Ochrona przeciwsłoneczna i wpływ słońca na skórę

Korzystny wpływ słońca dla organizmu polega na pobudzaniu melanogenezy, wytwarzaniu witaminy Dw skórze oraz łagodzeniu wyprysków w atopowym zapaleniu skóry.

Natomiast niekorzystny wpływ to działanie na DNA komórek skóry, degradacja włókien kolagenowych oraz powstawanie wolnych rodników.

Wpływ promieni słonecznych na organizm człowieka zależy od długości fali światła słonecznego. Jego nadmierne działanie może wywoływać oparzenia skóry oraz zaostrzyć jej niektóre choroby, np. trądzik różowaty. Istnieje także tak zwana grupa objawów nadwrażliwości na promienie słoneczne, do których zalicza się: wielopostaciowe osutki słoneczne, pokrzywkę słoneczną, wypryski słoneczne oraz odczyny fotoalergiczne i fototoksyczne. Innym skutkiem nadmiernej ekspozycji na słońce są zwyrodnienia skóry, tj: przyspieszone starzenie, suchość, ścieńczenie, przebarwienia, odbarwienia, zmarszczki, pobruzdowanie.

W celu ochrony skóry przed niekorzystnym działaniem słońca stworzono cały szereg dermokosmetyków. Są one skuteczną ochroną przeciwsłoneczną dla dorosłych, dzieci i niemowląt. Dermokosmetyki występują pod postacią kremów, emulsji, rozpylaczy, sztyftów. Można je stosować od 6. miesiąca życia. Decydując się na stosowanie dermo kosmetyków, należy dobierać je do właściwego rodzaju skóry, to znaczy inne do skóry suchej, tłustej, naczynkowej czy trądzikowej. Kolejnym krokiem jest właściwy dobór wskaźnika ochrony przeciwsłonecznej, tj. wielkość SPF. Jego wartość mieści się w zakresie od 2 do 50. Pomimo tego pamiętajmy, że kosmetyki z SPF nie zapewniają bezkarnego opalania, a jedynie zmniejszają ryzyko powstania oparzeń słonecznych.

 

 

lek. med. MARIANNA PIOTROWSKA-BAT

Dermatolog CenterMed Lublin

Program ZDROWJA CenterMed

 

Pić czy nie pić? – oto jest pytanie. Konformizm normatywny wśród młodzieży.

Problem alkoholizmu często poruszany jest w literaturze naukowej, popularnonaukowej, Internecie, czy w prasie, jednak nie zawsze już samo uzależnienie jest źródłem kłopotów osób go spożywających. Ludzie pragną kontaktów z innymi i nie potrafią żyć samotnie, co prowadzi do poszukiwań grupy, z którą się utożsamią. Towarzyszy temu strach przed odrzuceniem, wykluczeniem, niedopasowaniem. Strach tak wielki, że skłania do zmiany zachowania, a czasem wymusza podejmowanie ważnych decyzji. W okresie dojrzewania przychodzi moment, gdy trzeba określić swoje stanowisko względem spraw istotnych dla grupy, do której się należy lub chce się należeć. Takie rozważania dotyczą między innymi spożywania alkoholu, który jest często spotykany wśród młodzieży. Zaproponowanie piwa, wina czy wódki osobie niepełnoletniej jest swego rodzaju rzuceniem jej wyzwania. Czy faktycznie podejmie ona suwerenną decyzję, czy może jej zgoda będzie wynikiem ugięcia się pod wpływem grupy? Młodzi ludzie wielokrotnie w swoim nastoletnim życiu spotykają się z przykrymi reakcjami na odmowę picia alkoholu, często wiąże się to dla nich z wysokim poziomem stresu. Są jednak takie osoby, dla których odpowiedź negatywna nie stanowi żadnych trudności. Od czego więc zależy aspekt behawioralno-emocjonalny w tej kwestii? Co skłania ludzi do picia alkoholu, czasem nawet wbrew ich przekonaniom? Czy można podjąć decyzję zupełnie odmienną od grupy i wciąż cieszyć się jej akceptacją? Niech niniejszy artykuł będzie odpowiedzią na te i inne pytania.

Konformizm – czym jest?

Konformizm to „zmiana zachowania lub przekonań stanowiąca rezultat rzeczywistej lub wyobrażonej presji grupy” (Myers, 2003, s. 269). Myers (2003) podkreśla, że konformizm nie wynika z naszego podobieństwa do działań innych ludzi – jest to przejaw funkcjonowania w taki sposób, który nie zaistniałby, gdyby dana osoba decyzję podejmowała sama. Wyróżniamy konformizm informacyjny oraz konformizm normatywny i to on głównie będzie przedmiotem naszych rozważań. Konformizm normatywny, czyli normatywny wpływ społeczny to „wpływ innych ludzi, który prowadzi nas do konformizmu, ponieważ chcemy być przez nich lubiani i akceptowani” (Aronson, Wilson i Akert, 1997, s. 279). Wiąże się z nim pojęcie publicznego konformizmu, a więc „dostosowania się publicznego do zachowania innych ludzi, bez konieczności wiary w to, co robimy lub mówimy” (Aronson, Wilson i Akert, 1997, s. 268), a także teoria wpływu społecznego, według której „dostosowanie się do wpływu społecznego zależy od siły, bezpośredniości i liczby innych ludzi w grupie” (Latane, 1981, za: Aronson, Wilson i Akert, 1993, s. 285).

Robert Cialdini (1999) wyróżnił sześć podstawowych reguł, które odpowiadają za skuteczność technik wpływu społecznego, a mianowicie: regułę wzajemności, regułę zaangażowania i konsekwencji, regułę autorytetu, regułę powszechności (społeczny dowód słuszności), regułę lubienia i sympatii oraz regułę niedostępności. W tym artykule chciałabym zająć się ostatnimi trzema, gdyż uznałam je za szczególnie ważne w kontekście analizowanego tematu. Reguła powszechności „głosi, że to, w co wierzą lub jak zachowują się inni ludzie, często jest podstawą naszej własnej decyzji – jakie poglądy czy zachowanie są słuszne i właściwe w naszym przypadku” (Cialdini, 1999, s. 152). Natomiast reguła lubienia i sympatii wskazuje, że ludzie mają tendencję do zgadzania się na propozycje osób, które są im znane i przez nich lubiane (Cialdini, 1999), a reguła niedostępności „polega na przypisywaniu większej wartości tym możliwościom, które stają się dla ludzi niedostępne” (Cialdini, 1999, s. 241).

W artykule przeanalizowałam zachowania młodzieży poniżej 18ego roku życia, ponieważ według ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z dnia 26. października 1982 r. ( Dz. U. z 2002 r. Nr 147, poz. 1231 z późn. zm.), osobom w takim wieku zabrania się sprzedawać i podawać napoje alkoholowe. Czynnik ten sprawia, że decyzja młodych osób o podjęciu picia alkoholu powinna być oczywista, ponieważ jest określona przez prawo. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Czas dojrzewania to okres buntu i eksperymentowania, również ze środkami zabronionymi. Zakazany owoc smakuje najlepiej – to, co niedozwolone jest najbardziej atrakcyjne.

Pić czy nie pić?

Dla osób decydujących, jak powinni się zachować, sytuacja jest klarowna pod względem informacyjnym, ponieważ ustawa jasno określa, że picie alkoholu przed ukończeniem 18ego roku życia jest zabronione. Natomiast istotną rolę odgrywa tutaj konformizm normatywny. Jest to zjawisko zbadane przez Solomona Ascha w latach 1951 i 1956. Asch chciał dowiedzieć się, czy w przypadku jasnej, bezspornej sytuacji, ludzie również będą podlegali wpływom i zrezygnują z racjonalnego myślenia, podobnie, jak stało się w to w przypadku eksperymentu Sherifa (Aronson, Wilson i Akert, 1997) dotyczącego informacyjnego wpływu społecznego. Nie mniejsze znaczenie w kwestii decydowania o piciu alkoholu ma tutaj działanie młodzieży zgodnie z regułami opisywanymi przez Cialdiniego (1999).

Przyczyny picia alkoholu przez młodzież

Pacewicz (1999) wymienia szereg przyczyn sięgania po alkohol przez młode osoby. Są to: pragnienie poczucia się dorosłym, pragnienie lepszego samopoczucia i pozbycia się napięcia, wstydu i nieśmiałości, poszukiwanie nowych, ekscytujących doświadczeń, sposób na dobrą zabawę, ucieczka od codzienności oraz czerpanie przyjemności z łamania zakazów. Na pierwszym miejscu autorka wymienia jednak dopasowanie się do kolegów i chęć przynależności do grupy. Zaznacza, że „dzieci i młodzi ludzie gotowi są niemal na wszystko, by nie zostać odmieńcami” (Pacewicz, 1999, s. 9). Istotny jest tutaj również kontekst kulturowy, a mianowicie stanowisko przeciętnego Polaka wobec spożywania alkoholu. Od najmłodszych lat młodzież styka się ze specyficznym postępowaniem dorosłych – Polacy nie lubią, gdy ktoś odmawia picia. Traktowane jest to jako brak solidarności z innymi pijącymi, czy dowód na brak przynależności do grupy, którą stanowią. W Polsce obyczaj przymuszania do picia alkoholu jest nieprzeciętnie silniejszy niż w innych krajach (Sawicki, 1979). Zarówno w życiu osób dorosłych, jak i dzieci, w przypadku spożywania alkoholu występują pojęcia dopasowania się i przynależności, a te nierozerwalnie wiążą się z konformizmem normatywnym i teorią wpływu społecznego. Funkcjonowanie w tym aspekcie powiązane jest również z zasadą dowodu społecznego oraz z zasadą lubienia i sympatii. Odmienne podłoże, niezwiązane z pragnieniem akceptacji, będzie miało działanie reguły niedostępności.

Teoria wpływu społecznego

Teoria wpływu społecznego (Latane, 1981, za: Aronson, Wilson i Akert, 1993) mówi o kilku warunkach, w których ludzie ulegają konformizmowi normatywnemu – jest to przede wszystkim sytuacja, w której grupa liczy trzy lub więcej osób oraz, gdy grupa jest jednomyślna. Statystyki wskazują na powszechność picia alkoholu wśród młodzieży. 50% niepełnoletnich pije alkohol przynajmniej raz w tygodniu, a wśród uczniów szkół średnich jedynie 15% to abstynenci (Pacewicz, 1999), co oznacza, że większość młodych ludzi spożywa alkohol, zatem jest wysoce prawdopodobne, że osoba zachęcana do podążania za takim zachowaniem, znajdzie się w sytuacji, gdzie jej prawdopodobna odmowa okaże się wyjątkiem.

