• By
  • Opublikowane 13 Styczeń, 2012

Lomo-szaleństwo czyli analogowa energia - wywiad z Renatą Starowicz

Można by pomyśleć, że fotografia analogowa to już prehistoria, ale nic bardziej mylnego. Coraz więcej osób z kreatywnym polotem, odczuwających potrzebę twórczości sięga po aparaty Lomo. Szacuje się, że obecnie społeczność miłośników fotografowania wolnego od utrwalonych schematów liczy grubo ponad 1 000 000 osób. 

Lomografia to fotografia bez ograniczeń, pełna przestrzeni i spontaniczności. Pozwala poczuć, że naprawdę jesteśmy tu i teraz, w materialnym, a nie wirtualnym świecie. Zdjęcia wykonywane aparatami Lomo są integralna częścią sytuacji, fotograficznym dokumentem o zupełnie innym wymiarze niż w przypadku fotografii cyfrowej. O unikalnej atmosferze zdjęć Lomo opowiada Renata Starowicz Brand Manager marki Lomography.

Kin: W jaki sposób zrodziła się idea Lomografii i jak powstały aparaty?

R.S.: Aparaty do Lomografii istniały już w Związku Radzieckim pod nazwą Łomo LCA. Obecnie używa się raczej nazwy Lomo LCA, choć niektórzy wciąż mówią Łomo. Apartaty zostały odkryte właściwie przez przypadek. W latach 90-tych dwóch studentów z Wiednia podczas wycieczki do Pragi odwiedziło jeden z tamtejszych antykwariatów. Tam odkryli Lomo Kompakt Automat. Zakochali się w tym aparacie, gdy zobaczyli jego nieograniczone możliwości. Lomo LC-A to aparat, którym można robić setki zdjęć o totalnie nieprzewidywalnych efektach, które w dodatku można tanio wywołać. Każde zdjęcie zrobione tym aparatem jest wyjątkowe i niepowtarzalne. Wraz ze wzrostem popularności tej techniki produkcja aparatów została poszerzona o więcej modeli. Pojawiły się min. aparaty, które mają cztery obiektywy i robią sekwencyjne zdjęcia jak np. modele actionsampler, supersampler Obecnie gama oferowanych aparatów jest bardzo szeroka, wszystkie można nabyć w naszym sklepie oraz większość z nich w różnych sklepach w Polsce.

Kin: Lomografia ma swoich 10 zasad, z których najważniejsza jest ostatnia?

R.S.: Tak, generalnie lomografia ma swoje 10 zasad takich jak między innymi: - bądź szybki, - nie zastanawiaj się, - pstrykaj z biodra, - miej zawsze aparat przy sobie, nigdy nie zostawiaj swojego aparatu w domu! nie wiesz kiedy nadejdzie ten ważny moment warty sfotografowania. Lomografia nie może być zaplanowana, wszystko musi odbywać się naturalnie. Najważniejsza jest więc zasada ostatnia- nie zwracaj uwagi na wszystkie poprzednie. Lomografia jest techniką dla osób kreatywnych, wolną od ograniczeń i utartych schematów. Generalnie chodzi o to, że aparat ma być mały, kompaktowy, mieszczący się w kieszeni, torbie, tak by mieć go zawsze przy sobie i robić zdjęcia, które teoretycznie są wbrew zasadom fotografii.

Kin: Lomografia to jednak nie do końca zdjęcia z przypadku?

R.S.: Oczywiście na początku są to głównie zdjęcia z przypadku- każdy może zostać lomograferem, zdjęcia może robić nawet pięcioletnie dziecko. Wiadomą rzeczą jest jednak to, że podstawowe aspekty techniczne aparatu jak włożenie kliszy, ustawienie pewnych parametrów dotyczących chociażby pogody czy odległości nie są obojętne dla efektu jaki uzyskamy na fotografii. To nie jest tak, że pstryka się całkowicie na oślep. Kiedy sama zaczynałam robiłam głównie zdjęcia- powiedźmy przypadkowe. Nawet wtedy efekty były bardzo dobre, ale z czasem gdy poznałam jeden, drugi, trzeci aparat zaczęłam robić zdjęcia, które są bardziej przemyślane i świadome. W przypadku aparatów Lomo mamy do czynienia z kliszą. Dopiero po przeskanowaniu lub wywołaniu zdjęcia tak naprawdę znamy efekt, pewne rezultaty można jednak przewidzieć i mieć na nie realny wpływ. Lomografii nie można więc nazwać bezmyślnym fotografowaniem.

