Jestem wśród ludzi

Seks po 50-tce

Po prostu seks

„SEKSUALNOŚĆ CZŁOWIEKA” – temat bardzo ważny, dotyczący każdego z nas niezależnie od wieku, jednak wciąż bardzo delikatny, a w niektórych krajach nawet zabroniony. Seksualność i związana z nią płciowość stanowią ważne determinanty ludzkiej tożsamości. To właśnie ona wyzwala w człowieku to, co piękne: miłość, szczęście, przyjemność, spełnienie, poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, jedności i oczywiście rodzicielstwo (Izdebski, 2012). Niestety z seksualnością łączą się również negatywne strony. Seks czasem staje się problemem - w relacjach społecznych, w poszukiwaniach własnego Ja oraz kiedy przeradza się w przemoc, pornografię, prostytucję, pedofilię, a nawet handel ludźmi.

Seks poprzez rozwój cywilizacyjny wyszedł z przestrzeni prywatnej do publicznej, można uznać, że stał się „modny”. Ludzie dzięki filmom, w których coraz odważniej prezentuje się tematykę erotyczną, mają większa wiedzę i „apetyt” na poprawienie/urozmaicenie własnej sfery seksualnej. Aktywność stała się towarem. Dziś nie szokują nas romanse polityków oraz „krzyczące” billboardy z obnażonymi kobietami i jednoznacznymi hasłami reklamowymi. Intymność nie jest już zamknięta, stała się medialnym, codziennym elementem naszego życia.

Seksualność osób po 50 roku życia

Osoby po 50 roku życia według klasyfikacji Ericksona (2000) są na przełomie między średnią a późną starością. Mimo, że okres ten może wiązać się z kryzysem wieku średniego, syndromem pustego gniazda czy też wypaleniem zawodowym, to takie osoby najczęściej są pełne sił, przeważnie w dobrym zdrowiu oraz wciąż zdeterminowane i chętne do różnego rodzaju aktywności (Wojciszke, 2005).

Po ukończeniu 50 roku życia libido przeważnie stopniowo maleje. Jest to problem, kiedy jeden z partnerów czuje się niezaspokojony, a potrzeby seksualne kochanków są coraz bardziej rozbieżne (Izdebski, 2012). Nie zawsze jednak jest to powód do zmartwień, ponieważ niektórym związkom mniejsza częstość stosunków nie przeszkadza. Akty seksualne rekompensują czułościami, pieszczotami oraz miłością i przywiązaniem. Wynika z tego, że zdolności do przeżyć i satysfakcji seksualnej mogą być nadal intensywne, pomimo tego, iż partnerzy nie współżyją ze sobą tak często, jak dawniej (Izdebski, 2012; Westheimer 2006).

Jak to jest u kobiet, a jak u mężczyzn?

Menopauza (czyli trwałe zaprzestanie miesiączkowania wywołane utratą aktywności jajników) przypada na okres 50-52 roku życia (Spec, Spec, Studzińska, 2014; Speroff, Fritz, 2004). Ściany pochwy robią się cieńsze i mniej elastyczne, a sama pochwa się zwęża i skraca. Dodatkowo, spada stopień lubrykacji, przez co stosunki są odbierane jako nieprzyjemne, a czasem nawet bolesne. Zdarza się, że trudniejsze są stany emocjonalne i psychiczne, jakich kobieta doświadcza w trakcie przekwitania. Dolegliwości wyżej wymienione można zniwelować albo przynajmniej złagodzić poprzez stosowanie hormonalnej terapii zastępczej, suplementację estrogenami czy też używanie lubrykantów (Izdebski, 2012). Literatura podaje kilka dysfunkcji seksualnych występujących w okresie menopauzalnym. Są nimi:

  • Dyspareunia – odczuwany ból w okolicach sromu, wewnątrz pochwy lub głęboko w miednicy małej. Odczucie kłucia, pieczenia, skrajnej tkliwości (Spec i in., 2014).
  • Zespół obniżonego popędu seksualnego - spadek lub utrata libido/pożądania seksualnego. Charakteryzuje się brakiem fantazji seksualnych oraz chęci na współżycie (Spec i in., 2014).

Mimo wszystko, to mężczyźni po 50 roku życia są bardziej narażeni na dysfunkcje seksualne niż kobieta w tym samym wieku. Największym problemem z jakim zmagają się oni, to zaburzenia erekcji członka, co wiąże się ze spadkiem androgenów w organizmie. Erekcja prącia pojawia się wolniej i jest słabsza, a czas refrakcji po orgazmie się wydłuża (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Jednakże, w odróżnieniu od kobiet, mężczyźni zachowują zdolność płodzenia do późnego wieku (Izdebski, 2012). Przyczyny zaburzeń seksualnych u płci męskiej są zróżnicowane. Mogą zależeć od chorób przewlekłych, stresu, przeciążenia zawodowego, uzależnień od alkoholu oraz tytoniu. Należy jednak pamiętać, że tak samo jak w przypadku kobiet, to i u mężczyzn możemy zniwelować bądź złagodzić objawy, odpowiednią suplementacją hormonalną.

Zmiany zachodzące w ciele kobiety, jak i mężczyzny nie muszą mieć wpływu na satysfakcję seksualną. Część kobiet zauważa pozytywne strony menopauzy – nie boją się nieplanowej ciąży. Mężczyźni natomiast, którzy wcześniej mieli problem z przedwczesnym wytryskiem, dzięki spadkowi aktywności prącia odzyskują poczucie kontroli (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Dodatkowo pary, których dzieci opuściły dom rodzinny, mają więcej czasu dla siebie i mogą skupić się na wzmacnianiu więzi w relacji.

Wiek a poziom satysfakcji seksualnej kobiet i mężczyzn

Człowiek podczas rozwoju traci pewne kompetencje, ale w zamian zdobywa i uczy się nowych (Heszen, Sęk, 2008). Podobne związki zachodzą w przypadku życia seksualnego (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Beisert, 2007). Rozwój psychoseksualny trwa całe życie, a każdy kolejny etap przynosi nowe wyzwania, ale także zasoby, dzięki którym potrafimy im sprostać (Izdebski, 2012). Możemy więc założyć, iż wraz z kolejnymi etapami dorosłości zmienia się satysfakcja seksualna.

Mężczyźni, pomimo dysfunkcji seksualnych, wyrażają stałe zadowolenie z aktywności seksualnych (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Dla tej płci ważne w relacjach z drugą osobą są: jakość bliskiego związku, poczucie atrakcyjności i miłość do partnera. Te wartości przyczyniają się do odczuwania przez nich satysfakcji seksualnej, a także kompensacji ubytków zdrowia somatycznego (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019).  

Izdebski (2012) zadał wiele pytań mężczyznom, aby uzyskać pełen obraz ich podejścia do dysfunkcji seksualnych. Dla ponad połowy badanych (gdzie N=900) zaburzenia erekcji mają podłoże zarówno psychiczne, jak i fizjologiczne, zdrowotne. Prawie 60% badanych uważa, że problemy z erekcją wpływają na ich samoocenę. Pocieszający jest fakt, że tylko co 3 mężczyzna uważa, że obniżająca się zdolność do uprawiania seksu wpływa na związek z partnerem lub partnerką. Około 75% respondentów słyszało o tabletkach na poprawę potencji, ale tylko 8% z nich stosuje tego typu środki.

W przypadku kobiet wraz z wiekiem obserwujemy spadek satysfakcji seksualnej (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Wynika ona z, omawianego wcześniej, problemu obkurczania i skracania ścian pochwy, która wiąże się ze spadkiem lubrykacji. Niestety, metody zaradzenia temu problemowi (np. hormonalna terapia zastępcza, używanie lubrykantów, laseroterapia) nie są popularne wśród Polek (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019). Najprawdopodobniej wynika to z ich błędnych przekonań oraz stereotypów potępiających seks pozaprokreacyjny i aktywność seksualną po okresie menopauzy (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Beisert, 2007). Ponadto, badania wskazują, iż połowa polskich kobiet nie odwiedza regularnie ginekologa, a wiele z nich nie było na wizycie ginekologicznej nigdy (Izdebski, 2012).  

Trudność czerpania satysfakcji seksualnej przez kobiety starsze wynika również z nierealnych standardów atrakcyjności kobiecego ciała wyznaczanego przez mass media. Kobieta starzejąca się odczuwa wstyd w związku ze swoją cielesnością, co znacznie wpływa na jakość współżycia (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019).

Izdebski (2012) przeprowadził badania na grupie kobiet (N=883) po 50 roku życia. Jedno z pytań dotyczyło problemów związanych z życiem seksualnym podczas okresu menopauzalnego. Zadano badanym pytanie o trudności, jakie wystąpiły podczas stosunku w ciągu 12 miesięcy. „Najwięcej kobiet (11.7%) wskazało zbyt małe potrzeby seksualne, 6,7% - zbyt małą jak na potrzeby partnera chęć współżycia, 3,3% - bolesność narządów płciowych podczas stosunku, 6,2% problemy z orgazmem. 43,1% badanych kobiet stwierdziło, że nie miało żadnych tego typu trudności, zaś co trzecia nie odpowiedziała na zadane pytanie.” (Izdebski, 2012, s. 327). Natomiast w przypadku pytania o suchość pochwy, aż 44,2% respondentek nigdy nie miała takich kłopotów, jednak co trzecia kobieta nie robi nic, aby temu zapobiec. Połowa uczestniczek nie odpowiedziała na to pytanie. Izdebski (2012), pytając kobiety (N=900) o stosowanie profilaktyki w celu opóźnienia lub złagodzenia objawów lub też zapobiegania następstwom menopauzy, uzyskał aż 81,5 % odpowiedzi „Nic, nic nie stosuję i nie stosowałam.”

Analizując powyższe dane, można wnioskować, że problemy dotyczące okresu menopauzalnego dotykają kobiety, jednakże nie jest to regułą. Przykuwająca uwagę jest również ilość osób, które nie odpowiedziały na pytania. Możemy tylko domyślać się jakie są tego przyczyny. Najprawdopodobniej potwierdza to problem społecznej akceptacji seksualności kobiet starszych. Co więcej, martwiący jest fakt, iż zarówno kobiety, jak i mężczyźni nie wykazują chęci zniwelowania dysfunkcji seksualnych.

Predyktory satysfakcji seksualnej kobiet i mężczyzn w wieku 51 lat i więcej (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019):

KOBIETY MĘŻCZYŹNI
Nasilenie zachowań seksualnych – gra wstępna; Nasilenie zachowań seksualnych – akt seksualny;
Nasilenie zachowań seksualnych – akt seksualny; Przyjemność własna czerpana z praktyk seksualnych – gra wstępna; 
Przyjemność własna czerpana z praktyk seksualnych – akt seksualny; Ocena przyjemności czerpanej przez partnerkę z praktyk seksualnych – akt seksualny;
Ocena przyjemności czerpanej przez partnera z praktyk seksualnych – gra wstępna; Staż bliskiego związku (-)
Znakiem (-) oznaczono zmienne, które są negatywnymi predyktorami zadowolenia z życia seksualnego. 
Ocena przyjemności czerpanej przez partnera z praktyk seksualnych – akt seksualny.   

Rozpatrując wyniki badań uzyskanych przez Nomejko A. oraz Dolińską-Zygmunt G. (2019), możemy sądzić, że bez względu na wiek, płeć badanych oraz ich typ związku, jaki tworzą (formalny vs nieformalny), to wyznacznikami życia seksualnego są:

  • Samoocena;
  • Ocena partnera;
  • Komunikacja w bliskim związku;
  • Praktyki seksualne podczas gry wstępnej.

W związku z tym zadowolenie z życia seksualnego kobiet i mężczyzn jest tym większe (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019):

  • im bardziej partnerzy wspierają się wzajemnie oraz angażują się w pogłębienie więzi,
  • im bardziej urozmaicona jest gra wstępna i im więcej przyjemności czerpie z niej partner/partnerka.

Interpretując tabelę umieszczoną powyżej, dochodzimy do wniosku, że im dłużej trwa związek, tym niżej mężczyźni oceniają jakość komunikacji z partnerką oraz przyjemność, jaką czerpią z gry wstępnej. Odnosząc się do opisanej konkluzji, otrzymujemy cenną wskazówkę psychologiczną. To właśnie, komunikacja jest „kluczem” do sukcesu i zadowolenia obu stron ze współżycia.

Wśród badaczy istnieje przekonanie, że życie seksualne może być satysfakcjonujące pomimo braku własnej przyjemności (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Plopa,2017; McCarthy, Wald, 2012; Byers, Rehman, 2014). Partnerzy czerpią zadowolenie z czynników, takich jak: obserwacja przyjemności partnera, budowanie więzi i utrzymywanie radosnej atmosfery w relacji (Nomejko, Dolińska-Zygmunt, 2019; Basson, 2000).

Związki

Okazuje się, że największym problemem, osób starszych i ich sfery seksualnej, jest brak partnera (Izdebski, 2012). Kobiety żyją stosunkowo dłużej od mężczyzn, dlatego częściej znajdują się w takiej sytuacji.

Stan cywilny różnicuje znacząco liczbę kontaktów seksualnych, wskazując na intensywniejsze życie erotyczne osób zamężnych bądź posiadających stałego partnera (Wawrzyniak, 2011).

Aktywność seksualna wskazuje na lepsze zdrowie, dłuższe życie, co wiąże się z faktem, iż regularne kontakty seksualne przekładają się na przedłużenie aktywności seksualnej w późniejszym wieku (Wawrzyniak, 2011). Prowadzenie aktywnego życia seksualnego osób starszych umożliwia realizację i odczuwanie następujących funkcji (Wawrzyniak, 2011):

  • rekreacyjnej – seks jako źródło relaksu i redukcji napięcia;
  • zdrowotnej – seks jako ważny element życia, poczucia zdrowia;
  • integracyjnej – utrzymuje kontakty i bliskie więzi.

Interesujący jest fakt, że w badaniach Izdebskiego (2012), osoby po 50 roku życia, będące w bliskich relacjach wskazywały ogólne zadowolenie ze związków. Bynajmniej owe zadowolenie nie przekładało się na satysfakcje seksualną. Mimo to, respondenci twierdzą, że nie byliby zainteresowani związkiem z młodszym od siebie partnerem bądź partnerką.

Podsumowanie

Wraz z upływem czasu coraz większy wpływ na poziom i rodzaj aktywności mają głównie dwa czynniki – stan zdrowia oraz samotność (Izdebski, 2012). Czy w takim razie osoby po 50 roku życia mogą prowadzić szczęśliwie życie seksualne? Oczywiście, że tak! Obraz seksualności jest złożony i zróżnicowany (Izdebski, 2012). Każda osoba ma inne wymagania, wyobrażenia i podejście do seksu. Ważna jest samoświadomość własnych możliwości, przekonań i myśli. Satysfakcja seksualna nie wynika tylko z aktów seksualnych. Jak podaje literatura, zadowolenie można osiągnąć poprzez innego rodzaju aktywności, takie jak pieszczoty, pocałunki, a nawet przytulenie. Należy wzbogacać swoją wiedzę w temacie seksualności, profilaktycznie dbać o zdrowie i szukać alternatyw. Seksualność jako komponent satysfakcjonującego życia człowieka starszego jest ważną składową jego zdrowia, dlatego istotne jest rozpowszechnienie tego poglądu wśród społeczeństwa. Im bardziej popularna stanie się ta idea, tym mniej wstydu odczuje dojrzałe pokolenie w wyrażaniu problemów seksualnych i publicznym okazywaniu uczuć.

Zagadnienie dotyczące seksualności osób po 50 roku życia jest bardzo obszerne, dlatego skupiłam się na najbardziej interesujących wątkach. Serdecznie polecam pozycję Zbigniewa Izdebskiego „Seksualność Polaków na początku XXI wieku. Studium badawcze” oraz wydanie Agnieszki Nomejko i Grażyny Dolińskiej-Zygmunt pt. „Satysfakcja seksualna kobiet i mężczyzn w okresie wczesnej, średniej i późnej dorosłości – uwarunkowania psychospołeczne. Komu i kiedy seks przynosi radość?”, w celu zgłębienia tematu.

Bibliografia:

  1. Erikson E. (2000). Dzieciństwo i społeczeństwo. Poznań: Rebis
  2. Heszen I., Sęk H. (2008). Psychologia zdrowia. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN
  3. Izdebski Z. (2012). Seksualność Polaków na początku XXI wieku. Studium badawcze. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  4. Nomejko A., Dolińska-Zygmunt G. (2019). Satysfakcja seksualna kobiet i mężczyzn w okresie wczesnej, średniej i późnej dorosłości – uwarunkowania psychospołeczne. Komu i kiedy seks przynosi radość? Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls”.
  5. Spec M., Spec M., Studzińska N. (2014). Menopauza a problemy seksualne kobiet. Pobrano z: http://www.medical-technologies.eu/upload/menopauza_a_problemy_seksualne_kobiet_-_stec.pdf (24.01.2014).
  6. Wawrzyniak J. (2011). Seksualność osób 50 plus. Wybrane konteksty analizy zjawiska. Edukacja dorosłych 2011 (nr 1), s. 65-75
  7. Wojciszke B. (2005). Psychologia miłości. Intymność, namiętność, zaangażowanie. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

 

Studentka IV roku psychologii realizująca ścieżki specjalizacyjne z psychologii klinicznej oraz psychologii zdrowia i jakości życia. Fanka zdrowego stylu życia oraz miłośniczka „fit” wypieków. Zainteresowania: seksuologia, kryminalistyka, medycyna estetyczna, sport. Kontakt: agnieszka.parszcz@onet. (...)


iGen - paradoks (nie)bezpieczeństwa w bliskich związkach. Cz. III.

Jest to ostatnia część cyklu artykułów poświęconych tematyce poczucia bezpieczeństwa w bliskich związkach budowanych przez tzw. Generację iGen. W poprzednich częściach poruszaliśmy zagadnienia takie jak: czym jest iGen; jak iGen definiuje bezpieczeństwo; jak iGen przeżywa bliskie związki. W tej części pochylimy się nad wpływem sposobu przeżywania relacji przez iGen na ich poczucie szczęścia i zdrowie psychiczne.

Niebezpieczeństwa braku bliskich związków

Wydawać by się mogło, że pokolenie tak zatroskane o swoje bezpieczeństwo emocjonalne powinno radzić sobie z jego doświadczaniem bez zarzutu. Samoświadome, kontrolujące warunki, zapobiegliwe, powinno być szczęśliwie, spokojne, pełne radości, stabilne emocjonalnie. Dlaczego więc mówi się o najpoważniejszym kryzysie zdrowia psychicznego nastolatków i młodych dorosłych z jakim mamy do czynienia od dziesięcioleci? Zaburzenia lękowe, depresja, samookaleczenia i samobójstwa dotyczą coraz szerszej grupy, coraz młodszych osób. Podobne doniesienia możemy usłyszeć zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Polsce. Przepełnione oddziały psychiatryczne i wielomiesięczne kolejki do psychologów i lekarzy zdają się przeczyć uśmiechniętym zdjęciom wrzucanym na Instagram czy Snapchat. Przyjrzyjmy się mechanizmom, które mogą stać za tym zjawiskiem.

