• Opublikowane 1 Czerwiec, 2016

Bezpłatne warsztaty orientalnej zumby

Nadciąga sesja, która uważana jest za stresujący okres dla studentów... Postanowiliśmy to zmienić! W ramach cyklu Jeden stres - wiele możliwości poradzenia sobie - zapraszamy na bezpłatne warsztaty orientalnej zumby (Belumby)!

Będziecie mieli świetną okazję, by zapomnieć o egzaminacyjnych lękach i rozluźnić myśli i ciało dzięki połączeniu orientalnego tańca i zumby! To także świetna okazja do dobrej zabawy w studenckim gronie!

Warsztaty odbędą się na dużej sali gimnastycznej w rektoracie UŚ (ul. Bankowa 12, Katowice) w dniach:

15. czerwca (środa) w godzinach 17.00 - 19.00

Warsztat poprowadzi Namaar (pracująca jako trener w Fitness Factory):

www.facebook.com/anna.gacka.54?ref=ts&fref=ts

Osoby chcące wziąć udział w warsztacie prosimy o przesłanie zgłoszenia na adres:

promocja.wiecjestem@us.edu.pl

podając w tytule emaila hasło: Belumba oraz datę warsztatu, którego zgłoszenie dotyczy. Prosimy o przesłanie imienia i nazwiska osób zgłaszanych.

Warsztaty odbędą się w ramach realizacji projektu "Co nas spina? - Kampania na rzecz ochrony zdrowia psychicznego" (IV edycja) organizowanej przez Fundację Inicjatyw Akademickich  oraz Uniwersytet Śląski w Katowicach. 


Szkło

Z pretensją do świata, że jest taki niesprawiedliwy. Że jednym daje łatwe i słodkie życie, jednocześnie innym gorycz porażki – raz po raz waląc domy z kart. Spoglądam w dal, gdzie cel niedościgniony, gdzie chciałabym już być a wiem, że daleka przede mną droga. Raz po raz buntuję się przeciwko temu niesprawiedliwemu rządcy losu. Gniewna, z bronią w ręku, przechadzam się drogą żywota mego. Czarny płaszcz, pełen łat, szarga wiatr. Spojrzenia ludzi na ubiór mizerny, niemodny, niegodny człowieka. Pełne gorzkiej pogardy. A ja wciąż idę w dal niedoścignioną. Wiatr smaga mą twarz, ryjąc na niej łzami korytarze.

Zagryzam zęby, wyostrzam wzrok. Wchodzę do knajpy. Zdejmuję kapelusz. Rękawiczki bez palców obnażają czerwień paznokci. Łachy nieporządne przyciągają wzrok. Buntowniczo stawia je wiatr na baczność. Ludzie patrzą na mnie, jednocześnie nie dostrzegając mnie. Bo widzą to, co widzą, ale ślepi są. Nigdy nie spojrzeli dalej niż na powierzchnię płaszcza. Z lenistwa, obojętności czy egoizmu. Nikt nie spojrzał dalej, a ja przyglądam się im. Tym, którzy w swej sielance tkwią zamknięci. Bezwolni. Napadnięci. Nadgorliwie strzegąc swych kreacji.

Podchodząc do baru, dostrzegam, że niedostrzeżenie przemykam między tymi, których uśmiechy oglądam co dzień na tablicy. Do porzygu. Oni czują mą obecność. Ten zapach ciągłej ucieczki, gniewu i pretensji. Dziwny strach przeszywa ich na wskroś. Widzą jedną osobę, ale jakby siedem było w krąg. Boją się sami nie wiedzieć czemu. Czują wzrok mój na ich skórze. Ten ostatni raz.

Barman podaje to co zwykle. Krąży pogłoska, że zabijasz jak nikt – mówi. Ludzie chcą się pozbyć siebie. Nawzajem. Nie dziwi mnie to – myślę.

Siadam za barem i chwytając szklankę obracam ją w mej dłoni. Nie dostrzegam zbliżającego się z prawej strony cienia. Ślad poprzednich sytych lat. Siada obok zmęczony czekaniem na mnie. Widzę pytającą twarz w tej mgle. Zaskoczony cień drży z przejęcia. Może tym razem przygarnę go jak za dawnych lat.

Wypijam zawartość szklanki na raz. Nie lubię się rozdrabniać. Czekam chwilę zawieszona w tej dziwacznej próżni wypełnionej ludźmi niegodnymi życia. Nierozumiejącymi czym ono jest. Pogarda wlewa się niepostrzeżenie w me serce. Jednak wiem, że niebezpieczna z niej towarzyszka. Niby siostra a podrzyna gardła. Niby oddana a odwraca się, wbijając nóż. Taka przyjemna a pozostawia w żyłach truciznę.

Odchodzę z knajpy. Zanim wyjdę rzucam jeszcze raz wzrokiem na gości, których bawi samo życie. Którzy nie znają jego smaku zgnilizny. Ironicznie podnosi się prawy kącik ust i lewa brew. Komizm. 

 

Grafika pochodzi ze strony:

www.facebook.com/veriapriyatno/photos/ms.c.eJxtkUEOAzEIA39UQQIY~;v~_xVj11h94iy8ZkcPOM4x6ZFjF2X~;6j3HkqMU3P8aXYUBEVF1M36BHb~_~;N4Kp8pq32QUnGy~;njYpSi221mpRaMvlaSnDv8ud062xefUmkzOSl5QST66vIXWTaWmp0kjLxlmL2V1lbhP29pwyLBi0UjetDdDfVNv9DWTOA~-~-.bps.a.10154211454899903.1073742251.236259044902/10154211455584903/?type=3&theater

Zawieszona pomiędzy dwoma światami, studentka IV roku nauk naiwnie trudnych. Pasjonatka kryminału życia codziennego, amatorka gier: MOBA i RPG, córka gazdy. Mimo iż, nie cierpi głupoty ludzkiej, zajmuje się jej śledzeniem w wolnych chwilach. Kocha życie, jednak zdarzają się momenty i takie, kiedy nie ma dla niej najmniejszego znaczenia. Potrzepana choleryczka z warkoczem. Autorem grafiki jest Carne Griffiths (pobrano ze strony:  www.facebook.com/veriapriyatno/photos/a.10151297873909903.529573. (...)


  • Opublikowane 31 Maj, 2016

Kontakty seksualne w relacji terapeutycznej - czy to dopuszczalne?

Badania pokazują, że prawie 90% terapeutów było atrakcyjnych seksualnie dla swoich klientów (Hayes, 2014), co oznacza, że rola seksualności podczas terapii jest znacząca. Praca psychoterapeuty opiera się głównie na rozmowach z ludźmi o sferze psychicznej i emocjonalnej. Pacjenci często ujawniają wiele intymnych aspektów ze swego życia, dlatego psychoterapeuta może być ważną postacią w ich życiu. Z tego powodu od psychologów powinno wymagać się wiele rozwagi i wiedzy, jak postępować w tego typu kontaktach, które ze względu na swój charakter są niesymetryczne. Mimo tego może dojść do wytworzenia się między psychologiem a klientem więzi emocjonalnej, którą oboje zapragną kontynuować nie tylko na polu profesjonalnym, ale i poza nim. Psycholog powinien być przygotowany na taki przebieg wydarzeń.

Podczas licznych przemyśleń, np. że każdy ma prawo do uczuć, każdy psycholog jest człowiekiem i kieruje się emocjami w swoim życiu, rodzi się pytanie - czy taka sytuacja jest etyczna z punktu widzenia psychologii? Czym jest relacja terapeutyczna? Czym przymierze terapeutyczne? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w dalszej części tego artykułu, w której przedstawię: różnice w rozumieniu relacji psycholog- pacjent w różnych nurtach psychologicznych, pozytywne i negatywne aspekty nawiązania przyjaźni po zakończeniu kontaktu terapeutycznego oraz moje osobiste rozważania na ten temat.

Relacja terapeutyczna w różnych nurtach psychologicznych

Aby odpowiedzieć na postawione przeze mnie pytania, krótko omówię jak rozumiana jest relacja terapeuty z klientem w wybranych nurtach psychologicznych. Ma to na celu ukazanie różnorodności znaczeń tego zagadnienia. Między rozmaitymi podejściami teoretycznymi istnieją duże różnice dotyczące funkcji oraz dynamiki relacji łączącej terapeutę z klientem. W ujęciu psychodynamicznym może być rozumiana jako: przedłużenie self pacjenta i dodatek służący do podtrzymywania istniejącego u klienta wspaniałego (nierealistycznego) obrazu siebie, lub jako przeniesienie idealizujące czyli takie, w którym klient czerpie siłę z obcowania z wyolbrzymionymi zaletami terapeuty (Kohut, 1971 ). Taka sytuacja może powodować, że klient idealizując terapeutę, może zacząć odczuwać bliskość, a tym samym próbować ją rozwinąć na polu prywatnym. Rollo May (1969) wyróżnia 4 typy miłości: miłość związaną z seksem (libido), popęd do prokreacji (eros), miłość braterską, miłość związaną z poświęceniem dla innych (agape). Gelso, Rojas i Marmarosh (2014) są przekonani, że połączenie miłości agape i miłości braterskiej może mieć pozytywny wpływ na przebieg terapii, a także nawiązanie przyjacielskiego kontaktu po terapii może przyczynić się do polepszenia skutków terapii. Pojawienie się tych uczuć świadczących o dobrej relacji psycholog- pacjent, jest bardziej prawdopodobne podczas terapii długoterminowej. Jak twierdzą, w takiej sytuacji głęboki kontakt nie jest szkodliwy dla pacjenta. Należy jednak zwrócić uwagę, czy cała relacja jest prawdziwa czy też oparta na mechanizmie przeniesienia i przeciwprzeniesienia.

