Bariery komunikacyjne

Każdy z nas w swoim życiu niejednokrotnie zderzył się z przeróżnymi barierami w  komunikowaniu się. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w każdej rozmowie, dyskusji, jaką prowadzimy z innymi, napotykamy, ale i sami stawiamy, pewne ograniczenia wobec partnera rozmowy. Pewnie po części nieświadomie lub nie z własnej winy, jednak nie da się ich istnienia ukryć. A jak wiadomo podstawą dobrych relacji z innymi ludźmi jest prawidłowa komunikacja. Jest nam ona niezbędna w życiu codziennym, czy to w pracy, szkole, domu, autobusie. Wszędzie spotykamy się z ludźmi, a spotkaniom tym towarzyszy rozmowa. Zatem porozumienie między dwoma osobami winno być procesem efektywnym i dostarczającym obu stronom satysfakcji. Wiadomo, że bariery w porozumiewaniu się z innymi nie są niczym niezwykłym. Spotykamy się z nimi na co dzień i możemy mniej lub bardziej efektywnie z  nimi walczyć. Na pewno nie należy ich ignorować, ale nie należy też przykładać do nich nadmiernej wagi. Zrozumienie charakteru barier pomaga w ich przezwyciężeniu i czyni proces komunikacji skuteczniejszym, co ułatwia i usprawnia relacje i pracę z innymi ludźmi. Pozwolę sobie teraz omówić niektóre z barier w komunikowaniu, jakie napotykamy w życiu codziennym i jakie z pewnością dotyczą każdego z nas.

Pierwszą barierą jest zderzenie cech osobowości nadawcy i odbiorcy. W swoim życiu spotykamy wiele osób, a każda z nich ma inny temperament i  charakter. Zetknięcie się ze sobą dwóch odmiennych osobowości może spowodować wzajemne niezrozumienie, ale wbrew pozorom może okazać się, że takie osoby potrafią świetnie dogadać się ze sobą. Gdy spotykają się ze sobą melancholik i sangwinik, to ich rozmowa z wysokim prawdopodobieństwem będzie satysfakcjonująca. Będzie tak, ponieważ sangwinik, jako osoba bardzo ekspresywna, impulsywna, raczej gadatliwa i wesoła, będzie się mogła świetnie wygadać przy spokojnym, opanowanym i raczej niegadatliwym melancholiku, który jest bardziej nastawiony na słuchanie. Z kolei nerwowego choleryka będzie denerwował aż nader powolny flegmatyk.

Osobowość to bardzo ciężka bariera do pokonania, bowiem trudno ją zmienić. Potrzeba wiele wysiłku i dobrej woli, by przymknąć oko na to, co nas denerwuje w drugiej osobie. Każdy człowiek ma inny temperament i czasem ciężko zrozumieć komuś, kto jest bardzo wybuchowy i emocjonalny, opanowanie, a wręcz chłód swojego partnera w rozmowie.

Z pewnością duże znaczenie ma kultura, w jakiej zostaliśmy wychowani. Bowiem to ona w dużym stopniu generuje nasze zachowania. Tak więc uwielbiający gestykulację, wylewni Włosi będą mieli problem ze zrozumieniem zachowania powściągliwych Skandynawów. Zasada ta działa oczywiście również w drugą stronę.

Kolejnym poważnym problemem jest nieumiejętność słuchania tego, co mówi druga osoba. Z moich obserwacji wynika, że jest to bardzo częsty przypadek. Wszyscy chcą być wysłuchani, ale nikt nie chce słuchać. Smutny to paradoks. Nie ma gorszej konwersacji niż mówienie po próżnicy. Gdy opowiadasz o naprawdę ważnym dla siebie wydarzeniu, a twój słuchacz w tym czasie albo nagle zaczyna ziewać, albo się „zawiesza”, a gdy przerywasz na moment, ten zaczyna mówić o czym innym lub nawet nie zauważył, że zrobiłaś efektowną pauzę, która bynajmniej nie miała zakończy dyskusji, a raczej ją rozwinąć - powstaje wtedy smutne uczucie, że to co się mówi, nikogo nie interesuje. I choć z pewnością jest to przesada, to wydaje mi się, że każdy ma prawo tak myśleć, gdyż jest to po prostu, po ludzku, niemiłe. W  obliczu takiej bariery nie powinna dziwić popularność Internetu, różnych forów internetowych, portali randkowych, itp. Uważne słuchanie sprawia, że czujemy się zadowoleni, wzrasta nasza pewność siebie, a często kamień spada z serca. Dzieje się tak wtedy, gdy opowiadamy komuś o czymś, co nas wyjątkowo dręczy, a widzimy, że osoba, z  którą się dzielimy tym przeżyciem, nie tylko nas słucha, ale też od tej pory jest wtajemniczona w nasz problem, który zawsze wydaje się być mniejszy, gdy się nim z kimś podzieli.

