30 stycznia 2018
14 września 2016
Inne wydarzenie

Trening relaksacyjny

27 września 2016
13 września 2016
08 października 2016
26 sierpnia 2016

Stres egzaminacyjny - proste sposoby jak go zmniejszyć

Przez większość semestru żyjemy spokojnie, nierzadko odkładając wiele obowiązków na tzw. „później”. Kiedy rozpoczyna się sesja czeka nas sporo nauki i przygotowań do egzaminów.  Terminy nachodzą na siebie, a my musimy działać szybko i sprawnie. Możemy mieć poczucie, że ogrom wiedzy, którą powinniśmy nabyć jest tak duży, że prawie niemożliwym będzie przygotowanie się na czas. W tym momencie często ogarnia nas stres, a w głowie pojawiają się katastroficzne wizje o oblaniu egzaminów.

Niektórzy odczuwają lęk przed egzaminem i zaczynają panikować, a całą swoją energię przeznaczają na rozważania o tym, że nie zdążą się przygotować, że na pewno nie powiedzie się im na egzaminie. Inni czują się przytłoczeni do tego stopnia, że ogarnia ich poczucie niemocy i nie wiedzą od czego zacząć. Jeszcze inną grupą są osoby, które mimo świetnego przygotowania do egzaminu nie wierzą w swoje możliwości, przeczuwają, że na egzaminie pojawi się akurat to, o czym nie mają pojęcia. Często temu wszystkiemu towarzyszy chęć otrzymania jak najwyższego wyniku i duża presja, którą sami na siebie nakładają. W konsekwencji pojawiający się stres może być tak silny, że faktycznie wpłynie negatywnie najpierw na sam proces przygotowań, a następnie na wynik z egzaminu.

Jak więc osiągnąć satysfakcjonujące wyniki z egzaminów? Wiedza jest niezbędna. Aby uczyć się skutecznie powinnyśmy korzystać z technik zapamiętywania oraz stosować mapy myśli. Jednakże nauka to nie wszystko. Nawet posiadając ogrom wiedzy nie będziemy w stanie osiągnąć sukcesu, jeżeli działający na nas stres będzie zbyt silny i destrukcyjny.  Wtedy zamiast energii do nauki i pobudzającego napięcia, które mogłoby nas motywować, będziemy odczuwać negatywny wpływ stresu.
Skutki stresu są zauważalne zarówno w ciele, zachowaniu, jaki i w umyśle. Pojawia się nerwowość, niepokój, rozdrażnienie, zmęczenie i bóle głowy. Mogą wystąpić trudności z koncentracją i zapamiętywaniem, a także problemy ze snem i jedzeniem. Jak nie trudno sobie wyobrazić, nauka i zdawanie egzaminów w stanie ogromnego stresu jest bardzo trudne, ponieważ wysokie napięcie obniża efektywność działania. W takiej sytuacji koniecznie jest umiejętne radzenie sobie ze zbyt dużym stresem przedegzaminacyjnym.

Oddychanie

Ćwiczenia oddechowe są skutecznym sposobem zmniejszania poczucia niepokoju, rozdrażnienia i napięcia. Można się ich szybko nauczyć, a pierwsze efekty są widoczne niemalże od razu po zastosowaniu.  Poniżej przedstawię kilka ćwiczeń oddechowych. Te najprostsze, od których najlepiej zacząć, opierają się na oddechu przeponowym. W kolejnych znaczenie ma także kierowanie uwagą i wyobraźnia.

Oddychanie przeponowe krok po kroku:

  1. Zamknij oczy.
  2.  Prawą dłoń połóż na brzuchu, lewą - pośrodku klatki piersiowej.
  3.  Wykonaj głęboki wdech nosem.
  4.  Zatrzymaj powietrze w płucach z wypiętym brzuchem.
  5.  Wykonaj wydech przez usta.
  6.  Pozwól, aby brzuch wrócił do pozycji wyjściowej.

Jeśli porusza się brzuch, oznacza to, że oddychasz przeponą. Natomiast jeśli bardziej porusza się klatka piersiowa, oddychasz klatką piersiową. Aby zmienić sposób oddychania można wykonać jeden lub dwa pełne wydechy, które wypchną powietrze z dolnej części płuc, co wytworzy próżnię, która wymusi głęboki, przeponowy wdech. Należy pamiętać o tym, aby oddech był spokojny, równomierny i głęboki.

Oddychanie uwalniające napięcie - liczenie oddechów:

  1. Usiądź lub połóż się w wygodnej pozycji (kręgosłup  wyprostowany, ręce i nogi nie   skrzyżowane).
  2. Wykonaj głęboki wdech, wykorzystując przeponę.
  3. Zatrzymaj na chwilę powietrze.
  4. Wykonaj wydech i policz go w myślach „raz”.
    a)Licz każdy wydech.
    b)Licz wydechy w grupach po cztery lub pięć przez następne 5 – 10 minut.

Oddychanie uwalniające napięcie – „Wdycham relaks - wydycham napięcie”:

  1. Usiądź wygodnie na krześle ze stopami na podłodze.
  2. Wykonaj głęboki wdech, wykorzystując przeponę i myśląc przy tym: „Wdycham relaks”.
  3. Zatrzymaj na chwilę powietrze.
  4. Wykonaj wydech przeponą, myśląc przy tym: „Wydycham napięcie”.
  5. Odczekaj chwilę przed kolejnym wdechem

Każdy wdech potraktuj jako okazję do uświadomienia sobie wszystkich napięć obecnych w Twoim ciele, a każdy wydech potraktuj jako okazję do pozbycia się tego napięcia. Dodatkowo możesz wyobrazić sobie jak relaks wpływa do ciała, a napięcie z niego uchodzi.

Oddychanie z wyobraźnią:

  1. Połóż się i umieść dłonie na splocie słonecznym (między dolnymi żebrami, nad brzuchem).
  2. Oddychaj w naturalny sposób przez kilka minut. 
  3. Uruchom wyobraźnię: wyobraź sobie, że z każdym wdechem do Twoich płuc wpływa strumień    energii, który akumuluje się w splocie słonecznym, a z każdym wydechem energia ta przepływa do wszystkich części Twojego ciała. 
  4. Powtarzaj to ćwiczenie codziennie przez 5 – 10 minut.

Optymizm

Panuje przekonanie, że przyczyną złych wyników na egzaminach jest niedostateczna wiedza. Jednak zdarza się, że mimo dużej wiedzy nie jesteśmy w stanie osiągnąć sukcesu, gdyż brakuje nam optymizmu. Pesymiści nawet małe niepowodzenie traktują jak katastrofę i długo nie potrafią dość do siebie, wpadając w bezradność. Obawiają się porażki, nawet jeśli wszystko dobrze się układa. Natomiast optymiści dużo szybciej dochodzą do siebie po niepowodzeniu, a ponadto w obliczu trudności mobilizują się do większego wysiłku, co jest niezbędne do osiągnięcia sukcesu. Bardzo możliwe, że po przeczytywaniu tych informacji w głowach pesymistów zrodziła się myśl, że znajdują się oni w sytuacji patowej. Jednakże wcale tak nie jest, ponieważ optymistycznego myślenia można się nauczyć.
Głównym celem jest zwiększenie kontroli nad sposobem, w jaki myślimy o przeciwnościach losu i nauczenie się zestawu technik, które pomogą ujrzeć trudną sytuację w korzystnym świetle. Jak to zrobić? Zacznijmy od przekonań, które są interpretacjami napotykanych na co dzień trudności. Jeśli zmienimy przekonania, to zmienią się również nasze zachowania i reakcje na owe trudności. Istnieją dwa sposoby zmiany przekonań. Pierwszy to odwrócenie od nich uwagi i zajęcie myśli czymś innym, a drugi, bardziej efektywny, to zakwestionowanie przekonań w rozmowie z samym sobą.

