kanalizując swoje myśli i dając im ujście poprzez wejście w jedną z powyższych ról.

Przykładów na wzajemne przenikanie się motywów psychoterapeutycznych i sztuki jest bardzo dużo. Rozbierając proces terapeutyczny na czynniki pierwsze, prawdopodobnie okazałoby się niemożliwym znaleźć artystę, który nie korzysta z jakiegoś jego aspektu. Z tego powodu starałem się znaleźć najbardziej różniące się od siebie przykłady owych działań. Humanistyczne podejście w sztuce i psychologii opiera się na tym, co łączy ze sobą ludzi. Czy można więc powiedzieć, że o ile artyści zajmują się łączeniem pierwiastków w niespotykane wcześniej konstelacje, psychologowie redukują je do pierwotnej postaci? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, zasadnym wydaje się stwierdzenie, że obie dziedziny mają sobie wiele do zaoferowania, a fascynującą jest dla mnie myśl, jak dużo do odkrycia pozostało na przestrzeni tej syntezy.

 

* Nie mogąc znaleźć poprawnego tłumaczenia, zdecydowałem się pozostawić utwory w oryginalnej wersji.

Autor: Krystian Zdynowski

Bibliografia:

  1. Pod redakcją: Dembińska B. LEKSYKON lektur szkolnych / - Wrocław : Wydawnictwo Europa, 2005. - S. 124-133 : Zbigniew Herbert : [Ogólna charakterystyka twórczości. Analiza wybranych wierszy: Apollo i Marsjasz, Dlaczego klasycy?, Mona Liza, Tren Fortynbrasa, Przesłanie Pana Cogito, Brewiarz]
  2. Jacobi, J, Psychologia C.G. Junga, tłum. S. Łypacewicz, Warszawa, IW PAX, 1968
  3. Bilikiewicz A., Pużyński S., Wciórka J.,Rybakowski J.: Psychiatria. T. 3. Wrocław: Urban & Parner, 2003, s. 287
  4. Whitman, Walt. Leaves of Grass. 1855. The Walt Whitman Archive. Gen. ed. Ed Folsom and Kenneth M. Price. Accessed 26 May 2015. <http://www.whitmanarchive.org>
    Calamus-Leaves numer III, później When I Heard at the Close of the Day)
    Calamus-Leaves numer VII, później Recorders Ages Hence)
  5. Stefania Krzysztofowicz-Kozakowska, Barbara Małkiewicz. Nowoczesne malarstwo polskie. Cz. 3, Malarstwo polskie po 1945 roku. Kraków: Muzeum Narodowe w Krakowie. 2004. s. 436.
  6. Świetliki, album: Las putas melancólicas, utwór; Finlandia, Universal Music Polska, 2005

 


  • Opublikowane 26 Wrzesień, 2018

12 gniewnych ludzi – co się dzieje za zamkniętymi drzwiami?

Przed przeczytaniem artykułu należy zobaczyć film ,,12 Angry Men” (1957) w reżyserii Sidney Lumet.

Film ,,12 gniewnych ludzi” przedstawia bardzo wiele zjawisk psychologicznych m.in. wpływu jednostki na grupę, konformizmu, przywództwa w grupie, komunikacji w grupie, a także tego jaki wpływ na nasze decyzje mają nasze osobiste przeżycia i uprzedzenia. Pojawia się również zjawisko polaryzacji grupowej oraz deindywidualizacji (Myers, 2003). Deindywidualizację możemy zaobserwować w sytuacji posługiwania się przez ławników swoimi numerami, a nie imionami. Wraz z rozwojem fabuły widzimy także coraz większe emocje, które towarzyszą ławnikom. Myślę, że w zależności od tego, kto jest odbiorcą filmu, jest w stanie zauważyć i zwrócić uwagę na jeszcze inne jego aspekty. Chciałabym przybliżyć, jakie zjawiska psychologiczne występowały w zamkniętym pomieszczeniu, gdzie obradowali ławnicy.

Opis filmu

Film przedstawia obrady 12 ławników, którzy mają zdecydować o winie lub niewinności młodego chłopaka oskarżonego o morderstwo swojego ojca. Na początku filmu sędzia przysięgły numer 8 wyłamuje się z jednomyślności grupy, która głosuje za uznaniem winy oskarżonego i uważa, że ławnicy powinni porozmawiać o tym, czego w czasie procesu dowiedzieli się na temat sprawy. Wraz z rozwojem akcji w filmie widzimy coraz większe wątpliwości ławy przysięgłych, co do winy oskarżonego i jednocześnie coraz większe rozemocjonowanie, a także stopniowe ujawnianie wewnętrznych postaw, doświadczeń życiowych, które kierują ławnikami i ich osądem. Film w ujęciu artystycznym jest dziełem, powstał w zaledwie 19 dni, a jego akcja toczy się głównie w jednym zamkniętym pomieszczeniu. Reżyser na początku filmu używał szerokokątnego obiektywu, przez co ujęcia sprawiają wrażenie bardziej przestrzennych, zwiększają dystans pomiędzy przedmiotami i optycznie powiększają pomieszczenia. W końcowej fazie kręcenia scen używał on dłuższych obiektywów, co znowu zmniejszało dystans[1]. Sam Lumet mówił, że ,,miało to stworzyć klaustrofobiczną atmosferę, jaka musiała panować w niewielkim pomieszczeniu, w którym odbywały się gorące obrady ławy przysięgłych.”[2] Według mnie skracanie odległości pomiędzy ławnikami, a także jakby coraz bardziej pomniejszające się pomieszczenie świetnie współgrało z tym, co działo się w filmie. Ławnicy zaczynają być coraz bardziej nerwowi, podczas dyskusji coraz więcej zdradzają na temat siebie, coraz bardziej obdzierają się ze ‘społecznych konwenansów’, dochodzi do przepychanek słownych i wzajemnych oskarżeń. Mówiąc kolokwialnie, atmosfera się zagęszcza, dosłownie i metaforycznie.

Film dostał 3 nominacje do Oskara (Najlepszy film Henry Fonda, Najlepszy reżyser Sidney Lumet, Najlepszy scenariusz adaptowany Reginald Rose), a także 4 nominacje do Złotego Globu (Najlepszy dramat, Najlepszy aktor w dramacie Henry Fonda, Najlepszy aktor drugoplanowy Lee J. Cobb, Najlepszy reżyser Sidney Lumet). Zdobył 12 nagród m.in. nagrodę BAFTA, 2 nagrody podczas Berlinale: Nagroda specjalna i Złoty Niedźwiedź[3].    

Psychologiczna analiza filmu

W pierwszych ujęciach filmu reżyser skupia się na przedstawieniu budynku sądu. Kadry są bardzo ciasne, perspektywa kręcenia od dołu i góry powoduje, że mamy wrażenie, że budynek jest potężny i masywny. Ludzie, którzy pojawiają się w jego murach sprawiają wrażenie bardzo małych, co może symbolizować tutaj bezbronność człowieka. Natomiast wywołane wrażenie ogromności instytucji sądu powoduje, że czujemy wobec niego postrach i szacunek, sprawia wrażenie miejsca doniosłego i ważnego. Człowiek w obliczu takiej instytucji musi zdać się na jej łaskę.

Przed rozpoczęciem wstępnego głosowania ławnicy rozmawiają ze sobą o procesie. Dzielą się swoimi przemyśleniami i wrażeniami. Konformizm ,,można zdefiniować jako zmianę zachowania lub opinii danej osoby spowodowaną rzeczywistym lub wyobrażonym naciskiem ze strony jakiejś osoby lub grupy ludzi” (Aronson, 2006, s. 27). Jeden z przejawów konformizmu, widzimy już na początku filmu. Ławnicy, którzy po raz pierwszy spełniają się w tej roli mogą sugerować się zdaniem osób, które robią to kolejny raz. Może to być przykładem informacyjnego wpływu społecznego (Aronson, 1997). Bycie ławnikiem nie jest codzienną sytuacją - osoby, które robią to po raz pierwszy, mają prawo czuć się niepewnie. Mogą czuć, że ich wiedza nie jest wystarczająco duża, przez co mogą się posiłkować zdaniem innych, bardziej doświadczonych osób, których zachowanie jest dla nich źródłem informacji. Aronson (1997) pisze, że ludzie podporządkowują się informacyjnemu wpływowi społecznemu najczęściej gdy: sytuacja jest niejasna, sytuacja jest kryzysowa oraz kiedy inni ludzie są ekspertami. W przypadku nowych ławników mamy do czynienia z sytuacją pierwszą oraz trzecią.

Przykład normatywnego wpływu społecznego możemy zauważyć, gdy ławnicy rozpoczynają głosowanie. Bardzo istotną kwestią jest to, że głosowanie było jawne. Wszyscy mogli obserwować, kto podnosi rękę do góry, głosując za ‘winny’, co mogło wpłynąć na podjęcie własnej decyzji. Najsilniejszy wpływ normatywny jest wtedy, gdy grupa jest jednomyślna (Aronson, 1997). Widzimy, że ławnicy nie głosują ‘na raz’. Niektórzy czekają z podniesieniem ręki, obserwując zachowanie innych osób. Trzeba pamiętać o tym, że pogoda nie była sprzyjająca, warunki w których pracowali ławnicy nie były komfortowe, co wpływało na chęć wcześniejszego wydostania się z zamkniętego pomieszczenia. Wcześniej ławnicy dyskutowali między sobą na temat swojej pewności co do winy oskarżonego, a ławnik nr 7 poinformował wszystkich, że śpieszy się na mecz baseballowy, co również mogło wpłynąć na decyzję innych osób. Normatywny wpływ społeczny (Strelau, 2008) polega na naśladowaniu działania innych ludzi, by upodobnić się do nich, zyskać ich akceptację i sympatię. Głosowanie zgodnie z wolą większości wpłynęłoby pozytywnie na samopoczucie ławników. Sytuacja głosowania może również ilustrować publiczny konformizm (Aronson, 1997). Być może, niektórzy członkowie grupy tak naprawdę nie byli przekonani o winie oskarżonego, ale głosowali tak ponieważ chcieli dostosować się do reszty grupy i np. nie zostać posądzonymi o bycie głupimi czy niekompetentnymi. W przypadku, kiedy większość głosuje za czymś, ciężko jest się przeciwstawić czy też zaufać swoim przeczuciom. Eksperyment Ascha polegający na porównywaniu długości linii ilustruje wpływ normatywnego wpływu społecznego, gdzie ludzie nawet kiedy wiedzieli, że wybierają błędną odpowiedź, wybierali tak jak grupa. Konformizm może pojawiać się także dlatego, że nie chcemy doświadczyć dezaprobaty społecznej, nawet od obcych osób (Aronson, 1997).

Podczas dyskusji coraz częściej wybrzmiewały osobiste przeżycia, postawy i nastawienie wobec oskarżonego np. ,, A czego tu oczekiwać, jak się ma z kimś takim do czynienia?”, ,,Temu dzieciakowi nie można wierzyć, ludzie urodzeni w slumsach to kłamcy”.

W trakcie rozwoju filmu dowiadujemy się coraz więcej o ławnikach. Ich wcześniejsze doświadczenia życiowe mają wpływ na ich podejście do procesu. Determinują to w jaki sposób patrzą na oskarżonego i na to za jakim wyrokiem głosują. Ławnik nr 8 mówi, że ,,uprzedzenia przysłaniają prawdę”. Uprzedzenia to ,,nieuzasadniona, negatywna postawa wobec jakiejś grupy i jej członków.” Uprzedzenie jest postawą (Myers, 2003, s. 436). Osądzamy osobę tylko na podstawie jej przynależności o grupy, co powoduje, że jesteśmy tendencyjni względem niej. Stereotypy natomiast to ,,przekonanie na temat cech osobowych ludzi należących do jakiejś grupy”, polegają na generalizacji (Myers, 2003, s. 436). Ławnicy, którzy byli uprzedzeni względem oskarżonego, dokonywali krzywdzących dla niego ocen. Nie oceniali jedynie faktów i informacji zdobytych w trakcie procesu, a skupiali się na tym, gdzie oskarżony żył czy jakiej był rasy. Między innymi wygłaszanie dyskryminujących i oceniających opinii sprawiło, że ławnik nr 5 poczuł się urażony ponieważ, sam pochodził ze slumsów. Brak szacunku wobec starszego ławnika nr 9 spowodował, że inny ławnik stanął w jego obronie. Można więc wysunąć wniosek, że tego typu komentarze powoli doprowadzały do rozłamu w obrębie grupy. Być może ich skrajność i ciągłość powtarzania, mimo nowych informacji, czyniła ich nadawców niewiarygodnymi. Komentarze ławnika numer 8 nie były ekstremalne, nikogo nie krytykował, nie oceniał. Zachowywał spokój, każdego wysłuchiwał z szacunkiem, interesował się faktami, nie kierował się wewnętrznymi przekonaniami.

