• Opublikowane 3 Październik, 2018

Aspekty psychoterapeutyczne w sztuce

“(...) żwirową aleją 

wysadzaną bukszpanem

odchodzi zwycięzca

zastanawiając się

czy z wycia Marsjasza           

nie powstanie z czasem

nowa gałąź

sztuki - powiedzmy – konkretnej”      

            Zbigniew Herbert “Apollo i Marsjasz”

 

Zderzenie z granicą własnych możliwości może być powodem cierpienia, ale przecież perspektywa zwycięstwa nad boskim Apollinem w sztuce, którą on sam swą boskością definiował, ocierała się o absurd. Według mitu Marsjasz został ukarany za swoją pychę - obdarto go ze skóry i pozostawiono wiszącego na drzewie na pastwę losu. Jednak w interpretacji Herberta, właściwe dzieło powstało z jego rozdzierającego krzyku. Pierwiastek ludzki Marsjasza stworzył coś, czego estetyka bogów nie była w stanie uchwycić. Jednak gdyby go zapytać post factum, czy poświęcenie było tego warte, co mógłby odpowiedzieć? Czy „prawdziwa” sztuka musi zostać okupiona cierpieniem?

Używając terminologii niemieckiego filozofa Karla Jaspersa, można by powiedzieć, że Marsjasz znalazł się w sytuacji granicznej. Chcąc nie chcąc, ujawnił najgłębszy aspekt swojej osobowości poprzez śpiew, co prawdopodobnie uczyniło jego sztukę (w wersji Herbertowskiej) tak wyjątkową. Czy nie jest prawdą, że najgenialniejsze dzieła są tworzone przez jednostki, których umiejętnością jest użycie wybranego medium w sposób na tyle czysty, że wyraża odbicie ich ego i pozwala je skonfrontować z wyobraźnią tych ludzi, którzy nie znaleźli (i może nigdy nie znajdą) swojego pryzmatu umożliwiającego tak wyraźne wyeksponowanie swojego własnego ja?

Walt Whitman wydaje się być dobrym wyborem do analizy, ze swoją transcendencją doprawioną wschodnimi przyprawami, pomieszaną momentami z kotwiczącym aspektem czegoś na kształt mindfulness. Stephen John Mack pisał o transformacji ego Whitmana, uwidocznionej w poezji ukazującej zmagania z wyboistymi ścieżkami homoseksualnej relacji. Cykl wierszy „Calamus”, poświęcony miłości do innego mężczyzny (w jednej z interpretacji; drugą – rzadziej podnoszoną -  jest męskie braterstwo) jest ilustracją zmiany, która zachodzi w twórczości Whitmana. Uwalniając osobisty ładunek emocjonalny, pisarz musiał się zmierzyć ze swoją własną fikcyjną osobowością twórczą. Tworząc nową narrację, a tym samym dystansując się od jej wcześniejszej, znanej w świecie wersji, Whitman podjął ryzyko, które miało przysporzyć mu wielu cierpień. Gdy bowiem romans w końcu się skończył, poeta utracił nie tylko bliską osobę, ale także dostęp do pewnej części samego siebie.

When I heard at the close of the day how my Stephen John Mack had been received with plaudits in the capital,

still it was not a happy night for me that followed

For the one I love most lay sleeping by me under the same cover in the cool night,

In the stillness in the autumn moonbeams his face was inclined toward me,

And his arm lay lightly around my breast--And that night I was happy

("Calamus-Leaves" numer III, później "When I Heard at the Close of the Day") *

 

You bards of ages hence! when you refer to me, mind not so much my poems,

Nor speak of me that I prophesied of The States, and led them the way of their glories;

But come, I will take you down underneath this impassive exterior--I will tell you what to say of me;

Publish my word and hang up my picture as that of the tenderest lover

("Calamus-Leaves" numer VII,później "Recorders Ages Hence") *

 

Zaprezentowane utwory są jedynie ilustracją fragmentu całego procesu, który rozgrywa się na kartach twórczości poety. Aby w pełni ujrzeć go i zrozumieć, należy przeanalizować cały cykl Calamus Leaves. Jak cała twórczość Walta Whitmana, jest on bogaty w znaczenia i warstwy interpretacyjne, a prezentowany wątek stanowi tylko jedną z nich.