Odwrócenie uwagi jest polecane jako pierwsza reakcja, ponieważ działanie tej metody jest doraźne. Natrętne myśli mają to do siebie, że nieustannie krążą nam po głowie. Nie wystarczy powiedzieć sobie: „teraz nie będę o tym myśleć”, przeciwnie – możemy być pewni, że wtedy nasze myśli skoncentrują się dokładnie na tym przekonaniu, ponieważ umysł nie odbiera zaprzeczeń. Istnieją skuteczniejsze sposoby. Kiedy myśli krążą wokół negatywnego przekonania, powinniśmy je skoncentrować na czymś innym. Można wziąć do ręki jakiś przedmiot i przez pewien czas wpatrywać się w niego bardzo intensywnie, badać jego strukturę i kształt. Można też puścić głośno ulubiony utwór i zacząć śpiewać. Można powtórzyć sobie kilka razy w myślach stanowczo: „Dość tego!”, albo powiedzieć to na głos, jeżeli miałoby to wzmocnić efekt. Warto spróbować różnych metod, ponieważ dla każdego coś innego będzie skuteczne.

Zakwestionowanie negatywnych przekonań jest metodą lepszą o tyle, że jeśli będzie ono przeprowadzone skutecznie, to jego efekty będą długotrwałe. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że przekonania są tylko przekonaniami. Brzmi banalnie, a okazuje się, że takie zdystansowanie się jest bardzo pomocne, aby racjonalnie wyjaśnić sobie, dlatego owo przekonanie jest nieuzasadnione. Drugi krok, to odpowiedzi na pytania o dowody (jakie fakty potwierdzają to przekonanie, a jakie mu przeczą?), alternatywy (jakie mogą być inne przyczyny niekorzystnego zdarzenia?), implikacje (nawet jeśli przekonanie jest prawdziwe, to co z tego wynika?) i przydatność przekonania (czy uznanie negatywnego przekonania może pomóc w rozwiązaniu problemu czy ma zgubne skutki?).
Przykładowo, naszą trudnością jest zbliżający się powtórkowy egzamin, którego nie udało nam się zdać za pierwszym razem oraz związana z tym konieczność nauki. W obliczu tej trudności pojawia się przekonanie, że nie poradzimy sobie z taką ilością nauki i po raz drugi oblejemy egzamin. Skutkiem tego czujemy się zniechęceni i nie mamy energii, aby podjąć przygotowania do egzaminu. Kiedy już uświadomimy sobie, że to są tylko nasze przekonania, przechodzimy do zakwestionowania ich. Dowód: już wiele razy podchodziliśmy do różnych egzaminów i byliśmy w stanie skutecznie się przygotować (należy przypomnieć sobie konkretne sytuacje, kiedy tak było). Alternatywa: za pierwszym razem nie udało nam się zdać, ponieważ zbyt krótko się przygotowywaliśmy. Implikacja: nawet jeśli oblejmy drugi raz, to nie wyrzucą nas ze studiów, tylko będziemy zdawać ten egzamin za rok. Przydatność: posiadane przekonanie nie jest przydatne, ponieważ nas demobilizuje.
Jeśli nauczymy się optymistycznego myślenia, będziemy w stanie mobilizować się do działania. Jak wykazują badania, optymiści lepiej radzą sobie na uczelni, w pracy i w życiu codziennym, a także cieszą się lepszym zdrowiem. Brzmi zachęcająco?

Sen

Powodem stresu mogą być także nieprzespane noce, niejednokrotnie zarwane z powodu nauki. Może być także inaczej – stres przedegzaminacyjny będzie skutkować kłopotami ze snem. Zarówno brak snu powoduje stres, jak i stres powoduje brak snu. Niedostateczna ilość snu może wywoływać niepokój, rozdrażnienie i  trudności z koncentracją, a taki stan obniża naszą efektywność i dlatego powinniśmy zadbać o właściwy sen.  Kiedy kładziemy się do łóżka, a w naszej głowie kłębią się setki myśli, to naturalną reakcją organizmu jest pobudzenie, a w takim stanie nie da się zasnąć. Często wtedy pojawia się frustracja, która wywołuje kolejne myśli (muszę się wyspać, bo jeśli nie, to jutro mi się nie powiedzie),  pytania (czemu nie mogę znać?), nakazy (śpij wreszcie!) i coraz silniejsze emocje. To błędne koło nie prowadzi do tego, że nagle zaśniemy. Umysł musi się wyciszyć. W stresogennych warunkach jest to niezwykle trudne.
Przede wszystkim powinniśmy skupić uwagę na relaksie, wyobrazić sobie coś przyjemnego, a ciało i umysł same powoli zaczną zwalniać. Bardzo skuteczną techniką jest metoda zwalniania tempa. Pojawiające się myśli staramy się słyszeć w głowie coraz wolniej i wolniej, przeciągając każdy wyraz, a nawet każdą literę. Jeśli jesteśmy wzrokowcami, możemy spróbować to sobie nawet zwizualizować. Przestawię to na przykładzie myśli: „jutro pójdę na spacer”. Zatrzymujemy pojawiającą się myśli i zwalniamy w następujący sposób: „juuutrooo póóójdęęę naaa spaaaceeer”. Odtwarzamy tę myśl kilkakrotnie, za każdym razem wolniej, jednocześnie ucinając ostatni wyraz do momentu aż zniknie zupełnie.

Drugą techniką jest metoda znikopisu, która będzie skuteczna dla wzrokowców. Jeśli nasz umysł szaleje, rozpoczynamy wizualizację. Wyobrażamy sobie, że wszystkie nasze myśli są zapisywane na bieżąco kredą na czarnej tablicy, a następnie powoli ścieramy je gąbką aż tablica stanie się zupełnie czysta.
Oprócz metod pomagających w zasypianiu warto wiedzieć, że przygotowanie pomieszczenia przed snem jest równie ważne. Łatwiej zasypia się w chłodnym i przewietrzonym pokoju, w którym jest ciemno. Jeśli nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie kompletnej ciemności, bo dzielimy z kimś pokój, możemy zaopatrzyć się w opaski na oczy przeznaczone do spania, które odetną nas od zbędnej ilości światła. Ponadto pamiętajmy, że ciągłe przewracanie się z boku na bok nie jest dla nas korzystne, a tylko nas denerwuje i powstrzymuje przed zaśnięciem. Czasem wystarczy przeczekać chęć zmieniany pozycji, bo zwykle jest ona rezultatem tego, że nie potrafimy się zrelaksować. Jeśli jednak faktycznie musimy się poruszyć, powinniśmy zrobić to powoli, biorąc głęboki wdech – pomoże nam się to wprowadzić w stan relaksu.