Kontakt terapeuty i klienta w podejściu skoncentrowanym na osobie jest także specyficzny. Terapeuta otwarcie wyraża uczucia i postawy, które w konkretnej chwili przeżywa. Ponad to bezwarunkowa akceptacja klienta, może sprawić, że poczuje się on doceniony przez drugą osobę i spróbuje tę sytuację wykorzystać. Postawa psychoterapeuty uwzględnia w tym nurcie wyraźne oznaki przyjaźni, które są cenne z punktu widzenia psychoterapii, jak i ważne w codziennym życiu pacjenta.

W terapiach systemowych nie poświęca się bezpośrednio wiele czasu na analizę indywidualnie przeżywanych uczuć, ponieważ terapeuta skupia się głównie na systemie rodzinnym.

Szkoły behawioralno- poznawcze przywiązują wielką wagę do narzędzi i technik, będących wystarczającym zabezpieczeniem pacjenta, dlatego nie ma kodeksów etyki stworzonych przez takie towarzystwa jak : Association for Behavioral and Cognitive Therapies czy British Association for Behavioral and Cognitive Psychotherapies (Grzesiuk, Suszek, 2010).

Rozpoznanie i rozwiązanie trudności w relacji klient – psycholog może stanowić cenną naukę. Z powyższych rozważań można wysunąć wniosek, iż kontakt między psychoterapeutą a klientem zależy od umiejętności, doświadczenia i emocji, jakie każdy z nich wnosi do sytuacji. Dlatego ważna jest odpowiedzialność psychologa za przebieg tej relacji, ponieważ może przyczynić się on do licznych nadużyć. Szczególnie należy zwrócić uwagę na możliwość manipulowania klientem, wykorzystania wiedzy na jego temat do wywierania na niego wpływu. Nawet największa motywacja może być niewystarczająca, gdy psychoterapeucie brakuje podstawowych zasobów niezbędnych do wykonywania tego zawodu. Mam na myśli intelektualne, emocjonalne czy etyczne uwarunkowania. Psychoterapeuta powinien być świadomy własnych ograniczeń, impulsów czy stosowanych obron, ze względu na szczególne narażenie pacjenta na nadużycia o charakterze etycznym.

Relacja terapeuta- (były) klient z punktu widzenia etycznych kodeksów psychologicznych

Wskazówki, jak postępować w relacji psycholog- pacjent, przedstawia Kodeks Etyczny Psychoterapeuty Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (2009). Możemy w nim przeczytać: „Terapeucie nie wolno przenosić relacji z osobą leczoną poza obszar terapii.”, „Nieetyczne jest nawiązywanie jakiejkolwiek formy bliskości seksualnej z osobami pozostającymi w terapii lub chorymi, którzy uczestniczą w badaniach naukowych.”

Również Kodeks Etyki Zawodowej Psychoterapeuty Polskiej Federacji Psychoterapii podejmuje ten temat. W podrozdziale Relacje między psychoterapeutą i pacjentem/klientem możemy znaleźć:

„1.Psychoterapeuta stara się pozostawać wyłącznie w relacji zawodowej z pacjentem podczas procesu psychoterapii

 2.Psychoterapeuta nie podejmuje relacji seksualnych z pacjentami/klientami w trakcie procesu psychoterapii.

 3.Psychoterapeuta nie przyjmuje do psychoterapii osób, z którymi wcześniej miał relacje seksualne.

 4.Psychoterapeuta nie wchodzi w relację seksualną z byłym pacjentem/klientem co najmniej przez dwa lata od zakończenia relacji zawodowej.”

Ten ostatni argument wydaje się być kluczowy i pomocny w odpowiedzi na pytanie czy dopuszczalna jest sytuacja, gdy terapeuta utrzymuje z byłym klientem stosunki o charakterze przyjacielskim lub seksualnym? Tą tematykę podejmuje (nie wprost) także Kodeks Etyczno- Zawodowy Psychologa (2005) „Psycholog jako psychoterapeuta jest świadomy niebezpieczeństw wynikających z jego możliwości wpływania na innych ludzi, w związku z czym poddaje się superwizji lub konsultacji”. Po licznych rozważaniach pozwolę sobie zgodzić się z tym twierdzeniem, dlatego w dalszej części mojej pracy dołożę wszelkich starań, by przedstawić zagrożenia jakie niesie relacja seksualna z byłym czy obecnym pacjentem.

Badania

W przeglądzie badań nad nadużyciami seksualnymi dokonanymi przez terapeutów- (Olarte,1997), stwierdza się, że około 88% nadużyć dopuszczają się mężczyźni wobec swoich pacjentek. Jako szkodliwe dla pacjenta skutki kontaktu seksualnego autorka badań podaje: brak zaufania do płci przeciwnej, brak zaufania do terapeutów i terapii, poczucie winy, depresja, złość, poczucie odrzucenia, myśli samobójcze, niska samoocena (Olarte, 1997). Bouhoutsos, Holroyd, Lerman, Forer i Greenberg (1993) również zajmowali się tematyką kontaktów seksualnych z psychoterapeutą. Na podstawie badań stwierdzili, że z pięciuset pięćdziesięciu dziewięciu pacjentów, mających kontakt seksualny z psychoterapeutą 90% z nich doświadczyło negatywnych konsekwencji tego kontaktu. Mimo, iż są to dane dotyczące aktualnego kontaktu psychologa z klientem, te negatywne konsekwencje mogą mieć także istotne znaczenie w nawiązywaniu kontaktów seksualnych po zakończeniu terapii. Brown (1988; za: Shopland, 1991) zaznacza, że skutki w psychice będą bardzo podobne do tego, jak gdyby pacjent był wykorzystywany seksualnie przez terapeutę już w trakcie przeprowadzania terapii. Ponad to relacja terapeutyczna może podlegać różnym zniekształceniom ze strony pacjenta, u którego może zaistnieć mechanizm rozszczepienia, przyczyniający się do idealizacji lub dewaluacji terapeuty (psycholog M. Weber, komunikacja osobista, 26 kwiecień 2015). Dlatego, aby ta relacja była bezpieczna, psycholog musi obrać pewne normy i granice podczas kontaktu z klientem, by relacja nie wykroczyła poza obszar terapii. Wszystkie poważane kodeksy dotyczące zasad pracy psychoterapeutycznej uznają, że utrzymywanie kontaktów z pacjentami, na podłożu prywatnym są błędem i wykroczeniem przeciw zasadom etyki zawodowej. Wielką uwagę zwraca się na nawiązanie relacji z obecnym i byłym pacjentem. Kategoryczne stanowisko w tym temacie podejmują: Ethics Code of The British Association for Counselling and Psychotherapy (2013) czy Statements of ethical principles Europejskiego Stowarzyszenia Psychoterapii (2009). Takie bliskie kontakty mogą przyczynić się do ograniczania zdolności do profesjonalnego osądu (Grzesiuk, Suszek, 2010). Mimo iż Europejski kodeks nie podaje czasu, po którym psychoterapeuta mógłby nawiązać relacje z klientem na polu prywatnym, Ethical principles of psychologists and code of conduct (1992) Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego wyraźnie podkreśla, że do takiej sytuacji można dopuścić dwa lata po zakończeniu psychoterapii pacjenta. Kodeks APA (2010) wymienia 7 warunków, które pozwolą na sprawdzenie czy taki kontakt jest w ogóle możliwy. Pod uwagę należy wziąć: czas, który upłyną od zakończenia psychoterapii; intensywność; rodzaj psychoterapii; jak się zakończyła- okoliczności; przeszłość pacjenta; aktualny stan pacjenta; jak i stwierdzenia psychoterapeuty podczas terapii, które mogłyby wskazywać na możliwość nawiązania kontaktu seksualnego po zakończeniu terapii. Moim zdaniem relacja intymna powinna być symetryczna, a wiedza zdobyta przez psychoterapeutę podczas terapii przekreśla tą możliwość i stawia go niejako na lepszej pozycji. Z kolei gdy psychoterapeuta oczekuje bliskiej relacji z klientem, powinien on rozważyć sens swojej pracy jak i wartości cenione przez niego. Zaleca się, by wszelkie trudności były przedstawiane w trakcie superwizji i natychmiast rozwiązywane. Dlatego rozwaga psychoterapeuty w kontaktach z klientem wydaje się być kluczowym aspektem wpływającym na skuteczność psychoterapii, a kontakty seksualne po jej zakończeniu mogą wpłynąć negatywnie na byłych pacjentów. Zapewnienie warunków prawidłowego przymierza terapeutycznego składającego się z „umowy co do celów terapii, zgody dotyczącej zadań wyznaczanych podczas terapii” jest wskaźnikiem pozytywnych efektów psychoterapii (Bordin, 1994) Uważam, że warto stosować się do określonych reguł przymierza terapeutycznego, jak i nie wychodzić poza relację terapeuta- pacjent w sferę prywatną.

Podsumowanie

Podsumowując swoje rozważania, pragnę stwierdzić, że dylemat stojący przede mną przed przeanalizowaniem za i przeciw bliskim kontaktom psychologa z byłym klientem wydawał się bardzo interesujący i prowokujący dyskusję na ten temat. Brytyjskie, specjalistyczne kodeksy etyczne wskazują wyraźnie, że kontakt psycholog- klient powinien być sformalizowany do tego stopnia, by każdy znał reguły panujące w tej niesymetrycznej relacji, ponieważ bliska relacja jest traktowana jako wykorzystywanie byłego klienta i w związku z tym jest niedozwolona (Jones, 2005; za: Toeplitz-Winiewska, 2008). Z drugiej strony liczni psychoterapeuci wskazują na pozytywne skutki zawarcia przyjaźni z byłym klientem, która jest cenna w codziennym życiu. W takim specyficznym kontakcie należy zwrócić szczególną uwagę na mechanizm przeniesienia i przeciwprzeniesienia. Według Marmarosh, Gelso i Rojas (2014) połączenie miłości braterskiej i miłości agape poza obszarem terapii może przyczynić się do utrzymania pozytywnych skutków terapii. Niezależnie od tego, psycholog powinien mieć świadomość, że taka relacja nigdy nie będzie autentyczna, że będzie miał on przewagę nad drugą stroną, co może doprowadzić do licznych negatywnych konsekwencji, na przykład manipulacji.