Komunikacja w grupie nie przebiegała łagodnie. Im dłużej trwa film, tym więcej można odnaleźć agresji słownej i momentów uniesień ławników. Moim zdaniem ławnicy numer 3, 7 oraz 10 są największymi „krzykaczami” w grupie. Są to osoby, które najgłośniej przeciwstawiają się opinii innych, nie pozwalają dojść do słowa. Zamiast używać racjonalnych argumentów powołują się na stereotypy i uprzedzenia np. ,,wiadomo, że osoby takie jak on kłamią”, ,,wcale nie muszą mieć żadnego powodu, żeby kogoś zabić. Tylko się upijają ,to same pijaki…”. Kiedy ktoś inny się nie zgadza, zostaje obrażony, a jego osoba umniejszona np. ,,Może koleś przekonałeś te baby, ale mnie nie przekonasz’’. Prowokują inne osoby, a jednocześnie sami dają się łatwo sprowokować i ponieść emocjom. Wydaje mi się, że przez to zaczynają także tracić swoją pozycję. Ciężko brać na poważnie kogoś, kto nie potrafi spokojnie wyrazić swojej opinii, kto musi uciekać się do potyczek słownych i agresji werbalnej, by postawić na swoim. Podczas obrad wielokrotnie padają zdania takie jak: ,,daj pan spokój”, „Ten facet próbuje nam wmówić jakieś niedorzeczności”. Na postrzeganie komunikatów ma wpływ wiarygodność jego nadawcy (Myers, 2003). W przypadku ławników 3, 7, 10 zaczęła ona maleć, ponieważ unosili się, nie mieli nic konstruktywnego do powiedzenia. Natomiast ławnik nr 8 cały czas posługiwał się racjonalnymi argumentami, potrafił spokojnie dyskutować o różnych sprzecznościach i możliwościach. Zaufanie tracił ławnik nr 3 również dlatego, że wielokrotnie ławnicy poruszyli temat jakoby jego słowa i decyzje wynikały z zemsty i osobistych pobudek. Natomiast większe zaufanie wzbudzają osoby, które wygłaszają poglądy niezgodne z ich prywatnym interesem (Myers, 2003). Sędzia przysięgły nr 7 chciał jak najszybciej skończyć obrady, by móc iść na mecz. W przypadku ławnika numer 8 kierowała nim chęć dowiedzenia się prawdy, która w żaden sposób nie przyniosłaby mu osobistych korzyści.

Nadawca powinien być kompetentny i wiarygodny, by ludzie byli pod jego wpływem (Aronson, 1997). Swoje kompetencje ławnik nr 8 udowodnił, zdobywając identyczny nóż, który był jednym z dowodów, czy powołując się na makietę mieszkania świadka. Jeśli chcemy przekonać innych do swojego zdania, warto prezentować zarówno argumenty za jak i przeciw naszemu stanowisku, dzięki temu przedstawiamy się jako osoba bezstronna (Aronson, 1997). Ławnik nr 8, który jako jedyny zagłosował na ‘niewinny’ wcale nie był pewny tego stanowiska. Gdybał, zastanawiał się, uwzględniał wszystkie informacje, nie wymuszał swojego zdania na innych. Posługiwał się centralną strategią perswazji (Myers, 2003), przekonując innych, zainteresowanych problemem, logicznymi, uporządkowanymi argumentami. Jego wywody opierały się na analizie i oparciu o dowody. ,,Mniejszość oddziałuje natomiast poprzez skłonienie ludzi do głębszego przemyślenia kwestii, wobec których mają zająć stanowisko” (Burnstein i Kitayama, 1898; Mackie, 1987 za: Myers, 2003).

Tak jak wspominałam, komunikacja w grupie nie przebiegała spokojnie. Widz miał wiele okazji, by ujrzeć agresywne zachowania ławników. Wg Myers (2003) agresja może być odpowiedzią na frustrację. Kiedy nasi ławnicy, w szczególności 3, 7, 10 słuchali sprzecznych z ich poglądem informacji, nie rozumieli punktu widzenia innych osób, obrady coraz bardziej się przeciągały w efekcie czego coraz bardziej narastała frustracja. Frustracja uniemożliwia nam osiągnięcie celu, a celem tychże ławników było doprowadzenie do końca obrad z wynikiem ‘winny’.

Poruszyłam już kilka kwestii dzięki, którym ławnik numer 8 potrafił przekonać pozostałych ławników co do swoich racji. Warto jednak wspomnieć jeszcze, że osoby, które występują jako mniejszość, mają szansę pobudzić pozostałe osoby do twórczego myślenia (Mucchi-Faina i inni, 1991; Peterson i Nemeth, w druku, za: Myers, 2003). Kiedy inni ławnicy mieli przekonać ławnika nr 8 do winy oskarżonego, zaczęli zastanawiać się nad pobudkami, które ich do tego przekonały. Dyskusja, która powstała, konfrontowanie się z różnymi poglądami spowodowała, że ławnicy zauważyli, że na sytuację można spojrzeć z zupełnie innej perspektywy i sprawa nie jest tak oczywista, jasna i pewna jak wydawało im się to na początku. Co więcej, kiedy ktoś ma odwagę, by podać w wątpliwość rację większości, może spowodować to, że inne osoby również poczują się bardziej swobodnie i będą chętne do ujawnienia swoich wątpliwości (Myers, 2003). Gdy mniejszość jest konsekwentna i spójna w wyrażaniu swojego zdania, większość zaczyna się zastanawiać nad argumentami mniejszości, a swoje zdanie zaczyna z nimi konfrontować, co ostatecznie doprowadzić może do zmiany postaw i opinii większości (Strelau, 2008).

Myers (2003) przytacza trzy sposoby zwiększenia skuteczności argumentacji mniejszości: pozostanie jednomyślnym; pozostanie konsekwentnym w swym oporze; pewność siebie. Gdy uda się dokonać pierwszego wyłomu w grupie, szanse na sukces rosną. Ławnik nr 9 okazał wsparcie ławnikowi nr 8, zwiększył jego szanse i siłę przebicia, również głosując za ‘niewinny’. Zostało stwierdzone, że większe szanse przekonania do swojego zdania ma mniejszość, która głosuje za uniewinnieniem, a nie uznanym winnym oskarżonego (Tindale i inni, 1900 za: Myers, 2003).

Okazuje się też, że opinia osób, które pozostają w mniejszości powoduje, że ludzie dokładniej przyglądają się sprawie i szukają rozwiązań, które w przypadku jednomyślności byłyby niezauważone. To, co myśli mniejszość, pobudza do myślenia dywergencyjnego (Nemeth, Goncalo, 2007). Co również mogło działać na korzyść.

Przywódcą grupy był ławnik nr 1, który pełnił rolę przewodniczącego. Proponował, by usiąść według przydzielonych numerów, zarządzał przebiegiem obrad, starał się zapanować nad porządkiem rozmów. Podczas tejże próby opanowania obrad został obrażony przez ławnika nr 10 słowami ,,przestań smarkaczu”, zareagował propozycją zamienienia się miejscem ‘przywódcy’ grupy, a ostatecznie usiadł obrażony, mówiąc, że nie interesuje go to, co teraz ławnicy będą robić. Jego reakcja była bardzo emocjonalna, usiadł bokiem względem ławników, nie patrzał na nich i zaczął obgryzać paznokcie niczym zdenerwowane dziecko. Ławnicy zwracali się do niego per ‘’panie przewodniczący”, zgłaszali nieodpowiednie zachowania innych ławników ,, To chyba nieodpowiedni moment na żarty?’’. Z jednej strony to, że inni ławnicy zwracają się do nr 1 z różnymi tego typu sprawami w oczekiwaniu zapanowania nad grupą, wskazuje, że sami postrzegają go jako przywódcę, natomiast on niekoniecznie odnajduje się w tej roli. Zdarza mu się być stanowczym, np. gdy zarządza kolejne głosowanie, przerywa ławnikowi nr 10 i każe mu usiąść. Jednakże, oglądając obrady sędziów przysięgłych, mam wrażenie, że jest on tłem, próbuje pilnować jakiegoś porządku. Jest postacią bardziej neutralną i bezbarwną, która wypełnia przestrzeń pomiędzy innymi bardziej ‘żywiołowymi’ ławnikami. Ławnik nr 3 zachowuje się jak przywódca. Najbardziej broni zdania, że oskarżony jest winny i komentuje wypowiedzi innych osób. Stawia się wyżej jako bardziej kompetentnego niż inni. Nie ma także problemu z obrażaniem osób starszych. Jest nieformalnym liderem grupy osób, która głosuje za uznaniem oskarżonego winnym. Jest dyrektywny, nie chce analizować dowodów i informacji, zniechęca członków do wyrażania odmiennego zdania. Od początku zdecydowanie wyraża swoje zdanie. Ma gotowe rozwiązanie sytuacji i nie podoba mu się, gdy ktoś chce się temu przeciwstawić. Grupa, mając takiego lidera, powinna być mniej chętna do rozważenia innych rozwiązań czy informacji (Nemeth, Goncalo, 2007 ). Trzeba mieć jednak na uwadze, że tak jak już wspomniałam, wiarygodność tego lidera cały czas spadała.

Myślenie grupowe polega na zachowaniu wewnętrznej zgody, kosztem pominięcia niewygodnych informacji i ignorowania odmiennych poglądów (Myers, 2003). Grupa zmusza jednostki do ujednolicenia funkcjonowania m.in. poprzez nacisk na konformizm. Kiedy pojawia się osoba w grupie, która wyraża wątpliwości co do aprobowanego przez większość zdania, staje się czarną owcą i jest wykluczana z grupy. ,,Myślenie grupowe prowadzi do podejmowania błędnych decyzji i kryzysów, gdyż umożliwia grupie widzenie i słyszenie tylko tego, co chce. Informacje niezgodne z poglądami grupy są ignorowane, zwłaszcza jeśli pochodzą z zewnątrz’’[4]. W przypadku ,,12 gniewnych ludzi” można zaobserwować, że grupa niechętnie przystaje na nowe interpretacje informacji, dyskutowanie na temat sprawy uważa za stratę czasu, ponieważ wszystko zostało już powiedziane w trakcie procesu i wszystko jest oczywiste. Ławnik nr 8 spotyka się z negatywnymi komentarzami pod swoim adresem, można powiedzieć, że jest wykluczony z grupy i stoi sam przeciwko całej reszcie. Dla grupy wygodniej jest nie rozmawiać o procesie i wrócić wcześniej do domu, nie poświęcając na to więcej czasu.

Podczas obrad ławników dwukrotnie zostają unieważnione zeznania świadków. Pierwszym świadkiem był starszy mężczyzna, który miał widzieć zbiegającego po schodach oskarżonego. Okazało się, że nie mógł tego dokonać ze względu na zbyt dużą odległość, którą miał do przebycia oraz problemy z nogą. Kolejnym świadkiem była kobieta, która widziała oskarżonego, który zadawał cios swojemu ojcu. Okazało się, że bardzo prawdopodobnym jest, że nosiła ona okulary, co zostało zauważone przez ławnika nr 9. Zwrócił on uwagę na ślad pozostawiony po okularach i geście rozmasowywania nosa innego ławnika. Wcześniej kilkakrotnie ławnicy mówili o tym, że świadkowie nie mogą się mylić. Zeznawali pod przysięgą i nie mieliby celu w tym, by kłamać. W tym momencie kolejny z dowodów został podważony, kobieta prawdopodobnie w celu upiększenia się nie założyła okularów do sądu, a w nocy, kiedy morderstwo miało miejsce, nie miała ich założonych – nr 4 powiedział ,,Nikt nie śpi w okularach.” Okazuje się, że nawet jeśli zeznania naocznego świadka są niewiarygodne, sprawiają one, że częściej procesy kończą się wyrokiem skazującym (Myers, 2003). Ławnicy kurczowo trzymali się zeznań świadków, mimo nowych interpretacji bardzo niechętnie zmieniali swoje zdanie i zgadzali się z innym punktem widzenia. Oczywiście wszystkie argumenty koniec końców przekonały najbardziej zatwardziałych ławników, do tego, że nie można jednoznacznie uznać oskarżonego za winnego.

Na samym początku filmu jeden z ławników wspomina, że jest to najcieplejszy dzień lata. Ławnicy rozbierają marynarki, wyciągają chusteczki by otrzeć pot z czoła, przemywają twarz zimną wodą, by się ochłodzić. Psychologia społeczna mówi o zjawisku ciepłego, upalnego lata. Istnieje zależność pomiędzy temperaturą a nastrojem ludzi. W badaniach okazywało się, że osoby przebywające w pomieszczeniach, gdzie była podwyższona temperatura, byli bardziej agresywni, przedstawiali negatywny stosunek wobec innych osób. Wraz ze wzrostem temperatury częściej dochodzi do aktów przemocy czy rozruchów ulicznych (Aronson, 1997).

Ławnicy, którzy musieli pracować w niesprzyjających warunkach – było duszno, nie działał wentylator – mogli być bardziej zdenerwowani i reagować większą brutalnością, niż gdyby pracowali w bardziej dogodnym otoczeniu.

Podsumowanie

Film dobrze ilustruje, jak wiele potrafi zmienić jedna osoba, czy w jaki sposób nasza przeszłość determinuje teraźniejszość. W filmie było to widać po tym, jak przysięgły nr 3 cały czas kwestionował oskarżonego, a później okazało się, ze sam ma problemy ze swoim synem. Ilustruje również jak nasza subiektywność w pewnych kwestiach ma ogromne znaczenie i dlatego ważna jest samoświadomość i otwartość na zdanie innych. Na podstawie sytuacji przedstawionej w filmie można zastanowić się nad kwestią doboru ławy przysięgłych oraz ich obiektywności lub skupić się na szerszym obrazie tego, w jaki sposób nasza przeszłość determinuje nasze decyzje. ,,12 gniewnych ludzi” pokazuje, że nie warto iść z nurtem, podążać za innymi tylko dlatego, że tak jest łatwiej. Kiedy mamy wątpliwości warto o nich mówić, nawet jeśli oznacza to sprzeciwienie się większości. Moim zdaniem film mówi także o tym, że warto sobie zaufać. Przysięgły nr 8 nie powiedział, że uważa oskarżonego za niewinnego, ale nie powiedział że uważa go za winnego, nie był tak pewny jak 11 pozostałych ławników i chciał poświęcić czas na to, by poznać sprawę jak najlepiej. Jeśliby go nie było pośród zebranych, los młodego chłopaka byłby przesądzony. Film ukazuje także z jaką odpowiedzialnością wiążą się nasze decyzje, jak niesprawiedliwy potrafi być wymiar sprawiedliwości. Świetnie obrazuje omawiany wcześniej konformizm i sposób komunikacji w grupie, dzięki ujawnianiu pewnych mechanizmów działania grupy osoby, które zobaczą ten film, będą mogły w przyszłości lepiej sobie poradzić w sytuacjach, w których będą musiały bronić swojego zdania w grupie lub po prostu przeciwstawiać się zdaniu większości. Można wykorzystać film, by opowiedzieć o sposobach na radzenie sobie z normatywnym i informacyjnym wpływem społecznym i konformizmem.