Sen jest czasem regeneracji organizmu. Jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania, dzięki niemu pozbywamy się niepokoju oraz lęków i możemy pełni energii podejść do przygotowań  przedegzaminacyjnych. Dlatego, pamiętając o tym, jak ważne jest zapewnienie sobie właściwej ilości i jakości snu, w razie kłopotów ze snem sięgajmy do metod, które pozwolą nam się zrelaksować i spokojnie zasnąć.

Któż by nie chciał przejść łatwo przez sesję, zdać wszystkie egzaminy i osiągnąć satysfakcjonujące wyniki, a dodatkowo zrobić to jak najmniejszym kosztem? Aby tak było, oprócz nabycia niezbędnej wiedzy powinniśmy zachować spokój. Stres jest sprzymierzeńcem tylko, gdy jego nasilenie jest niewielkie – wtedy może działać mobilizująco. Natomiast, kiedy widzimy, że jest on destrukcyjny konieczna jest nasza reakcja.
Jeśli jeszcze przed przygotowaniami do egzaminu skazujemy się w myślach na porażkę, zaprzeczmy swoim negatywnym przekonaniom i podejdźmy optymistycznie do nauki. Kiedy w dniu egzaminu odczuwamy duży stres i nasze myśli nie dają nam spokoju, sięgnijmy po techniki oddechowe. Ponadto każdej nocy śpijmy spokojnie i pozwólmy odpocząć naszemu umysłowi, a on odwdzięczy się sprawnym działaniem.

BIBLIOGRAFIA:

  1. Terelak, J. (2008). Człowiek i stres. Bydgoszcz: BRANTA.
  2. Davis, M., Robbins Eshelman, E., McKay, M. (2007). Jak zwalczyć stres i osiągnąć pełen relaks? Trening. Wydanie V. Gliwice: Helion.
  3. Seligman, M. (1996).Optymizmu można się nauczyć. Jak zmienić swoje myślenie i swoje życie. Poznań: Media Rodzina.
  4. Karbowski, M. (2010). Sztuka spania i wstawania. Jak spać mniej a mieć więcej energii w ciągu dnia. Gliwice: Złote Myśli.

 

 

BYŁA REDAKTOR DZIAŁU "MYŚLĘ"   Kontakt: sandra.jargielo@gmail. (...)


  • Opublikowane 3 Październik, 2018

Aspekty psychoterapeutyczne w sztuce

“(...) żwirową aleją 

wysadzaną bukszpanem

odchodzi zwycięzca

zastanawiając się

czy z wycia Marsjasza           

nie powstanie z czasem

nowa gałąź

sztuki - powiedzmy – konkretnej”      

            Zbigniew Herbert “Apollo i Marsjasz”

 

Zderzenie z granicą własnych możliwości może być powodem cierpienia, ale przecież perspektywa zwycięstwa nad boskim Apollinem w sztuce, którą on sam swą boskością definiował, ocierała się o absurd. Według mitu Marsjasz został ukarany za swoją pychę - obdarto go ze skóry i pozostawiono wiszącego na drzewie na pastwę losu. Jednak w interpretacji Herberta, właściwe dzieło powstało z jego rozdzierającego krzyku. Pierwiastek ludzki Marsjasza stworzył coś, czego estetyka bogów nie była w stanie uchwycić. Jednak gdyby go zapytać post factum, czy poświęcenie było tego warte, co mógłby odpowiedzieć? Czy „prawdziwa” sztuka musi zostać okupiona cierpieniem?

Używając terminologii niemieckiego filozofa Karla Jaspersa, można by powiedzieć, że Marsjasz znalazł się w sytuacji granicznej. Chcąc nie chcąc, ujawnił najgłębszy aspekt swojej osobowości poprzez śpiew, co prawdopodobnie uczyniło jego sztukę (w wersji Herbertowskiej) tak wyjątkową. Czy nie jest prawdą, że najgenialniejsze dzieła są tworzone przez jednostki, których umiejętnością jest użycie wybranego medium w sposób na tyle czysty, że wyraża odbicie ich ego i pozwala je skonfrontować z wyobraźnią tych ludzi, którzy nie znaleźli (i może nigdy nie znajdą) swojego pryzmatu umożliwiającego tak wyraźne wyeksponowanie swojego własnego ja?

Walt Whitman wydaje się być dobrym wyborem do analizy, ze swoją transcendencją doprawioną wschodnimi przyprawami, pomieszaną momentami z kotwiczącym aspektem czegoś na kształt mindfulness. Stephen John Mack pisał o transformacji ego Whitmana, uwidocznionej w poezji ukazującej zmagania z wyboistymi ścieżkami homoseksualnej relacji. Cykl wierszy „Calamus”, poświęcony miłości do innego mężczyzny (w jednej z interpretacji; drugą – rzadziej podnoszoną -  jest męskie braterstwo) jest ilustracją zmiany, która zachodzi w twórczości Whitmana. Uwalniając osobisty ładunek emocjonalny, pisarz musiał się zmierzyć ze swoją własną fikcyjną osobowością twórczą. Tworząc nową narrację, a tym samym dystansując się od jej wcześniejszej, znanej w świecie wersji, Whitman podjął ryzyko, które miało przysporzyć mu wielu cierpień. Gdy bowiem romans w końcu się skończył, poeta utracił nie tylko bliską osobę, ale także dostęp do pewnej części samego siebie.

When I heard at the close of the day how my Stephen John Mack had been received with plaudits in the capital,

still it was not a happy night for me that followed

For the one I love most lay sleeping by me under the same cover in the cool night,

In the stillness in the autumn moonbeams his face was inclined toward me,

And his arm lay lightly around my breast--And that night I was happy

("Calamus-Leaves" numer III, później "When I Heard at the Close of the Day") *

 

You bards of ages hence! when you refer to me, mind not so much my poems,

Nor speak of me that I prophesied of The States, and led them the way of their glories;

But come, I will take you down underneath this impassive exterior--I will tell you what to say of me;

Publish my word and hang up my picture as that of the tenderest lover

("Calamus-Leaves" numer VII,później "Recorders Ages Hence") *

 

Zaprezentowane utwory są jedynie ilustracją fragmentu całego procesu, który rozgrywa się na kartach twórczości poety. Aby w pełni ujrzeć go i zrozumieć, należy przeanalizować cały cykl Calamus Leaves. Jak cała twórczość Walta Whitmana, jest on bogaty w znaczenia i warstwy interpretacyjne, a prezentowany wątek stanowi tylko jedną z nich.