Autor: Karolina Żyłka

 

Bibliografia:

  1. APA, (2010) Ethical Principles of Psychologist and Code of Conduct. Pobrane z: http://www.apa.org/ethics/code/principles.pdf (dostęp 24 kwietnia)
  2. Bordin, E. S. (1994). Theory and reserch on the therapeutic working alliance: New directions. W: A. O. Horvath, L. S. Greenberg (red.), The working alliance: Theory, reserch and practice, (s.13-37). New York: Wiley.
  3. Bouhoutsos, J. Holroyd, J., Lerman, H., Forer, B. R., Greenberg, M. (1993) Sexual intimacy between psychotherapist and patients. Professional Psychology: Reserch and Practice, 14, s. 185-196.
  4. Ethics Code of The British Association for Counselling & Psychotherapy (2013). Pobrane z: http://www.bacp.co.uk/admin/structure/files/pdf/9479_ethical%20framework%20jan2013.pdf (dostęp 24 kwietnia)
  5. Gelso, Ch., Rojas, Ch., Marmarosh, A. (2014). Love and Sexuality in the Therapeutic Relationship. Journal of  Clinical Psychology, numer 70, s. 123-143.
  6. Grzesiuk, L. (2006). Psychoterapia : podręcznik akademicki. Badania i szkolenie. Warszawa: Eneteia Wydawnictwo Psychologii i Kultury
  7. Grzesiuk, L., Suszek, H. (2010). Psychoterapia : podręcznik akademicki. Integracja. Warszawa: Eneteia Wydawnictwo Psychologii i Kultury.
  8. Hayes, J. (2014). “Well I Got a Few of My Own”: Therapists’ Reactions to Attraction, Sex, and Love in Psychotherapy. Journal of Clinical Psychology, numer 70, s. 119-122.
  9. Kodeks Etyczny Psychoterapeuty Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (2009). Pobrane z: http://www.synapsis.pl/Kodeks-Etyczny-Psychoterapeuty-Polskiego-Towarzystwa-Psychiatrycznego.html (dostęp 26 kwietnia)
  10. Kodeks etyki zawodowej psychoterapeuty Polskiej Federacji Psychoterapii (brak daty). Pobrane z: http://www.psychoterapia-polska.org/kodeks-etyczny-pfp (dostęp 28 kwietnia)
  11. Kohut, H. (1971). The analysys of the Self. New York: International Universities Press.
  12. Koocher, G.P., Keith-Spiegel, P. (2008). Ethics in psychology and the mental health professions. Oxford: Oxford University Press.
  13. May, R. (1969). Love and will. Oxford: Norton & Co.
  14. Olarte, S. W. (1977). Sexual boundry violation: The Hatherleigh Guide to Ethics in Therapy. New York: Hatherleigh Press.
  15. PTP, Polskie Towarzystwo Psychologiczne (2005) Kodeks Etyczno- Zawodowy Psychologa. Pobrane z: http://ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=29 (dostęp 24 kwietnia)
  16. Shopland, S. N. (1991). Sex with ex-clients: Theoretical rationales for prohibiton. Ethics and behavior, 1(1),  s. 35-44.
  17. Toeplitz-Winiewska, M. (2008). Udzielanie pomocy psychologicznej. W: J. Brzeziński, B. Chyrowicz, W. Poznaniak, M. Toeplitz-Winiewska (red.), Etyka zawodu psychologa     (s.235-263). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

  • Opublikowane 25 Maj, 2016

Projekt „Po obu stronach sceny”

Od 1 maja do 31 grudnia 2016 r. będzie trwać cykl wydarzeń kulturalnych pn. „Po obu stronach sceny” realizowany przez Stowarzyszenie Absurdalny Kabaret, Uniwersytet Śląski oraz Teatr Korez w Katowicach. Celem spotkań jest integracja społeczna poprzez sztukę osób pełnosprawnych z osobami z niepełnosprawnościami, przygotowanie do wystąpień scenicznych, a także ograniczenie wykluczenia społecznego ze względu na niepełnosprawność i dotarcie do społeczności lokalnej Śląska. Adresatami cyklu są osoby w wieku powyżej 16. roku życia, zamieszkujące teren województwa śląskiego. Zajęcia i warsztaty prowadzone będą w rektoracie Uniwersytetu Śląskiego (ul. Bankowa 12, Katowice) oraz w Teatrze Korez. 

Uczestnicy będą mieć okazję wzięcia udziału w:

  • wyjeździe integracyjno-artystyczno-kulturalnym,
  • wydarzeniach artystyczno-kulturalnych w Teatrze Korez,
  • warsztatach stacjonarnych w jednej z wybranych grup (aktorskiej produkcyjnej i organizacyjnej),
  • wydarzeniu happeningowo-kulturalnym.


Rekrutacja trwa do 15-ego czerwca 2016 r. Wstęp jest bezpłatny. Regulamin i formularz zgłoszeniowy dostępny jest na stronie: www.bon.us.edu.pl.

Szczegółowych informacji udziela koordynator projektu: Michał Laksa, tel. +48 605 304 732, e-mail: absurdalnekabarety@gmail.com.


Oddech

Zasłonięte oczy. Związane ręce. Prowadzona jak bydło na rzeź. Sznur przetarł już skórę, teraz wrzyna się w mięso. Krew cieknie po dłoniach i spada na ziemię, oznaczając mój ostatni spacer. Czy ja sama do tego doprowadziłam? Jakby mnie oświeciło czuję, że to ja sama do tego doprowadziłam. Gdzieś z oddali słyszę głosy. Czyżby to serenada mego końca?

Powłóczę nogami. Tracę siły. Upadam. Widzę tylko ciemność, tylko ona, towarzyszka moich ostatnich chwil.

Słodkie brzmienia okalają me zmęczone ciało. Skrzypce a może to lutnia. Trudno mi rozpoznać, który gra dla mnie.

Zatrważające. Słyszę jak ktoś wymawia słowa: Kocham. Wciąż w mej głowie huczą niczym wiatr podczas sztormu. Tyle myśli kłębi się w mej głowie. Jak w karuzeli. Pragnę to zatrzymać, ale nie potrafię. Jak zaklęty krąg wciąż słyszę na nowo kolejne słowa. Widzę kolejne sytuacje. Czuję dotyk na mej skórze…

Wyrwana z ciemności, chwycona za połamane ręce, zostaję podniesiona na nogi. One też już odmawiają mi posłuszeństwa. Przez brudną szmatę, do moich oczu zakradają się pojedyncze promienie światła. Gdzie jestem? Krew nadal kapie na posadzkę. Każda kropla odbija się echem wśród ścian. Ścian?

Szmata zostaje zdjęta z moich oczu. Zaciskam mocno powieki z nadzieją, że mi ich nie wypali. Światło oślepia mnie. Jest zimne. Krew sączy się po dłoniach, brudząc resztki mego ubrania. Czy przyjdzie mi się wykrwawić?

Stoję skulona, oddychając ciężko. Krótkie oddechy brzmią jak melodia dawnych dziecięcych lat. Powoli otwieram oczy, które przyzwyczajają się do blasku. Poszarpane włosy opadają w dół. Podnoszę głowę. Staję twarzą w twarz z prawdą. Mdleję…

Znowu zostaję mimowolnie, jak szmaciana lalka, podniesiona do pionu. Rozwiązano sznur krępujący me dłonie. Zwisają teraz bezwładnie pokryte zaschniętą krwią, która tworzy wyszukane wzory. Zupełnie jak henna na dłoniach panny młodej. Rany po sznurze wyglądają jak bransolety zdobiące jej dłonie. Uśmiecham się na to wspomnienie.

Podnoszę głowę. Przede mną stoi tylko jeden człowiek. Człowiek? Jego oczy przeszywają mnie na wskroś. Zupełnie jakby był dawcą przeznaczenia. Jakby znał mnie lepiej niż ja sama. Ubrany w jakieś piękne szaty, których nie potrafię opisać. Jego włosy poruszane przez wiatr wyglądają jak błękitny płomień.

Wyciąga w mą stronę dłoń. Na jej wewnętrznej stronie leży pierścień. Przechylam głowę w znaku zapytania. Łza, której nie czuję, spływa po moim policzku. Nawet ona - schwytana w pół drogi do posadzki - zatrzymała się w oczekiwaniu na moją decyzję.

Podchodzę chwiejnym krokiem. Chyba trochę kuleję. Widzę złowrogi uśmiech na jego twarzy. Czyżby wiedział, co chcę zrobić?

Podnoszę drżącą prawą rękę. Jeszcze się mnie słucha. Widzę błysk satysfakcji w jego oczach. Resztkami sił uderzam w jego otwartą dłoń, wytrącając pierścień. Ten upada na posadzkę, głucho, roztrzaskując wzorzyste płyty.

Dźwięk rozpryskującego się kryształu pierścienia jest ostatnim, co słyszę. Powoli upadam na posadzkę. Już tylko przerażenie na jego twarzy…

Otwieram oczy. Nieludzki grymas, zakrwawione oczy i pył, w który się rozsypuje jest ostatnim, co pamiętam. Znajduję się w wystawnej, bogato zdobionej komnacie. Spoglądam w lustro oparte o ścianę. Jestem ubrana we wschodnie szaty, migające pięknem barw. Włosy mocno spięte w ciasny kok przebity długimi srebrnymi szpikulcami. Przy boku szabla. Za oknem wschodzące Słońce wita mnie. I tylko wzorzysta henna zdobi moje dłonie, a bransolety dźwięczą łagodnym powiewem wiatru.


żródło zdjęcia: https://wall.alphacoders.com/big.php?i=234169

Zawieszona pomiędzy dwoma światami, studentka IV roku nauk naiwnie trudnych. Pasjonatka kryminału życia codziennego, amatorka gier: MOBA i RPG, córka gazdy. Mimo iż, nie cierpi głupoty ludzkiej, zajmuje się jej śledzeniem w wolnych chwilach. Kocha życie, jednak zdarzają się momenty i takie, kiedy nie ma dla niej najmniejszego znaczenia. Potrzepana choleryczka z warkoczem. Autorem grafiki jest Carne Griffiths (pobrano ze strony:  www.facebook.com/veriapriyatno/photos/a.10151297873909903.529573. (...)


