Kiedy szczęście nie przychodzi łatwo...

Na jedne z zajęć z przedmiotu ‘osobowość’ miałam okazję zapoznać się z rozdziałem „Szczęście – złudzenie czy konieczność”. Rozdział zawarty jest w książce ‘Złudzenia które pozwalają żyć’.
    Z rozdziału dowiadujemy sie między innymi, czym jest szczęscie, a raczej jak jest definiowane. Opisane zostały również zależności pomiedzy różnymi czynnikami - zewnetrzymi oraz osobistymi – oraz jak mogą one wplynąć na nasze poczucie szcześcia.
    I tak oto, ja:

  • 21letnia kobieta,
  • w trakcie starania się o wykształcenie wyższe,
  • mieszkająca w mieście,
  • tocząca z racji bycia studentem życie na średnim poziomie finansowym,
  • w kraju postrzeganym jako kraj z niższym statusem społeczno – ekonomicznym,
  • pracująca,
  • niezamężna i bezdzietna,
  • ostatnimi czasy chorująca na sezonowe przeziębienia,
  • bez większych tragedii życiowych w ostatnim okresie,
  • w stałym związku,
  • aktywna,
  • paląca.


I mogłabym jeszcze długo wymieniać. Nie chodzi mi oczywiście o samą prezentacje swojej osoby. Wyżej wymienione słowa opisujące mnie stworzyłam na podstawie czynników podanych w przytoczonym przeze mnie rozdziale. I tak oto wg autora na nasze poczucie szczęscia wplyw ma nasza płeć, wiek status społeczny, stan zdrowia ( subiektywny), relacje w których obecnie sie znajdujemy, zdarzenia losowe itd... W zasadzie na moja ‘korzyść’ przemawia fakt bycia w stałej relacji z partnerem, mój mlody wiek, posiadanie pracy oraz aktywny tryb życia. I tak bez użycia większej matematyki, mogłabym stwierdzić, że teoretycznie, to nie mam ‘warunków’ do bycia szcześliw.

Oczywiście, pozostaje jeszcze temperament i niejako wrodzone usposobienie, które również ma znaczący wpływ na poczucie szczęścia. Osobiście bardzo  przypadła mi do gustu hedonistyczna koncepcja koncepcja szczęścia - góra dół - mowiąca, że moje życie jest na tyle pomyślne, na ile jestem szczęsliwa.

Pomijając całe ‘zaplecze’ teoretycznie, chciałabym podzielić się moimi przemyśleniami na temat szczęścia. Może w troche mniej naukowy sposób, może w troche bardziej potoczny. Próbowalam sobie odpowiedzieć na pytanie, czym dla mnie jest szczęscie ? Pomijając definicje, pomijając idee. Przyznam, że ciężko mi było określic jasną definicje ‘mojego’ szczęścia. To dla mnie nie tylko pozytywna postawa wobec zycia, jak pisze autor. Nie tylko gotowość do zmagania sie z przeciwnościami losu. Nie jakiś zbiór sądow, ktore kalkulowałabym co jakis czas.  Jest to coś co po prostu czuje, wtedy kiedy, jak co rano wychodzę do pracy. Mimo, że jest zimno i ciemno. Czuję to też wtedy, kiedy jem obiad uśmiechając sie do siebie. Nie jest to poczucie, że wszystko jest ‘ok’. Kiedy mam w życiu stresujacy okres – zbliżajaca sie sesja – kiedy czasem wątpie, jak każdy, wtedy kiedy przystanę, również czuje, że jestem szczęśliwa. Jest to troche zaskakujące, bo jak każdy mam w życiu czasem pod górkę, lecz to również nie zachwiewa specjalne mojego odczucia szczęścia.

Idąc za inną teoria, myślę, ze może moj ‘próg szczęścia’ jest tak wysoki, może to jest zaprogramowane przez biologie. I ot całe wyjaśnienie całego tego ogromu. Sądzę, a może po prostu chcę, że to nie tylko to.