Tendencje pojawiające się u Whitmana można według mnie nazwać swego rodzaju autopsychoterapią. Poeta będący w rozpaczy, zaczyna kreować nową personę, którą może obdarzyć uczuciem, jednocześnie będącą podatną na jego wolę – fikcyjnego czytelnika. W ten sposób stara się odnaleźć zagubioną równowagę psychiczną – co z czasem (sądząc z kart jego późniejszych utworów) mu się udaje. Co fascynujące, zmiana pociąga za sobą nie tylko inne nastawienie do odbiorcy oraz siebie jako twórcy, ale także wymusza zmianę stylu, będącego u Whitmana w symbiozie z rodzajem ekspresji. Oprócz łatwych do zauważenia zmian nastroju wierszy, dostrzec można również reorganizację języka, który aby przetrwać i nie popaść w stagnację, omija zranioną, osobistą część doświadczenia, skupiając się na bardziej zewnętrznej formie przeżywania.

Rozpatrywałbym autoterapię jako coś właściwego świadomym twórcom. Trudno określić, czy sam Whitman potrafił zaobserwować zmiany zachodzące w jego psychice, czy też był nieświadomy reakcji obronnej, która ujawniła się w jego sztuce, pozwolę sobie jednak stwierdzić, że autor m.in. Song of Myself był jednym z tych twórców, których byłbym w stanie podejrzewać o refleksyjność potrzebną do wnikliwego rozrachunku z własnymi uczuciami.

Kolejnym przykładem na działanie związane z psychoterapią jest twórczość polskiego artysty Jacka Waltosia. Tutaj sprawa wygląda trochę inaczej – od początku widać bowiem, że motywy psychoterapeutyczne były również inspiracją do tworzenia, a nie tylko pośrednim wynikiem ekspozycji zaangażowania emocjonalnego.

W jego obrazach w oczy rzuca się fotel terapeuty, który – trochę stereotypowo – narzuca interpretację dzieła. Sam tytuł cyklu Doktor Freud bada duszę ludzką na wygnaniu w Hampstead również nie pozostawia wątpliwości co do intencji autora. To, co w mojej ocenie sprawia, że obrazy Waltosia są warte uwagi to fakt, że stanowią również studium autoterapeutyczne i analizę jego wcześniejszych doświadczeń.

Waltoś Jacek, Dr Freud bada duszę ludzką, 1988
Waltoś Jacek, Dr Freud bada duszę ludzką, 1988

Wydaje się, że pomimo wprowadzenia elementu krzesła jako próby zwiększenia dystansu w stosunku do prezentowanej treści, dzieła pozostają mocno emocjonalne i osobiste. Sam artysta w komentarzu do tekstu Janusza Krupińskiego, opisującego jego sztukę, o swoich inspiracjach wypowiada się następująco:

Interesuje mnie tylko to, co się odkłada z tej obecności człowieka poprzez ponawianie, jeden po drugim, ciągle tych samych lub podobnych gestów. Oczywiście, one są różne w wyrazie emocjonalnym, ale figura w nich tkwi. I jej obecność jest zasadnością takiego postępowania, a na pewno zasadnością ontyczną jest to, że jest w tym postępowaniu zapisana migawka z obecności.

Niezależnie czy jest się psychologiem nurtu poznawczo-behawioralnego czy artystą, trudno zanegować fakt, że schematy funkcjonowania człowieka są osią, wokół której buduje się społeczna przestrzeń kulturowa. Dzięki temu wspólnemu mianownikowi możliwe jest istnienie takiej dyscypliny jak arteterapia, nieprzypadkowo zwanej pierwotnie kulturoterapią, która pracuje na pewnych uniwersalnych wzorcach, pomagając znaleźć niezbędne do rozwiązania problemu porozumienie między terapeutą a pacjentem.

W ostatnim przypadku, chciałbym zwrócić również uwagę na inny aspekt terapeutyczny, najbardziej chyba uwydatniony w muzyce, czyli oddziaływanie relacji i zbiorowości. Niezależnie od poziomu artystycznego prezentowanego przez artystów, czy obranego nurtu tej odmiany sztuki, cechą charakterystyczną jest przeżywanie jej we wspólnocie. Oczywiście trudno jest zrównać stadionowe koncerty grupy Pearl Jam z kameralnymi występami Świetlików, ale nie można pominąć faktu, iż w obu przypadkach mamy do czynienia z zespołami posiadającymi rzeszę wiernych fanów, którzy potrafią śpiewając razem z nimi, przebrnąć przez całą setlistę koncertową niemalże na jednym wdechu. Jest dla mnie jasne, że aspekt relacji międzyludzkiej, tak ważny w terapii, ukazuje się tutaj również w zbiorowym odbieraniu muzyki koncertowej, konfrontowaniu własnych przeżyć, a także budowaniu więzi poprzez wspólne doświadczenie. Za przykład humorystycznej melancholii możliwej do zrozumienia tylko dla członków określonej grupy społecznej niech posłuży najbardziej chyba znany szerszej publiczności utwór wspomnianych Świetlików pt. Finlandia.

(...)

Nigdy nie będzie takiego lata

Nigdy papieros nie będzie tak smaczny

a wódka taka zimna i pożywna.

Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewczyn

Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek

Reprezentacja naszego kraju nigdy nie będzie miała takich wyników.

Już nigdy.

Nigdy nie będzie takich wędlin.

Takiej Coca-coli.

Takiej musztardy

I takiego mleka.

Nigdy nie będzie takiego lata

Nigdy nie będzie takiego lata.

Świetliki – Finlandia,2005

Uzewnętrznienie swoich uczuć na koncercie lub podczas spektaklu umożliwia uzyskanie efektu katharsis, o którym już w starożytności pisał Arystoteles. Jest to możliwe dzięki wspólnej platformie do ich wyrażania, czyli współdzieleniu języka, przestrzeni oraz akceptacji nadawcy i odbiorcy, czyli artysty oraz widza. Nieprzypadkowo wiele osób w trudnej sytuacji psychicznej szuka ukojenia w sztuce, kanalizując swoje myśli i dając im ujście poprzez wejście w jedną z powyższych ról.

Przykładów na wzajemne przenikanie się motywów psychoterapeutycznych i sztuki jest bardzo dużo. Rozbierając proces terapeutyczny na czynniki pierwsze, prawdopodobnie okazałoby się niemożliwym znaleźć artystę, który nie korzysta z jakiegoś jego aspektu. Z tego powodu starałem się znaleźć najbardziej różniące się od siebie przykłady owych działań. Humanistyczne podejście w sztuce i psychologii opiera się na tym, co łączy ze sobą ludzi. Czy można więc powiedzieć, że o ile artyści zajmują się łączeniem pierwiastków w niespotykane wcześniej konstelacje, psychologowie redukują je do pierwotnej postaci? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, zasadnym wydaje się stwierdzenie, że obie dziedziny mają sobie wiele do zaoferowania, a fascynującą jest dla mnie myśl, jak dużo do odkrycia pozostało na przestrzeni tej syntezy.

 

* Nie mogąc znaleźć poprawnego tłumaczenia, zdecydowałem się pozostawić utwory w oryginalnej wersji.