Medycyna przeciwstarzeniowa - Anti Aging

Medycyna przeciwstarzeniowa to nowa gałąź medycyny, której celem jest nie tylko wydłużanie życia ludzkiego, ale także opóźnianie ujawniania się chorób związanych ze starzeniem oraz warunkowanych genetycznie. Chodzi bowiem o to, by żyć dłużej, ale też by być zdrowym do najpóźniejszych lat i móc tym długim życiem się cieszyć.

Ojcem medycyny przeciwstarzeniowej jest Amerykanin dr Ron Klatz. Zasadnicza różnica między medycyną klasyczną a przeciwstarzeniową polega na tym, że medycyna klasyczna zajmuje się rozpoznawaniem już istniejących chorób i ich leczeniem, zaś przedmiotem medycyny przeciwstarzeniowej jest optymalizacja zdrowia i dobrego samopoczucia na każdym etapie życia zanim pojawią się choroby. To nowa koncepcja medycyny, której celem jest wydłużanie i poprawa jakości ludzkiego życia.

Zachowanie dobrego, zdrowego wyglądu, żywotności, siły, zdolności, pamięci i dobra jakość życia pomimo upływu lat to właśnie zadanie medycyny przeciwstarzeniowej.

Rodzi się pytanie, czy proces starzenia możemy kontrolować i czy możemy uniknąć chorób związanych z wiekiem? Można to próbować osiągnąć m.in. poprzez odwracanie lub hamowanie starzenia się komórek, skuteczne mechanizmy obrony immunologicznej, remodelowanie składu ciała poprzez utratę tkanki tłuszczowej, poprawę pamięci i utrzymanie aktywności mózgowej, prawidłowy orzeźwiający sen, utrzymanie satysfakcjonującej aktywności seksualnej.

Model postępowania obowiązujący w medycynie przeciwstarzeniowej można by przedstawić w formie piramidy, której podstawę stanowi ocena stanu zdrowia i ryzyka schorzeń, kolejny poziom to modyfikacja stylu życia i diety, następny uzupełnianie niedoborów witamin, mikroelementów i hormonów, a ostatni - to ostateczność kiedy musimy zastosować leki.

Okazuje się bowiem, że czynniki genetyczne decydują o długości naszego życia jedynie w 20 %, a aż w 80% styl życia, dieta i środowisko w którym żyjemy, czyli w znacznej mierze sami możemy mieć wpływ na to, jak długo cieszymy się życiem.

Na długość naszego życia mają wpływ: prawidłowa masa ciała, dieta z ograniczeniem nasyconych kwasów tłuszczowych (dieta Okinawa, śródziemnomorska), dostarczanie w odpowiedniej ilości antyoksydantów, wczesne wykrywanie i leczenie nadciśnienia, zwiększenie aktywności fizycznej, rzucenie palenia, towarzyskość, sprawność umysłowa, aktywność seksualna i dobry sen. Za czynniki skracające życie uznaje się nadwagę i otyłość, hiperglikemię, hipertrójglicerydemię, nadciśnienie, palenie papierosów, spożywanie 3 lub więcej porcji alkoholu dziennie, niskie wykształcenie i samotność.

Obserwacja długowiecznych populacji dowodzi, że czas życia zależy od uwarunkowań genetycznych oraz  od kaloryczności i jakości pożywienia.

Najlepiej udokumentowane wydają się badania Davida Sinclair z Uniwersytetu w Harvardzie, który wiąże restrykcyjną dietę z aktywacją białek Sir (Silent information regulator) zwanych sirtuinami czy enzymami długowieczności. Wydaje się, że sirtuiny są odpowiedzialne za genetyczne mechanizmy starzenia i regulują jego szybkość - a tym samym długość naszego życia.

Dziś wiadomo, że sirtuiny aktywuje dieta niskokaloryczna a także picie czerwonego wina, które zawiera resweratrol - związek o strukturze i działaniu sirtuiny. Ograniczenie zatem kalorii dostarczanych organizmowi wydaje się najprostszym sposobem znalezienia się w grupie osób długowiecznych.

Dla pełnego obrazu stanu zdrowia i wieku biologicznego należy także określić poziom hormonów, mikroelementów i witamin, stężenie wolnych rodników, kwasów omega 3, 6, 9 oraz markery nowotworowe i zapalne. W przypadkach alergii i nietolerancji pokarmowych należy wykonać testy żywieniowe. Coraz częściej w ocenie ryzyka wielu chorób opieramy się na badaniach genetycznych, które dają nam również wiadomości o odmienności reakcji na leki czy pokarmy u różnych osób.

Posiadając tak bogate dane, możemy zalecić suplementację brakujących hormonów, mikroelementów i witamin a na ostatnim szczeblu piramidy leki, jeśli jest to konieczne.

Opisany powyżej model postępowania zgodny z założeniami medycyny przeciwstarzeniowej daje możliwość wnikliwego wglądu w aktualny stan zdrowia badanej osoby, prawdziwy wiek biologiczny i ryzyko chorób, którym można zapobiegać zanim się ujawnią. Medycyna przeciwstarzeniowa nie czeka na ujawnienie się choroby a zapobiega jej wcześniej, nawet już u młodego, zdrowego człowieka, choć nigdy nie jest za późno, bowiem w każdym wieku przynosi korzystne efekty.

Długość naszego życia zależy w dużej mierze od osobowości i pozytywnego nastawienia do jego kolejnego etapu, jakim jest starzenie. Dłużej żyją ludzie aktywni umysłowo i fizycznie, mający plany i ciekawi świata, co pięknie ilustruje wiersz Mac Arthura:

Jesteś młody tak długo, jak długo jesteś wrażliwy.
Wrażliwy na to co piękne, dobre i wielkie.
Wrażliwy na przesłania przyrody, człowieka i nieskończoność.

 

Autor: Dr nauk med. Ewa Drozd - Styk

 
 

 

Program ZDROWJA CenterMed


Samodzielność u dzieci

SPOSOBY ZACHĘCANIA DZIECKA DO SAMODZIELNOŚCI

Niniejsza prezentacja przygotowana została  w oparciu o książkę Adele Faber, Elaine Mazlish o tytule: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”.

Dziecko to nie klon…

Pierwsza zasada przygotowywania dziecka do samodzielnego życia powinna opierać się o przekonanie, iż dziecko nie jest klonem rodzica. W istocie jest ono odrębną istotą, które pragnie własnej autonomii. Już od najmłodszych lat staje się indywidualistą. Będzie pod pewnymi względami podobne do swoich rodziców czy dziadków, przy tym wszystkim jednak pozostanie sobą- człowiekiem jedynym w swoim rodzaju, z własnym temperamentem, gustem, uczuciami, dążeniami i marzeniami.

Samodzielność jest ważna (zarówno dla dziecka, jak i rodzica)

Pozwalając dziecku być samodzielnym, wspiera się jego dążenie do uzyskania autonomii. Wówczas rozwija się jego pewność siebie i poczucie własnej skuteczności. Umożliwia się mu tym samym, stanie się człowiekiem przystosowanym do życia w ogóle, jak i w społeczeństwie. Dzięki powyższemu dziecko będzie miało możliwość nauczenia się podejmowania własnych decyzji oraz dokonywania wyborów, i przede wszystkim nauczy się radzenia sobie zarówno w prostszych, jak i trudniejszych sytuacjach, które na pewno pojawią się w jego życiu.

Jak zachęcić dziecko do samodzielności?

  1. Należy pozwolić mu na dokonywanie własnych wyborów

Nawet najbardziej błaha możliwość wyboru rozwija w dziecku poczucie odrębności. Przykład:

„ Czy chcesz dzisiaj ubrać czerwone spodnie czy zielone?”

„Czy chcesz poczytać o księżniczkach czy zwierzątkach?”

„Chcesz iść do parku czy na plac zabaw?”

  1. Należy okazywać szacunek dla dziecięcych zmagań.

Przykład:

Często zdarza się, iż z ust rodziców pada zdanie: „zrób to, to jest łatwe”.

Zamiast tego zdecydowanie lepiej zasugerować inną treść: „to nie jest łatwe”, „to może być trudne”. Dziecko bowiem, które nie podoła łatwemu według dorosłych zadaniu, otrzyma solidną dawkę frustracji, myśląc, że nie potrafi poradzić sobie nawet z czymś prostym; zacznie wówczas w siebie wątpić i nie będzie chciało podejmować nowych wyzwań. Kiedy zaznaczy się dziecku, że coś jest trudne, będzie ono miało możliwość wytłumaczenia sobie samemu, że zadanie mogło być dla niego za trudne do wykonania i poziom frustracji nie będzie aż tak wysoki. Warto pamiętać, iż należy spróbować pomagać dziecku, rozmawiać z nim, tłumaczyć, zamiast je wyręczać.

  1. Tworzenie pytaniowej bomby nie jest dobrym sposobem na komunikację z dzieckiem.

„Gdzie byłeś?”, „Co robiłeś?”, „Jak w szkole?”, „Jak oceny?”, „Byłeś grzeczny?”

Dziecko, które jest zdrowe i rozwija się prawidłowo, chętnie powie coś samodzielnie. Najlepszą metodą na zachęcenie dziecka to konwersacji jest rozpoczęcie własnej wypowiedzi od krótkiego zdania: „Dzień dobry. Jak dobrze Cię widzieć J.”

Bombardowanie pytaniami nie skłania dzieci do udzielania odpowiedzi, przeciwnie powoduje jeszcze większe zamykanie się w sobie. Jeśli dziecko będzie miało ochotę coś powiedzieć, prawdopodobnie zrobi to samo w wybranym przez siebie momencie.