Kolejnym warunkiem zaistnienia konformizmu normatywnego jest stopień siły, w jakim grupa jest ważna dla danej osoby. Grupy rówieśnicze stanowią „naturalną formę działalności dzieci i młodzieży” (Sawicki, 1979, s. 109), tu zaspokajane są potrzeby uznania społecznego. Rówieśnicy są bardzo ważni dla adolescentów, pełnią szereg ról, dają poczucie wspólnoty, stabilizują osobowość, stwarzają warunki do przyjęcia wzorców i zapewniają poczucie bezpieczeństwa (Harwas-Napierała i Trempała, 2006). Wspólne doświadczenia i czas spędzany razem sprawiają, że dla jednostki osoby w tym samym wieku stają się grupą odniesienia (Mianowska, 2008). Jak nigdy wcześniej, silnie odczuwana jest potrzeba bycia akceptowanym i rozpoznawanym.

Teoria wpływu społecznego zaznacza, że istotna jest także kultura i społeczeństwo, w której wychowuje się człowiek. Jak zaznaczyłam wcześniej, w Polsce występuje obyczaj przymuszania do picia alkoholu, co kształtuje postawy dzieci i młodzieży (Sawicki, 1979).

Czynnikiem wpływającym na konformizm normatywny jest również określona osobowość. Okres dojrzewania to ważny moment jej kształtowania. Grupa rówieśnicza odgrywa dużą rolę (być można nawet większą niż rodzice) w oddziaływaniu na jej struktury (Harris, 2000, za: Mianowska, 2008) oraz wpływa na zachowanie młodych ludzi i uznawane przez nich wartości (Bronfenbrenner, 1970, za: Mianowska, 2008). Tak nieukształtowana osobowość podatna jest na wpływy, a młodzież jest bardziej skłonna poddać się oddziaływaniom rówieśników niż rodziców.

Społeczny dowód słuszności oraz zasada lubienia i sympatii

Zasada powszechności działa najsilniej, gdy dana osoba nie wie, jak powinna się zachować i szuka wskazówek, obserwując innych, oraz gdy te obserwowane osoby są do niej podobne (Cialdini, 1999). W okresie adolescencji występuje tzw. kryzys tożsamości (Erikson, 1968, za: Harwas-Napierała i Trempała, 2006), podczas którego młodzi ludzie podejmują szereg decyzji, często bardzo istotnych dla ich dalszego rozwoju. W sytuacjach, w których czują się niepewnie, mogą szukać jakichś sugestii w postępowaniu innych. Jak zostało wspomniane wcześniej, większość młodzieży spożywa alkohol, dlatego bardzo prawdopodobne jest, że sugerując się takim przykładem, niezdecydowany młody człowiek, podąży za rówieśnikami. Dodatkowo, gdy są oni przez niego znani i lubiani, będzie on miał znacznie mniejszą tendencję do odmowy na daną mu propozycję (Cialdini, 1999), np. picia alkoholu ze znajomymi.

Reguła niedostępności

Według Cialdiniego (1999), reguła niedostępności obowiązuje między innymi dlatego, że fakt, iż coś jest poza czyimś zasięgiem, jest dla tej osoby sygnałem, że nie ma swobody wyboru – a to powoduje opór, a więc większe pragnienie posiadania niedostępnych przedmiotów czy wykonywania zakazanych czynności. Nasilenie oporu psychologicznego ma miejsce najpierw u dwulatków, a potem – w okresie adolescencji. Picie alkoholu przez osoby niepełnoletnie jest zakazane (Dz. U. z 2002 r. Nr 147, poz. 1231 z późn. zm.) i ten właśnie zakaz – jak twierdzi Pacewicz (1999) – jest jedną z przyczyn podejmowania tej czynności. Młodzi ludzie piją właśnie dlatego, że mają świadomość, że im nie wolno – podejmują ryzyko, łamią zakazy i sprawdzają reakcje rodziców.

Inne przyczyny ulegania wpływom rówieśników

W grupie rówieśniczej istnieje charakterystyczny dla niej system norm i reguł. Przestrzeganie ich oraz podzielanie poglądów jej właściwych pozwala członkom danej grupy na utożsamienie się z nią. Mianowska (2008) w swoich badaniach sprawdziła społeczną kontrolę w grupie gimnazjalistów za pomocą następujących stwierdzeń: „Trzeba przestrzegać ustalonych reguł, gdyż w przeciwnym razie koledzy są wściekli”, „Jeśli ktoś chce coś z nami robić, musi się do nas dostosować” i „Ten, kto nie przestrzega ustaleń, ryzykuje usunięciem z grupy”. Z tymi stwierdzeniami zgodziła się jedna czwarta badanych, co oznacza, że funkcjonowanie w ich grupach społecznych polega na akceptacji wspólnych zasad oraz niemożności wyrażania odmiennego zdania i sprzeciwiania się, ponieważ może to grozić wykluczeniem z grupy. Takie reguły panujące wśród młodych osób, zmuszają ich do konformizmu i publicznej akceptacji, jeśli tylko chcą zachować swoją pozycję w grupie.

Zagrożenie wykluczeniem jako motywacja do nieprzeciwstawiania się swojej grupie jest zjawiskiem często występującym. Anna Frindt (2005) dokonała typologii środowisk rówieśniczych młodzieży gimnazjalnej ze względu na ich relacje i przypisywane im znaczenie. Pierwszy typ to „tłum ludyczny”, drugi – typ progresywny, a trzeci – typ mieszany, łączący dwa poprzednie. „Tłum ludyczny”, inaczej – „horda zabawowa” to typ występujący najczęściej. Osoby do niego należące nawiązują luźne i pozornie stabilne relacje oraz znajdują się w stanie permanentnego zagrożenia relegowaniem z grupy. Żeby do tego nie dopuścić, akceptują preferowane w grupie postępowanie i podejmują zachowania zakazane po to, by podkreślić swoją dorosłość. Takie działania zapobiegające wykluczeniu zachęcają młodego człowieka do spożywania alkoholu, ponieważ każdy z grupy rówieśniczej chce zarówno zaimponować innym, jak i nie wyróżniać się swoim zachowaniem.

Rodzaje reakcji na wpływ społeczny

Możliwymi reakcjami na wpływ społeczny są uleganie, identyfikacja i internalizacja (Aronson, 2005). Uleganie to „reakcja na wpływ społeczny, wywołana u danej osoby przez nadzieję uzyskania nagrody lub obawę przed karą” (Aronson, 2005, s. 455), identyfikacja jest „wywołana pragnieniem danej jednostki, by być podobną do osoby, od której pochodzi oddziaływanie” (Aronson, 2005, s. 453), a internalizacja jest „wywołana przez pragnienie danej osoby, by mieć słuszność” (Aronson, 2005, s. 452). Według badań Mianowskiej (2008) u młodych osób należących do grup rówieśniczych, w których występuje ścisłe przestrzeganie zasad pojawia się zjawisko identyfikacji, a więc młodzież zachowuje się w określony sposób nie dla uzyskania zadowolenia, lecz raczej dla satysfakcji z relacji z ważnymi dla niej ludźmi. Jeżeli grupa jest atrakcyjna dla danej osoby, to będzie ona w stanie zaakceptować jej wpływ. Przejęcie czyichś poglądów motywowane jest pragnieniem upodobnienia się do tej osoby, jednak bez silnej wiary w te opinie czy wartości (Aronson, 2005). Co to oznacza dla przeciętnego nastolatka? Aby stać się podobnym do rówieśników, jest on w stanie zmodyfikować swój system wartości i przyjąć inne przekonania po to, by mieć poczucie przynależności do grupy.

Jak nie ulegać presji grupy i przeciwstawiać się technikom wpływu?

Jakie czynniki powodują, że ludzie nie są podatni na wpływy grupy i czują się dobrze ze swoją odmiennością? Cechą silnie skorelowaną z brakiem konformizmu jest zdolność myślenia twórczego oraz myślenia abstrakcyjnego (Mika, 1984). Twórczość i oryginalność są dowodem niezależności, a więc mniejszej skłonności do zgadzania się na rozwiązanie powszechnie przyjęte, natomiast myślenie abstrakcyjne umożliwia rozwiązywanie zadań bez korzystania z wskazówek grupy. Kolejnymi istotnymi czynnikami są wiara we własne siły, przekonanie o własnych kompetencjach oraz pozycja w grupie. Okazuje się, że osoby akceptowane w grupie nie obawiają się wyrażać swoich nonkonformistycznych przekonań, ponieważ ich rolą wśród rówieśników stało się nie podążanie wytyczoną ścieżką, ale wyznaczanie nowych tras (Mika, 1984).

Większą niezależność w podejmowaniu decyzji mają także osoby o dużej świadomości własnych przeżyć, emocji i uczuć. Zdaniem Cialdiniego (1999) można skutecznie bronić się przed wpływem społecznym, ale dzieje się to zawsze na poziomie świadomym – należy oddzielać uczucia, które są odczuwane wobec konkretnej osoby od uczuć, które faktycznie związane są z jej propozycją, czy z jej zachowaniem. Kolejną ważną kwestią jest uargumentowanie przed samym sobą, dlaczego pragnie się złamać dany zakaz oraz uświadomienie sobie, że postępowanie tak, jak wszyscy, nie zawsze jest najlepszą opcją. Zdrowy nonkonformizm pozwoli młodym ludziom na podejmowanie ich własnych, suwerennych decyzji.

Literatura cytowana

  1. Aronson, E. (2005). Człowiek – istota społeczna. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  2. Aronson, E., Wilson, T., Akert, R. (1997). Psychologia społeczna. Poznań: Zysk i S-ka.
  3. Cialdini, R. (1999). Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i Praktyka. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  4. Frindt, A. (2005). Czy warto być dorosłym? Warszawa: Wydawnictwo Akademickie Żak.
  5. Harwas-Napierała, B., Trempała, J. (2006). Psychologia rozwoju człowieka. T.2. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  6. Mianowska, E. (2008). Strategie społecznego uczestnictwa młodzieży. Kraków: Impuls.
  7. Myers, D. (2003). Psychologia społeczna. Poznań: Zysk i S-ka.
  8. Mika, S. (1984). Psychologia społeczna. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
  9. Pacewicz, A. (1999). Jak pomóc dziecku nie pić. Warszawa: Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
  10. Sawicki, W. (1979). Profilaktyka przeciwalkoholowa wśród młodzieży. Warszawa: Społeczny Komitet Przeciwalkoholowy.
  11.  