Autor: Krystian Zdynowski

Bibliografia:

  1. Pod redakcją: Dembińska B. LEKSYKON lektur szkolnych / - Wrocław : Wydawnictwo Europa, 2005. - S. 124-133 : Zbigniew Herbert : [Ogólna charakterystyka twórczości. Analiza wybranych wierszy: Apollo i Marsjasz, Dlaczego klasycy?, Mona Liza, Tren Fortynbrasa, Przesłanie Pana Cogito, Brewiarz]
  2. Jacobi, J, Psychologia C.G. Junga, tłum. S. Łypacewicz, Warszawa, IW PAX, 1968
  3. Bilikiewicz A., Pużyński S., Wciórka J.,Rybakowski J.: Psychiatria. T. 3. Wrocław: Urban & Parner, 2003, s. 287
  4. Whitman, Walt. Leaves of Grass. 1855. The Walt Whitman Archive. Gen. ed. Ed Folsom and Kenneth M. Price. Accessed 26 May 2015. <http://www.whitmanarchive.org>
    Calamus-Leaves numer III, później When I Heard at the Close of the Day)
    Calamus-Leaves numer VII, później Recorders Ages Hence)
  5. Stefania Krzysztofowicz-Kozakowska, Barbara Małkiewicz. Nowoczesne malarstwo polskie. Cz. 3, Malarstwo polskie po 1945 roku. Kraków: Muzeum Narodowe w Krakowie. 2004. s. 436.
  6. Świetliki, album: Las putas melancólicas, utwór; Finlandia, Universal Music Polska, 2005

 


  • Opublikowane 26 Wrzesień, 2018

12 gniewnych ludzi – co się dzieje za zamkniętymi drzwiami?

Przed przeczytaniem artykułu należy zobaczyć film ,,12 Angry Men” (1957) w reżyserii Sidney Lumet.

Film ,,12 gniewnych ludzi” przedstawia bardzo wiele zjawisk psychologicznych m.in. wpływu jednostki na grupę, konformizmu, przywództwa w grupie, komunikacji w grupie, a także tego jaki wpływ na nasze decyzje mają nasze osobiste przeżycia i uprzedzenia. Pojawia się również zjawisko polaryzacji grupowej oraz deindywidualizacji (Myers, 2003). Deindywidualizację możemy zaobserwować w sytuacji posługiwania się przez ławników swoimi numerami, a nie imionami. Wraz z rozwojem fabuły widzimy także coraz większe emocje, które towarzyszą ławnikom. Myślę, że w zależności od tego, kto jest odbiorcą filmu, jest w stanie zauważyć i zwrócić uwagę na jeszcze inne jego aspekty. Chciałabym przybliżyć, jakie zjawiska psychologiczne występowały w zamkniętym pomieszczeniu, gdzie obradowali ławnicy.

Opis filmu

Film przedstawia obrady 12 ławników, którzy mają zdecydować o winie lub niewinności młodego chłopaka oskarżonego o morderstwo swojego ojca. Na początku filmu sędzia przysięgły numer 8 wyłamuje się z jednomyślności grupy, która głosuje za uznaniem winy oskarżonego i uważa, że ławnicy powinni porozmawiać o tym, czego w czasie procesu dowiedzieli się na temat sprawy. Wraz z rozwojem akcji w filmie widzimy coraz większe wątpliwości ławy przysięgłych, co do winy oskarżonego i jednocześnie coraz większe rozemocjonowanie, a także stopniowe ujawnianie wewnętrznych postaw, doświadczeń życiowych, które kierują ławnikami i ich osądem. Film w ujęciu artystycznym jest dziełem, powstał w zaledwie 19 dni, a jego akcja toczy się głównie w jednym zamkniętym pomieszczeniu. Reżyser na początku filmu używał szerokokątnego obiektywu, przez co ujęcia sprawiają wrażenie bardziej przestrzennych, zwiększają dystans pomiędzy przedmiotami i optycznie powiększają pomieszczenia. W końcowej fazie kręcenia scen używał on dłuższych obiektywów, co znowu zmniejszało dystans[1]. Sam Lumet mówił, że ,,miało to stworzyć klaustrofobiczną atmosferę, jaka musiała panować w niewielkim pomieszczeniu, w którym odbywały się gorące obrady ławy przysięgłych.”[2] Według mnie skracanie odległości pomiędzy ławnikami, a także jakby coraz bardziej pomniejszające się pomieszczenie świetnie współgrało z tym, co działo się w filmie. Ławnicy zaczynają być coraz bardziej nerwowi, podczas dyskusji coraz więcej zdradzają na temat siebie, coraz bardziej obdzierają się ze ‘społecznych konwenansów’, dochodzi do przepychanek słownych i wzajemnych oskarżeń. Mówiąc kolokwialnie, atmosfera się zagęszcza, dosłownie i metaforycznie.

Film dostał 3 nominacje do Oskara (Najlepszy film Henry Fonda, Najlepszy reżyser Sidney Lumet, Najlepszy scenariusz adaptowany Reginald Rose), a także 4 nominacje do Złotego Globu (Najlepszy dramat, Najlepszy aktor w dramacie Henry Fonda, Najlepszy aktor drugoplanowy Lee J. Cobb, Najlepszy reżyser Sidney Lumet). Zdobył 12 nagród m.in. nagrodę BAFTA, 2 nagrody podczas Berlinale: Nagroda specjalna i Złoty Niedźwiedź[3].    

Psychologiczna analiza filmu

W pierwszych ujęciach filmu reżyser skupia się na przedstawieniu budynku sądu. Kadry są bardzo ciasne, perspektywa kręcenia od dołu i góry powoduje, że mamy wrażenie, że budynek jest potężny i masywny. Ludzie, którzy pojawiają się w jego murach sprawiają wrażenie bardzo małych, co może symbolizować tutaj bezbronność człowieka. Natomiast wywołane wrażenie ogromności instytucji sądu powoduje, że czujemy wobec niego postrach i szacunek, sprawia wrażenie miejsca doniosłego i ważnego. Człowiek w obliczu takiej instytucji musi zdać się na jej łaskę.

Przed rozpoczęciem wstępnego głosowania ławnicy rozmawiają ze sobą o procesie. Dzielą się swoimi przemyśleniami i wrażeniami. Konformizm ,,można zdefiniować jako zmianę zachowania lub opinii danej osoby spowodowaną rzeczywistym lub wyobrażonym naciskiem ze strony jakiejś osoby lub grupy ludzi” (Aronson, 2006, s. 27). Jeden z przejawów konformizmu, widzimy już na początku filmu. Ławnicy, którzy po raz pierwszy spełniają się w tej roli mogą sugerować się zdaniem osób, które robią to kolejny raz. Może to być przykładem informacyjnego wpływu społecznego (Aronson, 1997). Bycie ławnikiem nie jest codzienną sytuacją - osoby, które robią to po raz pierwszy, mają prawo czuć się niepewnie. Mogą czuć, że ich wiedza nie jest wystarczająco duża, przez co mogą się posiłkować zdaniem innych, bardziej doświadczonych osób, których zachowanie jest dla nich źródłem informacji. Aronson (1997) pisze, że ludzie podporządkowują się informacyjnemu wpływowi społecznemu najczęściej gdy: sytuacja jest niejasna, sytuacja jest kryzysowa oraz kiedy inni ludzie są ekspertami. W przypadku nowych ławników mamy do czynienia z sytuacją pierwszą oraz trzecią.