Przebywanie z ławnikami w zamkniętym pomieszczeniu sprawia wrażenie jakbyśmy byli ławnikiem numer 13. Film angażuje widza, sprawia, że zaczynamy się identyfikować z ławnikami, kibicować im. Sami zaczynamy zastanawiać się nad tym, jakbyśmy postąpili. Myślę, że bardzo wartościowe jest to, że poznajemy tak wiele różnych ludzi i charakterów. Muszą w jakiś sposób połączyć siły, by dojść do wspólnego porozumienia. Jesteśmy też świadkami zmagania się ze swoją przeszłością, z walką z uprzedzeniami, która przysłania osąd ławników.

Autor: Marta Staszik

Bibliografia:

  1. Aronson, E., Wilson, T.D, Akert, R.M. (1997). Psychologia społeczna, serce i umysł. Poznań: Zysk i S-ka.
  2. Aronson E. (2006). Człowiek istota społeczna. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  3. Myers, D.G. (2003). Psychologia społeczna. Poznań: Zysk i S-ka.
  4. Doliński, D., Strelau, J. (red.). (2008). Psychologia podręcznik akademicki. Tom 2. Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  5. Nemeth C.J., Goncalo J.A., (2007). Wywieranie wpływu I perswazja w małych grupach. W:  Brock T.C., Green M.C. (red.), Perswazja. Perspektywa psychologiczna (s. 219-250). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytety Jagiellońskiego.

 


[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwunastu_gniewnych_ludzi

[2] http://www.szkolnictwo.pl/szukaj,Dwunastu_gniewnych_ludziS

[3] http://www.filmweb.pl/film/Dwunastu+gniewnych+ludzi-1957-30701/awards

[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_grupowego_my%C5%9Blenia

 


Terapia w rzeczywistości wirtualnej? O przyszłości w działaniach psychologicznych

Wyobraź sobie następującą sytuację:

Po ciężkich przeżyciach cierpisz na zespół stresu pourazowego (PTSD). Twoi najbliżsi zaczynają się o ciebie martwić, więc udajesz się po poradę/diagnozę do psychologa i decydujesz się na terapię. Co tydzień „leżysz na kozetce” i z pomocą specjalisty oraz wykorzystaniem np. technik przedłużonej ekspozycji działasz w celu polepszenia jakości swojego życia.

A teraz trochę inny scenariusz:

Psychoterapeuta zapoznaje się ze wstępną obserwacją twoich najbliższych i potwierdza przypuszczenia, więc zaleca cotygodniowe sesje z wykorzystaniem aparatury, która na bieżąco monitoruje twoje reakcje fizjologiczne i emocjonalne. Pod nadzorem specjalisty uczysz się kontroli nad tymi reakcjami w środowisku stworzonym w wirtualnej rzeczywistości z odwzorowaniem wizualnym i akustycznym - a nawet z użyciem zapachu, temperatury czy wiatru.

Brzmi nieprawdopodobnie? Problem polega na tym, że jest to teraźniejszość.

Według prawa nagłówków Betteridge’a na każde pytanie w nagłówku prasowym można odpowiedzieć „nie”. Podobnie jest w tym przypadku, choć sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, niż mogłoby się to wydawać.

Założenia –warunkowanie klasyczne, przedłużona ekspozycja

Żeby móc lepiej zrozumieć, skąd wziął się pomysł na zastosowanie nowych technologii w terapii, powinniśmy zacząć od tego, jak wyglądają podstawowe działania terapeutyczne i na jakich założeniach bazują.

W przypadku sytuacji opisanej powyżej (PTSD), jak i przy zaburzeniach lękowych, podstawowym działaniem terapeutycznym jest wykorzystanie terapii behawioralnej (poznawczo-behawioralnej) i technik związanych z ekspozycją, gdzie podstawowym założeniem są zasady warunkowania.

Ekspozycja to technika polegająca na długotrwałym „wystawieniu” na bodziec wywołujący lęk i może przebiegać na dwa sposoby:

  • pierwszy sposób polega na wspominaniu traumy i odtwarzaniu sytuacji traumatycznej w wyobraźni (ekspozycja wyobrażeniowa)
  • drugi sposób zakłada systematyczną desensytyzację dzięki stopniowemu, realnemu wystawieniu na bodziec odbierany jako zagrażający

Zgodnie z zasadami warunkowania klasycznego po pewnym czasie dochodzi do habituacji, czyli wygaszenia reakcji lękowej (Popiel, 2009).

W przełożeniu na wirtualną rzeczywistość

W przypadku technik terapeutycznych opartych o wirtualną rzeczywistość bazujemy na tych samych metodach, jednak środowisko jest czymś pomiędzy środowiskiem rzeczywistym a wyobrażonym. Odbierane bodźce wzrokowe i słuchowe (one najczęściej powodują reakcję lękową) są bardzo podobne do rzeczywistych. Póki co technologia nie pozwala nam na idealne, wizualne odwzorowanie rzeczywistości (wymagana jest do tego ogromna moc obliczeniowa), jednak jest to więcej niż środowisko wyobrażone – działają na nas „rzeczywiste” bodźce wzrokowe i słuchowe, przy czym zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to świat rzeczywisty.

Warto wspomnieć o postępującym rozwoju tych technologii, który może przyczynić się do zwiększenia efektywności technik terapeutycznych. Jesteśmy w stanie nie tylko tworzyć bardziej złożone i lepiej oddające rzeczywistość symulacje komputerowe, lecz również oddziaływać na zmysły takie jak węch czy dotyk.

Fred Galstaun – założyciel firmy Sensiks, która zajmuje się tworzeniem kabin rozszerzających doświadczenia VR o symulację m.in. wiatru, zapachu – twierdzi, że im bardziej uda nam się oddziaływać na zmysły w trakcie terapii VR, tym bardziej będzie ona skuteczna. [i]

Po co korzystać z wirtualnej rzeczywistości skoro są terapeuci?

Wirtualna rzeczywistość może być metodą szczególnie przydatną w sytuacji, gdy nie mamy możliwości wystawienia kogoś na środowisko rzeczywiste, lub jest to niebezpieczne.

Ośrodek Institute for Creative Technologies działający przy University of Southern California prowadzi wiele projektów ukierunkowanych na łączenie pomocy psychologicznej z nowoczesnymi rozwiązaniami w zakresie informatyki. W jednym z ich projektów „Bravemind” wykorzystywane są techniki terapeutyczne w oparciu o wirtualną rzeczywistość.[ii] W bezpiecznym (a co najważniejsze - kontrolowanym przez specjalistę) środowisku przedstawia się elementy wizualne i dźwiękowe związane z poprzednimi doświadczeniami, które przyczyniły się do rozwinięcia PTSD.[iii] Bardzo często jest to środowisko, którego normalnie nie jesteśmy w stanie dokładnie odtworzyć – związane z m.in. wojną, kataklizmami.

Innym problemem jest obawa przed stygmatyzacją, która może spotkać osoby znajdujące się w potrzebie. Jedną z najlepiej przebadanych pod tym kątem grup jest grupa weteranów wojennych. Ze względu na wyjątkowo ciężkie warunki służby – są oni szczególnie narażeni na wystąpienie zaburzeń takich jak PTSD (Pietrzak, Johnson, Goldstein, Malley, Southwick, 2009). Rząd Stanów Zjednoczonych, zdając sobie sprawę z tego problemu, stosuje symulacje VR na szeroką skalę, gdyż można je włączyć do standardowego treningu wojskowego.

Co więcej – wirtualna rzeczywistość daje nam możliwość bezpośredniego kontrolowania środowiska. W zależności od reakcji emocjonalnej pacjenta możemy podawać odpowiednie bodźce w takiej dawce, żeby terapia była możliwie najskuteczniejsza.

Może w takim razie całkowicie zrezygnujemy z opieki terapeuty na rzecz technologii VR?

Oczywiście nie jesteśmy w stanie samodzielnie kontrolować środowiska, jednocześnie w nim przebywając - wiedza dotycząca prowadzenia terapii jest w tym przypadku konieczna. Co więcej - może dojść do sytuacji, których nawet najbardziej zaawansowany algorytm nie jest w stanie przewidzieć.

Skuteczność

Istnieje kilka obszarów, gdzie terapia z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości jest przebadana wyjątkowo dobrze – są to m.in. fobie społeczne i fobie specyficzne (np. arachnofobia).

Fobia społeczna to zaburzenie lękowe, które polega na odczuwaniu lęku wobec kontaktów z innymi ludźmi. Dotyka ona nawet 7-9% populacji ogólnej. (Rabe-Jabłońska, 2002)

W przypadku symulacji używanych do terapii fobii społecznych często odwzorowuje się sytuacje takie jak przemawianie do ludzi, lub ocenianie przez nauczyciela w klasie pełnej uczniów. Zazwyczaj terapeuta ma wtedy możliwość modyfikowania sytuacji przez zmianę elementów – np. reakcji publiczności w trakcie wystąpienia.

Z przeprowadzonego w 2013r. badania wynika, że działania terapeutyczne oparte o wirtualną rzeczywistość dają podobne wyniki co standardowe metody – zwłaszcza w sytuacjach związanych z wystąpieniami publicznymi. Ciekawe jest to, że więcej osób porzuciło klasyczną terapię (35,9%) niż terapię VR (16,7%) – jednak nie była to różnica istotna statystycznie (Anderson i in., 2013).

W przypadku arachnofobii, czyli lęku przed pająkami, możemy liczyć na wyjątkową kreatywność badaczy. W 2005r. grupa kanadyjskich naukowców, biorąc pod uwagę problem związany z kosztem projektowania aplikacji VR, zmodyfikowała istniejącą grę komputerową – Half Life. 11 uczestników badania przez ok. miesiąc brało udział w cotygodniowych, 90-minutowych sesjach, gdzie w wirtualnych pomieszczeniach miało do czynienia z różną ilością pająków. Analiza wyników ujawniła wiele ciekawych zmian. Wyniki badanych w kwestionariuszu mierzącym poziom arachnofobii znacząco zmniejszyły się, a duża część uczestników była w stanie dotknąć żywego pająka ołówkiem. Zauważono również znaczący wzrost poczucia własnej skuteczności (St-Jacques, Renaud, 2006).

Tylko czy ktoś będzie chciał korzystać z terapii VR?

Jedną z największych przeszkód na drodze do wprowadzenia powyższych rozwiązań mogą być uprzedzenia do korzystania z technologii. Części osób może to wydawać się nieefektywne. Dla innych korzystanie z technologii (co dopiero tak zaawansowanych) odbierane jest jako bardzo trudne. Oczywiście psychologowie zdają sobie sprawę z istnienia tego typu barier i dlatego opracowany został model TAM (Technology Acceptance Model).

Model ten w swoich założeniach przyjmuje, że na rzeczywiste wykorzystywanie technologii w różnych dziedzinach naszego życia bezpośrednio wpływają intencje behawioralne, które definiuje się jako stopień, w którym osoba formułuje świadome plany, aby korzystać lub nie korzystać z technologii (Ramayah, Ignatius, 2005).

Czynnikiem, który bezpośrednio oddziałuje na nasze intencje jest postawa wobec zachowania – wpływa na nią spostrzegana przydatność i spostrzegana łatwość obsługi. Spostrzegana przydatność to subiektywne przekonanie, które dotyczy efektów wykonywanej pracy i ich poprawy dzięki użyciu konkretnej technologii. Z kolei im większa spostrzegana łatwość obsługi, tym mniej dana osoba spodziewa się wystąpienia przeszkód i problemów w trakcie korzystania z technologii (Marangunić, Granić, 2015).

Przedstawione zależności obrazuje poniższy schemat:

Rysunek 1: Schemat modelu TAM (na podstawie Szmigielska, Wolski, Jaszczak, 2012)
Rysunek 1: Schemat modelu TAM (na podstawie Szmigielska, Wolski, Jaszczak, 2012)

Oczywistą sprawą jest fakt, że technologia nie ułatwi nam życia, jeśli nie będziemy z niej korzystać. Zostawia to dużo miejsca na działania psychologiczne, mające na celu przekonać ludzi uprzedzonych do korzystania z technologii, że jest to efektywne i nie takie trudne jak może się wydawać.

Podsumowanie                                                                                              

Czy zawód psychoterapeuty odejdzie w niepamięć?

Nie.

Jak wspomina autor projektu „Bravemind” – Albert „Skipp” Rizzo – na chwilę obecną nie jest możliwe, aby działania terapeutyczne można było podejmować samodzielnie. Wyszkolony psychoterapeuta jest niezbędnym elementem układanki i w przeciągu najbliższych kilkudziesięciu lat nie zapowiada się, aby miało się to zmienić.

Wspomniane w artykule rozwiązania są w fazie rozwoju i sprawdzania skuteczności. Jeśli wszystko pójdzie dobrze (a na chwilę obecną wszystko na to wskazuje), to będziemy w stanie poprawić promocję zdrowia psychicznego i dotrzeć do osób, które normalnie nie zdecydowałyby się na pomoc psychologiczną lub nie mają takiej możliwości (Rizzo, Koenig, 2017).

Wykorzystanie nowych technologii i wirtualnej rzeczywistości w standardowym procesie terapeutycznym jest formą promocji zdrowia psychicznego, która mogłaby świetnie się sprawdzić w docieraniu do osób młodych, dla których zasięgnięcie pomocy wydaje się być krokiem „zbyt drastycznym” – szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę łatwy dostęp do tego rodzaju rozwiązań i przyzwyczajenie młodszych pokoleń do technologii. Oczywiście należy uwzględnić zaburzenia, gdzie bezpośrednia interwencja terapeutyczna jest niezbędna i rozwiązania technologiczne nie będą na tyle efektywne.

Perspektywa prowadzenia działań terapeutycznych w świecie wirtualnym jest kusząca, lecz na to będziemy musieli jeszcze poczekać.