W zasadzie, muszę przyznać, że w odniesieniu do mojego życia prywatnego to nie musze wiedzieć skad ono jest, jest i tyle. Nie jest mi to „ potrzebne do szczęścia” Ale nastepna myśla która przyszła mi do glowy, to czy bycia szczęśliwym można sie nauczyć. Czy istnieje jakis zestaw uniwersalnych rad, wskazówek, dzięki ktorym bez zaprogramowanego wysokiego progu szczęścia, bez wrodzonego optymizmu, można byc szczęsliwym będąc np. starszą bezrobotną kobieta, bez dzieci i partnera, nie wykształcona, przewlekle chora.

Przyznam, że przyszło mi do głowy kilka rzeczy. Być może już przez kogos kiedyś ‘wynalezionych’, naukowo udowodnionych przez szanowanych psychologów, być może w ogóle nie odkrywczych, drukowanych juz kilka razy w Poradniku Domowym. Przyznam szczerze, że nie wiem. Ale biorąc pod uwagę własne doświadczenia sądzę, ze moge znaleść pare wskazówek.
    Ot właśnie – doświadczenia. Czasem dobre, czasem złe, czasem neutralne. Sądze, że każdy choć raz doznał w swym życiu czegoś bardzo przykrego, lub wręcz odwrotnie – czegoś bardzo pozytywnego. Pamiętając niektóre doświadczenia, niejednokrotnie właśnie te złe, dochodzimy do wniosku, że problemy codzienne nie są jakos dla nas ewidentnie męczące. „Nie takie rzeczy w życiu znieślismy”. Życie uczy nas doświadczenia, jakkolwiek nieskładnie i nie po polsku to brzmi. Doświadczenie może skutkować tym, że na niektóre aspekty naszego życia ( te nie do końca pozytywne) patrzeć możemy przez inny pryzmat. Z jednej strony, jako mniejsze wyzwanie, z drugiej jako kolejna cenna lekcje. Uważam, ze bez tych złych doświadczeń żaden człowiek nie był by teraz w tym miejscu w którym jest – a jest ono właściwe. Jak nie teraz, to z perspektywy czasu. Nie umiał by się zdystansować do niektorzych spraw, które wcale nie muszą absorbować tyle jego osoby.  „Każdą porażke obracaj w sukces” – moze to zwykla racjonalizacja, ale może tym sukcesem jest jakieś doświadczenie, które sprawi, że z perspektywy czasu będziemy szczęśliwsi.

Inną rzeczą która dostrzegłam to wspomnianie juz wcześnie zatrzymanie sie. I bynajmniej nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Żyjemy w dość dziwnych czasach. Wszyscy bięgną. Do pracy, na autobus, po awans, po lepsze jutro. Z czasem zatracamy się w tym biegu, mijając szczęście szukając go gdzie indziej. Taki bieg męczy, to musi być straszne całe życie tak biec. Za wielkimi rzeczami, za złotym gralem. Tymczasem po drodzę jest pełno tych małych rzeczy, które tak czesto pomijamy. Czyjś uśmiech, lody czekoladowe w upalny dzień, czerwona herbata pita wieczorem, zdany egzamin. Małe przyjemności, małe sukcesy. To właśnie one składaja się na szczęście. Chwytać dzień i żyć chwila. Właśnie sobie uzmysłowiłam, że właśnie to jest moja definicja szczęścia.

Być może moje to złudzenie, być może nie. Być może jestem niepoprawną optymistką. Być może. Ale jestem szczęśliwa – a jeśli to tylko złudzenie, to w sumie wole życ w słodkiej niewiedzy. I biegnąc, by dotrzymać kroku stawianym mi wymaganiom, zatrzymać sie na mała chwile i spojrzeć na leżący na chodniku liść. I po raz kolejny odnaleść szczęście w małej rzeczy ignorowanej przez innym przechodniów, depczących swoje szczęście nawet o tym nie wiedząc.
 

 Kontakt: niebieskanatala89@gmail.com   Studia: Psychologia, III rok, psychologia kliniczna człowieka dorosłego, psychologia sądowa. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.