Przykład normatywnego wpływu społecznego możemy zauważyć, gdy ławnicy rozpoczynają głosowanie. Bardzo istotną kwestią jest to, że głosowanie było jawne. Wszyscy mogli obserwować, kto podnosi rękę do góry, głosując za ‘winny’, co mogło wpłynąć na podjęcie własnej decyzji. Najsilniejszy wpływ normatywny jest wtedy, gdy grupa jest jednomyślna (Aronson, 1997). Widzimy, że ławnicy nie głosują ‘na raz’. Niektórzy czekają z podniesieniem ręki, obserwując zachowanie innych osób. Trzeba pamiętać o tym, że pogoda nie była sprzyjająca, warunki w których pracowali ławnicy nie były komfortowe, co wpływało na chęć wcześniejszego wydostania się z zamkniętego pomieszczenia. Wcześniej ławnicy dyskutowali między sobą na temat swojej pewności co do winy oskarżonego, a ławnik nr 7 poinformował wszystkich, że śpieszy się na mecz baseballowy, co również mogło wpłynąć na decyzję innych osób. Normatywny wpływ społeczny (Strelau, 2008) polega na naśladowaniu działania innych ludzi, by upodobnić się do nich, zyskać ich akceptację i sympatię. Głosowanie zgodnie z wolą większości wpłynęłoby pozytywnie na samopoczucie ławników. Sytuacja głosowania może również ilustrować publiczny konformizm (Aronson, 1997). Być może, niektórzy członkowie grupy tak naprawdę nie byli przekonani o winie oskarżonego, ale głosowali tak ponieważ chcieli dostosować się do reszty grupy i np. nie zostać posądzonymi o bycie głupimi czy niekompetentnymi. W przypadku, kiedy większość głosuje za czymś, ciężko jest się przeciwstawić czy też zaufać swoim przeczuciom. Eksperyment Ascha polegający na porównywaniu długości linii ilustruje wpływ normatywnego wpływu społecznego, gdzie ludzie nawet kiedy wiedzieli, że wybierają błędną odpowiedź, wybierali tak jak grupa. Konformizm może pojawiać się także dlatego, że nie chcemy doświadczyć dezaprobaty społecznej, nawet od obcych osób (Aronson, 1997).

Podczas dyskusji coraz częściej wybrzmiewały osobiste przeżycia, postawy i nastawienie wobec oskarżonego np. ,, A czego tu oczekiwać, jak się ma z kimś takim do czynienia?”, ,,Temu dzieciakowi nie można wierzyć, ludzie urodzeni w slumsach to kłamcy”.

W trakcie rozwoju filmu dowiadujemy się coraz więcej o ławnikach. Ich wcześniejsze doświadczenia życiowe mają wpływ na ich podejście do procesu. Determinują to w jaki sposób patrzą na oskarżonego i na to za jakim wyrokiem głosują. Ławnik nr 8 mówi, że ,,uprzedzenia przysłaniają prawdę”. Uprzedzenia to ,,nieuzasadniona, negatywna postawa wobec jakiejś grupy i jej członków.” Uprzedzenie jest postawą (Myers, 2003, s. 436). Osądzamy osobę tylko na podstawie jej przynależności o grupy, co powoduje, że jesteśmy tendencyjni względem niej. Stereotypy natomiast to ,,przekonanie na temat cech osobowych ludzi należących do jakiejś grupy”, polegają na generalizacji (Myers, 2003, s. 436). Ławnicy, którzy byli uprzedzeni względem oskarżonego, dokonywali krzywdzących dla niego ocen. Nie oceniali jedynie faktów i informacji zdobytych w trakcie procesu, a skupiali się na tym, gdzie oskarżony żył czy jakiej był rasy. Między innymi wygłaszanie dyskryminujących i oceniających opinii sprawiło, że ławnik nr 5 poczuł się urażony ponieważ, sam pochodził ze slumsów. Brak szacunku wobec starszego ławnika nr 9 spowodował, że inny ławnik stanął w jego obronie. Można więc wysunąć wniosek, że tego typu komentarze powoli doprowadzały do rozłamu w obrębie grupy. Być może ich skrajność i ciągłość powtarzania, mimo nowych informacji, czyniła ich nadawców niewiarygodnymi. Komentarze ławnika numer 8 nie były ekstremalne, nikogo nie krytykował, nie oceniał. Zachowywał spokój, każdego wysłuchiwał z szacunkiem, interesował się faktami, nie kierował się wewnętrznymi przekonaniami.

Komunikacja w grupie nie przebiegała łagodnie. Im dłużej trwa film, tym więcej można odnaleźć agresji słownej i momentów uniesień ławników. Moim zdaniem ławnicy numer 3, 7 oraz 10 są największymi „krzykaczami” w grupie. Są to osoby, które najgłośniej przeciwstawiają się opinii innych, nie pozwalają dojść do słowa. Zamiast używać racjonalnych argumentów powołują się na stereotypy i uprzedzenia np. ,,wiadomo, że osoby takie jak on kłamią”, ,,wcale nie muszą mieć żadnego powodu, żeby kogoś zabić. Tylko się upijają ,to same pijaki…”. Kiedy ktoś inny się nie zgadza, zostaje obrażony, a jego osoba umniejszona np. ,,Może koleś przekonałeś te baby, ale mnie nie przekonasz’’. Prowokują inne osoby, a jednocześnie sami dają się łatwo sprowokować i ponieść emocjom. Wydaje mi się, że przez to zaczynają także tracić swoją pozycję. Ciężko brać na poważnie kogoś, kto nie potrafi spokojnie wyrazić swojej opinii, kto musi uciekać się do potyczek słownych i agresji werbalnej, by postawić na swoim. Podczas obrad wielokrotnie padają zdania takie jak: ,,daj pan spokój”, „Ten facet próbuje nam wmówić jakieś niedorzeczności”. Na postrzeganie komunikatów ma wpływ wiarygodność jego nadawcy (Myers, 2003). W przypadku ławników 3, 7, 10 zaczęła ona maleć, ponieważ unosili się, nie mieli nic konstruktywnego do powiedzenia. Natomiast ławnik nr 8 cały czas posługiwał się racjonalnymi argumentami, potrafił spokojnie dyskutować o różnych sprzecznościach i możliwościach. Zaufanie tracił ławnik nr 3 również dlatego, że wielokrotnie ławnicy poruszyli temat jakoby jego słowa i decyzje wynikały z zemsty i osobistych pobudek. Natomiast większe zaufanie wzbudzają osoby, które wygłaszają poglądy niezgodne z ich prywatnym interesem (Myers, 2003). Sędzia przysięgły nr 7 chciał jak najszybciej skończyć obrady, by móc iść na mecz. W przypadku ławnika numer 8 kierowała nim chęć dowiedzenia się prawdy, która w żaden sposób nie przyniosłaby mu osobistych korzyści.