  1. Rodzic nie powinien spieszyć się z udzielaniem odpowiedzi.

Dzieci są w stanie zadać rodzicowi „tysiąc pytań na minutę”. Często odpowiedzi na nie, nie są łatwe. Nie trzeba odpowiadać dziecku od razu. Każdy z dorosłych ma prawo zastanowić się i przemyśleć swoją odpowiedź. Dziecko jest bardzo podatne na słowa, w związku z czym wypowiedź osoby dorosłej musi być dobrze przemyślana. Warto również nakierować dziecko na to, aby samo szukało rozwiązania, na przykład: „Zadałeś ciekawe pytanie, a co ty o tym myślisz?”

  1. Dobrze jest zachęcać dziecko do korzystania z cudzych doświadczeń.

Poza domem istnieje szersza społeczność gotowa udostępnić dziecku swoje cenne doświadczenia. Rodzice nie muszą być cały czas „w gotowości” na udzielanie odpowiedzi. Pani wychowawczyni może dziecku wytłumaczyć np. dlaczego słodycze są szkodliwe, pani ze sklepu z butami, może powiedzieć dlaczego buty się niszczą, a dentysta, co powoduje, że zęby się psują. Rodzic nie musi poczuwać się ekspertem w każdej dziedzinie życia. Wiadomo, że nie zawsze można być świetnym we wszystkim, w związku z czym warto wykorzystywać wiedzę innych osób z otoczenia.

  1. Nie można dziecku odbierać nadziei.

Każde dziecko, podobnie jak osoby dorosłe, ma swoje marzenia i inspiracje. Zadaniem rodzica jest słuchanie o nich, wspieranie ich i szanowanie. Wiadomo, że nie zawsze można wszystko mieć. Często dzieciom wystarcza mówienie o swoich pasjach. Można też łatwo je zastąpić, przykładowo, kiedy dziecko marzy o koniu, można spróbować zachęcić je do czytania książek o tych zwierzętach, oglądania filmów czy rysowania. Warto wspierać dążenia dziecka i nie odbierać mu nadziei na to, że z czymś sobie poradzi.

Inne sposoby zachęcania dziecka do samodzielności

  1. Dziecko samo może zajmować się swoim ciałem- córka może sama uczesać włosy, wyciągnięta ze spodni bluzka nie tworzy z dziecka kloszarda, a pozaginany kołnierzyk nie jest oznaką zaniedbania. Dziecko posiada swoją fizyczność, która jest jego własnością, i której należy się szacunek.
  2. Strofowanie denerwuje nie tylko dzieci.
    „Nie siedź taki schylony”, „Nie pisz w taki sposób”, „Nie jedz tego teraz”, „Wyrzuć już tę zabawkę”.
    Wyżej przytoczone wypowiedzi wzmagają w dzieciach irytację, powodując odsuwanie się od nadopiekuńczego rodzica. Żaden człowiek nie lubi, kiedy wciąż się go poprawia, strofuje czy ponagla, nawet ten, który dopiero zaczyna wkraczać w życie.
  3. Nie należy mówić o dziecku w jego obecności (nawet przy małym dziecku).
    Kiedy dzieci słyszą jak rodzice o nich mówią: „on to lubi”, „ona była nie grzeczna” itp. Powoduje to w nich rozwój uczucia bycia jak przedmioty. Znika wówczas poczucie bycia indywidualną jednostka. Ponadto krytykowanie dziecka w obecności innych osób odbiera mu chęci do jakiejkolwiek zmiany i utrwala w nim postawy negatywne. Dziecko uważa, że tak już jest i trudno. Często też słyszy się od rodziców, że dzieci starają się zwrócić uwagę opiekuna poprzez bycie niegrzecznym. Jeśli dziecko tylko wtedy zostaje zauważone przez rodzica, nie ma co się temu dziwić. Częściej też zwyczajnie zwraca się większą uwagę na złe zachowanie, aniżeli wspiera się to dobre.
  4. Dziecko potrafi samo odpowiedzieć na zadane mu pytanie.
    Kiedy babcia pyta: „Czy Piotruś lubi zupkę kalafiorową?”, największą oznaką szacunku będzie, kiedy babcia to pytanie zada właśnie jemu. Dziecko potrafi samo wyrazić swoje zdanie, nie potrzebuje do tego adwokata...
  5. Należy okazywać szacunek dla ewentualnej „gotowości” dziecka.
    W momencie, gdy dziecko bardzo pragnie coś zrobić, ale nie jest na to przygotowane emocjonalnie lub fizyczne, można wyrazić zaufanie do jego zdecydowanej gotowości. Wówczas wzrośnie pewność siebie dziecka i utrwali się w nim przekonanie, iż kiedyś z konkretnym problemem będzie w stanie samo sobie poradzić. Przykładowo, gdy dziecko chce skorzystać z łazienki w taki sposób jak osoba dorosła, należy wesprzeć je przykładowo mówiąc: „Pewnego dnia skorzystasz z łazienki jak mama i tata”.
  6. Zbyt często dorośli posługują się słowem „nie”.
    Niektóre dzieci traktują stanowczą odmowę rodzica jak bezpośredni atak na ich samodzielność i wyzwanie do walki. Sprzeciwiają się wtedy, krzyczą, wyzywają etc. Nie znaczy to, że trzeba wtedy zmieniać zdanie i na wszystko odpowiadać „tak”. Istnieją pewne sposoby, które pozwolą zachować rodzicom stanowczość bez prowokowania konfrontacji.

ZAMIAST MÓWIĆ „NIE”

  1. Warto udzielić informacji:
    „Czy mogę się pobawić?” zamiast mówić: „Nie, nie możesz.” wyjaśnij „Za dwie minuty będzie obiad.”
  2. Trzeba akceptować uczucia:
    „Nie chcę iść do domu. Możemy zostać?” zamiast mówić: „Nie, musimy iść!” powiedz „Wiem, że chciałbyś tutaj zostać, trudno opuszczać ciekawe miejsce.”
  3. Opisywanie problemu jest dobrym sposobem komunikowania:
    „Pójdziemy do sklepu?” zamiast mówić: „Nie, teraz nie mogę.” zastąp to „Chciałabym ci pomóc, ale za pół godziny przychodzi babcia.”
  4. Kiedy to możliwe należy próbować zastąpić „nie”, słowem „tak”:
    „Czy pójdziemy na plac zabaw?” zamiast mówić „Nie. Najpierw zjedz obiad.” powiedz „Tak. Tylko najpierw zjedz obiad.”
  5. Każdy musi mieć czas na zastanowienie:
    „Czy mogę iść z kolegami na pizze?” zamiast mówić: „Nie. Byłeś już w tym tygodniu.” daj sobie czas: „Daj mi chwilę, musze to przemyśleć.”

Powyżej przytoczone możliwości wypowiedzi obniżają poziom napięcia i agresji u dzieci, oraz sprawiają, iż autonomia dzieci zostaje uszanowana.

Podsumowanie: Konsekwencje braku samodzielności

Nie podejmując prób zachęcenia dziecka do bycia samodzielnym, opiekunowie przyczyniają się do utrudniania jego funkcjonowania w społeczeństwie i życiu. Brak samodzielności rodzi z czasem u rozwijającego się dziecka frustrację, irytację i agresję. Powoduje częstokroć, rozwój osobowości z cechami bierno- zależnymi. W dorosłym życiu pojawiają się u niesamodzielnego człowieka trudności związane z podejmowaniem decyzji, spełnianiu oczekiwań własnych i społecznych. Pewność siebie jest znikoma, uwidacznia się brak poczucia bycia odrębną wartościową jednostką.

Dzięki cierpliwości i wyrozumiałości dorosłych, tworzy się ogromna szansa na wychowanie i ukierunkowanie dziecka na człowieka pewnego siebie, o mocnych poglądach i twardo stąpającego po ziemi. Człowieka, który nie boi się wyzwań i potrafi walczyć o siebie nawet w najtrudniejszych okolicznościach.

Reasumując, dziecko jest osobowością indywidualną i zawsze należy szanować jego autonomię.

Kontakt: agabur20@wp.pl mgr Agnieszka Burek- Blacha, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, wydziału Psychologii oraz Pedagogiki. Tytuł magistra psychologii uzyskała w 2012 roku. Ścieżka zawodowa: 2010r.- Praktyka zawodowa z zakresu Psychologii Klinicznej Człowieka Dorosłego w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej- Oddział Psychiatryczny 2011r.- Praktyka zawodowa z zakresu Psychologii Kliniczno- Sądowej w Ośrodku Pomocy Dzieciom i Rodzinie w Rudzie Śląskiej 2017r.- Praktyka zawodowa z Integracji Sensorycznej w Specjalnym Ośrodku Szkolno- Wychowawczym w Nowym Targu 2015r.- Psycholog w Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej w Nowym Targu 2016r.- Psycholog w Zespole Szkół Specjalnych przy Śląskim Centrum Rehabilitacyjno- Uzdrowiskowym w Rabce- Zdroju 2016r.- Psycholog w Zespole Wczesnego Wspomagania Rozwoju w Przedszkolu Prywatnym „Wesoły Korowód” w Nowym Targu 2017r. (...)


Notatnik

Jestem na klifie. Wzgórze za mną porośnięte jest drzewami, których gałęzie, zwisając, tworzą tunel zakończony finezyjnie zdobioną bramą. Wiatr smaga me oblicze. Słyszę bębny. Wybijają rytm wojenny. Mój rytm.

Siedzę nad przepaścią. Spoglądam w mrok. Ciemność przyciąga mnie. Momentami czuję jak zatapiam się w nią. Mimowolnie oddaję jej swą cząstkę. Pozwalam jej opleść moje serce.

Czasem zastanawiam się, jaką rolę przyjdzie mi odegrać w tym wiecznym konflikcie, gdzie rwana przez dwie siły miotam się, nie wiedząc, dokąd mam iść.

Często spoglądam w lustro. Widzę w nim me odbicie. Czasem zagłębiam się w moje oczy. Próbując odgadnąć, dojrzeć co się w nich kryje. Co jest tam, na dnie. Którędy iść?