Bibliografia

  1. Anderson, P. L., Price, M., Edwards, S. M., Obasaju, M. A., Schmertz, S. K., Zimand, E.,  Calamaras, M. R. (2013). Virtual reality exposure therapy for social anxiety disorder: A randomized controlled trial. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 81(5), 751–760. https://doi.org/10.1037/a0033559
  2. Marangunić, N., Granić, A. (2015). Technology acceptance model: a literature review from 1986 to 2013. Universal Access in the Information Society, 14(1), 81–95. https://doi.org/10.1007/s10209-014-0348-1
  3. Pietrzak, R., Johnson, D., Goldstein, M., Malley, J., Southwick, S. (2009). Perceived Stigma and Barriers to Mental Health Care Utilization Among OEF-OIF Veterans. Psychiatric Services, 60(8), 1118–1122. https://doi.org/10.1176/appi.ps.60.8.1118
  4. Popiel, A. (2009). Zorientowana na traumę psychoterapia poznawczo-behawioralna zaburzeń stresowych pourazowych. Psychiatry, 6(4), 124–133.Rabe-Jabłońska, J. (2002). Fobia społeczna. Rozpowszechnienie, kryteria rozpoznawania, podtypy, przebieg, współchorobowość, leczenie. „Psychiatria w Praktyce Ogólnolekarskiej”, 2(3), 161–166.
  5. Ramayah, T., Ignatius, J. (2005). Impact of Perceived usefulness , Perceived ease of use and Perceived Enjoyment on Intention to shop online, 1–16.
  6. Rizzo, A., & Koenig, S. T. (2017). Is Clinical Virtual Reality Ready for Primetime ? Neuropsychology. https://doi.org/10.1037/neu0000405
  7. St-Jacques, J., Renaud, P. (2006). Effectiveness of virtual reality exposure in the treatment of arachnophobia using 3D games. Technology and Health Care, 14, 19–27.
  8. Szmigielska, B., Wolski, K., Jaszczak, A. (2012). Modele wyjaśniające zachowania użytkowników internetu. E-Mentor, 3.

 

 


 

Kontakt: bboniecki@outlook.com Student na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UŚ, kierunek Psychologia ze specjalnością pracy i organizacji oraz zdrowia i jakości życia. Zawodowo młodszy specjalista ds. rekrutacji. W wolnych chwilach zajmuje się informatyką i muzyką. (...)


  • Opublikowane 19 Wrzesień, 2018

Przekaz podprogowy – jak media programują nasz umysł? – analiza krytyczna

Czy przekaz podprogowy może być narzędziem kontroli Społeczeństwa? Czy nieświadome bodźce mogą realnie wpływać na nasze decyzje, wybory konsumenckie czy inne złożone zachowania? Przedstawię analizę krytyczną zagadnienia na podstawie argumentów świata nauki – psychologii poznawczej.

Psycholodzy przez wiele lat uważali, że nasza uwaga i świadomość działa w sposób zero-jedynkowy. Bodziec, który zdoła przedostać się przez filtr uwagi musi być uświadomiony, jeżeli jednak nie jest uświadomiony, to zanika na wczesnych etapach przetwarzania. Uwaga zatem jest zdolnością umysłu do świadomej koncentracji na wybranej rzeczy bądź myśli. Oznacza to, że prowadząc samochód w zatłoczonym centrum miasta, wszystkie reklamy i znaki drogowe, na których nie skupiamy świadomie uwagi, nie są przez nią przetwarzane. Nie mogą zatem wpłynąć na nasze późniejsze zachowanie. Obecnie na skutek badań empirycznych sTanowisko to uległo zmianie. Procesy selekcji uwagowej odbywają się nawet w momencie, gdy bodźce nie przedostają się do świadomości.

Sygnał, który nie jest wystarczająco silny aby został uświadomiony, ale zarazem pobudza organy sensoryczne, nazywamy bodźcem podprogowym. Działa więc powyżej progu percepcji, ale poniżej progu świadomości. Opisując zjawisko przekazu podprogowego, mamy do czynienia z oddziaływaniem informacji na mózg bez jej świadomego przetworzenia. Wartością graniczną w przypadku narządu wzroku jest czas prezentacji bodźca wynoszący 0,04s. Wizualny sygnał podprogowy aktywuje lewą część ciała migdałowatego, natomiast ten sam sygnał ponadprogowy aktywuje część prawą ciała migdałowatego (Williams i in. 2006). Impuls może być eksponowany dłużej, pod warunkiem jego zamaskowania lub pojawienia się na peryferiach pola uwagi (w tle). W tym przypadku mówimy o pOprzedzaniu peryferycznym. Z takimi bodźcami mamy do czynienia w sytuacji prowadzenia samochodu w zatłoczonym centrum miasta opisanej wyżej. Wyróżniamy również poprzedzanie afektywne, które polega na aplikowaniu przed bodźcem docelowym bodźców emocjonalnie nieobojętnych, np. wizerunków uśmiechniętych lub zasmuconych twarzy, fotografii przyjemnych bądź nieprzyjemnych obiektów lub scen, czy też słów oznaczających uczucia lub kojarzących się z emocjami. W takim przypadku obserwuje się zwykle, że bodziec docelowy jest inaczej oceniany pod wpływem działania sygnałów emocjonalnych. Na przykład bodziec pierwotnie neutralny może nam się wydawać sympatyczny lub niesympatyczny, w zależności od emocjonalnego znaku zastosowanego impulsu emocjonalnego.

W literaturze podmiotu można znaleźć wiele badań wskazujących na możliwość nieświadomego przetwarzania informacji. Na podstawie jednego z nich sformułowano tzw. efekt synonimu. Jest to spowolnienie reakcji na sygnały pojawiające się w kanale ważnym, gdy w kanale ignorowanym występują ich synonimy (Treisman, Squire, Green, 1974; Treisman, Sykes, Gelade, 1977). Badani nie mają świadomości występowania synonimów w kanale ignorowanym, a zwłaszcza nie zdają sobie sprawy z ich wpływu. Pisząc o kanale ważnym, badacze mają na myśli prezentację głównych bodźców, na których badany skupia uwagę i świadomość. W kanale ignorowanym znajdują się natomiast bodźce podProgowe. Kolejne badanie mówi o efekcie nieuświadomionej podpowiedzi. Badacze prosili osoby badane o wykonanie kolejno dwóch zadań. Pierwsze polegało na zapamiętywaniu listy wyrazów, a drugie – na rozwiązywaniu anagramów (układanie wyrazów z losowo rozrzuconych liter). Niektóre słowa, stanowiące rozwiązanie anagramów, były obecne na liście wyrazów do zapamiętania. Mimo iż badani nie zdawali sobie sprawy z relacji między obu zadaniami, rozwiązywali znacznie więcej anagramów wtedy, gdy słowa i stanowiące ich rozwiązanie znajdowały się na zapamiętywanej uprzednio liście bodźców. Seria kolejnych eksperymentów stanowiących aRgument na rzecz tezy o nieświadomym przetwarzaniu bodźców opierała się na rozwiązywaniu pewnych niejasnych zadań przez osoby badane. W ich trakcie lub jakiś czas przed, badanym prezentowane były wskazówki pomocne w ich interpretacji w postaci bodźców podprogowych. Stwierdzono, że badani wykorzystywali podpowiedzi, choć nie byli w stanie odtworzyć jakichkolwiek informacji pochodzących z kanału ignorowanego, w którym były zawarte (Lackner i Garrett 1972, Mackay 1973, Holender 1986). W 1976 roku Dallas i Merikle przeprowadzili kolejny eksperyment. Wykazali, że prawidłowa reakcja na słowo prezentowane w kanale ważnym (np. samochód) może być znacznie przyspieszona, gdy w kanale ignorowanym pojawi się słowo semantycznie (znaczeniowo) z nim związane (np. kierownica). Co ciekawe, jest to odwrotny efekt do opisanego wcześniej efektu synonimu. Przedstawienie kolejnego eksperymentu wymaga wprowadzenia w zagadnienie warunkowania. Jest to uczenie pewnych odruchowych reakcji na przedstawione bodźce. Podanie psu pokarmu powoduje wydzielanie śliny. Gdy wielokrotnie przed podaniem jedzenia będziemy wprowadzać tzw. bodziec warunkowy (np. dźwięk dzwonka) to po pewnym czasie wydzielanie śliny będzie się odbywać tylko przy prezentacji tego bodźca warunkowEgo – użycia dzwonka bez podania pokarmu. Grupa badaczy uwarunkowała osoby badane na określone słowa, poprzedzając ich prezentację delikatnym szokiem elektrycznym. Zaobserwowano, że reakcja elektrodermalna występująca po szoku elektrycznym wystąpiła niezależnie od tego czy bodziec warunkowy (określone słowa) pojawiał się w kanale ważnym czy ignorowanym, jako bodźce podprogowe (Corteen i Dunn, 1974; Corteen i Wood, 1972). Nieco później wykazano również, że podobna reakcja występuje w odpowiedzi na synonimy słów skojarzonych z szokiem elektrycznym w kanale ignorowanym (Von Wright, Anderson i Stenman, 1975). Stanowi to dowód na to, że informacje w postaci bodźców podprogowych mogą prowadzić do nieuświadomionych, specyficznych reakcji psychofizjologicznych organizmu – reakcji, których nie jesteśmy w stanie świadomie kontrolować. Ludzki mózg zdolny jest do nieświadomego, semantycznego przetwarzania bodźców. Oznacza to, że ma zdolność analizowania znaczenia słów bez konieczności obecności świadomości. Osoby badane poproszono o ocenienie czy podany na ekranie ciąg liter jest poprawnie sformułowanym wyrazem ich języka ojczystego. Okazało się, że decyzja o tym czy dane słowo należy do ojczystego języka była znacznie szybsza, gdy wcześniej zaprezentowano bodziec peryferyczny semAntycznie związany z podanym na ekranie ciągiem liter (Neil, 1977). W późniejszych latach badania prowadzone w tym paradygmacie potwierdziły uzyskane wyniki (McNamara, Altarrriba, 1988). Podobne wnioski dotyczące nie tylko poprzedzania peryferycznego a również podprogowego uzyskano w kolejnym eksperymencie. Fowler wraz ze współpracownikami w 1981 roku prezentował bodźce zbyt krótko na możliwości percepcyjne badanych oraz następnie poddawał je maskowaniu. Wpływ tych podprogowych sygnałów był równie silny jak w przytaczanym, poprzednim eksperymencie. Co więcej, Fishler i Goodman (1978) wykazali, że bodźce podprogowe mogą czasem działać silniej niż bodźce nadprogowe (długie).

Przedstawione eksperymenty z pewnością stanowią mocne argumenty na rzecz tezy o możliwości przetwarzania przez mózg sygnałów, które nie są dostępne naszej świadomości. W pewnej części społeczeństwa pokutuje jednak mityczne przekonanie, jakoby w ten sposób media, agencje reklamowe, służby specjalne czy świat polityczny programowały nasze bezbronne umysły. Podprogowe treści umieszczane w reklamach w postaci ultraszybkich obrazów danych produktów lub logo firm czy peryferycznych treści erotycznych są odpowiedzialne za uzależnienia, konkretne wybory konsumenckie i polityczne. W skuteczność przekazów podprogowych wierzy od 59% do 83% studentów psychologii (Brwon, 1983; Taylor, Kowalski, 2003).

Przedstawione powyżej eksperymenty są jednak przeprowadzane w ściśle kontrolowanych i specjalnie zaprojektowanych warunkach laboratoryjnych, dlatego nadmierne ekstrapolowanie wyników i pochopne wyciąganie wniosków jest nieuprawnione. PonaDto otrzymany efekt jest słaby i krótkotrwały – do 1/10 sekundy (Lilienfeld, Lynn, Ruscio, Bayerstein, 50 wielkich mitów psychologii popularnej; Greenwald). Wyniki badań Macka i Rocka (1998) oraz Underwooda wskazują na stosunkowo płytki poziom przetwarzania znaczenia informacji podprogowych. Dodatkowo, w badaniach dotyczących bodźców peryferycznych, badacze nie zawsze posiadali pewność dotyczącą braku świadomości badanych o tych sygnałach. Należy zatem ostrożnie intepretować wnioski z przedstawionych eksperymentów (Nęcka, Orzechowski, Szymura, 2006).

Przyjrzyjmy się zatem bardziej bezpośrednim dowodom na rzecz tezy o programowaniu naszych umysłów. Jednym z pierwszych argumentów przemawiających za dużym wpływie komunikatów podprogowych na wybory konsumenckie miał być eksperyment przeprowadzony przez specjalistę od reklamy Jamesa Vickarego w 1957 roku. Ogłosił on, że zwiększył sprzedaż coca-coli o 18% i popcornu o 57% w kinie poprzez dodanie klatek filmowych z komunikatami podprogowymi zachęcającymi do kupna tych produktów. Jednak żadna próba replikacji tego eksperymentu nie powiodła się, a sam Vickary przyznał się w 1962 do sfabrykowania badań, próbując ratować swoją firmę konsultingową. Za zgodą władz wyświetlano również w USA reklamę, w której podprogowo i bezskutecznie sugerowano seryjnemu mordercy, aby zgłosił się na policję.

Przeprowadzono natomiast rzetelne badania na temat wpływu przekazu podprogowego na wybory konsumenckie. Ich wynIki wskazują, że nie da się za pomocą tej techniki wyzwolić danej potrzeby (np. kupna napoju), natomiast może wpływać na to, w jaki sposób jest zaspokajana (preferencja wyboru napoju). Efekt ten zaobserwowano tylko w warunkach laboratoryjnych. Ponadto muszą być spełnione dwa warunki: marka napoju musi być wcześniej znana badanemu oraz musi wcześniej odczuwać pragnienie. Podobne wyniki uzyskano również w nawiązaniu do zwiększenia uprzedzeń rasowych. Gdy białym badanym prezentowano podprogowo zdjęcia białych twarzy nastąpił wzrost postaw negatywnych względem twarzy czarnych, ale pod warunkiem wcześniejszej obecności uprzedzeń (Smith, P. K., Dijksterhuis, A., & Chaiken, S., 2008). Nie udało się wyzwolić niechęci do innych ludzi za pomocą przekazu podprogowego. Jest to dalekie od wyciągnięcia wniosku o możliwości kontroli naszych umysłów.