Kierunek studiów: Psychologia, 3 rok, specjalizacja psychologia kliniczna człowieka dorosłego i psychologia zdrowia i jakości życia Kontakt: agatapopanda@gmail.com Zainteresowania: diagnoza psychologiczna, psychosomatyka, inteligencja emocjonalna, dogoterapia, wpływ technologii na procesy psychiczne, rozwój duchowy i osobisty, trening psów sportowych. (...)


Jak unikać objawów alergii? Informacja dla osób uczulonych na pyłki roślin

Alergia to nieprawidłowa reakcja układu odpornościowego organizmu na specyficzny obcy związek – alergen. Częstymi alergenami są pyłki roślin, które wywołują przykre objawy uczulenia (m.in. wyciek i zatkanie nosa, kichanie, zaczerwienienie i łzawienie oczu, drapanie w gardle).

Aby zmniejszyć objawy choroby należy:

  • przyjmować zalecone przez lekarza leki
  • ograniczyć kontakt z pyłkami roślin
  • „w okresie pylenia unikać otwartych przestrzeni”
  • „po powrocie do domu należy wziąć kąpiel, aby usunąć osadzone na ciele ziarna pyłku. Należy również zmienić ubranie”
  • „ponieważ pylenie rozpoczyna się we wczesnych godzinach rannych należy spać przy zamkniętym oknie” 
  • „podróżując w okresie pylenia zamykać okna pojazdu”
  • wakacje spędzać nad morzem lub w wysokich górach. W pobliżu dużych zbiorników wodnych stężenie pyłków jest mniejsze”
  • „nie hodować w mieszkaniu kwitnących roślin”

Alergiczny nieżyt nosa wywołany pyłkami roślin

Co to jest?

Sezonowy alergiczny nieżyt nosa (ANN), zwany także katarem siennym, to stan zapalny śluzówek nosa i zatok wywołany alergenami. Na alergiczny nieżyt nosa, spowodowany uczuleniem na alergeny pyłków roślin, choruje około 10-20% populacji – zwykle dzieci i młodzież. Ze względu na czas trwania objawów ANN dzieli się na:

  • okresowy, którego objawy trwają krócej niż 4 dni w tygodniu lub krócej niż 4 tygodnie
  • przewlekły, którego objawy trwają dłużej niż 4 dni w tygodniu lub dłużej niż 4 tygodnie

W Polsce chorych uczulają najczęściej pyłki traw (np. wiechlina łąkowa, kupkówka pospolita, kostrzewa łąkowa, tymotka łąkowa i żyto), chwastów (np. bylica pospolita, babka lancetowa) oraz drzew (np. brzoza, leszczyna , jesion, wierzba, dąb).

Całoroczny alergiczny nieżyt nosa wywołują alergeny kurzu domowego i sierść zwierząt. Poza tym istnieją katary nosa wywołane lekami (np. aspiryną czy lekami przeciwnadciśnieniowymi), czynnikami drażniącymi (np. ostrymi przyprawami) lub hormonami.

Objawy

  • wodnisty wyciek z nosa
  • kichanie (zwłaszcza seryjne)
  • zatkanie nosa
  • świąd, łzawienie oraz zaczerwienienie nosa i oczu (częściej w ANN wywołanym alergią na pyłki roślin)

Wymienionym objawom mogą towarzyszyć również świąd uszu i gardła, uczucie rozbicia, zaburzenia snu i koncentracji, a niekiedy nawet nieco podwyższona temperatura ciała. Dolegliwości pojawiają się pod wpływem kontaktu z alergenem, np. podczas spaceru po kwitnącym sadzie lub łące.

Charakterystyczny jest nawrót dolegliwości w tych samych miesiącach roku, zgodnie z kalendarzem pylenia.

Jeśli inni członkowie Twojej rodziny, a zwłaszcza rodzice, są alergikami – zwiększa się ryzyko wystąpienia alergii także u Ciebie. Ryzyko zachorowania jest większe również u osób z innymi chorobami alergicznymi, np. skóry bądź astmą oskrzelową.

Jakie badania wykonuje się w celu potwierdzenia choroby?

Podejrzenie tej choroby potwierdzają wykonane przez alergologa dodatnie wyniki testów skórnych z alergenami m.in. pyłków roślin. Badanie to polega na delikatnym nakłuwaniu naskórka przedramienia, na którym umieszczono kropelkę płynu zawierającego dany alergen. Rzadziej wykonuje się pomiar ukierunkowanych na określone alergeny pyłków przeciwciał zwanych immunoglobulinami E we krwi chorego (tzw. Swoistych Ige)

Leczenie niefarmakologiczne

  1. Unikaj ekspozycji na alergeny. Całkowite uniknięcie kontaktu z pyłkami jest niemożliwe, należy jednak robić wszystko, aby ten kontakt ograniczyć:
  • w sezonie pylenia przebywaj głównie w zamkniętych pomieszczeniach
  • podczas wietrznych, słonecznych dni nie otwieraj okien
  • po kontakcie z alergenem przemywaj oczy i twarz
  • mieszkanie wietrz po deszczu lub w nocy
  • śledź komunikaty o stężeniu pyłków w powietrzu podawane w mediach
  1. Płucz nos lub rozpylaj w nosie sól fizjologiczną albo jałową wodę morska – łagodzą one objawy choroby.

Leczenie farmakologiczne

Lekami zwalczającymi objawy alergicznego nieżytu nosa są glikokortykosteroidy donosowe. Stosując je, musisz być cierpliwy – pełne działanie leki te osiągają po około 7 – 10 dniach. Nowoczesne preparaty działają w miejscu podania, nie wywołują objawów ogólnych.

Do często stosowanych leków w leczeniu alergicznego nieżytu nosa, zmniejszających zwłaszcza takie objawy, jak kichanie, wyciek wodnistej wydzieliny oraz łzawienie i świąd nosa i oczu ( jak również inne objawy chorób alergicznych, np. zmiany skórne) należą leki przeciwhistaminowe nowej generacji. Mogą być stosowane jako tabletki bądź krople do nosa i oczu.

Lek przeciwleukotrieniowy, monteleukast, jednocześnie leczy towarzyszące ANN astmę. Kromony stosowane do oczu i nosa są lekami słabo działającymi, ale bezpiecznymi (np. u dzieci lub kobiet w ciąży).

Donosowe leki obkurczające naczynia nosa stosowane wraz z innymi lekami w celu zmniejszenia nasilonego zatkania nosa są dostępne bez recepty, ale nie stosuj ich dłużej niż przez 3 – 5 dni – ich nadużywanie prowadzi do nasilenia zatkania nosa.

Co to jest immunoterapia?

Jeśli w Twoim przypadku lekarz wykaże związek określonego alergenu pyłku z objawami alergicznego nieżytu nosa, może zaproponować Ci immunoterapię. Ta metoda leczenia polega na podawaniu (zwykle pod postacią wstrzyknięć podskórnych, rzadziej podjęzykowych) małych, stopniowo wzrastających dawek alergenu aż do osiągnięcia dawki podtrzymującej, przez okres 3 -5 lat. Immunoterapia może zmniejszyć objawy ANN, zapotrzebowanie na leki oraz zapobiec rozwojowi astmy oskrzelowej.

Program ZDROWJA CenterMed


Morderstwo wierszem napisane- 3 Czytanie między wierszami

"Me Sekrety"
Niczym milion gwiazd odlegle lśniących,
Trwających w swej słodkiej błogości,
Tak i Wy, ludzie ładu łaknących
Korzyści, nie patrzcie do nicości.

Nicość bowiem, to wiedzieć musicie,
Wypełniona jest mroczną ciemnością.
Czasem lepiej chronić, co kochacie,

I na pół prawdę patrzeć z miłością.Olaf miał rację. Morderstwo Kasi wywołało istną burzę w Zagłowiu. Kiedy w pół do dziewiątej odeszliśmy od miejsca zbrodni, minęliśmy biegnących dziennikarzy z kamerami. Nie trudno było zgadnąć, że jeszcze tego samego dnia trąbiono o tym wydarzeniu w wiadomościach. Wszyscy biegali od sąsiada do sąsiada i przekazywali sobie coraz to dziwniejsze plotki. Kiedy pani Małowska przyszła na herbatę do mojej mamy, usłyszałem jej pełną udziwnień opowieść o mafii, która potajemnie rządzi naszą wsią. Jakoś nie miałem ochoty tego słuchać, toteż wolałem spędzić resztę deszczowej niedzieli przed komputerem. Włączyłem sobie muzykę odzwierciedlającą mój smutny nastrój i zacząłem przeglądać najświeższe nowinki na portalu społecznościowym. Tam panował jeszcze większy chaos, niż na ulicach wsi. Znajomi pisali do mnie, wysyłając zdjęcia z podpisem „O cholera!”, albo z mniej lub bardziej niestosownymi wulgaryzmami, po czym udostępniali to dalej. W krótkiej chwili mój profil zbombardowano nowymi wątkami o tej samej tematyce. Tak... pięć minut dla naszej wsi właśnie się zaczyna.
Kasia była jedynaczką, ale miała bardzo bliską przyjaciółkę. Na jej nieszczęście została wręcz zaatakowana pytaniami od ciekawskich, bezwstydnych osób. Nic jednak natrętom nie odpisywała, oprócz wiecznego kopiowania jednej i tej samej wiadomości: „Dajcie mi i państwu Kozłowskim spokój”. Gdy szedłem na zakupy, zatrzymałem się na chwilkę obok posiadłości rodziców Kasi. Drzwi i okna zostały zamknięte i nikt nie wystawiał nosa z środka. Strasznie mi było ich żal.
Wszyscy pytali o Marczaka, chłopaka Kasi. Ten podręcznikowy przykład niebezpiecznego chuligana, wiecznie bezpodstawnie zazdrosnego o swoją dziewczynę, szybko stał się podejrzanym numer jeden. Może to i głupie, ale ja też nie potrafiłem wskazać nikogo innego, kto miałby choć cień motywu. Fist jest winien. A nawet jeżeli nie, to z całą pewnością wie, kto mógłby odważyć się na tak straszliwy czyn. Największy jednak problem tkwił w odnalezieniu Fista. Ani policja, ani nawet jego znajomi nie umieli go odszukać. Na portalu społecznościowym też się nie zjawił, gdyż jego ostatnia data aktywności była datą sprzed morderstwa. To tylko potwierdzało moje przypuszczenia.
Nim się obejrzałem, nastał wieczór. Zjadłem kolację z rodziną (z wyłączonym telefonem, jak to kazała mama) i zacząłem pakować książki na jutrzejsze zajęcia. Wtedy uświadomiłem sobie coś strasznego.
-O kurde! Kartkówka z polskiego!
Z ogromną niechęcią zasiadłem do materiału obowiązującego na jutrzejszy test. Te wszystkie bezsensowne środki stylistyczne wciąż mi się myliły, a kiedy wybiła dwudziesta druga, załamałem się, widząc, ile mi jeszcze tego zostało. Postanowiłem przygotować ściągę, zdając sobie sprawę z tego, jak niezwykle ciężko jest takowej używać na lekcjach pana Lisowskiego. Ale skoro i tak miałem dostać ocenę niedostateczną, to wolałem chociaż spróbować. Po sklejeniu karteczki, wreszcie położyłem się spać.
-Boże, jeszcze praca z fizyki...- szepczę do siebie, leżąc w ciepłym łóżku i załamując się jeszcze bardziej.
 