W lustro jak zwykle spojrzałam. Widzę tam mnie. Złą. Mroczną. Nienawistną. Pogardliwą. Nieczystą. Pyszną. Spotykam alter – siebie. Zastanawiałam się, czy to jestem prawdziwie ja, czy tylko moje wyobrażenie, czy w imię buntu ja, którą na przekór całemu światu bym chciała być?

Ona spogląda na mnie, śmiejąc się. Jej uśmiech stał się od jakiegoś czasu pobłażliwą mieszanką pogardy, zachęty i satysfakcji. Spogląda na mnie, wiedząc, że jest blisko by wydostać się z lustra. Miejsca gdzie obserwujemy się nawzajem. Umieściłam ją tam, ponieważ, kiedy chcę - wyciągam i przywdziewam. A gdy się przestraszę albo nie mam sił, zdejmuję jak stary łach. Lustro to jedyne miejsce, gdzie mogę ją utrzymać. Skąd nie ucieknie.

Jednak ostatnio jest inaczej. Czuję, że wzbiera na sile, bezczelnie wdziera się w mój świat. Wykorzystując moją słabość, przejmuje kontrolę. Nie wiem czy jest mną, czy ja jestem nią. Ale ciągle widzę, jak walczymy.

Siedzę na skraju klifu. Niebo zasnute szarymi chmurami, które pędzą w sobie tylko znanym kierunku. Wiatr cichy smaga mą twarz, szarpie włosy. Zakrywam twarz.

Spoglądam w dal. W miejsca za otchłanią. Tam jest ląd. Suchy, spękany, zawładnięty pustką. I ona tam jest. Ta, która walczyć ze mną chce i z którą ja walczę co dzień. Ona tam czeka, zbierając siły. Czeka na mój ruch. Czeka na mój błąd. Widzę jej oczy z daleka, które świdrują mnie na wskroś. Ma za sobą wojsko. Cała masa wszelakiej maści plugastwa, aż po horyzont. Zimno przeszywa me kości.

Moja zbroja już nie lśni. Niejedną walkę stoczyłam razem z nią. Jest zużyta, ale wciąż lojalnie przy mnie trwa. Obok mnie leży mój wierny miecz. Nie zakładam na głowę hełmu. Mam na skroniach diadem. Włosy rozszarpał wiatr. Czekam.

Wtem czuję, że to już czas. Że nadeszła ta chwila, na którą czekałyśmy. Wstaję. Za sobą nikogo. Żadne wojsko nie chciało za mną iść, nie chciało walczyć za mnie. Jestem sama choć czuję siłę stu mężów.

Ląduje obok mnie orzeł. Piękne pióra mimo braku promieni Słońca błyszczą się swoim światłem. Szarawy odcień pierza przypomina stal. Spogląda na mnie, wyczekując znaku. Zabieram miecz. Poprawiam diadem. Siadam na jego grzbiet. Ruszamy w dal, w dół, w mrok nieprzenikniony.

Przez moment, gdy zlatywaliśmy z klifu, wydawało mi się, że otchłani nie ma, że gdzieś tam w dole czeka skała, której jedynym zadaniem było bym się o nią rozbiła.

Wiatr ucichł, jakby chowając się przed czymś. Gdzieś między skałami przysiadł, wyczekując. Mimo to czuję pęd powietrza na twarzy. Zbroja do tej pory ciężka stała się prawie niewyczuwalna. Jak gdyby stopiła się z moją skórą, jakby była częścią mnie.

Lądujemy. Jakieś sto metrów przede mną stoi całą chorda plugastw, które wyhodowałam na swojej piersi. Pośrodku nich stoi ona – ja. Widzę, jak jej oczy się śmieją na tę walkę. Czuję… nie czuję nic. Wiem tylko, że muszę to przetrwać. Muszę wygrać.

Zauważyłam niedawno, że ból: ostry, jątrzący się, w pewnym momencie, to chyba moment mojego limitu, zaczyna sprawiać mi przyjemność. Czy to dobrze?

Zbliżamy się do siebie. Podchodzimy powoli. Widzę, jak delektuje się tą chwilą. Chyba lubię chwile przed konfrontacją, kiedy zmysł się wyostrza. Słyszę, jak chorda za nią zaczyna ryczeć. Te opętańcze krzyki sprawiają, że włos się jeży, zimno zalewa serce, strach wkrada się za piedestał umysłu.

Stoimy naprzeciwko siebie. Zadziwiające, jak dokładną kopią mnie jest. Tylko ten wzrok pełen nienawiści, pogardy i pychy. Czuję, że ona widzi już swoje zwycięstwo. Widzę to w jej oczach. Swąd wygranej dociera do mych nozdrzy.

Zdejmuje płaszcz i rzuca go za siebie. Teraz dopiero mogę zobaczyć ją w całej swej okazałości. Jest idealna. Taka jaka zawsze chciałam być. Smagła, gibka, powabna sylwetka. Blond włosy, zaplecione w warkocz sięgający ziemi. Czarna skurzana kurta idealnie podkreślająca talię. Skórzane spodnie przylegające do nóg i buty niczym glany na wysokim obcasie.

Nie prezentuję się przy niej zbyt dobrze. Toporna zbroja zakrywa wszelkie oznaki kobiecej sylwetki. Włosy do ramion potargane w pyle wiatru. I ten śmieszny, srebrny, toporny diadem. W ręku trzymam miecz.

Spoglądając na nią, jak wielokrotnie to czyniłam, gdy jeszcze była w lustrze, dopada mnie wątpliwość. Czy to jest to, co pieczołowicie budowałam? Skrywałam gdzieś na dnie? W lustrze? Czy o to tak wielokrotnie walczyłam? Widzę w jej oczach niepokój, chyba dociera do niej zapach wątpliwości. Chorda za nią jakby przygasła. Gdzieś znikają straszne twarze, okrzyki zamierają, bębny cichną. Zaczynam sobie chyba zdawać sprawę, że nie jestem nią. Nigdy nie byłam. Że była jakimś moim wyimaginowanym tworem, który pojawiał się zawsze, gdy czułam ból. Rozdzierał rany na nowo, wgryzając się w nie. Że ja tak na prawdę nigdy taka być nie chciałam. Owszem wydawało mi się, że taka właśnie będę nieskazitelna. Że właśnie taka mogę coś osiągnąć. Że tylko takiej mogę się sobie podobać.

Widzę jak przez jej twarz przebiega rysa. Zupełnie jak na spękanej porcelanie. Widzę strach w jej oczach. Próbuje coś do mnie powiedzieć, ale jej głos, niewyraźny już, do mnie nie dociera. Dobywam miecza. Podchodzę te kilka kroków. Wszystko ucichło, jakby czekając na ten moment. Przebijam ją na wylot. Patrząc prosto w twarz, widząc w jej oczach gasnący blask życia. Czyżbym to ja była tą, która ją stworzyła? Która dała jej życie? Dała jej miejsce w swym sercu, gdzie mogła egzystować?

Nagle otacza mnie jasność, która razi w oczy. Padam na ziemię rażona falą jak po wybuchu. Jednak coś się zmieniło. Dotykam już nie spierzchniętej ziemi, już nie nagiej skały lodowej. Przecieram oczy, blask zniknął. Dotykam trawy?!

Otwieram oczy. Leżę na miękkiej trawie, witającej mnie soczystą zielenią. Nie ma plugastwa, nie ma jej, nie ma zbroi ani miecza. Nade mną drzewo rozpościera swe ramiona, jakby chcąc mnie przytulić. Poznaję to miejsce. To mój ogród.

Nagle zrywam się i biegnę do domu. Przeskakuję kolejne stopnie schodów na piętro. Wpadam do pokoju. Spoglądam w lustro. I widzę siebie. Wpatruje się w taflę zwierciadła. Zupełnie jakby mgła opadła. Widzę siebie. Zniknęła ona. Zostałam tylko ja.

Zawieszona pomiędzy dwoma światami, studentka IV roku nauk naiwnie trudnych. Pasjonatka kryminału życia codziennego, amatorka gier: MOBA i RPG, córka gazdy. Mimo iż, nie cierpi głupoty ludzkiej, zajmuje się jej śledzeniem w wolnych chwilach. Kocha życie, jednak zdarzają się momenty i takie, kiedy nie ma dla niej najmniejszego znaczenia. Potrzepana choleryczka z warkoczem. Autorem grafiki jest Carne Griffiths (pobrano ze strony:  www.facebook.com/veriapriyatno/photos/a.10151297873909903.529573. (...)


Ochrona przeciwsłoneczna i wpływ słońca na skórę

Korzystny wpływ słońca dla organizmu polega na pobudzaniu melanogenezy, wytwarzaniu witaminy Dw skórze oraz łagodzeniu wyprysków w atopowym zapaleniu skóry.

Natomiast niekorzystny wpływ to działanie na DNA komórek skóry, degradacja włókien kolagenowych oraz powstawanie wolnych rodników.

Wpływ promieni słonecznych na organizm człowieka zależy od długości fali światła słonecznego. Jego nadmierne działanie może wywoływać oparzenia skóry oraz zaostrzyć jej niektóre choroby, np. trądzik różowaty. Istnieje także tak zwana grupa objawów nadwrażliwości na promienie słoneczne, do których zalicza się: wielopostaciowe osutki słoneczne, pokrzywkę słoneczną, wypryski słoneczne oraz odczyny fotoalergiczne i fototoksyczne. Innym skutkiem nadmiernej ekspozycji na słońce są zwyrodnienia skóry, tj: przyspieszone starzenie, suchość, ścieńczenie, przebarwienia, odbarwienia, zmarszczki, pobruzdowanie.

W celu ochrony skóry przed niekorzystnym działaniem słońca stworzono cały szereg dermokosmetyków. Są one skuteczną ochroną przeciwsłoneczną dla dorosłych, dzieci i niemowląt. Dermokosmetyki występują pod postacią kremów, emulsji, rozpylaczy, sztyftów. Można je stosować od 6. miesiąca życia. Decydując się na stosowanie dermo kosmetyków, należy dobierać je do właściwego rodzaju skóry, to znaczy inne do skóry suchej, tłustej, naczynkowej czy trądzikowej. Kolejnym krokiem jest właściwy dobór wskaźnika ochrony przeciwsłonecznej, tj. wielkość SPF. Jego wartość mieści się w zakresie od 2 do 50. Pomimo tego pamiętajmy, że kosmetyki z SPF nie zapewniają bezkarnego opalania, a jedynie zmniejszają ryzyko powstania oparzeń słonecznych.