W serii książek Wilson Brian Key, wykładowca psychologii pisze o istnieniu spisku wpływającego na wybory konsumentów poprzez umieszczanie w reklamach podprogowych treści erotycznych. Swoich hipotez nigdy jednak nie zweryfikował oraz nie przedstawił żadnych dowód na poparcie tezy. Inni naukowcy zbadali jednak wpływ nieuświadomionych treści seksualnych. Jedyne wnioski świadczą o tym, że prezentacja takich bodźców wywołuje spadek podniecenia u kobiet, a u mężczyzn pozostaje na niezmienionym poziomie. Dodatkowo po takiej sesji dużo łatwiej wywołać erotyczne myśli u obu płci. Niewiele jednak zmienia to w nawiązaniu do wpływania na wybory konsumenckie.

Zespół Anthony’ego Greenwalda w 1991 roku metodą podwójnie ślepej próby przebadał taśmy magnetofonowe zawierające przekaz podprogowy mający usprawniać pamięć lub poprawiać samoocenę. Wyniki tych badań jasno wskazywały na obecność efektu placebo (Greenwald, Spangenberg, Pratkanis, Eskenazi, 1991).

W pewnym okresie obawiano się również, że utwory zespołów metalowych, np. Judast Priest zawierają satanistyczny przekaz słyszany, kiedy nagranie zostaje odtworzone od tyłu. Mają one między innymi zachęcać do samobójstwa. Taką możliwość zbadano już w 1985 roku. Naukowcy John Vokey i J. Don Read przeprowadzili eksperymeNt odrzucający tę hipotezę. Badaczom nie udało się nawet wywołać uczucia swędzenia poprzez ukryty w muzyce przekaz podprogowy (Mitchell).

Możliwość kontroli umysłów bierze się również z błędnego rozumienia procesów psychicznych. Pewne z nich z całą pewnością zachodzą poza naszą świadomością, jednak wizja Freuda mówiąca o determinacji ludzkiego zachowania poprzez id - siedlisko prymitywnych i nie poddających się kontroli pragnień - została już dawno odrzucona przez większość współczesnych psychologów.

Podsumowując, przekaz podprogowy nie jest w stanie wyzwolić chęci, potrzeby danego zachowania. Co najwyżej istnieje szansa na wzrost prawdopodobieństwa wyboru jednego produktu kosztem drugiego, jednak dotychczas zjawisko to jest potwierdzone tylko w warunkach laboratoryjnych. Nie potrzeba również przywoływania spiskowych teorii do opisu tych zjawisk. Dużo mniej wyrafinowane techniki (niektóre z nich w dodatku uświadomione przez podmiot ich działania) są znacznie skuteczniejsze. Psychologia posługuje się dobrze zbadanym efektem czystej ekspozycji - jest to zjawisko polegające na zmianie ustosunkowania afektywnego wobec obiektu na skutek zwiększenia liczby kontaktów z nim, bez konieczności świadomego rozpoznawania bodźca (Zajonc, 1968). Lubimy bardziej te bodźce, z którymi spotkaliśmy się wcześniej, nawet jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tego, że już je widzieliśmy. W dobie nowoczesnych technologii zaprojektowanie więc stosownego narzędzia „kontroli umysłu” nie stanowi dużeGo wyzwania. W programie do edycji filmów należy wkleić odpowiedni kadr w materiał udostępniony później na szeroko dostępnej, internetowej platformie video.

Czytelniku, jeżeli dotarłeś do tego miejsca, stanowisz dowód na słabe działanie przekazu podprogowego, którego umieściłem w tym tekście.

 

Autor: Marcin Kopyciok

Literatura:

  1. Karremans J. C. i in. (2006). Beyond Vicary’s fantasies: The impact of subliminal priming and brand choice. Journal of Experimental Social Psychology 42, 792–798
  2. Lilienfeld S.O. i in. (2011). 50 wielkich mitów psychologii popularnej. Warszawa: Wydawnictwo CiS Warszawa – Stare Groszki, s. 73-86
  3. Nęcka E., Orzechowski J., Szymura B. (2006). Psychologia poznawcza. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 221-228
  4. Słabosz, A i Szymura, B. (2002). Czy znaczenie sygnału przetwarzamy tylko świadomie? W: M. Jarymowicz i R.K. Ohme (red.), Natura automatyzmów (42-44). Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Psychologii PAN
  5. Smith, P. K., Dijksterhuis, A., & Chaiken, S. (2008). Subliminal exposure to faces and racial attitudes: Exposure to Whites makes Whites like Blacks lessJournal of Experimental Social Psychology, 44(1), 50-64
  6. Williams, L. M.; Liddell, B. J.; Kemp, A. H.; Bryant, R. A.; Meares, R. A.; Peduto, A. S.; Gordon, E. (2006). Amygdala–prefrontal dissociation of subliminal and supraliminal.... Human Brain Mapping 27 (8): 652–661
  7. Zajonc R. (1968). Attitudinal effects of mere exposure. Journal of Personality and Social Psychology. 9, część 2, s. 1-27
  8. Subliminal suggestions do not work, research finds. The Guardian (2012)
    https://www.theguardian.com/education/2012/may/21/subliminal-suggestions-itching-improbable-research
  9. UW Psychologists Develop First Reproducible Method Showing Subliminal Messages Can Influence Behavior, Thought Processes. EurekAlert! | AAAS (1996)
    https://www.eurekalert.org/pub_releases/1996-09/UoW-UPDF-200996.php

 

 


  • Opublikowane 13 Wrzesień, 2018

Rola czynników indywidualnych i środowiskowych w etiologii wypalenia zawodowego

Coraz częściej wymagania, które stawia pracodawca, są zbyt wysokie w stosunku do zasobów i kompetencji pracowników. Zdarza się również odwrotna sytuacja – zbyt niskie wymagania w stosunku do możliwości pracowników. Oba te przypadki mogą doprowadzić do wystąpienia stresu i w konsekwencji do wypalenia zawodowego.

Niezależnie od rodzaju pracy możemy doświadczać stresu. Do stresogennych czynników, które mogą pojawić się w pracy, należą: przeciążenie pracą, presja czasu, monotonia, brak wsparcia społecznego, niesprawiedliwe traktowanie, brak perspektyw rozwoju, zły klimat organizacyjny, brak wyraźnych osiągnięć w pracy zawodowej (Bartkowiak, 2009). Szerzej opiszę je w dalszej części artykułu.

Wypalenie zawodowe - definicje

Wg H.I. Freudenbergera wypalenie zawodowe jest to: ,,stan wyczerpania spowodowany nadmiernymi żądaniami stawianymi przez środowisko i daną osobą” (Freudenberg, Richelson, 1980, za: Sęk, 2006, s. 35). Na poziomie fizycznym może ono objawiać się bólami głowy i zmęczeniem; na poziomie behawioralnym huśtawką nastrojów i łatwością wpadania w złość. Na poziomie psychicznym natomiast mogą pojawić się takie objawy jak: zniechęcenie i ciągłe uczucie znudzenia (Bartkowiak, 2009).

Wypalenie zawodowe to dynamiczny i złożony proces. Ze względu na to, że każdy człowiek jest inny, posiada inne zasoby, inny typ osobowości, posługuje się innym stylem rozwiązywania problemów, każda osoba inaczej będzie interpretowała wydarzenia świata zewnętrznego. Według H. Sęk (2006) styl rozwiązywania problemów poprzez innowację ma znaczenie dla powstrzymania wypalenia. To czy wierzymy we własne siły, jaki mamy obraz własnej osoby, gdzie umiejscawiamy kontrolę, ma wpływ na to czy czynniki środowiskowe wpłyną na nas dostatecznie, by rozwinął się syndrom wypalenia zawodowego (Bartkowiak, 2009). Nie uważam jednak, że jest to problem jednostki, że ,,winę” należy zrzucić na pracownika, który ma dane nastawienie, styl rozwiązywania problemów czy oczekiwania wobec pracy, które są zbyt wygórowane. Organizacja, w której pracuje człowiek, jest odpowiedzialna za stwarzane warunki. Konsekwencje wypalania zawodowego pracowników takie jak: straty finansowe, spadek jakości i wydajności pracy powodują, że nie jest to ,,problem” tylko pracownika (Maslach, Leiter, 2011).

W dalszej części artykułu omówię czynniki, które mogą wpłynąć na pojawienie się wypalenia zawodowego, pokazują one, że ważna jest nie tylko praca nad sobą, ale zmiana w otoczeniu tej osoby, w kontekście np. stworzenia właściwego klimatu emocjonalnego, zmian w zakresie pełnionych obowiązków.

C. Maslach podaje trochę inną definicję wypalenia niż Freudenberg: ,,wypalenie jest zespołem wyczerpania emocjonalnego, depersonalizacji i obniżonego poczucia dokonań osobistych, który może wystąpić u osób pracujących z innymi ludźmi w pewien określony sposób.” (Pines, 2006). Wyczerpanie emocjonalne jest związane z poczuciem, że osoba jest zbyt obciążona emocjonalnie i jej zasoby zostały mocno wyczerpane. Czuje chroniczne zmęczenie, jest sfrustrowana, perspektywa kolejnego dnia w pracy jej nie cieszy. Depersonalizacja dotyczy bardzo chłodnego zachowania, negatywnego lub obojętnego reagowania na pacjentów lub klientów (Bartkowiak, 2009). Polega ona na tym, że pracownik okazuje znikome zainteresowanie drugim człowiekiem, jest nastawiony bardziej przedmiotowo aniżeli podmiotowo wobec niego. Natomiast obniżone poczucie dokonań osobistych odnosi się do tego, że osoba nie czuje się kompetentna, można zauważyć spadek poczucia własnej skuteczności (Bartkowiak, 2009). Wiąże się to z utratą wiary we własne siły, zmniejszeniem produktywności pracownika, ale również z negatywnym wpływem na życie osobiste (Wielgus, Tomaszewski, 2013).

Model indywidualno-środowiskowego dopasowania

Maslach i Leiter (za: Chirkowska-Smolak, 2009) odwoływali się do modelu indywidualno-środowiskowego dopasowania, który zakłada, że im lepsze dopasowanie jednostki do pracy, tym mniejszy stres. Niedopasowanie występuje w momencie, gdy oczekiwania i potrzeby człowieka nie są zaspokojone z powodu niewystarczających zasobów w środowisku, gdy wymagania w pracy są zbyt niskie lub zbyt wysokie w stosunku do możliwości pracownika. Inni badacze zwrócili uwagę na brak równowagi pomiędzy wysiłkiem a otrzymywaną nagrodą, który może prowadzić do negatywnych skutków zdrowotnych (Cieślak, Klonowicz, 2005).

Model wymagania-kontrola-wsparcie

Kolejnym modelem wypalenia zawodowego jest model wymagania-kontrola-wsparcie, który mówi o tym, że na komfort pracy wpływają wymagania, czyli zadania i oczekiwania wobec pracownika; kontrola, czyli możliwość wykorzystania posiadanych kompetencji oraz wsparcie, które może redukować wpływ wysokich wymagań i małej kontroli (Cieślak, Klonowicz, 2005).

Zawody szczególnie podatne na wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe to wyczerpanie sił, które pojawia się z powodu stresujących warunków pracy. Osoby, które przez długi czas pracują w obciążających psychicznie warunkach, są charakterystyczną grupą, w której pojawia się burnout syndrome. Są to przede wszystkim przedstawiciele zawodów, które wymagają częstego kontaktu z innymi ludźmi, zwłaszcza takimi, którzy znajdują się w ciężkiej sytuacji np. lekarz, nauczyciel, pielęgniarka, pracownik społeczny. W takich zawodach bardzo częste jest zaangażowanie w relacje z drugą osobą, co może być źródłem cierpienia i negatywnych emocji (Kozak, 2009). Bardzo ważne jest, by zachować równowagę pomiędzy dwoma biegunami: zaangażowaniem oraz powściągliwością. Praca z osobami, które oczekują od nas pomocy, jest wymagająca. Przede wszystkim dlatego, że niejako wymaga od pracownika pewnej dozy współczucia, życzliwości, okazania troski, oraz niemalże ciągle pracownik doświadcza kontaktu właśnie z osobami, które potrzebują pomocy. Jest cały czas w stanie napięcia, ponieważ chce zapewnić konkretną pomoc, ale jednocześnie angażuje się emocjonalnie w problemy drugiego człowieka (Bilska, 2004). Pierwszą zasadą udzielana pierwszej pomocy jest zadbanie o swoje bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo ratownika jest nadrzędne. Myślę, że właśnie ta zasada, która funkcjonuje na gruncie medycznym, powinna zostać przeniesiona również na inne płaszczyzny zawodowe, w których zadaniem jest pomaganie innym osobom.

Przyczyny rozwinięcia się wypalenia zawodowego

Przyczyny powodujące syndrom wypalenia zawodowego można podzielić na trzy grupy (Ostrowska, Michcik, 2013):

  • czynniki indywidualne/osobowościowe
  • czynniki interpersonalne
  • czynniki organizacyjne.

Czynniki indywidualne/osobowościowe

Do grupy czynników indywidualnych należą: dane demograficzne (płeć, wykształcenie, wiek, status związku), osobowościowe oraz postawy wobec pracy. Badania wskazują na to, że częściej wypalenie zawodowe dotyczy osób młodych, osób z wyższym wykształceniem, a także osób samotnych. Osoby, które mają problemy w radzeniu sobie ze stresem i niską odporność psychiczną, także będą bardziej narażone na wypalenie zawodowe. Kolejne istotne czynniki ryzyka to: wysoka neurotyczność, wrogość, depresja, impulsywność, nadwrażliwość oraz nieśmiałość (Ostrowska, Michcik, 2013).

