Couchsurfing - wspomnienia dotyczące nowoczesnego stylu podróżowania na studencką kieszeń

Couchsurfing (CS) to zajęcie, które łączy ludzi lubiących podróżowanie i uważających, że podróż to więcej niż miejsce, do którego się zmierza, ale także osoby, które poznaje się po drodze. Zasada funkcjonowania jest prosta – po założeniu własnego profilu na odpowiedniej stronie, jeśli dokądś się wybierasz, wyszukujesz osoby mieszkające u celu twej podróży, zadajesz ładnie pytanie, czy mają wolną kanapę (ang. couch = kanapa), załączając krótki liścik motywacyjny, a ktoś po drugiej stronie odpisuje, że niestety, ale w tym czasie już mają gości lub że musi kuć na sesję poprawkową. Po paru próbach trafiasz jednak na kogoś, kto jest gotów cię przyjąć, jedziesz tam i spędzasz rewelacyjnie czas w towarzystwie pozytywnie zakręconej istoty lub grupy istot. Tak wygląda CS w pigułce.

Dowiedziałem się o CS od koleżanki, która zgłębiła tajniki taniego podróżowania do maximum, wybierając się wszędzie autostopem i znajdując 4 ściany właśnie u couchsurferów. Zaintrygowany tym, postanowiłem sam skorzystać – akurat myślałem nad wybraniem się do Drezna na Erasmusa. Warto przedtem zbadać miasto – szybka rejestracja, parę zdjęć, zachęcający opis wachlarza moich zalet i jazda. Moim pierwszym gospodarzem był Aleksiej, doktorant pochodzący z Moskwy, fizyk i buddysta w jednej osobie. Pierwsze zaskoczenie: „Cześć! Bardzo miło mi cię poznać. Muszę lecieć na zajęcia, tu jest klucz do domu, rozgość się po pokoju i lodówce.” Nim zdołałem ogarnąć sytuację byłem sam w mieszkaniu osoby, którą poznałem 5 minut temu, z kluczem do niego w ręce. Wow! W ciągu następnych paru dni poznałem jeszcze kilka ciekawych osób z różnych krajów, a w ciągu następnych 2 lat wielu więcej. Oprócz inspirujących buddystów szaloną dziewczynę z Tajwanu, której imię tłumaczy się jako „sprytne piersi”, a która wyprowadziła się, na tyle ile mogła, z cywilizacji, by założyć w parku narodowym komunę artystyczną. Gościłem zabawnego Turka-homoseksualistę, który przez pół dnia po wyjściu na miasto martwił się, że zapomniał się uczesać oraz wymagał kilkakrotnego powtarzania zdjęć, by ukryć ten fakt, a na jednym ze spotkań (w wielu miastach organizowane są regularne spotkania) dziewczynę z Seattle, która goniła swojego chłopaka przez pół Azji. Kiedy przyjechałem do Drezna na wymianę byłem bez mieszkania i przez tydzień, który minął do znalezienia jego, mieszkałem u samotnej matki z dwójką wesołych dzieci różnych kolorów (akurat jedno z nich przechodziło przez pierwszy okres buntu), a raz wysiedziałem z kolesiem do 4 rano przy youtube, puszczaliśmy sobie metalowe teledyski i komentowaliśmy je – nie przeszkadzało nawet, że nasze pule słów byłyby zbiorami rozłącznymi, gdyby nie wspólna znajomość takich uniwersalnych zwrotów jak „cool”, „awesome” czy „powerful” oraz prefixu „very”.  To tylko powierzchnia, zbiór zabawnych wydarzeń – jak tylko dasz nura pod taflę tych oderwanych od siebie sytuacji zobaczysz wspólną zasadę, która trzyma je razem – że życie jest wiele bogatsze i bardziej zaskakujące, niż można to sobie wyobrazić, zaplanować czy ustalić w swoich sztywnych i wygodnych ramach. I że można o tym czytać, ale najlepiej przeżyć samemu.