Pierwszym nasuwającym się nam tu skojarzeniem jest model uodparniania na ryzyko (Garmezy i wsp., 1985). Osoby, które w trakcie dzieciństwa nie doświadczały łagodnego stresu, funkcjonują bardzo dobrze dopóki pozostają w sprzyjających warunkach. Jednak pojawienie się jakiegokolwiek obciążenia w życiu dorosłym może prowadzić u nich do przeciążenia i dekompensacji, gdyż nie miały okazji uodpornić się na drobne stresory. Ponadto nie istniała możliwość wypracowania konstruktywnych form radzenia sobie ze stresem. Można przypuszczać, że świat dzieciństwa, w którym “bezpieczniejsze” było wręczenie dziecku smartfona z dostępem do internetu niż pozwolenie na wyprawę do koleżanki na drugim końcu ulicy lub interweniowanie rodziców w przypadku każdej kłótni między rówieśnikami, uniemożliwił dzieciom mierzenie się z niektórymi wyzwaniami rozwojowymi. Kiedy znajdują się w sytuacji konfliktu, nie wiedzą jak się zachować i wycofują się z relacji. Unikanie konfrontacji z obawami czy lękami może często powodować ich nasilenie - zamiast podjęcia ryzyka, takie osoby pozostają w znanej pozycji przed ekranem własnego urządzenia, wzmacniając u siebie przekonanie, że jest to jedyne “bezpieczne” rozwiązanie sytuacji.

Opisany mechanizm pociąga za sobą bardzo dużą samotność, na którą skarży się coraz więcej nastolatków. Jak wiadomo z podłużnych badań Harvard Study of Adult Development (1939-wciąż), tym co czyni ludzi szczęśliwymi i przesądza o ich kondycji zdrowotnej, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym, jest jakość relacji budowanych na przestrzeni życia. Wycofywanie się z kontaktów twarzą w twarz, zanikanie popularności stałych związków i wspólnot prowadzą bezpośrednio do zwiększenia samotności i ryzyka depresji. Możemy przypuszczać, że działa tu jeszcze jeden mechanizm. Na podstawie Harvard Study of Adult Development możemy przyjąć, że miłość i przynależność są naszymi podstawowymi “programami działania”. Jak wynika z badań Brene Brown (2017) - badaczki wstydu i wrażliwości - przeciwieństwem przynależności jest wpasowanie się. Zamiast zaangażowania i prawdziwych relacji występuje ocena i aklimatyzacja w danej grupie. Konstrukty te różnią się ze względu na obecność wrażliwości - w przynależności jest ona obecna, we wpasowaniu pomijana. Wrażliwość, wg badań Brown, jest predyktorem odwagi, ponieważ aktywuje się w sytuacjach, kiedy kochamy, kiedy jesteśmy podatni na zranienie i mimo wszystko chcemy zaryzykować. W jednym ze swoich wystąpień Brown mówi: “rośnie liczba ludzi, którzy nie chcą podjąć tego ryzyka. Wolą nie poznać miłości niż doświadczyć cierpienia czy żalu”. Możemy przypuszczać, że jest to niezwykle trafne opisanie mechanizmu przeżywania relacji przez iGen.

Wycofywanie się z relacji tworzy ponadto przestrzeń do poświęcania większej ilości czasu na użytkowanie nowych mediów. Jak wynika z badań The Facebook Experiment: Quitting Facebook Leads to Higher Levels of Well-Being (Tromholt, 2016), korzystanie z Facebooka ma związek przyczynowo-skutkowy ze zwiększonym odczuwaniem smutku, zaniepokojenia, przygnębienia i samotności, natomiast już tygodniowa abstynencja od mediów społecznościowych przyczyniła się do spadku poczucia samotności u 36%, przygnębienia u 33% i wzrostu poczucia szczęścia u 9% badanych. Znamy również sposoby spędzania czasu współwystępujące z silnymi objawami depresyjnymi. Z tymi ostatnimi dodatnio korelują (od najwyższego do najniższego związku): media społecznościowe, telewizja, wiadomości w internecie; natomiast ujemna korelacja występuje w wypadku: sportu, chodzenia do kościoła (w Stanach jest to doświadczenie silniej niż w Polsce związane ze wspólnotowością), zajmowania się mediami drukowanymi, oraz kontaktu twarzą w twarz (Monitoring the Future, 2009-2015). Liczne badania wykazują podobne tendencje, wiążąc intensywne użytkowanie mediów społecznościowych czy innych form spędzania czasu w internecie ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia zaburzeń psychicznych (Twenge, 2019). Jednak, jak wiemy, przedstawiciele iGen rzadziej spotykają się z przyjaciółmi po szkole, wychodzą ze znajomymi do kina czy restauracji, rzadziej imprezują i coraz mniejsza grupa jest zaangażowana we wspólnoty religijne.

Opisane mechanizmy często działają na zasadzie dodatnich sprzężeń zwrotnych, gdzie nadmierne użytkowanie internetu w dzieciństwie przyczynia się do zahamowania rozwoju umiejętności interpersonalnych, te negatywnie oddziałują na jakość relacji, co prowadzi do wycofania i zwrócenia się do ekranu urządzenia, co wtórnie pogłębia problem. Tu, podobnie jak w przypadku bliskich związków, iGen zdaje sobie sprawę z wartości kontaktów twarzą w twarz, chcieliby mieć ich więcej i nie podoba im się świat, w którym ważniejszy jest ekran telefonu niż druga osoba, lecz w konfrontacji z rzeczywistością czują się bezradni i wybierają znane, “bezpieczne” nawyki.

Podsumowanie i wnioski

Z całą pewnością przed przedstawicielami iGen oraz psychologami stoją liczne wyzwania natury praktycznej. Od strony pracy terapeutycznej można by skupić się na przerwaniu błędnego koła: problemy w relacjach – wycofanie, skupiając się na poszerzaniu kompetencji interpersonalnych. Ponadto wartościowe byłoby tworzenie przestrzeni dla spotkań przedstawicieli iGen mających na celu umożliwienie im rozmowy, spędzania czasu razem, angażowania się we wspólne inicjatywy, co mogłoby okazać się skuteczniejsze niż indywidualna praca terapeutyczna, gdyż bezpośrednio pozwalałoby konfrontować lęki i próbować nowych sposobów radzenia sobie w różnorodnych sytuacjach interpersonalnych. Podwyższenie kompetencji w tej dziedzinie mogłoby przynieść długofalowo znaczące skutki dla zdrowia, poczucia satysfakcji z życia oraz szeroko rozumianego szczęścia przedstawicieli pokolenia internetu.

Bibliografia:

  1. Bauman, Z. (2013). Liquid love: On the frailty of human bonds. John Wiley & Sons.
  2. Brown, Brené (2017). Braving the Wilderness: The Quest for True Belonging and the Courage to Stand Alone. Random House UK.
  3. Garmezy, N. Stres-Resistant Children: The Search for Protective Factors. In: Stevenson, J., (editor). Recent Research in Developmnetal Psychopatology. Pergamon Press; Oxford – New York – Toronto – Sydney – Paris – Frankfurt: 1985. p. 213-234.
  4. Giddens, A. 1992. The Transformation of Intimacy: Sexuality, Love and Eroticism in Modern Societies. Cambridge, Polity.
  5. Hobfoll, Stevan (1989). Conservation of Resources. A New attempt at conceptualizing stress. The American Psychologist, 44 (3),p. 513–524.
  6. Lee, J. A. (1973). Colours of love: An exploration of the ways of loving (32-33). Don Mills, Ontario: New Press.
  7. Lew-Starowicz, M., Lew-Starowicz, Z., Skrzypulec-Plinta (2017), Seksuologia. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa
  8. Sternberg, R. J. (1988). Triangulating love. In R. J. Sternberg & M. L. Barnes (Eds.), The psychology of love (119–138). Yale University Press.
  9. Sternberg, R. J. (1997b). Construct validation of a triangular love scale. European Journal of Social Psychology, 27(3), 313-335.
  10. Sternberg, R. J. (2007). Triangulating Love. In Oord, T. J. (ed.). The Altruism Reader: Selections from Writings on Love, Religion, and Science. West Conshohocken, PA: Templeton Foundation. 332.
  11. Sternberg, R. J., & Hojjat, M. (Ed.). (1997a). Satisfaction in close relationships. Guilford Press.
  12. Twenge, Jean M. (2019) iGen. Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe - i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości. Smak Słowa
  13. Wolfe, T. (2013). Hooking Up. New York Times. Retrieved 2013-07-29.
  14. Źródła internetowe:
  • https://www.adultdevelopmentstudy.org/
  • https://www.hofstede-insights.com/

 

 

Autorzy:

Karolina Rak
Franciszek Stefanek

 

Pierwsza część artykułu dostępna jest pod linkiem:

http://wiecjestem.us.edu.pl/igen-paradoks-niebezpieczenstwa-w-bliskich-zwiazkach-cz-i

Druga część artykułu dostępna jest pod linkiem:

http://wiecjestem.us.edu.pl/igen-paradoks-niebezpieczenstwa-w-bliskich-zwiazkach-cz-ii

Student III roku psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje się psychologią popkultury i filmu, zdrowiem psychicznym oraz fizycznym. Czynny uczestnik III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Filmowe Psycho-Tropy” (2019), gdzie prezentował doniesienie na temat refleksyjnego odbioru treści filmowych. Uczestnik programu „Tutoring dla najlepszych studentów Uniwersytetu Śląskiego” (2018/2019). W ramach Grantu Rektora Uniwersytetu Śląskiego dokonał adaptacji Kwestionariuszy Odbioru Filmu (2018/2019). (...)

  Studiuję Psychologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje mnie szeroko rozumiana psychologia zdrowia i jakości życia. Uczestniczyłam w półrocznych praktykach, obejmujących szkolenia z Terapii Akceptacji i Zaangażowania. Mam doświadczenie w pracy z młodzieżą w zakresie edukacji oraz prowadzenia grup spotkaniowych. Ponadto pasjonuje mnie sztuka, zarówno w roli odbiorcy jak i twórcy. Wolny czas lubię spędzać na rozwijaniu umiejętności plastycznych oraz nauce grafiki komputerowej. (...)


Jak odzyskać namiętność w związku?

W długoletnich związkach pary mogą spotkać się z pewnym zjawiskiem - nudą. Codziennie spoglądamy na partnera i wydaje nam się, że znamy go na wylot. Praca, dom, sen, praca, dom, sen i tak w kółko… żyjemy w pewnych przyzwyczajeniach, które odbierają naszemu życiu ekscytację. Dodatkowo dochodzi do tego nasze małżeństwo/związek, w którym partner z tajemniczego, fascynującego obiektu westchnień, zamienia się w kanapowego misia, którego nie znosimy. Dlaczego tak się dzieje?

Czym jest miłość?

Aby móc zastanowić się nad tym, dlaczego coś nie działa, musimy najpierw podjąć refleksję nad tym, jak to działa. Czym jest miłość? Na to pytanie odpowiada nam Koncepcja Roberta Sternberga (1986, za: Wojciszke, 2011). Miłość składa się z 3 elementów: namiętności, intymności oraz zaangażowanie. Namiętność charakteryzuje się największą dynamiką i intensywnością. Jest niepodatna na kontrolę – pojawia się bez naszej ingerencji oraz działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego – im większa namiętność, tym więcej zachowań, które dodatkowo ją wzniecają. Zgodnie z dalszymi ustaleniami Sternberga dotyczącymi dynamiki związku, dominuje ona na samym początku (w fazie zakochania), a następnie powoli zmniejsza się jej intensywność na rzecz intymności oraz zaangażowania. Intymność powiązana jest z przywiązaniem, bliskością i zależnością partnerów od siebie. Dynamika intymności jest łagodna – rośnie powoli i pozostaje na wysokim poziomie. Jak budujemy intymność? Uczymy się z partnerem sposobów skutecznej komunikacji, wzajemnego zrozumienia oraz udzielania sobie wsparcia. Ostatnim elementem miłości jest zaangażowanie. Są to wszystkie działania, myśli oraz decyzje ukierunkowane na przekształcenie relacji miłosnej w związek oraz na jego utrzymanie pomimo różnych przeszkód. Pojawia się najpóźniej i utrzymuje się najdłużej. Wszystkie 3 elementy miłości tworzą według koncepcji Sternberga miłość pełną. Dlaczego więc w długoletnich związkach pojawia się problem braku namiętności?

Miłość przyjacielska

Sternberg nazwał brak namiętności w związku miłością przyjacielską. Pomimo tego, że bardzo kochamy partnera i mamy poczucie, że znamy go na wylot, brakuje nam tej iskierki podniecenia. Często pojawiająca się nuda w obszarze seksualnym skłania partnerów do poszukiwania tego czego brakuje im w związku „na zewnątrz”. Jak tego uniknąć?

Niszczyciel namiętności

Intymność i zaangażowanie realizują naszą potrzebę bezpieczeństwa. Jest to bardzo istotne pragnienie, które zgodnie z piramidą Maslowa zajmuje 2 miejsce po potrzebach fizjologicznych. Chcąc przykładowo założyć rodzinę z partnerem, musimy ufać mu na tyle, aby powierzyć mu kawałek własnego życia. Tylko czy poczucie bezpieczeństwa w związku ma same zalety? A gdybym powiedziała Państwu, że to właśnie poczucie bezpieczeństwa niszczy naszą namiętność? Taką hipotezę weryfikowała Esther Perel w książce „Inteligencja erotyczna” (2006). Wywnioskowała ona to na podstawie rozmów przeprowadzanych z różnorodnymi parami. Autorka stwierdziła, że bezpieczeństwo w związku to nic innego jak powtarzalność i całkowita integracja z partnerem. Są to aspekty, które nawet w innych obszarach naszego życia, powodują nasz komfort psychiczny. Coś co jest przewidywalne zużywa mniej naszej energii i powoduje, że możemy poświęcić ją na zupełnie inne czynności takie jak sprzątanie, praca czy wychowanie dzieci. Jednakże gasi to naszą strefę namiętności, która potrzebuje nieprzewidywalności. Sternberg doskonale określił charakter namiętności – nie poddaje się ona naszej świadomej kontroli. Oczywiście, jest nam bardzo trudno zrezygnować z bezpieczeństwa, ale przecież nie musimy tego robić. Po prostu warto jest czasem pozwolić sobie na obszary niepewności, oczekiwania i tęsknoty.

Jak to zrobić?

Pierwszym krokiem jest stwierdzenie, że niepewność zawsze istnieje w naszym związku. Jedyną osobą, która nas w pełni zna, jesteśmy my sami. Nasze tajemnice, doświadczenia oraz myśli są jedynie dostępne naszej osobie i to samo dotyczy partnera. Należy spojrzeć na partnera na nowo – zobaczyć, że kobiety ukradkiem spoglądają na niego, że pomimo wchodzenia w rolę partnera, może on również realizować inne jak np. kierownika w pracy, pasjonata biegania czy wspinaczki górskiej. Takie odświeżenie obrazu partnera może sprawić, że odkryjemy jego odrębność od nas. I co możemy dalej z tym zrobić?

Odrębność – walka o poczucie autonomii

Odrębność jest bardzo ważnym elementem odnalezienia namiętności w związku. Oprócz poszukiwania jej u partnera, powinniśmy poszukać jej u nas samych. Jak to zrobić? Spotykamy się z przyjaciółmi bez partnera, poświęcamy czas własnemu hobby - znajdujemy tu obszary, które różnią nas od osoby, z którą jesteśmy w związku. Taka nutka tajemnicy może spowodować zazdrość. Nie jest to zjawisko niepożądane, jeżeli występuje w odpowiednich dawkach. Pamiętajmy, że aby utrzymać namiętność i bezpieczeństwo musimy balansować między poddawaniem się komuś a autonomią. Gdy zbytnio dystansujemy się od innej osoby, nie ma mowy, że dojdzie do jakiejkolwiek bliskości. Gdy nastąpi „zespolenie” z drugą osobą – dwoje stanie się jednym – nie ma mowy o ponownym połączeniu, wzbudzeniu namiętności ze względu na to, że nie mamy już z kimś się połączyć, tworząc już jedność z partnerem. Do takich właśnie wniosków dochodzi Esther Perel (2006).

Czy to tylko tyle?

Oczywiście, że nie. Pojawia się tutaj również wpływ naszych rodziców, rodzicielstwo a także polityka. Jest mnóstwo obszarów, które wpływają na nas i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Odrębność jest w tym przypadku dobrym początkiem, które zwiastuje nadchodzące zmiany.

Bibliografia:

  1. Wojciszke, B. (2011). Psychologia społeczna. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar
  2. Perel, E. (2006). Inteligencja erotyczna. Kraków: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak  

 

 

  Studentka III roku psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Wybrane specjalizacje to psychologia kliniczna człowieka dorosłego oraz psychologia zdrowia i jakości życia. Oprócz elementów wybranych specjalizacji interesuje się psychologią społeczną oraz seksuologią. Uczestniczka Śląskiego Festiwalu Nauki w Katowicach. Aktualnie czynna uczestniczka I Cope Project. Kontakt: magdalenatw@o2. (...)


iGen - paradoks (nie)bezpieczeństwa w bliskich związkach. Cz. II.

W poprzedniej części przedstawiliśmy cechy charakterystyczne dla iGen (pokolenia Z), wyjaśniliśmy również jego stosunek do poczucia bezpieczeństwa. Zagadnienia te są kluczowe dla zrozumienia podejścia przedstawicieli pokolenia internetu do bliskich związków. Zachęcamy do zapoznania się z poprzednią częścią oraz lektury tego jak i następnego artykułu.

Miłość w pryzmacie nauk społecznych

Kiedy mowa o miłości w pryzmacie nauk społecznych, zasadne wydaje się rozróżnienie koncepcji jej dotyczących na dwa rodzaje: psychologiczne i socjologiczne. Te pierwsze skupiają się na wyjaśnianiu mechanizmów rządzących samą miłością między dwoma lub większą ilością osób w momencie jej odczuwania, drugie podchodzą do zagadnienia od strony społecznej, zwracając uwagę na czynniki społeczno-kulturowe odpowiedzialne za powstawanie związków miłosnych, ich długości czy oczekiwania partnerów wobec nich samych. Do nazwanych przez nas psychologicznymi można wg tych kryteriów zaliczyć: koncepcje kolorów miłości (Lee, 1973), która dzieli relacje miłosne na różne rodzaje; czy też trójczynnikową teorię miłości (Sternberg, 1988) wyjaśniającą czynniki składające się na miłość w trakcie jej trwania. Tą też koncepcją będziemy się posługiwać w dalszej analizie tematu.