Odnośnie postaw wobec pracy okazuje się, że stawianie sobie nierealistycznych oczekiwań również może wpłynąć na wystąpienie tego syndromu. Mężczyźni częściej doświadczają depersonalizacji, są bardziej chłodni w stosunku do klientów, pacjentów, co może wiązać się z stereotypową rolą męską, która opiera się na sile i niezależności (Greenhouse, 2005). Jeżeli ktoś zewnętrznie umiejscawia kontrolę może mieć to zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ. W przypadku negatywnego będzie to wpływało na poczucie małej własnej skuteczności i niekompetencji np. lekarz, który uratuje życie pacjentowi, może patrzeć na to wydarzenie z perspektywy przypadku, nie jako sukces, który osiągnął dzięki posiadanym umiejętnościom. Cechy perfekcjonisty – nieakceptowanie słabości, błędów, potrzeba utrzymywania najwyższego poziomu również sprawiają, że osoba jest bardziej podatna na wystąpienie wypalenia (Maslach, Leiter, 2011), ponieważ o wartości takiej osoby będą dowodzić sukcesy, które osiąga i pozytywna ocena społeczna. Ciągła chęć poprawy, stawianie sobie bardzo wysokich wymagań może doprowadzić do przemęczenia i frustracji. Nieznajomość własnego ja, swoich potrzeb, słaby kontakt z własnymi emocjami i uczuciami (Wielgus, Tomaszewski, 2013) będą prowadzić do korzystania z niewłaściwych strategii radzenia sobie, z zauważeniem z czego wynikają stany wewnętrzne, z deprywacją potrzeb.

Człowiek z cechami osobowości typu unikająca będzie skupiony na unikaniu ryzyka, kontaktów z innymi, będzie się bał krytyki i porażki. Unikająca postawa przekłada się na wyniki pracy, które są poniżej jego możliwości, poczucie bycia gorszym i nie radzenie sobie w środowisku pracy może doprowadzić do pojawienia się zmęczenia, frustracji (Wielgus, Tomaszewski, 2013). Wypalenie często występuje u osób z wysokim poziomem motywacji (Bartkowiak, 2009), ze zbyt wielkimi oczekiwaniami wobec pracy, małą odporność na stres. Z kolei posiadanie osobowości typu D, czyli tzw. osobowości stresowej, która charakteryzuje się negatywną emocjonalnością, gdzie wrogie emocje są kierowane do siebie i mało ujawniane, również jest potencjalną przyczyną wystąpienia wypalenia.

Kolejnym czynnikiem, który może mieć wpływ na pojawienie się wypalenia zawodowego, jest niekorzystanie z sieci wsparcia społecznego. Niektóre osoby nie potrafią sięgać po pomoc, niektóre zaś nie posiadają wcale takiego zasobu. W przypadku niskiego poczucia własnych kompetencji pracownik może czuć się przytłoczony swoimi obowiązkami, doszukiwać się błędów w swojej pracy i obarczać nimi siebie. To samo dotyczy niskiej samooceny i poczucia własnej wartości. Niektórzy pracownicy odczuwają poczucie winy w związku z niezapewnieniem wystarczającej pomocy innym ludziom (Sęk, 2006).

Czynniki interpersonalne

Do grupy czynników interpersonalnych należą relacje między pracownikiem a klientem, pomiędzy pracownikiem a przełożonym, oraz pracownikiem a współpracownikami. Jeżeli komunikacja w pracy jest niewłaściwa np. polecania wydawane pracownikowi nie są jasne, nie ma on możliwości wyrazić swojego zdania, podzielić się swoją opinią lub jest znieważany, lekceważony taka atmosfera będzie źródłem dyskomfortu i stresu, co znowu może doprowadzić do wyczerpania emocjonalnego i ostatecznie do wypalenia zawodowego.

,,Wypalenie może być zarówno skutkiem, jak i przyczyną braku właściwych relacji społecznych” (Wielgus, Tomaszewski, 2013, s. 45). Może być tak, że ucieczka w pracę jest kompensacją dla braku relacji, problemów w kontaktach z innymi. Brak wsparcia społecznego, emocjonalnego jest istotnym czynnikiem, który będzie wpływał na to, jak będziemy reagować na sytuacje stresowe. Kiedy dzieje się w naszym życiu coś złego i nie mamy kogoś, kto nas wspiera w ciężkich chwilach, kto może nas ,,odciążyć” lub ofiarować konkretną pomoc np. materialną, nie radzimy sobie zbyt dobrze.

Bardzo ważne są relacje pomiędzy pracownikiem a pacjentem, klientem, uczniem. Jeżeli pracownicy zbyt angażują się w problemy osób, które oczekują od nich pomocy, porady, opieki, mogą zacząć traktować problemy innych osób jako zagrożenie dla siebie (Kozak, 2009). Przede wszystkim pracownik powinien zadbać o swoje zasoby, o swoje dobro psychiczne, a następnie zadbać o klienta. Brak równowagi pomiędzy zaangażowaniem emocjonalnym, a chronieniem własnych zasobów może być głównym czynnikiem odpowiedzialnym za pojawienie się wypalenia zawodowego w grupach zawodowych, których celem jest niesienie pomocy innym.

Czynniki organizacyjne

Ostatnia grupa spośród wymienionych czynników to czynniki organizacyjne, środowiskowe. Do tej grupy można zaliczyć warunki pracy, styl zarządzania pracownikami, monotonię w wykonywanych zadaniach, czas pracy i jej zmianowość. Jeżeli pracownik znajduje się w organizacji, gdzie jego pracodawca jest autokratyczny, czyli sam podejmuje decyzje a na pracownikach wymusza jedynie podporządkowanie się im, stosuje przymus i ścisłą kontrolę (Jasińska, 2009), praca w takich warunkach nie będzie przebiegała w przyjemnej atmosferze. Praca zmianowa dla wielu osób jest źródłem stresu, przede wszystkim dlatego, że wpływa na funkcjonowanie organizmu (Kozak, 2009). Znam osoby, które pracowały zarówno codziennie po 8 godzin, jak i na zmiany, i każda z tych osób mówiła, że praca zmianowa bardzo ich męczy, wiąże się z rozregulowaniem zegara biologicznego i mimo pracowania przez dłuższy czas w ten sposób osoby te nadal miały problemy z przyzwyczajeniem się do takiej pracy. Jeżeli pracownik pracuje dłużej niż 40 godzin tygodniowo, np. w zawodach medycznych bardzo często się to zdarza, ryzyko wystąpienia syndromu wypalenia zawodowego jest większe. Kozak (2009) pisał o wpływie wydłużonego czasu pracy na zwiększenie liczby zgonów z powodu ataku serca. Dojazd do pracy oraz możliwe delegacje także są czynnikami mającymi wpływ na wypalenie zawodowe. Niekomfortowy i długi dojazd do pracy, częste delegacje, które są równoznaczne ze spędzaniem małej ilości czasu w biurze i w domu, powodują niepokój i są uciążliwe (Kozak, 2009).

Maslach i Leiter podzielili czynniki środowiskowe, czyli organizacyjne, na sześć grup: przeciążenie pracą, kontrolę, wynagradzanie i docenianie, relacje społeczne, sprawiedliwość i wartości (Bartkowiak, 2009, Maslach, Leiter 2011, Ostrowska, Michcik, 2013, Tomaszewski, Wielgus, 2013).

Przeciążenie pracą wiąże się ze zbyt dużą ilością wykonywanych obowiązków lub złożonością zadań (Bartkowiak, 2009). Konsekwencje, które wynikają z tego przeciążenia mają wpływ na pojawienie się wypalenia zawodowego. Ciągłe zaabsorbowanie pracą, skupianie się na możliwych rozwiązaniach problemów zawodowych podczas spędzania czasu z rodziną, bycie nieobecnym w życiu rodzinnym z powodu zmęczenia wynikającego z przepracowania będzie odbijało się na kondycji psychicznej pracownika i jego najbliższych, na funkcjonowaniu rodziny. Jak już opisano powyżej wsparcie społeczne jest bardzo ważnym czynnikiem, który pomaga przezwyciężyć syndrom wypalenia zawodowego (Sęk, 2006). Jeżeli go brak ze strony członków rodziny, osób ważnych dla pracownika, syndrom ten może się rozwinąć.

Gdy pracownik nie czuje sprawczości, nie ma możliwości kontrolowania swoich zadań np. dzieje się tak w przypadku pracowania przy taśmie produkcyjnej, gdzie trzeba wykonywać kolejno konkretne zadania i nie ma miejsca na ‘wolność’ i kreatywność w działaniu (Bartkowiak, 2009). Jeżeli osoba nie uczestniczy w podejmowaniu decyzji lub na jej barki jest nakładana zbyt duża odpowiedzialność mówimy o czynniku braku kontroli (Chirkowska-Smolak, 2009). Prawdopodobnie większość z nas chce mieć moc sprawczą, chce móc zmieniać rzeczy wedle swojego upodobania. Wiele osób spędza w pracy każdego dnia ok. 8 godzin, jest to dosyć spora jego część. Jeżeli przez te 8 godzin musimy wykonywać polecenia od A do Z, nie jesteśmy w stanie wprowadzać zmian, jesteśmy stale monitorowani i mamy ograniczone możliwości rozwiązywania problemów, nie będziemy czuć się dobrze w takich warunkach. Pracownik może mieć wrażenie, że jest jedynie trybikiem w większej maszynie, że jego praca nie jest taka istotna i potrzebna lub, że jego kompetencje są zbyt niskie i dlatego nie współuczestniczy w podejmowaniu decyzji.

Bycie docenianym, za to co się robi, jest bardzo ważnym czynnikiem motywującym do pracy. Każdy z nas chce zostać nagrodzonym za dobrze wykonaną pracę, czujemy wtedy satysfakcję, mamy świadomość tego, że ktoś widzi nasze sukcesy i nas ceni. Gdy tego brakuje i nie otrzymujemy gratyfikacji za wykonane zadania lub gdy nasze zarobki są niskie, nieproporcjonalne do wykonywanej pracy, możemy czuć się deprecjonowani przez pracodawcę (Bartkowiak, 2009). W pracy, w której nie będziemy czuć się wartościowi, będzie spadać poczucie własnej wartości i samoocena, co może doprowadzić do pojawienia się wypalenia (Chirkowska-Smolak, 2009).

Do relacji społecznych należą interakcje, w które wchodzimy z pracodawcą i współpracownikami. Praca w niekorzystnym klimacie, gdzie często pojawiają się kłótnie, komunikacja jest zaburzona, osoby wzajemnie podważają swoje umiejętności i brakuje wsparcia wobec siebie prowadzi do tego, że źle czujemy się w miejscu pracy (Ostrowska, Michcik, 2013). Chodzenie do niej może wiązać się z odczuwaniem stresu, napięcia (Kozak, 2009). Coraz częściej można spotkać się z określeniem ,,wyścig szczurów”, który oznacza rywalizację w miejscu pracy, której celem jest pogoń za awansem, uzyskaniem uznania pracodawców. Częściej niż kiedyś ludzie zmieniają miejsce pracy, mogą pojawiać się większe problemy z zaadaptowaniem w nowym miejscu, ale również ze względu na to, że jest coraz mniejsze zaufanie wobec współpracowników, którzy mogą czekać na okazję, by zapunktować u szefostwa naszym kosztem – naszą wpadką, nie stwarzamy głębszych więzi z innymi. Można zauważyć, że kontakt tzw. face-to-face również jest coraz rzadszy. Często zamiast przejść do biura położonego piętro wyżej ludzie wybierają szybszy i wygodniejszy e-mail, a to znowu powoduje powstawanie raczej powierzchownych relacji. Myślę, że każda osoba preferuje pracę, w której ma możliwość porozmawiać otwarcie z inną osobą, jeżeli odczuwa taką potrzebę, oraz pracę, w której współpracownicy są dla siebie życzliwi.

Sprawiedliwość – a w zasadzie jej brak przejawia się w dyskryminowaniu pracownika lub faworyzowaniu innych (Ostrowska, Michcik, 2013). Poczucie sprawiedliwości jest ważnym czynnikiem, który również wpływa na komfort naszej pracy. Jeżeli nasze zdanie jest lekceważone, nasza osoba ignorowana, jesteśmy w jakiś sposób wykluczani lub widzimy, że inne osoby są przesadnie nagradzane przy np. jednoczesnym pomijaniu naszych sukcesów to może to wpłynąć na złą atmosferę w pracy, pojawienie się frustracji i doprowadzić do zaburzenia relacji interpersonalnych (Chirkowska-Smolak, 2009). Może to również mieć wpływ na to, jak pracownik będzie się czuł wobec swoich kompetencji. Wcześniej wymienione czynniki również mogą się z tym wiązać. Jeżeli nasze zdanie nie jest brane pod uwagę, nikt nas nie docenia, jesteśmy izolowani, czujemy się wykluczeni oraz dyskryminowani, możemy poczuć się gorsi. Nawet jeżeli nasze kompetencje obiektywnie są bardzo wysokie, jesteśmy wartościowymi pracownikami i wiele wnosimy do miejsca pracy, możemy zacząć czuć się przeciwnie – niekompetentni, niewartościowi.

Wartości – ich konflikt występuje w momencie, gdy standardy, wartości wyznawane przez pracownika są rozbieżne w stosunku do oczekiwań, wymagań wykonywanej pracy (Ostrowska, Michcik, 2013). Chodzi o sytuacje, gdy pracownik jest zobligowany do podejmowania działań nieetycznych np. oszukiwania, unikania mówienia prawdy klientom (Bartkowiak, 2009). Lojalność pracownika wobec firmy i jej pracowników doprowadza do momentu, że wartości wyznawane przez niego są spychane na dalszy plan, a wyrzuty sumienia, które się pojawiają, mogą być zagłuszane poprzez ucieczkę w alkohol, zabawę, narkotyki.