Kin: Żyjemy w świecie, w którym listy i kartki pocztowe zostały wyparte przez e-maile. Świat jest coraz bardziej wirtualny i coraz mniej realny jednocześnie. Lomografia jest przełamaniem kierunku w jakim zmierza otoczenie. To jest powrót do jakieś dobrej, wartościowej przeszłości. Wynik lomografowania jest przecież bowiem materialny i namacalny.

R.S.: Tak, żyjemy w świecie aparatów cyfrowych. Jedziemy na wakacje robimy 1000 zdjęć, niejednokrtonie bardzo podobnych do siebie, których przeglądanie jest po prostu nudne. Z aparatami Lomo jest inaczej. Wracamy z wakacji, musimy wywołać film- następuje miła chwila oczekiwania. Zawsze powtarzam, że ktoś kto nie stracił swojego filmu z jakiegoś ważnego wydarzenia nie wie jak duże są to emocje. Jeden z moich aparatów miał zepsutą przesłonę, o czym nie wiedziałam. Zdjęcia po prostu nie wyszły. Byłam bardzo zawiedziona, bo nie mogłam się doczekać efektu, a ostatecznie nie mogłam się przekonać jaki on jest. Muszę przyznać jednak także, że coraz trudniej jest mi czekać na wywołanie zdjęcia. Wolę wejść do punktu, gdzie na poczekaniu wywołam film, często nawet w 15min! Kolejna rzecz- album! Chyba tylko moja mama i osoby w jej wieku lubią mieć wywołane zdjęcie, które można wziąć do ręki. Dla mnie album to z jednej strony pewna forma archiwizacji zdjęć (bo lubię mieć je wywołane), z drugiej strony jest nieodłącznym elementem spotkań towarzyskich- goście w domu chętnie go oglądają i wspominają fajne chwile.

Kin: Zdjecia Lomo bardzo się różnią od zdjęć cyfrowych. Jest tak min. dlatego, że zdjęcia wyglądają trochę jak fragment jakiegoś dobrego niekomercyjnego filmu albo wideoklipu. Mają specyficzne barwy, nietypowe ujęcia. Jest w nich jakiś ciekawy polot i dobra energia.

R.S.: Tak, wiele zależy od obiektywu. Są aparaty, dzięki którym można otrzymać bardziej wyrazisty efekt np. lepszą ostrość. Z drugiej strony są aparaty, w których efekt jest jakby rozmyty np. Holga powoduje efekt jakby namalowania zdjęcia. Wiele zależy także od filmu, który zastosujemy. Model aparatu to nie wszystko. Marka Lomografii stworzyła filmy, które dają konkretne efekty np. film redscale, nadaje efekt czerwieni na zdjęciach -od żółci poprzez pomarańcz aż do czerwonej barwy. Oczywiście w tradycyjnej fotografii istnieje pojęcie crossowania filmów. Polega to na robieniu zdjęcia na slajdzie czyli na materiale pozytywowym i zamiast wywołania go w technice dla pozytywu czyli E-6 wywołujemy go jakby odwrotnie, na krzyż, techniką C-41 czyli negatywową. Przez zastosowanie tego tricku kolory jakie uzyskujemy na zdjęciach są przerysowane i niespodziewane. Aparaty Lomo mają plastikowe szkła więc efekt kolorów jest bardziej wyrazisty niż w fotografii tradycyjnej, niejednokrotnie mocno przerysowany. W Lomografowaniu z doświadczeniem przychodzi wiedza na temat tego jakiego filmu użyć dla uzyskania konkretnego efektu np. zielonego odcienia zdjęcia.

Kin: Lomografia to dobra propozycja dla osób, które nie odkryły jeszcze swojej pasji ?