Nadawca powinien być kompetentny i wiarygodny, by ludzie byli pod jego wpływem (Aronson, 1997). Swoje kompetencje ławnik nr 8 udowodnił, zdobywając identyczny nóż, który był jednym z dowodów, czy powołując się na makietę mieszkania świadka. Jeśli chcemy przekonać innych do swojego zdania, warto prezentować zarówno argumenty za jak i przeciw naszemu stanowisku, dzięki temu przedstawiamy się jako osoba bezstronna (Aronson, 1997). Ławnik nr 8, który jako jedyny zagłosował na ‘niewinny’ wcale nie był pewny tego stanowiska. Gdybał, zastanawiał się, uwzględniał wszystkie informacje, nie wymuszał swojego zdania na innych. Posługiwał się centralną strategią perswazji (Myers, 2003), przekonując innych, zainteresowanych problemem, logicznymi, uporządkowanymi argumentami. Jego wywody opierały się na analizie i oparciu o dowody. ,,Mniejszość oddziałuje natomiast poprzez skłonienie ludzi do głębszego przemyślenia kwestii, wobec których mają zająć stanowisko” (Burnstein i Kitayama, 1898; Mackie, 1987 za: Myers, 2003).

Tak jak wspominałam, komunikacja w grupie nie przebiegała spokojnie. Widz miał wiele okazji, by ujrzeć agresywne zachowania ławników. Wg Myers (2003) agresja może być odpowiedzią na frustrację. Kiedy nasi ławnicy, w szczególności 3, 7, 10 słuchali sprzecznych z ich poglądem informacji, nie rozumieli punktu widzenia innych osób, obrady coraz bardziej się przeciągały w efekcie czego coraz bardziej narastała frustracja. Frustracja uniemożliwia nam osiągnięcie celu, a celem tychże ławników było doprowadzenie do końca obrad z wynikiem ‘winny’.

Poruszyłam już kilka kwestii dzięki, którym ławnik numer 8 potrafił przekonać pozostałych ławników co do swoich racji. Warto jednak wspomnieć jeszcze, że osoby, które występują jako mniejszość, mają szansę pobudzić pozostałe osoby do twórczego myślenia (Mucchi-Faina i inni, 1991; Peterson i Nemeth, w druku, za: Myers, 2003). Kiedy inni ławnicy mieli przekonać ławnika nr 8 do winy oskarżonego, zaczęli zastanawiać się nad pobudkami, które ich do tego przekonały. Dyskusja, która powstała, konfrontowanie się z różnymi poglądami spowodowała, że ławnicy zauważyli, że na sytuację można spojrzeć z zupełnie innej perspektywy i sprawa nie jest tak oczywista, jasna i pewna jak wydawało im się to na początku. Co więcej, kiedy ktoś ma odwagę, by podać w wątpliwość rację większości, może spowodować to, że inne osoby również poczują się bardziej swobodnie i będą chętne do ujawnienia swoich wątpliwości (Myers, 2003). Gdy mniejszość jest konsekwentna i spójna w wyrażaniu swojego zdania, większość zaczyna się zastanawiać nad argumentami mniejszości, a swoje zdanie zaczyna z nimi konfrontować, co ostatecznie doprowadzić może do zmiany postaw i opinii większości (Strelau, 2008).

Myers (2003) przytacza trzy sposoby zwiększenia skuteczności argumentacji mniejszości: pozostanie jednomyślnym; pozostanie konsekwentnym w swym oporze; pewność siebie. Gdy uda się dokonać pierwszego wyłomu w grupie, szanse na sukces rosną. Ławnik nr 9 okazał wsparcie ławnikowi nr 8, zwiększył jego szanse i siłę przebicia, również głosując za ‘niewinny’. Zostało stwierdzone, że większe szanse przekonania do swojego zdania ma mniejszość, która głosuje za uniewinnieniem, a nie uznanym winnym oskarżonego (Tindale i inni, 1900 za: Myers, 2003).

Okazuje się też, że opinia osób, które pozostają w mniejszości powoduje, że ludzie dokładniej przyglądają się sprawie i szukają rozwiązań, które w przypadku jednomyślności byłyby niezauważone. To, co myśli mniejszość, pobudza do myślenia dywergencyjnego (Nemeth, Goncalo, 2007). Co również mogło działać na korzyść.

Przywódcą grupy był ławnik nr 1, który pełnił rolę przewodniczącego. Proponował, by usiąść według przydzielonych numerów, zarządzał przebiegiem obrad, starał się zapanować nad porządkiem rozmów. Podczas tejże próby opanowania obrad został obrażony przez ławnika nr 10 słowami ,,przestań smarkaczu”, zareagował propozycją zamienienia się miejscem ‘przywódcy’ grupy, a ostatecznie usiadł obrażony, mówiąc, że nie interesuje go to, co teraz ławnicy będą robić. Jego reakcja była bardzo emocjonalna, usiadł bokiem względem ławników, nie patrzał na nich i zaczął obgryzać paznokcie niczym zdenerwowane dziecko. Ławnicy zwracali się do niego per ‘’panie przewodniczący”, zgłaszali nieodpowiednie zachowania innych ławników ,, To chyba nieodpowiedni moment na żarty?’’. Z jednej strony to, że inni ławnicy zwracają się do nr 1 z różnymi tego typu sprawami w oczekiwaniu zapanowania nad grupą, wskazuje, że sami postrzegają go jako przywódcę, natomiast on niekoniecznie odnajduje się w tej roli. Zdarza mu się być stanowczym, np. gdy zarządza kolejne głosowanie, przerywa ławnikowi nr 10 i każe mu usiąść. Jednakże, oglądając obrady sędziów przysięgłych, mam wrażenie, że jest on tłem, próbuje pilnować jakiegoś porządku. Jest postacią bardziej neutralną i bezbarwną, która wypełnia przestrzeń pomiędzy innymi bardziej ‘żywiołowymi’ ławnikami. Ławnik nr 3 zachowuje się jak przywódca. Najbardziej broni zdania, że oskarżony jest winny i komentuje wypowiedzi innych osób. Stawia się wyżej jako bardziej kompetentnego niż inni. Nie ma także problemu z obrażaniem osób starszych. Jest nieformalnym liderem grupy osób, która głosuje za uznaniem oskarżonego winnym. Jest dyrektywny, nie chce analizować dowodów i informacji, zniechęca członków do wyrażania odmiennego zdania. Od początku zdecydowanie wyraża swoje zdanie. Ma gotowe rozwiązanie sytuacji i nie podoba mu się, gdy ktoś chce się temu przeciwstawić. Grupa, mając takiego lidera, powinna być mniej chętna do rozważenia innych rozwiązań czy informacji (Nemeth, Goncalo, 2007 ). Trzeba mieć jednak na uwadze, że tak jak już wspomniałam, wiarygodność tego lidera cały czas spadała.

Myślenie grupowe polega na zachowaniu wewnętrznej zgody, kosztem pominięcia niewygodnych informacji i ignorowania odmiennych poglądów (Myers, 2003). Grupa zmusza jednostki do ujednolicenia funkcjonowania m.in. poprzez nacisk na konformizm. Kiedy pojawia się osoba w grupie, która wyraża wątpliwości co do aprobowanego przez większość zdania, staje się czarną owcą i jest wykluczana z grupy. ,,Myślenie grupowe prowadzi do podejmowania błędnych decyzji i kryzysów, gdyż umożliwia grupie widzenie i słyszenie tylko tego, co chce. Informacje niezgodne z poglądami grupy są ignorowane, zwłaszcza jeśli pochodzą z zewnątrz’’[4]. W przypadku ,,12 gniewnych ludzi” można zaobserwować, że grupa niechętnie przystaje na nowe interpretacje informacji, dyskutowanie na temat sprawy uważa za stratę czasu, ponieważ wszystko zostało już powiedziane w trakcie procesu i wszystko jest oczywiste. Ławnik nr 8 spotyka się z negatywnymi komentarzami pod swoim adresem, można powiedzieć, że jest wykluczony z grupy i stoi sam przeciwko całej reszcie. Dla grupy wygodniej jest nie rozmawiać o procesie i wrócić wcześniej do domu, nie poświęcając na to więcej czasu.