 

 

lek. med. MARIANNA PIOTROWSKA-BAT

Dermatolog CenterMed Lublin

Program ZDROWJA CenterMed

 

Pić czy nie pić? – oto jest pytanie. Konformizm normatywny wśród młodzieży.

Problem alkoholizmu często poruszany jest w literaturze naukowej, popularnonaukowej, Internecie, czy w prasie, jednak nie zawsze już samo uzależnienie jest źródłem kłopotów osób go spożywających. Ludzie pragną kontaktów z innymi i nie potrafią żyć samotnie, co prowadzi do poszukiwań grupy, z którą się utożsamią. Towarzyszy temu strach przed odrzuceniem, wykluczeniem, niedopasowaniem. Strach tak wielki, że skłania do zmiany zachowania, a czasem wymusza podejmowanie ważnych decyzji. W okresie dojrzewania przychodzi moment, gdy trzeba określić swoje stanowisko względem spraw istotnych dla grupy, do której się należy lub chce się należeć. Takie rozważania dotyczą między innymi spożywania alkoholu, który jest często spotykany wśród młodzieży. Zaproponowanie piwa, wina czy wódki osobie niepełnoletniej jest swego rodzaju rzuceniem jej wyzwania. Czy faktycznie podejmie ona suwerenną decyzję, czy może jej zgoda będzie wynikiem ugięcia się pod wpływem grupy? Młodzi ludzie wielokrotnie w swoim nastoletnim życiu spotykają się z przykrymi reakcjami na odmowę picia alkoholu, często wiąże się to dla nich z wysokim poziomem stresu. Są jednak takie osoby, dla których odpowiedź negatywna nie stanowi żadnych trudności. Od czego więc zależy aspekt behawioralno-emocjonalny w tej kwestii? Co skłania ludzi do picia alkoholu, czasem nawet wbrew ich przekonaniom? Czy można podjąć decyzję zupełnie odmienną od grupy i wciąż cieszyć się jej akceptacją? Niech niniejszy artykuł będzie odpowiedzią na te i inne pytania.

Konformizm – czym jest?

Konformizm to „zmiana zachowania lub przekonań stanowiąca rezultat rzeczywistej lub wyobrażonej presji grupy” (Myers, 2003, s. 269). Myers (2003) podkreśla, że konformizm nie wynika z naszego podobieństwa do działań innych ludzi – jest to przejaw funkcjonowania w taki sposób, który nie zaistniałby, gdyby dana osoba decyzję podejmowała sama. Wyróżniamy konformizm informacyjny oraz konformizm normatywny i to on głównie będzie przedmiotem naszych rozważań. Konformizm normatywny, czyli normatywny wpływ społeczny to „wpływ innych ludzi, który prowadzi nas do konformizmu, ponieważ chcemy być przez nich lubiani i akceptowani” (Aronson, Wilson i Akert, 1997, s. 279). Wiąże się z nim pojęcie publicznego konformizmu, a więc „dostosowania się publicznego do zachowania innych ludzi, bez konieczności wiary w to, co robimy lub mówimy” (Aronson, Wilson i Akert, 1997, s. 268), a także teoria wpływu społecznego, według której „dostosowanie się do wpływu społecznego zależy od siły, bezpośredniości i liczby innych ludzi w grupie” (Latane, 1981, za: Aronson, Wilson i Akert, 1993, s. 285).

Robert Cialdini (1999) wyróżnił sześć podstawowych reguł, które odpowiadają za skuteczność technik wpływu społecznego, a mianowicie: regułę wzajemności, regułę zaangażowania i konsekwencji, regułę autorytetu, regułę powszechności (społeczny dowód słuszności), regułę lubienia i sympatii oraz regułę niedostępności. W tym artykule chciałabym zająć się ostatnimi trzema, gdyż uznałam je za szczególnie ważne w kontekście analizowanego tematu. Reguła powszechności „głosi, że to, w co wierzą lub jak zachowują się inni ludzie, często jest podstawą naszej własnej decyzji – jakie poglądy czy zachowanie są słuszne i właściwe w naszym przypadku” (Cialdini, 1999, s. 152). Natomiast reguła lubienia i sympatii wskazuje, że ludzie mają tendencję do zgadzania się na propozycje osób, które są im znane i przez nich lubiane (Cialdini, 1999), a reguła niedostępności „polega na przypisywaniu większej wartości tym możliwościom, które stają się dla ludzi niedostępne” (Cialdini, 1999, s. 241).

W artykule przeanalizowałam zachowania młodzieży poniżej 18ego roku życia, ponieważ według ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z dnia 26. października 1982 r. ( Dz. U. z 2002 r. Nr 147, poz. 1231 z późn. zm.), osobom w takim wieku zabrania się sprzedawać i podawać napoje alkoholowe. Czynnik ten sprawia, że decyzja młodych osób o podjęciu picia alkoholu powinna być oczywista, ponieważ jest określona przez prawo. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Czas dojrzewania to okres buntu i eksperymentowania, również ze środkami zabronionymi. Zakazany owoc smakuje najlepiej – to, co niedozwolone jest najbardziej atrakcyjne.

Pić czy nie pić?

Dla osób decydujących, jak powinni się zachować, sytuacja jest klarowna pod względem informacyjnym, ponieważ ustawa jasno określa, że picie alkoholu przed ukończeniem 18ego roku życia jest zabronione. Natomiast istotną rolę odgrywa tutaj konformizm normatywny. Jest to zjawisko zbadane przez Solomona Ascha w latach 1951 i 1956. Asch chciał dowiedzieć się, czy w przypadku jasnej, bezspornej sytuacji, ludzie również będą podlegali wpływom i zrezygnują z racjonalnego myślenia, podobnie, jak stało się w to w przypadku eksperymentu Sherifa (Aronson, Wilson i Akert, 1997) dotyczącego informacyjnego wpływu społecznego. Nie mniejsze znaczenie w kwestii decydowania o piciu alkoholu ma tutaj działanie młodzieży zgodnie z regułami opisywanymi przez Cialdiniego (1999).

Przyczyny picia alkoholu przez młodzież

Pacewicz (1999) wymienia szereg przyczyn sięgania po alkohol przez młode osoby. Są to: pragnienie poczucia się dorosłym, pragnienie lepszego samopoczucia i pozbycia się napięcia, wstydu i nieśmiałości, poszukiwanie nowych, ekscytujących doświadczeń, sposób na dobrą zabawę, ucieczka od codzienności oraz czerpanie przyjemności z łamania zakazów. Na pierwszym miejscu autorka wymienia jednak dopasowanie się do kolegów i chęć przynależności do grupy. Zaznacza, że „dzieci i młodzi ludzie gotowi są niemal na wszystko, by nie zostać odmieńcami” (Pacewicz, 1999, s. 9). Istotny jest tutaj również kontekst kulturowy, a mianowicie stanowisko przeciętnego Polaka wobec spożywania alkoholu. Od najmłodszych lat młodzież styka się ze specyficznym postępowaniem dorosłych – Polacy nie lubią, gdy ktoś odmawia picia. Traktowane jest to jako brak solidarności z innymi pijącymi, czy dowód na brak przynależności do grupy, którą stanowią. W Polsce obyczaj przymuszania do picia alkoholu jest nieprzeciętnie silniejszy niż w innych krajach (Sawicki, 1979). Zarówno w życiu osób dorosłych, jak i dzieci, w przypadku spożywania alkoholu występują pojęcia dopasowania się i przynależności, a te nierozerwalnie wiążą się z konformizmem normatywnym i teorią wpływu społecznego. Funkcjonowanie w tym aspekcie powiązane jest również z zasadą dowodu społecznego oraz z zasadą lubienia i sympatii. Odmienne podłoże, niezwiązane z pragnieniem akceptacji, będzie miało działanie reguły niedostępności.

Teoria wpływu społecznego

Teoria wpływu społecznego (Latane, 1981, za: Aronson, Wilson i Akert, 1993) mówi o kilku warunkach, w których ludzie ulegają konformizmowi normatywnemu – jest to przede wszystkim sytuacja, w której grupa liczy trzy lub więcej osób oraz, gdy grupa jest jednomyślna. Statystyki wskazują na powszechność picia alkoholu wśród młodzieży. 50% niepełnoletnich pije alkohol przynajmniej raz w tygodniu, a wśród uczniów szkół średnich jedynie 15% to abstynenci (Pacewicz, 1999), co oznacza, że większość młodych ludzi spożywa alkohol, zatem jest wysoce prawdopodobne, że osoba zachęcana do podążania za takim zachowaniem, znajdzie się w sytuacji, gdzie jej prawdopodobna odmowa okaże się wyjątkiem.

Kolejnym warunkiem zaistnienia konformizmu normatywnego jest stopień siły, w jakim grupa jest ważna dla danej osoby. Grupy rówieśnicze stanowią „naturalną formę działalności dzieci i młodzieży” (Sawicki, 1979, s. 109), tu zaspokajane są potrzeby uznania społecznego. Rówieśnicy są bardzo ważni dla adolescentów, pełnią szereg ról, dają poczucie wspólnoty, stabilizują osobowość, stwarzają warunki do przyjęcia wzorców i zapewniają poczucie bezpieczeństwa (Harwas-Napierała i Trempała, 2006). Wspólne doświadczenia i czas spędzany razem sprawiają, że dla jednostki osoby w tym samym wieku stają się grupą odniesienia (Mianowska, 2008). Jak nigdy wcześniej, silnie odczuwana jest potrzeba bycia akceptowanym i rozpoznawanym.