Tendencje pojawiające się u Whitmana można według mnie nazwać swego rodzaju autopsychoterapią. Poeta będący w rozpaczy, zaczyna kreować nową personę, którą może obdarzyć uczuciem, jednocześnie będącą podatną na jego wolę – fikcyjnego czytelnika. W ten sposób stara się odnaleźć zagubioną równowagę psychiczną – co z czasem (sądząc z kart jego późniejszych utworów) mu się udaje. Co fascynujące, zmiana pociąga za sobą nie tylko inne nastawienie do odbiorcy oraz siebie jako twórcy, ale także wymusza zmianę stylu, będącego u Whitmana w symbiozie z rodzajem ekspresji. Oprócz łatwych do zauważenia zmian nastroju wierszy, dostrzec można również reorganizację języka, który aby przetrwać i nie popaść w stagnację, omija zranioną, osobistą część doświadczenia, skupiając się na bardziej zewnętrznej formie przeżywania.

Rozpatrywałbym autoterapię jako coś właściwego świadomym twórcom. Trudno określić, czy sam Whitman potrafił zaobserwować zmiany zachodzące w jego psychice, czy też był nieświadomy reakcji obronnej, która ujawniła się w jego sztuce, pozwolę sobie jednak stwierdzić, że autor m.in. Song of Myself był jednym z tych twórców, których byłbym w stanie podejrzewać o refleksyjność potrzebną do wnikliwego rozrachunku z własnymi uczuciami.

Kolejnym przykładem na działanie związane z psychoterapią jest twórczość polskiego artysty Jacka Waltosia. Tutaj sprawa wygląda trochę inaczej – od początku widać bowiem, że motywy psychoterapeutyczne były również inspiracją do tworzenia, a nie tylko pośrednim wynikiem ekspozycji zaangażowania emocjonalnego.

W jego obrazach w oczy rzuca się fotel terapeuty, który – trochę stereotypowo – narzuca interpretację dzieła. Sam tytuł cyklu Doktor Freud bada duszę ludzką na wygnaniu w Hampstead również nie pozostawia wątpliwości co do intencji autora. To, co w mojej ocenie sprawia, że obrazy Waltosia są warte uwagi to fakt, że stanowią również studium autoterapeutyczne i analizę jego wcześniejszych doświadczeń.

Waltoś Jacek, Dr Freud bada duszę ludzką, 1988
Waltoś Jacek, Dr Freud bada duszę ludzką, 1988

Wydaje się, że pomimo wprowadzenia elementu krzesła jako próby zwiększenia dystansu w stosunku do prezentowanej treści, dzieła pozostają mocno emocjonalne i osobiste. Sam artysta w komentarzu do tekstu Janusza Krupińskiego, opisującego jego sztukę, o swoich inspiracjach wypowiada się następująco:

Interesuje mnie tylko to, co się odkłada z tej obecności człowieka poprzez ponawianie, jeden po drugim, ciągle tych samych lub podobnych gestów. Oczywiście, one są różne w wyrazie emocjonalnym, ale figura w nich tkwi. I jej obecność jest zasadnością takiego postępowania, a na pewno zasadnością ontyczną jest to, że jest w tym postępowaniu zapisana migawka z obecności.

Niezależnie czy jest się psychologiem nurtu poznawczo-behawioralnego czy artystą, trudno zanegować fakt, że schematy funkcjonowania człowieka są osią, wokół której buduje się społeczna przestrzeń kulturowa. Dzięki temu wspólnemu mianownikowi możliwe jest istnienie takiej dyscypliny jak arteterapia, nieprzypadkowo zwanej pierwotnie kulturoterapią, która pracuje na pewnych uniwersalnych wzorcach, pomagając znaleźć niezbędne do rozwiązania problemu porozumienie między terapeutą a pacjentem.

W ostatnim przypadku, chciałbym zwrócić również uwagę na inny aspekt terapeutyczny, najbardziej chyba uwydatniony w muzyce, czyli oddziaływanie relacji i zbiorowości. Niezależnie od poziomu artystycznego prezentowanego przez artystów, czy obranego nurtu tej odmiany sztuki, cechą charakterystyczną jest przeżywanie jej we wspólnocie. Oczywiście trudno jest zrównać stadionowe koncerty grupy Pearl Jam z kameralnymi występami Świetlików, ale nie można pominąć faktu, iż w obu przypadkach mamy do czynienia z zespołami posiadającymi rzeszę wiernych fanów, którzy potrafią śpiewając razem z nimi, przebrnąć przez całą setlistę koncertową niemalże na jednym wdechu. Jest dla mnie jasne, że aspekt relacji międzyludzkiej, tak ważny w terapii, ukazuje się tutaj również w zbiorowym odbieraniu muzyki koncertowej, konfrontowaniu własnych przeżyć, a także budowaniu więzi poprzez wspólne doświadczenie. Za przykład humorystycznej melancholii możliwej do zrozumienia tylko dla członków określonej grupy społecznej niech posłuży najbardziej chyba znany szerszej publiczności utwór wspomnianych Świetlików pt. Finlandia.