R.S.: Jasne, Lomografia idealnie nadaję się na hobby zarówno nazwijmy to „główne” jak i jako dodatek dzięki któremu możemy dokumentować swoje inne pasje. To może być hobby dla każdego człowieka. Lomografia z niczym nie koliduje, wręcz przeciwnie, może świetnie współgrać z inną pasją. Lomografia jest idealna zarówno dla dokumentacji otaczającej rzeczywistości jak i konkretnych zajawek. Aparaty mają jeszcze jeden plus tzn. są mało poważnie traktowane. Tam gdzie nie wejdziesz z cyfrówką np. na festiwal , z „różowym” Lomo wejdziesz bez problemu.

Kin: Jak ludzie, którzy zawodowo zajmują się fotografią reagują na lomgrafię ?

R.S.: To bywa bardzo różnie. Większość fotografów, których znam wie co to jest lomo już od jakiś 10 lat. Lomografia jest znana zwłaszcza wśród studentów akademii sztuk pięknych i innych kierunków artystycznych. Niektórym fotografia analogowa się znudziła, inni kochają ją jednocześnie z aparatami cyfrowymi. Wszystko zależy od podejścia do fotografowania i osobistych preferencji. Mnie np. fotografia cyfrowa mówiąc wprost -nie kręci, natomiast szanuję ją. Lomografia nie jest zanegowaniem tradycyjnej fotografii czy fotografii cyfrowej. Jest do niej dodatkiem lub dla niej alternatywą. Miłośnicy Lomo nie atakują fotografii cyfrowej, ani nie oczekują poklasku ze strony innych technik fotograficznych. Lomo robi się dla siebie, tobie ma się zdjęcie podobać, a to co pomyślą o nim inni nie ma większego znaczenia. To jest Twój dokument rzeczywistości.

Kin: Efekt zdjęcia jest w zasadzie zamknięty?

R.S.: Właściwie tak. Można oczywiście ustawić to i owo, ale w zasadzie nie dokonuje się obróbki takiej jak przy zdjęciach cyfrowych np. w photo shop. Lomo ma tę zaletę, że nie musisz stosować reguł fotografii. Nie musisz uchwycić na zdjęciu całej sylwetki, możesz uchwycić jej część, kawałek buta, albo tylko fragment twarzy , a zdjęcie i tak zwykle jest ciekawe i coś wnosi. Warto także wspomnieć, że są różne zasady archiwizacji tych zdjęć. Jedni archiwizują je na komputerze, inni zbierają klisze, a obecnie coraz więcej osób zakłada bloogi dotyczące Lomo. Niektóre z nich są bardzo ciekawe np. - http://wysypisko.wordpress.com/ - http://pawione.com/post/12830428797 - http://loveanalogowe.blogspot.com/ - http://razdziennie.tumblr.com/ - http://lomoniada.tumblr.com/ - http://lomo-cherry.blogspot.com/

Kin: Wydano w Polsce książkę na temat lomografii?

R.S.: Z tego co mi wiadomo w Polsce nie doczekaliśmy się jak na razie takiej publikacji. Trzeba więc korzystać z literatury obcojęzycznej , ale kto wie może w przyszłości… Nie znaczy to bynajmniej, aby Polski ośrodek nie działał prężnie. W całkiem nieodległej przeszłości w Łodzi, wspomagaliśmy stowarzyszenie „Topografie” (www.topografie.pl), organizatora trzeciej już edycji wystawy. Ogólna koncepcja wystawy to nic innego jak lomościany tzw. lomowalls. W tym roku wystawa nosiła tytuł „Pokój Światowy”. Była złożona z 20 000 zdjęć. Team Lomografia Polska wygłaszał wykład oraz przeprowadzał warsztaty Lomo. Każda z osób uczestniczących w warsztatach została przez nas wyposażona w aparat i udaliśmy się na tzw. lomowalk po okolicy. Często organizujemy warsztaty po to, aby każdy kto nie miał jeszcze do czynienia z Lomografią mógł sam spróbować. Po wzięciu udziału w takim przedsięwzięciu możesz oczywiście stwierdzić, że to nie jest dla Ciebie, ale możesz się także całkowicie i nieodwracalnie zakochać.