Socjologiczne koncepcje zawierałyby w sobie płynną miłość Baumana (2013), mówiącą o współczesnej naturze związków jako takiej, która nie trwa długo; “czystych związków” Giddensa (1992), która widzi jako współczesny powód do wchodzenia w nie, wzajemne emocjonalne i intymne zaspokajanie się, które można też inaczej nazwać samą satysfakcją oczekiwaną w związku z wejściem w ten właśnie związek. O ile wszystkie wyżej wymienione teorie podejmują tematykę miłości według różnych kryteriów, czy to socjologicznych, czy psychologicznych, to jednak niektóre skupiają się bardziej na jednych niż na drugich, stąd podział ten wydaje się uzasadniony.

Koncepcja miłości Sternberga

Robert Sternberg w swoich badaniach wykazał, że można wskazać na istnienie trzech czynników składających się na miłość między dwójką osób. Te trzy czynniki to: Intymność, Namiętność oraz Zaangażowanie. Intymność należy rozumieć, jako siłę przywiązania i bliskości osób do siebie nawzajem, która tworzy warunki do dzielenia się “sobą”: swoimi przemyśleniami i uczuciami. Przykładowy item kwestionariusza skonstruowanego przez Sternberga (1997b) służący do badania Intymności w relacji brzmi “mam ciepłą relację z daną osobą”.

Namiętność w rozumieniu Sternberga występuje w związku wtedy, kiedy mamy do czynienia albo z fizycznym pobudzeniem albo stymulacją emocjonalną. Ważne, aby była odbierana pozytywnie. Przykładowa pozycja testowa do badania Namiętności: “adoruję daną osobę”.

Ostatni składnik miłości, czyli Zaangażowanie, różni się od pozostałych tym, że wymaga świadomej decyzji bycia z drugą osobą. Do utrzymania Zaangażowania istotna jest satysfakcja ze związku. Zaangażowanie można też rozumieć jako wysiłek wkładany w związek (Sternberg, 2007). Przykładowy item brzmi tutaj “planuję kontynuować moją relację z daną osobą”.

Wszystkie składniki razem składają się na to, ile miłości łącznie odczuwa osoba w relacji. Ze względu na występowanie składnika/ów można wyróżnić następujące rodzaje miłości:

Współczesny obraz miłości wg Baumana

W swojej książce Liquid Love: On the Frailty of Human Bonds (2003) Bauman zwraca uwagę na zjawisko płynnej miłości, jako aspektu całościowo płynnego społeczeństwa. Płynność tego społeczeństwa polega właśnie na tym, że trudno znaleźć w nim stabilność, a raczej wszystko się zmienia, niczym ciecz przelewana z jednego pojemnika do drugiego. To samo dzieje się w przypadku relacji. Współczesne relacje wg Baumana są często: chwilowe, kieszonkowe oraz pozbawione głębszych więzi emocjonalnych i skupione wyłącznie na przyjemności (hedonistyczne). Dodatkowo, współczesna miłość, została poddana swego rodzaju inwazji konsumpcjonizmu. Wczytując się w słowa autora, możemy wytworzyć wizerunek człowieka, będącego w opozycji do zjawisk, które obserwuje i widzącego rozwiązanie dla zaobserwowanych problemów w tradycyjnych wzorcach miłości swoich czasów.

“Niebezpieczeństwa” bliskich związków z perspektywy pokolenia iGen

iGen wyróżnia się powolnym dorastaniem, indywidualizmem i wysokim wartościowaniem bezpieczeństwa. Już samo zestawienie tych trzech cech skłania do refleksji nad ich postawą wobec bliskich związków, które wymagają od partnerów dojrzałości, z definicji polegają na współdziałaniu, zakładają holizm i z tego powodu nie są do końca przewidywalne. Aby zrozumieć naturę relacji tworzonych przez osoby należące do iGen, zaczniemy od opisania podejścia do seksualności, która będzie równocześnie ilustrować ich przekonania na temat związków.

Około 2000r. w Stanach Zjednoczonych zaczęto opisywać zjawisko hookup culture (Wolfe, 2013). Proponuje ono seks bez związków, zobowiązań, zaangażowania czy relacji. Jego znamienną cechą jest myślenie “po co tkwić ciągle w tym samym skoro zawsze czeka coś lepszego”. Zakłada maksymalizację zysków i przyjemności, a więc ekonomizację i hedonizację, wciąż wymieniane jako kulturowe filary współczesności.

Należy się jednak zastanowić, czy wspomniany trend faktycznie odnosi się do życia seksualnego przedstawicieli pokolenia internetu. Choć faktycznie wzrasta liczba osób deklarujących, że nieślubny seks dwójki dorosłych nie jest niczym złym i podobny wzrost obserwuje się w kwestii seksu dwójki nastolatków (General Social Survey, 1972-2016), to należy pamiętać, że przedstawiciele iGen później niż poprzednie pokolenia przechodzą inicjację. Ponad dwukrotnie, w porównaniu z pokoleniem X, wzrósł też odsetek młodych dorosłych, którzy w ogóle nie uprawiają seksu (Twenge, 2019). Jak wytłumaczyć tę rozbieżność? Możemy przypuszczać, że na poziomie poznawczym iGen akceptuje seksualność i nie nakłada na nią kategorii niemoralności, co wynika z ich tolerancyjności. Jednak wiążąca się z tą sferą bezbronność fizyczna i emocjonalna jest odbierana jako utrata poczucia bezpieczeństwa, co budzi lęk i zniechęca do podejmowania działań związanych z tą sferą życia, bądź ją ogranicza. Zilustrowaniem tego sposobu myślenia mogą być słowa amerykańskiej dziewiętnastolatki: “Związki na takim poziomie intymności odciągają uwagę” (za: Twenge,2019) - z całą pewnością od zaabsorbowania sobą i stabilnością, a to warunki których iGen nie jest w stanie zaakceptować.

Wśród przedstawicieli pokolenia internetu panuje przekonanie, że najważniejszą “misją” do trzydziestego roku życia jest odnalezienie własnej tożsamości. iGen jest przekonane, że “trudno dowiedzieć się czegoś na swój temat, kiedy jest się z kimś innym” (za: Twenge, 2019). Zastanawiające jest w tym kontekście, gdzie poszukiwać odpowiedzi na pytanie “Kim jestem?” i skąd czerpać informacje o sobie, jeśli nie z interakcji z drugim człowiekiem?

W myśleniu o życiu intymnym pokolenia internetu nie należy dokonywać nadmiernej dychotomizacji. iGen nie odrzuca wszystkiego, co związane z seksem - jest skłonny wybierać formy, które są “bezpieczniejsze” pod względem biologicznym, a zwłaszcza emocjonalnym.

W aspekcie emocjonalnym można wyróżnić dwie metody zapobiegania zranieniom. Pierwszą z nich jest unikanie emocjonalnego zaangażowania. Ujmując to w ramy teorii zasobów Hobfolla (1989), bez inwestycji zasobów nie istnieje ryzyko ich utraty. Nastolatki podążające za tą myślą odnajdują się w hookup culture. Ten nurt myślenia stara się przede wszystkim zapobiec jakiejkolwiek bliskości emocjonalnej i ewentualnemu związkowi. W tym celu większość spotkań odbywa się po spożyciu alkoholu, co zmniejsza skrępowanie i pozwala myśleć, że seks nic nie znaczy, skoro obie strony były pijane. Wyklucza się też możliwość okazywania czułości i bliskości przez zachowania takie jak przytulanie, ponieważ mogą skutkować “zarażeniem się uczuciami”, polegającym na zainteresowaniu życiem partnera, czy odczuwaniu przywiązania do niego. Zwrot ten nasuwa na myśl traktowanie miłości jako kolejnej choroby wenerycznej, której należy uniknąć. Hookup culture, która miała być przejawem maksymalizacji korzyści, stała się w wydaniu iGen kolejnym sposobem na zapobieganie ryzyku.

Drugim sposobem unikania emocjonalnego “niebezpieczeństwa” może być wykluczenie ze sfery seksualności partnera. Jest to umożliwione przez nieograniczony dostęp do pornografii w internecie. Niestety, zgodnie z definicją “dorastania w internecie”, pornografia jest udziałem, nawet 9-letnich dzieci. Zetknięcie z nią jako pierwszym źródłem informacji o seksualności człowieka może przyczyniać się do późniejszych nieprawidłowości funkcjonowania tej sfery, w tym nierealistycznych wyobrażeń i silnie rzutować na przeżywanie swojej płciowości. Cytując wypowiedź jednego z przedstawicieli iGen, “pornografia znieczuliła młodych ludzi na pociąg do seksu czy pragnienie intymności”(za: Twenge, 2019). Obserwuje się coraz większą ilość młodych dorosłych niezainteresowanych realnymi kontaktami seksualnymi. Łatwiejsze jest włączenie internetu w dowolnym miejscu i czasie niż konieczność porozumiewania się z partnerem, budowania z nim relacji, dbania o niego w trakcie stosunku, narażanie się na obciążenia, możliwość zranienia, czy niezadowolenia. Można przypuszczać, że istnieje tu również związek z indywidualizmem. Samowystarczalność i niezależność realizują się w tej sferze, która ewolucyjnie ma za zadanie jednoczyć, choćby przez wyrzut hormonów takich jak serotonina czy oksytocyna odpowiadających za poczucie bliskości (Lew-Starowicz, M., Lew-Starowicz, Z., Skrzypulec-Plinta, 2017).

Tak przedstawiona charakterystyka bliskich związków, intymności i seksualności pokolenia internetu nie napawa optymizmem i nasuwa pytanie, czy miłość rozumiana według trójczynnikowej teorii Sternberga ma szansę zaistnieć? Aby odpowiedzieć na to pytanie, posłużymy się wypowiedzią studentki z Katowic: “Chciałabym tak, by było pięknie i na całe życie, ale wiem jak działa świat i wiem, że się to nie wydarzy”. Jest to pogląd podzielany przez wielu przedstawicieli generacji internetu. Wydaje się, że hookup culture czy pornografia są tylko sposobem realizowania potrzeb jak gdyby z konieczności i braku wyboru innej opcji, a nie czymś czego naprawdę chcą. Gdzieś w głębi pragną związków i miłości, ale boją się do tego przyznać. Próbują dopasować do rzeczywistości swoje oczekiwania, rezygnując z niedostępnych marzeń, przez co pomijają któryś z czynników miłości. Może to być brak Zaangażowania - są wówczas tak zwanymi “partnerami na randki” - będą wspólnie przeżywać Namiętność i dzielić się Intymnością, budując między sobą bliskość. Jednak nie przedstawią partnera swoim bliskim, ani nie zadeklarują, że są w związku. Może to być randkowanie w stylu hookup culture, pozbawione zarówno Zaangażowania jak i Intymności. Mogą to być w końcu relacje czysto przyjacielskie, gdzie w jakiś sposób występuje Zaangażowanie i Intymność, lecz bezpieczniej pozostać przy braku Namiętności, która mógłby coś popsuć.

Podsumowanie

Deklarowane pragnienie miłości pozwala jednak na pewną dozę optymizmu względem przyszłych związków tworzonych przez iGen. Być może iGen będzie w stanie znaleźć równowagę między indywidualizmem i bliskością, dzielić się i wspierać, zostawiając też pole dla wyrażania własnej odmienności i indywidualności. Odważy się na fizyczną i emocjonalną bezbronność, która daje pole Namiętności - autentycznym, silnym emocjom, których z definicji nie da się nieustannie kontrolować. Jednocześnie pamiętając o zapewnieniu sobie nawzajem komfortu i szanowaniu granic. Nauczy się i doceni Zaangażowanie, przejawiające się w odpowiedzialności za drugiego człowieka i będące dojrzałą decyzją oraz działaniami mającymi na celu trwałość relacji. Okazywane z dwóch stron mogłoby zapewnić im poczucie bezpieczeństwa i stabilności, którego tak bardzo pragną.

Zapraszamy do lektury ostatniej części naszego cyklu, w której pochylimy się nad konsekwencjami przeżywania relacji w opisany sposób. Zaobserwujemy wpływ na poczucie szczęścia oraz zdrowie psychiczne pokolenia internetu.

Bibliografia:

  1. Bauman, Z. (2013). Liquid love: On the frailty of human bonds. John Wiley & Sons.
  2. Brown, Brené (2017). Braving the Wilderness: The Quest for True Belonging and the Courage to Stand Alone. Random House UK.
  3. Garmezy, N. Stres-Resistant Children: The Search for Protective Factors. In: Stevenson, J., (editor). Recent Research in Developmnetal Psychopatology. Pergamon Press; Oxford – New York – Toronto – Sydney – Paris – Frankfurt: 1985. p. 213-234.
  4. Giddens, A. 1992. The Transformation of Intimacy: Sexuality, Love and Eroticism in Modern Societies. Cambridge, Polity.
  5. Hobfoll, Stevan (1989). Conservation of Resources. A New attempt at conceptualizing stress. The American Psychologist, 44 (3),p. 513–524.
  6. Lee, J. A. (1973). Colours of love: An exploration of the ways of loving (32-33). Don Mills, Ontario: New Press.
  7. Lew-Starowicz, M., Lew-Starowicz, Z., Skrzypulec-Plinta (2017), Seksuologia. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa
  8. Sternberg, R. J. (1988). Triangulating love. In R. J. Sternberg & M. L. Barnes (Eds.), The psychology of love (119–138). Yale University Press.
  9. Sternberg, R. J. (1997b). Construct validation of a triangular love scale. European Journal of Social Psychology, 27(3), 313-335.
  10. Sternberg, R. J. (2007). Triangulating Love. In Oord, T. J. (ed.). The Altruism Reader: Selections from Writings on Love, Religion, and Science. West Conshohocken, PA: Templeton Foundation. 332.
  11. Sternberg, R. J., & Hojjat, M. (Ed.). (1997a). Satisfaction in close relationships. Guilford Press.
  12. Twenge, Jean M. (2019) iGen. Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe - i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości. Smak Słowa
  13. Wolfe, T. (2013). Hooking Up. New York Times. Retrieved 2013-07-29.
  14. Źródła internetowe:
  • https://www.adultdevelopmentstudy.org/
  • https://www.hofstede-insights.com/

 

 

Autorzy:

Karolina Rak
Franciszek Stefanek

 

Pierwsza część artykułu dostępna jest pod linkiem:

http://wiecjestem.us.edu.pl/igen-paradoks-niebezpieczenstwa-w-bliskich-zwiazkach-cz-i

 

 

Student III roku psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje się psychologią popkultury i filmu, zdrowiem psychicznym oraz fizycznym. Czynny uczestnik III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Filmowe Psycho-Tropy” (2019), gdzie prezentował doniesienie na temat refleksyjnego odbioru treści filmowych. Uczestnik programu „Tutoring dla najlepszych studentów Uniwersytetu Śląskiego” (2018/2019). W ramach Grantu Rektora Uniwersytetu Śląskiego dokonał adaptacji Kwestionariuszy Odbioru Filmu (2018/2019). (...)

  Studiuję Psychologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje mnie szeroko rozumiana psychologia zdrowia i jakości życia. Uczestniczyłam w półrocznych praktykach, obejmujących szkolenia z Terapii Akceptacji i Zaangażowania. Mam doświadczenie w pracy z młodzieżą w zakresie edukacji oraz prowadzenia grup spotkaniowych. Ponadto pasjonuje mnie sztuka, zarówno w roli odbiorcy jak i twórcy. Wolny czas lubię spędzać na rozwijaniu umiejętności plastycznych oraz nauce grafiki komputerowej. (...)


iGen - paradoks (nie)bezpieczeństwa w bliskich związkach. Cz. I.

Wstęp

Chcielibyśmy zaprezentować cykl trzech artykułów podejmujących zagadnienie iGen w aspekcie poczucia bezpieczeństwa w bliskich związkach. Pierwsza część wyjaśni czym jest iGen oraz przedstawi podstawowe informacje, które będą istotne dla określenia obszaru rozważań. Ponadto dowiesz się, jak iGen rozumie bezpieczeństwo i dlaczego ten aspekt jest kluczowy do zrozumienia tego pokolenia. W drugiej części omówimy, jak nauki społeczne opisują zagadnienie miłości na kilku przykładach. Następnie opiszemy sposoby przeżywania bliskich związków przez iGen. W trzeciej części przedstawimy charakterystyczne dla iGen konsekwencje przeżywania bliskich związków w obszarze jakości życia. Zastanowimy się też nad mechanizmami, które wyjaśnią, dlaczego mówi się o największym kryzysie zdrowia psychicznego nastolatków. Postaramy się również nakreślić dalsze kierunki pracy psychologicznej z iGen.

Co to znaczy iGen?

iGen nazywany inaczej pokoleniem Z, został opisany w literaturze amerykańskiej jako osoby urodzone po 1995 roku. W Polsce ze względu na niedobór badań na ten temat trudno określić jednoznaczną granicę. Podawane roczniki graniczne oscylują między rokiem 1997 a 2000. Jednak tym, co stanowi o przynależności do iGen, jest dorastanie z bezpośrednim dostępem do internetu i tak też będziemy je definiować w dalszej części pracy. Nazwa iGen jest skrótem wyrażenia internet generation, doskonale obrazującym doświadczenie pokoleniowe, które kształtuje te osoby. Pozwala jednocześnie zrozumieć specyfikę różnic pokoleniowych, które są wyraźne jak nigdy dotychczas, gdyż dotyczą sposobów spędzania czasu. Mogłoby się wydawać, że różnice światopoglądowe powinny bardziej różnicować grupy, jednak gdy przyjrzymy się sformułowaniu “spędzanie czasu” dostrzeżemy, że rozlewa się ono na całość codziennych doświadczeń. Dotyczy ono zarówno czasu pracy, odpoczynku, relacji interpersonalnych, planowania czy uczenia się. Wiemy, że młodzież rzadziej niż poprzednie pokolenia spędza czas ze znajomymi, ogląda telewizję, czyta książki czy podejmuje pracę zarobkową, nie poświęca też więcej czasu na naukę (Twenge, 2019). Co robi z “zaoszczędzonym” czasem? Spędza go w sieci np. w mediach społecznościowych, grach internetowych. Badania przeprowadzone w USA na reprezentatywnej grupie maturzystów wykazały, że od 2006 do 2015 roku dzienny, średni czas korzystania z internetu wzrósł dwukrotnie (Monitoring the Future, 2006-2015).

Mówiąc o osobach należących do pokolenia iGen, poza wspomnianą wirtualnością wymienia się przymiotniki takie jak: inkluzyjni, bez ograniczeń, niereligijni, niedojrzali, niepewni, niespokojni, odizolowani. Postaramy się przybliżyć ich funkcjonowanie w różnych sferach życia, co pozwoli nam zrozumieć pewne postawy omawiane w dalszej części pracy.