Wspomniałem o goszczeniu. CS to nie tylko branie – o ile nie jest to zupełnie niemożliwe, w dobrym tonie jest móc się odwdzięczyć. Pożyczać to można fajki i kanapki, natomiast sam raczej bym nie przyjął osoby, która w komentarzach ma mnóstwo wiadomości od innych gospodarzy, nawet pozytywnych, a nic na usprawiedliwienie tego, że sama nikogo jeszcze nie wpuściła na swoją kanapę (choć do Sosnowca i tak nikt nie chce przyjeżdżać, więc ma to charakter czysto teoretyczny). Kontynuując kwestię savoir-vivru: podczas własnych wizyt warto zabrać jakiś upominek, a w razie jego braku zaprosić na obiad lub w jakieś ciekawe miejsce. Uścisk ręki za 2 dni oprowadzania po mieście pozostawia jakiś niedosyt, nawet pomimo, że nie robi się za przewodnika dla jakichś fizycznych drobiazgów - ogólną ideą jest, że ta osoba będzie miała okazję odwdzięczyć się kiedyś gdzieś indziej komuś innemu. Teraz w każdym razie mam pokój objuczony drobiazgami od innych podróżników, a każde spojrzenie powoduje, że pamięć wspólnych doświadczeń nie umiera.

Jakiś czas temu główna strona w ramach, której można organizować CS została przejęta przez korporację zorientowaną, oczywiście, na zysk, jednak wbrew obawom nie zaobserwowałem złych tego konsekwencji, a same dobre – może oprócz wlepienia różnych animowanych twarzy na stronę główną. Tak czy inaczej, po czasie stagnacji zaczęły się też pojawiać nowe użyteczne funkcje jak możliwość wyszukiwania gości przez gospodarzy (daje się ogólne ogłoszenie i można być „przejętym” przez jakąś osobę z tego miasta – wcześniej podróżnik sam wyhaczał sobie kogoś) czy lepsze informowanie o okolicznych wydarzeniach. Być może zaszły jakieś zmiany jeśli chodzi o reklamy na stronie (z czegoś chcą zarabiać), ale sprytna wtyczka ad-block, dostępna dla każdej sensownej przeglądarki, załatwia bezbłędnie sprawę.

Warto wspomnieć o zagrożeniach. Wiem o jednym gwałcie, który wydarzył się w ciągu historii funkcjonowania CS, a w ostatnim roku niemiecka społeczność była zaangażowana w łapanie mężczyzny podającego się za podróżnika, który okradał domy. Obie sprawy skończyły się w więzieniu. Jeśli ktoś nie czuje się bezpiecznie, może nie przyjmować mężczyzn (tak robi część dziewczyn, także dlatego, że mają chłopaka – co ciekawe, nie trafiłem na pantoflarza, który by stosował podobną zasadę) lub przyjmować tylko osoby działające od dłuższego czasu, z pewną ilością pozytywnych komentarzy. Trafiło do mnie kilka maili z ofertami z Afryki, gdzie darmowy couch jest połączony z obowiązkową płatną wycieczką na wielbłądach po pustyni. Osobiście mi to nie przeszkadzało, zwłaszcza że to biedny rejon i ludzie pracują jak mogą, ale wiele osób może to zirytować, dlatego każda decyzja dotycząca podróży wymaga odpowiedniego rozeznania. 

Polecam zatem każdemu couchsurfing jako alternatywę do wynajmowania noclegu w hotelach. Po przyjazdach do zupełnie obcych mi miast czuję się (dzięki wspaniałym osobom zaangażowanym w ideę) jak w domu – każde pozytywne doświadczenie jest nauką otwartości i dzielenia się.

 

 Polecana strona:  www.couchsurfing.com

[Artykuł nie ma charakteru reklamowego, oparty jest na doświadczeniach autorów uczestniczących w określonych organizacjach.]
 

 

Kontakt: bkleszcz@gmail.com Studia: Psychologia, V rok, specjalizacja: psychologia kliniczna dorosłego człowieka oraz zdrowia i jakości życia. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.