(...)

Nigdy nie będzie takiego lata

Nigdy papieros nie będzie tak smaczny

a wódka taka zimna i pożywna.

Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewczyn

Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek

Reprezentacja naszego kraju nigdy nie będzie miała takich wyników.

Już nigdy.

Nigdy nie będzie takich wędlin.

Takiej Coca-coli.

Takiej musztardy

I takiego mleka.

Nigdy nie będzie takiego lata

Nigdy nie będzie takiego lata.

Świetliki – Finlandia,2005

Uzewnętrznienie swoich uczuć na koncercie lub podczas spektaklu umożliwia uzyskanie efektu katharsis, o którym już w starożytności pisał Arystoteles. Jest to możliwe dzięki wspólnej platformie do ich wyrażania, czyli współdzieleniu języka, przestrzeni oraz akceptacji nadawcy i odbiorcy, czyli artysty oraz widza. Nieprzypadkowo wiele osób w trudnej sytuacji psychicznej szuka ukojenia w sztuce, kanalizując swoje myśli i dając im ujście poprzez wejście w jedną z powyższych ról.

Przykładów na wzajemne przenikanie się motywów psychoterapeutycznych i sztuki jest bardzo dużo. Rozbierając proces terapeutyczny na czynniki pierwsze, prawdopodobnie okazałoby się niemożliwym znaleźć artystę, który nie korzysta z jakiegoś jego aspektu. Z tego powodu starałem się znaleźć najbardziej różniące się od siebie przykłady owych działań. Humanistyczne podejście w sztuce i psychologii opiera się na tym, co łączy ze sobą ludzi. Czy można więc powiedzieć, że o ile artyści zajmują się łączeniem pierwiastków w niespotykane wcześniej konstelacje, psychologowie redukują je do pierwotnej postaci? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, zasadnym wydaje się stwierdzenie, że obie dziedziny mają sobie wiele do zaoferowania, a fascynującą jest dla mnie myśl, jak dużo do odkrycia pozostało na przestrzeni tej syntezy.

 

* Nie mogąc znaleźć poprawnego tłumaczenia, zdecydowałem się pozostawić utwory w oryginalnej wersji.

Autor: Krystian Zdynowski

Bibliografia:

  1. Pod redakcją: Dembińska B. LEKSYKON lektur szkolnych / - Wrocław : Wydawnictwo Europa, 2005. - S. 124-133 : Zbigniew Herbert : [Ogólna charakterystyka twórczości. Analiza wybranych wierszy: Apollo i Marsjasz, Dlaczego klasycy?, Mona Liza, Tren Fortynbrasa, Przesłanie Pana Cogito, Brewiarz]
  2. Jacobi, J, Psychologia C.G. Junga, tłum. S. Łypacewicz, Warszawa, IW PAX, 1968
  3. Bilikiewicz A., Pużyński S., Wciórka J.,Rybakowski J.: Psychiatria. T. 3. Wrocław: Urban & Parner, 2003, s. 287
  4. Whitman, Walt. Leaves of Grass. 1855. The Walt Whitman Archive. Gen. ed. Ed Folsom and Kenneth M. Price. Accessed 26 May 2015. <http://www.whitmanarchive.org>
    Calamus-Leaves numer III, później When I Heard at the Close of the Day)
    Calamus-Leaves numer VII, później Recorders Ages Hence)
  5. Stefania Krzysztofowicz-Kozakowska, Barbara Małkiewicz. Nowoczesne malarstwo polskie. Cz. 3, Malarstwo polskie po 1945 roku. Kraków: Muzeum Narodowe w Krakowie. 2004. s. 436.
  6. Świetliki, album: Las putas melancólicas, utwór; Finlandia, Universal Music Polska, 2005

 


Pomoc psychologiczna

Studenci i Doktoranci Uniwersytetu Śląskiego mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego i poradnictwa w Centrum Obsługi Studenta.

Skontaktuj się ze specjalistami w następujących obszarach:

W celu ustalenia terminu indywidualnej konsultacji psychologicznej prosimy o kontakt drogą elektroniczną lub telefonicznie.