Teoria wpływu społecznego zaznacza, że istotna jest także kultura i społeczeństwo, w której wychowuje się człowiek. Jak zaznaczyłam wcześniej, w Polsce występuje obyczaj przymuszania do picia alkoholu, co kształtuje postawy dzieci i młodzieży (Sawicki, 1979).

Czynnikiem wpływającym na konformizm normatywny jest również określona osobowość. Okres dojrzewania to ważny moment jej kształtowania. Grupa rówieśnicza odgrywa dużą rolę (być można nawet większą niż rodzice) w oddziaływaniu na jej struktury (Harris, 2000, za: Mianowska, 2008) oraz wpływa na zachowanie młodych ludzi i uznawane przez nich wartości (Bronfenbrenner, 1970, za: Mianowska, 2008). Tak nieukształtowana osobowość podatna jest na wpływy, a młodzież jest bardziej skłonna poddać się oddziaływaniom rówieśników niż rodziców.

Społeczny dowód słuszności oraz zasada lubienia i sympatii

Zasada powszechności działa najsilniej, gdy dana osoba nie wie, jak powinna się zachować i szuka wskazówek, obserwując innych, oraz gdy te obserwowane osoby są do niej podobne (Cialdini, 1999). W okresie adolescencji występuje tzw. kryzys tożsamości (Erikson, 1968, za: Harwas-Napierała i Trempała, 2006), podczas którego młodzi ludzie podejmują szereg decyzji, często bardzo istotnych dla ich dalszego rozwoju. W sytuacjach, w których czują się niepewnie, mogą szukać jakichś sugestii w postępowaniu innych. Jak zostało wspomniane wcześniej, większość młodzieży spożywa alkohol, dlatego bardzo prawdopodobne jest, że sugerując się takim przykładem, niezdecydowany młody człowiek, podąży za rówieśnikami. Dodatkowo, gdy są oni przez niego znani i lubiani, będzie on miał znacznie mniejszą tendencję do odmowy na daną mu propozycję (Cialdini, 1999), np. picia alkoholu ze znajomymi.

Reguła niedostępności

Według Cialdiniego (1999), reguła niedostępności obowiązuje między innymi dlatego, że fakt, iż coś jest poza czyimś zasięgiem, jest dla tej osoby sygnałem, że nie ma swobody wyboru – a to powoduje opór, a więc większe pragnienie posiadania niedostępnych przedmiotów czy wykonywania zakazanych czynności. Nasilenie oporu psychologicznego ma miejsce najpierw u dwulatków, a potem – w okresie adolescencji. Picie alkoholu przez osoby niepełnoletnie jest zakazane (Dz. U. z 2002 r. Nr 147, poz. 1231 z późn. zm.) i ten właśnie zakaz – jak twierdzi Pacewicz (1999) – jest jedną z przyczyn podejmowania tej czynności. Młodzi ludzie piją właśnie dlatego, że mają świadomość, że im nie wolno – podejmują ryzyko, łamią zakazy i sprawdzają reakcje rodziców.

Inne przyczyny ulegania wpływom rówieśników

W grupie rówieśniczej istnieje charakterystyczny dla niej system norm i reguł. Przestrzeganie ich oraz podzielanie poglądów jej właściwych pozwala członkom danej grupy na utożsamienie się z nią. Mianowska (2008) w swoich badaniach sprawdziła społeczną kontrolę w grupie gimnazjalistów za pomocą następujących stwierdzeń: „Trzeba przestrzegać ustalonych reguł, gdyż w przeciwnym razie koledzy są wściekli”, „Jeśli ktoś chce coś z nami robić, musi się do nas dostosować” i „Ten, kto nie przestrzega ustaleń, ryzykuje usunięciem z grupy”. Z tymi stwierdzeniami zgodziła się jedna czwarta badanych, co oznacza, że funkcjonowanie w ich grupach społecznych polega na akceptacji wspólnych zasad oraz niemożności wyrażania odmiennego zdania i sprzeciwiania się, ponieważ może to grozić wykluczeniem z grupy. Takie reguły panujące wśród młodych osób, zmuszają ich do konformizmu i publicznej akceptacji, jeśli tylko chcą zachować swoją pozycję w grupie.

Zagrożenie wykluczeniem jako motywacja do nieprzeciwstawiania się swojej grupie jest zjawiskiem często występującym. Anna Frindt (2005) dokonała typologii środowisk rówieśniczych młodzieży gimnazjalnej ze względu na ich relacje i przypisywane im znaczenie. Pierwszy typ to „tłum ludyczny”, drugi – typ progresywny, a trzeci – typ mieszany, łączący dwa poprzednie. „Tłum ludyczny”, inaczej – „horda zabawowa” to typ występujący najczęściej. Osoby do niego należące nawiązują luźne i pozornie stabilne relacje oraz znajdują się w stanie permanentnego zagrożenia relegowaniem z grupy. Żeby do tego nie dopuścić, akceptują preferowane w grupie postępowanie i podejmują zachowania zakazane po to, by podkreślić swoją dorosłość. Takie działania zapobiegające wykluczeniu zachęcają młodego człowieka do spożywania alkoholu, ponieważ każdy z grupy rówieśniczej chce zarówno zaimponować innym, jak i nie wyróżniać się swoim zachowaniem.

Rodzaje reakcji na wpływ społeczny

Możliwymi reakcjami na wpływ społeczny są uleganie, identyfikacja i internalizacja (Aronson, 2005). Uleganie to „reakcja na wpływ społeczny, wywołana u danej osoby przez nadzieję uzyskania nagrody lub obawę przed karą” (Aronson, 2005, s. 455), identyfikacja jest „wywołana pragnieniem danej jednostki, by być podobną do osoby, od której pochodzi oddziaływanie” (Aronson, 2005, s. 453), a internalizacja jest „wywołana przez pragnienie danej osoby, by mieć słuszność” (Aronson, 2005, s. 452). Według badań Mianowskiej (2008) u młodych osób należących do grup rówieśniczych, w których występuje ścisłe przestrzeganie zasad pojawia się zjawisko identyfikacji, a więc młodzież zachowuje się w określony sposób nie dla uzyskania zadowolenia, lecz raczej dla satysfakcji z relacji z ważnymi dla niej ludźmi. Jeżeli grupa jest atrakcyjna dla danej osoby, to będzie ona w stanie zaakceptować jej wpływ. Przejęcie czyichś poglądów motywowane jest pragnieniem upodobnienia się do tej osoby, jednak bez silnej wiary w te opinie czy wartości (Aronson, 2005). Co to oznacza dla przeciętnego nastolatka? Aby stać się podobnym do rówieśników, jest on w stanie zmodyfikować swój system wartości i przyjąć inne przekonania po to, by mieć poczucie przynależności do grupy.

Jak nie ulegać presji grupy i przeciwstawiać się technikom wpływu?

Jakie czynniki powodują, że ludzie nie są podatni na wpływy grupy i czują się dobrze ze swoją odmiennością? Cechą silnie skorelowaną z brakiem konformizmu jest zdolność myślenia twórczego oraz myślenia abstrakcyjnego (Mika, 1984). Twórczość i oryginalność są dowodem niezależności, a więc mniejszej skłonności do zgadzania się na rozwiązanie powszechnie przyjęte, natomiast myślenie abstrakcyjne umożliwia rozwiązywanie zadań bez korzystania z wskazówek grupy. Kolejnymi istotnymi czynnikami są wiara we własne siły, przekonanie o własnych kompetencjach oraz pozycja w grupie. Okazuje się, że osoby akceptowane w grupie nie obawiają się wyrażać swoich nonkonformistycznych przekonań, ponieważ ich rolą wśród rówieśników stało się nie podążanie wytyczoną ścieżką, ale wyznaczanie nowych tras (Mika, 1984).

Większą niezależność w podejmowaniu decyzji mają także osoby o dużej świadomości własnych przeżyć, emocji i uczuć. Zdaniem Cialdiniego (1999) można skutecznie bronić się przed wpływem społecznym, ale dzieje się to zawsze na poziomie świadomym – należy oddzielać uczucia, które są odczuwane wobec konkretnej osoby od uczuć, które faktycznie związane są z jej propozycją, czy z jej zachowaniem. Kolejną ważną kwestią jest uargumentowanie przed samym sobą, dlaczego pragnie się złamać dany zakaz oraz uświadomienie sobie, że postępowanie tak, jak wszyscy, nie zawsze jest najlepszą opcją. Zdrowy nonkonformizm pozwoli młodym ludziom na podejmowanie ich własnych, suwerennych decyzji.

Literatura cytowana

  1. Aronson, E. (2005). Człowiek – istota społeczna. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  2. Aronson, E., Wilson, T., Akert, R. (1997). Psychologia społeczna. Poznań: Zysk i S-ka.
  3. Cialdini, R. (1999). Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i Praktyka. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  4. Frindt, A. (2005). Czy warto być dorosłym? Warszawa: Wydawnictwo Akademickie Żak.
  5. Harwas-Napierała, B., Trempała, J. (2006). Psychologia rozwoju człowieka. T.2. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  6. Mianowska, E. (2008). Strategie społecznego uczestnictwa młodzieży. Kraków: Impuls.
  7. Myers, D. (2003). Psychologia społeczna. Poznań: Zysk i S-ka.
  8. Mika, S. (1984). Psychologia społeczna. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
  9. Pacewicz, A. (1999). Jak pomóc dziecku nie pić. Warszawa: Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
  10. Sawicki, W. (1979). Profilaktyka przeciwalkoholowa wśród młodzieży. Warszawa: Społeczny Komitet Przeciwalkoholowy.
  11.  

Kierunek studiów: Psychologia, 3 rok, specjalizacja psychologia kliniczna człowieka dorosłego i psychologia zdrowia i jakości życia Kontakt: agatapopanda@gmail.com Zainteresowania: diagnoza psychologiczna, psychosomatyka, inteligencja emocjonalna, dogoterapia, wpływ technologii na procesy psychiczne, rozwój duchowy i osobisty, trening psów sportowych. (...)


Strony

Subscribe to Więc jestem RSS

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.