Dla przedstawicieli pokolenia internetu tolerancja i równość są oczywistością. Oczekują równego traktowania bez względu na płeć, rasę, orientację seksualną czy wyznanie. Dużym zrozumieniem i otwartością wykazują się też w kwestii modeli rodziny, związków, czy preferencji seksualnych. Obserwuje się również kontynuację trendu odchodzenia od religijności. Jednak osoby, które zachowują wiarę, zapoczątkowują nową postawę - bardziej tolerancyjną i opartą na tym, co ludzie powinni, a nie czego nie powinni robić.

Wspomniana niedojrzałość ma dotyczyć późniejszego podejmowania zachowań charakterystycznych dla dorosłości. iGen później niż poprzednie pokolenia: zaczyna chodzić na randki, przeżywa inicjację seksualną, podejmuje naukę jazdy samochodem, próbuje alkoholu. Ponadto rzadziej: podejmuje pracę zarobkową, spędza czas bez rodziców, imprezuje i upija się (Twenge,2019). Część tych trendów można by optymistycznie uznać za korzystne i ogłosić sukces. Jednocześnie należy pamiętać, że późniejsze mijanie kamieni milowych na drodze do dorosłości powoduje, że osoby należące do tej generacji z niektórymi sytuacjami będą musiały się skonfrontować bez posiadania własnych doświadczeń. Co więcej nastolatki często deklarują, że wcale nie chcą dorastać, rola dziecka jest dla nich wygodna i bezpieczna, a mierzenie z wyzwaniami dorosłości często przerażające.

Definiowanie bezpieczeństwa

Zagadnienie bezpieczeństwa jest kluczowe dla zrozumienia mentalności członków pokolenia internetu. Znamienny jest ich sposób definiowania bezpieczeństwa, szerszy i znacznie bardziej pojemny niż kiedykolwiek dotąd. Rozumieją je jako unikanie zagrożeń natury fizycznej i emocjonalnej, “które mogą być tak samo niebezpieczne lub nawet gorsze od urazów fizycznych”. Poza unikaniem potencjalnie ryzykownych zachowań, takich jak picie alkoholu, kwestią, na którą kładą szczególny nacisk, jest zabezpieczanie się przed odczuwaniem trudnych emocji. Uczucie zakłopotania lub inne negatywne emocje związane z odbiorem kontrowersyjnych czy przygnębiających treści mogą być uznane za “obrażenia emocjonalne”. Wiąże się to niejednokrotnie z podejmowaniem zdecydowanych kroków w celu usunięcia źródła dyskomfortu. Szczególnie obrazowym przykładem takich działań jest odwoływanie przemówień, prelegentów, których wcześniejsze wystąpienia wywołały wymienione uczucia. Należy zaznaczyć, że ma to miejsce na uczelniach, które powinny być miejscem wymiany myśli i poglądów. Możemy przypuszczać, że opisana niedojrzałość i uznawanie bezpieczeństwa jako najwyższej wartości są ze sobą powiązane i wzajemnie na siebie oddziałują. Nie pozostają też bez wpływu na wspomniane odizolowanie, o którym będziemy pisać w dalszej części pracy.

Podsumowanie

We wszystkich powyższych rozważaniach na temat iGen-u wymieniliśmy te, które wydają się najistotniejsze dla dalszych rozważań, co niestety daje okrojony obraz tego pokolenia. Nie podejmujemy również próby jego oceny, a jedynie opisu. Dla większego zrozumienia generacji Z, zachęcamy do lektury książki autorstwa J. Twenge “iGen. Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane, bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe - i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości”. Zachęcamy również do lektury kolejnych części naszego artykułu, które ukażą się niebawem.

Bibliografia:

  1. Bauman, Z. (2013). Liquid love: On the frailty of human bonds. John Wiley & Sons.
  2. Brown, Brené (2017). Braving the Wilderness: The Quest for True Belonging and the Courage to Stand Alone. Random House UK.
  3. Garmezy, N. Stres-Resistant Children: The Search for Protective Factors. In: Stevenson, J., (editor). Recent Research in Developmnetal Psychopatology. Pergamon Press; Oxford – New York – Toronto – Sydney – Paris – Frankfurt: 1985. p. 213-234.
  4. Giddens, A. 1992. The Transformation of Intimacy: Sexuality, Love and Eroticism in Modern Societies. Cambridge, Polity.
  5. Hobfoll, Stevan (1989). Conservation of Resources. A New attempt at conceptualizing stress. The American Psychologist, 44 (3),p. 513–524.
  6. Lee, J. A. (1973). Colours of love: An exploration of the ways of loving (32-33). Don Mills, Ontario: New Press.
  7. Lew-Starowicz, M., Lew-Starowicz, Z., Skrzypulec-Plinta (2017), Seksuologia. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa
  8. Sternberg, R. J. (1988). Triangulating love. In R. J. Sternberg & M. L. Barnes (Eds.), The psychology of love (119–138). Yale University Press.
  9. Sternberg, R. J. (1997b). Construct validation of a triangular love scale. European Journal of Social Psychology, 27(3), 313-335.
  10. Sternberg, R. J. (2007). Triangulating Love. In Oord, T. J. (ed.). The Altruism Reader: Selections from Writings on Love, Religion, and Science. West Conshohocken, PA: Templeton Foundation. 332.
  11. Sternberg, R. J., & Hojjat, M. (Ed.). (1997a). Satisfaction in close relationships. Guilford Press.
  12. Twenge, Jean M. (2019) iGen. Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe - i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości. Smak Słowa
  13. Wolfe, T. (2013). Hooking Up. New York Times. Retrieved 2013-07-29.
  14. Źródła internetowe:
  • https://www.adultdevelopmentstudy.org/
  • https://www.hofstede-insights.com/

 

 

 

Autorzy:

Karolina Rak
Franciszek Stefanek

 

Student III roku psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje się psychologią popkultury i filmu, zdrowiem psychicznym oraz fizycznym. Czynny uczestnik III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Filmowe Psycho-Tropy” (2019), gdzie prezentował doniesienie na temat refleksyjnego odbioru treści filmowych. Uczestnik programu „Tutoring dla najlepszych studentów Uniwersytetu Śląskiego” (2018/2019). W ramach Grantu Rektora Uniwersytetu Śląskiego dokonał adaptacji Kwestionariuszy Odbioru Filmu (2018/2019). (...)

  Studiuję Psychologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje mnie szeroko rozumiana psychologia zdrowia i jakości życia. Uczestniczyłam w półrocznych praktykach, obejmujących szkolenia z Terapii Akceptacji i Zaangażowania. Mam doświadczenie w pracy z młodzieżą w zakresie edukacji oraz prowadzenia grup spotkaniowych. Ponadto pasjonuje mnie sztuka, zarówno w roli odbiorcy jak i twórcy. Wolny czas lubię spędzać na rozwijaniu umiejętności plastycznych oraz nauce grafiki komputerowej. (...)


A chłopaka jakiegoś masz?

Rodzinne spotkania, podczas których nieodmiennie pada pytanie o sprawy sercowe młodszej części familii, stały się tak powszechne, że większość z nas choć raz odczuła presję ze strony babci lub mamy, by wreszcie kogoś sobie znaleźć. Babciom i mamom nie należy się dziwić, w końcu jeszcze kilkadziesiąt lat temu życie w pojedynkę było nie do pomyślenia (Czernecka, 2011). Dziś chcemy inaczej, co widać po statystykach – w 2019 roku odsetek samotnych Polaków wzrósł niemal do 20% (Gadomska, 2019). A tam, gdzie pojawiają się trendy, wkraczają naukowcy.

Wina zmian społecznych?

Socjologowie przyczyn obecnego zjawiska upatrują w przekształconym społeczeństwie (Czernecka, 2011; Palus, 2010). Zniknął tradycyjny podział ról w rodzinie, płeć piękna ruszyła do pracy i całkiem nieźle radzi sobie z rozwijaniem kariery, przez co coraz więcej kobiet odwleka decyzję o macierzyństwie, wiedząc, jak ciężko pogodzić życie zawodowe z prywatnym. Nie bez znaczenia jest wydłużenie okresu edukacji wśród młodych, którzy pozostają w rodzinnych domach i opóźniają w ten sposób wejście w dorosłość, nikogo też już nie dziwi, że żyjemy bez partnera, tworzymy związki kohabitacyjne lub angażujemy się w niezobowiązujące seksualne przygody. Jednak kluczowa wydaje się zmiana wartości – zaczęliśmy stawiać przede wszystkim na własny rozwój, autonomię czy spełnienie marzeń, a relacje postrzegamy przez pryzmat tego, co możemy z nich wynieść dla siebie.

Kopmy głębiej

Czy w takim razie single stanowią produkt społecznego systemu? Niekoniecznie. Jak pokazują badania Katarzyny Palus (2010), czynniki osobowościowe mogą odgrywać niemałą rolę wśród uwarunkowań braku partnera. Chcąc się przekonać, czy single różnią się czymś od swoich rówieśników będących w związkach, przeprowadziła szereg badań kwestionariuszowych dotyczących stylów przywiązania, umiejętności społecznych oraz doświadczeń w kontaktach romantycznych. Wyszło jej, że osobami samotnymi kieruje wysoki lęk przed odrzuceniem i niski komfort podczas sytuacji intymnych, a ich kompetencje w zakresie nawiązywania oraz utrzymywania relacji są słabiej rozwinięte. Dlaczego? Niewykluczone, że wszystko wynika z braku doświadczenia – będąc jeszcze w szkole, single rzadziej umawiali się na randki, nie przeżywali pierwszych miłości i przeważnie utrzymywali kontakty tylko z własną płcią, przez co ominęła ich możliwość sprawdzenia, jak to jest być z kimś blisko. W rezultacie niewiedza odnośnie tego, co robić w sytuacji sam na sam czy jak zachowywać się podczas randki, może prowadzić do lęku przed takimi sytuacjami. A skoro unika się zaangażowania, jednocześnie traci się szansę na zdobycie odpowiednich umiejętności, których brak nie pozwala na nawiązanie satysfakcjonującej relacji… I tak rodzi się błędne koło.

Nie mam, bo…

Sami single powodów swojej samotności upatrują w przeróżnych kwestiach (Czernecka, 2011). Są osoby z niechęcią podchodzące do stałego zaangażowania, ponieważ na co dzień obserwują nieszczęśliwe związki swoich przyjaciół, mają za sobą złe doświadczenia, takie jak porzucenie i zdradę, lub małżeństwo ich rodziców nie układało się pomyślnie. Na przeciwległym biegunie znajdują się ci, którzy wierzą w miłość idealną i wciąż szukają swojej „drugiej połówki”, odrzucając kandydatów niespełniających wysokich wymagań. Łączy ich przeświadczenie, że lepiej wracać do pustego mieszkania niż męczyć się z kimś niewłaściwym. Nierzadko też kobiety wolą wieść życie w pojedynkę ze względu na negatywne spostrzeganie współczesnych mężczyzn, którzy według nich boją się partnerek inteligentnych, samodzielnych i na wysokich stanowiskach.

Nieśmiałość, niskie poczucie własnej wartości czy trudności w nawiązywaniu relacji z płcią przeciwną cechują kolejną grupę badanych. Często dochodzą do tego nieudane próby znalezienia partnera i brak zainteresowania ze strony tych, z którymi można byłoby stworzyć coś więcej. Co ciekawe, wielu singli nawet nie zadaje sobie trudu, by zainicjować kontakt – szczególnie wśród pań wciąż panuje przekonanie, że pierwszy krok należy do mężczyzny, więc trzeba poczekać, aż miłość sama je odnajdzie.

Nie wszyscy jednak na nią czekają. Spore grono osób nie angażuje się w związki z własnego wyboru. Jedni dają sobie czas na oddech po trudnym rozstaniu, drudzy uważają siebie za typ indywidualistów, a jeszcze inni poświęcają się karierze zawodowej lub też własnej rodzinie, twierdząc, że nikt nie pokocha ich tak mocno, jak rodzice.

Tak!

Jak widać, obraz prawdziwego singla znacząco odbiega od stereotypowego egoisty, dla którego liczy się jedynie kariera i dobra zabawa. Choć nadal brakuje rzetelnych badań o powodach życia bez partnera, dziś już wiemy, że są one zróżnicowane, więc nikogo nie można wrzucić do jednego worka. Wiele osób korzysta z uroków samotności, ale drugie tyle cierpi i często nie rozumie, czemu ich rówieśnicy zakładają rodziny, a oni wciąż nikogo nie spotkali. Być może w przyszłości psychologowie bardziej zainteresują się ich losem, pomogą przełamać lęki czy porzucić nierealistyczne marzenia, by na pytanie: „A chłopaka jakiegoś masz?” mogli odpowiedzieć w końcu: „Tak!”.

Bibliografia:

1.     Czernecka, J. (2011). Wielkomiejscy single. Warszawa: Wydawnictwo Poltext;

2.     Gadomska, H. (2019). Już 7,5 mln singli w Polsce. Co sprawia, że wiele osób pozostaje samotnymi? https://www.focus.pl/artykul/jak-przestac-czuc-sie-samotnym;

3.     Palus, K. (2010). Wybrane psychologiczne uwarunkowania braku partnera życiowego w okresie wczesnej dorosłości. Poznań: Wydawnictwo Naukowe Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

 

Imię i nazwisko: Katarzyna Smutek Kierunek i rok studiów, specjalność: IV rok psychologii, specjalność: psychologia kliniczna i psychologia pracy i organizacji Kontakt e-mail: ktrznsmutek6@gmail.com Powiedzenie „kobieta zmienną jest” pasuje do mnie idealnie. Choć początkowo widziałam swoją przyszłość w dziale HR międzynarodowej korporacji, dziś moje zainteresowania krążą wokół psychologii społecznej i bliskich związków, zwłaszcza w erze nowoczesnych technologii. Nie samą nauką jednak student żyje, dlatego czas wolny spędzam na pisaniu i lekturze klasyków literatury – dzieł Prusa, Żeromskiego i Reymonta, których podziwiam od lat. Na co dzień aktywnie działam w magazynie studenckim „Suplement”, gdzie jestem dziennikarką i korektorką. Poza nim moje teksty ukazywały się na łamach lokalnych gazet oraz specjalnie wydawanym numerze z okazji festiwali teatralnych. (...)


Śmierć na oczach 38 sąsiadów. Czyli, jak efekt widza utrudnia niesienie pomocy?

To nie tytuł filmu grozy, a fragment prawdziwej historii, która budzi przerażenie i pytanie: jak to możliwe? Okazuje się, że w kryzysowych sytuacjach ludzie często nieświadomie ulegają zjawisku, jakim jest rozproszenie odpowiedzialności.

Krzyk, który został usłyszany, ale nie wysłuchany

13 marca 1964 roku w Nowym Jorku miało miejsce tragiczne zdarzenie. 29-letnia Kitty Genovese została brutalnie dźgnięta nożem. Chwilę później napastnik zgwałcił kobietę, a potem odebrał jej życie. Zdarzenie miało miejsce zaledwie 30 metrów od mieszkania ofiary, a napaść trwała ponad 30 minut. Jednak to, co sprawia, że dane wydarzenie jest jeszcze bardziej przerażające, to fakt, że sytuację tę obserwowało 38 świadków. I żaden z nich nie zareagował. Nikt nie wezwał policji, nikt nie wybiegł z domu, by pomóc Kitty. Tylko jeden z sąsiadów krzyknął, by napastnik zostawił ją w spokoju. Jednak mężczyzna nie podjął żadnych innych kroków. Policja została wezwana dopiero wtedy, kiedy oprawca oddalił się z miejsca zbrodni.

Im więcej tym… niebezpieczniej?

Można zadać sobie pytanie: jak to możliwe? Jak to możliwe, że tyle osób było świadkami tego okropnego zdarzenia, a niemal nikt nie zareagował i nie pomógł ofierze? Wydawać by się mogło, że duża liczba obserwatorów jakiegoś nieszczęścia zwiększy szansę na otrzymanie pomocy. Nic bardziej mylnego. Do zupełnie innych wniosków doszli badacze Bibb Latané i John Darley. Badaczy nie przekonywało wyjaśnienie, że nieudzielenie pomocy Kitty Genovese było efektem przeciążenia urbanistycznego. Według tej teorii mieszkańcy miast są bombardowani taką ilością bodźców, że te istotniejsze, jak wołanie o pomoc, mogą im zwyczajnie umknąć lub mogą być na nie mniej wrażliwi. Teoria ta znalazła potwierdzenie w badaniach naukowych, jednak badacze podejrzewali, że w tym przypadku nie jest to wystarczające wytłumaczenie. Skupili się na tym, co niezwykłe w tej historii. Pomyśleli, że być może to właśnie wyjątkowo duża ilość świadków miała wpływ na nieudzielenie pomocy Kitty. W jednym z eksperymentów, które miały zweryfikować tę tezę, badani przebywali sami w pomieszczeniu, a ich zadaniem było porozmawianie z inną osobą za pomocą słuchawki i mikrofonu na zadany temat. Jednak badany nie wiedział, że jego rozmówca to tak naprawdę asystent eksperymentatora. W pewnym momencie asystent symulował atak padaczki i wzywał pomoc. Okazało się, że jeśli badany sądził, że jest on jedyną osobą, która słyszy owe wołanie, wówczas spieszył mu na ratunek. Aż 85% badanych udzieliło pomocy w ciągu 60 sekund, natomiast po upływie 2.5 minuty liczba ta wzrosła już do 100%. Latané i Darley przeprowadzili dany eksperyment jeszcze w kilku innych wersjach, a różniły się one liczbą rozmówców badanego. W kolejnych wersjach nie rozmawiał on przez słuchawkę z jedną osobą, tylko z dwoma lub z pięcioma osobami. Kiedy badany uważał, że oprócz niego jest jeszcze jeden świadek ataku padaczki, pomocy w ciągu 60 sekund udzieliło 62% osób. Co więcej, nawet po upływie 6 minut (czyli w momencie zakończenia eksperymentu) liczba ta nie wzrosła do 100%. Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała w momencie, gdy badany był jednym z pięciu świadków. Wówczas w ciągu pierwszych 60 sekund pomocy udzieliło tylko 31% osób, a do zakończenia eksperymentu liczba ta wzrosła jedynie do 62%. Inne liczne badania dostarczyły wyników, które pozwoliły na wysnucie tego samego wniosku: im większa liczba świadków incydentu, tym mniejsza szansa na udzielenie przez nich pomocy. Zjawisko to nazywamy efektem widza.