*
Dojeżdżam do szkoły autobusem. W drodze do sąsiedniego miasteczka na przystankach zawsze wsiada Olaf, kilku moich znajomych, a także Fist. Jednak dzisiaj go brakowało. Kiedy po dwudziestu minutach docieramy na miejsce i wchodzimy do budynku, możemy wręcz zobaczyć cały harmider dotyczący minionych wydarzeń. Natychmiast podbiegają do mnie koledzy z klasy i zasypują pytaniami.
-Ja nic nie wiem.- stwierdzam, starając się nie brzmieć niegrzecznie.
Szybko przebieramy się w szatni, chcąc jak najszybciej odejść od grupy ciekawskich osób. Niedługo potem stoimy pod salą 39, czekając na pierwszy w tym tygodniu test z języka polskiego. Mam zamiar powtórzyć sobie materiał, korzystając z ostatnich minut, jakie mi zostały. Niestety moją uwagę przykuwa coś zupełnie innego. Wywieszono nowe ogłoszenie na tablicy.
 
 
PRZEDSTAWIENIE
Najmłodsi uczniowie naszego przedszkola postanawiają zorganizować przedstawienie pt. „Witaj przygodo!” w sali gimnastycznej! Występ odbędzie się w piątek 20 lutego o godzinie dwudziestej. Lekcje w tym dniu zostaną skrócone. Zapraszamy wszystkie dzieci i rodziców!
Dr Julian Lisowski
Mgr Agata Kowalik
 
 
-Ten Lisowski to niech ogarnie.- słyszę głos Krzysztofa, tuż za moimi plecami.- Przedstawienie właśnie teraz? Kiedy tyle się dzieje?
-Przynajmniej lekcje skrócone. -odpowiadam mu z uśmiechem.- Zwłaszcza, że tego dnia mamy dwie matmy i fizykę.
Większość klasy zdecydowanie bardziej popiera moje zdanie.
-Właściwie dlaczego dyrektorka podpisuje się druga, a nie pierwsza?- zauważa ciekawski Olaf, ale nim ktokolwiek udziela mu odpowiedzi, drzwi do pokoju nauczycielskiego otwierają się. Z środka wychodzi nasz wychowawca- pan Lisowski.
Jest to mężczyzna po czterdziestce, z krótkimi, lekko siwymi włosami i zarostem. Ma haczykowaty nos, co stanowi główny punkt atrakcji w komiksowych parodiach naszej klasy. Ale mimo wszystko, to dobry człowiek.
Niewielu jest nauczycieli w naszej placówce, którzy są zawsze pogodni, uśmiechnięci i gotowi pomagać dzieciom. Pan profesor potrafi żartować i rozśmieszać klasę swoimi dziwacznymi historyjkami. Nigdy nie pozwala komuś nie zdać (zwłaszcza mi, gdyż co pół roku jestem zagrożony z języka polskiego). Pan Lisowski udziela również korepetycji, w dodatku za pół darmo. Między innymi ja jestem jego uczniem w poniedziałki o dziewiętnastej. To nie tylko nauczyciel języka polskiego i historii w naszym gimnazjum, ale i również w podstawówce, w sąsiednim budynku. Zwykle to właśnie on organizuje wszelakie występy i świąteczne przedstawienia. No i warto zauważyć, że mieszka w tej samej wsi co ja. Pan Lisowski jest jednym z tych miastowych, którym wyjątkowo spodobało się Zagłowie i postanowił zamieszkać w nim na stałe. W naszej szkole jest nauczycielem już osiem lat.
Mimo, iż nie przepadam za lekturami i datami wojen, to jednak bardzo lubię chodzić na owe lekcje właśnie przez kogoś takiego, jak nasz nauczyciel. A Olaf to go wręcz uwielbia, gdyż dzielą wspólną pasję- poezję. Co więcej, Olaf, jako osoba pisząca wiersze, ma dodatkowe lekcje z naszym wychowawcą w czwartki. Tylko skąd on bierze wolny czas na te zajęcia?
-Dzień dobry.- wołają wszyscy.
-Witajcie dzieci- odrzeka wyraźnie przybity profesor, otwierając drzwi i wpuszczając podopiecznych do sali.
Gdy zajmujemy miejsca (znudzony ja zwykle siedzę z Krzyśkiem w ostatniej ławce, natomiast zachwycony poezją Olaf w pierwszej) pan Lisowski oznajmuje:
-Proszę, nie wyciągajcie kartek. Dzisiaj test się nie odbędzie.
Ledwo kończy, a odpowiadają mu wiwaty i okrzyki radości, przeplatane takimi uwagami jak:
-Jaki fart!
-Po cholerę się uczyłam?
-No jaka patola... jak zwykle przekładamy...
Kamień spada mi z serca, kiedy uświadamiam sobie, że nie muszę kombinować ze ściąganiem. Pan Lisowski nie pozwala na tego typu pomoce naukowe. Pod tym względem jest niezwykle surowy.
-Dzieci, ciszej proszę.- uspokaja nas, a stopniowo okrzyki klasy cichną.- Przez wzgląd na niektóre sprawy, nie chciałbym zmuszać was do pisania kartkówki, na którą i tak zapewne większość z was się nie uczyła.
Rozległy się pomruki. Jedni zgadzali się z tym faktem, rozsiadając się na krzesłach, natomiast inni mieli kwaśne miny. W całym tym zamieszaniu dobiega nas roześmiany głos Filipa.
-Ej lol, więcej takich morderstw i mamy wcześniejsze wakacje.
Gdy napotyka groźną minę profesora, jego uśmiech natychmiast znika.
-Co to ma znaczyć, Filip?
Pan Lisowski spogląda na niego w taki sposób, że chłopak zastyga w przerażeniu. Dziwnie się zgarbił i jakby skurczył w sobie. Chwilę nieznośnej ciszy później, wychowawca kontynuuje.
-Czy ty myślisz, że to są jakieś żarty? Stała się straszna tragedia, a ty robisz z tego kawał?
-Przepraszam.- szepcze ochryple chłopak, wbijając wzrok w ławkę.
Pan Lisowski rzuca mu jeszcze jedno groźne spojrzenie, po czym wraca do reszty.
-Wierzę, że poprzecie mnie, gdy zaproponuję zamienienie lekcji języka polskiego na zajęcia wychowawcze.
To nie są przyjemne zajęcia. Rozmawiamy o morderstwie, o współpracy z policją, o prawdomówności i o zgłaszaniu wszystkiego, co podejrzane. Pan Lisowski, wyraźnie przejęty, raz po raz zaznacza, iż zawsze jest gotów udzielić pomocy. Jeżeli ktokolwiek ma życzenie z nim porozmawiać, może przyjść na przerwie lub po lekcjach. Po 45 minutach rozmowy, zajęcia kończą się słowami:
-Bądźcie ostrożni i nigdy nie wychodźcie sami po zmroku. A Ty, Filip, przestań stroić z tego żarty.
Wszyscy się pakują i stopniowo wychodzą z klasy w akompaniamencie dzwonka, ogłaszającego przerwę.
Przez cały dzień w szkole wypatruję Fista, jednak nigdzie nie mogę go znaleźć. A zwykle raczej trudno go zgubić. No więc prawdopodobnie nie przyszedł dziś do szkoły. Jeśli tak, to swoją nieobecnością potwierdza ciążące na nim podejrzenia. Krzysiek Mrozek, który niespodziewanie zaczyna chwalić się najświeższymi informacjami ze śledztwa swojego ojca policjanta, w oka mgnieniu staje się najbardziej rozchwytywaną osobą szkoły. I skrupulatnie wykorzystuje ten fakt na swoją korzyść. Zwykle szary chłopak, snujący się niczym cień, teraz na przerwie obiadowej zasiada z samą elitą szkoły. Na swoje szczęście ja też mam przyzwolenie tam jadać, jako kapitan drużyny piłkarskiej. Uprzedziwszy Olafa o swoich zamiarach odnośnie wydobycia z Krzyśka informacji, biorę swój talerz i przysiadam się do grona uczniów.
-No no, Feluś, zerwałeś już z kujonem?- zapytano mnie z wyraźnie drwiącymi uśmieszkami.
Nie przepadam za tym towarzystwem. Może i jestem sobie tym kapitanem i mam wielu znajomych, ale nie należę do tych, co to lubią się wywyższać. Mimo to, odpieram uśmiech i stwierdzam ironicznie:
-Tylko na dzisiaj. Muszę jakoś zdać, nie?
Nienawidząc się za tę odpowiedź, napełniam policzki ziemniakami.
-I jak, panie Info?- zagaduje Krzyśka Laura, której matka jest wicedyrektorem i nauczycielem fizyki.- Pozwoliliśmy ci tutaj usiąść, a to zobowiązuje. Czekamy na najświeższe informacje.
-Eee...- bąka Krzysiek, nieco onieśmielony towarzystwem sław szkoły.- No...
-Ale sama prawda i tylko prawda, Mrozek. Innym możesz pociskać kity - uprzedza go Pijaś- Janek Bielewski, który wsławił się jedynie tym, że udało mu się wypić całe piwo w mniej niż minutę. Organizował też najlepsze imprezy.
-Noo... tata nam mówił przy śniadaniu, że jego ekipa znalazła ten... ślad buta w błocie, niedaleko Kaśki. Zdążyli...
-Czuję się jak w serialu, serio.- żartuje Pijaś - Zaraz wyskoczy policja z kuchni i zacznie nas przesłuchiwać.
-Zabezpieczą jedzenie jako dowód w sprawie - dodaje Maciek Ogucki, wybrany przez wszystkie dziewczyny na „Mistera Szkoły”... kilka razy z rzędu.
-Zgłaszam się na następną ofiarę - oświadcza wesoło Laura, robiąc nieprzyzwoite pozy - Tylko niech mi kamera kilogramów nie doda.
Krzysiek wydaje się być tak mały w tym towarzystwie, że nie potrafi nawet zabrać głosu. Postanawiam mu pomóc.
-No i co z tym śladem?- zagaduję go z zainteresowaniem.- Znaleźli go, tak?
-Co? A... no.- odpowiada nieco zdezorientowany pan Info, powracając do głównego wątku rozmowy - Ludzie wszystkie ślady poniszczyli, ale się ten jeden zachował, no i wzięli go jakoś tam do badań, czy coś. Ale nie wiem...
-Nie jak w serialu? No mówię wam, kamera zaraz wyskoczy spod stołu - oznajmia Pijaś, po raz kolejny przerywając rozmówcy.
Ten koleś zaczyna mnie denerwować.
-Bardziej by nas zaskoczyło wyskoczenie spod stołu twojego dawno zaginionego mózgu - odpiera Marianna Mag, a inni poparli ją śmiechem. Ta jedna znalazła się w elicie wyłącznie ze względu na pieniądze rodziców.
-Kurde, nie przerywajcie mu. Co z tym śladem?- pytam dalej, nie zważając na kolejne żarty tych idiotów.
Krzysiek chyba wreszcie to zrozumiał, bo odwraca się do mnie i zaczyna mówić dalej.
-Zabezpieczyli ślad i nie wiem jak, ale będą porównywać go z odciskami butów podejrzanych. No i tak znajdą winowajcę.
„Ale czy na pewno?” pytam się w duchu, nabierając sałatkę na widelec. Leniwie żując całkiem dobry obiad, zerkam przez okno, pozwalając myślom krążyć.
Jeżeli to naprawdę Fist jest mordercą swojej dziewczyny, to policja w ciągu kilku dni powinna go złapać. I bardzo dobrze. Ten obłąkany narkoman powinien trafić do jakiegoś ośrodka już dawno temu. Zakała rodzaju ludzkiego, wredny, nie szanujący nikogo, niebezpieczny osiłek. Zbudował sobie nawet swoją grupkę, którzy albo go podziwiali, albo wykorzystywali jako ochronę. Dlaczego tak piękna dziewczyna chodziła z kimś takim? Przecież to typ z najniższych sfer społecznych. Kiedyś byłem świadkiem sytuacji, kiedy to jeden bezdomny poprosił go o papierosa, a ten cały Fist po prostu go popchnął i zwyzywał. Przecież tak nie można traktować ludzi. Od zawsze twierdziłem, że trzeba go zamknąć. No i teraz wszyscy dowiedzieli się dlaczego. Szkoda tylko, że już za późno na oskarżenia. Teraz pozostaje jedynie kara za grzechy. Chociaż wciąż mam jedno, najważniejsze pytanie... gdzie do cholery podziewa się Fist? Uciekł? Zamknął się w melinie? Przeraził się tym, co zrobił i sam się zabił? Tylko policja może teraz odpowiedzieć na te pytania.
Tuż po przerwie obiadowej odszukuję w tłumie Olafa i wszystko mu opowiadam. Nim jednak zdążamy wymienić opinie, pani z biologii, z którą mieliśmy teraz lekcję, otwiera salę, oznajmując, iż za chwilę odbędzie się apel pani dyrektor.
Na nim omówiono całą sprawę morderstwa. Właściwie powtórzyła to, co nam powiedział pan Lisowski na godzinie wychowawczej. Dodała tylko, by trzymać się razem i na siebie uważać. Żeby nie żartować z sytuacji i nie chodzić na miejsce zbrodni.
-Ej, myślisz o tym samym, co ja?- pytam przyjaciela szeptem.
-Żeby pójść po szkole prosto na miejsce zbrodni?- odpowiada mi, ale w przeciwieństwie do mnie, w jego oczach nie tli się zapał, lecz zrezygnowanie.- Nie słyszałeś dyrektorki?
-Oj tam... przesadza.- uspokajam go, odwracając głowę w stronę pani Kowalik, udając zainteresowanie.
-Co ty myślisz, że tam w krzakach czeka Fist z nożem?
-No, szczerze, to właśnie tak myślę - przyznaje Olaf z nutą strachu w głosie. On zawsze jest bojaźliwy i ostrożny. Czasem aż zbytnio.
W ostatniej chwili spoglądam w innym kierunku, kiedy pani z biologii rzuca nam ostrzegawcze spojrzenie. Chwilę później szturcham przyjaciela łokciem i mówię dalej:
-Od zawsze marzyłem o jakiejś przygodzie, a w Zagłowiu nigdy nic się nie dzieje.
-I nagle musi cię interesować coś tak strasznego?- pyta nieco głośniej, przez co pani z biologii nas łapie.
-Chłopcy. Cisza.- sycze na nas.
W najmniejszym stopniu nam to nie przeszkodziło, gdyż tuż po tym, jak pani profesor się odwraca, zaczynamy szeptać ponownie.
-Raz tam pójdziemy, w środku dnia. Nic się nie stanie. Nie uważasz, że to ekscytujące? W końcu coś się dzieje.
-Dobra Feliks, zamknij się.
Odwracam się z uśmiechem, nareszcie dopinając swego. Nie wiem, na co liczę. Ale na pewno na coś. Zdaję sobie sprawę z tego, iż policja zdążyła przeszukać wszystkie poszlaki, jednak może coś przeoczyła? Kiedy dyrektorka kończy swoją jakże długą opowieść o ostrożności, ja już mam w głowie barwny obraz samego siebie, odbierającego od wójta nagrodę za przełomowy dowód w śledztwie.
 