Denerwujące z całą pewnością jest wieczne przekręcanie imion i nazwisk lub też, co gorsza, zapominanie. Choć trzeba przyznać, że to zależy też od tego, kto nasze dane przekręca. Gdy jest to osoba, którą wszyscy mają za roztrzepaną, nieco szaloną, wtedy jakoś łatwiej przychodzi nam jej to wybaczyć, bo po prostu ma opinię niezbyt poważnej. Ale jeśli poznajemy się z kimś nowym, a on kilkakrotnie pyta o nasze imię, to zaczynamy być nieco poirytowani. Czujemy się ignorowani, a do danej osoby tracimy nieco sympatii. Istnieją jednak takie indiwidua, które celowo przekręcają wszystko, co tylko da się przekręcić. W ich mniemaniu daje to efekt wyluzowania: „Marlena z mojej klasy? A chodzi z nami w ogóle jakaś Marlena? Co? Że już chodzimy przecież do jednej klasy trzy lata? Nie wiem, nie ogarniam.”

Problemem są również obcojęzyczne nazwiska lub takie, które charakteryzują się skomplikowaną pisownią. W praktyce oznaczają one jedno: nieskończone problemy w szkole, pracy, urzędach, u lekarza, itp. Na porządku dziennym jest wtedy ciągłe powtarzanie, sylabizowanie, aż wreszcie literowanie swojego nazwiska. Przy czym, jak pokazuje doświadczenie, nawet to nie jest gwarantem, że druga osoba wreszcie zapisze je poprawnie…

Następną barierą w porozumiewaniu się jest nadmiar redundancji, czyli powtarzanie w  kółko jakiegoś słowa, popadanie w dygresje, notoryczne powracanie do jakiegoś motywu lub tematu. Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, jak denerwujące potrafi być powtarzanie przez kogoś jednego wyrazu. Są to przeważnie osoby, które nie dysponują dużym zasobem słów, a powtarzanie bez przerwy jednego i tego samego wyrazu stanowi dla nich swego rodzaju koło ratunkowe, po które chwytają, gdy brakuje im określenia. Zauważyłam, że ludzie upodobali sobie słowo „właśnie”, używając go bez opamiętania i zapełniając nim wszystkie luki, podczas których szukają gorączkowo w myślach odpowiedniego słowa. Rozmowa z osobą nadużywającą jednego wyrazu jest męcząca, zwłaszcza, gdy dotyczy jakiejś opowieści lub przeżyć. Gdy zaczynamy skupiać się na tym wybranym słowie, to później trudno słuchać normalnie historii. Zaczynamy się denerwować, bo nasze ucho wciąż wychwytuje jedno i to samo słowo. No właśnie…

Sytuacja jest również nieciekawa, gdy podczas konwersacji, jakaś osoba wciąż zbacza z tematu. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy chce nam coś zrelacjonować, np. wrażenia z  wakacji. Wtedy nasz partner rozmowy, będąc jeszcze myślami na urlopie, rozmarzony, chce opowiedzieć ogólne wrażenia, bo wiadomo, że wszystkiego nie sposób streścić, ale nagle przypomina mu się tyle zabawnych sytuacji i na tyle ważnych, że o nich też wypadałoby wspomnieć. Z takiej opowieści nie wiemy w efekcie nic, a jeśli już coś zapamiętaliśmy, to raczej mało istotne szczegóły, które były podane w ramach dygresji. Taka rozmowa robi się chaotyczna, pojawia się zmęczenie i przemożna chęć zakończenia tej nużącej dyskusji, która jest pasjonująca, owszem, ale tylko dla jednej strony.