Niewiedza wielu

Dlaczego dzieje się tak, że większa liczba świadków obniża szanse na udzielenie pomocy? Latané i Darley opracowali schemat decyzyjny interwencji świadka w sytuacji kryzysowej. Jeden z jego elementów stanowi odpowiedź na nasze pytanie, jednak zacznijmy od początku. Aby udzielić komuś pomocy, przede wszystkim musimy dostrzec dane zdarzenie. Będąc w pośpiechu, możemy zwyczajnie nie zauważyć kogoś, kto potrzebuje naszej pomocnej dłoni, a skoro go nie dostrzeżemy, to oczywiście nie będziemy w stanie mu pomóc. Następnie musimy zinterpretować owe zdarzenie jako niebezpieczne. Czasem może nam się wydawać, że docierające do nas bodźce wcale nie świadczą o czyimś zagrożeniu. Dochodzące krzyki możemy uznać za głośną zabawę, przepychanki między dwójką chłopców potraktujemy jako droczenie się, a osobę leżącą na trawie uznamy za zmęczoną i odpoczywającą. Możemy dojść do wniosku, że wszystko jest w porządku i żadna z sytuacji nie wymaga naszej interwencji. Skłonność do takich „pozytywnych przekonań” mamy szczególnie w obecności inny osób. Dzieje się tak, ponieważ zagrażające sytuacje nie zawsze są dla nas jasne. Ludzie lubią mieć rację, lubią czuć, że wiedzą, co się dzieje, a ich decyzje są słuszne. Tak więc skądś musimy się dowiedzieć, czy dana sytuacja jest zagrażająca. Wówczas ważną rolę odgrywa konformizm informacyjny. Będąc w niejasnej sytuacji, obserwujemy zachowania innych ludzi i na ich podstawie oceniamy zdarzenie, a następnie korygujemy własne reakcje. O ile ten rodzaj konformizmu może często okazać się dla nas przydatny, np. kiedy po raz pierwszy idziemy do nowej restauracji i nie jesteśmy pewni jak się zachować, to w przypadku kryzysowych zdarzeń może on doprowadzić do nieprzyjemnych skutków. Wyobraźmy sobie pewną sytuację. Podczas spaceru w parku dostrzegamy leżącego na trawie mężczyznę. Zastanawiamy się, czy wszystko z nim w porządku? Czy miał jakiś atak? A może jest pijany? Nie wiemy. Nie wiemy, więc zerkamy na innych ludzi. Okazuje się, że wszyscy spokojnie spacerują i nikt nie zwraca uwagi na leżącego mężczyznę. Łatwo więc dojść do wniosku, że najwidoczniej nic złego się nie dzieje. Bo gdyby tak było, to przecież ktoś by zareagował, prawda? Cóż, niestety nie. Robert Cialdini opisał to zjawisko mianem niewiedzy wielu. Bo przecież wszyscy zgromadzeni w parku postępują dokładnie tak jak my i również obserwują zachowania pozostałych. Każdy ukradkiem zerka na pozostałych i widzi z pozoru niewzruszone zachowanie innych osób. Pojawia się przekonanie, że skoro nikt nie podejmuje działania, to wszystko jest w porządku. W efekcie nikt nie reaguje, sytuacja nie jest odebrana jako wymagająca interwencji, a potrzebujący jest zdany sam na siebie.

Rozproszona odpowiedzialność

Kiedy jednak zinterpretujemy dane zdarzenie jako niebezpieczne, przychodzi moment, w którym okazuje się czy weźmiemy za nie odpowiedzialność, czy też nie. Przypomnijmy sobie wcześniej wspomnianą historię Kitty Genovese. Gdy kobieta krzyczała, że napastnik ma nóż oraz błagalnie wzywała pomocy, sąsiedzi musieli mieć świadomość, że dzieje się coś złego. Mimo tego żaden z nich nie zareagował. Dlaczego? Dlatego, że nastąpiło rozproszenie odpowiedzialności. Sąsiedzi, widząc siebie nawzajem w oknach, wiedzieli, że nie są jedynymi świadkami zdarzenia. Wytworzyło się u nich przekonanie, że „ktoś na pewno już zadzwonił po policję”, „ktoś zaraz się tym zajmie”, „ktoś na pewno jej pomoże”. Kiedy każdy myśli, że pomoże ktoś inny, to w efekcie niestety nie robi tego nikt. Wróćmy do eksperymentu z atakiem padaczki. Aż 100% badanych udzieliło pomocy, kiedy byli przekonani, że są oni jedynymi świadkami zdarzenia. „O matko, tylko ja go słyszę. Jeśli mu nie pomogę, na pewno coś mu się stanie. Jestem jego jedyną nadzieją, muszę mu pomóc.” Właśnie takie myśli mogły się pojawić w głowie badanych. Czuli się oni odpowiedzialni za drugiego człowieka i to decydowało o tym, że udzielali mu pomocy. Natomiast w przypadku większej liczby świadków badani mogli myśleć „Na pewno ktoś mu zaraz pomoże, przecież tyle osób go słyszy. Ja się nie znam na takich sprawach, lepiej niech ktoś inny się tym zajmie” i w efekcie nie udzielali pomocy tak często.

Słyszałeś o rozproszonej odpowiedzialności? To dobrze wróży!

Dlaczego warto wiedzieć o działaniu rozproszonej odpowiedzialności? Dlatego, że dzięki temu można próbować jakoś przeciwdziałać. Już sam fakt, że dana osoba słyszała o takim wpływie, zwiększa szanse na udzielenie przez nią pomocy. Dowiódł tego eksperyment Arthura Beamana, w którym część studentów miała okazję posłuchać o badaniach Latané i Darley nad zjawiskiem rozproszonej odpowiedzialności, a pozostałe osoby uczestniczyły w wykładzie niezwiązanym tematycznie z zachowaniami prospołecznymi. Dwa tygodnie później nastąpił kolejny etap eksperymentu, podczas którego sprawdzano reakcje badanych podczas natrafienia na leżącego na podłodze studenta, który w rzeczywistości był asystentem eksperymentatora. Zgodnie z oczekiwaniami, spośród grupy, która nie brała udziału w wykładzie dotyczącym rozproszonej odpowiedzialności, pomocy udzieliło jedynie 25%. Natomiast w grupie, która miała okazję zetknąć się z tym zagadnieniem, już 43% osób pomogło osobie w potrzebie. Jak widać sama świadomość, że ulegamy takim zjawiskom, zwiększa szanse na to, że uda nam się im przeciwstawić. Znajomość tych zagadnień jest nie tylko przydatna, kiedy mamy być osobami, które niosą pomoc. Warto mieć ich świadomość w momencie, kiedy sami pomocy potrzebujemy. Ważne jest, aby podczas wypadku nie kierować ogólnych poleceń do tłumu ludzi. Wiemy już, że wówczas odpowiedzialność może rozproszyć się po wszystkich osobach i żadna z nich nie weźmie jej na siebie. Dlatego najlepiej kierować bezpośrednie polecenia do konkretnej osoby. Zamiast „Niech mi ktoś pomoże!” lepiej powiedzieć „Pani w białej koszuli! Proszę wezwać pogotowie!”. Przy tak skierowanej prośbie ewidentnie wskazujemy osobę, na której spoczywa pewna odpowiedzialność, dzięki czemu zwiększamy szansę na otrzymanie pomocy.

Autor: Mike Chai; Źródło: https://www.pexels.com/photo/time-lapse-photography-of-people-walking-on-pedestrian-lane-842339/
Autor: Mike Chai; Źródło: https://www.pexels.com/photo/time-lapse-photography-of-people-walking-on-pedestrian-lane-842339/

Bibliografia:

  1. Aronson, E., Wilson, T.D., Akert, R.M. (1995). Psychologia społeczna. Serce i umysł (s.312-319). Poznań: Zysk i S-ka.
  2. Cialdini, R. (1994). Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka (128-132). Gdańsk: GWP
  3. Urbaniak, A. (2015). W tłumie raźniej? Rozproszenie odpowiedzialności jest tragiczne w skutkach. https://www.spyshop.pl/blog/w-tlumie-razniej-rozproszenie-odpowiedzialnosci-czyli-jak-skutecznie-wolac-o-pomoc/
  4. Wojciszke, B. (2011). Psychologia społeczna (s.362-363). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar

Kierunek studiów i specjalności: Psychologia, IV rok studiów - psychologia zdrowia i jakości życia, psychologia pracy i organizacji. Zainteresowania: psychologia społeczna, psychologia poznawcza, grafika oraz fotografia. Doświadczenie zawodowe: Praktyka zawodowa w Niepublicznym Specjalistycznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej Poradni Ochrony Zdrowia Psychicznego w Rudzie Śląskiej Kontakt: monikaszerbinskax@gmail. (...)


Smoki - O strachu przed „obcymi”, stereotypach i dyskryminacji

Żyjemy w świecie, w którym inność traktowana jest z jednej strony coraz przychylniej, z drugiej w dalszym ciągu, jako coś wrogiego i obcego. Od najmłodszych lat dzieci uczą się zasad współżycia społecznego zgodnie z zasadami przyjętymi w ich grupie, w społeczeństwie, w którym żyją one, ich rodzice. I o ile pojawia się coraz więcej głosów, że ważna jest równość, że nikogo nie należy dyskryminować, o tyle w rzeczywistości trudno nam zmienić zakorzenione w sobie przekonania i poglądy na temat „grupy obcej”.

Z natury ludzie lubią zgodność i spójność. Nasz umysł podświadomie dąży do zgodności informacji, a gdy proces ten zostanie zakłócony, może pojawić się strach. Właśnie przez to pragnienie spójności otaczamy się ludźmi podobnymi do nas. Człowiek żyje w relacji z innymi i to właśnie relacje świadczą o miejscu człowieka w grupie. Wiadomo jednak, że grupy społeczne różnią się między sobą. Widać to już na poziomie nauczania wczesnoszkolnego, gdzie „grupa sportowców” wyraźnie różni się od „grupy dobrych uczniów”. Podziały są obecne w naszym życiu od samego początku. Część z nich jest niegroźna i naturalna, jednak część może przybierać bardzo ostre i rygorystyczne formy, sięgając różnic kulturowych czy rasowych, co rodzi różnorodne konflikty.

Dużą „zasługę” w powstawaniu tych podziałów mają stereotypy i uprzedzenia, które w konsekwencji prowadzą do dyskryminacji. Stereotyp to „generalizacja odnosząca się do grupy, w ramach której identyczne charakterystyki zostają przypisane wszystkim bez wyjątku jej członkom, niezależnie od rzeczywistych różnic między nimi” (Aronson, 1995, s.540). Na treści stereotypu opierają się uprzedzenia, czyli „wroga bądź negatywna postawa dotycząca wyróżniającej się grupy ludzi, oparta wyłącznie na ich przynależności do tej grupy” (Aronson, 1995, s.540). Stereotypy zawierają komponent poznawczy, czyli pewien schemat reprezentujący grupę lub rodzaj osób wyodrębnionych z uwagi na jakąś łatwo zauważalną, określającą ich społeczną tożsamość cechę, taką jak płeć, rasa, narodowość, wiek czy zawód. Schemat taki jest zwykle nadmiernie uproszczony, nadogólny (uznawanie, że wszyscy członkowie grupy są tacy sami), niepodatny na zmiany w wyniku nowych informacji oraz społecznie podzielany, stanowiąc element kultury jakiejś społeczności (Wojciszke, 2011). Uprzedzenie oznacza, że mamy określony, najczęściej negatywny, stosunek emocjonalny do danego zdarzenia czy grupy. Stereotypy i uprzedzenia prowadzić mogą w konsekwencji do dyskryminacji, a przy tym pojęciu wchodzimy już w sferę konkretnych zachowań. Przytaczając definicję, dyskryminacja to „nieusprawiedliwione, negatywne lub krzywdzące działanie skierowane przeciwko członkowi danej grupy, wyłącznie dlatego, iż do niej należy” (Aronson, 1995, s.541).

Problem stereotypów, uprzedzeń i dyskryminacji poruszany jest w wielu dziełach filmowych czy literackich. Jednym z nich jest film animowany, który w polskim tłumaczeniu nosi nazwę „Jak wytresować smoka”. Film porusza wiele zagadnień z obszaru psychologii społecznej, takich jak stosunki międzygrupowe, relacje interpersonalne, jak również właśnie dyskryminacja, stereotypy i uprzedzenia. To na tych ostatnich zagadnieniach chciałabym się skupić, analizując wybrany film pod kątem jego przekazu oraz ewentualnego wykorzystania go w przyszłości w edukacji antydyskryminacyjnej.

OPIS FILMU

„How to train your dragon” to oryginalna nazwa amerykańskiego filmu animowanego, powstałego w 2010 roku na podstawie książki Cressidy Cowell o tym samym tytule. Scenariusz do filmu stworzyli William Davies, Dean DeBlois, Chris Sanders oraz Cressida Cowell, a za reżyserię odpowiadają Dean DeBlois i Chris Sanders. W dosłownym tłumaczeniu na język polski film nosiłby nazwę „Jak wytresować swojego (czy też twojego) smoka”. Zaimek ten, mimo że został pominięty w tłumaczeniu na nasz ojczysty język, w analizie filmu odgrywa znaczącą rolę.

Akcja filmu rozgrywa się na wyspie Berk – jak głoszą jedne z pierwszych słów filmu, jest to miejsce „jakieś 10 dni drogi na północ od beznadziei i rzut beretem od zamarzniesz na śmierć”, czyli z dala od wszystkiego. Jedną z osad położonych na wyspie zamieszkują dzielni Wikingowie, którzy w przerwie między łowieniem ryb i oglądaniem malowniczych zachodów słońca zajmują się walką z – jak sami twierdzą – szkodnikami uprzykrzającymi im życie. Jak mówi Czkawka główny bohater filmu, „gdzie indziej są to zwykle myszy, względnie jakieś robaki, my mamy smoki”. To właśnie te latające stworzenia zionące ogniem stanowią główny problem mieszkańców wyspy. Odkąd pamięć sięga, Wikingowie starają się walczyć ze smokami, a zabicie tego stworzenia traktowane jest w osadzie jako powód do dumy i oznaka bohaterstwa.

Warto przedstawić głównych bohaterów występujących w filmie. Jednym z nich jest Stoik Ważki – nie jest on postacią pierwszoplanową, lecz w osadzie pełni najważniejszą funkcję, jest wodzem plemienia, a legenda głosi, że będąc dzieckiem urwał smokowi głowę. Dzięki swojej odwadze i waleczności stanowi wzór do naśladowania. Ważną postacią filmu jest również Astrid – energiczna młoda kobieta, chcąca wykazać się swoimi umiejętnościami wśród rówieśników i pragnąca wygrać smocze szkolenie. Smoki nie są jej straszne, dużo o nich wie i szkoli się jak z nimi walczyć. Jest jeszcze on – niepozorny, drobny, jednak niezwykle ważny – Czkawka. Młody wiking, syn Stoika Ważkiego, który martwi się swoją odmiennością względem społeczności, skoro nie potrafi walczyć ze smokami. Jednocześnie w głębi serca bardzo chce udowodnić ojcu, że potrafi być prawdziwym mężczyzną. Aby tego dokonać, zaczaja się na najgroźniejszego smoka – Nocną Furię – i strzela do niego stworzoną przez siebie katapultą, łapiąc go tym samym w sieć. Gdy podchodzi do smoka, aby go zabić, „łamie się” i zamiast wypełnić swój pierwotny plan, uwalnia stwora. Od tego momentu zaczyna się fantastyczna przygoda Czkawki, w której coraz bliżej poznaje on smoka, którego nazywa Szczerbatek.

Chłopiec pomaga mu, gdyż smok w wyniku złapania w pułapkę stracił część ogona i nie potrafi latać samodzielnie. Konstruuje dla Szczerbatka coś w rodzaju protezy straconej części ogona i powoli stara się nauczyć smoka współpracy. Młody wiking na początku nie potrafi przyznać się do tego, że zamiast zabijać smoki woli żyć z nimi w zgodzie, jednak ostatecznie pokazuje wszystkim, że smoki nie są takie, za jakie mieli je mieszkańcy wyspy – w rzeczywistości są to dobre stworzenia, które, traktowane przyjaźnie, zachowują się jak domowe zwierzaki, a nie jak szkodniki utrudniające życie. Głównym problemem okazują się nie smoki w ogóle, lecz jeden wielki przerażający potwór, o którym Czkawka się dowiaduje, gdy Nocna Furia zabiera jego i Astrid do smoczego leża. Smoki, które dotąd napadały na wyspę by porywać owce Wikingom, w obliczu tak ogromnego stworzenia wydają się niepozorne i przerażone, a Czkawka domyśla się, że gdyby nie przynosiły potworowi jedzenia, same zostałyby pożarte. Stąd wszystkie problemy – smoki. okradając Wikingów, chcą się same bronić, a mieszkańcy Berk odbierają to jako próby ataku na nich. Gdy Czkawka wraca na wyspę i chce wszystko wytłumaczyć ojcu, ten nie słucha syna i postanawia pokonać wszystkie smoki, skoro już wie, gdzie się ukrywają. W czasie decydującej bitwy Wikingowie w końcu zaczynają rozumieć, że samodzielnie nie są w stanie pokonać największego smoka – Czerwonej Śmierci. Z pomocą przybywają jednak przyjaciele Czkawki z nim na czele, gdyż ten nauczył ich jak należy ze smokami współpracować i jak na nich latać. Potwora pokonuje ostatecznie Nocna Furia, która w krytycznym momencie ratuje również Czkawkę. Wódz plemienia – Stoik Ważki – dziękuje smokowi, że ten ocalił jego syna i pojmuje, że tylko dzięki współpracy zdołali pokonać bestię. Film kończy się, gdy ludzie zaczynają współpracować ze smokami, uczą się je traktować z szacunkiem i żyć z nimi w zgodzie, a Czkawka w końcu zyskuje szacunek w oczach Ojca oraz całego plemienia, w tym również Astrid.

Film, jako dzieło, został nominowany do wielu ważnych nagród, takich jak Oscary, Złote Globy czy BAFTA. Statuetkę zdobył między innymi w Nagrodach Annie w 2011 roku jako najlepszy pełnometrażowy film animowany. 