 
 
 
 
Ninieszy fragmet stanowi rozdział 3 powieści pt. Morderstwo wierszem napisane.
Zapraszam do zapoznania się z rozdziałem pierwszym:
drugim:

i kolejnymi, które już wkrótce ukażą się na portalu Więc Jestem!

REDAKTOR DZIAŁU 'TWORZĘ' Nazywam się Łukasz Drążek. Studiuję języki stosowane, angielski z językiem francuskim o profilu tłumaczeniowym. Piszę odkąd pamiętam. Książki, wiersze... Pisanie jest moją pasją. Tak jak wiele innych rzeczy. Marketing, psychologia, taniec (liczne choreografie), reżyseria i montaż filmów, muzyka. Powracając jednak do pisania; mam na koncie 4 książki. Wszystkie zostały zaakceptowane przez wydawnictwa, jednakże publikację uniemożliwiły mi pieniądze, a właściwie ich brak. Niestety w tym kraju debiutant bez znajomości nie ma prawa istnieć. Niemniej jednak kocham pisać i nigdy nie chcę przestać tego robić. Tomik wierszy „Legendy o człowieku doskonałym” tworzyłem trzy lata. Ale to nic w porównaniu do powieści, które pisałem po 4 lata. Lubię o sobie myśleć, jako o osobie aktywnej. Każdego dnia ćwiczę, tańczę, jeżdżę na rowerze (o ile pozwala mi na to czas). (...)


IT i rynek pracy – nowe trendy?

Po pierwsze – zastanówmy się nad samą specyfiką tej szczególnej branży.

Dlaczego szczególnej?

Nie mamy tu jedynie na myśli utrzymującego się od lat deficytu specjalistów (średnio – na poziomie ok. 30 proc. w przypadku programistów) dzięki czemu rynek pracy w IT to (w przeciwieństwie do większości innych branż) rynek pracownika.

Specyfika branży IT to także dość duża zmienność, dynamika powstawania nowych trendów, z których jedne dość szybko przemijają, inne stabilizują się, tworząc bazę do rozwoju nowych obszarów aktywności dla specjalistów IT.

Nowoczesne technologie informatyczne i teleinformatyczne absorbowane są przez kolejne branże, okazują się też niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania wielu podmiotów i instytucji.

Wdrożenie nowoczesnych systemów to jedno, utrzymanie optymalnego poziomu funkcjonalności, bezawaryjności i bezpieczeństwa to kolejna kwestia, która angażuje… wielu informatyków.

Jaki z tego wniosek? Decydując się na inwestowanie w wiedzę z zakresu technologii informatycznych, możemy liczyć na szerokie możliwości zatrudnienia w różnych branżach. Co za tym idzie – również profil zawodu informatyka ulega określonym zmianom.

Jeśli do niedawna pokutował jeszcze stereotyp, zgodnie z którym informatyk kojarzony był z posiadaczem „wiedzy tajemnej” dla ogółu społeczeństwa, nieco wyalienowanym i oddanym bez reszty swojej pasji – dziś z takiego postrzegania profesjonalistów IT pozostała tylko pasja.

Do bogatej galerii zawodów związanych z branżą nowoczesnych technologii dołączyli m.in.: project managerowie, architekci IT czy analitycy biznesowi IT. Już ten krótki przegląd profesji związanych z branżą informatyczną pokazuje, jak zmienia się charakterystyka zawodowa specjalisty związanego z rynkiem nowych technologii.

Soft i hard… skills

W kompetencje „twarde” (hard skills) związane z przedmiotem działalności, wyposażyć nas mogą kolejne etapy profesjonalnej edukacji, nie wyłączając z tego systemu studiów podyplomowych, które mogą wspomóc specjalistów w rozpoczęciu aktywności na nowych stanowiskach.

Nie bez powodu coraz większym zainteresowaniem wśród profesjonalistów cieszą się kierunki związane z systemami IT (projektowaniem, architekturą) a także z zarządzaniem projektami.

Jeśli będziemy w stanie efektywnie połączyć hard skills i soft skills (umiejętności miękkie – m.in. komunikatywność, empatię, zażegnywanie konfliktów, integrowanie zespołu) wiele możliwości rozwoju zawodowego stanie przed nami otworem.

Doświadczeni informatycy, potrafiący zarządzać projektami (dotyczącymi zarówno dużych organizacji, jak i podmiotów innowacyjnych, start-upów itp.), mają szansę realizować się zawodowo i nie chodzi tu jedynie o kwestie finansowe.

W branży IT, co prawda, przedstawiają się one nadzwyczaj atrakcyjnie, jednak niezależnie od tego, czy preferujemy pracę indywidualną, czy zespołową, trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie na rynku bez autentycznego zainteresowania technologiami informatycznymi, które rozwijają się szybko i nie można sobie pozwolić na to, by pozostawać w tyle za zmianami rynkowymi.

Od managera do freelancera

Branża IT jest na tyle chłonna, wielopłaszczyznowa i rozwojowa, że bez większych problemów znajdą sobie w niej miejsce zarówno osoby preferujące pracę zespołową (i w środowisku międzynarodowym), jak i ceniący sobie indywidualizm oraz duży zakres samodzielności, freelancerzy.