Kin: Jak bardzo ta pasja uzależnia? Jak masz jeden dobrze opanowany aparat to chcesz mieć następny, następny i jeszcze jeden?

R.S.: To bywa przeróżnie. Mój kolega z pracy -Tomek Szymczyk, który również jest członkiem lomograficznego teamu, uważa, że dobre są tylko dwa aparaty: Supersampler i LCA. Zresztą na marginesie, jego przygoda z lomo jest dość przewrotna. Na początku wypstrykał parę klisz, po czym stwierdził, że to nie dla niego. Po roku wrócił jednak do Lomo i teraz nigdzie się bez niego nie rusza. Natomiast nasz inny teamowicz Bartek Frączek nie wyobraża sobie dnia bez 1 wypstrykanej kliszy!

Kin: Jedną z zalet Lomo jest chyba także to, że te aparaty nie są drogie i w zasadzie każdy może sobie pozwolić na ich kupno?

R.S.: Tak, oczywiście. Niektóre aparaty są drogie, ale zasadniczo aparat można kupić w granicach od 125 zł do 1800 zł. Aparaty z górnej półki mają już np. wbudowane światłomierze. Te aparaty zakrawają o lustrzanki analogowe, które niegdyś były bardzo drogie i w zasadzie żeby wejść w ich posiadanie trzeba się obecnie mocno postarać.

Kin: Czy polecasz jakiś aparat dla początkujących czy uważasz, że nie ma to znaczenia od jakiego aparatu się zaczyna?

R.S.: Dostaje bardzo dużo e-maili z pytaniem co na sam początek? Trzeba sobie zadać podstawowe pytanie tj. czego oczekuje? Czy chcę robić zdjęcia w ciągu dnia czy na imprezach? Czy ważny jest dla mnie design aparatu czy wolę klasyczne rozwiązanie? Ja zwykle na sam początek polecam aparat, który obsługuje film 35 mm czyli małoobrazkowy. Po pierwsze jest on tańszy, po drugie łatwiej go wywołać praktycznie w każdym fotolab-ie za 5-10 zł. Jeśli ktoś ma wątpliwości, nie wie od czego zacząć, może śmiało do mnie napisać na adres : info@lomografia.pl- postaram się pomóc.

Kin: Czy w Katowicach często organizowane są warsztaty ?

R.S.: W stosunku do innych miast zdecydowanie najczęściej. Niektóre warsztaty organizujemy sami, ale znacznie częściej organizujemy je we współpracy z jakimś konkretnym miejscem czy grupą osób. Staramy się wspierać wszelkie warsztatowe idee. Jeżeli pomysł na warsztaty czy event jest zgodny z filozofią firmy czyli nie jest to nic obraźliwego itd., to chętnie supportujemy tego typu inicjatywy. Osobiście dysponuje ok. 40 aparatami firmowymi, które udostępniam podczas warsztatów. Oczywiście pozostajemy także w przyjacielskich relacjach z wieloma osobami, które mają sporo ciekawego do powiedzenia na temat Lomografii. Jeśli pojawia się taka chęć, organizujemy wykład na określony temat. Zwykle projekt kończy się wycieczką w plener, podczas której uczestnicy robią zdjęcia. Po około dwóch tygodniach na naszej stronie można podziwiać efekty ich pracy. Każda grupa potencjalnych pasjonatów może więc liczyć na nasze wsparcie.

Kin: Czy możesz na zakończenie podać adresy stron internetowych, na których znajdziemy więcej informacji na temat lomo?

R.S.: Każdy może wziąć udział zarówno w regionalnych jak i globalnych wydarzeniach dzięki Polskiej Ambasadzie Lomograficznej (www.lomografia.pl) bądź światowej (www. Lomography.com). Na obu stronach można założyć swoje konto i zamieszczać swoje lomograficzne zdjęcia. Można znaleźć wiele interesujących porad i wskazówek dotyczących fotografii analogowej.

Kin: Zdjęcia Lomo są jak pamiętniki albo wehikuł czasu, przenoszą dobre emocje z przeszłości w teraźniejszość, a ich nieobliczalność jest bardzo pociągająca. I tak myślę, na dzień dzisiejszy…


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.