Podsumowanie

Bardzo istotną kwestią według mnie jest zauważenie tego, że wypalenie zawodowe może spowodować pogorszenie się już istniejących problemów oraz spowodować nowe. Tworzy się błędne koło, i ciężko określić, co jest przyczyną, a co skutkiem wypalenia zawodowego. Bartkowiak (2009) pisała, że same czynniki organizacyjne nie są w stanie spowodować wypalenia, ważne są zasoby posiadane przez jednostkę. Moim zdaniem wypalenie zawodowe to wypadkowa predyspozycji indywidualnych, osobowościowych oraz tego na jakie warunki ta osobowość natrafia. Wydaje mi się, że w odpowiednich warunkach środowiskowych nawet odporna jednostka, z siecią wsparcia, z efektywnym stylem radzenia sobie może doświadczyć wypalenia, tak jak w świetnych, dostosowanych warunkach osoba, która jest bardzo lękliwa, nie potrafi nawiązywać kontaktów i ma bardzo niskie poczucie własnej skuteczności, może tego doznać.

Autor: Marta Staszik

Bibliografia:

  1. Bartkowiak, G. (2009). Człowiek w pracy. Od stresu do sukcesu w organizacji. Warszawa: Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne.
  2. Bilska, E. Z. (2004). Jak Feniks z popiołów czyli syndrom wypalenia zawodowego. Niebieska Linia, 4, 1-8.
  3. Chirkowska-Smolak, T., Z. (2009). Organizacyjne czynniki wypalenia zawodowego. Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny, 71, 257-272.  (zeszyt 4)
  4. Cieślak R., Sęk H. (2005). Wsparcie społeczne a stres pracy i bezrobocia. W: H Sęk, R. Cieślak (red.), Wsparcie społeczne, stres i zdrowie (s. 152-169). Warszawa: PWN.
  5. Greenglass, E. (2005). Różnice wynikające z ról płciowych, wsparcie społeczne i radzenie sobie ze stresem. W: H Sęk, R. Cieślak (red.), Wsparcie społeczne, stres i zdrowie (s. 138-151). Warszawa: PWN.
  6. Jasińska, M. Z. (2009). Styl kierowania jako istotny element kształtowania zachowań w procesie zmian w organizacji. Zeszyty Naukowe Akademii Podlaskiej. Administracja i Zarządzanie, 83, 69-85.
  7. Kozak, S. (2009). Patologie w środowisku pracy. Zapobieganie i leczenie. Warszawa: Difin.
  8. Maslach, C., Leiter, M. (2011). Prawda o wypaleniu zawodowym. Co robić ze stresem w organizacji. Warszawa: PWN.
  9. Michcik, A., Ostrowska, M. Z. (2013). Wypalenie zawodowe. Przyczyny, objawy, skutki, zapobieganie. Bezpieczeństwo pracy - nauka i praktyka, 8 (503), 22-15
  10. Pines, A.M. (2000). Wypalenie w perspektywie egzystencjalnej. W: H. Sęk (red.) Wypalenie zawodowe. Przyczyny. Mechanizmy. Zapobieganie (s. 32-57). Warszawa: PWN.
  11. Sęk, H. (2006). Wypalenie zawodowe u nauczycieli. Uwarunkowania i możliwości zapobiegania. W: H. Sęk (red.) Wypalenie zawodowe. Przyczyny. Mechanizmy. Zapobieganie  (s. 149-168). Warszawa: PWN.
  12. Wielgus, A., Tomaszewski, J. (2013). Wypalenie zawodowe. Kraków: Wydawnictwo M.

 


  • Opublikowane 29 Sierpień, 2018

Instagram, czyli świat zredefiniowanych pojęć

Instagram istotnie wyróżnia się na tle innych, popularnych kanałów social media. W porównaniu do pozostałych portali, już dawno przestał on bowiem być jedynie tłem dla naszej codzienności i poszedł o krok dalej - zaczął kreować nowy świat, będący lustrzanym odbiciem naszego życia, poprawionego w edytorze VSCO i podkręconego filtrem w telefonie. Stworzył on cyber-rzeczywistość, w której każdy użytkownik może w dowolny sposób aranżować swój profil za pomocą zdjęć. Dziś prezentujemy to, co chcemy i tak, jak chcemy, aby widzieli to inni. Sięgamy przy tym po odpowiednie ujęcia oraz filtry, układamy posiłki, kosmetyki czy elektroniczne gadżety w przeświadczeniu, że tworzymy „coś”, czyli misterną układankę przedmiotów codziennego użytku nagradzaną serduszkami i komentarzami. I właśnie to niezdefiniowane "coś" ma nas określać w oczach innych. Jednocześnie, w dobie rozwoju portali społecznościowych, wśród których prym wiedzie właśnie Instagram, wiele spośród dobrze znanych nam pojęć języka codziennego uległo swoistej transformacji. Dotychczas znane i powielane definicje często okazują się być już nieaktualne albowiem pewne pojęcia w świecie aranżowanym przy pomocy Instagramu bezpowrotnie zmieniły swoje znaczenie. Niektóre z nich w sposób ewidentny straciły na wartości, z kolei inne znacznie rozszerzyły swój zakres. W tym artykule postanowiłam bliżej przyjrzeć się tym z nich, których ewolucja przybrała najbardziej spektakularny charakter.

ZNAJOMOŚĆ

Dziś ciężko wyobrazić Nam sobie świat bez internetu, a nawiązywanie lub podtrzymywanie znajomości za jego pośrednictwem nikogo już nie zaskakuje. Czym innym jest jednak zjawisko znajomości instagramowych. Dawniej mówiliśmy że kogoś "znamy", gdy wypiliśmy z nim w życiu kilka kaw, lub przynajmniej wymienialiśmy się grzecznościami na osiedlowym parkingu. W insta-świecie, znać kogoś znaczy tyle, co śledzić jego profil i wymieniać się cyber-serduszkami pod nowym zdjęciem. Wiemy o sobie dokładnie tyle, ile druga osoba pokazuje na swoich "niepozowanych" i zawsze "naturalnych" zdjęciach. Mimo to, czujemy się uprawnieni do komentowania, oceniania a często nawet obrażania zupełnie obcych nam ludzi.

IDOL

W czasach, gdy świat nie znał jeszcze potęgi internetu, ludzie mieli swoich prawdziwych idoli, postaci, które były dla nich swoistym wzorem do naśladowania. Na takie miano, inaczej niż dziś, trzeba było jednak sowicie sobie zasłużyć. Owa pozycja rodziła się na drodze ciężkiej pracy czy imponujących sukcesów, za które bynajmniej nie uznawano pokaźnego grona obserwatorów. W ten sposób mieliśmy gwarancję, że wzór przedstawiany młodym ludziom do naśladowania, coś sobą reprezentuje. Dziś dorastająca młodzież dostaje na start aplikację celebrującą kult piękna i nieustającą grę pozorów. Zamiast ambitnych książek, dostajemy nowe telefony. Wolimy obserwować dzień z życia instagramowych celebrytek, niż śledzić wiadomości ze świata. Fascynują nas ludzie oferujący otoczeniu starannie zaaranżowaną stylistykę swojego Instagrama. W tym miejscu należy jednak postawić pytanie, czy stoi za tym coś więcej?

POPULARNOŚĆ

Jeszcze kilka milionów postów temu, słowo popularność było w sposób integralny związane z zainteresowaniem tradycyjnych środków masowego przekazu. Za ludzi popularnych uznawaliśmy tych, których nazwiska pojawiały się na głównych stronach gazet, a ich twarze pokazywane były regularnie na szklanym ekranie. Dziś już nie piszą ani nie pokazują, tylko…klikają. W tym świecie popularność określa się bowiem w liczbie like’ów i followers’ów, czyli osób śledzących Twój profil. Ludzie pragnący internetowej sławy dostają od twórców portalu coraz to nowsze narzędzia, takie jak możliwość promowania ich kont czy prezentowania sponsorowanych postów. Jednocześnie, jest to jeden z tych elementów, których nie można w sposób jednoznaczny negatywnie ocenić. Instagram dał bowiem możliwość dotarcia do szerszego grona odbiorców tym, którzy w świecie tradycyjnych mediów nie mieliby szans, aby przebić się ze swoim przekazem. Coraz popularniejsze stają się akcje charytatywne promowane za pomocą tego portalu, a wiele dobrze prosperujących dziś firm właśnie owej internetowej promocji zawdzięcza swój sukces.

REKLAMA

Pojęcie tak oczywiste, że nie wymaga formułowania odrębnej definicji. Przyzwyczailiśmy się do reklamowych spotów w telewizji, kinie czy radiu. Jednak wraz z erą mediów społecznościowych, pojawiła się zupełnie nowa, specyficzna forma reklamy. Jest ona nie mniej nachalna niż dotychczasowa, jednak znacznie bardziej zakamuflowana. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie „krypto-reklamy”, bowiem sponsorowane treści pojawiają się mniej lub bardziej przypadkowo na kanałach współczesnych influencer’ów. „Przetestowałam, uwielbiam, serdecznie polecam!” - czy to jeszcze szczera opinia autora posta, czy już sowicie opłacona przez dział PR, sprytnie zaplanowana kampania reklamowa? Nie ulega wątpliwości, iż jest to forma pozyskania potencjalnego klienta od strony psychologicznej. Produkty są przecież „testowane i szczerze polecane” przez ludzi, których „prawie-znamy”, co wzbudza znacznie większe zaufanie i tym samym nakręca sprzedaż. Jedno jest w tym zagadnieniu pewne - specjaliści od reklamy zwęszyli w tej aplikacji PR-ową żyłę złota i nie zamierzają z niej tak łatwo zrezygnować. My jednak w takiej sytuacji powinniśmy zachować zdrowy rozsądek i odrobinę asertywności.

WARTOŚCI

Słowo - klucz, od którego w zasadzie powinniśmy rozpocząć cały ten dyskurs. W odróżnieniu od pozostałych pojęć, Instagram nie zmienił jego definicji. Poszedł jeszcze dalej, zmieniając bowiem same wartości, którymi kieruje się współczesne społeczeństwo. Coraz częściej mówi się wręcz o ich upadku, nie przyglądając się jednak mechanizmom, które do tego doprowadziły. W dzisiejszych czasach zmieniły się podstawowe priorytety a wraz z Nimi, promowane wzorce. Mieć zastąpiło być, a to, co masz, stawiane jest ponad to, kim jesteś. Konsumpcyjny styl życia nakręcany jest przez kolejne unboxing’i i sponsorowane podróże popularnych influencer’ów. Cały ten mechanizm wydaje się opierać na celowym wzbudzaniu zazdrości oraz obsesyjnej chęci dorównania innym, a to, jak wiadomo, nie są najbardziej wartościowe z ludzkich cech. I choć ciężko jest się do tego przyznać, to właśnie Instagram stanowi doskonałe narzędzie to lansowania takich postaw. Kiedyś, w jednym z kolorowych magazynów przeczytałam, że „w insta-świecie wszystko błyszczy, a pod spodem dźwięczy pustka”. I choć dla wielu jego użytkowników, to z pewnością bardzo odważna i kontrowersyjna teza, to warto mieć ją z tyłu głowy za każdym razem, gdy otwieramy na ekranie Naszych smartfonów wrota do tej wirtualnej rzeczywistości…

Autor: Paulina Salamon


Jak nietolerancja wobec niepewności sprzyja zachowaniom unikowym?

Czy trudność w akceptacji niepewności może stanowić czynnik sprzyjający występowaniu sztywnych zachowań unikowych? Naukowcy z Uniwersytetu w Hiszpanii we współpracy z badaczami z Uniwersytetu z Belgii pochylili się nad tym problemem, badając zależność między niechęcią i dyskomfortem związanym z sytuacjami zawierającymi komponent niepewności a potencjalnie jatrogennymi zachowaniami unikowym.

Zachowania unikowe stanowią repertuar odpowiedzi behawioralnych na bodziec uznawany za zagrażający w celu jego uniknięcia. Wiele badań wskazuje, że skorelowane są z takimi zaburzeniami afektywnymi jak zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, lęk uogólniony, fobia społeczna, czy syndrom stresu pourazowego (Cobos, Flores i inni, 2018). Badacze z hiszpańskiego uniwersytetu podjęli próbę pochylenia się nad tym zjawiskiem w celu ustalenia, jakie czynniki wiążą się z wysokim poziomem unikania. Skupili się przede wszystkim na zmiennej Intolerance of Uncertainty (IU) czyli Nietolerancji Niepewności, charakteryzowanej jako zbiór przekonań na temat sytuacji niepewnych i tendencji do reagowania w sposób negatywny na poziomie afektywnym, kognitywnym oraz behawioralnym na tego typu wydarzenia (Buhr & Dugas, 2009). Nietolerancja niepewności związana jest z zachowaniami obsesyjno-kompulsyjnymi oraz uzależnieniem od alkoholu (Kraemer, McLei, & O'Bryan, 2014 za: Cobos i in, 2018).

Zgodnie z autorami badania osoby o wysokim poziomie nietolerancji niepewności powinny charakteryzować się wysokim poziomem napięcia w sytuacjach niejasnych, a w konsekwencji wykazywać wyższą motywację do angażowania się w zachowania, służące uzyskania poczucia kontroli. Główna hipoteza badań zakładała, że wysoki poziom zmiennej IU powinien wiązać się ze zwiększeniem zachowań unikowych, wzrostem niewrażliwości na zewnętrzną dewaluację tych zachowań oraz opornością na wygaszanie reakcji unikania (Cobos i in., 2018).

Uczestnicy badania

W badaniu wzięło udział 156 studentów Wydziału Psychologii Uniwersytetu w Maladze. Próbę stanowili ochotnicy, którzy a za udział w badaniu otrzymali dodatkowe punkty ECTS. Uczestnicy zostali w sposób losowy dobrani do grupy kontrolnej i porównawczej. Każdy z nich brał udział w badaniu w oddzielnej kabinie, przy użyciu sprzętu komputerowego (Cobos i in., 2018).