Freelancing i outsourcing w IT mają się bardzo dobrze i wszystko wskazuje na to, że ten rodzaj współpracy w branży nowoczesnych technologii będzie się rozwijał coraz dynamiczniej.

Elastyczność (m.in. w łączeniu kompetencji, czy w kształtowaniu zasad i form współpracy) obok uniwersalności – to coraz intensywniej zaznaczające się trendy rozwojowe w sektorze IT.

Te nowe kierunki widać szczególnie wyraźnie na przykładzie najpopularniejszego zawodu informatycznego – programisty. To wciąż jedni z najbardziej poszukiwanych na rynku pracy (krajowym i zagranicznym) specjalistów. Z drugiej strony daje się słyszeć głosy, że mimo braku nasycenia rynku, nie wszyscy absolwenci kierunków związanych z programowaniem są w stanie znaleźć atrakcyjne oferty zatrudnienia. Z czego może wynikać ten dysonans? Z jakości kształcenia? To jeden z powodów. Nie wszystkie uczelnie wyposażają nas w ten sam zasób wiedzy. Ważne jest jednak również zwrócenie uwagi, już na poziomie studiów, jaką specjalizację wybrać. Na pewno zawsze potrzebna będzie „szeroka baza” specjalistów w zakresie programowania (m.in. programistów baz danych czy software developerów), ale jeśli w zawodach IT fascynuje nas innowacyjność – warto postawić na technologie mobilne – zdecydowanie najbardziej perspektywiczne i dające szansę aktywnego rozwoju.

Autor: Joanna Racław

Konsultacja: zespół informatyków z http://www.datalab.pl/

Studentka dziennikarstwa i pedagogiki. Pasjonuje się pisaniem w jego różnych formach (artykuły internetowe, opowiadania, poezja). Jej zainteresowania zawodowe koncentrują się wokół rynku pracy i nowych technologii. (...)


  • Opublikowane 28 Marzec, 2016

Inauguracja kampanii "Granatem w (prze)dawkowanie. UŚwiadamiamy"

Niedawno odbyła się inauguracja kampanii społecznej „Granatem w (prze)dawkowanie. UŚwiadamiamy”, organizowanej przez Uniwersytet Śląski, Szpital Zakonu Bonifratrów pw. Aniołów Stróżów w Katowicach oraz CenterMed.


  • Opublikowane 28 Marzec, 2016

Czy altruizm istnieje? – oferowanie pomocy czy ładnie opakowany egoizm

Altruizm – to postępowanie, mające na celu niesienie pomocy innym, bezinteresowna gotowość do poświęceń, nawet do poświęcenia własnego życia. Zachowanie często traktowane jako antagonizm postawy egoistycznej. Termin ten stworzony przez Augusta Comte, a rozpowszechniony przez innych pozytywistów, służyć miał idei nowego społeczeństwa. Nowego porządku świata, który w założeniu, miał się charakteryzować zerwaniem z ciągłym zaspokajaniem tylko własnych potrzeb, na rzecz kierowania się dobrem drugiego człowieka. Ale czym tak naprawdę jest altruizm, jakie są jego rodzaje, czy jest to tylko typowo ludzka postawa? I w końcu, co może kierować ludźmi, którzy w imię altruistycznych pobudek, poświęcają się dla dobra innych?

Altruistyczne zachowania wśród zwierząt

Poświęcanie się i niesienie pomocy innym nie jest zjawiskiem przypisywanym wyłącznie człowiekowi. Co więcej „altruistyczne” zachowania charakterystyczne są dla wielu zwierząt i wśród wielu gatunków są one na porządku dziennym. Zjawisko to występuje między innymi wśród nietoperzy wampirów. Nietoperze, które podczas polowania zgromadziły spore zapasy krwi, często oddają jej nadmiar tym osobnikom, których łowy okazały się nieskuteczne. Ten gest jednych osobników przyczynia się do przetrwania innych, ponieważ nietoperz jest wstanie przeżyć bez krwi tylko trzy doby. Co ciekawe najczęściej nietoperze oddają krew tym, od których same kiedyś ją otrzymały. Tak samo wiele małych ptaków, widząc nadlatującego jastrzębia, ostrzega inne przed niebezpieczeństwem wydając z siebie charakterystyczny cienki gwizd. Pomoc innym osobnikom odnaleźć można także wśród szympansów, które dzielą się mięsem po wspólnym polowaniu, ale również praktykują adopcje; naukowcy spotkali się bowiem z przypadkami, gdzie po śmierci matki małego szympansa, inne przejęły nad nim opiekę. Pomimo tak wielu przypadków wzajemnej pomocy wśród zwierząt na szczególną uwagę, zdaniem wielu badaczy zasługuje ,,samobójstwo altruistyczne” praktykowane przez niektóre kręgowce. Każdy z nas zdaje sobie bowiem sprawę, jak niebezpieczne jest podchodzenie do uli pszczół czy jam os. Ponieważ owady te w sytuacji zagrożenia atakują intruza, nie bacząc na swoje życie. Podobne zachowania zaobserwować można wśród niektórych członków kolonii mrówek czy termitów afrykańskich. Oczywiście z naszego ludzkiego punktu widzenia zachowania te nie są czysto altruistyczne. Po pierwsze nie są one do końca bezinteresowne, gdyż ich przyczyną jest chęć zapewnienia ochrony własnej zbiorowości, z którą wiążę się chęć przekazywania konkretnych genów, po drugie to właśnie biologia i geny w pewien sposób zaprogramowały zwierzęta te do takich, a nie innych zachowań, które pomimo jednostkowych śmierci są dla całej populacji zjawiskiem najbardziej korzystnym.

Altruizm twardy i miękki

Naukowcy spierają się w kwestii etymologii altruizmu i jego prawdziwych pobudek, niektórzy łączą go z czynnikami biologicznymi i konkretnymi genami, inni z procesem socjalizacji i życia w grupie.

Na uwagę zasługuje tutaj szczególnie podział na altruizm twardy (genetyczny), który w założeniu stanowi wyższą formę altruizmu, gdzie osoba czyni dobro, nie oczekując niczego w zamian, co więcej niejednokrotnie podczas niesienia pomocy sama traci. Ten rodzaj altruizmu zdaniem Wilsona ściśle wiąże się z teorią doboru krewniaczego lub naturalnego. Jak pisze Wilson: ,,można spodziewać się, że altruizm twardy będzie przynosił korzyść najbliższym krewnym altruisty i będzie pojawiał się coraz rzadziej w miarę jak pokrewieństwo będzie coraz dalsze”. Wynika stąd, że altruista, mimo iż kieruje się bezinteresownym dobrem drugiej osoby, w istocie postępuje tak, ponieważ jest to osoba blisko z nim spokrewniona, a poświęcając się dla niej, przyczyni się dalszej reprodukcji własnych genów. Prócz tego rodzaju altruizmu wyróżnić można również altruizm miękki, który wykracza poza sferę więzów rodzinnych. Nie sprawia to jednak, że jest on lepszy od wcześniejszego, ponieważ wedle tej klasyfikacji altruista miękki (wzajemny) będzie oczekiwać, że pomoc jaką niesie innym w przyszłości zostanie mu odpłacona. Jego dobre i z pozoru szlachetne zachowanie tak naprawdę będzie wiązało się ze świadomością gratyfikacji jaką dzięki takiej postawie otrzyma. Naukowcy sądzą, iż ten rodzaj altruizmu został przez ludzi doprowadzony to perfekcji, i mimo iż tak naprawdę jest to zachowanie fałszywe i obłudne, przynosi korzyści i spaja społeczeństwa. Czysty altruizm krewniaczy natomiast jest wrogiem cywilizacji, ponieważ skupia się tylko i wyłącznie na ochronie małej grupy, jaką jest rodzina. Twardy altruizm warunkuje nasza biologia, a związany z nim nepotyzm od zawsze towarzyszył naturze ludzkiej. Miękki natomiast w znacznym stopniu rozwija się na drodze socjalizacji. Altruizm, Jak zauważył Edward O. Wilson, „gdyby [altruizm człowieka – przyp. M.W.] był twardy, historia [ludzkości – przyp. M.W.] byłaby jedną wielką intrygą nepotyzmu i rasizmu, a przyszłość rysowałaby się w sposób nie do zniesienia ponury. Ludzie w sposób dosłowny i budzący grozę pragnęliby poświęcać się dla krewnych, z którymi łączą ich więzy krwi”. Tak czy inaczej jeden i drugi rodzaj kłóci się z szeroko pojmowaną w społeczeństwie maksymą, wedle której altruista poświęca się bezinteresownie dla innych. Czy zatem prawdziwy altruizm w ogóle istnieje?

Bezinteresowny altruizm…

…stanowi sporną kwestię. Jedni badacze stale podają przykłady osób i sytuacji, które ich zdaniem potwierdzają istnienie bezinteresownej chęci niesienia pomocy innym. Ich przeciwnicy natomiast starają się podważyć i podać egoistyczne przesłanki, które tak naprawdę kierowały danym altruistą. Najciekawszy zdawać się tutaj może przypadek Matki Teresy z Kalkuty. Kobiety, która w pełni poświęciła się dla dobra pokrzywdzonych. Dla wielu osób, także i dla mnie, jest ona przykładem osoby odznaczającej się postawą prawdziwego i szczerego altruizmu, mimo iż wiele osób się z tym nie zgadza. Niektórzy badacze są zdania, że zachowania motywowane były chęcią przypodobania się Bogu i, co za tym idzie, zdobycia życia wiecznego. Swoją rację podpierają tym, że Matka Teresa odczuwała przyjemność z niesienia pomocy innym. Radość, którą z tego czerpała, niewątpliwie była miłym skutkiem jej trudów, na pewno jednak nie przyczyną dla której chciała pomagać. W ten sposób można także obalić sens chwalebność męczeńskiej śmierci wielu męczenników wychodząc z założenia, że tak naprawdę poświęcali się tylko i wyłącznie dlatego, że wierzyli, że Bóg nagrodzi ich za ten czyn w najwyższy sposób. Można także insynuować, iż wszystkie osoby, które np. wskoczyły do wody, żeby pomóc tonącemu, wyciągnęły kogoś z płonącego domu, niosły pomoc w czasie wypadku itp., przykładów jest mnóstwo – zrobiły to wszystko tylko po to, żeby osiągnąć przy tym dla siebie korzyść – zostać nagrodzonym, uzyskać wdzięczność, poczuć się wyjątkowo. Ale nagły impuls niesienia pomocy w niebezpiecznej sytuacji jest na tyle szybki, że niesposób jest w tym samym momencie wyobrazić sobie ewentualnych korzyści. A twierdzenie, że ich zachowanie było tak naprawdę egoistyczne, jest co najmniej nie na miejscu.