Podczas obrad ławników dwukrotnie zostają unieważnione zeznania świadków. Pierwszym świadkiem był starszy mężczyzna, który miał widzieć zbiegającego po schodach oskarżonego. Okazało się, że nie mógł tego dokonać ze względu na zbyt dużą odległość, którą miał do przebycia oraz problemy z nogą. Kolejnym świadkiem była kobieta, która widziała oskarżonego, który zadawał cios swojemu ojcu. Okazało się, że bardzo prawdopodobnym jest, że nosiła ona okulary, co zostało zauważone przez ławnika nr 9. Zwrócił on uwagę na ślad pozostawiony po okularach i geście rozmasowywania nosa innego ławnika. Wcześniej kilkakrotnie ławnicy mówili o tym, że świadkowie nie mogą się mylić. Zeznawali pod przysięgą i nie mieliby celu w tym, by kłamać. W tym momencie kolejny z dowodów został podważony, kobieta prawdopodobnie w celu upiększenia się nie założyła okularów do sądu, a w nocy, kiedy morderstwo miało miejsce, nie miała ich założonych – nr 4 powiedział ,,Nikt nie śpi w okularach.” Okazuje się, że nawet jeśli zeznania naocznego świadka są niewiarygodne, sprawiają one, że częściej procesy kończą się wyrokiem skazującym (Myers, 2003). Ławnicy kurczowo trzymali się zeznań świadków, mimo nowych interpretacji bardzo niechętnie zmieniali swoje zdanie i zgadzali się z innym punktem widzenia. Oczywiście wszystkie argumenty koniec końców przekonały najbardziej zatwardziałych ławników, do tego, że nie można jednoznacznie uznać oskarżonego za winnego.

Na samym początku filmu jeden z ławników wspomina, że jest to najcieplejszy dzień lata. Ławnicy rozbierają marynarki, wyciągają chusteczki by otrzeć pot z czoła, przemywają twarz zimną wodą, by się ochłodzić. Psychologia społeczna mówi o zjawisku ciepłego, upalnego lata. Istnieje zależność pomiędzy temperaturą a nastrojem ludzi. W badaniach okazywało się, że osoby przebywające w pomieszczeniach, gdzie była podwyższona temperatura, byli bardziej agresywni, przedstawiali negatywny stosunek wobec innych osób. Wraz ze wzrostem temperatury częściej dochodzi do aktów przemocy czy rozruchów ulicznych (Aronson, 1997).

Ławnicy, którzy musieli pracować w niesprzyjających warunkach – było duszno, nie działał wentylator – mogli być bardziej zdenerwowani i reagować większą brutalnością, niż gdyby pracowali w bardziej dogodnym otoczeniu.

Podsumowanie

Film dobrze ilustruje, jak wiele potrafi zmienić jedna osoba, czy w jaki sposób nasza przeszłość determinuje teraźniejszość. W filmie było to widać po tym, jak przysięgły nr 3 cały czas kwestionował oskarżonego, a później okazało się, ze sam ma problemy ze swoim synem. Ilustruje również jak nasza subiektywność w pewnych kwestiach ma ogromne znaczenie i dlatego ważna jest samoświadomość i otwartość na zdanie innych. Na podstawie sytuacji przedstawionej w filmie można zastanowić się nad kwestią doboru ławy przysięgłych oraz ich obiektywności lub skupić się na szerszym obrazie tego, w jaki sposób nasza przeszłość determinuje nasze decyzje. ,,12 gniewnych ludzi” pokazuje, że nie warto iść z nurtem, podążać za innymi tylko dlatego, że tak jest łatwiej. Kiedy mamy wątpliwości warto o nich mówić, nawet jeśli oznacza to sprzeciwienie się większości. Moim zdaniem film mówi także o tym, że warto sobie zaufać. Przysięgły nr 8 nie powiedział, że uważa oskarżonego za niewinnego, ale nie powiedział że uważa go za winnego, nie był tak pewny jak 11 pozostałych ławników i chciał poświęcić czas na to, by poznać sprawę jak najlepiej. Jeśliby go nie było pośród zebranych, los młodego chłopaka byłby przesądzony. Film ukazuje także z jaką odpowiedzialnością wiążą się nasze decyzje, jak niesprawiedliwy potrafi być wymiar sprawiedliwości. Świetnie obrazuje omawiany wcześniej konformizm i sposób komunikacji w grupie, dzięki ujawnianiu pewnych mechanizmów działania grupy osoby, które zobaczą ten film, będą mogły w przyszłości lepiej sobie poradzić w sytuacjach, w których będą musiały bronić swojego zdania w grupie lub po prostu przeciwstawiać się zdaniu większości. Można wykorzystać film, by opowiedzieć o sposobach na radzenie sobie z normatywnym i informacyjnym wpływem społecznym i konformizmem.

Przebywanie z ławnikami w zamkniętym pomieszczeniu sprawia wrażenie jakbyśmy byli ławnikiem numer 13. Film angażuje widza, sprawia, że zaczynamy się identyfikować z ławnikami, kibicować im. Sami zaczynamy zastanawiać się nad tym, jakbyśmy postąpili. Myślę, że bardzo wartościowe jest to, że poznajemy tak wiele różnych ludzi i charakterów. Muszą w jakiś sposób połączyć siły, by dojść do wspólnego porozumienia. Jesteśmy też świadkami zmagania się ze swoją przeszłością, z walką z uprzedzeniami, która przysłania osąd ławników.

Autor: Marta Staszik

Bibliografia:

  1. Aronson, E., Wilson, T.D, Akert, R.M. (1997). Psychologia społeczna, serce i umysł. Poznań: Zysk i S-ka.
  2. Aronson E. (2006). Człowiek istota społeczna. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  3. Myers, D.G. (2003). Psychologia społeczna. Poznań: Zysk i S-ka.
  4. Doliński, D., Strelau, J. (red.). (2008). Psychologia podręcznik akademicki. Tom 2. Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  5. Nemeth C.J., Goncalo J.A., (2007). Wywieranie wpływu I perswazja w małych grupach. W:  Brock T.C., Green M.C. (red.), Perswazja. Perspektywa psychologiczna (s. 219-250). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytety Jagiellońskiego.

 


[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwunastu_gniewnych_ludzi

[2] http://www.szkolnictwo.pl/szukaj,Dwunastu_gniewnych_ludziS

[3] http://www.filmweb.pl/film/Dwunastu+gniewnych+ludzi-1957-30701/awards

[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_grupowego_my%C5%9Blenia

 


Strony

Subscribe to Więc jestem RSS

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.