PSYCHOLOGICZNA ANALIZA FILMU

Już pierwsze minuty filmu wprowadzają widza w świat, w którym społeczność jest podzielona. Widzimy atak smoków na osadę Wikingów i ich walkę z latającymi stworzeniami. Zarysowują się również sylwetki głównych bohaterów, z których największą uwagę przyciąga Czkawka. Ten młody chłopiec, mimo, że jest synem wodza, wydaje się być zagubiony w społeczności, w której dorasta. W filmie wyraźny kontrast między nim a resztą ludności został ukazany chociażby przez jego cechy fizyczne – jest on drobny, wątły, wydaje się nie mieć w sobie dużo siły. Jego odmienność jest też pokazana przez rolę, jaką pełni w społeczeństwie. Nie walczy on tak jak inni ze smokami, lecz w czasie ataku pomaga Pyskaczowi, u którego, jak sam twierdzi, jest „czeladnikiem od małego, a w zasadzie jeszcze mniejszego”. Pyskacz zajmuje się wyrabianiem broni, którą Wikingowie będą się mogli posłużyć przy walce ze smokami. Mimo wielkich chęci do zaimponowania wszystkim, Czkawka, gdy tylko wychodzi z domu, aby pomóc w przepędzeniu latających stworzeń, zewsząd słyszy głosy: „do domu, ale już!”, „schowaj się”, „a Ty tu czego?”, „po co się tu plączesz”. Nic dziwnego, że chłopiec traci przez to poczucie własnej wartości. Widać tu problem braku akceptacji, przypisania roli kozła ofiarnego i odrzucenia przez grupę jednostki, która nie spełnia typowych wymagań, które w tej społeczności są preferowane. Mamy też do czynienia z określonymi normami społecznymi, czyli „ukrytymi albo jasno sprecyzowanymi regułami grupy, dotyczącymi akceptowanych zachowań, wartości i przekonań jej członków” (Aronson, 1995). Czkawka jest inny niż reszta społeczności, co zostaje zauważone i bynajmniej nie jest traktowane przychylnie. Czkawka nie zyskuje akceptacji nawet ze strony ojca – człowieka, który powinien być z niego dumny. Skoro nawet w tej relacji chłopiec nie może liczyć na wsparcie, nie może go też znaleźć na zewnątrz. Dopada go zatem myśl, że aby zasłużyć sobie na szacunek, musi być taki jak inni – musi się nauczyć walczyć ze smokami.

Problem braku akceptacji i odrzucenia jednostki przez grupę jest częsty. Mamy w głowach pewne schematy zachowań czy wyglądu, które chcemy spełniać, bo zdajemy sobie sprawę, że „inność” w pewnych zakresach jest negatywnie odbierana. Możemy przejawiać tendencję do szukania grupy, w której z jednej strony będziemy się rozwijać, a z drugiej strony takiej, w którą będziemy mogli się wpasować, wmieszać w tłum, żeby się przesadnie nie wyróżniać. Część osób być może dojdzie do wniosku, że wtedy jest najbezpieczniej. Prawdopodobnie jednak nie jest to jedyna słuszna droga. Oczywiście, pewne normy są ważne i potrzebne, ale część z nich sprawia, że zamykamy się na różnorodność, która jest piękna i przez którą możemy się uczyć szacunku i akceptacji, tworząc relacje wykraczające poza schematy – a chyba nikt nie lubi być „szufladkowany”. Czkawka nie rezygnuje ze swojego własnego „ja”. Początkowo uważa to za słabość, jednak dzięki pewnej relacji, którą nawiązuje, ta słabość przeradza się w jego największą siłę i atut.

A o jakiej relacji mowa? W tym miejscu warto powrócić do kadru z filmu, gdy niebo przecina niczym błyskawica najgroźniejsza z groźnych, tajemnicza i budząca niepokój Nocna Furia. Smoki są obecne na ekranie od pierwszej minuty i pozostają na nim do końca. Wydają się groźne, niebezpieczne i bezwzględne, jednak wszystko się zmienia, gdy postrach całej osady zostaje złapany w pułapkę wykonaną przez Czkawkę i gdy ten zamiast zabić smoka, udowadniając tym samym, że może być taki jak inni, uwalnia stworzenie, które bez części ogona nie jest już tak groźne, jak mogłoby się wydawać. Smoki w filmie można potraktować jako kolejną grupę społeczną. Wikingowie wiedzą o nich bardzo dużo, co udowadnia stworzona przez nich i przekazywana z pokolenia na pokolenie Księga Smoków. Znajdują się tam opisy tych plujących jadem, małych, dużych, zdolnych do samozapłonu czy tych z kolczastymi ogonami. Przy wszystkich widnieje też napis: „Śmiertelnie niebezpieczne, zabijać bezwzględnie”. Wszystko, co zapisano w księdze, traktowane jest jako fakt. Tak właśnie rodzą się i zakorzeniają w naszym życiu stereotypy. Trwałości tych schematów umysłowych sprzyja na pewno brak dopływu informacji o tym, że stereotyp jest błędny. Dotąd nikt Wikingom nie powiedział wprost, że ich przekonania są błędne i że smoki w rzeczywistości nie są takie, za jakie je uważają. Dopiero przyjaźń Czkawki ze Szczerbatkiem pokazała chłopcu, że wszystko, czego się uczono o smokach, jest niezgodne z prawdą. Stereotypy jednak ułatwiają orientację w świecie społecznym, są z reguły nieświadome i umożliwiają szybką kategoryzację przedstawiciela stereotypizowanej grupy, bez bliższego poznawania go (Wojciszke, 2011). Gdy mamy w naszych umysłach zakodowane pewne schematy, łatwo o uprzedzenia, czyli negatywne, a nawet wrogie nastawienie do danego zjawiska czy też pewnej grupy. A kiedy źle postrzegamy członków grupy i mamy o nich mylne przekonania, które uważamy za słuszne, może dojść do dyskryminacji. Tak też sytuacja przedstawia się w filmie, w którym Wikingowie pragną wykluczyć, pozbyć się smoków, gdyż uważają, że są one odpowiedzialne za całe zło, jakie ich spotyka. W stereotypach bardzo charakterystyczny jest podział na „my i oni”, w którym grupę własną traktuje się w kontraście do grupy obcej. Skoro więc moja grupa jest dobra i posiada wszelkie pozytywne cechy, grupa obca musi posiadać jedynie te negatywne – przekonanie to potęguje jeszcze bardziej poczucie przynależności do grupy własnej, co w konsekwencji pogłębia różnice międzygrupowe (Wojciszke, 2011).

Czkawka, zaczynając pomagać Nocnej Furii, boi się początkowo przyznać, że nabiera innego przekonania o smokach niż to, które było mu wpajane od dzieciństwa. Wykracza poza przekazywany schemat i pokazuje, że można walczyć ze stereotypami i zapobiegać dyskryminacji. Ostatecznie, gdy przekonuje do tego coraz większą liczbę osób, udowadnia, że przez współpracę można osiągnąć znacznie więcej niż przez jakiekolwiek działania wrogie i zwrócone przeciwko sobie.

Film, mimo że animowany i teoretycznie przeznaczony dla dzieci, niesie ze sobą ważne przesłanie. Różnorodne podziały nie są nam obce, a smoki przedstawione w filmie można spróbować potraktować jako pewną metaforę, symbol. Smok jest utożsamiany z czymś złym, groźnym, niebezpiecznym, a przede wszystkim tajemniczym. Ale jak coś, co w zasadzie nie istnieje, może budzić grozę? Smoki w legendach i bajkach z reguły przedstawiane są negatywnie (jak na przykład w legendzie o Smoku Wawelskim), bywa jednak, że choć czasami na początku obraz jest negatywny to potem staje się pozytywny (jak w „Shreku”). Z pewnością smok jest czymś innym od tego, co znamy. Nie jest człowiekiem, ani nie jest typowym zwierzęciem, ponieważ łączy w sobie cechy ssaka, ptaka oraz gada. W obraz smoka można włożyć nasze obawy, niepewność i strach – wtedy staje się on przerażający, ponieważ utożsamiamy go z tym, czego rzeczywiście się boimy. Idąc tym tropem, można pokusić się o metaforę, że każdy posiada takiego swojego smoka. Smoka, który jest czymś obcym, a skoro obcym, to budzi lęk, bo nie wiemy, jak się z nim obchodzić. Podobnie jest ze stereotypami i dyskryminacją. Niektórzy mogą walczyć albo uciekać, ze względu na towarzyszący im strach. Zdarza się, że myśl, iż ktoś jest inny niż my, prowadzi do powstania tego nieprzyjemnego uczucia. Dlatego może zrodzić się idea, że lepiej albo łatwiej jest taką osobę wykluczyć, bo wtedy nie zaburzy to naszej wizji spójnego świata, w którym wszystko jest znajome i oswojone. Ale przecież “obce” nie znaczy “złe”! Nie można zakładać, że ktoś, kto jest różny od nas, posiada wszystkie najgorsze cechy, których się obawiamy i których nie zdołamy zaakceptować. Powracając do obrazu filmowego, zastanówmy się, jak można z naszym „smokiem” się obchodzić. Część osób wybiera walkę, tak jak mieszkańcy Berk. Nie przyjmujemy wtedy żadnych informacji, które zaburzyłyby nasz stereotypowy obraz grupy, którą wykluczamy. Dopuszczamy do siebie jedynie te informacje, które usprawiedliwiają nasze postępowanie i są zgodne z naszym błędnym rozumowaniem. Walka jednak nie przynosi korzyści, gdyż możemy jedynie zatracić się w gniewie i złości, a przecież, wykluczając jakąś grupę i traktując ją z nienawiścią, narażamy się tym samym na podobne zachowania z jej strony wobec nas. Inną drogą może być ucieczka, która w filmie nie była wyszczególniona, jednak w życiu codziennym jest to częsty obraz. Wiele osób twierdzi, że absolutnie nie popiera dyskryminacji kogokolwiek, jednak jednocześnie nie robią oni nic, by owej dyskryminacji zapobiegać. Przy tej strategii może pojawić się mechanizm wyparcia, czyli pozbycia się niechcianych myśli, usilne próby ich tłumienia, niedopuszczania do świadomości. Jest jeszcze trzecia droga – nauczyć się ze swoim “smokiem” żyć. Spróbować przezwyciężyć obawy, które w nas narastają, pokonać strach i stanąć oko w oko z czymś, czego się boimy, jednocześnie nie wchodząc w tę relację z negatywnym nastawieniem, a próbą znalezienia czegoś pozytywnego. Właśnie to zrobił Czkawka – bez pośpiechu, mimo trudności i braku wsparcia, zaprzyjaźnił się z wrogiem, „wytresował” swojego smoka. Zyskał w ten sposób nie tylko przyjaciela, ale też szacunek i akceptację ze strony mieszkańców osady. I to właśnie jest jedno z przesłań płynących z filmu – gdyby nie smoki, które mogą być postrzegane jako symbol lęków i obaw, przedstawiane jako potwory, Czkawka nie stałby się człowiekiem godnym podziwu i szacunku. To poprzez nawiązanie relacji z członkiem grupy obcej, a przez to również pokonanie swoich lęków, odkrył w sobie siłę – inną niż ta, która była powszechnie uznawana za dobrą. Mimo trudności zdołał przekonać całą społeczność, że smoki należy zacząć traktować inaczej niż do tej pory.

Na pytanie, dlaczego unikamy kontaktu z obcymi, próbuje odpowiedzieć Michał Bilewicz w jednym ze swoich artykułów. Porusza on temat wpływu dwóch kategorii czynników, które mogą mieć znaczenie w naszym postrzeganiu grupy obcej. Skupia się na omówieniu cech indywidualnych, na przykład form tożsamości czy tez cech osobowości, jak również doświadczeń i warunków środowiskowych, między innymi wcześniejszych kontaktów czy też wpływu mediów (Bilewicz, 2016). Zwraca szczególną uwagę na komunikaty płynące do nas z otoczenia. Przeprowadzone przez niego badanie miało na celu sprawdzenie, czy osoby często spotykające się z tzw. „mową nienawiści” w codziennym życiu zmieniają swój stosunek do obcych. Mowa nienawiści to nic innego jak używanie języka w celu rozpowszechnienia jak również usprawiedliwienia nienawiści, dyskryminacji oraz przemocy wobec konkretnych osób bądź grup (Leszczuk-Fiedziukiewicz, 2018). Eksperyment polegał na skonfrontowaniu ludzi poddanych badaniu z serią komentarzy pod artykułami z portali informacyjnych. Uczestnicy nie znali prawdziwego celu badania, podano im bowiem informację, że eksperyment polega na wpływie czcionki na zdolność czytelnika do zapamiętania tekstu. Badani zostali podzieleni na dwie grupy, z których jedna czytała komentarze, wśród których wiele zawierało mowę nienawiści, a druga grupa nie spotykała się podczas eksperymentu z obraźliwymi informacjami (Bilewicz, 2016). Wyniki były zgodne z przypuszczeniami – „osoby czytające wcześniej dużą liczbę nienawistnych wypowiedzi skierowanych przeciw grupom mniejszościowym deklarowały wyższy poziom dystansu społecznego (M = 1,65, SD = 0,44) aniżeli osoby, którym nie zaprezentowano takich wypowiedzi (M = 1,46, SD = 0,37)” (Bilewicz, 2016, s. 56-57). Wyniki te mogą świadczyć o tym, że uzyskane efekty były głównie wynikiem procesu desensytyzacji, czyli odwrażliwiania się na mowę nienawiści (Soral, Bilewicz, Winiewski, 2017; bad. 2). Pokazuje to, jak duże znaczenie w naszym postrzeganiu grupy obcej mają informację docierające do nas z zewnątrz, z którymi możemy się spotkać na różnych płaszczyznach życia. Nieraz przeczytanie komentarzy w internecie na jednym z forów dyskusyjnych, posłuchanie wypowiedzi polityka w telewizji, czy też zwykła rozmowa z kimś o skrajnych poglądach może wzbudzić w nas lęk przed nieznanym, co w konsekwencji prowadzi do bardziej wrogiego traktowania grupy obcej.

PODSUMOWANIE

Filmy, również te animowane, stanowią bogate źródło wielu kontekstów społecznych oraz zagadnień psychologicznych. W omawianym przeze mnie przykładzie, poza poruszoną szerzej dyskryminacją i stereotypami, można też doszukiwać się wielu innych zagadnień, takich jak relacje interpersonalne, postawy, normy grupowe. Film można oglądać jako rozrywkę, można skupić się na morale, jaki w nim występuje albo wyjść poza klasyczny sposób obejrzenia filmu w oderwaniu od rzeczywistości i spróbować odnieść go do naszego codziennego życia. Podział na ludność osady i smoki może być odczytywany jako próba ukazania dwóch różniących się między sobą grup, z których każda ma swoje zasady, normy i cele, a które przez tyle czasu żyją ze sobą w konflikcie. W filmie pokazano, że mimo widocznych różnic między przedstawicielami dwóch społeczeństw, można wyjść poza stereotypowe sposoby myślenia o grupie obcej i zacząć ją traktować jako część społeczeństwa, a nie konstrukt, który za wszelką cenę trzeba wykluczyć. Film ten może mieć zastosowanie w edukacji antydyskryminacyjnej, szczególnie dzieci i młodzieży. Młodym ludziom powinno się już od dzieciństwa uświadamiać, że różnice były, są i będą występować w środowisku, w którym przyjdzie im się rozwijać. Należy jednak za wszelką cenę podkreślić, że “inne” nie znaczy “złe”. Wykorzystując film „Jak wytresować smoka” w działaniach edukacyjnych, można pomóc dzieciom w obrazowy sposób zrozumieć, że w ich życiu mogą spotkać się z metaforycznym „smokiem” i wtedy dobrze jest spróbować go „wytresować” – oswoić, aby nie był czymś groźnym i obcym, a stał się częścią codzienności, w której można nauczyć się wzajemnej współpracy, szacunku i wsparcia. Warto też zapoznać dzieci z tematem mowy nienawiści i uświadomić im, że to co mówimy, piszemy, słyszymy, ma wpływ zarówno na nas samych jak i na innych. Dzieląc się między sobą pozytywnymi informacjami, w których nie będzie wrogich komunikatów odnośnie innych ludzi, mamy większe szanse na nauczenie się traktowania każdego człowieka na równi z nami, nie jako kogoś gorszego, a jako osobę godną szacunku, przyjaźni i miłości. Każdy podział rodzi kolejne konflikty, nieporozumienia i negatywne emocje. A gdyby tak spróbować, niezależnie od wieku, nauczyć się przekraczać te sztucznie stworzone granice?

BIBLIOGRAFIA:

  1. Aronson, E., Wilson, T.D., Akert, R.M. (1995). Psychologia społeczna. Serce i umysł. Poznań: Zysk i S-ka.
  2. Bilewicz, M. (2016). Psychologiczne źródła dystansu. Czyli dlaczego unikamy kontaktu z obcymi? Nauka, 2, 39-62.
  3. Leszczuk-Fiedziukiewicz, A. (2018). Czy hejt i mowa nienawiści staną się normą? Społeczne uwarunkowania zachowań dewiacyjnych w Internecie. Media – Kultura – Komunikacja Społeczna, 14/3, 99-116.
  4. Soral, W., Bilewicz, M., Winiewski, M. (2016). Exposure to hate speech increases prejudice through desensitization. Aggressive Behavior, 44(2), 136-146. DOI: 10.1002/ab.21737
  5. Wojciszke, B. (2011). Psychologia społeczna. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.

Wykształcenie: Studentka III roku studiów magisterskich na kierunku Psychologia na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. W ramach studiów realizuję dwie ścieżki specjalizacyjne: psychologię pracy i organizacji oraz psychologię sądową. (...)


  • Opublikowane 24 Styczeń, 2019

UX – jak wiedza psychologiczna pomaga w projektowaniu stron internetowych i aplikacji mobilnych?

Zgodnie z definicją, psychologia jest „nauką, która pozwala ustalić, co porusza ludźmi i jak funkcjonuje ich psychika” (Zimbardo, 1996). Bada, jak żywe organizmy radzą sobie ze swoim środowiskiem i jak zachowują się względem siebie. Potocznie przyjmuje się jednak, że podmiotem działań psychologa jest tylko i wyłącznie człowiek oraz wzajemne relacje. Wraz z rozwojem technologicznym, który wkracza wielkimi krokami w coraz dalsze zakątki naszego życia, badacze ludzkiej duszy wykraczają poza stereotypowe obszary. Jeśli przyjrzymy się bliżej dzisiejszej komunikacji międzyludzkiej, szybko dojdziemy do wniosku, że jej znaczna część odbywa się za pośrednictwem różnego rodzaju urządzeń elektronicznych. Co więcej, według statystyk z roku na rok korzystanie ze smartfonów wzrasta w sposób istotny. Niektóre badania wskazują, że sięgamy po niego nawet do 150 razy dziennie. Psychologia stara się podążać z duchem czasu, a w centrum jej zainteresowania coraz częściej znajdują się przedmioty, z którymi wchodzimy w interakcję. Celem niniejszej pracy jest pokazanie konkretnych przykładów zastosowań wiedzy psychologicznej w odniesieniu do projektowania treści stron internetowych czy aplikacji znajdujących się w naszych smartfonach. Dziedzina nauki i praktyki zajmująca się wrażeniami użytkownika podczas użytkowania produktu interaktywnego nazywa się „User experience” (UX). Twórcą tego terminu jest psycholog poznawczy prof. Don A. Norman. Dostarcza ona wiedzy, m.in. jak zaprojektować produkt, aby doświadczenie użytkownika było w jak największym stopniu pozytywne. Ustala równowagę między potrzebami klientów a zawartością projektu i możliwościami technologicznymi. Dba o przyjemność użytkowania danego produktu, łatwość i efektywność korzystania oraz dopasowanie kulturowe. Można zadać pytanie, po co wkładać wiele wysiłku i funduszy, aby użytkownik korzystał z urządzenia pozostawiającego dobre wrażenie? Działania UX są czasochłonne a projektanci wysoko wynagradzani. Innymi słowy, czy to się opłaca? Z 8-letniej analizy porównawczej wynika, że zwrot z inwestycji w akcje organizacji uznawanych za liderów w dziedzinie UX jest o 35 punktów procentowych wyższy niż średnia zwrotu z indeksu S&P 500 (indeks, w skład którego wchodzi 500 przedsiębiorstw o największej kapitalizacji notowanych na giełdach w Nowym Jorku). Zwrot akcji firm, które nie dbały o zagadnienia UX był niższy o 45 punktów procentowych. Zależność ta utrzymała się również w okresie kryzysu gospodarczego.