Chęć niesienia pomocy musi stanowić świadomą i podstawową motywację, aby działanie to mogło być uznane za prawdziwie altruistyczne. Nikt nie jest wstanie sprawdzić, co dana osoba czuła podczas niesienia pomocy innym i co nią kierowało, niemniej jednak dalej pozwala to wierzyć, iż prawdziwy, szczery i bezinteresowny altruizm jest możliwy.

Bibliografia:

  1. Comte August: Metoda Pozytywna w 16 wykładach, Warszawa 1969.
  2. Oleszczuk Jan: Ewolucyjna teoria interakcji społecznych, Scholar, Warszawa 2004.
  3. Wilson Edward: O naturze ludzkiej, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 1988.
  4. Woźniak Michał: Czym jest altruizm w świetle psychologii ewolucyjnej? (Publikacja: 09-09-2008) Racjonalista.pl

Autor: Estera Masłowiec


„Head and shoulders, knees and toes, knees and toes...”, czyli o mowie ciała słów kilka

Przytoczony w tytule tego artykułu cytat to fragment, dobrze wszystkim znanej, angielskiej piosenki. Choć wydaje się ona być tylko zabawą lub atrakcyjną metodą nauki słówek, to – paradoksalnie – może też otwierać szerszy kontekst. Może mianowicie odsyłać do mowy ciała, w którą „angażują się” (jak w piosence): i głowa, i ramiona, i kolana, i oczy, i usta, a czasami nawet – palce u stóp…

Jednym z podstawowych pytań, które ludzkość zadaje sobie od zarania dziejów, jest pytanie o człowieka: „kim jest?”. Spośród wielu możliwych odpowiedzi, których na przestrzeni tysięcy lat udzielali filozofowie, psycholodzy bądź organizacje humanitarne, najtrafniejszą wydaje się być ta, którą zaproponował Arystoteles już w IV wieku p.n.e. Ów starożytny myśliciel, definiując „człowieka”, określił go po prostu (albo aż) jako „istotę społeczną”, wskazując tym samym na bardzo ważny aspekt człowieczeństwa, które realizuje się w pełni dopiero we wzajemnej relacji „ja – inni”.

Komunikacja zakodowana

Oczywiście, istnienie w społeczności wymusza wypracowanie jakiegoś, zrozumiałego dla wszystkich członków grupy, kodu (kodów) porozumiewania się, komunikacji.

Oprócz kodów językowych (innych dla poszczególnych społeczeństw, grup etnicznych, plemion) w porozumiewaniu się ważną rolę odgrywają także zachowania o charakterze niejęzykowym. Należy do nich m.in. mowa ciała, z języka angielskiego: body language (ważne: pojęcie mowa ciała jest znaczeniowo węższe niż termin komunikacja niewerbalna – nie są to więc określenia synonimiczne i nie należy używać ich zamiennie!), która obejmuje takie typy ekspresji, jak:

  • mimika: „ruchy” twarzy, np.: ruchy oczu, brwi, ust;
  • kinezjetyka: postawa i ukierunkowanie ciała, gesty i ruchy ciała;
  • proksemika, tj. sposób „używania” przestrzeni interpersonalnej – m.in.: odległość od rozmówcy (strefa intymna: 0–45cm, przeznaczona jest dla bardzo bliskich osób z którymi tworzymy więzi uczuciowe; strefa osobista: 45–120cm, przeznaczona jest dla przyjaciół i poufałych rozmów; strefa oficjalna: 120–360cm, jest to obszar występujący podczas oficjalnych narad, posiedzeń itp.; strefa publiczna: sięga powyżej 360cm, zazwyczaj zniechęca do dialogu).

Co ważne, do mowy ciała nie zalicza się (tak zwanych) niewerbalnych aspektów mowy, to znaczy: tembru głosu, sposobu używania i wypowiadania słów, tempa mówienia, czy pomyłek językowych.

Pięćdziesiąt pięć do siedmiu…

Jak wynika z badań (patrz – wykres), komunikaty wyrażane za pomocą mowy ciała stanowią około 55% całości przekazu, podczas gdy komunikaty werbalne (słowa) to zaledwie 7%! Ta proporcja pokazuje wyraźnie, że w kontaktach z innymi ludźmi – i w sytuacjach osobistych, i zawodowych – tak naprawdę najważniejsze jest to, co odbiorca może dostrzec bądź intuicyjnie „wyczuć” (gesty, mimika, spojrzenie, postawa). Zwerbalizowana treść przekazu jest natomiast (niestety!) tylko „dodatkiem”, choć na szczęście – nie całkiem pozbawionym znaczenia.

Usta milczą… ciało – mówi, czyli jak odczytywać mowę ciała.

Wykorzystując kolejność części ciała, którą proponuje zacytowana w tytule piosenka, wyjaśnianie poszczególnych elementów body language rozpocznę od głowy i twarzy, później wskażę na „język” ramion oraz sygnały wysyłane oczami, uszami i… palcami u stóp.

I.            Head… [głowa; mimika twarzy]

  • jeśli odbiorca trzykrotnie kiwnie głową w trakcie rozmowy, sugeruje nadawcy, że jest zainteresowany jego wypowiedzią (w efekcie przemowa może wydłużyć się nawet trzykrotnie);
  • przechylanie głowy wskazuje, że odbiorca jest zainteresowany wypowiedzią nadawcy i chce go wysłuchać;
  • jeśli rozmówca często drapie się w nos w trakcie dyskusji, to znaczy, że nie do końca dowierza naszym słowom;
  • odbiorca zmarszczy brwi, jeżeli to co mówimy, wyda mu się podejrzane, dziwne

II.            … and shoulders… [ruchy ramion i rąk]

  • uścisk ręki połączony z położeniem drugiej dłoni na ramieniu odbiorcy wyraża nasz stosunek emocjonalny względem tej osoby – jeśli kładziemy rękę na lewym ramieniu rozmówcy, wyrażamy swoje przyjazne nastawienie; jeśli kładziemy dłoń na prawym ramieniu oznacza to, że próbujemy ograniczyć ambicje lub władzę osoby, z którą rozmawiamy;
  • gdy układamy dłonie na zewnątrz, w stronę rozmówcy, oznacza to, że pragniemy zyskać jego uwagę i dajemy znak, że nasze słowa dotyczą go w szczególny sposób;
  • dłonie skierowane do wewnątrz informują interlokutora o tym, że mamy charakter egocentryczny lub nie akceptujemy do końca tego, o czym mówi;
  • jeśli podczas przemowy opieramy nasze dłonie na stole lub na kolanach, może to sugerować, że nie czujemy się dobrze w roli mówcy;
  • zaciśnięte pięści mogą oznaczać tremę lub wrogość względem rozmówcy, otwarte dłonie natomiast – zrozumienie i chęć wysłuchania zdania innych;
  • ciągłe poprawianie i przygładzanie włosów ręką oznacza niecierpliwość;
  • osoba, która w trakcie rozmowy bawi się kosmykiem włosów, daje znak, że nie do końca wierzy naszym słowom albo – że chce się od nas zdystansować;

 III.            … and eyes and ears and mouth… [oczy, uszy i usta]

  • zazwyczaj, kiedy rozmówca chce sobie coś przypomnieć, kieruje oczy do góry; natomiast, gdy przypomina sobie wydarzenia o znaczeniu emocjonalnym, kieruje oczy w dół;
  • osoba (zwykle: kobieta), która zakłada w trakcie rozmowy włosy za uszy, jest zainteresowana tym co mówimy;
  • pocieranie palcami płatków uszu zdradza stan niepokoju;
  • zagryzanie warg oznacza, że znajdujemy się w sytuacji niewygodnej, z której chcielibyśmy uciec;
  • jeśli odbiorca, słuchając nas, układa usta „w dzióbek”, to daje nam znak, że czuje się lepszy od nas i traktuje nas „z góry”;
  • osoba, która często stuka palcem w swoje usta, jest z reguły indywidualistą;
  • pokazywanie górnych zębów w czasie uśmiechu może być oznaką uwodzicielstwa;
  • odkrywanie zębów szczęki dolnej charakterystyczne jest dla osób nieśmiałych lub takich, które chcą, aby oceniać je na podstawie ich czynów i osiągnięć, a nie wyglądu zewnętrznego;
  • pokazywanie wszystkich zębów przy uśmiechu oznacza, że chcemy zaistnieć publicznie i być rozpoznawalni oraz zapamiętani przez współrozmówców.

 IV.            …knees and toes! [kolana, nogi i… palce u stóp]

  • zdenerwowanie poznamy po przystępowaniu z nogi na nogę;
  • jeśli rozmówca czuje się nieswojo, zaczyna uderzać piętami o podłogę oraz poruszać nogami w górę i w dół;
  • podnoszenie palców u stóp oznacza, że uczucie jednego rozmówcy względem drugiego są bardzo pozytywne;
  • palce stóp rozmówcy skierowane do drzwi są sygnałem, nie jest on zainteresowany rozmową.

Bibliografia:

  1. Borg J.: Język ciała. Siedem lekcji komunikacji niewerbalnej. Warszawa 2011.
  2. www.mowa-ciala.net/ [Dostęp: 30.10.2015]
  3. www.psychiatria.pl/artykul/mowa-ciala-co-znacza-gesty/13456/2.html [Dostęp: 30.10.2015]
  4. www.rogalinski.com.pl/mowa-ciala-wspolpraca-sfery-werbalnej-z-niewerbalna/ [Dostęp: 30.10.2015]
  5. Nęcki Z.: Komunikacja międzyludzka. Kraków 1996.

Kontakt: j.sapa@wp.pl Wykształcenie: Studentka II roku studiów magisterskich na kierunku Filologia polska na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. W ramach studiów realizuję dwie specjalności: nauczycielską oraz specjalność literaturoznawczą. Mam również dyplom ze specjalności Dziennikarstwo i komunikacja kulturowa, którą – oprócz sp. nauczycielskiej – ukończyłam na studiach licencjackich na UŚ-iu. Zainteresowania: Zainteresowania naukowe rozwijam na spotkaniach kół naukowych: Koła Naukowego Romantyzmu UŚ oraz Koła Teorii Literatury UŚ. Interesuję się literaturą polskiego romantyzmu (zwłaszcza mickiewiczowską) oraz poezją polską z lat 1968- 1989. Jak każdy rasowy Filolog, bibliotekę traktuję niemal jak dom, choć z moim zamiłowaniem do czytania, konkuruje – równie silna – chęć tworzenia własnych tekstów. (...)