Ostatnią już barierą komunikacyjną, którą chciałabym opisać, jest wpływ grupy na dyskusję, a raczej wywieranie wpływu. Jak wiadomo każdy ma jakieś poglądy i bardzo chętnie je głosi, ba może nawet jest z nich dumny, ale w domowym zaciszu. Tam łatwo o  gorące dyskusje, gdyż człowiek nie naraża się wtedy w żaden sposób. Sytuacja jest zgoła inna, gdy przychodzi wygłosić swoje poglądy przed innymi ludźmi, a robi się naprawdę dramatycznie, gdy należymy do grupy, która wyznaje totalnie odmienne poglądy od naszych. Wtedy jakoś tak potrafimy przymknąć oko na to, że to, co mówią inni niekoniecznie nam się podoba. I to, co w domowych warunkach negowalibyśmy, tu przyjmujemy ze stoickim wręcz spokojem, z uśmiechem na twarzy. To z pewnością generuje duży konflikt wewnętrzny, a  i  dodatkowo wpływa na relacje z grupą. Człowiek taki w środku czuje się jak zdrajca, ale musi sobie jakoś uzasadnić, dlaczego postąpił tak, a nie inaczej. Dlatego, albo wmawia sobie, że naprawdę tak myśli, albo jakoś sobie tłumaczy wyjątkowe okoliczności, w których zachował się jak zdrajca wobec swoich wartości. Nie jest to sytuacja komfortowa i na pewno jest problematyczna.

Jak widać problemów komunikacji jest bardzo dużo. Opisałam tylko niektóre z nich. Powstaje pytanie, czy można jakoś je pokonać, zniwelować? Myślę, że większość tak. Z  pewnością pomoże dostosowywanie komunikatów do konkretnej osoby. Ale z dyskrecją. Z  pewnością najlepszym pomysłem nie jest w towarzystwie nadmiernie wyluzowanego kumpla, nagłe używanie przekleństw, jeśli na co dzień tego nie robimy. W takim wypadku efekt będzie odwrotny od zamierzonego i dyskusja zamiast płynnie przebiegać, zrobi się żenująca, gdyż na kilometr będzie wyczuwalna sztuczność. Takie rzeczy od razu widać, gdy ktoś na siłę próbuje dostosować się do rozmówcy. Lepiej po prostu mówić tak, jak na co dzień. Swoboda i naturalność zawsze są dobrą receptą, zresztą nie tylko w dyskusji. Nie warto też stosować zawiłych zdań, wieloznacznych słów, niejednoznacznych komunikatów. Ciężko się w tym połapać, a powtarzanie w kółko tego samego, tylko innymi słowami lub objaśnianie za każdym razem, o co nam chodzi, jest męczące dla obu stron. Najlepiej jest też trzymać się jednego wątku, a pominąć te poboczne. Bo, gdy uciekamy w dygresję, rozmowa robi się dla partnera niezrozumiała i osoba taka prędzej, czy później okaże nam swoje znudzenie, a to jak wiadomo, jest gwoździem do trumny w dyskusji. Gdy chcemy pokazać osobie, że ją słuchamy, to warto też stosować parafrazy, czyli np. „Czy ja cię dobrze rozumiem?” To utwierdzi naszego rozmówcę w przekonaniu, że jest słuchany, a nic tak dobrze nie robi wymianie poglądów, jak uważne słuchanie. A gdy uda nam się do tego utrzymać kontakt wzrokowy z partnerem rozmowy, to będzie to z pewnością udana konwersacja.

Jak widać większość barier wynika tylko z naszego zaniedbania. Na szczęście można się z nimi rozprawić, wystarczy przyjrzeć się sobie i swoim błędom, a wtedy z pewnością komunikacja stanie się prostsza i bardziej efektywna.

 

Justyna Niesler Studentka pracy socjalnej, II rok Kontakt e-mail: justynaniesler@wp. (...)


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.