Pierwsze wskazówki dotyczące tego, jak projektować przyjaźnie, wywnioskować można z wiedzy na temat ludzkiego postrzegania. Zależy ono od wielu czynników, m. in. oczekiwań, pochodzenia, wiedzy i stopnia zaznajomienia z treścią, na którą się patrzy. Oznacza to, że użytkownik nie zawsze dostrzeże i zinterpretuje zawartość strony czy aplikacji w sposób, który ich autor zakładał. Intuicja podpowiada nam, że to co znajduje się na peryferiach naszego widzenia nie ma wielkiego znaczenia, i treści, które stamtąd dostrzegamy, nie biorą udziału w procesie interpretacji odbywającej się w korze mózgowej. Wielokrotne badania wykazały jednak, że spostrzeganie peryferyczne jest odpowiedzialne za istotę widzenia. To, co zostanie umieszczone na obrzeżach strony, będzie stanowiło ważne informacje dla użytkownika o tym, jaki charakter ma dana strona internetowa. Skuteczność reklamy zwiększyć można w łatwy sposób, poprzez umieszczenie jej z boku widoku oraz nadaniu dynamiki, np. w postaci migania. Wynika to z faktu, że jesteśmy ewolucyjnie zaprogramowani do odruchowego zwracania uwagi na ruchome obiekty w peryferiach naszego widzenia – jeszcze nie tak dawno temu o przetrwaniu na polowaniu naszych przodków, decydowała umiejętność dostrzeżenia niebezpiecznego drapieżnika zakradającego się z miejsc nie objętych centralnym polem widzenia. Jedną z ciekawych właściwości postrzegania jest naturalna tendencja do grupowania elementów, układania i rozpoznawania wzorów. Obserwując cztery kulki znajdujące w odpowiednio bliskiej w jednej linii, istnieje tendencja do postrzegania ich jako ciągu elementów, pewnej całości, a nie interpretowania każdego koła z osobna. Dla poprawienia wrażenia korzystania z danej aplikacji, należy stosować jak najwięcej elementów pogrupowanych w pewne wzorce. Dzięki temu zyskuje ona na czytelności i łatwości nawigacji. Umieszczanie obiektów na stronie w postaci rysunków geometrycznych i prostych schematów przyśpiesza i ułatwia ich rozpoznawanie. Stosowanie wiernych, szczegółowych obrazów przedmiotów jak i obrazów trójwymiarowych spowalnia procesy interpretacyjne. Dodatkowo szybszą identyfikację obiektu osiągnąć można poprzez ukazanie go z tzw. perspektywy kanonicznej – „trochę z boku, trochę z góry”, delikatnie przedstawiając trójwymiarowość przedmiotu. Chcąc zwiększyć szansę, że użytkownik spojrzy na dany element, warto umieścić na stronie obraz przedstawiający twarz wpatrującą się na ten obiekt. Badania dowodzą, że automatycznie spoglądamy na to, na co kierują wzrok inni. Co mogą mieć ze sobą wspólnego strona internetowa i książka? Okazuje się, że ludzie przeglądają witrynę tak jakby czytali tekst. Strona dedykowana dla kultury zachodniej powinna zawierać najważniejsze elementy w lewym górnym rogu, w miejscu gdzie użytkownik rozpocznie wędrówkę po naszej witrynie. Niezbędnym elementem każdej aplikacji i witryny jest barwa. Istnieją połączenia kolorów męczące i trudne dla oka. Należy unikać nakładania na siebie oraz bliskiego współwystępowania kolorów: niebieskiego, zielonego i czerwonego. Niecałe 10% populacji cierpi z powodu problemów z poprawnym rozpoznawaniem barw. W trakcie konstruowania aplikacji czy strony warto posiłkować się specjalnymi witrynami internetowymi, które mogą symulować to, jak spostrzegają tworzony produkt osoby z zaburzeniami widzenia kolorów.

Świadome projektowanie nastawione na użytkownika wymaga wiedzy dotyczącej procesu czytania. Dzieje się to nie poprzez płynne rejestrowanie poszczególnych liter, a w sposób kaskadowy, przypominający „skakanie” po tekście, obejmujące na raz od siedmiu do dziewięciu liter. Skupienie na pojedynczym wycinku liter zajmuje około 250 milisekund. Włączając w proces czytania widzenie peryferyjne, jesteśmy w stanie rozpoznać nawet do 15 znaków, jednak możliwość semantycznej obróbki nadal nie przekracza siedmiu liter. Ze względu na przytoczoną kaskadowość, długie wiersze zbudowane z około 100 liter są łatwiejsze i szybsze w czytaniu, gdyż zmniejszają ilość „skoków” do nowych linijek. Paradoksalnie ludzie preferują jednak krótsze wiersze zbudowane ze znaków w ilości od 45 do 72 w postaci kilku kolumn na stronę. Zachodzi więc tu dylemat, które rozwiązanie wybrać. Zaleca się stosowanie długich linijek, gdy szybkość czytania stanowi ważny czynnik, a krótsze, gdy nie ma to znaczenia. Zdania zbudowane wyłącznie z wielkich liter postrzegane są jako „krzykliwe”. Należy unikać nadużywania wyrazów zbudowanych z drukowanych znaków i wykorzystywać je tylko w przypadku nagłówków mających przyciągnąć uwagę czytelnika. Nawiązując do wyglądu czcionki, badania wskazują, że zarówno szeryfowa jak i bezszeryfowa wykazują podobny poziom pod względem czytelności. Natomiast czcionki nietypowe i zbyt udekorowane mogą spowolnić czytanie ze względu na trudniejsze rozpoznawanie wzorca danej litery (np. Bursh Script MT Italic).

Każdy designer chciałby, aby jego dzieło łatwo zapadało w pamięć użytkownikowi. Z pomocą przychodzi wiedza o tym, jak ludzie zapamiętują treści. W telegraficznym skrócie, pamięć składa się m. in. z dwóch części: pamięci długotrwałej i krótkotrwałej. Ta pierwsza zwana inaczej trwałą, zawiera całą naszą wiedzę na temat świata i wspomnienia. Jest praktycznie nieograniczona i zapisanie informacji w niej ułatwiają m. in. wielokrotne powtórzenia, odniesienia nowych informacji do wiedzy już posiadanej czy współobecność silnych bodźców emocjonalnych. Jej działanie można porównać do dysku twardego znajdującego się w komputerach. Pamięć krótkotrwała inaczej zwaną pamięcią roboczą, jest natomiast związana ze skupioną uwagą, przetwarzaniem odbieranej treści „tu i teraz”. Jest jednym z pierwszych przystanków, na których zatrzymuje się informacja w drodze do ulokowania się w pamięci długotrwałej. Używamy jej, kiedy próbujemy zapamiętać imię danej osoby lub numer telefonu. Jest podatna na wszelkie dystraktory – każdy entuzjasta czytania książek doświadczył sytuacji, kiedy po przeczytaniu kilku zdań tekstu, uświadomił sobie, że właściwie kompletnie nie wie, co właśnie przeczytał. Jego myśli udały się w podróż po krainie podejrzeń, co lub kto stoi za otrzymanym właśnie powiadomieniem telefonu. Dodatkowo, jej pojemność jest znacznie ograniczona. Aktualne wyniki badań wskazują, że w jednym momencie możemy przetwarzać maksymalnie 4 elementy. Między innymi z tego powodu dzielimy numer telefonu na grupy złożone z trzech cyfr (XXX-XXX-XX) zamiast zapamiętywać cały, dziewięciocyfrowy ciąg. Działanie pamięci roboczej można porównać do pamięci RAM komputera. Projektując zatem produkt cyfrowy, należy unikać jakichkolwiek elementów mogących rozproszyć uwagę użytkownika, jeżeli zależy nam aby treść, którą właśnie przedstawiamy została prawidłowo przetworzona i przechowana na dłużej. Należy również wystrzegać się sytuacji, w której użytkownik musi zapamiętać informacje z poprzedniej zakładki, aby zrealizować jakiś cel w innym miejscu strony czy aplikacji. Nie trzeba zasypywać go niezliczoną ilością słownej treści w trosce o jego potrzebę domknięcia poznawczego. Wszelkie dodatkowe informacje użytkownik z chęcią odnajdzie z pomocą wyszukiwarki Google. Warto spróbować wykorzystanie rysunków/ikon/obrazków pogrupowanych w czteroelementowe porcje, podpisane niewielką ilością tekstu, który wyświetli się po najechaniu na dany element myszką. Ludzie dużo łatwiej zapamiętują obrazy niż słowa.

Pozostało jeszcze wiele aspektów ludzkiego funkcjonowania, takich jak emocje, motywacja czy myślenie, o których wiedza dostarcza kolejnych wskazówek dla przyjaźniejszego projektowania produktów cyfrowych. Branża User Experience rozwija się z roku na rok i spodziewać się możemy coraz to nowych rozwiązań. Przedstawione przykłady stanowią zalążek wiedzy jaką w tej dziedzinie operują specjaliści.

           

          Autor: Marcin Kopyciok

 

Literatura:

  1. Rucha F. L., Zimbardo P.G. (1996). Psychologia i życie. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe   PWN.
  2. Maruszewski, T. (2011). Psychologia poznania. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  3. Weinschenk, S. (2011). 100 things every designer needs to know about people. Berkeley, CA: New Riders.
  4. Biznesowa wartość User Experience. Czy inwestycja w UX się opłaca. [2015-08-10] http://symetria.pl/blog/newsy/biznesowa-wartosc-user-experience-czy-inwestycja-w-ux-sie-oplaca-infografika/
  5. Meeker M, Wu L. Internet trends D11 conference. 2014. [2015-07-21]. http://www.slideshare.net/kleinerperkins/kpcb-internettrends- 2013 webcite.

  • Opublikowane 26 Wrzesień, 2018

12 gniewnych ludzi – co się dzieje za zamkniętymi drzwiami?

Przed przeczytaniem artykułu należy zobaczyć film ,,12 Angry Men” (1957) w reżyserii Sidney Lumet.

Film ,,12 gniewnych ludzi” przedstawia bardzo wiele zjawisk psychologicznych m.in. wpływu jednostki na grupę, konformizmu, przywództwa w grupie, komunikacji w grupie, a także tego jaki wpływ na nasze decyzje mają nasze osobiste przeżycia i uprzedzenia. Pojawia się również zjawisko polaryzacji grupowej oraz deindywidualizacji (Myers, 2003). Deindywidualizację możemy zaobserwować w sytuacji posługiwania się przez ławników swoimi numerami, a nie imionami. Wraz z rozwojem fabuły widzimy także coraz większe emocje, które towarzyszą ławnikom. Myślę, że w zależności od tego, kto jest odbiorcą filmu, jest w stanie zauważyć i zwrócić uwagę na jeszcze inne jego aspekty. Chciałabym przybliżyć, jakie zjawiska psychologiczne występowały w zamkniętym pomieszczeniu, gdzie obradowali ławnicy.

Opis filmu

Film przedstawia obrady 12 ławników, którzy mają zdecydować o winie lub niewinności młodego chłopaka oskarżonego o morderstwo swojego ojca. Na początku filmu sędzia przysięgły numer 8 wyłamuje się z jednomyślności grupy, która głosuje za uznaniem winy oskarżonego i uważa, że ławnicy powinni porozmawiać o tym, czego w czasie procesu dowiedzieli się na temat sprawy. Wraz z rozwojem akcji w filmie widzimy coraz większe wątpliwości ławy przysięgłych, co do winy oskarżonego i jednocześnie coraz większe rozemocjonowanie, a także stopniowe ujawnianie wewnętrznych postaw, doświadczeń życiowych, które kierują ławnikami i ich osądem. Film w ujęciu artystycznym jest dziełem, powstał w zaledwie 19 dni, a jego akcja toczy się głównie w jednym zamkniętym pomieszczeniu. Reżyser na początku filmu używał szerokokątnego obiektywu, przez co ujęcia sprawiają wrażenie bardziej przestrzennych, zwiększają dystans pomiędzy przedmiotami i optycznie powiększają pomieszczenia. W końcowej fazie kręcenia scen używał on dłuższych obiektywów, co znowu zmniejszało dystans[1]. Sam Lumet mówił, że ,,miało to stworzyć klaustrofobiczną atmosferę, jaka musiała panować w niewielkim pomieszczeniu, w którym odbywały się gorące obrady ławy przysięgłych.”[2] Według mnie skracanie odległości pomiędzy ławnikami, a także jakby coraz bardziej pomniejszające się pomieszczenie świetnie współgrało z tym, co działo się w filmie. Ławnicy zaczynają być coraz bardziej nerwowi, podczas dyskusji coraz więcej zdradzają na temat siebie, coraz bardziej obdzierają się ze ‘społecznych konwenansów’, dochodzi do przepychanek słownych i wzajemnych oskarżeń. Mówiąc kolokwialnie, atmosfera się zagęszcza, dosłownie i metaforycznie.

Film dostał 3 nominacje do Oskara (Najlepszy film Henry Fonda, Najlepszy reżyser Sidney Lumet, Najlepszy scenariusz adaptowany Reginald Rose), a także 4 nominacje do Złotego Globu (Najlepszy dramat, Najlepszy aktor w dramacie Henry Fonda, Najlepszy aktor drugoplanowy Lee J. Cobb, Najlepszy reżyser Sidney Lumet). Zdobył 12 nagród m.in. nagrodę BAFTA, 2 nagrody podczas Berlinale: Nagroda specjalna i Złoty Niedźwiedź[3].    

Psychologiczna analiza filmu

W pierwszych ujęciach filmu reżyser skupia się na przedstawieniu budynku sądu. Kadry są bardzo ciasne, perspektywa kręcenia od dołu i góry powoduje, że mamy wrażenie, że budynek jest potężny i masywny. Ludzie, którzy pojawiają się w jego murach sprawiają wrażenie bardzo małych, co może symbolizować tutaj bezbronność człowieka. Natomiast wywołane wrażenie ogromności instytucji sądu powoduje, że czujemy wobec niego postrach i szacunek, sprawia wrażenie miejsca doniosłego i ważnego. Człowiek w obliczu takiej instytucji musi zdać się na jej łaskę.

Przed rozpoczęciem wstępnego głosowania ławnicy rozmawiają ze sobą o procesie. Dzielą się swoimi przemyśleniami i wrażeniami. Konformizm ,,można zdefiniować jako zmianę zachowania lub opinii danej osoby spowodowaną rzeczywistym lub wyobrażonym naciskiem ze strony jakiejś osoby lub grupy ludzi” (Aronson, 2006, s. 27). Jeden z przejawów konformizmu, widzimy już na początku filmu. Ławnicy, którzy po raz pierwszy spełniają się w tej roli mogą sugerować się zdaniem osób, które robią to kolejny raz. Może to być przykładem informacyjnego wpływu społecznego (Aronson, 1997). Bycie ławnikiem nie jest codzienną sytuacją - osoby, które robią to po raz pierwszy, mają prawo czuć się niepewnie. Mogą czuć, że ich wiedza nie jest wystarczająco duża, przez co mogą się posiłkować zdaniem innych, bardziej doświadczonych osób, których zachowanie jest dla nich źródłem informacji. Aronson (1997) pisze, że ludzie podporządkowują się informacyjnemu wpływowi społecznemu najczęściej gdy: sytuacja jest niejasna, sytuacja jest kryzysowa oraz kiedy inni ludzie są ekspertami. W przypadku nowych ławników mamy do czynienia z sytuacją pierwszą oraz trzecią.

Przykład normatywnego wpływu społecznego możemy zauważyć, gdy ławnicy rozpoczynają głosowanie. Bardzo istotną kwestią jest to, że głosowanie było jawne. Wszyscy mogli obserwować, kto podnosi rękę do góry, głosując za ‘winny’, co mogło wpłynąć na podjęcie własnej decyzji. Najsilniejszy wpływ normatywny jest wtedy, gdy grupa jest jednomyślna (Aronson, 1997). Widzimy, że ławnicy nie głosują ‘na raz’. Niektórzy czekają z podniesieniem ręki, obserwując zachowanie innych osób. Trzeba pamiętać o tym, że pogoda nie była sprzyjająca, warunki w których pracowali ławnicy nie były komfortowe, co wpływało na chęć wcześniejszego wydostania się z zamkniętego pomieszczenia. Wcześniej ławnicy dyskutowali między sobą na temat swojej pewności co do winy oskarżonego, a ławnik nr 7 poinformował wszystkich, że śpieszy się na mecz baseballowy, co również mogło wpłynąć na decyzję innych osób. Normatywny wpływ społeczny (Strelau, 2008) polega na naśladowaniu działania innych ludzi, by upodobnić się do nich, zyskać ich akceptację i sympatię. Głosowanie zgodnie z wolą większości wpłynęłoby pozytywnie na samopoczucie ławników. Sytuacja głosowania może również ilustrować publiczny konformizm (Aronson, 1997). Być może, niektórzy członkowie grupy tak naprawdę nie byli przekonani o winie oskarżonego, ale głosowali tak ponieważ chcieli dostosować się do reszty grupy i np. nie zostać posądzonymi o bycie głupimi czy niekompetentnymi. W przypadku, kiedy większość głosuje za czymś, ciężko jest się przeciwstawić czy też zaufać swoim przeczuciom. Eksperyment Ascha polegający na porównywaniu długości linii ilustruje wpływ normatywnego wpływu społecznego, gdzie ludzie nawet kiedy wiedzieli, że wybierają błędną odpowiedź, wybierali tak jak grupa. Konformizm może pojawiać się także dlatego, że nie chcemy doświadczyć dezaprobaty społecznej, nawet od obcych osób (Aronson, 1997).

Podczas dyskusji coraz częściej wybrzmiewały osobiste przeżycia, postawy i nastawienie wobec oskarżonego np. ,, A czego tu oczekiwać, jak się ma z kimś takim do czynienia?”, ,,Temu dzieciakowi nie można wierzyć, ludzie urodzeni w slumsach to kłamcy”.