„Koncentracja. Skuteczny trening skupiania uwagi" - recenzja książki

Trudności ze skupieniem uwagi – ze świecą można by szukać osoby, która podczas swojej ścieżki edukacyjnej nigdy nie doświadczyła takiego problemu. Chciałbym na wstępie podkreślić, że zjawisko to dotyczy nie tylko studentów, którzy "zakuwają" po nocach, wchłaniając duże ilości informacji. Chyba każdy z nas choć raz doświadczył utraty zdolności koncentracji: czy to w pracy, w szkole, podczas prowadzenia samochodu czy innej wykonywanej długotrwale czynności. Od tej przypadłości nie są wolni także nauczyciele i inne osoby przekazujące swoją wiedzę. W każdym razie, wymieniać można bez końca.

Zainteresowany zgłębieniem tematu natknąlem się na książkę (a w zasadzie poradnik): „Koncentracja. Skuteczny trening skupiania uwagi" autorstwa Agnieszki Forzpańczyk – doświadczonej trenerki specjalizującej się w strategiach efektywnego uczenia się. Zabierając się za lekturę, już na wstępie przeczytałem, że jest ona adresowana do szerokiego grona odbiorców, zarówno profesjonalistów jak i laików, bez względu na wiek. To wzbudziło moje podejrzenia - ale jak to dla wszystkich?

Ano tak! Już po kilkunastu wchłoniętych stronach musiałem przyznać rację - mile zaskoczył mnie przystępny sposób przekazywanych w książce informacji, pozbawionych akademickiego tonu. Faktycznie czyta się przyjemnie; inną sprawą jest wykorzystanie zawartych w niej treści. Duża grupa docelowa niejako wymusiła podjęcie szerokiej tematyki, przez co przeciętny czytelnik skorzysta z książki tylko częściowo. Weźmy za przykład rozdział pierwszy, omawiajacy problemy z koncentracją wśród dzieci i młodzieży. Dla potencjalnego rodzica będzie to kopalnia wiedzy dotycząca prawidłowego rozwoju ich pociech oraz najczęściej pojawiających się zaburzeń uwagi jak ADHD czy dysleksja.

Co zrobi natomiast przeciętny dorosły czytelnik nie posiadający potomstwa? Prawdopodobnie ominie strony poświęcone dzieciom, szukając przydatnych informacji w kolejnych częściach książki – i raczej znajdzie coś dla siebie, bowiem cała publikacja składa się z dziesięciu rozdziałów o dość szerokiej zawartości merytorycznej.

Moim skromnym zdaniem, jako psychologa prowadzącego warsztaty o podobnej tematyce, książka będzie pouczająca w szczególności dla początkujących, zainteresowanych doskonaleniem siebie czytelników. Mogą oni uzyskać wiedzę o optymalnych warunkach dla rozwoju koncentracji, energetyzującym działaniu muzyki, odpowiedniej diecie, a nawet funkcji zapachów i kolorów na stymulowanie aktywności. Oczywiście zagadnień jest więcej, to tylko niektóre z nich.

Natomiast ci bardziej zaawansowani będą zadowoleni z szerokiej gamy ćwiczeń dotyczących skupienia uwagi, rozwijania zmysłów, relaksacji czy synchronizacji półkul mózgowych. Dla tych czytelników utrudnieniem może jednak okazać się to, że ćwiczenia często są porozrzucane między materiałami dla laików, przez co można coś przeoczyć. Myślę, że nie jest to jednak duża przeszkoda, gdyż ćwiczeń jest naprawdę ogrom (nie liczyłem, ale nieco ponad 150). Niestety niektóre z nich można wykonać tylko za pomocą gier towarzyskich, za które trzebaby dodatkowo zapłacić. Rekompensatą za to jest natomiast rozdział poświęcony treningowi zmysłów – niewątpliwie duży atut tej publikacji.

Pozostając w tematyce mnogości dostępnych ćwiczeń, chciałbym dodać, że do książki dołączona jest płyta CD. W sumie nie wiedziałem czego się po niej spodziewać, więc postanowiłem zostawić ją sobie jako "wisienkę na torcie", do przejrzenia dopiero po lekturze podręcznika. Analizując zawartość ujrzałem... 6 plików PDF. Ni mniej, ni więcej. Zdecydowana większość z nich (bo aż pięć) dotyczyła ćwiczeń skierowanych dla dzieci i młodzieży. Tylko jeden, ostatni plik odnosił się do osób dorosłych. Ciężko mi wypowiedzieć się o użyteczności płyty. Dla mnie materiały treningowe okazały się bardzo wartościowe, gdyż w swojej pracy zdarza mi się prowadzić zajęcia psychoedukacyjne dla młodzieży. Myślę, że spora pula rodziców, starajacych się rozwinąć umiejętność koncentracji swoich pociech, poprze mój punkt widzenia. Mimo to, chciałbym zostawić zawartość płyty do indywidualnej oceny przez każdego potencjalnego użytkownika.

Podsumowując swoje rozważania na temat książki „Koncentracja. Skuteczny trening skupiania uwagi”, chciałbym podkreślić, że po książce nie należy oczekiwać gotowego przepisu na ujarzmienie swoich zasobów uwagi. Trzeba ją raczej traktować jako źródło dobrych rad do przetestowania na sobie i nie zniechęcać się, jeśli jakieś ćwiczenie okaże się dla Was mało efektywne. Wiem to z doświadczenia, gdyż sam spędziłem sporo czasu zanim dobrałem dla siebie odpowiednie ćwiczenia i stworzyłem swój własny plan rozwoju koncentracji. A jest z czego wybierać - niezależnie czy trening będzie przeznaczony dla dziecka czy dorosłego mamy do dyspozycji sporo możliwości. I właśnie ta wszechstronność sprawia, że ze swojej strony mogę z czystym sumieniem polecić tę książkę.

  Kontakt: bartlomiej.kochanowski@gmail.com Absolwent Wydziału Pedagogiki i Psychologii UŚ, kierunek Psychologia ze specjalnością psychologii kliniczno-sądowej oraz pracy i organizacji   Psycholog transportu z uprawnieniami do badań kierowców – ukończone studia podyplomowe w Szkołe Wyższej Psychologii Społecznej w Katowicach   Trener umiejętności psychospołecznych Doświadczenie zawodowe: Konsultant ds. Szoleń i Rozwoju HR Psycholog w Śląskiej Fundacji Obywatelskiej LEX CIVIS - prowadzenie konsultacji psychologicznych, szkoleń adaptacyjnych, profilaktyka zdrowia psychicznego, udzielanie wsparcia psychologicznego. (...)


  • Opublikowane 28 Marzec, 2016

Nasze wrażenia z Intel Extreme Masters

Foto: Telewizja internetowa UŚ
Foto: Telewizja internetowa UŚ
Intel Extreme Masters to nie tylko impreza poświęcona oglądaniu e-sportowych profesjonalistów. To także targi sprzętu komputerowego, na których można zobaczyć i pobawić się najnowszymi nowinkami technologicznymi. IEM jest w tym momencie największą tego typu imprezą w Europie. I podczas tych trzech dni było to czuć i widać doskonale. Klimat targów jest na pewno jedną z wielu zalet tej imprezy. A w tym roku emocji, które towarzyszyły rozgrywkom, było wyjątkowo wiele. Każdy chyba skrycie liczył na to, że po raz kolejny Virtus.Pro wygra turniej Counter Strike. Tak samo podejrzewam, że nie jedna osoba chciała, by w końcu dominacja koreańskich graczy w Starcrafa uległa zmianie.

W piątek oczy wszystkich były skupione na grę Polaków, którzy toczyli walkę z swoim arcy-rywalem, szwedzkim zespołem Fnatic. Ciężko opisać w paru słowach emocje, które pojawiły się w Spodku podczas tego spotkania. Tłum ludzi udekorowany w barwy Virtus.Pro jasno dawał do zrozumienia kogo widzowie chcą zobaczyć w finale. Publiczność robiła, co tylko mogła, by Virtus.Pro poczuł wsparcie. Na pewno każdy miał przed oczami finał sprzed dwóch lat, kiedy to właśnie członkowie tego zespołu sięgnęli po złoto. Niestety dla Virtusów, Fnatic jest obecnie w swojej szczytowej formie. I było to doskonale widoczne. Po Polakach było widać, że przygotowali się bardzo solidnie do turnieju, jednakże jak wspomniałem wcześniej - Fntaic jest potężnym zespołem, który nie raz już udowodnił, że na świece nie ma obecnie nikogo, kto może mu przeszkodzić. I dlatego Polacy na etapie ćwierćfinałów musieli jednak pożegnać się z turniejem.

Virtus.Pro nie był jedynym polskim akcentem na tym turnieju. Gra Artura "Nerchio" Blocha, gracza w Starcrafta 2, dostarczyła dużych emocji wszystkim fanom. Nerchio jest wspaniałym zergiem, który opanował jak mało kto tę rasę w sc 2. Podczas pierwszych jego dwóch gier z Poltem (koreańskim graczem, który gra terranem) naprawdę wiele wskazywało na to, że to może właśnie jest ten dzień, kiedy doczekamy się Polaka, który sięgnie po puchar w Starcrafie.

Ale po raz kolejny okazało się prawdą to, że Starcraft jest grą koreańskich graczy. Chodź trzeba przyznać, że gra nie była jednostronna jak w poprzednich latach i kto wie, może za rok uda nam się w końcu sięgnąć po puchar?

Intel Extreme Masters to impreza poświęcona przede wszystkim grom komputerowym. Rozrywce, która wprawdzie w ciągu ostatnich paru lat nabrała trochę popularności, to jednak nadal jest jeszcze niszowa w Polsce. Przez te trzy dni gracze w naszym kraju mieli swoje małe święto. W tym roku te trzy dni upłynęły dla wszystkich pod znakiem niesamowicie dobrej zabawy, dużej ilości pozytywnych emocji i przede wszystkim w towarzystwie ludzi, z którymi dzielą oni wspólne zainteresowanie – pasję do gier komputerowych.

Autor: Mariusz Masztalerczuk

Foto: Telewizja internetowa UŚ
Foto: Telewizja internetowa UŚ

Foto: Telewizja internetowa UŚ
Foto: Telewizja internetowa UŚ

Foto: Telewizja internetowa UŚ
Foto: Telewizja internetowa UŚ


Strony

Subscribe to Więc jestem RSS

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.