Metodologia badań

Na tydzień przed właściwym eksperymentem uczestnicy badania poproszeni zostali o wypełnienie hiszpańskiej adaptacji kwestionariusza STAI (Inwentarz Cechy i Stanu Lęku) oraz hiszpańskiej adaptacji Skali Nietolerancji Niepewności (Intolerance of Uncertainty Scale IUS, Freeston, 1994). Natomiast procedura eksperymentalna obejmowała cztery fazy zadań skoncentrowanych na zachowaniach unikających. Pierwsza z nich obejmowała klasyczne warunkowanie, druga uczenie oparte na warunkowaniu instrumentalnym, trzecia opierała się na wygaszaniu zachowania a ostatnia stanowiła fazę ostatecznego testowania. Uczestnicy badania otrzymali instrukcję, w której informowano ich, że niektóre prezentowane na komputerze obrazy mogą stanowić sygnał, że za chwilę wystąpi silnie awersyjny dźwięk, emitowany przez słuchawki do lewego lub prawego ucha, w zależności od rodzaju prezentowanego obrazu. Następnie poinformowano badanych o występowaniu bezpiecznego obrazu, po którym emitowanie bodźca dźwiękowego nie nastąpi. Po dokonaniu instrukcji materiał bodźcowy był wyświetlany ochotnikom przez 20 sekund na ekranach monitorów. Awersyjny dźwięk pojawiał się losowo w odstępstwie od ósmej do jedenastej sekundy wyświetlania obrazu. Okno czasowe każdego dźwięku wynosiło około 3 sekund (Cobos i in., 2018). Dwa różne czarno białe-obrazy służyły jako bodziec warunkujący. Badacze nazwali je CSa i CSb. Awersyjny dźwięk prezentowany był do prawego ucha (US1) lub lewego (US2). Czarno-biały bezpieczny obraz został oznaczony przez badaczy jako CSc. Nie następował po nim żaden dźwięk. Ekran komputera podczas badania był zawsze biały a obrazy prezentowano w samym jego środku o wymiarach 9x8 cm. Awersyjny sygnał stanowił pisk o częstotliwość 44,100 Hz trwający około 3 sekundy. W grupie kontrolnej występował zarówno cichszy pisk (27 ± 3 dB), jak i głośniejszy, który występował również w grupie eksperymentalnej (97 ± 3 dB). Stworzenie grupy kontrolnej służyło sprawdzeniu, czy różna intensywność dźwięku będzie zmienną zakłócającą proces warunkowania zachowań unikowych w zależności od prezentowanego obrazu CSa lub CSb (Cobos i in., 2018).

Faza I: Warunkowanie klasyczne

Pierwsza faza składała się z 5 próbnych bloków. Każdy z nich zawierał dwie próby z bodźcem CSa (tylko przy jednej próbie występowało wzmocnienie negatywne), dwie próby z bodźcem CSb (ponownie tylko raz wystąpiło wzmocnienie negatywne) oraz z bezpiecznym bodźcem CSc, po którym nie nastąpiło wzmocnienie. Po ekspozycji bodźców osoby badane pytane były o stopień pewności dotyczącej tego, po którym obrazie wystąpił bodziec awersyjny w prawym lub lewym uchu. Badani odpowiadali na skali od 0 - z całkowitą pewnością po tym obrazie nie wystąpił awersyjny dźwięk w tym uchu do 9 - z całkowitą pewnością po tym obrazie wystąpił awersyjny dźwięk w tym uchu. W tym celu posługiwali się klawiaturą komputera. Ich zadaniem było wskazanie 6 zależności między ekspozycją obrazu na monitorze a wystąpieniem nieprzyjemnego dźwięku. Ponadto w badaniu pytano również w jakim stopniu dźwięk był nieprzyjemny dla osób badanych od 0 - w ogólnie nie nieprzyjemny do 9 - bardzo nieprzyjemny (Cobos i in., 2018).

Faza II: Warunkowanie instrumentalne

Po fazie I uczestnicy badania zapoznawali się z instrukcją drugiej fazy badania. Powiedziano im, że ta faza jest identyczna do poprzedniej, poza tym, że teraz mogą uniknąć nieprzyjemnego dźwięku, jeżeli z wyprzedzeniem do 1 sekundy nacisną odpowiedni przycisk. Aby uniknąć ekspozycji dźwięku awersyjnego do lewego ucha, uczestnicy badania mieli nacisnąć przycisk P na klawiaturze, a aby uniknąć bodźca emitowanego do lewego ucha, przycisk Q. Osoby badane mogły podjąć tyle prób, ile chciały, aby w końcu uniknąć bodźca, jednak nie dawano im czytelnej informacji zwrotnych dotyczących ich postępowania. Awersyjny dźwięk pojawiał się niespodziewanie, bez bodźców poprzedzających co wprowadzało element niepewności (Cobos i in., 2018).

Faza III: Proces wygaszania bodźców

W tej fazie stopniowo dewaluowano znaczenie bodźców awersyjnych poprzez zmniejszanie siły dźwięku połączonego z obrazkiem CSa. Najpierw wyemitowano awersyjny dźwięk, aby uczestnicy ponownie ocenili w jakim stopniu jest on nieprzyjemny. Kolejno obniżono głośność dźwięku z 97 ± 3 dB do 27 ± 3 dB i ponownie poproszono osoby badane o określenie, jak bardzo jest on awersyjny. Powiedziano uczestnikom, że głośność będzie teraz już tylko niższa, mimo, że w następnej fazie testowej, grupie eksperymentalnej ponownie emitowano różną głośność dźwięku awersyjnego. W grupie kontrolnej natomiast prezentowano jedynie dźwięk o sile 27 ± 3 dB (Cobos i in., 2018).

Faza IV: Testowanie

W tej fazie skupiono się na właściwym celu badania. Poinformowano uczestników, że ponownie prezentowane będą im bodźce wzrokowe i słuchowe oraz, że mogą uniknąć awersyjnego dźwięku poprzez naciśnięcie odpowiedniego klawisza na klawiaturze, tak jak we wcześniejszej fazie. Nie wprowadzono jednak zmiennej niepewności, tak jak w fazie warunkowania instrumentalnego (Cobos i in., 2018). Oznacza to, że dźwięk awersyjny pojawiał się zawsze po wystąpieniu bodźców poprzedzających, wyuczonych podczas fazy warunkowania klasycznego. Sprawdzano poziom oporu na wygaszanie, wrażliwość na bodziec awersyjny (określony reakcją na bodziec bezpieczny oraz bodźce uprzednio uwarunkowane jako poprzedzające) oraz reakcje na bodziec bezpieczny. Po tej fazie pytano również uczestników badania o ich stopień zaufania do podanej instrukcji (Cobos i in., 2018).

Konkluzje z badań

Głównym celem badania było sprawdzenie, czy wysoki stopień nietolerancji na sytuacje niejasne wiąże się z nadmiernym i sztywnym zachowaniem unikowym. Uznano, że brak tolerancji na sytuacje niejasne wiąże się z brakiem wrażliwości na dewaluację bodźców awersyjnych oraz opornością na ich desensytyzację w porównaniu do osób o niskim poziomie tej zmiennej. W tym celu osoby, które brały udział w badaniu zostały uwarunkowane na unikanie awersyjnego dźwięku, a następnie przeprowadzono proces desensytyzacji na bodziec awersyjny. Kolejno mierzono poziom obniżenia się zachowań unikowych u uczestników badania. Zgodnie z założeniami, analiza regresji pokazała znaczący związek zmiennej nietolerancji na sytuacje niejasne (mierzonej uprzednio kwestionariuszem) a częstotliwością zachowań unikowych. Ponadto osoby, które uzyskały wysokie wyniki w tej zmiennej, wykazywały zmniejszoną wrażliwość na desensytyzację oraz zwiększoną częstotliwością odpowiedzi unikowych. Co ciekawe, intensywność nie malała nawet wtedy, gdy obniżono poziom niepewności. Związek pomiędzy nietolerancją na niejasne sytuację a niewrażliwością na desensytyzację nie wydaje się być skorelowany z mniejszą zdolnością osób badanych do rozróżniania bodźców, co pokazały wyniki grupy kontrolnej. Ponadto, nie zauważono związku między indywidualną zdolnością do uczenia się a sztywnym zachowaniem unikowym i nietolerancją na niejasne sytuacje (Cobos i in., 2018).

Co więcej analiza regresji wykazała również znaczący związek między zmienną nietolerancja na niejasne sytuacje a opornością na wygaszenia zachowań unikowych. Im wyższym poziomem nietolerancji na niejasną sytuację charakteryzowała się jednostka, tym wyższy wykazywała opór na wygaszanie w fazie testowej. Warto podkreślić, że próbę badawczą stanowiły jedynie osoby zdrowe. Najważniejszym wnioskiem z badań zdaje się być fakt, iż im wyższy poziom nietolerancji na sytuację niejasną u osoby badanej, tym więcej wykazuje ona niepotrzebnych zachowań unikowych. Badacze wskazują, że zmienna ta może mieć duże znaczenie w kształtowaniu zaburzeń lękowych i powinna zostać wzięta pod uwagę przy próbach projektowania programów interwencyjnych (Cobos i in., 2018).

Literatura:

  • Buhr K, Dugas MJ. (2009). The role of fear of anxiety and intolerance of uncertainty in worry: An experimental manipulation. Behaviour Research and Therapy 47, 215–223
  • Cobos, P., L., Flores, A., Lopez, J., F., Vervliet, B. (2018). Intolerance of uncertainty as a vulnerability factor for excessive and inflexible avoidance behavior. Behaviour Research and Therapy 104, 34–43.
  • Kraemer, K. M., McLei, A. C., & O'Bryan, E. M. (2014). The role of intolerance of uncertainty in terms of alcohol use motives among college students. Addictive Behaviors, 42, 162–166. http://dx.doi.org/10.1016/j.addbeh.2014.11.033.

 

 

Kierunek studiów  Psychologia, rok V, specjalizacje: psychologia kliniczna człowieka dorosłego, psychologia zdrowia i jakości życia  Kontakt  cornykam@gmail.com Zainteresowania  Atrakcyjność i seksualność człowieka, a także rozpoznawanie ekspresji mimicznej emocji. (...)


  • Opublikowane 24 Kwiecień, 2018

WARSZTATY: Stres - Cichy przyjaciel czy niespodziewany wróg

O tym jak żyć w stresującym świecie, korzystając z energii jaką wyzwala w nas stres. Jak wykorzystać ten stan, aby zmniejszyć odczuwany poziom stresu… czyli o tym, co może być pomocne przed sesją, by lepiej radzić sobie z odczuwanym stresem.

Zapraszamy na warsztaty 17. maja (w czwartek) w godzinach 9.00-12.00. Warsztaty odbędą się w sali 133 w Strefie Aktywności Studenta (rektorat UŚ, ul. Bankowa 12).

Warsztaty poprowadzi Kamila Dercz - psycholog, psychoterapeuta, pedagog, trener grupowy.  Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie w zakresie psychoterapii w nurcie Gestalt. Aktualnie jeste w trakcie 2-letniego szkolenia z psychotraumatologii. Najczęściej prowadzi psychoterapię osób dorosłych w kryzysie, doświadczających straty, przeżywających depresję i żałobę oraz osób chorych przewlekle, a także ich rodzin.  Swoją pracę poddaje stałej superwizji. Jest autorem kilku książek i nowej metody pracy rodziców z dziećmi.

Osoby zainteresowane udziałem w warsztatach prosimy o przesłanie zgłoszenia ze swoim imieniem i nazwiskiem na adres: promocja.wiecjestem@us.edu.pl (w tytule emaila wpisując nazwę warsztatów).

WARSZTATY PROWADZONE W RAMACH PROJEKTU "OCENA KONDYCJI PSYCHICZNEJ" REALIZOWANEGO PRZEZ STOWARZYSZENIE CZAS PRZESTRZEŃ TOŻSAMOŚĆ ZE SZCZECINA, który jest finansowany w ramach Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016–2020.


  • Opublikowane 23 Marzec, 2018

Anjan Chatterjee: Jak twój mózg decyduje, co jest piękne?

Anjan Chatterjee sięgając po narzedzia psychologii ewolucyjnej oraz neuropsychologii poznawczej analizuje jedną z najbardziej urzekających koncepcji natury: piękno. Dowiedz się więcej o nauce odkrywającej, dlaczego pewne konfiguracje linii, koloru i formy pobudzają nas, dzięki temu fascynującemu, głębokiemu spojrzeniu w nasz mózg.

 

Uwaga: POLSKIE NAPISY


  • Opublikowane 8 Luty, 2018

Narzędzie do autodiagnozy kondycji psychicznej

Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość w ramach realizacji projektu „Ocena kondycji psychicznej” finansowanego w ramach Narodowego Programu Zdrowia na lata 2014–2020 opracowało narzędzie do autodiagnozy pozwalające na samodzielną ocenę kondycji psychicznej. Narzędzie to zostało przygotowane przez zespół specjalistów z zakresu psychiatrii, psychologii, doradztwa zawodowego oraz ewaluacji i badań. Niniejsze narzędzie nie stanowi diagnozy medycznej zaburzeń lub chorób psychicznych ani jej nie zastępuje. Jeżeli jednak masz poczucie, że ostatnio coś jest nie tak, warto sprawdzić, czy nie przejawiasz objawów, które mogą świadczyć o rozwijających się problemach o podłożu psychologicznym. Narzędzie opracowane przez Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość dostępne jest na stronie:

http://www.zdrowiepsychiczne.org/zbadaj-swoja-kondycje-psychiczna.html

W razie potrzeby kontaktu z psychologiem, warto pamiętać, iż studenci Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach mogą skorzystać z bezpłatnej pomocy psychologicznej w Centrum Obsługi Studentów UŚ - więcej informacji dostępnych na stronie:

http://student.us.edu.pl/pomoc-psychologiczna

 


Strony

Subscribe to Więc jestem RSS

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.