W trakcie rozwoju filmu dowiadujemy się coraz więcej o ławnikach. Ich wcześniejsze doświadczenia życiowe mają wpływ na ich podejście do procesu. Determinują to w jaki sposób patrzą na oskarżonego i na to za jakim wyrokiem głosują. Ławnik nr 8 mówi, że ,,uprzedzenia przysłaniają prawdę”. Uprzedzenia to ,,nieuzasadniona, negatywna postawa wobec jakiejś grupy i jej członków.” Uprzedzenie jest postawą (Myers, 2003, s. 436). Osądzamy osobę tylko na podstawie jej przynależności o grupy, co powoduje, że jesteśmy tendencyjni względem niej. Stereotypy natomiast to ,,przekonanie na temat cech osobowych ludzi należących do jakiejś grupy”, polegają na generalizacji (Myers, 2003, s. 436). Ławnicy, którzy byli uprzedzeni względem oskarżonego, dokonywali krzywdzących dla niego ocen. Nie oceniali jedynie faktów i informacji zdobytych w trakcie procesu, a skupiali się na tym, gdzie oskarżony żył czy jakiej był rasy. Między innymi wygłaszanie dyskryminujących i oceniających opinii sprawiło, że ławnik nr 5 poczuł się urażony ponieważ, sam pochodził ze slumsów. Brak szacunku wobec starszego ławnika nr 9 spowodował, że inny ławnik stanął w jego obronie. Można więc wysunąć wniosek, że tego typu komentarze powoli doprowadzały do rozłamu w obrębie grupy. Być może ich skrajność i ciągłość powtarzania, mimo nowych informacji, czyniła ich nadawców niewiarygodnymi. Komentarze ławnika numer 8 nie były ekstremalne, nikogo nie krytykował, nie oceniał. Zachowywał spokój, każdego wysłuchiwał z szacunkiem, interesował się faktami, nie kierował się wewnętrznymi przekonaniami.

Komunikacja w grupie nie przebiegała łagodnie. Im dłużej trwa film, tym więcej można odnaleźć agresji słownej i momentów uniesień ławników. Moim zdaniem ławnicy numer 3, 7 oraz 10 są największymi „krzykaczami” w grupie. Są to osoby, które najgłośniej przeciwstawiają się opinii innych, nie pozwalają dojść do słowa. Zamiast używać racjonalnych argumentów powołują się na stereotypy i uprzedzenia np. ,,wiadomo, że osoby takie jak on kłamią”, ,,wcale nie muszą mieć żadnego powodu, żeby kogoś zabić. Tylko się upijają ,to same pijaki…”. Kiedy ktoś inny się nie zgadza, zostaje obrażony, a jego osoba umniejszona np. ,,Może koleś przekonałeś te baby, ale mnie nie przekonasz’’. Prowokują inne osoby, a jednocześnie sami dają się łatwo sprowokować i ponieść emocjom. Wydaje mi się, że przez to zaczynają także tracić swoją pozycję. Ciężko brać na poważnie kogoś, kto nie potrafi spokojnie wyrazić swojej opinii, kto musi uciekać się do potyczek słownych i agresji werbalnej, by postawić na swoim. Podczas obrad wielokrotnie padają zdania takie jak: ,,daj pan spokój”, „Ten facet próbuje nam wmówić jakieś niedorzeczności”. Na postrzeganie komunikatów ma wpływ wiarygodność jego nadawcy (Myers, 2003). W przypadku ławników 3, 7, 10 zaczęła ona maleć, ponieważ unosili się, nie mieli nic konstruktywnego do powiedzenia. Natomiast ławnik nr 8 cały czas posługiwał się racjonalnymi argumentami, potrafił spokojnie dyskutować o różnych sprzecznościach i możliwościach. Zaufanie tracił ławnik nr 3 również dlatego, że wielokrotnie ławnicy poruszyli temat jakoby jego słowa i decyzje wynikały z zemsty i osobistych pobudek. Natomiast większe zaufanie wzbudzają osoby, które wygłaszają poglądy niezgodne z ich prywatnym interesem (Myers, 2003). Sędzia przysięgły nr 7 chciał jak najszybciej skończyć obrady, by móc iść na mecz. W przypadku ławnika numer 8 kierowała nim chęć dowiedzenia się prawdy, która w żaden sposób nie przyniosłaby mu osobistych korzyści.

Nadawca powinien być kompetentny i wiarygodny, by ludzie byli pod jego wpływem (Aronson, 1997). Swoje kompetencje ławnik nr 8 udowodnił, zdobywając identyczny nóż, który był jednym z dowodów, czy powołując się na makietę mieszkania świadka. Jeśli chcemy przekonać innych do swojego zdania, warto prezentować zarówno argumenty za jak i przeciw naszemu stanowisku, dzięki temu przedstawiamy się jako osoba bezstronna (Aronson, 1997). Ławnik nr 8, który jako jedyny zagłosował na ‘niewinny’ wcale nie był pewny tego stanowiska. Gdybał, zastanawiał się, uwzględniał wszystkie informacje, nie wymuszał swojego zdania na innych. Posługiwał się centralną strategią perswazji (Myers, 2003), przekonując innych, zainteresowanych problemem, logicznymi, uporządkowanymi argumentami. Jego wywody opierały się na analizie i oparciu o dowody. ,,Mniejszość oddziałuje natomiast poprzez skłonienie ludzi do głębszego przemyślenia kwestii, wobec których mają zająć stanowisko” (Burnstein i Kitayama, 1898; Mackie, 1987 za: Myers, 2003).

Tak jak wspominałam, komunikacja w grupie nie przebiegała spokojnie. Widz miał wiele okazji, by ujrzeć agresywne zachowania ławników. Wg Myers (2003) agresja może być odpowiedzią na frustrację. Kiedy nasi ławnicy, w szczególności 3, 7, 10 słuchali sprzecznych z ich poglądem informacji, nie rozumieli punktu widzenia innych osób, obrady coraz bardziej się przeciągały w efekcie czego coraz bardziej narastała frustracja. Frustracja uniemożliwia nam osiągnięcie celu, a celem tychże ławników było doprowadzenie do końca obrad z wynikiem ‘winny’.

Poruszyłam już kilka kwestii dzięki, którym ławnik numer 8 potrafił przekonać pozostałych ławników co do swoich racji. Warto jednak wspomnieć jeszcze, że osoby, które występują jako mniejszość, mają szansę pobudzić pozostałe osoby do twórczego myślenia (Mucchi-Faina i inni, 1991; Peterson i Nemeth, w druku, za: Myers, 2003). Kiedy inni ławnicy mieli przekonać ławnika nr 8 do winy oskarżonego, zaczęli zastanawiać się nad pobudkami, które ich do tego przekonały. Dyskusja, która powstała, konfrontowanie się z różnymi poglądami spowodowała, że ławnicy zauważyli, że na sytuację można spojrzeć z zupełnie innej perspektywy i sprawa nie jest tak oczywista, jasna i pewna jak wydawało im się to na początku. Co więcej, kiedy ktoś ma odwagę, by podać w wątpliwość rację większości, może spowodować to, że inne osoby również poczują się bardziej swobodnie i będą chętne do ujawnienia swoich wątpliwości (Myers, 2003). Gdy mniejszość jest konsekwentna i spójna w wyrażaniu swojego zdania, większość zaczyna się zastanawiać nad argumentami mniejszości, a swoje zdanie zaczyna z nimi konfrontować, co ostatecznie doprowadzić może do zmiany postaw i opinii większości (Strelau, 2008).

Myers (2003) przytacza trzy sposoby zwiększenia skuteczności argumentacji mniejszości: pozostanie jednomyślnym; pozostanie konsekwentnym w swym oporze; pewność siebie. Gdy uda się dokonać pierwszego wyłomu w grupie, szanse na sukces rosną. Ławnik nr 9 okazał wsparcie ławnikowi nr 8, zwiększył jego szanse i siłę przebicia, również głosując za ‘niewinny’. Zostało stwierdzone, że większe szanse przekonania do swojego zdania ma mniejszość, która głosuje za uniewinnieniem, a nie uznanym winnym oskarżonego (Tindale i inni, 1900 za: Myers, 2003).

Okazuje się też, że opinia osób, które pozostają w mniejszości powoduje, że ludzie dokładniej przyglądają się sprawie i szukają rozwiązań, które w przypadku jednomyślności byłyby niezauważone. To, co myśli mniejszość, pobudza do myślenia dywergencyjnego (Nemeth, Goncalo, 2007). Co również mogło działać na korzyść.

Przywódcą grupy był ławnik nr 1, który pełnił rolę przewodniczącego. Proponował, by usiąść według przydzielonych numerów, zarządzał przebiegiem obrad, starał się zapanować nad porządkiem rozmów. Podczas tejże próby opanowania obrad został obrażony przez ławnika nr 10 słowami ,,przestań smarkaczu”, zareagował propozycją zamienienia się miejscem ‘przywódcy’ grupy, a ostatecznie usiadł obrażony, mówiąc, że nie interesuje go to, co teraz ławnicy będą robić. Jego reakcja była bardzo emocjonalna, usiadł bokiem względem ławników, nie patrzał na nich i zaczął obgryzać paznokcie niczym zdenerwowane dziecko. Ławnicy zwracali się do niego per ‘’panie przewodniczący”, zgłaszali nieodpowiednie zachowania innych ławników ,, To chyba nieodpowiedni moment na żarty?’’. Z jednej strony to, że inni ławnicy zwracają się do nr 1 z różnymi tego typu sprawami w oczekiwaniu zapanowania nad grupą, wskazuje, że sami postrzegają go jako przywódcę, natomiast on niekoniecznie odnajduje się w tej roli. Zdarza mu się być stanowczym, np. gdy zarządza kolejne głosowanie, przerywa ławnikowi nr 10 i każe mu usiąść. Jednakże, oglądając obrady sędziów przysięgłych, mam wrażenie, że jest on tłem, próbuje pilnować jakiegoś porządku. Jest postacią bardziej neutralną i bezbarwną, która wypełnia przestrzeń pomiędzy innymi bardziej ‘żywiołowymi’ ławnikami. Ławnik nr 3 zachowuje się jak przywódca. Najbardziej broni zdania, że oskarżony jest winny i komentuje wypowiedzi innych osób. Stawia się wyżej jako bardziej kompetentnego niż inni. Nie ma także problemu z obrażaniem osób starszych. Jest nieformalnym liderem grupy osób, która głosuje za uznaniem oskarżonego winnym. Jest dyrektywny, nie chce analizować dowodów i informacji, zniechęca członków do wyrażania odmiennego zdania. Od początku zdecydowanie wyraża swoje zdanie. Ma gotowe rozwiązanie sytuacji i nie podoba mu się, gdy ktoś chce się temu przeciwstawić. Grupa, mając takiego lidera, powinna być mniej chętna do rozważenia innych rozwiązań czy informacji (Nemeth, Goncalo, 2007 ). Trzeba mieć jednak na uwadze, że tak jak już wspomniałam, wiarygodność tego lidera cały czas spadała.

Myślenie grupowe polega na zachowaniu wewnętrznej zgody, kosztem pominięcia niewygodnych informacji i ignorowania odmiennych poglądów (Myers, 2003). Grupa zmusza jednostki do ujednolicenia funkcjonowania m.in. poprzez nacisk na konformizm. Kiedy pojawia się osoba w grupie, która wyraża wątpliwości co do aprobowanego przez większość zdania, staje się czarną owcą i jest wykluczana z grupy. ,,Myślenie grupowe prowadzi do podejmowania błędnych decyzji i kryzysów, gdyż umożliwia grupie widzenie i słyszenie tylko tego, co chce. Informacje niezgodne z poglądami grupy są ignorowane, zwłaszcza jeśli pochodzą z zewnątrz’’[4]. W przypadku ,,12 gniewnych ludzi” można zaobserwować, że grupa niechętnie przystaje na nowe interpretacje informacji, dyskutowanie na temat sprawy uważa za stratę czasu, ponieważ wszystko zostało już powiedziane w trakcie procesu i wszystko jest oczywiste. Ławnik nr 8 spotyka się z negatywnymi komentarzami pod swoim adresem, można powiedzieć, że jest wykluczony z grupy i stoi sam przeciwko całej reszcie. Dla grupy wygodniej jest nie rozmawiać o procesie i wrócić wcześniej do domu, nie poświęcając na to więcej czasu.

Podczas obrad ławników dwukrotnie zostają unieważnione zeznania świadków. Pierwszym świadkiem był starszy mężczyzna, który miał widzieć zbiegającego po schodach oskarżonego. Okazało się, że nie mógł tego dokonać ze względu na zbyt dużą odległość, którą miał do przebycia oraz problemy z nogą. Kolejnym świadkiem była kobieta, która widziała oskarżonego, który zadawał cios swojemu ojcu. Okazało się, że bardzo prawdopodobnym jest, że nosiła ona okulary, co zostało zauważone przez ławnika nr 9. Zwrócił on uwagę na ślad pozostawiony po okularach i geście rozmasowywania nosa innego ławnika. Wcześniej kilkakrotnie ławnicy mówili o tym, że świadkowie nie mogą się mylić. Zeznawali pod przysięgą i nie mieliby celu w tym, by kłamać. W tym momencie kolejny z dowodów został podważony, kobieta prawdopodobnie w celu upiększenia się nie założyła okularów do sądu, a w nocy, kiedy morderstwo miało miejsce, nie miała ich założonych – nr 4 powiedział ,,Nikt nie śpi w okularach.” Okazuje się, że nawet jeśli zeznania naocznego świadka są niewiarygodne, sprawiają one, że częściej procesy kończą się wyrokiem skazującym (Myers, 2003). Ławnicy kurczowo trzymali się zeznań świadków, mimo nowych interpretacji bardzo niechętnie zmieniali swoje zdanie i zgadzali się z innym punktem widzenia. Oczywiście wszystkie argumenty koniec końców przekonały najbardziej zatwardziałych ławników, do tego, że nie można jednoznacznie uznać oskarżonego za winnego.

Na samym początku filmu jeden z ławników wspomina, że jest to najcieplejszy dzień lata. Ławnicy rozbierają marynarki, wyciągają chusteczki by otrzeć pot z czoła, przemywają twarz zimną wodą, by się ochłodzić. Psychologia społeczna mówi o zjawisku ciepłego, upalnego lata. Istnieje zależność pomiędzy temperaturą a nastrojem ludzi. W badaniach okazywało się, że osoby przebywające w pomieszczeniach, gdzie była podwyższona temperatura, byli bardziej agresywni, przedstawiali negatywny stosunek wobec innych osób. Wraz ze wzrostem temperatury częściej dochodzi do aktów przemocy czy rozruchów ulicznych (Aronson, 1997).

Ławnicy, którzy musieli pracować w niesprzyjających warunkach – było duszno, nie działał wentylator – mogli być bardziej zdenerwowani i reagować większą brutalnością, niż gdyby pracowali w bardziej dogodnym otoczeniu.

Podsumowanie

Film dobrze ilustruje, jak wiele potrafi zmienić jedna osoba, czy w jaki sposób nasza przeszłość determinuje teraźniejszość. W filmie było to widać po tym, jak przysięgły nr 3 cały czas kwestionował oskarżonego, a później okazało się, ze sam ma problemy ze swoim synem. Ilustruje również jak nasza subiektywność w pewnych kwestiach ma ogromne znaczenie i dlatego ważna jest samoświadomość i otwartość na zdanie innych. Na podstawie sytuacji przedstawionej w filmie można zastanowić się nad kwestią doboru ławy przysięgłych oraz ich obiektywności lub skupić się na szerszym obrazie tego, w jaki sposób nasza przeszłość determinuje nasze decyzje. ,,12 gniewnych ludzi” pokazuje, że nie warto iść z nurtem, podążać za innymi tylko dlatego, że tak jest łatwiej. Kiedy mamy wątpliwości warto o nich mówić, nawet jeśli oznacza to sprzeciwienie się większości. Moim zdaniem film mówi także o tym, że warto sobie zaufać. Przysięgły nr 8 nie powiedział, że uważa oskarżonego za niewinnego, ale nie powiedział że uważa go za winnego, nie był tak pewny jak 11 pozostałych ławników i chciał poświęcić czas na to, by poznać sprawę jak najlepiej. Jeśliby go nie było pośród zebranych, los młodego chłopaka byłby przesądzony. Film ukazuje także z jaką odpowiedzialnością wiążą się nasze decyzje, jak niesprawiedliwy potrafi być wymiar sprawiedliwości. Świetnie obrazuje omawiany wcześniej konformizm i sposób komunikacji w grupie, dzięki ujawnianiu pewnych mechanizmów działania grupy osoby, które zobaczą ten film, będą mogły w przyszłości lepiej sobie poradzić w sytuacjach, w których będą musiały bronić swojego zdania w grupie lub po prostu przeciwstawiać się zdaniu większości. Można wykorzystać film, by opowiedzieć o sposobach na radzenie sobie z normatywnym i informacyjnym wpływem społecznym i konformizmem.

Przebywanie z ławnikami w zamkniętym pomieszczeniu sprawia wrażenie jakbyśmy byli ławnikiem numer 13. Film angażuje widza, sprawia, że zaczynamy się identyfikować z ławnikami, kibicować im. Sami zaczynamy zastanawiać się nad tym, jakbyśmy postąpili. Myślę, że bardzo wartościowe jest to, że poznajemy tak wiele różnych ludzi i charakterów. Muszą w jakiś sposób połączyć siły, by dojść do wspólnego porozumienia. Jesteśmy też świadkami zmagania się ze swoją przeszłością, z walką z uprzedzeniami, która przysłania osąd ławników.

Autor: Marta Staszik

Bibliografia:

  1. Aronson, E., Wilson, T.D, Akert, R.M. (1997). Psychologia społeczna, serce i umysł. Poznań: Zysk i S-ka.
  2. Aronson E. (2006). Człowiek istota społeczna. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  3. Myers, D.G. (2003). Psychologia społeczna. Poznań: Zysk i S-ka.
  4. Doliński, D., Strelau, J. (red.). (2008). Psychologia podręcznik akademicki. Tom 2. Sopot: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  5. Nemeth C.J., Goncalo J.A., (2007). Wywieranie wpływu I perswazja w małych grupach. W:  Brock T.C., Green M.C. (red.), Perswazja. Perspektywa psychologiczna (s. 219-250). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytety Jagiellońskiego.

 


[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwunastu_gniewnych_ludzi

[2] http://www.szkolnictwo.pl/szukaj,Dwunastu_gniewnych_ludziS

[3] http://www.filmweb.pl/film/Dwunastu+gniewnych+ludzi-1957-30701/awards

[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_grupowego_my%C5%9Blenia

 


Strony

Subscribe to RSS - Jestem wśród ludzi

Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.